Reblog na Dzień Zwycięstwa

…żeby przypomnieć, że było niekiedy przerażające i że długo jeszcze trwało, zanim się na dobre zorganizowało i zawładnęło życiem (za onet.pl)

Aleksandra Czajkowska

Piekło na wodzie. Jak alianci zbombardowali ocalałych więźniów obozów koncentracyjnych.

Nigdy nie lubił rozmawiać o wojnie. Był zamknięty w sobie, ale nie wynikało to z charakteru. Michał Lech przeżył tortury w więzieniu gestapo i pobyt w dwóch obozach zagłady, jednak najbliżej śmierci był, gdy wojenny koszmar chylił się ku końcowi. 75 lat temu samoloty aliantów zbombardowały okręt “Arcona”, przewożący więźniów nazistowskich obozów. Spośród pięciu tysięcy pasażerów ocalało jedynie 350 osób.

Urodził się 31 sierpnia 1917 roku w Pełkiniach pod Jarosławiem. Zajmował się uprawą roli razem z rodzicami, siostrą i bratem. Był spokojnym, młodym chłopakiem. Kiedy wybuchła wojna miał 22 lata, ale dla niego rozpoczęła się ona rok później. Przez donos jednego z miejscowych kolaborantów Michał Lech został aresztowany 3 maja 1940 roku.

Początkowo więziony był w Jarosławiu. Tam brutalnie katowany przez Franza Schmidta, słynnego’’kata jarosławskiego’’, przetrwał sześć miesięcy. Na jego plecach zamiast skóry były widoczne kości. Dziury bez mięśni. Rozmaite tortury były specjalnością zastępcy szefa Gestapo w Jarosławiu. Okaleczanie, bicie, kopanie, wyrywanie paznokci to tylko niektóre metody stosowane przez niego przy przesłuchaniach więźniów. Schmidt był osobiście odpowiedzialny za śmierć kilkuset osób i skazanie kolejnych kilkunastu tysięcy.

3 listopada 1940 r. Michał został przewieziony razem z innymi więźniami do Tarnowa. Po 17 dniach, 20 listopada przyjechał do więzienia Montelupich w Krakowie, skąd 4 grudnia trafił do Auschwitz jednym z pierwszych transportów. Odtąd przestał być człowiekiem. Stał się więźniem politycznym nr 6 797.

Pierwszy dzień wiosny 1943 r. był ostatnim jego dniem w Auschwitz. Został przeniesiony do obozu Neuengamme niedaleko Hamburga, gdzie doczekał wyzwolenia. Nie wiedział jednak, że będzie musiał jeszcze raz walczyć o życie. W ostatnich tygodniach wojny Niemcy rozpoczęli likwidację obozu i ewakuację więźniów do portu w Lubece.

Pierwszy transport dotarł na miejsce 19 kwietnia 1945 r. Ostatni więźniowie trafili tam 1 maja. Do tego czasu czekali, nie wiedząc, w jakim celu zostali przewiezieni na statki i co ich spotka. W porcie były zakotwiczone trzy okręty: “Athen”, “Thielbeck” i transatlantyk “Cap Arcona”. Ostatni, największy zakotwiczony był pięć kilometrów od brzegu. Aby dostać się na pokład “Arcony” trzeba było przypłynąć tam za pomocą “Athen”. Załoga cywilna statków nie chciała wykonywać rozkazów SS, jednak została do tego zmuszona.

Na “Cap Arconie” znajdowało się pięć tys. więźniów, na “Thielbecku” trzy tys., a na pokładzie “Athen” dwa tys. Michał Lech znalazł się na pokładzie największego liniowca. Okręt nie przypominał luksusowej jednostki, za jaką uchodził przed wojną. Na statkach panowała ciasnota, w dwuosobowych kajutach tłoczyło się po dwudziestu kilku więźniów. W zaduchu, w oparach własnych fekaliów, przebywali tam przez kilka dni.

Piekło na wodzie

II wojna światowa zbliżała się do końca. 2 maja alianci zakomunikowali wszystkim jednostkom, że nazajutrz po godz. 14 rozpoczną bombardowanie statków. Nakłaniali do wycofania się Niemców, lecz nie wiedzieli, że na okrętach zamiast gotowych do bitwy żołnierzy przebywają wycieńczeni z głodu i chorzy więźniowie obozu. Wbrew rozkazom przebywającego na pokładzie dowódcy SS, kapitan statku “Athen” 15 minut przed rozpoczęciem ostrzału wywiesił białą flagę i zawinął do portu. Marynarz uratował życie dwóch tysięcy więźniów, ale pasażerowie pozostałych dwóch statków nie mieli tyle szczęścia.

SS-mani nie chcieli wywiesić białych flag ani oznaczeń czerwonego krzyża, które powstrzymałyby atak aliantów. 3 maja 1945 r. po godzinie 14 rozpoczęło się bombardowanie frachtowców. Samoloty wystrzeliły ok. 60 rakiet w kierunku “Cap Arcony” i “Thielbecka” oraz serie z karabinów maszynowych.

Michał Lech, ocalały ze statku “Cap Arcona”

Takiego wyzwolenia nikt z nich się nie spodziewał. Pierwszy zatonął “Thielbec”, a kiedy był już prawie zanurzony pod wodą, rozpoczął się ostrzał “Cap Arcony”. Przestraszeni i wycieńczeni więźniowie biegali po pokładach, Niemcy nie mieli nad nimi żadnej kontroli. Zaczęła się rozpaczliwa walka o życie. Wcześniejszy ostrzał spowodował pożar okrętu. Wokół leżeli zakrwawieni lub poparzeni więźniowie, martwi lub wyjący z bólu.

Kilkanaście minut trwało, zanim Michał Lech, stojący na płonącej części statku, zanurzył się w wodzie. Nie mógł wypłynąć na powierzchnię, ponieważ zimno sparaliżowało jego ciało. W końcu złapał oddech. Na “Cap Arconie” było więcej szalup ratunkowych niż na”Thielbecku”, ale nie były dostępne dla więźniów. Niemcy pospiesznie opuszczali szalupy płonącego już i w połowie zatopionego statku.

Kiedy uderzały z dużą prędkością o wodę, hitlerowcy wypadali z nich. To była jedyna szansa dla więźniów. Część z nich razem z Michałem przejęła jedną szalupę i walcząc o życie, jak najszybciej odpływała od reszty, która usilnie chciała dostać się na pokład łodzi. Znajdowali się 5 km od brzegu.

Więźniowie po pokonaniu kilku kilometrów w wodzie pod ostrzałem dopłynęli do brzegu, gdzie czekali na nich Niemcy, którzy dobijali ocalałych. Kiedy alianci zorientowali się, że zbombardowali statki z więźniami, natychmiast ruszyli na pomoc. Dopuszczający się zbrodni żołnierze niemieccy uciekli lub zostali aresztowani, pozostawiając przy życiu garstkę ocalałych.

Drugie życie w nowej Polsce

Z około 9 tysięcy 400 więźniów przebywających na trzech statkach przeżyło 2 tysięcy 400. Większość ocalałych znajdowała się na pokładzie nienaruszonego “Athen”. Z “Cap Arcony”, liczącej około pięciu tysięcy więźniów przeżyło 350, a z “Thielbeck”, na którym było około trzy tysięcy jedynie 50 osób.

To był koniec wojny, obozów i walki o życie. Alianci zapewnili leczenie najpierw na miejscu, a później w Szwecji. Michał został tam kilka lat, pracował w fabryce żarówek “Osram”. Po pięciu latach wysłał stamtąd pierwszą wiadomość do domu. Jego wojna trwała dokładnie pięć lat, od aresztowania 3 maja 1940 roku do wyzwolenia 3 maja 1945 roku.

Postanowił przyjechać do Polski, do mamy. Na promie został okradziony z dokumentów. Brak paszportu spowodował, że w Szczecinie został uznany za szpiega i aresztowany. Dopiero po interwencji Szwecji został wypuszczony, ale bez dokumentów nie mógł już wyjechać z Polski. Wrócił do Pełkiń, ożenił się, miał dwie córki. Jedna z nich to moja mama. Tak, to historia mojego dziadka, którego nigdy nie poznałam. Dziadek do końca życia miał ogromne problemy zdrowotne. Zmarł 9 listopada 1989 roku.

5 thoughts on “Reblog na Dzień Zwycięstwa”

  1. Jakiez szczescie, ze Michal Lech i inni uchodzcy rowniez wtedy przezyli.
    Mozna powiedziec, ze byli oni wybrancami losu….
    To los rozklada nam karty.
    A my powinnismy starannie,
    sumiennie nimi grac.
    T.Ru
    ☘☘☘🍀🍀🍀🍀🍀

  2. Złe mnie pokusiło poszukac śladów Franza Schmidta.
    Jest ich wiele, wszystkie przerażają okrucieństwem.
    Ciekawe, że Franz Schmidt aresztował Stanisława Ryniaka, pierwszego więźnia obozu Auschwitz –>
    https://www.podkarpackahistoria.pl/wiadomosci/124,pierwszy-wiezien-auschwitz
    Po zakończeniu wojny przez pewien czas ukrywał się w Wiedniu a potem przeniósł się do Republiki Federalnej Niemiec. Prokuratura w Dortmundzie przez 9 lat gromadziła dowody jego zbrodni, w roku 1977 wytoczono mu proces, ale sprawę zamknięto gdyż oskarżony cierpiał na utratę pamięci ==>

    Ostrzeżenie – zlinkowane powyżej video zawiera opis przerażających okrucieństw.

  3. A to juz jest z kolei zlosliwosc losu w stosunku do ofiar tego bandyty i ich rodzin..
    Stracil on pamiec, by nie spotkac sie z sumieniem
    i tez strachem przed nim….
    T.Ru

    1. Nie wiem, nie wierzyłabym w tę utratę pamięci, a raczej w to, że zapewne był to najwygodniejszy sposób uniknięcia odpowiedzialności.

      1. Gdzieś znalazłem wzmiankę, że jego obrońca wystapił z żądaniem odszkodowania za nękanie schorowanego człowieka, ale ta sprawa (jak i kilka innych podobnych) tak mnie zniesmaczyła, że wolałem już dalej nie szukać.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.