Prowincjonalne Theatrum Mundi 7

Stefan Andrzejewski

No cóż, urlop

Jest lipiec 2020 roku. Piszący te słowa uda się za kilka dni na krótki urlop do Polski, by spotkać swoich starych, schorowanych Rodziców, Brata z rodziną oraz przyjaciół i znajomych.

Będzie to jego pierwsza od roku wizyta w rodzinnym kraju! Kwarantanna spowodowana pandemią, trwająca w Belgii trzy miesiące, pokrzyżowała autorowi wiele planów, w tym coroczny, wielkanocny wyjazd do ojczyzny.

Jaka będzie ta Polska po dwunastu miesiącach rozłąki? Czy to wciąż kraj przyjazny, otwarty, pełen uśmiechniętych, życzliwych ludzi?

Czy autor znajdzie wśrod rodaków zrozumienie dla swojej mentalności, swej wizji kraju, społeczeństwa, polityki? Wszak kilkanaście lat pobytu na Zachodzie dało mu zupełnie inną perpektywę niż ta, którą miał przed wyjazdem za granicę.

12 lipca bieżącego roku, wbrew swojemu sumieniu «Polaka i katolika», wbrew nieformalnej «dyscyplinie poselskiej», nakazującej księżom polskim głosować na ugrupowania prawicowe, bliskie wszakże ideałom Kościoła, piszący te słowa postawił krzyżyk przy nazwisku kandydata opozycji.

Uczynił tak mimo faktu, iż od wielu miesięcy roztaczano przed nim mroczną wizję prezydenta Rafała, biegającego po przedszkolach, by uczyć masturbacji czteroletnie dzieci lub chodzącego po szpitalach, by biednym starcom aplikować zastrzyk z fenolu w ramach przymusowej eutanazji.

Ponieważ piszący te słowa od zawsze dostrzegał fałsz w każdej zacietrzewionej, ideologicznie zaprawionej propagandzie, dlatego również i tym razem nie uwierzył w owe piekielne wizje.

Wiele już lat marzy autor o polskim Kościele, w którym każdy znajdzie miejsce dla siebie, w którym jest pole do dyskusji na wszystkie tematy. O Kościele, który jest «za», a nie «przeciw», który nie jest oblężoną twierdzą, ale bezpieczną przystanią.

Dlatego, jeszcze przed swoim wyjazdem za granicę, kiedy jego współbracia  sięgali po «Nasz Dziennik», on – ostentacyjnie i ku zgorszeniu kolegów po fachu – czytał namiętnie «Tygodnik Powszechny».

Przed kilkunastu laty, rozczarowany tym, jak bardzo ten Kościół odbiega od jego aspiracji, wyjechał, by w bardziej demokratycznych i po prostu ludzkich strukturach Kościoła na Zachodzie Europy, realizować swoje powołanie.

To ostatnia nadzieja, której sie kurczowo trzyma: Kościół jest nie tylko polski, ale również francuski, belgijski czy nowozelandzki. Jest «katolicki», czyli «powszechny»: tak samo dobrze przyjął się kiedyś w plemieniu Dakotów, jak i wśród mieszkańców obydwu Korei. Z definicji jest wiec multi-kulti, choć to kolejne przeklęte slowo, którym próbowano straszyć wyborców, jeśliby wybrali kandydata opozycji.

Na poczatku cyklu o Prowincjonalnym Thatrum Mundi administratorka bloga zakwalifikowała autora i jego «twórczość» do kategorii «Barataria». Miała wiele racji: nadzieja, że jego Kosciół kiedyś się zmieni, nosi w sobie rys nieuleczalnej donkiszoterii.

Reakcje jego kolegów po fachu z Polski w wieczór wyborczy 12 lipca pokazały mu dobitnie, że ta nadzieja jest matką głupich: mesjanizm narodowy w pełnym rozkwicie, wybrany na drugą kadencję prezydent to «dar Boga dla Polaków»… tak przynajmniej przeczytał w jednym z postów współbrata kapłana z kraju nad Wisłą.

Czytelników Prowincjonalnego Theatrum Mundi autor cyklu serdecznie przeprasza za to, co czytają dzisiaj. Ma pomysły na kolejne odcinki: pisanie poprzednich sześciu otwarło w jego pamięci kolejne zakamarki z zakurzonymi wspomnieniami. Teraz jednak siedzi już na walizkach, by wyjechać na dawno oczekiwany urlop. Liczy na to, że powitają go – te same co zawsze – dziewicze krajobrazy ukochanych Bieszczadów. Że będzie mógł chłonąć – to samo co zawsze – rześkie poranne powietrze ciągnące od beskidzkich wzgórz.

Ma też nadzieję, że ujrzy – te same co zawsze – życzliwe twarze. Jednak liczy też na to, że podczas owych spotkań uda się narzucić i zachować ścisłe embargo na tematy polityczne oraz te związane z kondycją polskiego Kościoła. Urlop to urlop! Przede wszystkim od czczych dyskusji na tematy, na które i tak nie ma się żadnego wpływu.

7 thoughts on “Prowincjonalne Theatrum Mundi 7”

  1. Dziekuje Ksiedzu bardzo za te slowa…
    Kiedys mialam zaszczyt znac( wtedy juz starszego) wspanialego Ksiedza/ Nauczyciela, ktorego chciano za zycia juz ukamienowac tylko za to (zrobiono z niego w reputacji publicznej wspolpracownika UB), ze ciagle byl jeszcze ksiedzem, ale ciagle tym “innym”.
    Pisal wspaniale teksty, wlasnie w Tyg.Powszechnym, tez i ksiazki.
    Bylam malym dzieckiem, czytajac, sylabizujac jeszcze, bo to byla raczej poezja, wiec szybciej do mnie trafialy jego slowa, moglam je po swojemu zrozumiec.
    Oto cytat:

    “Bądź dobrą rzeką. Gdy staną ci na drodze nieprzyjazne skały – opłyń je. Gdy napotkasz wyniosłe góry – wymiń je. Gdy stracisz grunt – spadnij radosnym wodospadem w dół. Gdy napotkasz bagna – nie zgub się. Gdy nastanie mroźny czas – okryj się płytą lodu i płyń spokojnym nurtem dalej”.

    Mieczysław Maliński, Elementarz dla początkujących zaawansowanych i dojrzałych

  2. Te slowa ks. M.M mozna roznie interpretowac, dla mnie jego teksty mialy jeden, jedyny sens:
    badz dyplomata, bys mogl robic
    dobrze to co powinienes, inaczej nie dasz rady…
    Jestes rzeka?
    Badz dobrym nurtem.
    Nie badz powodzia, zabierajac ze soba wszystko jak popadnie, na zniszczenie.
    No i wlasnie, jak byc teraz dyplomata w Polsce?
    Jaki jest ten rachunek?
    Strach bierze…bo nie wiadomo.

  3. Tak, ten “dar dla Polakow”,
    jest niesprawiedliwą karą dla tych, którzy nie cieszą się z niego, a jedynie cierpią.
    Ale bedzie kiedyś i dla tych, którzy od lat “się sami o nią proszą”. Bo tak się historia kręci.
    Oby ten dar nie stał się tak niezniszczalnym, jak kiedyś inny: Pałac Kultury i Nauki.
    Chociaż z niego”dyplomatycznie”, udało się w Polsce dziś coś sensownego zrobić.
    W Rydze stoi rownież taka “kopia”, widoczna z każdego punktu miasta i niszczeje znienawidzona przez naród, została już tylko jako widoczny dowód…daru z tamtych czasów.

    1. radziu, byly msz w rzadzie tuska, byl innego zdania,na swoj sposob nawet oryginalnego – proponowal PEKIN zburzyc, zaorac i posadzic na tym miejscu maryche;
      w wojnie ideolgii walka o symbole trwa nieustannie – patrz, n.p,
      mohrensttrasse , czy onkel thomas hütte, obecnie w berlinie;

      1. mohrenstrasse , czy onkel thomas hütte – nazwy stacji kolejki podziemnej uznane przez aktywistow “black lives matter” za rasistowskie;

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.