Przechodzę beztrosko obok niego Rzuca się na mnie Szepcze mi słowa do ucha rozkazuje: pisz
Nie mogę się uwolnić niecierpliwie piszę
Papier jest cierpliwy
eselsohren
w niedzielę zrobiliśmy wycieczkę nad jezioro
i szliśmy skrajem lasu a ja (jak zazwyczaj) rozglądałem się za grzybami w przydrożnych chaszczach i zagajnikach
nagle moja dziewczyna zawołała
– sieh! da kommt eine frau mit einem weissen pferd –
– das ist kein pferd, das ist ein esel, ich erkenne es an den ohren – powiedziałem do niej,
– ein esel?! – fragte sie erstaunt
die alte frau nickte zustimmend mit dem kopf und ging energisch mit dem tier an uns vorbei am rande des feldes richtung see das hinter dem buchenwald lag
pomyślałem wtedy że na takim ośle wjechał chrystus do jerozolimy; i rzekłem do dziewczyny – właściwie powinniśmy byli upaść na kolana – a ona roześmiała się – nur du kommst auf solche ideen!
– wsadzimy ciebie do celi z pedałami to ci dadzą popalić ty dupo mówili wspierając dłonie na przytroczonych do boku kaburach
(a ten “dobry” pozwolił wziąć szczoteczkę i fajki)
jak było pytali mnie potem – hujowo normalnie
***
Osip Mandelsztam (1891 – 1938)
48
Piłka nożna 2
Brzemienny mgłą jesiennną Dzień przyszedł na bosaka A na boisku szkolnym Kadeci grają w nogę.
Niewyrośnięci, nieforemni Tak to się w wieku ich wygląda – I jedni piłkę workowatą toczą A inni bronią bramki…
Miłość, hulanki, czas polowań – To wszystko na nich czeka Teraz – żal i skoki z twardej koi O świcie, pod grzmot bębnów!
Ach: ani muzyki, ani sławy! Tak od zaranka aż do zmroku We władzy nauk i zabawy Kłębią się dzieci obszarpane.
Jesienne sito mżawki. Drzew mokry popiół. Zbryzgany mundur. Pierś odkryta Na ziemi – czerwony otok czapki.
Spolszczył T.J.
brzydcy, szesnastoletni
dla romka i marka
czasami zazdroszczę wam samobójstwa poprosiliście o zwolnienie z lekcji historii
(niektórzy nazwą to dezercją)
pozostały nieme gitary sztambuchy – niezapisane nierozwiązane zadania maturalne
czasami zazdroszczę wam cholernie że mieszkacie już na champs élysées a nie na skrzyżowaniu marszałkowskiej z wall street albo wałów jagiellońskich z jp II
nigdy was nie zapomnę brzydkich, szesnastoletnich… a gdy nadejdzie mój kres poproszę o rozgrzeszenie ale bez spowiedzi.
Der Tunnel
in memoriam kriegszustand (1981-83)
ich erinnere mich kaum der gesundheitspfad *) der einzig richtige weg in die leuchtende zukunft
das hängen der unterhosen und pullover hinter den gittern unterschriften
einmaliger passierschein nr 5
die uniformen und kutten die blinden über licht dozierend
ich erinnere mich an ein mädchen am strand und mond über dem baum kuss der bitteren früchte
ich erinnere mich an den tunnel und abschied von der jugend
——————————————————-
*) wie in der preussichen armee wurde ein spalier aus mit stöcken ausgerüstetenmenschen gebildet, durch das die gefangenen laufen mussten
***
das ganze leben ist ein fake das sagte schon der wojak schwejk doch keiner will das haben wahr, das mensch ist nur des gottes narr
bo całe życie to jest fake to głosił już nasz wojak szwejk lecz nikt nie chce uwierzyć w to, że człowiek błaznem boga jest – ot co
ptak przebiega po parapecie i potrąca ogonem kasztan który wylądował tam przed paroma miesiącami i rozgościł się – brązem w srebrzystym metalu – na moich tęczówkach
nie zmiotła go jesienna burza ani ja gotujący loggię do zimowego snu
a teraz w styczniu ogon! trach! mach! koniec projekcji
tak to jest z pierzastymi
jeden dzień dzieciństwa
kwiat lipy strącany z drzew wciskany do płóciennych worków i zanoszony do skupu
jutro na winniczki!
poeci
to jak wiadomo dupy rzadko w okopach a na bagnety to zapomnij
nie nadają się właściwie do niczego
jako meldunkowi gubią rozkazy pod ogniem nieprzyjaciela
w kuchni upijają się z kucharzem i przypalaja zupę
a postawieni na warcie dają się natychmiast zastrzelić
nawet w oddziale propagandy nikt nie chce o nich słyszeć
tylko ptaki upominają się o nich i chmury…
tak jednym słowem niepotrzebni
die dichter
sind wie jeder weiss ärsche selten in den schützengräben und beim bajonettangriff nie da
sie taugen eigentlich zu nichts:
als meldegänger verlieren sie die befehle unter dem gegnerischen feuer
in der küche brennen sie die suppe an und besaufen sich mit dem koch
und als wachposten gestellt lassen sie sich gleich erschissen*)
sogar in der propagandaabteilung will keiner was von ihnen hören
nur vögel fragen nach ihnen und wolken…
so mit einem wort: unbrauchbar
*) für den deutschen leser: der polnische dichter krzysztof kamil baczynski fiel, von einer kugel getroffen, als wachposten während des warschauer aufstandes (1944)
Spät in der Nacht haben nur Huren und Apotheken Dienst im Angebot: Syphilis und Antibrechmittel das Meer hustet mit dem Wind in die leeren Strassen die Fußgängerstreifen verlieren ihren Sinn.
Spät in der Nacht sind die rosa Fenster Muscheln der Liebe ihre Fensterscheiben spenden den erhitzten Stirnen Kühle und der Nachtwächter trägt seine Müdigkeit auf den Schultern und fehlender Schnee nimmt der Stadt den Sinn.
Spät in der Nacht ist die Luft wie kalter Wodka und Pharmazeuten, Dichter der späten Nacht, erschrecken den Januar mit seiner Sauberkeit und zwei Kerle tragen einen Schrank durch Danzig und plötzlich gewinnt die Stadt ihren Sinn wieder im Knattern von tausend Weckern.
Julian Kornhauser (1946)
ein interview
man lebt nicht schlecht frieden geld interessante arbeit ausflüge
mit bestimmten entwicklungen ist man nicht einverstanden weil sie begrenzen jenes oder dieses
aber wenn man hinschaut allgemein ob etwas fehlt vielleicht zu wenig fußball oder zu viel schlamperei aber jeder hilft sich und wer schafft sich aufzurichten der arbeitet auch besser also lebt man nicht schlecht obwohl alle meckern
vielleicht lebt man zu langsam man hätte es lieber schneller intensiver außerdem haben manche fast alles und die anderen schaffen es kaum das ist frustrierend
und obwohl alle wissen was gespielt wird werden wir von denen die da oben wie kinder behandelt das ist lächerlich
ein bisschen ähnelt das an pfadfinderlager
mehr mut meine herren
Ewa Lipska(1945)
Das Heim der ruhigen Jugend
Im Leihgeschäft der Meuterei funktioniert der Speisesaal.
Roter Wein des Sees fließt vor den Fenstern.
Man kann in ihm schwimmen aber nur unter Geschichtsgefahr.
Nicht alle Hurrarufe bedeuten hier Sieg.
Die Popularität genießt der nationale Gambit.
In den Spielhallen gewinnt man große Niederlagen.
Manche sammeln Walderdbeeren und Beweismittel.
Unter dem Segel der Bettwäsche segeln sie in den Schlaf.
Andere starren stur auf die Tür als ob von dort die Rettung kommen sollte.
Denen, die an das Land über dem Kopf denken, brennt die Erde unter den Füssen.
Das Heim der Ruhigen Jugend ist grau wie eine Taube.