Z (bardzo) wolnej stopy (2)

Zbigniew Milewicz

W motylarni

Te piękne, kolorowe owady lubi chyba każdy, więc pod wystawowym namiotem ustawionym przy latarni morskiej w Niechorzu, widać przedstawicieli wszystkich grup wiekowych. Młodziutka przewodniczka prosi nas o wyrozumiałość, że w pomieszczeniu jest tak parno i gorąco, ale motylki pochodzą głównie z tropikalnych i subtropikalnych terenów Ameryki oraz Azji, trzeba im więc ten klimat utrzymać.

Opowiadając o cyklach rozwojowych i jakże krótkim życiu gatunku łuskoskrzydłych, lepidoptera (niektóre osobniki żyją zaledwie kilka godzin, inne nie więcej niż kilkanaście miesięcy) oprowadzająca zwraca uwagę na różne ciekawostki, które jej zdaniem mogą być interesujące dla publiczności. Na to na przykład, że motyle lubią pić sok ze sfermentowanych owoców i przyjaźnią się z żółwiami, ze względu na ich łzy, które zawierają pewne składniki mineralne, cenne w motylej diecie. Kiedy i dlaczego żółwie płaczą, tego pani niestety nie wie i mi nie powie. Ja sobie tak myślę, że może żółwie, które w przeciwieństwie do motyli żyją bardzo długo, płaczą zwyczajnie ze starości, która, jak wiadomo, nie udała się Stwórcy. Dzięki żółwim łzom lepidoptera umierają jednak dietetycznie.

Zażywna para w średnim wieku, leciuteńko wstawiona, skupia się na dwóch innych zagadnieniach:
– One wiedzą, co dobre, jak sobie siorbną z takiego sfermentowanego grejpfruta, to od razu ładniej latają.
– Tak, jak ty po piwie, do toalety. Ty sobie lepiej pomyśl kochany, jakie one mają bogate życie seksualne. Słyszałeś, niektóre kopulują ze sobą po trzy godziny…
– Może dlatego żyją tak krótko, można się zajechać na śmierć…

Babcia z kilkuletnią dziewczynką kręci zgorszona głową, odchodzi z dzieckiem na bok, chociaż mała wcale nie ma na to ochoty. Chętnie posłuchałaby jeszcze tych państwa, ja również, bo mówią ciekawie, ale wycieczka dobiega już końca. Jeszcze tylko musimy sprawdzić w lustrach koło wyjścia, czy jakiś motylek nie usiadł na nas, żeby zafundować sobie okazyjny wylot na wolność. I mam gapowicza na czapce, ślicznego, błękitnego Morpho peleides. Żal mi, że muszę go zostawić w hodowlanej farmie, pod ocieplanym namiotem, który dla turystów komercyjnie udaje amerykańskie tropiki, ale na zewnątrz, nad chłodnym Bałtykiem przeżyłby może tylko dzień.

Mimo to podobno czasami uciekają na wolność, jak ludzie z pilnie strzeżonych kolonii karnych. Jak kiedyś słynny Papillon z francuskiej Gujany, a przed nim i po nim wielu innych. Uciekano nawet z carskich zsyłek i sowieckich gułagów. A moja dygresja bierze się stąd, że papillon, czyli po polsku motyl to symbol Wolności. 17 września, w kolejną rocznicę napaści ZSRR na Polskę, obchodziliśmy Dzień Sybiraka, poświęcony ludziom, co zapłacili zdrowiem i życiem za pobyt w łagrach. Dla ich żyjących bliskich oraz wszystkich, którzy tę ofiarę pamiętają jest to także dzień pamięci o cenie za utratę wolności, najcenniejszego z darów.

6 thoughts on “Z (bardzo) wolnej stopy (2)”

  1. Drogi Zbychoo, wspaniały jest ten wpis!
    Ciekawy tematycznie, uzmysławiając nam nieustannie jak wiele innych istot poza nami jest na tej ziemi, żyjacych w innym wymiarze czasowym ( całe życie to godziny, lub dni), w niebywałej urodzie, nie dbając o nią, nie poprawiając, nie cierpiąc z braku, lub dając popalić innym z nadmiaru,, bo ona po prostu jest, jak u nas oddychanie.
    Nie maja one rozbuchanego Ego, jak my, nie manipulują światem jak my, czyli są po prostu piękne, odżywiajając się zdrowo i ekologicznie, kochając, rozmnażając się….
    i szkoda, gdyby ich kiedykolwiek zabrakło w przyrodzie.
    A metaforycznie mówiąc, jesteś jednym z nich, z taką lekkoscia fruwasz nad wszystkim o czym piszesz: dowcipnie komentując, spostrzegawczo…po prostu kolorowo.
    Do pozazdroszczenia
    T.Ru.

  2. Acha Zbychoo,
    z tych cech motylich, wymienionych przeze mnie wyżej, mogę mówić tylko o Twej “kolorowatości”, lekkošci, bo
    o niczym innym nie mam za bardzo prawa….sorry. 🤣

  3. Kochana Tereso, my tu na blogu uprawiamy co prawda prywate, ale jednoczesnie mamy prawo mowic i pisac o kolezenstwie wszystko to, co o nim wiemy i…czego sie tylko domyslamy😇 Czuj sie serdecznie wysciskana za Twoj komentarz. Pozdrawiam. Z.

  4. Potwierdzam własnym doświadczeniem, nie po raz pierwszy zresztą, jak wpisy na tym blogu uczą, dostarczają wiedzy. Byłam kilka lat temu w MOTYLARNI na Wyspie Uznam. Nie mieliśmy przewodnika, więc o tym, że pappilon, to po polsku znaczy motyl, to nie miałam pojęcia, jak o kilku innych rzeczach o których tu piszesz. Przypomniał mi się film i zachęcam do obejrzenia “BŁĘKITNY MOTYL” o którym myślę, iż powinna go obejrzeć cala ludzka rasa. Ciągle się dokształcam i to jest mile. Jakbym była na wycieczce. Może w przyszłym roku w Niechorzu też postawią taki namiot, a może przeniosą się w inne miejsce. Warto to mieć na uwadze planując wakacje. Pozdrawiam

  5. Sprawiedliwy Stworca wynagrodzil krotkie zycie motylowi m.i. oszczedzajac mu pobytu na Syberii a człowiekowi dluzszym zyciem,które uprzyjemniasz Zbyszku takimi wpisami,dzięki.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.