Manchmal, selten, wird einem ein Abend einfach und wirklich geschenkt; plötzlich stimmt alles: die eigene Garderobe, die Mitzuschauer, also das Publikum, der Sekt beim Empfang und die Pfannkuchen am Ende, die Plätze – und vor allem die Aufführung, samt den Schauspielern in ihren phantasievollen Kostümen, eben der Theaterbesuch und das ist nicht banal, denn es handelt sich um den Silvesterabend.
To uczucie, że śmierć jest wokół mnie. Poczułem to, gdy miałem 8 lat. Był początek nowego roku szkolnego; babie lato. Na otoczonym lipami i topolami podwórku pewne dziecko codziennie i systematycznie dostawało od ojca bicie na śmierć, a my, dzieci byliśmy niemymi świadkami tego okrucieństwa. Uczucie bezradności, bycie zdanym na łaskę i niełaskę. Nigdy nie doznałem takiej ciszy jak ta, która zapadła po ostatnim ciosie i ostanim krzyku mego maltretowanego rówieśnika, ciszy, która jak chmura rozpostarła się nad naszą ulicą, unicestwiając odgłosy aut i tramwajów dobiegające od głównej ulicy. Cisza, pustka, bezruch. Czas zastygł, a ja popadłem w niemoc, która mnie nie opuszcza do dziś.
nam nie jest ten następny świat łaskawy ani święty piotr pobrzękuje kluczami ani hurysy depilują łydki egipskim woskiem
jak dobrze wypadnie – moim zdaniem – będziesz w skrzydle chrząszcza albo tak jak ja nasieniem dmuchawca
nic po piramidach
barbarzyńcy na lesbos
kije bejsbolowe wchodzą do ogrodu poezji
harfa gra wrzask nędzników miotanych w te i we wte koncertem fal epoki plastyku
nie nie dopadną sapho nie poruszą nawet niewdzialnego dla nich świata tak zadecydowali bogowie
06/03/20
ikona
50 lat temu już się nie obudziła nasza ikona z celuloidu i w technikolorze ale jej cuda przetrwają
5.08.2012
Tibor Jagielski Biografia
Ich bin ein Gedicht Aber niemand liest mich außer dir
So viele Gedichte Jung und alt Wandern durch die Zeit
Meine letzte Strophe hat noch nicht angefangen Und weil du dich gerade in der Mitte befindest Singe ich und tanze
Es ist Zeit der Freude Doch ich weiß jedes Gedicht hat sein Ende
SprachCafé Polnisch Schulzestr. 1 Berlin – Wollankstrasse
Das Gefühl, dass ich von den Tod umgeben bin To uczucie, że śmierć jest wokół mnie
Spotkanie z cyklu My trzy i Wieczory szczecińskie Treffen von der Reihe Wir Drei und Stettiner Abende
Montag 13. Januar, 19:00 Uhr Bilder und Texte von Tibor Jagielski Dauer der Ausstellung: bis Ende Februar 2025 Poniedziałek, 13 stycznia o godzinie 19 – Rysunki i teksty Tibora Jagielskiego Wystawa do 28 lutego 2025
Tibor Jagielski 13.01.1959 Szczecin – 2.06.2024 Berlin Poeta, prozaik, rysownik, tłumacz, gastronom – Dichter, Prosa-Autor, Zeichner, Übersetzer, Gastronomiker
Das Gefühl, dass ich von den Tod umgeben bin. Ich bekam es im Alter von 8 Jahren. Es war Anfang des neuen Schuljahres; ein richtiger indian summer; damals wurde ein Kind regelrecht und systematisch von seinen Vater zu Tode geprügelt und die Kinder auf dem, von den Linden und Pappeln umsäumten,Hof waren die stummen Zeugen dieser Ungeheuerlichkeit. Das Gefühl einer Hilflosigkeit und vollkommenen Ausgeliefertseins; nie empfand ich die Stille, die nach den letzten Schlägen und Gestöhne eines gemärterten Gleichaltrigen, als eine Dunstwolke die sich ausbreitete und auch die Nebengassen erreichte und sogar die Straßenbahnen und Autos auf der nah gelegener Hauptstraße schienen wie verschwunden – Stille, Leere, nichts bewegte sich. Die Zeit blieb stehen und ich fiel in Ohnmacht, die ich bis heute spüre.
Przyznam, że nie pamiętałam tego filmu. Ciekawa wycieczka do skansenu pt. PRL. Rok 1977. Starsi i starsze z Was może pamiętają z czasów Gierka takie tytuły gazet przed świętami: Statki z pomarańczami przypłyną jutro do portu w Gdańsku!
Podczas Wigilii Polonijnej, organizowanej już od wielu lat przez Polską Radę w Berlinie, ksiądz Przemysław “Przemo” Kawecki z Polskiej Misji Katolickiej w Berlinie opowiedział historię wigilijną. Były sobie cztery świeczki. Pierwsza, która miała na imię Pokój, powiedziała: Ach nie, wszystko jest okropne, ludzie wcale nie chcą pokoju, wszędzie jest wojna, jestem niepotrzebna, mam dość. I zgasła. Tak, powiedziała druga świeczka, która miała na imię Miłość, ona ma rację, ludzie wcale nie chcą miłości, częściej się nienawidzą niż kochają, też jestem niepotrzebna. Odchodzę. I zgasła. Ach, powiedziała trzecia świeczka, która miała na imię Wiara, mnie też nikt nie potrzebuje, ludzie nie potrzebują wiary, poświęcają życie gonitwie za mamoną. Ja też odchodzę, westchnęła i zgasła. Ach dziewczyny, zakrzyknęła czwarta świeczka, przecież nie będziemy się zrażać! Nie damy się, poradzimy sobie, będzie dobrze, wracajcie!
Gute Nachrichten sind selten eine Meldung wert – auch nicht, wenn sie in diesen Tagen aus Israel kommen. Dabei gibt es sie, und sie sind nachzulesen in diesem Buch, das rechtzeitig zum 75. Jahrestag der Staatsgründung erscheint. Der israelische Journalist und Autor Igal Avidan berichtet, entgegen der üblichen Fernsehbilder, aus einer bewegten Gesellschaft, in der Juden und Araber längst ein Zusammenleben gefunden haben, das den Vorstellungen von ewigem Hass (von Politikern auf beiden Seiten gern geschürt) nicht entspricht. Eine friedliche und zugleich brüchige Co-Existenz auf dem Vulkan – davon erfährt man in diesen Reportagen aus dem Alltagsleben in Israel. Gewaltsame Übergriffe sind zwar an der Tagesordnung, gegenseitige Hilfe, Solidarität, Nachbar- und Freundschaft aber auch. Dieses Buch zeigt, dass die israelische Gesellschaft – allen Rückschlägen zum Trotz – dabei ist, zusammenzuwachsen.
»1991, als die Israelis von irakischen Raketen bedroht wurden, reiste ich dorthin, um mich mit den Menschen zu solidarisieren. Igal Avidan sorgt sich heute um die innere Bedrohung Israels. In seinem Buch redet er nicht nur über Israel, er redet mit Israelis – Juden wie Arabern. So gibt er die Stimmen derer wieder, die in den Medien sonst selten Gehör finden. Sein Buch differenziert, jenseits bestehender Klischees und Vorurteile.« Günter Wallraff
Nasze listopadowe spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej jest ważne. Przyjdźcie, porozmawiajcie, opowiedzcie, posłuchajcie.
My trzy Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol, Krystyna Koziewicz zapraszamy na spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej
w piątek 15 listopada o godzinie 19
Schulzestr. 1 13187 Berlin – Pankow Stacja kolejki Wollankstrasse
Pejzaż bez ciebie
Długie jesienne wieczory pełne nostalgii, wspomnień, tęsknoty.
Zaduszki, Święto Zmarłych, to może najsmutniejsze dni w roku. Wspominamy naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, którzy byli z nami tak jeszcze niedawno i odeszli. Czas zadumać się nad życiem.
W tym szczególnym miesiącu – listopadzie spotykamy się raz do roku w SprachCafé Polnisch, aby porozmawiać o nich właśnie, o tych, którzy żyli wśród nas i odeszli. W minionym roku byli to Tibor Jagielski, Magdalena Milenkowska, Ewa Wanat, Leszek Szaruga. Bardzo nam ich brakuje.
My Trzy, Ela, Ewa i ja, Krystyna zapraszamy na rozmowę o nich! Każde odejście zawsze jest za wcześnie, zwłaszcza gdy śmierć przychodzi znienacka i zabiera nam bliską osobę. Każda z tych osób zostawiła w naszej pamięci trwały ślad, chcemy okazać wdzięczność za chwile, które dane nam było z nimi spędzić, za spotkania, rozmowy, dobre słowa, ich obecność na naszej ścieżce życia. Żyjecie w naszej pamięci!
Wydaje się, że nie można się pogodzić z tym, iż odeszli tak nagle, za wcześnie. Lecz jeśli się spojrzy na ich drogę życia, to ma się przekonanie, że zostawiając po sobie dobre wspomnienie nie odeszli bezsensownie, nie umarli ostatecznie.
Przygotujemy puste miejsce – krzesło dla nieobecnych, na którym usiądą ci, którzy nam o nich opowiedzą. Chcemy ich zapamiętać jako ikony polskiej emigracji, wyjątkowe osobowości, swoim życiem tworzyli wielkie dzieło, stali się częścią życia Polaków w Berlinie.
Póki nasza pamięć trwa, oni są wśród nas! Człowiek żyje tak długo, jak długo żyje pamięć o NIM!
Każdemu kiedyś, Wisława Szymborska
Każdemu kiedyś ktoś bliski umiera, między być albo nie być zmuszony wybrać to drugie.
Ciężko nam uznać, że to fakt banalny, włączony w bieg wydarzeń, zgodny z procedurą;
prędzej czy później na porządku dziennym, wieczornym, nocnym, czy bladym porannym; i oczywisty jak hasło w indeksie,
jak paragraf w kodeksie, jak pierwsza lepsza data w kalendarzu.
Ale takie jest prawo i lewo natury. Taki, na chybił trafił, jej omen i amen. Taka jej ewidencja i omnipotencja.
I tylko czasem drobna uprzejmość z jej strony – naszych bliskich umarłych wrzuca nam do snu.
Magnolia z przeszłości i dziś. Spotkanie z Agatą Koch
ProMedia aleja Wojska Polskiego 2, 70-470 Szczecin, Polska
Są teksty łączące przeszłość z teraźniejszością, inspirujące do rozmyślań i wspomnień. Istnieje literatura zachęcająca do rozmowy – z sobą i z innymi. Są twórczynie malujące słowem sielskie pejzaże i poruszające obrazy międzyludzkich relacji.