Liściaste myśli

Teresa Rudolf

Dobre drzewa

Jesienne liście
szeleszczą jak co roku, 
rudo pod nogami.

I jak co roku,
zataczam w sobie
krąg “od-do” jesienny.

Czuję pokorę 
drzew oddających
siebie, na przemijanie.

Też ich dumę,
bo jeśli odchodzić,
to spektakularnie.

Słonecznikowo-żółto, 
czerwono-ogniście,
pod niebieskim niebem.

Jeśli odchodzić,
obdarować wszystkim, 
co tylko najpiękniejsze.

I nie wstyd im nago
za chwilę tu stanąć,
patrząc na jeża główkę..

…ciekawską spod  ich liści.

Komu…

Komu wiersze, komu?
Kto czyta dziś  wiersze,
zlepki myśli o świecie?
Przecież stoi, aż zniknie.

Komu wiersze, komu?
O miłości, o wierności?
O zazdrości, o zemście?
Uczucia? To zamęt w sercu.

Komu wiersze, komu?
Niepotrzebne, za skromne?
Za głębokie, za płytkie?
Za kolorowe, za szare, za nijakie?

Komu wiersze, komu?
One, jak wierzby płaczące,
smutno opadają im dziś litery,
jak rude liście jesienne…

A w nas chaos

Teresa Rudolf


Ziemia Obiecana?

Świat z lotu ptaka;
jak cmentarzysko
ofiar chorób, wojen,
polityki, znieczulicy,

malutkie grobki dzieci, 
ogromne kopce-mogiły, 
nieznanych, znanych,
mądrych i głupich,

gumowe pontony,
łodzie, stateczki, ciała
unoszące żałobę rodzin, 
anonimowe dla świata.

Zapalą się w kimś
kiedyś jasne świeczki,
po śmierci wstydu,
zaufania, godności…

siły… bo bezsilna?
odwagi… bo tchórzliwa?


Bajka o zielonej Nadziei 

Maria wiedziała już,
siedzi w sieci uczuć
splątana jak ryba.

Nie wie jeszcze, 
kim jest ten rybak,
szuka dziś Miłości?

A może Zazdrości?
Chodzi o Nienawiść?
Lub o zwykły Lęk?

Nie może się ruszyć,
wyplątać się z tej sieci
gorzkiego Chaosu…

I nagle Nadzieję widzi, 
ta wymknęła się jakoś
poza uczuć pułapkę,

splątana jak glony,
zielona, niewielka,
dziwna roślina,
szepcząca
wiaterkiem do Marii:

“będzie dobrze”…

Jesienna kabała

Teresa Rudolf

Liść jesienny

Czytam z niego
jak z mojej ręki,
wiatr go przyniósł
i gdzieś zagoni.

Linia życia.. 
jakaś taka dziwna,
porozrywana,
co z Tobą listku?

A liść  patrzy 
rdzawo na mnie,
gotowy do odlotu,  
wiatr nim kręci.

I oto odleciał,
patrzę na swą
rękę, linia życia
pozrywana jakaś,

…eeee tam,
nie znam się
przecież
ani na rękach…

…ani na liściach

Czarny sen o przyszłości

Patrz, patrz, patrz,
ale czy widzisz?
Słuchaj, słuchaj,
ale czy słyszysz?

To ta autostrada 
głośniejsza od szumu
wiatru, śpiewu ptaków,
tu w środku lasu.

Jakaś mieszanka
tego, co chcesz,
z tym, co musisz,
i z tym, co jest.

Zamknij oczy, 
zamknij uszy,
usłysz znowu
świergot ptaków,

zdrowych drzew
zieleń zobacz, 
zapach tego mchu
poczuj, odpręż się.

Otwórz oczy, 
znów autostrada,
zapach smogu rani
ogołocony las… 

…za ile to już lat? 

Tęsknoty jesienne

Teresa Rudolf

Tęsknota

W głowie obrazy,
zapachy, smaki,
wspomnienia,

pora roku uwodzi
na spacer tam,
lub tam, albo tam,

w sercu ciepło, 
oczekiwanie ponad  
miejscem i czasem

w całym ciele,
niepewność jakaś 
drży, co się spełni…

znów ten zapach
wraca, ten obraz, 
i to wspomnienie…

w głowie stary  film, 
a nowy smutek
w sercu…

że jeśli nawet…
to może być coś
“nie tak”.

Jesienne słońce

Jesień znów,
lato zabrało już
prawie wszystkie
“szmatki i lalki”

i “poszło się bawić
na inne podwórko”,
pozostawiając złote
słońca  resztki…

A ono, jak złocista
lampa na niebie, 
raz zapala się,
a raz gaśnie,

…jak i we mnie,
raz zapala się,
a raz gaśnie…

…tak, tak
we mnie też
już jesień…

Migawki

Teresa Rudolf

Dzwoneczki

Przypominam sobie,
radosne dzwoneczki,
jakby tysiące owieczek
w głowie.

To chyba tak radość 
dzwoniła, grając na  
dzieciństwa łące
beztroskiej.

Pamiętam niebieskość
malującą mój dzień
kredkami lata, złotej 
nie zabrakło.

Pamiętam te dzwonki,
delikatniutkie, też jakby
wieczorne świerszczenie
do marzeń.

Róża na wietrze

Jakże dzielną różą była,
wiatrem ostrym wyginana,
spontanicznie elastyczna
w tańcu do jego muzyki,

ukazując lekkim 
kołysaniem szalonemu 
wiatrowi nieugiętą 
egzystencję dumnej róży. 

Listki z zimna dygoczące,
płatki zaciśnięte razem, 
a pomocy znikąd, 
tylko to: “oko w oko”.

Wygrałaby, ale komuś
niegroźny był ten wiatr
i zgrzytnął nożycami…

…róża podcięta w ruchu,
przestała pląsać.

A życie jest życiem

Teresa Rudolf

Uniwersum człowieka

Człowiek,
stworzony na
“podobieństwo
Boga” myślisz,
taki człowiek?

Człowiek,
raz wielce 
ważny, raz 
mały jak 
muszka?

Kim jest 
człowiek, 
z umysłem, 
i sercem,
dla świata?

Czym jest 
to sumienie
człowieka,
kata innych 
istnień?

Człowiek,
raz twórca,  
raz dyktator
w ogromnym
Uniwersum… 

Ten władca, 
raz śmieszny
raz potwór,  
zdmuchnięty
jak świeczka??? 

Kocie szczęście

Mały kot, 
boleśnie zmarznięty
wtula się w metalową,
zimną poręcz schodów, 
o cieple miękkim marzy.

Nie wie,
że zimne z zimnym, 
a gorące z gorącym
rodzi więcej zimna
lub gorąca… zależy.

Nie wie,
że człowiek zły, 
z jeszcze gorszym
to cierpienie, a dobry
z lepszym to miłość.

Nie wie, 
nie zna nic, prócz 
zimnej poręczy i głodu, 
gdy… jakaś ręka unosi 
go powolutku i wysoko.

Nie wie,
skąd ten 
miękki głos,
ale przestaje
już czuwać…

…zasypia wtulony
w ciepłą rękę.

Karta zła

Mucha chodząc
po gładkiej szklance  
chciałaby do środka,
do wnętrza, przez szkło.

Aksamitna ślizga się
po zeszycie szkolnym,
stając przy literze M,
zaczyna wspinaczkę.

Pełzając leciutko
po włosach Haliny
wącha je, blond,
i… dopada ją ręka!

Czołga się wolno
po ziemi, poturbowana
z połamanymi czułkami,
płacząc nad tym marnym,

nikomu niepotrzebnym
muszym życiem, 
gdy słyszy szept
innej muchy:

“Idę już Cię przytulić”…

Myśli (3)

Teresa Rudolf

Każdego dnia zachodzące słońce zabiera ze sobą zachodzący dzień, bez względu na to jaki był, a wschodzące zaprasza do nowego dnia, też bez względu na to, jaki będzie.

Słoneczniki to jakby “kwietne odpryski” słońca, 
zajdą kiedyś jednorazowo i ostatecznie,
jak wszystko inne, co żyje na tej ziemi. 
Tylko słońce wkradło się w protekcję nieba,
pokazując się codziennie rano i wieczorem
w nieskończoności swojej.

Wejście do  jakiejś dziury jest niejednokrotnie dużo łatwiejsze niż z niej wyjście, czasem bowiem jest już tam tak wygodnie, jak, przysłowiowo mówiąc, w “domowych kapciach”.

Niektórzy mają tak dalece wszystko w nosie, że gdyby było to tylko możliwe,
najchętniej by w nim po prostu zamieszkali.

Najtrudniejszy most, przez który przyjdzie mi kiedyś przejść,
mógłby  być ozdobiony pięknymi, przekolorowymi, pachnącymi kwiatami.
Byłabym szczęśliwa i wdzięczna.

Drzewo co roku na nowo zazieleniając się, daje ci cień, 
najstarszy na świecie “eco-parasol”.

Utrwalony na zdjęciu strumień fontanny jest jakby zamrożeniem ruchu i dźwięku, śmiercią fontanny.

Myśli (2)

Teresa Rudolf

Nie ma bardziej bezwarunkowej niewinności, czystości, jak ta w naturze.

Obraz oglądany z otworu w murze lub ścianie, to tylko drobny wycinek kompletnie innego, tajemniczego świata.

Motyl, narcyz wśród owadów, poszeleści tiulowymi skrzydełkami w efektowne wzorki, pomiesza w głowach kwietnych dam i, spijając nektary miłości, odleci. Oszust matrymonialny!

Wspomnienia z dzieciństwa z jednej strony bywają niezwykle żywotne i kolorowe, ale z drugiej – kamieniejesz w zdziwieniu, że to o ciebie chodzi.

Niektóre wspomnienia z dzieciństwa mogą być tak przeróżne, jak różne bywają rodzaje kwiatów, ożywiających pamięć świeżym kolorem, zapachem i wzruszających swym pojawieniem się. A inne, znów sztywnieją w swojej niezmienności i w bólu, czasem nigdy nie zapomnianym.

Żadnej żaby udającej żabę nie zamienisz w prawdziwego księcia… i… tu kończy się ta  bajka.

Przyjaźń może sięgać najwcześniejszych lat, ale może  też z czasem powolutku “wyłysieć” i wówczas przerwie się to najwspanialsze połączenie.

Czas upływający musi się nagle tak zatrzymać każdemu, jak rzeka zastygła w swym ruchu, na zdjęciu.

Kiedy masz sto kolorowych parasolek do wyboru, nie polecisz na żadnej nigdzie jak na miotle i nie osłonisz się też przed słońcem… I tu, i tu potrzebujesz tylko jednej, tej właściwej. 

Myśli (1)

Teresa Rudolf

Stare mury mają w sobie pamięć obrazów, głosów, są świadkami wielkości i podłości ludzkiej. I nawet gdyby je latami torturowano, niczego nie zdradzą…

Samotność swą można przeżyć w godności i pięknie, lub w brzydocie i obojętności do siebie i innych.

Piasek pochłania w sobie tysiące “odcisków palców” od nóg…
Największy i najstarszy Interpol Uniwersum.

Kot potrafi się nagle tak zdziwić, że stawia całą wiedzę dotychczasową pod znakiem zapytania.

Kwiaty swym wyglądem i zapachem piszą poezję o swym kwietnym życiu, od pączka aż do umierania.  Czasem padają też ofiarą eutanazji z próżności człowieka.