My trzy w Polskiej Kafejce Językowej

Dziś, czyli wyjątkowo w drugi a nie w trzeci piątek miesiąca

Ewa Maria Slaska, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz

Wojna. Kobiety. Utopia.

Co dzieje się po wojnie? Tak wiemy, po wojnie jest pokój, żyjemy, jesteśmy szczęśliwi. Ale jak pomyślimy głębiej, intensywniej, to pamięć podsuwa nam też inne obrazy. Ruiny, gruzy, zrujnowane kamienice, wyrwane szyny, przewrócone ciężarówki. Wychudzeni ludzie, kobiety w chustkach na głowie. Ale też kwiaty na ruinach.  Porozmawiamy o czasach po wojnie, Nie tylko po tej ostatniej, najlepiej nam znanej, z opowieści rodzinnych, filmów, książek, seriali, ale po każdej wojnie. O usuwaniu zniszczeń, budowaniu nowego życia. O utopii, która (być może) w dzisiejszych czasach powstaje dzięki kobietom. O Oldze Tokarczuk i jej heterotopii.

Continue reading “My trzy w Polskiej Kafejce Językowej”

Z szuflady cioci Janki

Notatki Cioci, znanej na tym blogu jako Ciocia, Ciotuchna lub Mirka, a niekiedy, poważnie, jako Janina Kowalska, znalazła w szufladzie jej córka Maria (Maria, włosz.czy.zna, Marucelli) i przysłała mi z notatką, “chcesz, to sobie przepisz”.


To “sobie przepisałam”. To są dwa zupełnie odmienne teksty – jeden o ojcu Cioci, a naszym dziadku (wujecznym dziadku), Wiktorze Ostrowskim, którego Czytelni(cz)k(a) też z łatwością znajdzie na liście autorów lub poprzez funkcję szukaj, a drugi o śmieciach. Jacek Pałasiński, którego Ciocia wspomina na początku drugiego tekstu, też jest w postaci różnorakich reblogów do znalezienia na tym blogu.

Continue reading “Z szuflady cioci Janki”

Don Kiszot i Pan Tadeusz

Podsunięty i na końcu wyjaśniony przez Arka Łubę.

Tydzień temu wysłałam was do Zdroju i Stanisława Kubickiego, malarza, ale uważna lektura powiedziała Wam już, że ów cytat to Juliusz Słowacki, nie powiedziała jednak, co i gdzie?

A to, proszę Państwa, w Pismach mistycznych, w części zatytułowanej Fragmenty i aforyzmy (zob. TU) – myśl od początku całej księgi numerowana: 1808. W tych fragmentach w ogóle dużo o innych pisarzach, o Wiktorze Hugo, o Homerze, o Dantem, o Goethem, ale już najwięcej o Mickiewiczu i wcale nie zawsze tak źle, jak nas w szkole uczyli, ale czasem jeszcze gorzej, niż nas w szkole uczyli.

Continue reading “Don Kiszot i Pan Tadeusz”

Feeling furious

Agata Grenda is  feeling furious.

Internet już się nieco zapalił i naprawdę tym razem mam nadzieję, że zaraz będzie płonął. Zazwyczaj bardzo się staram nie być tysiąc pięćsetną osobą, która ma opinię na fascynujący wszystkich lub moją bańkę temat, ale dzisiaj – do diaska! – będę wrzeszczeć! I niech mnie słyszą inni rodzice!

Continue reading “Feeling furious”

Poniedziałek, Barataria, Ludzie Ducha

Dziękuję Wiadomo Komu za wirtualne podesłanie mi tego skrawka papieru:

Tak to kręgi się łączą, przenikają i zamykają. Ten cytat został umieszczony przed ponad stu laty w polskim awangardowym czasopiśmie Zdrój, w numerze poświęconym Stanisławowi Kubickiemu, o którym na tym blogu pisaliśmy już dziesiątki razy.

Poszukajcie, poczytajcie teksty i wiersze, Kubickiego i jego przyjaciół. Piszą o Ludziach Ducha. Gdzieś objawi się i ten cytat. Tylko czytać trzeba uważnie.

***

W następnym odcinku zajmę się tym, skąd ów cytat, a tu jeszcze kilka ilustracji i informacji na temat “Co ma Pan Tadeusz do Don Kichota?” Okazuje się, że ma. Po pierwsze krytycy odkryli, że Hrabia z epopei mickiewiczowskiej to kolejne wcielenie don Kichota, a po drugie Józef Wilkoń przygotował taką oto wystawę:

Don Kichot i Pan Tadeusz

Józef Wilkoń – ilustrator, rzeźbiarz, autor scenografii, twórca plakatów, jeden z najwybitniejszych polskich artystów o światowej sławie. Zilustrował wiele książek dla dzieci i dorosłych. Dużo miejsca w swojej tematyce poświęca zwierzętom i przyrodzie. Wielokrotnie nagradzany w Polsce i poza jej granicami.

Pałac w Chrzęsnem, r. 2017

Ilustracje do Don Kichota Pana Tadeusza są uznawane przez samego autora za jedno z jego największych osiągnięć artystycznych. Temat błędnego rycerza pojawił się w jego twórczości już na początku lat sześćdziesiątych XX wieku, ale dopiero na przestrzeni ostatnich lat stworzył pełną i, jak twierdzi, jeszcze niezamkniętą kolekcję. Realizm spotyka się w niej z baśniowością, bogactwo kolorów przeplata się z ilustracją monochromatyczną, portrety uzupełniają sceny zbiorowe, a krótki plan pojawia się obok horyzontalnych pejzaży. Świat Pana Tadeusza powołany do życia barwną plamą i fantazyjną kreską pokazuje natomiast romantyczny krajobraz dzieciństwa poety: wielkie drzewa i bujną roślinność, w której niemal giną ludzie i zwierzęta. Jak sam przyznaje, „chodziło mi o to, aby znaleźć w Panu Tadeuszu urodę poezji. Są w Mickiewiczu rzeczy ponadczasowe, które należało wydobyć”. Wilkoń poprzez swoje grafiki rzuca nowe światło na odczytanie polskiej epopei narodowej – nasyca go ironią oraz mroczną atmosferą, pełną niepewności i tęsknoty.

Petycja w sprawie willi Johannesa Quistorpa

PETYCJA

Szczecin

Prosimy o utworzenie w willi położonej przy alei Wojska Polskiego 92, wybudowanej przez Johannesa Quistorpa i należącej do jego rodziny przez ponad 50 lat, instytucji kultury lub filii instytucji kultury.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Willa_Quistorp%C3%B3w_w_Szczecinie

Uważamy, że wnętrza willi powinny zostać przeznaczone na upamiętnienie rodziny Quistorpów i udostępnione do zwiedzania. Idee oddania tego obiektu do użyteczności publicznej popierają nie tylko mieszkańcy Polski, ale i Niemiec, w tym potomkowie rodu Quistorpów. Niejedna z tych osób posiada przedmioty, które jest skłonna oddać na poczet stworzenia ekspozycji poświęconej dorobkowi Quistorpów.

Continue reading “Petycja w sprawie willi Johannesa Quistorpa”

Sezon ogórkowy

Lato się definitywnie skończyło, już nawet prasa podała, że mamy zabierać ze sobą kurtki, bo nawet jak przez chwilę jest słonecznie, to zaraz i tak będzie zimno. Jeszcze w zeszłym tygodniu był koszmarny upał i lato hulało, a jak lato, to próbuję zdążyć przed jego końcem z… ogórkami. W zeszłym roku Ela pisała o ogórkach małosolnych, teraz ja znalazłam ogórki na pierwszej stronie dziennika Berliner Zeitung (i proszę nie mylić z brukowym BZ).

Tytuł jest świetny: Kryzys ogórkowy na Islandii, i podtytuł: Logan Moffitt wiralnie prezentuje się z warzywem.

Continue reading “Sezon ogórkowy”

Piosenki o Don Kichocie

Ewa Maria Slaska

Był już Jacek Kaczmarski, był w tym samym wpisie Wojciech Młynarski i był Jerzy Połomski, ale teraz sięgam do zasobów internetowych. Zarzucam sieć do sieci, czyli wpisuję w google hasło “Don Quijote song” i od razu mam cztery fajne tłuste ryby (kolejność taka, jaką zasugerowała sieć):

  1. Piosenka z domu towarowego Donki, o której TU pisał Konrad. Internauci skarżą się, że ta piosenka to tak zwany “robak w uchu”, coś czego nie da się usunąć z pamięci.


  2. Magazine 60, francuski zespół z lat 80 śpiewa hiszpańską piosenkę

Don Quichotte (No Están Aquí)” lub “Don Quichotte“, to singiel nagrany przez zespół Magazine 60 w roku 1984 ; piosenka znalazła się później w albumie Costa del Sol Autorzy: Jean-Luc Drion i Dominique Régiacorte; uzyskała we Francji 10. miejsce na liście przebojów, w Austrii 25., w Niderlandach 42. i w USA 56. Została też wykorzystana przez telewizję amerykańską w serialu Northern Exposure.


3. Edoga Sullivan, Miracle Shopping Don Quijote

https://sonichits.com/video/Edoga-Sullivan/Miracle_Shopping~Don_Quijote_No_Theme~?track=1


4. Nik Kershaw, Don Quijote

Wiatraki w różnych miastach

Rotterdam 2024. Foto: Anna Kuzio

Berlin 2020, Foto: Ela Kargol

Amsterdam, kwiecień 2023, foto: Ela Kargol

Oslo 2024, zespół rockowy Windmills and Giants (Wiatraki i olbrzymy) 😉

Szczecin, czerwiec 2019, foto Ela Kargol

Sztokholm, 2013, foto: Skansen

Paryż, Moulin Rouge, Foto: Dietmar Rabich 2014 (Wikipedia)

Londyn, Shirley’s Mill & Upminster Mill (https://velvetescape.com/windmills-of-london/)

Warszawa, dzielnica Wola, zdjęcie z sieci, 2013 (zob. tekst poniżej – link TU)

Tomasz Jakubowski

W 2007 roku na Wolę sprowadzono zabytkowy wiatrak, tzw. “koźlak”. Przyjechał aż z Woli Koryckiej koło Garwolina i kosztował prawie 24 tys. zł. Miał stanąć początkowo w parku Sowińskiego, rozważano park Szymańskiego, proponowano też okolice Muzeum Woli. Potem okazało się, że na wiatrak nie ma pieniędzy.

Wiatrak sprowadzono nie bez powodu. Wola słynęła z wiatraków, w najbardziej “wiatrakowym” okresie dzielnicy stało ich tu prawie 100! Stąd m.in. pochodzenie takich nazw, jak ulica Młynarska.

– Taki zabytek mógłby stanowić atrakcję turystyczną, zabrakło jednak wyobraźni. Źle wyceniono koszty jego postawienia. Dałoby się to zrobić za jedną trzecią tej kwoty, a tak przez kilka lat leżał w magazynie – mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Przyjaciół Woli.

Koszty postawienia wiatraka wyceniono na 1,25 mln zł, co oczywiście okazało się kwotą nie do przejścia, więc “koźlak” dość szybko trafił do magazynu. Poleżał tam kilka lat. Ponieważ wciąż brakowało pieniędzy na jego utrzymanie i wysokie koszty konserwacji. Urząd dzielnicy postanowił go sprzedać.

Teraz najlepsze: Każdego dnia pobyt “koźlaka” kosztował Wolę (i jej podatników) 1370 zł. Razem z przechowywaniem, przewozami i konserwacją wydano od 2007 roku prawie 400 tysięcy!

Wiatrak sprzedano po pięciu przetargach za 8,8 tys. złotych.Takie interesy robi Urząd Dzielnicy na Woli.