Wykłady i marsze

Tabor Regresywny
czyli Marek Włodarczak
EKSK (Emerytowany Komendant Spływu Kajakowego)
I Prezes Sądu Najwyższego na Uchodźctwie

Preambuła do prolegomeny:

TR: Zaproponowałem znajomemu na wydziale prawa wykład w szatni pt. “Dochodzenie sprawiedliwości środkami artystycznymi”. Czy dało by radę równocześnie organizować takie wystąpienie w szatni na Uniwersytecie Humboldtów, w Berlinie w razie gdybym tu miał jakieś trudności?

EMS: Hmm, spytam znajomego profesora. Czy to się bardzo spieszy?

Continue reading “Wykłady i marsze” →

Tekst za 10.000 dongów

Tabor Regresywny alias Marek Włodarczak

Władzy trzeba słuchać. Ale robić po swojemu. Im głupsza władza tym bardziej trzeba jej słuchać i robić bardziej po swojemu.

Mateusz Morawiecki po objęciu urzędu premiera pojechał do Torunia, gdzie zapowiedział rechrystianizację Europy. Nie wiadomo, śmiać się, czy płakać. Na szczęście zaraz po wyjeździe o tym zapomniał.

Minister edukacji, Przemysław Czarnek z kolei zapowiedział rozwijanie cnót niewieścich. Nie powiedział, po co. Prawdopodobnie sam się wystraszył tego, co powiedział. Z kolei nowa (ongiś) minister zdrowia zapowiedziała poprawienie jakości żywienia w zakładach opieki zdrowotnej. Genialne, tylko żadna poprawa jakości żywienia nie pomoże, jeżeli brak apetytu.

Continue reading “Tekst za 10.000 dongów” →

Gdzie byliśmy w czasie wakacji? Ronda.

Tanja & Joasia

Nasz blogowe podróżniczki napisały właściwie tylko tyle: Ronda! Zrób o tym wpis! To miasto na bloga.

I przysłały zdjęcia. Najpierw takie:

Potem takie:

I w końcu te:

Zacznijmy od końca. Pomnik i zdjęcia prezentują słynną hiszpańską gitarzystkę, tancerkę flamenco i piosenkarkę Aniyę la Gitana, znaną również jako  Ana Amaya Molina lub Anilla la de Ronda (1855-1933). Tańczyła wszędzie, gdzie w Hiszpanii działo się coś ważnego. Spotykali się z nią wielcy tamtego świata. Odwiedzały ją królowe. Pisał o niej Federico Garcia Lorca. Zmarła w Barcelonie w wieku 78 lat. W rodzinnej Rondzie upamiętnia ją doroczny konkurs flamenco.

Miasto jest piękne i jak o nim poczytać, to aż dech zapiera. Jest bowiem położone po dwóch stronach przepaścistego wąwozu. Ma on głębokość 160 metrów, a jego szerokość sięga niekiedy 100 metrów. Po jednej stronie wąwozu leży miasto chrześcijańskie, po drugiej – muzułmańskie, a łączy je kilka niezwykłych mostów.


Więcej można poczytać TU i już zacząć planowanie następnych wakacji.

***

A ja przygotowując ten wpis, zastanowiłam się nad tym, że zapewne wszyscy podróżowaliśmy w czasie wakacji i niektórzy z nas coś o tym napisali. Czyli, jak zaczniemy planować następne wakacje, sięgnijmy i tu.

Konrad poodróżował po Azji przez trzy miesiące, ale przebywał tam ponad pół roku, bo przez semestr studiował w Singapurze. Obiecał, że napisze o tych studiach i podróżach, ale na dużo długich wpisów przyjdzie nam jeszcze poczekać. Jego podróże pojawiły się na blogu już dwukrotnie: Japonia i Korea, a przemieszczanie się pomiędzy wieloma krajami umożliwiały mu samoloty, statki, pociągi i autobusy.

Ja, czyli Ewa Maria, byłam w kilku miejscach, niemal wszędzie bardzo krótko, a docierałam tam najczęściej i najchętniej pociągiem:

Lublin

Amsterdam został zapowiedziany TU, informacją o wielkiej wystawie Vermeera vand Delft. 1 czerwca byłam tam i ją obejrzałam.

Irlandia

Fryzja – Bredstedt, Sylt 1 i Sylt 2

Ela pojechała pociągiem do Amsterdamu, autem na polską wieś i klawiaturą do krainy wspomnień

Amsterdam
Wspomnienia o kurach (uwaga: wspomnienie jest w komentarzu!)
Ogórki małosolne i inne sprawy polsko-niemieckie są TU

Monika opowiedziała nam o pewnej podróży autem do pewnej małej niemieckiej miejscowości
Warthe

a Tabor Regresywny o dwóch podróżach w łodzi (łodzią?)
– początek i koniec.

***

I tak sobie myślę, jak to dobrze, że czasem piszecie o tym, gdzie byliście. Dziękuję.

Dyktatura absurdalna

Tabor Regresywny (Marek Włodarczak)

Powiedzmy sobie szczerze, demokracja parlamentarna to staroć z poprzedniego stulecia, zupełnie nie pasująca do dzisiejszego świata. Przydałoby się coś nowego, jakiś nowy powiew wiatru historii. Myślę, że jesteśmy świadkami narodzin nowego systemu politycznego, wykluwającego się na naszych oczach. Za jego początek proponuję uznać moment, w którym Jarosław Kaczyński oświadcza w Sejmie – “nikt mnie nie przekona, że białe jest białe a czarne czarne”. Nową formację ustrojową proponuję nazwać dyktaturą absurdalną. Po tym oświadczeniu Jarek założył prawy but na lewą nogę a lewy na prawą. Zebrała się rada polityczna na Nowogrodzkiej i nie wiedzą, co z tym zrobić. Sasin nieśmiało zwrócił uwagę, że elektoratowi może się to nie spodobać. Antek na to, że elektoratowi jest to obojętne, ale opozycja może się przyczepić, zaproponował więc, by prezes dla zmylenia założył prawy but na prawą nogę, a lewy na lewą. Prezesowi się to spodobało i tylko raz założył po swojemu, by wszyscy widzieli kto tu rządzi.

Nie ukrywam, że jako Emerytowany Komandor Spływu Kajakowego wprawdzie nie jestem zwolennikiem dyktatury absurdalniej, ale jestem jej fanem. Rozszerzyli rok emerytalny do 14 miesięcy i upchnęli go w 12 miesiącach kalendarzowych. Jako emeryt co roku jestem o dwa miesiące młodszy, co mi bardzo odpowiada. Mało tego. Rząd przyznał mi 2200 zł brutto, ale dostać miałem 1800 netto i wtedy Jarek pomylil brutto z netto. Próbowano mu to wytłumaczyć, a on na to, że nikt mnie nie przekona, że brutto to brutto a netto to netto. I w ten sposób dostanę 2200 zł netto, a nowe brutto w kwocie 2650 zł to problem rządu. Jakby Jarek znów pomylił brutto z netto, to może by się zebrała suma wystarczająca na drugą połowę łodzi.

Próbowałem wytłumaczyć Toniemu zawiłości polskiego systemu emerytalnego w okresie kampanii przedwyborczej. Nic nie rozumiał. No to sięgnęliśmy po rakiję. Dalej nic. I wtedy pojawiła się orkiestra cygańska.


Żałuję, że nie udało się nagrać wszystkiego, szczególnie pewnej tańczącej cyganki, ale efekt był piorunujący. Jak sobie poszli, Toni mówi do mnie:

– Czy z tym waszym systemem emerytalnym nie jest przypadkiem tak jak z naszą rakiją i sałatką na zagrychę. Bo wiesz, poszliśmy z kolegą do restauracji przed południem na kieliszek rakiji, do tego oczywiście sałatka szopska. Wypiliśmy po kieliszku, ale nam została sałatka, sałatka nie smakuje bez rakiji, to zamówiliśmy po następnym kieliszku i wtedy skończyła się nam sałatka, a rakija bez sałatki nie uchodzi, to zamówiliśmy następną sałatkę. I tak aż do wieczora.

Mówię mu:

– Trafiłeś w sedno. Ale jest problem. Wy zapłaciliście za tę sałatkę i rakiję, za to brutto, które zrobiło się netto też ktoś musi zapłacić, komuś trzeba zabrać. Jest okres przedwyborczy, ryzykownie jest zbierać, lepiej wziąć kredyt, niech zapłacą następne pokolenia. Problem w tym, że wąż powiedział, żadnym sposobem nie pomrzecie. Jeśli nie kłamał, to wszystko w porządku, niech się martwią następne pokolenia, ale jeśli zwodził, mówiąc prawdę i przyjdzie nam spłacać kredyt z odsetkami w czasie następnego tu pobytu, to ja dziękuję za takie netto.

Wracając do dyktatury absurdalnej, różni się ona od zwykłej tym, że w zwykłej dyktaturze prezydent i rząd są marionetkami w rękach despotycznego dyktatora, a w dyktaturze absurdalnej to dyktator jest bezwolną marionetką w szponach absurdalnej idei wyrażonej przez całkiem sympatycznego misia o małym rozumku, a prezydent i rząd to marionetki marionetki. Absurd?

Trzy pesos

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Jednej niedzieli wyruszyłem z małej zatoczki nad Odrą we Wrocławiu w kierunku Berlina . Obiecałem żonie, że jak pójdzie coś nie tak, to zrezygnuję. Gotowość do rezygnacji jest ważnym elementem wyprawy. Wiem dokąd chcę dopłynąć, ale nie muszę. Zaczęło się od tego, że Ewa Maria napisała do mnie : „ Och napisz coś na bloga, potrzebuję tekstu od osoby zakręconej, bo wszyscy są tacy przemądrzale normalni”. Ja napisałem, a ona znalazła w domu, w książce nigdy przedtem niewidziane trzy pesos kubańskie z wizerunkiem Che Guevary i przeznaczyła na honorarium dla mnie.


Continue reading “Trzy pesos” →

Wczoraj płynąłem z synem Odrą…

pisze Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

…z Portu Uraz do portu Ścinawa. Nie był to rejs dla przyjemności. Płynęliśmy w celach czysto handlowych. Rano kupiłem łódź w Urazie, a wieczorem sprzedałem ją w Ścinawie. Była wspaniała. Twarda męska wyprawa bez szukania przyjemności w jakiś bezsensownych celach wypoczynkowych.


Przepłynęliśmy z Marcinem w ciągu jednego dnia 57 kilometrów Odrą w celach czysto handlowych. Nie było zmiłuj się, ale było pięknie. Józef Conrad uważał, że jachting to przyjemności życia a żeglarstwo w celach handlowych to samo życie. Żeglowanie w celach handlowych to zupełnie inna jakość żeglowania. Karen Blixen po powrocie do Danii nigdy nie wzięła do ręki sztucera ani nie dosiadła konia. Rozumiem ją. Nie sięgała po namiastki po Pożegnaniu z Afryką. Coraz więcej pracujemy, by stać nas było na namiastki. Tych namiastek jest coraz więcej dookoła. A co z życiem?

“O mały włos nie rozjechałem łódką jednej z tych dziewczyn”, napisał autor. “Na pamiątkę zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie”

Ale zacznijmy od początku. Trzeciego dnia mojego udziału w Marszu dla Odry pojechałem do Kotowic. Odebrałem moją łódź Maleńka od gospodarzy którzy zgodzili się przechować ją przez noc i ruszyłem w kierunku Brzegu Dolnego. Po krótkim czasie dogonił mnie jakiś samochód, wyskoczył jakiś mężczyzna. Okazało się mąż liderki Marszu w tym dniu. Powiedział, że oni idą brzegiem rzeki i dał mi telefon do liderki. Ja wybieram drogi asfaltowe. Trudno ciągnąć łódź na kółkach po chaszczach. Idąc mam w zwyczaju podnosić z ziemi dwa śmieci, takie które najmocniej kłują w oczy. Jeden to była puszka po piwie, a drugi – kawałek kartonu walający się na drodze. Doszedłem do Portu Uraz i zatrzymałem się na dłuższy odpoczynek. Bosman portu widząc moje pół łodzi na kółkach, pokazał mi łódkę i powiedział, że jest do sprzedania. Miała bardzo ładne kształty, ale nie miałbym jej gdzie trzymać, podziękowałem. Zadzwoniłem do liderki Marszu i umówiliśmy się, że będę na nich czekał. Miejsce tak im się podobało, że ciężko było ruszyć dalej. Jak wstaliśmy, prawie nadepnąłem na następną puszkę po piwie. W zasadzie nie powinienem jej podnosić, ale stwierdziłem, że jest to okazja, by coś powiedzieć o zbieraniu śmieci. No to zgniotłem ją moim sposobem i zabrałem.

Autor nie skończył swoich relacji, ale wydaje mi się, że ktoś kupił jednak tę łódkę w Porcie Uraz i autor popłynął nią z synem do Ścinawy, natomiast “Maleńka”, czyli widoczne na filmie i zdjęciu pół łodzi domowej roboty, została na przechowanie w Porcie Uraz. Ale może było zupełnie inaczej. Jako córka żeglarza wiem, co to są tzw. “morskie opowieści”. Czytelnikom nie radzę brać ich zbyt dosłownie, w końcu, jak wiemy, w literaturze najważnieszy jest przekaz uniwersalny, a nie jakaś tam pedantyczna zgodność z faktami.

I Bóg stworzył kobietę

Tabor Regresywny

Bóg stworzył kobietę, by była mężczyźnie pomocą. Wokół tej sprawy narosło wiele nieporozumień. Najwyższy czas sprawę wyjaśnić.

W pierwszej kolejności chodziło o jabłko. Gdyby nie pomoc kobiety mężczyźni do dziś by się zastanawiali, zerwać czy nie zerwać. A tak, dzięki kobiecie, mamy sprawę za sobą i dumnie kroczymy drogą postępu cywilizacyjnego, nie zdając sobie sprawy, że bez pomocy kobiet już dawno byśmy spoczęli na laurach.

Wymyśl coś, bo już nie mam siły nosić tych tobołków. I mężczyzna wymyślił koło.

Kolumb szybko by zawrócił i nie odkrył Ameryki gdyby nie awantura w domu.

Dziś, gdy widać wyraźnie, że nauka służy technice, a technika służy miernotom do inwigilowania, manipulowania i w końcu, okradania nas w majestacie prawa, czas na radykalną zmianę.

Coś mi są zdaje, że bez pomocy kobiet, bez ich determinacji a może i zbawiennej niefrasobliwości nie wyjdziemy z tej matni. Pozostanie nam tylko odpowiedzieć sobie na pytanie – po co nam to było?

Ogłoszenie:

Zatrudnię cztery kobiety, młode w każdym wieku.
Wynagrodzenie: 50% tego, co znajdziemy w drodze (bez szukania) + 50% tego, co ludzie dadzą (bez proszenia).

Chodzi o to, że Idea Marszu dla Odry w celu przyznania rzece osobowości prawnej jest bardzo konkretna, ale mogą wystąpić trudności. Nad organami wymiaru sprawiedliwości „Baratarii” ciąży klątwa, co czyni je niezdatnymi do użycia. Widać to gołym okiem.


Tak się złożyło, że Ewa Maria znalazła trzy pesos kubańskie i tradycyjnie przeznaczyła je dla mnie na honorarium autorskie Czując się odpowiedzialny za klątwę która wisi nad organami (Marek Włodarczak Klątwa) postanowiłem przeznaczyć to honorarium na realizację celów Marszu dla Odry.

Banknot o nominale trzy pesos kubańskie nie przedstawia jakiejś istotnej wartości nominalnej, ale ma potencjalną wartość magiczną. No i właśnie tę wartość magiczną chciałem przeznaczyć na cele marszu. Dobrze by było jeszcze podnieść tę wartość magiczną. Na notowania walut można wpłynąć spekulacjami. Podobnie jest z wartościami magicznymi, też można je podnosić spekulacjami.

Umówiliśmy się z Ewą Marią, że przekazanie honorarium nastąpi na jednym z mostów na Odrze między Brandenburgią a Ziemią Lubuską. By jeszcze bardziej podkręcić wartość, chciałbym tam przywędrować Taborem Regresywnym. Obecnie na Tabor Regresywny składają się trzy wozy. Sam ich nie uciągnę. I właśnie po to chcę zatrudnić cztery kobiety młode w każdym wieku. Zakwaterowanie po dwie w każdym wozie. WC, prysznic i kuchnia polowa jadą z nami. A przy sprzyjających wiatrach będzie się działo.


PS od Adminki:

Pierwsze enuncjacje na temat tego, co to jest Tabor Regresywny znalazły się na tym blogu TU. Zainteresowanych zachęcam jednak do poczytania – kolejno lub na chybił trafił – również innych wpisów Marka Włodarczaka, który wytępuje tu również jako właśnie Tabor Regresywny. Są więc dwa tabory – tabor ksywka i tabor wozy-łodzie, wędrujące po Europie, a poruszane siłą mięśni człowieka, często samego Marka. Ale są też i inne osoby, które prowadziły tabor z domu w świat i ze świata do domu.

III Wyprawa na Wyspy Szczęśliwe

Tabor Regresywny

Miałem we Wrocławskim Stowarzyszeniu Twórców Kultury opowiadać o metafizycznych założeniach Wędrownego Kursu Sztuki Żeglowania i wtedy Marysia poprosiła mnie, bym coś powiedział o „Wyspach Szczęśliwych”. Pomyślałem sobie – co tam będę opowiadał? Lepiej zorganizuję wyprawę. Wprowadziłem moje pół łodzi na scenę, usiadłem na mostku kapitańskim i mówię
– Nie wiem, gdzie są „Wyspy Szczęśliwe”. Wiem tylko, że trzeba iść ciągle iść.
– W stronę słońca – dodała Marysia.

Continue reading “III Wyprawa na Wyspy Szczęśliwe” →

Przyszłość Europy 8

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Dogrywka

9 maja 2022 roku zakończyła się Konferencja Przyszłość Europy. Uzgodniono, że celem nadrzędnym będzie przywracanie Zielonego Ładu a środkiem do jego osiągnięcia Zrównoważony Rozwój. Uważam, że idea Zrównoważonego Rozwoju jest spóźniona o dobre pięćdziesiąt lat – wtedy intelektualiści ostrzegali, że niepohamowany rozwój może się skończyć katastrofą -, a za sprawą wojny w Ukrainie, i sankcji gospodarczych z nią związanych, górę wzięła doktryna „ratuj się kto może”. Zamiast Zrównoważonego Rozwoju mamy widmo recesji, a przywracania Zielonego Ładu odłożono na później.

Powiedzmy sobie szczerze: główne ustalenia konferencji wzięły w łeb. Potrzebna jest dogrywka. Zarówno Parlament Europejski jak i Komisja Europejska zajęte są teraz wojną w Ukrainie oraz wojną gospodarczą jaka jej towarzyszy. Nie pozostają nam nic innego jak samemu zająć się dogrywką. Tak sobie myślę, że taka recesja, jak by się dobrze rozpędziła, to Zielony Ład sam by się przywrócił. Może zamiast bać się recesji, lepiej przygotować się do jej afirmacji.

Zobaczyć Przyszłość Europy w afirmacji recesji.

Afirmacja recesji

Latem spotkałem na mieście drugiego wicewojewodę dolnośląskiego. Powiedział, że mają problem z uchodźcami. Ja mu na to, że ten problem jest akurat najłatwiejszy do rozwiązania. Krzyknął: napisz to i mi podeślij – i pobiegł dalej. No to napisałem „Przyjmę każdą ilość uchodźców na czas niczym nieograniczony”. Nikt się nie zgłosił. Widocznie w Polsce nie ma uchodźców. Są uciekinierzy przed wojną, przed głodem i innymi nieszczęściami. Są emigranci, którzy szukają lepszego życia, ale nie ma uchodźców. Skoro nie ma uchodźców, to nie powinno być problemu z uchodźcami. Mamy mnóstwo problemów, które się spiętrzyły niczym węzeł gordyjski, nie da się ich rozwiązać, ale można z nich wyjść. Ujść. Uchodźstwo to najprostsze wyjście z problemów. Problem z uchodźcami polega na tym, że nie ma uchodźców, bo nie ma dokąd uchodzić. Tak jak trudno jest afirmować recesję, siedząc w domu przy zimnych kaloryferach, bez prądu i licząc ile zostało do pierwszego.



Treść powyższego listu została przepisana przez autora z wersji odręcznej na wersję zcyfryzowaną:

Wrocław 18 maja 2020

Regresywny Tabor
Cygański
w drodze

Wojewoda Dolnośląski
Pan Jarosław Obremski

Przyjmę każdą ilość uchodźców na czas niczym nie ograniczony

Nie jest to żart.

Jest to przedsięwzięcie w ramach Konferencji Przyszłość Europy w obliczu narastającego kryzysu energetycznego, żywnościowego, gdy za ich sprawą grożą nam kolejne fale uchodźców. Celem przedsięwzięcia jest pokazanie, że można nadać taką formę uchodźstwu, by nie było problemem a wyjściem z problemów. Prawdopodobnie jedynym.

Marek Włodarczak
tel. ……………………

Do wiadomości:
II Wicewojewoda Dolnośląski
Pan Bogusław Szpytman

Po czym autor dosłał jeszcze:

Jestem taka świnia, że pisma do urzędów najpierw piszę na komputerze, a potem przepisuję ręcznie.

Czyli powstały kolejno: wersja na komputerze, wersja przepisana ręcznie przez autora, zdjęcie nie dające się odczytać, wersja przepisana (znowu przez autora) z listu odręcznego na komputer.

***

Recesję najlepiej afirmować w drodze, na uchodźstwie. Pieniądze leżą na ziemi, prądu nam nie potrzeba, bo mamy ognisko, a kawę można ugotować nawet na trzech gwoździach. Problem braku uchodźców to też problem, którego nie trzeba rozwiązywać. Wystarczy wyjść. Ktoś musi być pierwszy. Kogoś trzeba przeciągnąć siłą.

PS:

No coś takiego? Wystarczy przeciągnąć jednego barana.

https://www.facebook.com/tabor.regresywny/posts/4126326490785823

Pytanie tylko kto ma przeciągać, a kto ma być przeciągany?
A może sposobem barona Munchhansena samemu trzeba się przeciągnąć?
Być baranem i bacą jednocześnie.

Przyszłość Europy 7

Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny

Mam kapelusz po czeskiej stronie. To nie jest mój kapelusz. Ten kapelusz kładzie się cieniem na stosunki polsko-czeskie, co się wyraża konfliktem o kopalnię Turów. Rozwiązanie problemu kopalni Turów trzeba zacząć od kapelusza.

Historia jest taka. Byłem kiedyś na odsłonięciu pomnika przewodników sudeckich. Po uroczystości było przyjęcie, na którym poznałem Czecha. Miał piękny czarny kapelusz z srebrnym łańcuszkiem dookoła, nawet przy stole go nie zdejmował. Gdy po przyjęciu wyszliśmy na dwór okazało się, że zostawiłem czapkę. Wchodząc do budynku spotkałem tego Czecha w tym pięknym kapeluszu. Poprosiłem go, by mi na chwilę pożyczył ten kapelusz. Chciałem się pokazać i ukłonić żonie. Takie tam nasze zaszłości. A tu facet mi mówi, że jest kowbojem a dla kowboja kapelusz to świętość i nie może go pożyczać. Ja jednak nalegałem. Pochylił się i powiedział – weź. Nie ze mną te numery. Powiedziałem – ty jesteś kowbojem, ja nie wezmę tego kapelusz chyba, że sam mi go podasz. Rozprostował pięść uśmiechnął się i podał mi kapelusz. Prawdziwy cygan zawsze dogada się z prawdziwym kowbojem. Wyszedłem z budynku w jego kapeluszu i ukłoniłem się żonie, ku radości znajomych z którymi stała. Kapelusz oddałem Czechowi. Zawiązała się między nami nić porozumienia. Długo jeszcze rozmawialiśmy. Okazało się, że ma ranczo i hoduje konie. Zapraszał mnie do siebie.

Dopiero po jakimś czasie, po lekturze Myśl – studium logiczne Gottloba Fege uświadomiłem sobie błąd. Nie powinienem oddawać mu tego kapelusza, powinienem się nachylić, a on miał zdjąć go z mojej głowy, zaznaczając tym swoje prawa do tego kapelusza. A ja postąpiłem tak, jak bym to ja był jego właścicielem. Ja mu go nie oddałem, ja mu go przekazałem na przechowanie. To trzeba wyprostować. Bez tego nasze relacje z Czechami mogą być napięte i sprawa Turowa może się ciągnąć w nieskończoność. Zwrot tego kapelusza trzeba powtórzyć z zachowaniem procedur obowiązujących między cywilizowanymi ludźmi. Gottlob Frege w artykule Myśl – studium logiczne w zbiorze pt. Pisma semantyczne, przekonuje, że myśli nie wytwarzamy w naszych głowach, one istnieją niezależnie od nas, a my je tylko ujmujemy i w ten sposób nadajemy sens rzeczom, zdarzeniom, sytuacjom. Oprócz Matrixa 44 musi istnieć coś jeszcze – jakiś rezerwuar myśli i zdolność naszego umysłu do sięgania do tego rezerwuaru. Nazwijmy go Katedra Poetyki.

Matrix 44 i Katedra Poetyki to dwa byty odpowiedzialne za nasze wrażenia. A świat, który nam się wydaje, że istnieje, jest iluzją. To „maja” jak mówią hindusi, albo mniemanie jak pisał Parmenides dwa i pół tysiąca lat temu. Nasze porozumienie nie opiera się słowach a na wspólnym ujmowaniu myśli, słowa w tym tylko pośredniczą, nie zawsze skutecznie. Sprawiedliwość to nie jest zgodność z przepisami prawa . Sprawiedliwość to myśl, na którą trzeba naprowadzić.

Zostałem zatrzymany podczas przechodzenia na czerwonym świetle. Odmówiłem zapłacenia mandatu i policja przekazała sprawę do sądu, a ten wydał nakaz zapłaty. Odwołałem się bo ten mandat naruszał moje poczucie sprawiedliwości. By na tę myśl naprowadzić sąd, użyłem moich sąsiadów. Napisałem tak: „Jak pokazałem ten wyrok moim sąsiadom u mnie na wsi i powiedziałem, że zdarzenie miało miejsce o drugiej w nocy i że nic nie jechało, to moi sąsiedzi pukali się po głowie i śmiali się z Wysokiego Sądu, a ja na to nie mogę pozwolić. Proszę zatem o zmianę wyroku.” I sąd anulował mi mandat, a przecież przepisy prawa były po jego stronie.

Kiedyś syn bezskutecznie biegał do banku po jakieś zaświadczenie, ciągle nie było gotowe. Jak już zbliżał się termin, gdy było potrzebne, poprosił mnie o pomoc. Wziąłem pismo, z którego wynikało, że za dwa dni mija termin złożenia tego zaświadczenia, wsadziłem do plecaka i poszliśmy. W banku znów się okazało, że jeszcze go nie ma, że mamy się zgłosić za dwa dni. Wtedy sięgnąłem do plecaka a syn półgębkiem mówi do mnie – tato, zostaw, nie wyciągaj. Pani poprosiła byśmy poczekali na korytarzu i po piętnastu minutach przyniosła nieszczęsne zaświadczenie. Nie wiem, co ta kobieta myślała, że mam w tym plecaku ale sens ujęła bezbłędnie.

Nie dajmy sobie wmówić, że rzeczywistość rzeczywiście istnieje, a w niej obiektywne fakty. Zdajmy się na Matrix 44 i Katedrę Poetyki, a życie będzie poezją.