Krzysztof Pukański
kruk
Adze
na twoim oknie usiadł kruk
patrzy jak śpisz
złe słowa szepce
i smołę wlewa ci do ucha
mogę cię uratować
ale mogę cię zabić
to nie zależy ode mnie
do końca
cisza
echo myśli odbija się od ścian
tu czas się łuszczy całymi płatami
odkleja od rzeczywistości
nie rozumiem rzeczy
one też nie przyznają się do mnie
bezsenność
sen
co nie przychodzi godzinami
najbardziej upragnionym jest gościem
o siódmej
gdy kciukiem i wskazującym
litościwie zamyka powieki
wyłączony z krwiobiegu
tracę łączność między duchem a ciałem
blednę
coraz bardziej mnie nie ma
coraz bardziej jestem
prezroczysty
wynurzam głowę z szumu informacji
nie pamiętam imienia Boga mego
gonię przelotną myśl
jest szybsza
bezsenności kurwa babilońska
liże tłuste wargi
mlaszcze
wyżerając mi z głowy ragout
wzgardliwie rzuca szmatławe papierosy
wychodzi ze świtem
zastawiając ochłapy
po kamienistym dnie czaszki
z łoskotem toczy się kamień przeznaczenia
gorący wiatr kłębi myśli
rozwiewa półrzeczywiste obrazy
cała sahara na moim języku
na kamienistym dnie czaszki
królowa myje stopy w świątynnej sadzawce
zamglonym okiem widzę jej dom
w kształcie imienia wróżki
jej senne palce kropią mi czoło
wodą zapomnienia

Alexander Gumz: ausrücken mit modellen. Gedichte.