Błyski wrażeń

Teresa Rudolf

Błyski

Ach, Różo, piękna, 
kwietna Kobieto,
pokazujesz prawdę
całkowitą o sobie;
miękkie płatki i ostre
bardzo spiczaste,
chytre, “przeciwkolce” .

Muzyka kolorem,
a kolor muzyką jest,
wzajemnie utkane,
jak pajęczyna lekka
we mnie, otulająca
mą duszę na chwilę…

Biel piór łabędzich

jak śnieg,
miękkość futerka
sarenki,
zielonego liścia
aksamit;

ręka chce dotknąć;
rwie się
i chowa przed serca
bliskością,
i rychłym rozstaniem
bo wszystko…

…nie moje.

Mydlane pytania

Teresa Rudolf

Nie można

Jak można opisać 
zapach tego kwiatu,
kiedy pachnie swą
najczystszą duszą? 

Jak można opisać
kolor kwiatu, kiedy
chce obezwładnić
oczy aż po głowę?

Jak można opisać
genialność Natury
wokół czarującej
swym przeboskm…
…TALENTEM???

Bańka mydlana

Trzymam nagle w ręku 
małą bańkę mydlaną,
wyśnioną dzisiejszej
ciemnej, cichej nocy;
a w niej przedziwne, 
zagadkowe wróżby.

Na tę cichą 
jej delikatność
szalenie uważam,
by nie zniknęła nagle
pękając niespodzianie
w dziwnym zamyśleniu,

zostawiając mnie z mą
otwartą, pustą dłonią,
zdziwioną jakąś bańką
z zamydlaną wiedzą,
o czymś dość ważnym,
choć wielce ulotnym…

Złota rybka

Złota Rybka

Patrzę w skupieniu
w potok mego życia,
umykający tak szybko
mym ciekawskim oczom;

kradnie gałązki życia,
Greka Zorby kamienie
zielone, tańczące wśród
barwnych, szybkich rybek,

odbija promyki mego
słońca, srebrne krople
deszczu, czasem i łzy
(nie mówię nikomu).

Wypatruję Złotej Rybki, 
niech sobie wciąż pływa,
robiąc dziwaczne fikołki,
i złoci się, złoci nadzieją…

Będzie dobrze

Kiedy zamykam 
zmęczone
oczy wieczorem, 

coś jakby szeptało
we mnie szeptem
bardzo delikatnym, 

jak muśnięcie
skrzydeł motyla
w szybkim locie, 

cichy śpiew ptaka,
na dość delikatnej
gałęzi ciemnej nocy….

…to szept lekki
i poklepujący:
“będzie dobrze”…

A będzie? 
…na tak
przedziwnym
świecie…?

A echo nocy 
odpowiada
wzruszając 
ramionami:

“A będzie?” 

Zanieś mnie

Teresa Rudolf

Pamięć...

Szalony duszy taniec 
grzebiącej w przeszłości,
raz w radości, a raz w bólu,
raz w umyśle, a raz w sercu,
niekiedy czerwonej ze wstydu.
czasem wyprostowanej z dumy…

…a czasem, 
wymazanej
gumą myszką
na zawsze…

Umysł…

Sieć wiedzy i niewiedzy,
gęsto utkana (z otworami),
z radarem na Nowe, dostępne
jak małe Tatry, niedostępne jak
Mont Everesty, upadki, sukcesy, 
małe śmierci i zmartwychwstania…

…a czasem
pustkowie,
odłączone
od prądu…

Zanieś mnie

Nie daj się prosić,
nie daj, Wiosno 
zanieś mnie
w muzykę
z kwiatów,
złudzeń,

z szelestu motyli,
brzęczenia insektów 
czyichś lekkich słów,
piękna istnienia…

kiedy tak mocno czuję,
że jestem, że jestem…
nie daj się już  prosić,
po prostu, zanieś mnie…

…tam moje 
mieszka 
serce…

Codzienne mrówki w głowie

Teresa Rudolf

***

Świat zwala się
na głowę, robiąc
trzęsienie ziemi,
absurdami życia.

Wiadomości
wyciekające
z mediów jak
stado mrówek…

atakują podle
o tych INNYCH,
których pożera
obłęd człowieka…

…zwanego 
“homo-sapiens”…

***

Ręce; ach ręce,
wznoszą się
nie prosząc,
a proszą…

…o przytulenie
losu…

***

Oczy, ach oczy,
pytają, mówią,
(och, gaduły),
całują…

…otulają ciepłem
spojrzenia…

***

Myśli, ach myśli,
niespokojne,
układają
ci życie.. 

…grając z tobą
w “Piekło-Niebo”…

***

Serce, ach serce,
bezradnie ciche, 
znając tajemnice
twoje, milczy…

…słuchając cię 
taktownie…
na słuchawkach.

Komu uwierzyć?

Teresa Rudolf

Rywalka

Piękna Biała Róża 
pachnąc niebiańsko,
łapiąc spojrzenia
wszystkich istnień,

coraz dumniej rośnie
w swej niewinnej bieli
tańcząc dziś szalona,
ubrana w suknię długą,

zieloną jak nadzieja
w wierszach poetów,
jak wiosna w ogrodzie,
gdzie też rośnie rywalka…

…”Róża Miłości”
w czerwieni,
też z kolcami…

Komu uwierzyć

W nozdrza Ziemi
zapach Życia wnika,
łagodnie, z czułością,

nieśmiało, nie wiedząc
czy może ona zaufać,
że zieleń jest zielenią,

czarne, nie jest bielą,
deszcz nie będzie gradem,
a okrutna susza też powodzią.

Komu ma ona uwierzyć,
już teraz “agnostyczka”,
wszyscy ją oszukali…

…a najbardziej 
człowiek.

Smętek wiosenny

Teresa Rudolf

***

Ludzie spętani ze sobą;
zaistnieniem, więzami krwi, 
nienawiścią, miłością, bólem,

przyjaźnią, też i samotnością,
krajem, religią, polityką, historią,
zabijaniem, zbrodnią i…śmiercią…

…a ona pracowicie,
wszelkie pętle 
…rozwiązuje…

…nieważne z jakiego
powiązania
by nie były… 

***

A beztroska wiosna,
“Alicja w krainie czarów”,
ukraść sobie nie daje

wkroczenia w ten zamęt,
którego nie pojmuje;

gotowa obrzucać świat
kolorami, zapachami,
uwodzić bezgranicznie,

nie dopuscić do głosu
źadnej chciwej brzydoty… 
niezgodnej
z naturą,

NATURY…

A tymczasem…

Teresa Rudolf

***

Kiedy księżyc już zagląda
w oczy śpiącemu światu
zawirowanemu chaosem,

wpełza spokój, ta ciepła, 
biała, lekka kołderka 
otulająca zaspaną już noc.

A tymczasem…

tysiące rzek przepływa
głowami ludzkimi,
niosąc zagadki senne,

skrawki wspomnień  
resztki marzeń, pytania
na jutro, lęk wczorajszy,

filmy czarno-białe, kolorowe,
o górach, schodach, tańcu,
miłości, kronika filmowa;

przedziwne sytuacje, miejsca, 
komedie, horrory, pogrzeby,
wesela, często szczęście.

A tymczasem…

Kiedy budzi się poranek,
pachnący świeżością,
świergotem ptakôw,

wpełza niepokój jak nagłe 
trzepotanie ptasich piór  
przed ucieczką w nieznane,

przed “krzywym lustrem”
tej dzisiejszej, naszej, 
złudnej normalności.

***

Życie, tak chciwe życia, 
chce tańczyć, śpiewać,
śmiać się, podróżować,

skakać z myśli na myśl,
jak z drzewa na drzewo,
wymyślając zadziwiać,

pokazywać się światu,
rozpychać łokciami,
łapać własny sens… 

…by wiedzieć, 
że warto…
… że warto! 

Oj wiosno, wiosno, przyjdź

Teresa Rudolf

×××

Nagie drzewa czekają;
od lat już bez białego
płaszcza ze śniegu
białej czapeczki…
…i  rękawiczek.

każda gałązka drżąca
z zimna i zawstydzenia,
(wszyscy patrzą przecież);
przyjdź wiosno na zielono, 
kolorowo, pachnąco, przyjdź!

…przyjdź, w każdym 
kątku świata…

×××

Muzyka, śpiew, taniec…
zabawa, beztroska
radość, śmiech, 
zapomnienie.

Byle do wiosny, 
byle do lata,
do jesieni,
I znów do zimy,

ze śniegiem
z mrozem
bielą,
lub takiej
jak ta dziś,

bo warto,
aby znów
zatęsknić, 
poczekać;

na ten 
cykl cały
w nas…

… w czekaniu jesteśmy
jak drzewa, chcąc się 
znów zazielenić…
…w tęsknocie.

Wieczorne lampki w głowie

Teresa Rudolf

***

Jasny chłód księżyca
oświetla moje myśli
zdziwione jasnością,
otula srebrnozłotym
długim płaszczem. 

Jakaś dziwna Tęsknota 
tańcząc z Rozsądkiem, 
depczą sobie we mnie
po nogach i… straciłam
…znów jasność myśli.


***

Wieczory zimowe,
ozłacane lampami
i świecami, pachną
woskiem, ciepłem,
normalnością życia
w oazach spokoju.

A na zewnątrz hula, 
oj, zawodzi wichura
wojen, kataklizmów,
zdmuchując ludzkie
życie jak… świeczki

…kiedyś zapalone
na szczęście.


***

Życie, ach to Życie,
wszystkiego ciekawe,
podróżuje sobie po nas
stateczkiem doświadczeń.

A po drodze lądy, wyspy,
morza, miasta, wioski,
dosiadamy się czasem
do kogoś, przesiadamy…

dalej się płynie, lub wysiada,
by gdzieś osiąść na dobre,
lub na złe, splątani z kimś,
czasem już też wyplątani. 

A nieraz cudownie
z psem, lub kotem,
lub też z obojgiem, 
dalej sobie płyniemy…