Humanistyka

www.UTP.berlin

Szanowni Państwo, drodzy Przyjaciele,

zapraszamy na inaugurację nowego semestru tym razem w sali wykładowej Uniwersytetu Humboldtów przy Unter der Linden 6.

Pierwszy po pandemii wykład odbędzie się

16 września 2022 roku o godz. 18.00 w sali 2094.

Z tłumaczeniem symultanicznym na niemiecki

Tematem wiodącym w tym semestrze będzie “Nowa humanistyka”

Prof. Przemysław Czapliński poświęci swój wykład tematowi:

„Nowa humanistyka: sojusze i konflikty”

Przemysław Czapliński – profesor zwyczajny; historyk literatury polskiej i europejskiej XX i XXI wieku, eseista, tłumacz, krytyk literacki; współtwórca Zakładu Antropologii Literatury (UAM, Poznań), dyrektor Centrum Humanistyki Otwartej przy UAM, członek-korespondent Polskiej Akademii Nauk. Ostatnie publikacje: Polska do wymiany (2009), Resztki nowoczesności (2011), Poruszona mapa (2016), Literatura i jej natury (2017; współautorzy: Joanna B. Bednarek, Dawid Gostyński). Redaktor tomów zbiorowych – m. in.: O jeden las za daleko. Demokracja, kapitalizm i nieposłuszeństwo ekologiczne w Polsce (współredaktorzy: J.B. Bednarek, D. Gostyński; 2019), Tożsamość po pogromie. Świadectwa i interpretacje Marca ’68 (współredaktor: Alina Molisak, Warszawa 2019). Visting professor Uniwersytetu w Heidelbergu (2017) i Moguncji (2020). Laureat nagród: im. Ludwika Frydego (1997), Fundacji im. Kościelskich (1998), im. Kazimierza Wyki (2004), im. Jana Długosza (2017), Marszałka Województwa Wielkopolskiego (2019). Przedmiot badań: literatura i problemy późnej nowoczesności. Wkrótce ukaże się książka To wróci, Przeszłość i przyszłość pandemii (red.: P. Czapliński, J.B. Bednarek). 

Tytuł wykładu: „Nowa humanistyka: sojusze i konflikty”.

Wykład zostanie poświęcony dwóm przeciwstawnym zjawiskom, które charakteryzują współczesną humanistykę. Jedno z nich polega na stopniowym rozpuszczaniu granic między dziedzinami naukowymi, drugie – na krystalizowaniu się postawy oporu. Sojusze między humanistyką, prawem, socjologią, informatyką, ekonomią i wieloma innymi dziedzinami nadają humanistyce charakter uniwersalnego koalicjanta, zacierają wyrazistość dotychczasowej profesji i utrudniają odpowiedź na pytanie, czym humanista się zajmuje. Zatarte oblicze nabiera jednak wyrazistości, kiedy weźmiemy pod uwagę rosnące zaangażowanie humanistyki w rozpoznawanie i diagnozowanie współczesnych konfliktów – społecznych, ekonomicznych, ekologicznych czy prawnych. Pytanie zasadnicze brzmi: w jaki sposób rozmyty profesjonalizm sprzyja zwiększonej odpowiedzialności? Na jakiej podstawie humanista, który może zajmować się niemal wszystkim, określa, czego powinien bronić? 

Moderacja: dr habil. Brygida Helbig

Życzymy dużo przyjemności.
Rada Programowa UTP


Meine Damen und Herren, liebe Freunde,

wir laden Sie ein zur Eröffnung des neuen Semesters, diesmal in den Hörsaal der Humboldt-Universität Unter der Linden 6.
Der erste Vortrag nach der Pandemie findet 16. September 2022 um 18.00 Uhr im Raum 2094 statt.

Mit Simultanübersetzung ins Deutsche

Leitthema:  Der Neue Humanismus

Przemysław Czapliński – ordentlicher Professor; Literaturhistoriker mit dem Forschungsschwerpunkt polnische und europäische Literatur des 20. Und 21. Jahrhunderts, Essayist, Übersetzer, Literaturkritiker; Mitbegründer der Forschungsstelle für Literaturanthropologie der Universität Poznań (UAM), Direktor des Zentrums für freie Geisteswissenschaften an der UAM, korrespondierendes Mitglied der Polnischen Akademie der Wissenschaften. Zuletzt publiziert: Polska do wymiany [Polen zum Auswechseln] (2009), Resztki nowoczesności [Überbleibsel der Modernität] (2011), Poruszona mapa [Verrutschte Landkarte] (2016), Literatura i jej natury [Literatur und ihre Naturen] (2017; Mitverfasser: Joanna B. Bednarek, Dawid Gostyński). Herausgeber von Sammelbänden – u.a.: O jeden las za daleko. Demokracja, kapitalizm i nieposłuszeństwo ekologiczne w Polsce [Einen Wald zu weit. Demokratie, Kapitalismus und ökologischer Ungehorsam in Polen] (Mitherausgeber: J.B. Bednarek, D. Gostyński; 2019), Tożsamość po pogromie. Świadectwa i interpretacje Marca ’68 [Identität nach dem Pogrom. Zeugnisse und Interpretationen] (Mitherausgeberin: Alina Molisak, Warszawa 2019). Gastprofessor an der Ruprecht-Karls-Universität Heidelberg (2017) und der Johannes-Gutenberg-Universität Mainz (2020). Preisträger folgender Auszeichnungen: Ludwik Fryde-Preis (1997), Preis der Kościelski-Stiftung (1998), Kazimierz-Wyka-Preis (2004), Jan-Długosz-Preis (2017), Preis des Marschalls der Woiwodschaft Wielkopolskie (2019). Forschungsschwerpunkte: Literatur und Probleme der späten Moderne. Demnächst erscheint die Buchpublikation To wróci, Przeszłość i przyszłość pandemii [Das kommt wieder. Zur Vergangenheit und Zukunft der Pandemie] (Hgg.: P. Czapliński, J.B. Bednarek). 

Titel des Vortrags: „Neue Geisteswissenschaften: Bündnisse und Konflikte“. 
Der Vortrag wird zwei entgegengesetzten Phänomenen gewidmet, welche die zeitgenössischen Geisteswissenschaften prägen: Das eine beruht auf der stufenweisen Verwischung der Grenzen zwischen den Wissenschaftsgebieten, und das andere zeigt, wie sich Widerstandshaltungen herauskristallisieren. Die Bündnisse zwischen Geisteswissenschaft, Jura, Soziologie, Informatik, Ökonomie und vielen anderen Gebieten haben den Charakter einer universellen Bündnispartnerschaft, sie verwischen die Konturen der bisherigen Berufsfelder und erschweren die Beantwortung der Frage, womit sich der Geisteswissenschaftler befasst.  Das verschwommene Antlitz des Faches gewinnt allerdings an Deutlichkeit, wenn wir das Engagement der Geisteswissenschaftler in die Erkennung und Diagnostizierung der zeitgenössischen – sozialen, ökonomischen und ökologischen oder rechtlichen – Konflikte berücksichtigen. Die grundsätzliche Frage lautet: Auf welche Weise begünstigt die konturschwache Professionalität eine verstärkte Bereitschaft zur Verantwortung? Was nimmt ein Geisteswissenschaftler – der sich ja mit beinahe jeder Problematik beschäftigen kann – zur Grundlage, wenn er bestimmt, was er verteidigen sollte?
Moderation: Dr. habil. Brygida Helbig

Mit herzlichen Grüßen,
Der Programmbeirat der UDG           

Projekt Irena Bobowska. Zniewolenie / Unterdrückung

3. UNTERDRÜCKUNG / Diskussion / Performance / Ausstellung / Konzert

KulturKirche Nikodemus
Nansenstr. 12
Berlin Neukölln

15.09.2022 18:00

Anna Krenz

Fehlende Hälfte der Geschichte. Irena Bobowska
, die vergessene Heldin.

DISKUSSIONEN / PERFORMANCE / AUSSTELLUNG / KONZERTE

4 Orte / 4 Termine / 4 Themen / 8 Gedichte

Die Veranstaltungsreihe „Fehlende Hälfte der Geschichte“ ist ein Versuch, die polnisch-deutsche Geschichte zu vervollständigen, indem es an Frauen erinnert – vergessene Heldinnen, die aus den Seiten der Geschichte gelöscht wurden, polnische Frauen, die vor 100 Jahre gemeinsam mit Frauen in Deutschland um ihre Rechte gekämpft haben, die später die Opfer des Krieges waren, aber auch für die Freiheit gekämpft haben. Wir erinnern an die Polinnen in Berlin, die von dem Verbrecher-Regime verfolgt, gefoltert, umgebracht und danach noch in die Vergessenheit gebannt wurden. Vor dem Hintergrund des Krieges in der Ukraine hat die Geschichte eine völlig neue Dimension, die sehr relevant und aktuell ist.

Brakująca część historii. Irena Bobowska, zapomniana bohaterka.

DYSKUSJE / PERFORMANCE / WYSTAWA / KONCERTY

4 Miejsca / 4 Terminy / 4 Tematy / 8 Wierszy

Projekt “Brakująca część historii” jest próbą uzupełnienia polsko-niemieckiej historii poprzez przypomnienie kobiet – zapomnianych bohaterek wymazanych z kart historii, Polek, które 100 lat temu walczyły o swoje prawa razem z kobietami w Niemczech, które później stały się ofiarami wojny, ale również walczyły o wolność. Przypominamy o polskich kobietach w Berlinie, które były prześladowane, torturowane i zabijane przez zbrodniczy reżim, a następnie wymazane z kart historii. W kontekście wojny na Ukrainie temat ten zyskuje zupełnie nowy i aktualny wymiar.


Unterdrückung

Räume der Gewalt, Räume der Unterdrückung und Räume der Freiheit: Bei der Unterdrückung geht es nicht nur um Gefängnisse, Mauern und Gitter. Die Unterdrückung findet in vielen Bereichen statt – kulturell, sozial, politisch, religiös. Was unterdrückt uns, Frauen, heute? Und wie gehen wir damit um?

15. September 2022 (Donnerstag),  18.00 Uhr | Kulturkirche Nikodemus, Nansenstraße 12, 12047 Berlin  (Neukölln)

Mehr: www.dziewuchyberlin.org/15-9-2022-unterdruckung/

Performance: Karen Kandzia

Karen Kandzia: Performance Alles wird gut / Denkmal des polnische Soldaten und deutschen Antifaschisten, Volkspark Friedriechshain, 13.09.2022. Foto: Ela Kargol

Diskussion mit:
Marta Ansilewska-Lehnstaedt / Historikerin, Gedenkstätte Deutscher Widerstand 
www.gdw-berlin.de
Zofia Nierodzińska 
/Kuratorin, Künstlerin, Autorin, Aktivistin. Stellvertretende Direktorin der Galerie Arsenal in Poznań znierodzinska.com
Marina Wesner 
/Architektin, Architekturhistorikerin, Autorin  www.marinawesner.de

Begleitende Ausstellung: “Frauengefängnis Barnimstraße“ von Marina Wesner

Konzert: Helmut Mittermaier | www.guruclub.de/mittermaier/
Musiker und Komponist. Studierte an der UdK Berlin Experimentelle Klanggestaltung. Kompositionen für Konzert, Theater, Radio und Film. Radioautor Hörspiel und Feature (SWR, Deutschlandfunk Kultur).


Ein Projekt von:
Dziewuchy Berlin www.dziewuchyberlin.org;
Polkopedia www.polkopedia.org;
Ambasada Polek e.V.i.G.

Konzeption und Durchführung:
Anna Krenz (Dziewuchy Berlin); Ewa Maria Slaska (ewamaria.blog)
Team: Miłosława Ryżczak, Karen Kandzia, Elżbieta Kargol, Jemek Jemowit
Texte: Anna Krenz, Ewa Maria Slaska
Grafik: Anna Krenz
Übersetzungen: Ewa Maria Slaska, Elżbieta Jagiełło, Dorota Cygan
Fotos: Maciej Soja (Soja Photography / facebook.com/SojaPhotography)
Video: Jasha Seibel

Projektwebsite: www.dziewuchyberlin.org/bobowska/
instagram.com/bobowska_berlin/

PRESSEBILDER:
https://www.dziewuchyberlin.org/media-pack/


Kontakt:
bobowskaberlin@gmail.com

Kooperation:

Ausnahmezustand

Ab dem 10. September präsentiert das Berliner ZAK /Zentrum für Aktuelle Kunst / in der Zitadelle Spandau die Gruppenausstellung 
„Ausnahmezustand. Polnische Fotokunst heute“, 
die bisher größte Schau polnischer Fotografie in Deutschland.

Ausnahmezustand. Polnische Fotokunst heute
mit Werken von Filip Berendt, Kuba Dąbrowski, Karolina Gembara, Weronika Gęsicka, Aneta Grzeszykowska, Magda Hueckel, Pawel Jaszczuk, Irena Kalicka, Anna Kieblesz, Zuza Krajewska, Adam Lach & Dyba Lach, Diana Lelonek, Michał Łuczak, Rafał Milach, Igor Omulecki, Anna Orłowska, Witek Orski, Zosia Promińska, Agnieszka Rayss, Łukasz Rusznica, Michał Siarek, Michał Szlaga, Dominik Tarabanski, Łukasz Wierzbowski, Karolina Wojtas und Piotr Zbierski
Eröffnung: Freitag, 9. September 2022, 19Uhr
Laufzeit: 10. September 2022 – 1. Januar 2023
Ort: ZAK – Zentrum für Aktuelle Kunst, in der Zitadelle Spandau
Am Juliusturm 64, 13599 Berlin | Fr. – Mi., 10 – 17Uhr, Do., 13 – 20Uhr


Pressetext:

Die Gruppenausstellung „Ausnahmezustand. Polnische Fotokunst heute“ und gewährt einen faszinierenden Einblick in die zeitgenössische Fotografie Polens.
Vorgestellt werden 26 Stellvertreterinnen der jüngeren und der mittleren Generation polnischer Fotografinnen und Fotokünstlerinnen, von denen viele bisher kaum oder gar nicht in Deutschland bekannt sind. Zu Unrecht, wie die Besucherinnen feststellen werden. Neben vielen Formen einer ästhetisch und formal frischen Dokumentarfotografie reicht das Spektrum des Gezeigten von der Porträt- und Selbstporträtfotografie über Stillleben und Landschaftsfotografie bis hin zu freien künstlerischen Ansätzen in der Abstraktion. Präsentiert werden die Werke als klassische Tafelbilder, in Projektionen sowie in objekthaften Installationen.

Unter anderem werden Rafal Milachs Fotografien von den Protesten gegen die Ende 2020 verabschiedete Abtreibungsgesetzgebung zu sehen sein, die es Polinnen praktisch unmöglich macht, einen Schwangerschaftsabbruch im eigenen Land vornehmen zu lassen (Strajk), sowie Aneta Grzeszykowskas Annäherung an ihren eigenen Körper, indem sie Teile von ihm aus Schweinehaut nachbildet (Selfie).
Von der interdisziplinär arbeitenden Diana Lelonek wird es Bilder aus ihrem jüngst erschienenen Buch Wasteplants Atlas geben, in der sie pflanzliche Lebensformen auf illegal entsorgtem Wohlstandsmüll untersucht und kategorisiert. Und Pawel Jaszczuk widmet sich in seiner Serie ¥€$U$ der Kommerzialisierung der Muttergottes und Jesus in seinem katholischen Heimatland.

Ein Leseraum mit zahlreichen Fotobüchern und Katalogen von Ausstellungsteilnehmern und -teilnehmerinnen als auch zahlreicher nicht direkt an der Ausstellung Beteiligter wird geneigten Besucherinnen die Möglichkeit geben, noch tiefer in die polnische Fotoszene einzutauchen, die sich anschickt, auch international stärker Fuß zu fassen. Wie wichtig dieses nach Außen gerichtete Engagement für polnische Fotografinnen ist, wird in den parallel zur Ausstellung angebotenen Vorträgen und Podiumsgesprächen deutlich werden, in denen es u.a. um die schlechter werdenden Arbeits- und Ausstellungsbedingungen für Kreative in Polen geht. Die unter der aktuellen nationalkonservativen Regierung, oftmals im Zusammenspiel mit Teilen des katholischen Klerus, eingeleiteten Maßnahmen zur Schwächung rechtsstaatlicher Strukturen sowie geschürte Ressentiments gegen Minderheiten wie nichteuropäische Flüchtlinge und LGBT+-Mitbürgerinnen, ebenso wie der wachsende Nationalismus sind Themen, die viele Fotografinnen natürlich in ihren Arbeiten aufnehmen. Dies jedoch birgt inzwischen tatsächlich das Risiko, von Stipendien und anderen staatlichen Unterstützungen sowie von Ausstellungsmöglichkeiten in einer Vielzahl von staatlich subventionierten Museen und Institutionen ausgeschlossen zu werden.

Die nun geplante Ausstellung, die die bisher größte Schau polnischer Fotografie in Deutschland sein wird, soll einen Beitrag zur Vertiefung der deutsch-polnischen Nachbarschaftsverhältnisse darstellen.
Ein Interesse an dem östlichen Nachbarn Deutschlands und seiner Kultur ist hierzulande in den vergangenen Jahren größer geworden. Hier möchte die Ausstellung einen verbindenden Beitrag leisten.

Projekt Irena Bobowska. Krieg.

Der erste Tag des Projekts – Heimat – ist schon hinter uns. Vor uns die Veranstaltung Nummer 2: Krieg.

Projekt: Anna Krenz

Michael G. Müller

Hartherzige Christen? Russlands Krieg gegen die Ukraine und die deutschen Protestanten

Wie sollen sich evangelische Christen, deutsche Protestanten zu Russlands Krieg gegen die Ukraine verhalten? Was ist in dieser Lage für uns Deutsche geboten – als Christen, als Europäer und Nachbarn der Ukraine, als Träger einer besonderen historischen Verantwortung für das Unglück, das die Ukraine im Zweiten Weltkrieg und danach erfahren musste? Ist es geboten, die Ukraine nicht nur moralisch und humanitär zu unterstützen, sondern auch militärisch, durch die Lieferung schwerer Waffen? Viele prominente deutsche Protestanten haben sich dazu seit Beginn des Kriegs geäußert. In den letzten Wochen waren dies u.a. Annette Kurschus, die gegenwärtige EKD-Ratsvorsitzende, und deren Amtsvorgänger Wolfgang Huber, Margot Käßmann und Heinrich Bedford-Strohm, aber auch Joachim Gauck, Ex-Bundespräsident und protestantischer Theologe. Ihre Antworten auf die kritischen Fragen gehen weit auseinander. Das Meinungsspektrum spiegelt ziemlich genau die aktuellen Spaltungen innerhalb der deutschen intellektuellen Eliten.

Die EKD und ihre Vorsitzende Annette Kurschus erklären, gewissermaßen offiziell, dass es hier keine einfache Parteinahme geben könne. Kurschus: „Wir verfügen nicht über ein Wissen christlicherseits, das es uns erlauben würde, einzelne politische Optionen direkt aus der Bibel abzuleiten.“ Obgleich also Russlands Angriff auf die Ukraine eindeutig zu verurteilen sei, gebe es keine für alle Christen gültige Handlungsanweisung. „Es kommt auf uns an, den leidenden Menschen in der Ukraine, den verängstigten Menschen in unseren Nachbarländern, unsere Solidarität zu zeigen, keine billige, sondern eine, die uns etwas kostet. Es kommt auf uns an, den Menschen in Russland, die sich gegen den Krieg stellen, unsere Achtung zu bezeugen. Es kommt auf uns an, den Menschen, die flüchten, zu helfen und ihnen Wege zu öffnen, damit sie ihr Leben retten können.“ Dagegen komme die EKD, so ein Kommentar, zu dem Schluss, dass es für und gegen Waffenlieferungen an die Ukraine jeweils gute Gründe gebe. Dilemmata müssten benannt werden. „Es ist nicht immer hilflos, wenn man sagt: Ich weiß es nicht. Das ist manchmal das einzig angebrachte“. So bekräftigt Kurschus, dass die Ukraine das Recht auf bewaffnete Selbstverteidigung habe und dabei unterstützt werden müsse. Sie widerspricht aber auch Meldungen, wonach sie vorbehaltlos für die Lieferung schwerer Waffen an die Ukraine eintrete.

Beherzter äußerten sich die ehemaligen EKD-Ratspräsidenten Wolfgang Huber und Heinrich Bedford-Strohm. Die EKD-Friedensdenkschrift von 2007, so Huber, habe weiterhin ihre Berechtigung und Gültigkeit, doch zwinge die neue Lage dazu, über die Denkschrift hinauszudenken: „Der auf den Verbrechen des 20. Jahrhunderts fußende deutsche Sonderweg steht uns – auch als Christen – nicht mehr zur Verfügung“, denn „[e]s ist grotesk, dass die Gewalttaten, die unsere Väter verübt haben, uns daran hindern sollten, Menschen beizustehen, die Opfer vergleichbarer Gewalttaten sind… Bei allem Respekt für den Vorbildcharakter einer persönlichen Entscheidung zur Gewaltlosigkeit, diese Gewaltlosigkeit zur unumstößlichen Maxime eines ganzen Landes zu machen, heißt gegebenenfalls, nicht nur für sich, sondern auch für andere auf das Selbstverteidigungsrecht zu verzichten“. So plädiert auch Huber, ähnlich wie Kurschus, dafür, die Kontroverse über die angemessene Haltung gegenüber dem Krieg gegen die Ukraine offen auszutragen – zieht aus dieser „friedensethischen Zeitenwende“ für sich aber den Schluss, dass auch militärische Hilfe für die Ukraine geboten sei. Zum selben Schluss kommt Bedford Strohm. Auch wenn man als christlicher Pazifist angesichts solcher Entscheidungen zwangsläufig „zerrissen“ sei, müsse man die Ukraine nicht nur durch humanitäre Hilfsmaßnahmen, sondern auch durch Waffenlieferungen unterstützten – wenngleich man nicht behaupten dürfe, „dass man alles mit Waffen lösen kann.“

Kategorisch widerspricht dem Margot Käßmann. Sie will die Vorstellung von einer friedensethischen Zeitenwende nicht gelten lassen. Sehr wohl verurteilt sie Putins Angriffskrieg und beteuert ihr Mitgefühl für dessen Opfer. Doch sei der aktuelle Krieg aus der Perspektive christlich-pazifistischer Ethik nicht grundsätzlich anders zu bewerten als die anderen gewaltsamen Konflikte in und außerhalb Europas in unserer Zeit – als die Kriege auf dem Balkan, die Kriege in Afghanistan, Syrien, im Jemen. Immer, und auch jetzt, seien die Christen vor allem dem Friedensgebot verpflichtet, im Sinne der „Bergpredigt“. Gerade die Deutschen müssten sich angesichts ihrer historischen Verantwortung auch jetzt aktiv zum Prinzip des Gewaltverzichts bekennen: keine Waffenlieferungen an die Ukraine, kein „Sondervermögen“ für Investitionen der Bundesregierung in die nationale Rüstung; stattdessen größere Investitionen in Klima- und Bildungspolitik. Und der Krieg in der Ukraine? Käßmann legt nahe, einerseits die russische Zivilgesellschaft und ihren (vermuteten) Widerstand gegen Putins Angriffskrieg zu stärken, andererseits aber doch in Richtung direkter Verhandlungen mit Putin, d.h. zwischen dem Putin-Regime und der Ukraine, zu wirken. Schließlich sei es keineswegs neu, dass man auch mit Diktatoren und Aggressoren am Ende verhandeln müsse – so wie mit den afghanischen Taliban oder mit dem Assad-Regime in Syrien. Wie, auf welcher Grundlage und worüber derzeit mit den russischen Aggressoren zu verhandeln wäre und wer ein Mandat dazu hätte – das lässt Käßmann allerdings offen.

Wer diese Diskussion unter den prominenten Protestanten in Deutschland sozusagen von außen, d.h. als Nicht-Theologe, verfolgt, ist zunächst allerdings überrascht darüber, welch geringe Rolle hier religiös-theologische Argumente spielen. Gewiss, es ist die Rede von der Verantwortung der Christen, für die Verfolgten und die im Krieg Geschädigten und Geschändeten zu sorgen, sie zu verteidigen. Bedford-Strohm macht diesen Aspekt stark, relativiert ihn zugleich aber indirekt dadurch, dass er das aktuelle Leid der Ukrainerinnen und Ukrainer in den größeren, globalen Kontext des Leidens so vieler Menschen in der Welt stellt. Alle verdienen unsere christliche Solidarität und Hilfe, aber wie…? Margot Käßmann wiederum gebraucht durchaus theologische Argumente – etwa in der Berufung auf die „Bergpredigt“ („Liebet eure Feinde und betet für die, die euch verfolgen“) oder auf Luthers im Grundsatz distanziertes Verhältnis zum Kriegshandwerk. Dabei geht sie aber durchaus manipulativ mit dem theologischen Erbe um. Sie unterschlägt, dass Luther selbst in seiner Schrift von 1525 „Wider die mörderischen und räuberischen Rotten der Bauern“ die Landesherren ganz offen zu einem totalen, erbarmungslosen Krieg gegen die rebellischen Bauern aufforderte. Sie geht auch – wie freilich auch ihre andersdenkenden Konfessionsverwandten – mit keinem Wort darauf ein, dass es eigentlich seit der Gründung der christlichen Kirche eine kontinuierliche, immer kontroverse Diskussion darüber gab, ob es so etwas wie einen „gerechten Krieg“ (bellum iustum) geben könne. Als gerecht, so die kirchliche Lehre des Mittelalters und der Frühen Neuzeit, sollte ein Krieg gelten, der um eine „gerechte Sache“ (causa iusta) geführt wurde. Was wäre dazu aus der Perspektive des Jahres 2022 zu sagen? Auf diese Frage mögen heute offenbar wenige antworten.

Verwirrend und letztlich irritierend aber auch der argumentative Umgang führender Protestanten mit den sprichwörtlichen Lehren aus der Geschichte. Alle verweisen natürlich darauf, wenn es darum geht, die besonderen deutschen Sensibilitäten im Umgang mit bewaffneten Konflikten zu erklären bzw. zu rechtfertigen. Für Margot Käßmann reicht freilich die Feststellung aus, dass es für die Deutschen nach den Erfahrungen der beiden Weltkriege des 20. Jahrhunderts keine andere Konsequenz gebe, als jede bewaffnete Auseinandersetzung zu verdammen: nie wieder Krieg. Dabei verweigert sie sich de facto aber der Frage nach der deutschen Verantwortung für die besondere Konfliktgeschichte in Osteuropa im 20. Jahrhundert – die Verantwortung dafür, dass in der Ukraine rund 5 Millionen Menschen Opfer von Hitlers kolonialem Eroberungs- und Vernichtungskrieg wurden, dass Nazi-Deutschland mit diesem Krieg aber auch den Weg für die sowjetische Herrschaft über die Ukraine in den folgenden Jahrzehnten gebahnt hat. Wolfgang Huber hat mit seinen schon zitierten Aussagen auf diese Schwachstelle in der fundamentalpazifistischen Argumentation hingewiesen. Dürfen deutsche Christen sich der besonderen deutschen Verantwortung für die Ukraine mit dem Argument entziehen, dass gerade wir Deutschen uns aus vermeintlich guten Gründen nicht mehr durch die Unterstützung militärischer Gewaltanwendung schuldig machen wollen? Natürlich nicht.

Am prägnantesten hat wohl Joachim Gauck das eigentliche Problem auf den Begriff gebracht. Indem deutsche Fundamentalpazifisten (wie Käßmann) auf die Tätervergangenheit der Deutschen im Zweiten Weltkrieg als Rechtfertigung für ihre Haltung verweisen, so Gauck neulich in einem ZDF-Interview, betreiben sie eine Art „Selbstprivilegierung“. Das vorbehaltlose Bekenntnis zu den deutschen Verbrechen der Vergangenheit privilegiert die Nachkommen der Täter scheinbar dazu, sich heute eines aktiven Engagements zu enthalten. Tatsächlich klingt es schal, wenn Margot Käßmann in ihrem (von ihrem beschaulichen Wohnsitz auf der Ostseeinsel Usedom aus erteilten) Ferninterview an das christliche Gebot der Feindesliebe erinnert. Dem Feind „die andere Wange hinhalten“ müssen ohnehin nicht wir Deutschen, sondern die Menschen in der Ukraine.

Überhaupt scheint am ehesten Joachim Gauck heute zu einer klaren Analyse der Lage fähig zu sein, auch zu überzeugenden Antworten auf die Frage, wie protestantische Christen sich dazu verhalten sollen. Die Medien sind zwar eher an seiner Einschätzung als ehemaliger Bundespräsident und Politiker interessiert als an seinem Urteil als protestantischer Theologe. Doch bringt Gauck beide Perspektiven in dem erwähnten Interview souverän zusammen. Die Fehleinschätzungen der jüngeren deutschen Russlandpolitik und deren katastrophale Folgen analysiert er scharfsinnig – und er kann sich zu Recht darauf berufen, schon 2014 eindringlich vor den falschen Weichenstellungen gewarnt zu haben. Ebenso klarsichtig benennt er, was heute die Pflicht aller derjenigen ist, die sich zu den Werten des Christentums, der Aufklärung und der Demokratie bekennen, in Deutschland und anderswo. Unsere Vernunft und unser Gewissen gebieten uns, die Ukraine mit allen uns verfügbaren Mitteln bei ihrer Verteidigung gegen die russische Aggression zu unterstützen. Wer hier zögert, so Gauck, handelt „gewissenlos“.

Den deutschen Protestanten auf pauschale Weise Herzlosigkeit in ihrer Einstellung und ihrem Verhalten gegenüber dem Krieg gegen die Ukraine vorzuwerfen, wäre falsch. Es gibt viele unterschiedliche Stimmen und Haltungen unter Deutschlands Protestanten, darunter auch sehr empathische und moralisch überzeugende. Man fragt sich allerdings, warum Deutschlands evangelische Kirche in einer derart essentiellen Frage nicht zu einer gemeinsamen Position finden kann. Die EKD rechnet es sich als Tugend an, innere Gegensätze auszuhalten und Kontroversen offen auszutragen. Aber wozu braucht man eigentlich eine Kirche, wenn sie nur die Vielfalt der Meinungen in der Gesellschaft widerspiegelt, anstatt religiöse und ethische Orientierung zu geben?


Prof. em. Dr. Dr. h.c. Michael G. Müller

Call for a »Worldwide Reading«

»Worldwide Reading« on September 29, 2022: Novels and Essays by Salman Rushdie

Sehr geehrte Damen und Herren,
liebe Freundinnen und Freunde,der Mordanschlag auf Salman Rushdie sitzt uns noch tief in den Knochen. Wir rufen hiermit zu einer »Weltweiten Lesung« des Werkes von Salman Rushdie auf, siehe unten. Viele Autor:innen aus allen Kontinenten unterstützen den Aufruf, so Adonis, Jennifer Clement, Andrei Kurkov, Wole Soyinka, Janne Teller, Bernard-Henri Levy, Peter Schneider, Amir Hassan Cheheltan, Robert Hass und Sergei Lebjedev. Die Autorin Madame Nielsen schlägt vor, dass wir bis zum 29. September überall im öffentlichen Raum »Die Satanischen Verse« mit uns tragen sollten, dass wir das Buch überall aufschlagen und lesen, in Cafés, Parks und der U-Bahn. Elfriede Jelinek regt Autor:innen an, Auszüge davon auf den eigenen Websites zu platzieren, falls die Rechte hierfür jeweils erworben werden können.
Herzlich
Ulrich Schreiber
Festivaldirektor und Programmleiter
internationales literaturfestival berlin
Ladies and gentlemen,
dear friends,The assassination attempt on Salman Rushdie still has us in shock. We are hereby calling for a »Worldwide Reading« of Salman Rushdie’s works. Please see below. Many authors from all continents support the call, including Adonis, Jennifer Clement, Andrei Kurkov, Wole Soyinka, Janne Teller, Bernard-Henri Levy, Peter Schneider, Amir Hassan Cheheltan, Robert Hass and Sergei Lebjedev. The author Madame Nielsen also suggested that we carry »The Satanic Verses« with us everywhere in public spaces until September 29, and that we open and read the book everywhere, in cafes, parks, subways. Elfriede Jelinek encourages authors to place excerpts on their own websites if the rights can be acquired.
Sincerely,
Ulrich Schreiber
Festival Director and Head of Program
international literature festival berlin
Das internationale literaturfestival berlin [ilb] lädt Einzelpersonen, Schulen, Universitäten, Kulturinstitutionen und Medien ein, am 29. September 2022 an einer »Weltweiten Lesung« aus Salman Rushdies Werken teilzunehmen – von »Mitternachtskinder«, »Die satanischen Verse«, »Joseph Anton« bis zu seinen neuesten Büchern »Sprachen der Wahrheit« und »Victory City«. Mit der Lesung soll ein Zeichen für die Freiheit der Literatur und des öffentlichen Wortes sowie für die Solidarität mit dem Autor gesetzt werden, der Opfer eines grausamen Attentats wurde.

Zu den Erst-Unterzeichner:innen zählen: Adonis [Syrien/ Frankreich], Breyten Breytenbach [Südafrika], Amir Hassan Cheheltan [Iran], Robert Hass [USA], Elfriede Jelinek [Österreich], Sergei Lebjedev [Russland/ Deutschland], Bernard-Henri Levy [Frankreich], Yang Lian [China/ Großbritannien], Alberto Ruy Sánchez [Mexiko], Peter Schneider [Deutschland], Wole Soyinka [Nigeria] und Janne Teller [Dänemark].Auch wenn die konkreten Hintergründe des Attentats und das Motiv des Täters noch nicht geklärt sind, scheint klar, worauf sie vermutlich zurückgehen: auf die Fatwa, die der iranische »Revolutionsführer« Ayatollah Khomeini 1989 gegen Rushdie erlassen hat. Sie forderte die Tötung des in Indien geborenen, britischen Schriftstellers, weil er mit den »Satanischen Versen« angeblich den Islam, den Koran und den Propheten Mohammed beleidigt habe. Bis heute hat das iranische Regime den Aufruf zur Ermordung des Autors nicht zurückgenommen, ebenso wenig wie das Kopfgeld, das es damals auf ihn ausgesetzt hatte. Die wichtigen Medien im Iran applaudieren derzeit dem Attentäter.

Salman Rushdie musste deshalb jahrelang unter intensivem Polizeischutz leben. Mehr als 20 Jahre lang ging man davon aus, dass keine Gefahr mehr für sein Leben bestehe. Doch diese Annahme hat sich durch das blutige Attentat in New York auf schockierende Weise als trügerisch erwiesen. Es macht deutlich, dass die Bedrohung der elementaren Menschenrechte und Freiheiten virulent ist. Der Anschlag auf Rushdie fällt in eine Zeit, in der die demokratische Welt von immer aggressiveren autoritären Mächten unterschiedlichster Prägung in die Defensive gedrängt, wenn nicht – wie in der Ukraine – durch offenen Krieg und ein unglaubliches Ausmaß an Gewalt mit Tod und Zerstörung überzogen wird.Es ist daher dringend geboten, entschlossen aufzustehen und Recht und Menschenwürde zu verteidigen. Mit der Lektüre seiner Romane und Essays können freiheitsliebende Menschen in aller Welt ein Zeichen setzen, dass sie sich von Gewaltandrohungen nicht einschüchtern lassen und sich keinem Versuch beugen, Gedanken in Wort, Schrift und Bild zu unterdrücken oder auszulöschen.

Die Lesungen können überall stattfinden, auch privat im kleinen Kreis, in einer Schule, in einer Kultureinrichtung oder im Radio. Personen und Institutionen, die sich mit einer Lesung am 29. September beteiligen möchten, werden gebeten, uns folgende Informationen zukommen zu lassen: Organisatoren, Ort, Zeit, teilnehmende Akteure, Veranstaltungssprache, ggf. Link zu Ihrer Website.
Die E-Mail-Adresse lautet: worldwidereading@literaturfestival.com.
Wir bitten die Veranstalter, die Rechte für Lesungen selbst zu klären.
ZUM AUFRUF
The international literature festival berlin [ilb] invites individuals, schools, universities, cultural institutions and media to participate in a »Worldwide Reading« of Salman Rushdie’s works – from »Midnight’s Children«, »The Satanic Verses«, »Joseph Anton« to his latest books »Languages of Truth« and »Victory City« – on September 29, 2022. The reading is intended to send a signal for the freedom of literature and public speech as well as the solidarity with the author, who was the victim of a horrific assassination attempt.

Among the first signatories of the call are: Adonis [Syria/ France], Breyten Breytenbach [South Africa], Amir Hassan Cheheltan [Iran], Robert Hass [USA], Elfriede Jelinek [Austria], Sergei Lebjedev [Russia/ Germany], Bernard-Henri Levy [France], Yang Lian [China/ UK], Alberto Ruy Sánchez [Mexico], Peter Schneider [Germany], Wole Soyinka [Nigeria] und Janne Teller [Denmark].
Even if the concrete background of the assassination attempt and the motive of the perpetrator have not yet been clarified, it is likely who seems responsible: It goes back to the fatwa that the Iranian »revolutionary leader« Ayatollah Khomeini issued against Rushdie in 1989. It called for the killing of the Indian-born, British writer because he had supposedly insulted the Islam, the Qur’an and the Prophet Muhammad with »The Satanic Verses«. To this day, the Iranian regime has not withdrawn the call to kill the author, just as it has not withdrawn the bounty it placed on his head at the time. The important media in Iran are currently applauding the attacker.

For years, Salman Rushdie therefore had to live under intensive police protection. For more than 20 years, it was assumed that there was no longer any danger to his life. But this assumption has been shockingly proven wrong by the bloody attack in New York. It makes it clear that the threat to elementary human rights and freedoms remains unbroken. Moreover, the attack on Rushdie comes at a time when the democratic world is being forced into the defensive by increasingly aggressive authoritarian powers of various kinds, if not – as in Ukraine – it is overrun with death and destruction through open war and an incredible range of violence.

It is therefore absolutely urgent to stand up firmly and defend law and human dignity. By reading Salman Rushdie’s novels and essays, freedom-loving people all over the world can send a signal that they will not be intimidated by threats of violence and will not bow to any attempt to suppress or annihilate thoughts expressed in speech, writing and images.

Readings can take place anywhere, even privately in a small circle, in a school, in a cultural institution or on the radio. People and institutions who would like to participate with a reading on September 29, 2022 are asked to send us the following information: Organizers, location, time, participating actors, event language, link to your website if applicable.
The e-mail address is: worldwidereading@literaturfestival.com.
We kindly ask organizers to clear the rights for readings on their own.
THE CALL

9-euroticket

Tibor Jagielski

9-euroticket

am abend
schnitten sie die holunderfrüchte ab
(den eimer haben sie mitgebracht)

die alte amsel
flog hoch
und fiel sichtlich überrascht
herunter

sie begriff ( oder auch nicht)
das die früchte
oder ihre welt
nicht mehr existierten

- wir machen einen saft oder ein gelle draus -
sagten  die zwei hocherfreuten 9 - euroticket geniesser

die  amsel kletterte noch auf den kahlen busch
und erstarrte
für immer *)

-----------------------------------------------------

*) am nächsten morgen begrub ich sie
unter den wurzeln
eines baumes

tibor,
sommer 2022

THE VISITORS OR GOD CREATED HUMAN

nach 3 jahren in takoma park
kommt sie mit zwei kindern zum besuch
nach old europe
(deutschland, schweiz, italien, frankreich)

frisch gepierct
(was für ein schnäppchen!)
aber noch nicht tatowiert
setzen sie sich in der
eher sparsam von mir angerichteten
tafelrunde

zu guter letzt
verwickelt sie mich in das gespräch
(beim abräumen des geschirrs
- ich habe auch essen gekocht und serviert)
in ein vortrag über ganz neue 6 geschlechter - religion
(na immerhin besser als eine diskussion über die alten haubitzen)
und bindet mir doch noch einen bären an die nase
(die erschrockenen kinder erfrieren fast von angst
 weil mir  tatsächlich die tatzen wachsen - ja!)

- zwei geschlechter? das ist doch wie in rußland! -

doch ich fühle mich
wie ein alter, morscher knochen
den man/frau/divers
in die ecke geworfen hat

eine abgenagte
durch die zähne des saturnus
evas rippe


https://commons.wikimedia.org/wiki/William_Blake?uselang=de#/media/File:William_Blake-Europe_Supported_By_Africa_and_America_1796.png

tibor, sommer 2020

Frauenblick: Meine Ukrainerinnen

Monika Wrzosek-Müller

Wenn ich mir vorstelle, Polen würde von Russland überfallen, kriege ich richtig Gänsehaut. Die Vorstellung ist aber nicht so absurd, abstrakt und von der Hand zu weisen. Wäre nicht Ukraine ein unabhängiger Staat, der dazwischen, wirklich geografisch existiert, wer weiß, wen es mit Putins imperialen Wahnvorstellungen getroffen hätte. Außerdem, damals als wir die Solidarność gründeten und demonstrierten, wussten wir auch nicht, was als nächstes passieren würde.

Desto mehr macht mich das Schicksal Tausender, nein inzwischen Millionen ukrainischen Flüchtlinge, hauptsächlich Frauen mit Kindern, betroffen. Sie sind in ihrer Wahrnehmung der Situation für kurze Zeit geflohen, langsam aber nach ca. 180 Tagen, also 6 Monaten des Krieges, wird ihnen allmählich klar, dass der Krieg vielleicht noch Jahre dauern könnte. Desto mehr höre ich denen, die ich kenne immer wieder zu, versuche mich mit ihnen zu treffen, beobachte die jungen Frauen mit ihren Kindern im Park, in der U- und S-Bahn, halte den Kontakt zu den Frauen in Warschau aufrecht.

Die jungen Frauen auf dem Foto sehen ganz unterschiedlich aus: die eine mit langen dunklen Haaren umarmt ein ca. 2-jähriges hellblondes Kind, dazwischen zwängt sich ein älterer Junge mit dunklen Haaren und dunklen Augen, sie schauen direkt in die Kamera, dann hinter ihnen zwängt sich noch ein Gesicht einer jungen Frau mit langen dunklen Haaren, von ihr sieht man eigentlich kaum was, sie schaut auch irgendwie in die Ferne. Seitlich, am Bildrand steht eine junge Frau mit helleren Haaren und einem schönen Gesicht mit markanten Backenknochen, sie ist grazil, um nicht zu sagen dünn, sie schaut nach oben, würde ich sagen Richtung Lampe, Decke. Neben ihr sitzt ein Junge mit strohblondem, vollem Haar, der schaut Richtung Boden, so dass das Haar ihm das Gesicht verdeckt. Hinten stehen noch zwei Frauen, eine hält ein Baby im Arm, hat ein grades Pony und langes mittelblondes Haar auch eher helle Augen, die andere ist auffällig schöne, reife Frau mit dunklem schulterlangem Haar und ovalem, offenem Gesicht. Alle tragen lange Hosen, man kann schwer erkennen, sind das Jeans oder eher Stoffhosen und Pullover, manch eine hat auch eine Bluse drunter, das sieht man am herausragenden Kragen, der eher heller als der Pullover ist. Hinter ihnen ragt ein altes Regal, vollgestopft mit Büchern, sie sitzen auf einem ausgezogenen, großen Sofa; eine Momentaufnahme, Warschau, dem 28. 02. 22.

Von diesen vier Frauen in einer Dreizimmerwohnung von ca. 60 m² in Warschau sind nur die eine Frau mit schönem ovalem Gesicht, nennen wir sie Natascha, in der Wohnung mit ihren zwei kleinen Söhnen geblieben; die Jungs gehen in meine alte Schule, sprechen inzwischen sehr gut polnisch und lernen fleißig. Ihre Zeugnisse waren voll von Einsern und der ältere bekam sogar ein Buch für seine besondere Leistungen. Beide Kindern nahmen im Sommer an einem fünf Woche langem Sommerlager teil, der in Warschau stattfand und sie gingen und machten jeden Tag verschiedene Aktivitäten. Es waren 30 Kinder angemeldet, 24-26 kamen regelmäßig, sie sprachen alle polnisch untereinander. Die Mutter besucht einen Polnisch-Kurs und als ausgebildete Krankenschwester wird sie bestimmt eine Stelle bekommen können. Die Familie kann sich glücklich schätzen, denn ihr Mann und Vater war bei der Invasion auf die Ukraine nicht im Land, er arbeitet als Fernfahrer für ein deutsches Unternehmen, also er ist weiterhin beschäftigt, bekommt Geld und muss nicht kämpfen. Die Frau hatte Gewissensbisse, dass sie so privilegiert wären. Die Familie lebte, also meistens die Frau mit den Kindern, in der Nähe von Saporischschja, in einem großen Haus mit Garten. Sie kann sich gut vorstellen, in Polen zu bleiben, in Warschau auch nach der Beendigung des Krieges zu leben.

Eine junge Frau mit dunklen Haaren und schönem ebenmäßigen Gesicht, nennen wir sie Daria, war nach einiger Zeit in Warschau zurück in die Ukraine gegangen; sie wollte ein Visum für Kanada besorgen und zu ihrem Freund aufbrechen. Sie war angeblich englisch Lehrerin, doch mir ist nie gelungen mit ihr nur einen Satz, ein Wort in irgendwelcher Sprache zu wechseln. Sie war sehr scheu und stand immer hinter jemanden. Doch ich weiß, dass sie das Visum bekommen hat und nach Kanada gegangen ist.

Eine Besondere Geschichte gilt der Frau mit dem Pony, die mit dem Baby und dem Jungen mit dem Gesicht nach unten; sie wurden von den anderen auf dem Bahnhof in Lemberg gefunden. Sie logierten dort schon drei Tage und wussten nicht weiter. Am Anfang wurde sie mir vorgestellt als Freundin der Freundin des Bruders der Mutter, doch es stellte sich nach einigen Tagen heraus, dass sie sie gar nicht kannten. Von ihr habe ich nicht einmal den Namen behalten, ich glaube, sie hat sich schon vorgestellt, aber in allgemeiner Aufregung und so vielen neuen Menschen, ist er mir entfallen. Nach einigen Wochen fanden die anderen eine andere Bleibe für sie.

Dann ist da noch diese schöne grazile, junge Frau, nennen wir sie Natalia, die dann letztendlich von Warschau nach Posen umgezogen ist. Sie hat eine neue Arbeitsstelle dort gefunden, wollte der Familie mit den zwei Jungen nicht im Wege stehen. Doch zusammen auf so einem kleinen Raum konnten sie längere Zeit auch nicht aushalten. Sie berichtet mir, dass sie sich in Posen eingelebt hat und ihr die Stadt sogar besser gefällt und sie mehr verdient. Sie kann inzwischen sehr gut Polnisch sprechen und schreiben. Sie wirkt aber trotzdem sehr verloren und einsam. Ihr Vater ist in Kiew als emeritierter Polizist für die Stadtverteidigung der Bodenkräfte zugeteilt, auch ihr Bruder ist in der Ukraine, doch wegen seiner Krankheit nicht einsatzfähig. Ihre ältere Schwester lebt schon länger mit ihrem Mann und zwei Kindern in Slowenien, wo auch ihre Mutter Unterschlupf gefunden hat und sie ständig anruft und androht, nach Hause fahren zu wollen. Sie lebten früher alle zusammen in Krywyj Rih, das sagt sie auch mit Stolz, denn das ist die Stadt aus der ihr Präsident Selenskyj stammt. Er besuchte angeblich auch dieselbe Oberschule, wie sie. Sie hat auch Probleme damit, dass es ihr verhältnismäßig gut geht und telefoniert ständig mit ihren Verwandten.

Letztendlich gibt es eine junge Mutter, nennen wir sie Sonja, auch hier in Berlin, die ich kennengelernt habe. Sie ist aus Butscha geflüchtet, noch vor den grausamen Zuständen, die dort von den Russen verübt worden sind. Doch ihr Mann ist dahin zurückgekehrt und schickt ihr Videos von der Stadt mit allen Zerstörungen und Gräuel, die dort passiert sind. Sie hat bei einer Bewohnerin in meiner Wohnanlage Bleibe gefunden, ist bei uns dann aufgetaucht mit ihrer kleinen Tochter und ihrem sechs Monate alten Baby, um erst einmal eine Zwiebel zu leihen, dann um zu erfahren, wo die Bushaltestelle wäre usw. Dann kam das kleine Mädchen zu uns und ich versuchte mit ihr etwas Deutsch zu lernen. Auffällig für mich war, ihr ständiger Gebrauch von Handy und Übersetzerprogrammen, so dass sie eigentlich gar nichts lernten, sondern immer mich das Handy ansprach. Trotz wirklich fantastischer Hilfe und Zuwendung ihrer deutschen Freunde, fühlte sich diese junge Mutter mit ihren zwei Kindern völlig verloren und mutlos. Ich merkte, dass der Spagat von ihrem Leben in der Ukraine zum Leben hier für sie extrem schwierig war. Irgendwann war das auch für die deutschen Freunde zu viel. Sie fanden für die dreien eine kleine Wohnung, wo sie ihr Leben hier weiterführen können, sie helfen der jungen Mutter aber weiterhin mit Rat und Tat, begleiten sie zu den vielen Ämtern, übersetzen die komplizierten Formulare. Die Anmeldung in der Schule verlief alles andere als erfreulich, sodass sie immer wieder beteuert, sofort nach der Beendigung des Krieges zurück in ihre Heimat zurückgehen zu wollen. Sie ist eigentlich sehr willig sich anzupassen, will auch Deutsch lernen, aber die Betreuung der Kinder, die Besuche bei den Ämtern und auch das Einleben zehren so sehr an ihren Kräften, dass sie sich gar nicht vorstellen kann, noch Deutsch richtig bei einem Kurs zu lernen oder gar zu arbeiten.

Diese einfachen Darstellungen der Erlebnisse der fünf Frauen, deren Leben so brutal durch den Angriffskrieg unterbrochen und aus der gewohnten Bahn geworfen wurde, wollte ich hier skizzieren, damit wir bei der ganzen Diskussion über die Gasknappheit und möglichen Einschränkungen und Mehrausgaben, immer diese Lebensläufe vor den Augen haben. Ihr Leben hängt zwischen der alten Realität vor dem Krieg, nach der sie sich sehnen und einer neuen, fremden Welt, die vielleicht einen Ausweg und Sicherheit bietet, aber keineswegs Normalzustand für sie bedeutet. Die Weihnachtsbeleuchtung steht meistens doch für die Herzwärme; also dimmen wir sie etwas ein und sorgen für die wirklich Betroffenen, und helfen ihnen die schwere Zeit zu überstehen, solange sie das brauchen.

Heute, czyli dziś

Ela Kargol & Ewa Maria Slaska

Zapraszamy na spacer po Zehlendorfie / Wir laden zu einem Spaziergang in Zehlendorf ein

Eine Blog-Veranstaltung in Zusammenarbeit mit Sprachcafé Polnisch / Spacer w ramach projektu My organizowanego przez ewamaria.blog i Polską Kafejkę Językową

Treffpunkt / Miejsce spotkania: Heimatmuseum Zehlendorf um /o godzinie 11:00 Uhr
Eintritt frei / Wejście za darmo

Clayallee 355
Historischer Winkel
14169 Berlin

S-Bahn S1 >>> Zehlendorf


Besuch im Historischen Winkel von Zehlendorf.

Alter Friedhof, alte Schule und alte Eiche. Die Hochzeitsvilla und ihre ehemalige Bewohnerin.

Zapraszamy na spacer do Historycznego Zakątka w Zehlendorfie. Odwiedzimy stary cmentarz i starą szkołę, w której obecnie mieści się lokalne muzeum (Heimatmuseum Zehlendorf). Dalej przejdziemy do willi znanej mieszkanki Zehlendorfu, zaangażowanej w życie społeczne dawnej wsi.


Ich sitze hier in Zehlendorf und warte auf den Bus
Ich will hier weg, das ist der Grund, warum ich warten muss
Der Bus kommt nich, wie könnt' es anders sein
Stattdessen kommt ein Schrank und haut mir eine rein

Ich sag: Du bist doch Proletarier, vereinig dich mit mir!
Doch er schnappt mich am Kragen und schleift mich zurück zu ihr
Vorbei am eig'nen Wasserfall, zum beheizten Swimmingpool
Dort sitzt sie und heult in 'nem antiken Schaukelstuhl

Ich sag: Zehlendorf-Mädchen, aus uns wird nie was werden
Ich träum nachts von Anarchie und du von deinen Pferden
Oh, Zehlendorf-Mädchen, wir hatten nur ne Nacht
Und, Ann-Kathrin, ich glaub, wir ha'm das Beste draus gemacht

***

Siedzę sobie w Zehlendorf, czekam na autobus
Chcę stąd zniknąć i dlatego czekać muszę ja tu
Autobus nie jedzie, wszak nie mogło być inaczej
Lecz przyszedł gostek, buch mnie w dziób i dlatego płaczę

Mówię mu, Proletariuszu, łączmy się w ucieczce!
On mnie za wszarz łaps, ciągnie k'niej, choć ja wcale nie chcę!
Nie chcę prywatnych wodospadów i słimmingpulu.
Gdzie ona płacze, siedząc w swoim antycznym fot'lu.

Dziewczyno z Zehlendorfu, zapomnij, nic nie będzie
Ja marzę o anarchii, ty konie swoje czeszesz.
Panno z Zehlendorf, tylko ta noc była nam dana
I wiesz, Anno-Kasiu, wierzę, nie była zmarnowana! 

                                                            Przetłumaczyła (na chybcika) Ewa Maria Slaska

Frauenblick, Schwarzwald

Monika Wrzosek-Müller

Auf dem Weg zur besten Schwarzwälder Kirschtorte

Eine Woche Schwarzwald und fünf verschiedene Schwarzwälder Kirschtorten probiert. Das ging sehr schnell und einfach; die Torte gibt es im Schwarzwald natürlich in fast jeder Gaststätte und sogar auf den Berggipfeln mit wunderbaren Aussichten. Ob ich die beste gegessen habe, weiß ich nicht, aber eindeutig kann ich sagen, dass es viele Varianten gibt; nur der Look bleibt immer gleich. Sie verkörpern auch die Seele dieses Fleckchens Erde; innen Schwarz, wie die dunklen und weiten Wälder, und außen weiß, wie der früher hier reichlich vorhandene Schnee, angereichert mit Kirschwasser und Kirschen, die aus der Region kommen und die nicht nur geschmacklich den Ton angeben, sondern auch die Stimmung aufhellen. Überall schmeckten die unterschiedlich großen Portionen gut, bis sehr gut, manche reichten mir als Mittagessen aus. Auf jeden Fall ist das die beliebteste und bekannteste deutsche Torte, auch in ganz fernen Ländern, wie Japan, China, den USA, Neuseeland und Australien.

Wer sie letztendlich erfunden hat, darüber streiten sich immer noch die Geister, denn auch im Elsass existiert der Gateau Forêt Noir und er wird in Straßburg tüchtig gegessen. Doch es wird immer wieder eindeutig auf die Gebiete in Baden verwiesen. Ihre Verbreitung verdankt sie auch der Erfindung des Kühlschranks in den 1930er Jahren; da konnte man die Sahneschichten länger aufbewahren. Ich habe mir sagen lassen, dass sogar ein Schwarzwälder Kirschtorten-Festival alle zwei Jahre in Todtnauberg stattfindet, wo mit Musik und kulinarischen Spezialitäten die beste Torte gewählt wird.

Wir waren eher bescheiden und aßen die Torte, wo wir gerade gelandet waren; auf die zwei und drei Sterne-Restaurants in Baiersbronn, wie Schwarzstube, Bareiss, Taube, Schlossberg und Meierei im Waldknechtshof haben wir verzichtet. Doch schon die Anhäufung von den Sternerestaurants zeugt von der Qualität des Essens allgemein, und dem Spaß dort zu essen.

Die Landschaft lädt auch zum Genießen ein: die Hügel oft durchschnitten in Dreiecke, auf denen verschiedene Weinreben in unheimlich akkurat zugeschnittenen Reihen wachsen, daneben die Reihen von Spalierobstbäumen: Äpfel, Birnen, Pflaumen und auch Kirschen, alles kleingewachsen und wie am Schnürchen aufgereiht, um von Maschinen gesammelt werden zu können. Sogar die Schwarzen und Roten Johannisbeeren werden nach oben auf Drähten gezogen, damit sie maschinell geerntet werden können. Dazwischen liegen flache Felder mit Erdbeerpflanzen. Jedes kleinste Stückchen Erde wird genutzt. Das sieht sehr harmonisch, idyllisch und verträumt aus, ist aber nicht ganz so. Es brummt nur so von Fleiß und Anbau und Düngen und Ernten. Dazu kommen noch Walnüsse, die einfach fast wild wachsen, und die Esskastanien, die dann wirklich im Wald zu finden sind. Die Höfe sind auch riesig, meistens mit Anbauten, schön schwarzwälderisch mit Geranien und Fachwerk geschmückt, mit verschiedenen Fachwerkfiguren wie dem Andreaskreuz – der Mann, die Raute, die die älteren Häuser sehr schön schmücken und wirklich auch erhalten werden.

Jetzt habe ich viel über die Landschaft geschrieben, aber ich denke, sie gehört dazu, ohne sie gäbe es auch keine Schwarzwälder Kirschtorte.

Im Café Gmeiner, in Oberkirch, wo wir unser „Basislager“ hatten, gab es eine ganz feine, richtig konditormäßig verfeinerte Schwarzwälder Kirschtorte mit einer nicht obligatorischen Schicht von Mousse au Chocolat. Das Unternehmen Gmeiner besteht seit 1898 und liefert neben dieser Torte auch andere fantastische süße Leckerbissen, neben feinster Schokolade und Pralinen der höchsten Qualität; sie verfügen über 10 Filialen deutschlandweit und 11 in Japan. Auch die Art und Weise, wie alles serviert wird, entspricht den höchsten Ansprüchen, angefangen vom Porzellan, über die Servietten bis zur Bedienung. Man sitzt bequem auf der Hauptstraße, seit einigen Jahren verkehrsberuhigt, neben dem Löwenbrunnen und schlemmt.

Die nächste Portion der Torte mussten wir uns erarbeiten, d.h. auf die Schauenburg steigen, das Wahrzeichen Oberkirchs; sehr malerisch und romantisch. In der Burgwirtschaft gab es eine sehr traditionelle, aber auch sehr gute Kirschtorte. Man sitzt da mit dem Blick auf das tiefer gelegene Oberkirch und das Rheintal.

Eine sehr leckere, nach Omas Art gemachte Torte, einem sehr weichen und mit viel Kirschwasser durchtränkten Biskuit, richtig riesige Portionen, gab´s dann im Höhenhotel Kalikutt; für mich klang der Name nach Kalkutta, doch damit hat´s nichts am Hut. Es kommt nämlich von Karleq, einem Weiler in der kahlen Senke. Das Hotel liegt schon auf 503 m über Meereshöhe im Rechental und man steigt von da aus auf 872 m auf den Berg Mooskopf mit dem Moosturm, von dem man einen unheimlich weiten Blick bis zum Straßburger Münster hat.

Unser nächster Ausflug ging zur Klosterruine Allerheiligen, einem Prämonstratenserkloster aus dem 12. Jh. Der Weg führt sehr malerisch an den höchsten Wasserfällen im Schwarzwald nach oben. Der Lierbach stürzt hier ca. 90 Meter in die Tiefe; man beobachtet dieses Naturereignis auf einem schon im 19. Jh. angelegten Weg, der über unzählige Treppen und Brücken führt. Jetzt führte der Bach nicht so viel Wasser, trotzdem war es faszinierend und richtig wildromantisch nach oben zu steigen. Das Kloster wurde im spätgotischen Stil gebaut, wie fast alle Bauten in der Umgebung aus dem Buntsandstein. Die Anlage ist imponierend, dient auch als Tagungsstätte, und es gibt eine Gaststätte mit dem Angebot einer (zugegeben nicht probierten) Schwarzwälder Kirschtorte.

Fast ein Muss, ein Erinnerungsort des Schwarzwalds, ist der Mummelsee mit seiner Erlebniswelt. Der 18 Meter tiefe, dunkle, sagenumwobene See liegt an der Schwarzwaldhochstraße. Es gibt da ein Hotel, mehrere Gaststätten, diverse Läden mit Andenken aus dem Schwarzwald (Kuckucksuhr und Spirituosen, auch der klassische Bollenhut ist im Angebot). Um den See ranken sich verschiedene Sagen und Märchen und von da aus führt ein ca. 3 km. langer Aufstieg zur Hornisgrinde, dem höchsten Berg (1163 m) im Nordschwarzwald, über einen angelegten Weg, mit Erklärungen zu den Flechten und Moosen. Auf dem Gipfelplateau befinden sich zwei Türme der Hornisgrinde- und der Bismarckturm, den man besteigen kann und von dem man einen Rundblick über das Rheintal bis zu den Vogesen und über die bewaldeten Bergspitzen des Schwarzwalds hat. Die Grinde sind die baumlosen Feuchtheiden, die durch Rodungen schon im Mittelalter entstanden waren, doch das Hochmoor auf dem Gipfelplateau ist von Natur aus unbewaldet und nur mit Heidekraut bewachsen. Während des Krieges wurde das Plateau für militärische Zwecke genutzt sowohl von den Deutschen als auch, nach dem Krieg, von den Franzosen; man sieht wie sie die Segelflugzeuge starten ließen. In der Grinde-Hütte haben wir wieder einmal eine sehr gute traditionelle Schwarzwälder Kirschtorte verspeist.

Zum Schluss kommt noch doch das Rezept für eine (beste!) Schwarzwälder Kirschtorte.

Für Biskuit:

6 Eier Raumtemperatur
1 Prise Salz
180 G. Zucker
100 G. Mehl
1 Backpulver
50 G. Speisestärke
50 G. Kakao

Für die Füllung und die Deko:

Belegkirschen
Ein Glas Sauerkirschen (Schattenmorellen) (350 gr. Abtropfgewicht)
100 G. Zucker
1 Päckchen Vanillezucker
1/2 Stange Zimt (fakultativ)
800 G Schlagsahne (eiskalt)
8 Esslöffel Kirschwasser
30 G Bitterschokolade (Raspeln)

Biskuit:

26-28 cm Durchmesser Form

Mehl, Backpulver, Speisestärke, Kakao vermischen. Eier trennen, Eigelbe mit einer Prise Salz schlagen, dann Eiweiß steif schlagen, die Eigelbe nochmals mit dem Zucker schlagen (bis sie heller werden). Eiweiß unter Eigelb unterheben, dann vorsichtig das Gemisch dazugeben. Den Teig in die Form geben, im Backofen 25-30 Min /180 Grad backen, richtig abkühlen (am besten über Nacht stehen lassen).

Füllung:

Den Kirschsaft abgießen, auffangen. Speisestärke mit 2 El. Saft anrühren, den restlichen Saft dazugeben aufkochen, vom Herd nehmen, die Kirschen untermischen. Tortenboden zweimal durchschneiden. Sahne steif mit Sahnesteif schlagen, kaltstellen. Die erste Schicht mit 3 El Kirschwasser beträufeln, Kirschmasse darauf verstreichen, 3 El Sahne drauf verstreichen, zweiten Boden drauflegen, leicht andrücken, wieder 3 El Kirschwasser, die Sahne drauf, dann den letzten Biskuitboden legen andrücken, mit restlichen Kirschwasser beträufeln, Sahne verstreichen. Mit Spritzbeutel 16/8 Sahnetuffs spritzen, auf jedes eine Kirsche setzen mit Schokoladeraspeln bestreuen. Kaltstellen, servieren. Guten Appetit!

Mein Favorit schmeckte richtig nach Kirschwasser, dann ist es nicht süß, dann hat es auch eine bittere Note.

Po śladach muru / Auf den Spuren der Berliner Mauer

Vor zwei Jahren gaben wir – Freunde von Joanna Trümner – “unser” Mauerbuch heraus. / Przed dwoma laty wydaliśmy – Przyjaciele Joanny Trümner – “naszą” książkę o Murze Berlińskim.


Im Dezember 2020 haben sich Freunde von Joanna Trümner entschlossen, Ihr Andenken mit der Herausgabe eines Buches mit ihren Texten über die Berliner Mauer zu ehren. Joanna schrieb diese Beiträge seit Mitte 2019, begleitet hat sie ihre Freundin Ela Kargol als Fotografin. Als Joanna erkrankte, übernahm sie das Schreiben der weiteren Texte. Kurz vor der Fertigstellung des Buches wurde die Publikation von Krystyna Koziewicz vervollständigt.

Das ganze hat Ewa Maria Slaska redigiert und ein gewisser K. Łamarz hat den Layout gemacht. Finanziert wurde das Projekt von den Spenden angesammelt durch die Platform GoFundMe.

W grudniu 2020 roku grupa przyjaciół Joanny Trümner postanowiła uczcić Jej pamięć, wydając książkę z Jej tekstami o Murze Berlińskim. Joanna pisała te teksty od połowy 2019 roku, a towarzyszyła jej w tym jako fotografka Ela Kargol. Gdy Joanna zachorowała, dalsze pisanie tekstów przejęła Ela Kargol, a tuż przed wydaniem książki całość uzupełniła jeszcze Krystyna Koziewicz.

Ewa Maria Slaska zredagowała książkę, a pan K. Łamarz przygotował oprawę graficzną. Projekt został sfinansowany z datków zebranych poprzez platformę GoFundMe.

Ela (Elżbieta) Kargol geht weiterhin durch diese (immer noch? nicht mehr?) geteilte Stadt und sammelt Eindrücke, Informationen und Geheimnisse.

Ela Kargol dalej wędruje po naszym (już nie a może jednak nadal?) podzielonym mieście, zbierając wrażenia, informacje i tajemnice.

Ela Kargol

Günter Liftin, pierwsza ofiara Muru


Zginął 24 sierpnia 1961 roku, w dziesięć dni po tym, gdy nocą z 12 na 13 sierpnia władze postawiły pierwsze zasieki z drutu kolczastego, które z biegiem lat przekształciły się w mur, aby potem stać się Murem Berlińskim. Dziś wiedzie tu Mauerweg / Droga Muru.

***

12 sierpnia 1961 roku była sobota. Rodzina Litfinów wybrała się do rodziny w zachodniej części miasta. Kiedy późnym wieczorem wracali kolejką podmiejską do Weißensee, nie mieli pojęcia, co przyniesie kolejny dzień.

Miał 24 lata, gdy został zastrzelony strzałem w tył głowy, był berlińczykiem z Weißensee, urodzonym dwa lata przed wybuchem II wojny światowej w rodzinie katolickiej.
Tyle lat ma teraz moja młodsza córka, która studiuje i ma plany na przyszłość. Günter Litfin też miał plany. Skończył szkołę krawiecką i znalazł zatrudnienie w zawodzie w zachodniej części Berlina. Interesował się modą, ubierał elegancko, modnie. Marzył o projektowaniu i szyciu strojów teatralnych. Mieszkał jednak we wschodniej części miasta. Gdy sytuacja między strefą sowiecką a strefami zachodnimi stała się napięta, znalazł mieszkanie po zachodniej stronie, nie meldując się jednak w nim. Po śmierci ojca chciał opiekować się matką, zamieszkałą po wschodniej stronie, w Weißensee. Gdyby zameldował się w Berlinie Zachodnim, uznano by go za zdrajcę ojczyzny i nie mógłby przemieszczać się, między strefą wschodnią, a strefą zachodnią Berlina.


13 sierpnia 1961 roku podzielono murem miasto na prawie 30 lat. Ale Günter nie chciał tyle lat czekać, zresztą skąd miał wiedzieć, na ile lat podzielono świat.
W pierwszych dniach zamknięcia granic wielu udało się przekroczyć granicę ze wschodu na zachód. Günter liczył też na udaną ucieczkę. Nie zastanawiał się długo.
24 sierpnia 1961 roku przedostał się przez mur szpitala Charite, stamtąd prawdopodobnie mostem nad Humboldhafen chciał dotrzeć do Lehrter Bahnhof, czyli terenów dzisiejszego Dworca Głównego. Niestety został zauważony przez milicjantów ochrony kolei (Transportvolkspolizei). Milicjanci najpierw oddali strzały ostrzegawcze, a gdy Litfin wskoczył do wody, celowali już w jego kierunku.
Był już prawie po zachodniej stronie, gdy jedna z kul trafiła go śmiertelnie w tył głowy.

W pierwszą rocznicę zamordowania pierwszej śmiertelnej ofiary muru po zachodniej stronie postawiono płytę granitową upamiętniającą Güntera Litfina. Podczas budowy Dworca Głównego płyta zaginęła. Znalezioną po latach zamontowano po stronie wschodniej kanału (Berlin-Spandauer Schifffahrtskanal).

***
Dalej Drogą Muru dochodzi się do Invalidenfriedhof (Cmentarza Inwalidów (Wojennych).


Dzięki staraniom brata Güntera, Jürgena Litfina w jednej ze strażniczych wież dawnego posterumku “Kieler Eck” w roku 1992 otwarto miejsce pamięci Güntera Litfina. Tuż obok na Cmentarzu Inwalidów, jednym z tych murem podzielonych, są jeszcze resztki muru tylnego i tablice informacyjne o ofiarach muru, w tym o Günterze Litfinie.


W sieci znajduję kilka zdjęć Güntera. Jedno szczególnie zwróciło moja uwagę.


Na zdjęciu z I komunii świętej z roku 1947 dziesięcioletni Günter w prawej ręce trzyma świecę, ozdobioną mirtem, na której fotograf nie zdążył dorysować płomienia, w lewej książeczkę do nabożeństwa, choć trudno to stwierdzić, ale chyba ze złotym grzbietem. Ubrany jest w ciemną dwurzędową marynarkę i ciemne spodnie, kołnierzyk białej koszuli wyłożony jest na kołnierz marynarki.
Taka moda – czy Günter już wtedy chciał modnie wyglądać? Czy mama go tak wystroiła?
Na twarzy zawadiacki uśmiech. Uśmiech, który towarzyszy wszystkim zdjęciom Güntera.