Projekt Irena Bobowska. Erinnerung. Pamięć.

4. ERINNERUNG / Diskussion / Performance / Ausstellung / Konzert

WAS: 4. Event Projekt “Irena Bobowska”
WO: Städtischer Friedhof Altglienicke, Schönefelder Chaussee 100
WIE: U-Bahn Adlersfof / Bus 164 ==>> BER Stop: Dankmarsteig
WANN: Donnerstag / czwartek 22.09.2022 / 18:00 – 21:00

Fehlende Hälfte der Geschichte. Irena Bobowska, die vergessene Heldin.
DISKUSSIONEN / PERFORMANCE / AUSSTELLUNG / KONZERTE4 Orte / 4 Termine / 4 Themen / 8 Gedichte
Die Veranstaltungsreihe „Fehlende Hälfte der Geschichte“ ist ein Versuch, die polnisch-deutsche Geschichte zu vervollständigen, indem es an Frauen erinnert – vergessene Heldinnen, die aus den Seiten der Geschichte gelöscht wurden, polnische Frauen, die vor 100 Jahre gemeinsam mit Frauen in Deutschland um ihre Rechte gekämpft haben, die später die Opfer des Krieges waren, aber auch für die Freiheit gekämpft haben. Viele von ihnen haben in Berlin gehandelt oder sind dort ermordet. In dem Projekt wollen wir an die Polinnen in Berlin erinnern, die von dem Verbrecher-Regime verfolgt, gefoltert, umgebracht und danach noch in die Vergessenheit gebannt wurden. Vor dem Hintergrund des Krieges in der Ukraine hat die Geschichte eine völlig neue Dimension, die sehr relevant und aktuell ist.
Brakująca część historii. Irena Bobowska, zapomniana bohaterka.

DYSKUSJE / PERFORMANCE / WYSTAWA / KONCERTY4 Miejsca / 4 Terminy / 4 Tematy / 8 Wierszy
Projekt “Brakująca część historii” jest próbą uzupełnienia polsko-niemieckiej historii poprzez przypomnienie kobiet – zapomnianych bohaterek wymazanych z kart historii, Polek, które 100 lat temu walczyły o swoje prawa razem z kobietami w Niemczech, które później stały się ofiarami wojny, ale również walczyły o wolność. Wiele z nich działało w Berlinie lub zostało tu zamordowanych. W tym projekcie chcemy przypomnieć o polskich kobietach w Berlinie, które były prześladowane, torturowane i zabijane przez zbrodniczy reżim, a następnie wymazane z kart historii. W kontekście wojny na Ukrainie temat ten zyskuje zupełnie nowy i aktualny wymiar.

Erinnerung
Erinnerungskultur, Erinnerungspolitik, Denkmäler, Frauen. Unsere Mütter, Großmütter, Tanten, Urgroßmütter. Kriegerinnen, Opfer. Wissenschaftlerinnen, Arbeiterinnen, Künstlerinnen, Hausfrauen. Anonyme Heldinnen. Was kann getan werden, um ihnen eine Stimme zu geben, um ihre Erinnerung in der kollektiven Kultur wiederherzustellen, insbesondere im Kontext der deutsch-polnischen Beziehungen?

Schirmherrschaft Herr Oliver Igel, Bezirksbürgermeister von Berlin Treptow-Köpenick

Grüßwort: Oliver Igel, Bezirksbürgermeister von Berlin Treptow-Köpenick

Rede: Katharina Struber, Bildhauerin, zusammen mit Architekt Klaus Gruber Gestalterin der Begräbnisstätte und Erinnerungsort Friedhof Altglienicke

Rede: Klaus Leutner, Forscher, Autor, Initiator des Erinnerungsorts Friedhof Altglienicke

Rede: Wacława Małecka und Mitgliederinnen des Vereins der Freunde der Dabrówka-Schule, Poznań

Performance: Karen Kandzia

Anna Krenz bei der Veranstaltung in der Nikodemus Kirche am 15.09.2022; Foto: Krzysztof Rottermund

Diskussion mit:
Franziska Bruder / Lagergemeinschaft Ravensbrück Freundeskreis e.V.
dr Iwona Dadej / Instytut Historii PAN
Klaudyna Droske / Leiterin der Geschäftsstelle der Polonia
Nora Hogrefe / Leiterin der Koordinierungsstelle Historische Stadtmarkierungen im Verein Aktives Museum Faschismus und Widerstand in Berlin
Anja Witzel / Referentin der Berliner Landeszentrale für politische Bildung

Konzert: Warnfried Altmann | www.warnfried-altmann.de

Projektwebsite: www.dziewuchyberlin.org/bobowska/
instagram.com/bobowska_berlin/
Kontakt:
bobowskaberlin@gmail.com

Liebe Besucher*innen,
laut Informationspflicht nach Art. 14 DSGVO weisen wir darauf hin, dass während dieser Veranstaltung Foto- und Videoaufnahmen angefertigt werden. Diese verwerten wir für Zwecke der Berichterstattung und der Öffentlichkeitsarbeit. Dazu werden die Aufnahmen in diversen lokalen und sozialen Medien, wie z.B. Internetauftritt (www.dziewuchyberlin) und unseren Facebook-Seiten veröffentlicht. Rechtsgrundlage für die Verarbeitung der Foto- und Videodaten von Ihnen ist Art. 6 Abs. 1 (f) DS-GVO, da ein berechtigtes Interesse daran besteht, die Öffentlichkeit über die Aktivitäten des Dziewuchy Berlin zu informieren und unsere Gruppenaktivitäten zu dokumentieren. Empfänger dieser Daten sind somit intern die mit Öffentlichkeitsarbeit betrauten Mitglieder*innen unserer Gruppe und extern die regionale Presse sowie Redaktionen und Redaktionssysteme von Printmedien, Onlinemedien und international operierende Social Media-Anbieter. Datenschutzrechtlich Verantwortlicher ist die Gruppe Dziewuchy Berlin.

Ein Projekt von:
Dziewuchy Berlin www.dziewuchyberlin.org;
Polkopedia www.polkopedia.org;
Ambasada Polek e.V.i.G.
In Kooperation mit: Regenbogenfabrik; Polonijna Rada Kobiet+
**************
Gefördert durch:
Senatsverwaltung für Kultur und Europa / https://www.berlin.de/sen/kultur/

#IrenaBobowska #DziewuchyBerlin #niewiederkrieg 
#Poznań #Berlin #Lenzen #historiakobiet #miejscapamięci 
#polnischesdenkmal #polkiwberlinie #Polkopedia 
#VergesseneHeldin #ZapomnianaBohaterka
#Herstoria #polnischdeutscheschwesternschaft 
#polskoniemieckesiostrzeństwo 
#feminizmponadgranicami #Ojczyzna #Heimat 
#Krieg #Wojna #Pomnik #ZaNaszaiWaszaWolnosc 
#poznanianka 

Z wolnej stopy 63

Dawno nie widziany! Witamy serdecznie.

Zbigniew Milewicz

Wyższe sfery

The king is dead, long live the king… skanduje świat przed brytyjskim tronem, ale Karol III już zbiera baty. Media, zwłaszcza społecznościowe, zauważają każdą jego niezręczność, wpadkę, nietakt. Przypominają, że już w roli księcia dał się poznać światu, jako ekscentryk, próbujący wpływać na decyzje rządu, albo publicznie głoszący dyskusyjne poglądy, jako bohater różnych skandali, typ nadmiernie emocjonalny, który żył jednocześnie w cieniu swojej matki.

„ To zupełnie inny król. Inna postać, niż jego matka. Elżbieta mimo swej niezwykłej pozycji była osobą bardzo skromną. Było to widać zarówno w codziennym życiu, jak i w jej sposobie odnoszenia się do służby, osób z którymi pracowała. Karol miał zawsze inne podejście do życia. Jest oderwany od rzeczywistości.”

Autorka cytowanej wypowiedzi, Wioletta Wilk-Turska, ekspertka do spraw monarchii brytyjskiej, której treść przytaczam za Gazetą.pl, podkreśla, że monarchini rozumiała potrzeby służby. Wiedziała, że jest im ciężko. Wiedziała, że nie mają życia osobistego, bo często muszą z nią podróżować i przebywać przez okrągłą dobę. Pamiętała trudne czasy, w których się wychowała, więc była ludzka. Na wiele rzeczy przymykała oko. Z kolei Karol został wychowany, jako następca tronu, jako najlepsza partia do wzięcia. To przewróciło mu w głowie.

„Wydawał skrupulatne wytyczne dotyczące swojej codzienności. – czytam w dalszym ciągu tekstu. – Na przykład do tego, jak ma mu zostać nałożona pasta do zębów, jaka temperatura do kąpieli jest najlepsza, a jak powinien zostać ułożony ręcznik kąpielowy.“ To wszystko powoduje, że część brytyjskiej opinii publicznej jest niechętna nowemu władcy. Tak jak zmarła Królowa Elżbieta II żegnana jest na Wyspach z powszechnym respektem i autentyczną, ogromną sympatią, tak Karol III budzi przeciwne reakcje. Nie mówię, że powszechnie, ale są one zbyt głośne, by je bagatelizować. O zmarłej królowej wspomina się, że może i bywała surowa, formalna i nieokazująca emocji, ale za to sprawiedliwa i niezmienna w swoich postawach. Nie komentując różnych rodzinnych wybryków, zawsze gotowa była wesprzeć delikwenta i naprowadzić na dobre tory – zauważa korespondentka Gazety.pl w Londynie, Ola Długołęcka. Karol III w często powtarzanej, obiegowej opinii to natomiast gbur i ważniak. „Ma mechaniczne odpowiedzi na wszystko, jakby wyuczone na pamięć i napisane przez doradców.” To tylko jeden z głosów z londyńskiej ulicy, który przytaczam za korespondentką. Niechęć do nowego monarchy nie bierze się wyłącznie z jego dziwactw i odmiennego, w porównaniu z matką, charakteru. Powodem są również, albo zwłaszcza, kontrowersyjne decyzje, które podejmuje.

The Guardian pisze, że już kilkadziesiąt osób z Clarence House, królewskiej rezydencji w Londynie, otrzymało informacje o zwolnieniu z pracy. W gronie zwolnionych są prywatni sekretarze, członkowie biura finansowego, zespół ds. komunikacji i pracownicy domu. Jest to tym smutniejsze, że wymówienie przekazano im w czasie, gdy w katedrze św. Idziego w Edynburgu odbywało się nabożeństwo dziękczynne za królową.

„Karol potrafi być kapryśny. Próbuje już pierwsze rzeczy poprzestawiać po swojemu. Podejmuje działania szybko, bo czuje, że on teraz rządzi i czekał na ten moment bardzo długo. Mógł jednak poczekać ze zmianami przynajmniej do pogrzebu swojej matki“ – stwierdza W. Wilk-Turska. Jej opinia nie jest odosobniona. Przeciwko Karolowi III demonstruje londyńska ulica, wśród protestujących dochodzi do aresztowań. W ubiegłym tygodniu w okolicach Parliament Square grożono zatrzymaniem brytyjskiemu adwokatowi, który… trzymał w ręku pustą kartkę papieru. Podszedł do niego oficer policji, poprosił o dane personalne i poinformował, że jeżeli napisze na kartce „Nie mój król“, to zostanie zaaresztowany na mocy ustawy o porządku publicznym, bo kogoś mógłby obrazić. Pojawia się zatem pytanie, czy wolność słowa na Wyspach Brytyjskich jest faktycznie respektowana. Wszyscy wiedzą, jak się ona miewa w Rosji i na Białorusi, ale że w demokratycznej Anglii też można wylądować w pudle za „mówię, co myślę“, to dla mnie ciekawostka.

„Jak wielu, byłem zszokowany arbitralnym aresztowaniem protestujących, sugerujących, że król Karol III nie został wybrany przez nich na głowę państwa. Popierasz monarchię, czy nie, kwestia wolności słowa ma fundamentalne znaczenie“ – napisał na Twitterze brytyjski ekonomista, prof. Richard Murphy.

Wioletta Wilk-Turska uważa mimo wszystko, że pierwsze emocje narodu, jeżeli chodzi o nowego monarchę, są pozytywne. Oddał hołd matce, zapowiedział, że będzie podążał jej drogą. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało w praktyce – konkluduje, dodając, że czas pokaże także, czy społeczeństwo pozwoli mu zapomnieć o grzechach przeszłości.

Sceptyczny co do Karola III jest natomiast mój śląski sąsiad Jurek, emerytowany kierowca monachijskich autobusów i największy osiedlowy ekspert w dziedzinie polityki: Łon mo tela lot co jo i powinien dać ta korona swojymu Wilusiowi, a som różaniec rzykać za to, co nagrzyszył.

Jurek mu zwyczajnie zazdrości – kontruje żartobliwie Marta, jego żona.

Zwolennikom i przeciwnikom nowego, brytyjskiego monarchy dedykuję na zakończenie Opowieść o złym lordzie Gburze, według A. A. Milne’a z Księgi Nonsensu, której dawno tu nie cytowałem, gdyż bohater tej historii też należy do brytyjskiego establishmentu. Rozdział, z którego pochodzi wiersz, nosi tytuł Wyższe sfery, ale poza tym wszelkie podobieństwo lorda Gbura do Karola III może być tylko przypadkowe.

Opowieść o złym lordzie Gburze

Lord Gbur miał toporzystko
Długości metra blisko
I wielu miał poddanych,
A bić potrafił też.
We czwartki i w soboty
Najwięcej miał roboty,
Po wszystkich chatach łaził
I ryczał niby zwierz:

“Lordowska Mość – to ja!
Kto nie zna mnie ten kiep!
Haha, haha, haha!
A teraz macie w łeb!”

Miał buty ten Gbur nasz srogi
Po dziadku – i ostrogi,
Kłuć nimi zwykł przechodniów
I śmiał się, wielce rad.
W niedziele i we środy
Nad brzegiem stawał wody
I ryczał aż z radości,
Gdy ktoś do wody wpadł.

“Lordowska Mość – to ja!
Jam Gbur – hehe! hehe!
Kto jeszcze – ha! ha! ha!
Wykąpać się dziś chce?”

Lecz raz przy piątku rano
Buciory mu zabrano.
Chce topór wyjąć z szafy –
Topora także brak.
Do swoich pędzi włości,
Lecz tutaj z Jegomności
Kto żyw pokpiwa sobie
I ludzie mówią tak:

“Lordowska Mość – to on?
Czy aby to ten sam?
Popatrzmy z wszystkich stron!
Ach! Jakże miło nam!”

Nie pomógł wygląd srogi,
Złapali go za nogi,
Wrzucili do sadzawki
I po łbie dali mu.
Gdy oblepiony błotem
Wyłaził z wody potem,
Pękało wprost ze śmiechu
Poddanych jego stu:

“Dość głupią minę ma
Lordowska Mość – no nie?
Haha! haha! haha!
Hehe! hehe! hehe!”

Gdy chyłkiem po kryjomu
Gbur wśliznął się do domu,
Gdy się osuszył troszkę
I przemył na łbie guz,
Wyrzucił stare zbroje,
Ubrania wyjął swoje
I rzekł: “Dość tej zabawy,
Nie będę Lordem już.

Prastary Gburów klan
Niech na mnie skończy się.
Ja się nazywać PAN
CAŁKIEM ZWYCZAJNY chcę!”

Don Kichot i fejki

Ewa Maria Slaska

Tytuł wpisu nawiązuje do tytułu książki Marii Kuncewiczowej Don Kichot i niańki, o której pisałam TU.

Ilustracji a przeto i inspiracji do tego wpisu dostarczył Arkadiusz Łuba. Dziękuję.


O ile ten po prawej (rysunek Moebiusa; zob. TU) to zaiste Don Kichot, taki któremu znudziło się donkichotowanie i donkiszoteria i który, po prawdzie tak samo jak Jezus i Syzyf (o których pisałam TU), postanowił wszystko olać, odpocząć i odciąć się od obowiązków, o tyle ten po lewej, dzieło podpisane MAJA (tak – ten Maja, inspirator mnie z góry uprzedził, że to mężczyzna), to jednak zapewne wcale nie Don Kichot, tylko jeżdżąca na ośle imitacja. Czyli fejk.

Tych pseudo Don Kichotów jest u Maja więcej, w samym wydawnictwie Austeria – dwóch. Zdobią okładki książek profesora Adama Wodnickiego. Ale, choć myślałam, że tak właśnie jest – nie przedstawiają samego profesora. Profesor, Adam Wodnicki, tłumacz literatury francuskiej i profesor ASP (Wydział Form Przemysłowych) w Krakowie, był nie dość, że mężczyzną gładko wygolonym, to jeszcze konkretnie spoglądającym na obserwatora (proszę kliknąć w linka). Tymczasem ta postać na ośle jest roztargnionym profesorem z anegdot o profesorach, skrzyżowaniem wyimaginowanego pana Ambrożego Kleksa i jego owianego legendą warszawską pierwowzoru – Franca Fiszera (też proszę kliknąć w linka). Ale Daniel Maja portretuje też pana, który jednak być może jest profesorem-autorem (po prawej):

Daniel Maja, autor tych profesorów, jest francuskim rysownikiem, autorem komiksów i rysunków satyrycznych. Od roku 2008 prawie codziennie publikuje na swoim blogu La Vie Brève jeden rysunek. Czuję tu pokrewną duszę, w końcu ja też od grudnia 2012 roku publikuję na tym blogu co noc nowy wpis. Jednak na blogu Maji niestety nie ma jednego rysunku dziennie; np. ostatni jest z lutego 2022. Maja ma dość liczne związki z Polską. Był (a może jest nadal) żonaty z polską artystką Ewą i pośród niezliczonych książek, jakie ilustrował, nie ma wprawdzie Don Kichota, ale jest na przykład Porwanie Baltazara Gąbki.

Ilustrował mnóstwo książek współczesnych, ale też Biblię, mitologię grecką i wielu filozofów. Filozofia jest, jego zdaniem, bardzo ważna.

W jednym z wywiadów (z 2008 roku) odpowiada na pytanie, dlaczego?

Mam duży szacunek dla umysłów filozoficznych, mówi Maja, dla tej potrzeby jasności, dla posuwania rzeczy do granic możliwości, dla zbliżania się do światła i czasem gubienia się w nim, dla prób dawania świadectwa temu, co się dostrzegło, w języku, który nie jest słyszalny. To wymaga odwagi i uporu. Wady filozofów są wadami wszystkich: próżność, przekonanie, że ma się zawsze rację, autyzm, miażdżenie przeciwnika i wszystkie te wspaniałe grzechy, które są tak przyjemne. Inną bardzo zabawną (ale i fascynującą) dziedziną jest filozofia uprawiana przez szaleńców, obsesjonatów, poszukiwaczy Jedynej Przyczyny, gnostyków, okultystów, heretyków, utopistów, guru, iluminatów, często niebezpiecznych sekciarzy. Antidotum na szaleństwo są Arystofanes, Rabelais, Montaigne, Voltaire, Sterne, Cervantes, Woody Allen…


I jeszcze jeden Don Kichot – w książce wydanej przez Lidię Głuchowską i nieżyjącego już Vojtecha Lachodę. Książka jest uczona, ma więc uczony tytuł:

Nationalism and Cosmopolitanism in Avant-Garde and Modernism. The Impact of World War I

Książka się niedawno ukazała i ma tę nieznośną cechę wszystkich ważnych książek wydawanych w ciągu ostatnich dziesięciu lat – jest okropnie gruba i ciężka. Nie sposób jej położyć na biurku i zerkać, na pewno nie da się jej wziąć do łóżka, nawet usiąść na fotelu się z nią nie da. Musi płasko leżeć na stole. A tymczasem na stronie 460 zaczyna się rozdział zatytułowany Don Quixote in the Trenches. Don Kichot w okopach. Narodziny hiszpańskiej poezji awangardowej pomiędzy cywilizacją a barbarzyństwem.
Don Kichot w okopach. Autor: Emilio Quintana Pareja. Autor przypomina, że obchody trzechsetnej rocznicy śmierci Cervantesa miały miejsce w roku 1916, czyli podczas Wielkiej Wojny. Nie tylko żołnierze, również poeci umierali w okopach i to w ich obronie pojawił się po latach zapomnienia smutny, szalony rycerz w misce balwierskiej na głowie. Jeździł konno i w hełmie z przyłbicą, choć wiadomo, koń nie chronił przed czołgami, przyłbica – przed gazem bojowym. Był anachroniczny. Dobrze nadawał się do roli symbolu zmagań człowieczeństwa z potęgą zbrojną. Najmniejszy z żołnierzy frontowych. Najważniejszy. Wyidealizowany. Bohater najważniejszego poematu modernistycznego w kulturze hiszpańskojęzycznej.
El Soldado desconocido (Nieznany żołnierz) Salomona de la Selva, wydany dokładnie sto lat temu, w roku 1922.


I nie łudźmy się, czy jesteśmy starzy czy młodzi, czy jesteśmy żołnierzami czy żołnierkami wszelkiej płci i niepłci, czy jesteśmy sławne czy niesławne, każda wojna, gdy już przetrawi człowieka, sprawia, że stajemy się la soldada desconocida.

…tak se gramy po festynach

Autor wpisu sprzed tygodnia o tym, co się zdarzyło (i nadal zdarza) w śródmieściu pewnego dużego polskiego miasta (TU). Tym razem jako autor piosenek.

Szymon Dominiak-Górski

Ja (czyli ten po prawej) i ten w głębi sceny (Michał Kłos – basista) gramy na gitarach zrobionych przez mojego przyjaciela Jacka Kobylskiego, który struga takie gitki pod nazwą Nexsus. To legenda polskiej sceny – ten od Nexusa oczywiście 😉 Na jego wiosłach grają wszyscy znani basiści (a jak nie grają, to przynajmniej słyszeli o tym lutniku). Ten ciemnobrązowy bas jest zrobiony z hebanu  – nie ma takiej drugiej gitary. 

Drugi gitarzysta, Marcin (po lewej stronie sceny), odszedł z kapeli; gra na Gibsonie SG (ale chyba nie oryginalnym). Garowy – Marek Radkowiak gra ze mną od 30 lat – strasznie się kłócimy. No i na wokalu Monika Jar. Świetny głos, choć mało rockowy – to żona generała Korpusu NATO ze Szczecina z Niemiec. Fajni ludzie 🙂  

Te piosenki pisałem jakieś 30 lat temu (są też nowe oczywiście). Są zbyt liryczne na muzykę rockową i zbyt rockowe na poezję śpiewaną czy coś tam ;), więc tak se gramy po festynach. Często do pustej widowni. Mamy radochę, bo to fajne. Mieliśmy, bo po pandemii nie wróciliśmy do prób.

Wysłane z iPhone’a

Pisane na kanapie 

W lovcie
 
w lovcie
w pokoście
po kostki 
w nagości
zapodziani 
na bani
piliśmy odurzenie 
o smaku malin 
 
palce błądziły 
na oślep 
skrwawione 
 
bit złośnik huczał basem
już dawno uschły kwiaty
 
krwawe guzy
na bongu
wygrzewał mózg chory
 
duszno było od złudzeń
któreśmy milcząc ssali
a jęk tylko wówczas 
wybuchał w otchłani
gdym kłamał sam sobie
że o to właśnie chodzi

Kontynuacja

Teresa Rudolf

Zielono-rude panowanie

Lato
zaborcze  
powoli już
odchodzi,
pakując
spory kufer
swych zalet
też i wad...

I już widać
nieśmiałe
wejście
jesieni...
zachwyca
rozkładem
kolorowych
sztalug.

Władzę
corocznie
wymieniając
dyskutują,
"i co dalej?"
niestety,
...za naszymi
plecami...
Błękit myśli

Niekiedy,
w gęsto
utkanym
istnieniu,

zadziwiają
nagle
widoki 
w prześwitach
 
...na 
aksamitnie 
błękitne 
niebo...

taki inny, 
beztrosko
niebieski...
...świat.

Zachwyt

Anna Dobrzyńska

Wiersz taki, że mogła go 80 lat temu napisać nasza wrześniowa protagonistka, Irena Bobowska.

Autorka specjalnie namalowała tę winietę do dzisiejszego wpisu
i dopisała serdeczne życzenia. Dziękuję!
ZACHWYT

Od dziś – 
nie będziesz miał słońca, powietrza, swobody
nie będziesz miał nieba i kwiatów i wody
nie będziesz oglądał czerwieni, błękitu
nie będziesz oglądał zachodu i świtu
odbieram ci jasność, pogodę, wytchnienie
daję ci za to – ból i kamienie
niepewność, strach, ciężar, smutek i szarość
chłód, niespełnienie, słabość i małość
żelazo i stal, pociski, zasieki
błoto i doły, piach pod powieki
lecz – 
dam ci nadzieję
gdy mocno ją chwycisz
przeniesie cię tu – gdy
- się zachwycisz

9-euroticket

Tibor Jagielski

9-euroticket

am abend
schnitten sie die holunderfrüchte ab
(den eimer haben sie mitgebracht)

die alte amsel
flog hoch
und fiel sichtlich überrascht
herunter

sie begriff ( oder auch nicht)
das die früchte
oder ihre welt
nicht mehr existierten

- wir machen einen saft oder ein gelle draus -
sagten  die zwei hocherfreuten 9 - euroticket geniesser

die  amsel kletterte noch auf den kahlen busch
und erstarrte
für immer *)

-----------------------------------------------------

*) am nächsten morgen begrub ich sie
unter den wurzeln
eines baumes

tibor,
sommer 2022

THE VISITORS OR GOD CREATED HUMAN

nach 3 jahren in takoma park
kommt sie mit zwei kindern zum besuch
nach old europe
(deutschland, schweiz, italien, frankreich)

frisch gepierct
(was für ein schnäppchen!)
aber noch nicht tatowiert
setzen sie sich in der
eher sparsam von mir angerichteten
tafelrunde

zu guter letzt
verwickelt sie mich in das gespräch
(beim abräumen des geschirrs
- ich habe auch essen gekocht und serviert)
in ein vortrag über ganz neue 6 geschlechter - religion
(na immerhin besser als eine diskussion über die alten haubitzen)
und bindet mir doch noch einen bären an die nase
(die erschrockenen kinder erfrieren fast von angst
 weil mir  tatsächlich die tatzen wachsen - ja!)

- zwei geschlechter? das ist doch wie in rußland! -

doch ich fühle mich
wie ein alter, morscher knochen
den man/frau/divers
in die ecke geworfen hat

eine abgenagte
durch die zähne des saturnus
evas rippe


https://commons.wikimedia.org/wiki/William_Blake?uselang=de#/media/File:William_Blake-Europe_Supported_By_Africa_and_America_1796.png

tibor, sommer 2020

Już świt

Teresa Rudolf

Wieczorem 

Już wieczór;
granatowo
opada powoli 
jak mgła,
gdzie niegdzie
zapala świeczki,
wygasza światła.

Otwarta
przestrzeń;
twórczości,
tajemniczości,
romantyzmu
intymności,
miłości...

a niektórym,
...w pełni 
księżyca
jak w wodzie,
odbija się
bezbarwna
samotność.

Jeszcze i już

Jeszcze delikatny zapach
świeżej nocy potrąca
mój wrażliwy węch.

Unoszę się na nim,
wciągam powietrze
pokonując przestrzenie.

I już powoli świta,
wilgoć poranka
rozpyla się wokoło.

Tęsknota za znanym
i nieznanym porywa
mnie we wspomnienia,

...oby stały 
się znów
jutrem...

Ballada o miłości i inne wiersze

Mieczysław Węglewicz

Ballada o miłości   

W mroku w lęku, ostrożnie  
tylko  nocą, lasami,
On pierwszy, śmielej a   
Ona 
kilka kroków za nim
W dzień  się schowali
na plaży, od ludzkiego oka 
Plaża tu była dzika 
a fala wysoka
Najpierw spali na wydmie skryci w srebrnych trawach
bo trawy się nie znają na rasowych sprawach
A potem stali przy sobie
na głębokiej wodzie
Czarnooka Żydówka 
lat 20, śliczna
On Niemiec, oczy niebieskie, czupryna pszeniczna
trzymali się za ręce 
nikt ich  nie widział więcej

lato jeszcze choć tleje
tęskni do jesieni
mchem w lesie siwieje
wrzosem się rumieni

życie biegnie
lato już się starzeje
srebrnym mchem się mieni 
i tylko  ma nadzieję
doczekać jesieni
wiatr  wcześniej tak leniwy
 teraz fale wznosi
 targa  za mokre grzywy
i piasek unosi
a słońce do południa tak snuje się jak ty
bez kawy senne jesienne
w sukience z rannej mgły

Kochanek wiatr

Słyszysz jak nad jeziorem
szumi trzcina płowa?
To jest pieśń o miłości 
wiatru do sitowia
co raz lekko, raz mocniej
czułe struny szarpie
Gra trzcinom kołysankę 
na anielskiej harfie
Raz po raz je ustami
słodkiej fali muska
bo fale to są wiatru 
nad jeziorem usta
Trzciny, nimfy zaklęte
kiedy harfę słyszą 
przytulają się, tańczą
biodrami kołyszą 
a wiatr im włosy układa
rozczesuje,
głaszcze
i zaklina że kocha,
że tak będzie zawsze

..szedł drogą pewien 
człowiek
tylko z myślami w głowie
samotnie i prosto jak pręcik
jak   taki słupek bez rtęci  
jak dzwonnica bez dzwonu
jak Albania bez schronów
 szedł człowiek
bez telefonu !!
na spacer z myślami w głowie
szedł kiedyś taki człowiek?

czy jesz czy śpisz
oddychasz, drżysz 
kiedy po jabłko sięgasz
to już przed tobą robił ktoś 
a ktoś opisał w księgach
bo to co będzie  było 
i ktoś przed tobą 
był
i to co ci się śniło 
przed tobą ktoś już śnił
Było już? nic nie znaczy
bo ty...
Ty śnisz inaczej...

Biała parasolka

EMS: Kiedyś na bazarze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy kupiłam białą koronkową parasolkę. Starą, albo udającą starą. Jest piękna. Jak parasolki u Spitzwega.

Carl Spitzweg, Spacer latem, olej na desce, 1841 / Muzeum w Salzburgu

Albo jak w tym fragmencie u Prousta, kiedy Elstir wypowiada się o parasolkach. Elstira, którego pierwowzorem był Manet, a może Renoir, bardzo interesowały “umbrelki”, które kazał “za szalone pieniądze” specjalnie zamawiać dla swojej żony. Pewnego dnia Marcel, Albertyna i Elstir poświęcili umbrelkom długą rozmowę. Zaczął Elstir, mówiąc:

“Bardzo jest zresztą mało kobiet umiejących się ubrać, ale niektóre są bajeczne. Na wyścigach panna Lea miała biały kapelusik i białą umbrelkę – coś czarującego! Nie wiem, co bym dał, żeby mieć taką białą umbrelkę“.
Szalenie byłbym ciekaw (skomentował w myśli Marcel), czym się ta umbrelka różniła od innych: z przyczyn mieszczących się w sferze kokieterii kobiecej Albertyna była ciekawa tego jeszcze bardziej.
– To było – powiadał Elstir – całkiem małe, okrągłe, jak chiński parasol.
Przytoczyłem umbrelki, pisze dalej Marcel, niektórych kobiet, ale to nie było to. Elstir uznał wszystkie te umbrelki za ohydne. Ten człowiek o wybrednym i wykwintnym smaku mieścił w odcieniu – który był wszystkim – różnicę między tym, co nosiła większość kobiet i co go przejmowało wstrętem, a ładną rzeczą, która go czarowała i która (gdy ja, przeciwnie, odczuwałem wszelki zbytek jako coś wyjaławiającego) podniecała jego żądzę malowania, “aby się starać zrobić coś równie ładnego”. (Marcel Proust, W cieniu zakwitających dziewcząt, strona 542).

Nigdy nie chodziłam z moją “umbrelką”, czasem używałam jej podczas instalacji i dekoracji.


Teraz na facebooku znalazłam rzeźbę.

Nie wiem co, kto, gdzie i jak. Podpis brzmiał jakoś najzwyklej w świecie, coś w rodzaju “rzeźba z drutu”. Ale nawet ta informacja mi zniknęła. Ale to nie jest rzeźba z drutu, to ja.

Po czym Ewa Karbowska napisała na tymże facebooku: Że asocjacji zero? Ale za to z przeprosinami dla Ciebie, za podebranie jednej z ilustracji bez pytania.

No i dała dwie foty obok siebie:

I wiersze:

UWALNIANIE OD SKOJARZEŃ, STOPNIOWO
/także tych na bazie pewnej ilustracji od Ewy Marii/
kiedy powtarzam że STRACONE ZŁUDZENIA
to przeważnie
już nie kombinuję z powieścią Honoré de Balzaca
*
nie rozpatruję również wygód i niedogodności stroju
dam z jego czasów
całych na biało i w koronkach, czy raczej z koronek
*
(dodam, że równie mało zajmują mnie 
treny u ich sukien
oraz kapelusze, torebki i parasolki)
*
nie rozwodzę się nad losem
swoim i lalki - szmacianki
nieoddanej mi kiedyś przez kumpelę z piaskownicy
*
i próbuję nie płakać na kubełkiem
pełnym surowca na babkę
zresztą tego samego, który wykorzystuje się do budowy zamków
*
nie wspominam też facetów
„własnych"
a „cudzych" tym bardziej
*
bo jakaż?, bo czyjaż? to własność
w danym konkretnym przypadku
oraz tak w ogóle

~ek~ 12.08.2022

Sorry, szukałam innego zdjęcia, bez sprzedajemy.pl, ale w domu mam inne wydanie
NIESPODZIANIE
zmienią?
gęby i oblicza
po lekturze Gombrowicza 
*
zdemaskują?
syna, córkę
zrozumiawszy Ferdydurke
*
a z próżności i w potrzebie
mogą zacząć
też od siebie
*
względnie
nabrać się na kanty
zasiedlając Transatlantyk
*
wyuzdańcom się przytrafi
test z dziedziny ortografii
bo się zająć nie potrafią pornografią
*
wejdą
lekko po omacku
w odnośników literackość
*
i rozwalą
tyłek?, głowę
o coś co cynamonowe
*
kupią bułkę bądź krogulca
w przykurzeniach
w sklepach Schulza
*
a bigotom?
niespodzianka
w całkiem nowych wyliczankach
*
tutaj znajdą
chama?, bożka?
z Emigrantów, więc już z Mrożka

~ek~ 3.08.2022
MAM POPORCJOWANE ORAZ
pojemnik na gniew i na sól
słoiczki
na ten mniejszy ból
*
woreczki
w nich ryż albo miłość
/coś z dwojga się właśnie skończyło/
*
cylinder z dziurkami na pieprz
na błędy
- o części z nich wiesz -
*
kwalifikacje na żonę
dwa grzyby do barszczu
suszone
*
łyżeczkę lub trzy intelektu
łyk maggi
do dania na ciepło
*
wbrew
albo i zgodnie z nadzieją
też flaszkę, bądź ze dwie, oleju
*
- tu aspekt zupełnie nienowy
że w sam raz
do sałat, do głowy
*
plus
w ramach skojarzeń łańcuszka
by rozlać go mogła Anuszka 
*
raz pierwszy?, kolejny?, czy który?
te kąski...
literatury -
*
w zapale dokładam od już
kasetkę
z płatkami róż
*
zbiór pęknięć na charakterze
i tego
mi nikt nie odbierze

~ek~ 14.08.2022