Ileż to…

Teresa Rudolf

Ach, ileż to…

Ileż to moich śladów,
ileż odcisków stóp,
bosych i w różnych
butach w świecie?

Ileż to słów, zdań,
wypowiedzianych,
niewypowiedzianych,
urodzonych we mnie?

Ileż to skurczów serca,
z radości lub z bólu,
z nadziei i beznadziei,
z miłości i żałoby?

Ileż to oddechów pełnią
płuc, szybkich, głębszych,
zwolnionych, płytkich, 
aż do tego ostatniego…

…kiedyś.

A w niej szkatułka skarbów…

Miała taki naszyjnik
z samych kolorowych, 
ciepłych wspomnień
z polnych kwiatów.

Miała też naszyjnik z pereł
uroczystych, gdy była piękną 
w czyichś zakochanych,
zachwyconych oczach.

Miała też i taki  naszyinik,
z zielonymi kamieniami,
jakby z dziwną trawą morską,
gdy coś w niej dojrzewało. 

No i miała czarny naszyinik
z drogocennych kamieni,
z dziwnym połyskiem,
by odwrócić  uwagę…

…od smutku,
…od żalu,
…od siebie.

była wyjątkowo…
elegancką kobietą…
była… a szkatułkę
zabrała ze sobą.

6 thoughts on “Ileż to…

  1. Dziekuje Tiborze!
    Jak pieknie to napisales, wiadomo…poeta…😍

    1. ach, to ja dziekuje, bo to ty idziesz z miedza krok w krok w rytmie por roku otwierjac kolejne szkatuly twojego zycia, kochana tereso, a ja przechdniem tylko jestem na tej wstedze istnienia;

  2. …przechodniem jesteś na kolorowej wstędze Twego istnienia…
    🦋🦖🪲💐🐲🐍🐊

  3. ziemia sie budzi z uspienia,, a nam przyjdzie zasnac i nie poznac smaku owocu z drzewa, ktore pielegnowalismy tak dlugo…
    ale cos tam na dnie popiolu czasu z nas pozostanie – gwiezdny diiament

  4. Dziekuję Tiborze, piękny tekst,
    dobrze, że jestes.
    Przy Tobie chce się jeszcze ciągle wewnętrzny śpiew, w litety zamieniac…
    T.

Comments are closed.