Więc, kochani moi, ten wpis jest 4444! Nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie przypomniał mi o tym kilka dni temu nasz gospodarz, czyli WordPress. Widzicie tę potęgę cyfr i liczb? Te poczwórne czwórki, tę koniunkcję akurat z Don Kichotem?! Przez przypadek te czwórki przypadły mnie samej, Don Kichotce w czterech spódnicach jak babcia Oskara Matzeratha.
Ela, oczywiście Ela to znalazła. Sporo osób pozarażałam baratarystycznie, ale Ela jest najwierniejszą adeptką tej wspaniałej nauki o szaleństwie, poczciwości i uczciwości marzeń.
Za ten wpis – jak często – też w jakimś stopniu odpowiada Ela Kargol. Bo było tak, Ela pojechała do Krakowa, gdzie na Cmentarzu Rakowickim odwiedzała różne groby, w tym naszego berlińskiego profesora Aleksandra Brücknera, którego premier Morawiecki, niejako ostatnim rzutem na taśmę, przed wyborami w październiku 2023 roku, przeniósł wraz żoną do Krakowa. Poprzednie zdanie się skomplikowało, podkreślę więc, że chodzi mi o Emmę, żonę profesora, a nie o tę ówczesną panią premierową, o której nic nie wiem poza jakąś sprawą działek kościelnych. A ten wpis i tak wcale nie o tym.
Ela odwiedziła w Krakowie grób profesora, a przy okazji w ogóle pochodziła po starym i pięknym cmentarzu i poszła na grób Jerzego Stuhra. Stuhr (* 18 kwietnia 1947 w Krakowie; † 9 lipca 2024 roku też w Krakowie) był od czasów Wodzireja naszym ulubionym polskim aktorem. Jak to ktoś kiedyś powiedział: Kobiety chciały z nim być, a mężczyźni – nim. Po czym kupiła numer specjalny Newsweeka, cały poświęcony Stuhrowi. Przeczytała, a po powrocie do Berlina dała mi do przeczytania. A tam – no, po prostu niemożliwe! – w tekście o Wodzireju informacja, że film dostał nagrodę Don Kichota.
Łotrem jest, kto w młodości znosi kompromisy, Kogo nęci brzuch pełny lub wypchana kiesa… Łotrem jest, kto nie marzy, jak ten z Cervantesa, Aby słońca dosięgnąć złotym ostrzem spisy. Godzien wzgardy, kto jeno pełnej szuka misy I kto iskier mieczami śmiałości nie krzesa, Kogo wstrzyma w zapędzie ostrożności kresa, Kto nie lata jak orły – lecz stąpa jak lisy. Młodość winna być nagła i ostra jak klinga. Fale życia pruć chyżo jak łódka wikinga, Śmiałym okiem w najdziksze przenikać ostępy, Nim przezornej starości wiek nadejdzie tępy, Zanim los, orle skrzydła łamiący na strzępy, Nie zmieni piór skrzydlatych na pióra flaminga.
Krzysztof Kamil Baczyński Don Kichot
Z którego dziejow czytać się uczyłem, rycerzu, piosnkę zasłysz i tobie. C. K. Norwid
Południe kiedy wróble kąpią się w piachu w traktach wybuchających pyłem przechodzi rycerz dym jałowców strzela zapachem z dachów lisy patrzą spod rzęs wyblakłych ludzie chytrze zbierają skwar ciężki do sakiew oczu koń drewniany wydyma kurz jak żagle krokiem każdym odrzuca ziemię tocząc kule piachu w obłoki wybija nagle taktem kroku spada znużenie w oczy twarz czernieje wichrem cieniem oczy gasną obojętność bije w pancerz szkłem stłuczonych spojrzeń oczy wystrzały nieba z rozmarynów dojrzę – oczy wystrzały nieba chodzą powoli wśród marzeń jedzie rycerz w rozpęk różowy jabłoni miasta puste duszne od róż pogasłych jedzie rycerz okna śpiewają koniem dudnią ulice ogłuchłe ślepe miasta uciekają jaszczurki łożyskiem rzek suchych odpadają od stóp krokami kamienie miast jedzie rycerz o sercu wielkim i głuchym pancerz odbija co noc rytmiczne salwy gwiazd jedzie rycerz w obłęd szerokich obłoków w wytrysk winnic słońce zasiane winem w noc urojeń dzwonów błyszczące toki w księżyc pusty zagląda w okna nieznanych dulcynei
17.VII.1939
Bolesław Leśmian
W jednym z pozagrobowych parków, uroczyście Zamiecionym skrzydłami bezsennych aniołów, W cieniu drzew, co po ziemskich dziedziczą swe liście Pożółkłe i zbyteczne – z dusza, niby ołów, Ciężką, chociaż pozbytą życia nędz i lichot, Na ławie marmurowej wysmukły Don Kichot Siedzi, dumając nad tym, że dumać nie warto, I pośmiertnym spojrzeniem, co nie sięga dalej, Niźli dłoń rozmodlona, obrzuca głąb alej, Gdzie ślad życia na piasku starannie zatarto.
Bóg darmo dłoń ku niemu wyciąga z pobliża, Ażeby go powołać na wspólne biesiady We mgle, którą anioły, czyniąc znaki krzyża, Rozpraszają dla gościa. gość niezłomnie blady Usuwa się i stroni i w pozgonnej ciszy Udaje, że nie widzi nic i nic nie słyszy.
Niegdyś skrzydła wiatraków, sen posłuszny wiośnie, Złocił mu w groźne miecze rycerskich orszaków, A dzisiaj w dłoniach Boga, podanych miłośnie, Widzi zdradliwe skrzydła ułudnych wiatraków, I – nieufny – uśmiechem szyderczym przesłania Możliwość nowych błędów, snów i opętania.
I nie postrzega nawet, jak nagle – bezszmerny Anioł do stóp mu składa purpurową różę, Przysłaną od Madonny na znak, że w lazurze Pamięta o rycerzu, który był jej wierny. Lecz on, niegdyś na ziemi istny wzór rycerza, Znieważając wysłańca i dawczynię daru, Odwraca twarz od róży, bo już nie dowierza Kwiatom, które posądza o przebiegłość czaru. Biały anioł się schyla nad niewiasty jeńcem, I całując go w czoło, przytłumionym głosem Szepcze: “To także od Niej!”… I nagłym rumieńcem Zapłoniony odlata. A rycerz ukosem W ślad jego napowietrzny nieufnie spoziera I zachwiany w niewierze raz jeszcze umiera Ową śmiercią, co wszelkim pocałunkom wzbrania Budzić takich umarłych i w dniu zmartwychwstania!
Ela Kargol gab mir vor ein paar Tagen eine spanische 2-Euro Münze mit Don Quijote. Ich habe gedacht, dass es etwas Neues ist, weil ich es nie gesehen habe, aber von wegen. Es ist eine 2-Euro-Gedenkmünze herausgegeben vor fast 20 Jahren! Sie wurde am 30. Juni 2005 im Umlauf gebracht, zum 400. Jahrestag der ersten Ausgabe Miguel de Cervantes’ Don Quixote. Auflage (der Münze) 8 Millionen.
Tydzień temu wysłałam was do Zdroju i Stanisława Kubickiego, malarza, ale uważna lektura powiedziała Wam już, że ów cytat to Juliusz Słowacki, nie powiedziała jednak, co i gdzie?
A to, proszę Państwa, w Pismach mistycznych, w części zatytułowanej Fragmenty i aforyzmy (zob. TU) – myśl od początku całej księgi numerowana: 1808. W tych fragmentach w ogóle dużo o innych pisarzach, o Wiktorze Hugo, o Homerze, o Dantem, o Goethem, ale już najwięcej o Mickiewiczu i wcale nie zawsze tak źle, jak nas w szkole uczyli, ale czasem jeszcze gorzej, niż nas w szkole uczyli.
czyli proszki i papierosy abisyńskie nadzwyczaj skuteczne przeciw astmie, produkowane w laboratorium H. Ferré, Blottiére & Cie (to Cie znaczy compagne – spółka), w Paryżu na ulicy Richelieu 28. Tam też ok. roku 1913 wydawano serię kartek reklamowych, z których jedną, tę z Don Kichotem, dostałam na urodziny od Eli Kargol: