Świąteczna Warszawa

Anna Dobrzyńska

warsz-swieta-1Tegoroczne świąteczne udekorowanie Łazienek Królewskich zachęca do spacerów po zmroku. Bo oto przechadzamy się między paniami w długich sukniach i „paltotach”, którym towarzyszą równie dostojni panowie, w surdutach i cylindrach. To wprowadziło mnie w klimat dawnej Warszawy i poczułam nastój świąt sprzed 150 laty.

Łazienki Królewskie, 2015 fot. Anna Dobrzyńska

A jaki on był? Jak spędzano w Warszawie ten wyjątkowy czas? Jakie prezenty kupowano dla bliskich? Na pewno nie smartfony i ipady. Zapraszam do małej podróży w czasie… 🙂

…Na Nowym Świecie – ruch i gwar… Ostatnie zakupy, prezenty, wybieranie przysmaków na wigilijny stół. Tuż naprzeciwko pomnika Kopernika w szwach pęka księgarnia – Samuela Orgelbranda. U tego, słynnego na całą Warszawę wydawcy, warszawiacy kupują poczytne powieści francuskie – A. Dumasa oraz dzieła polskich autorów – Kraszewskiego, Fredry, Słowackiego, Boguckiego, również wiele książek historycznych i przyrodniczych.

warsz-swieta-2

„Mężu! Ach, patrz, co za cudny szal w kraty!” Rys. Franciszka Kostrzewskiego z cyku „Szkice z życia warszawskiego”, „Tygodnik Ilustrowany” z 1 kwietnia 1865 roku.

Tuż obok – znajdują się delikatesy Skorupskiego, tu – mieszkańcy Warszawy – zaopatrują się w wino oraz wykwintne frykasy. Ci, którym nie udaje się kupić wybranego trunku czy przysmaku, pędzą szybko na Plac Zamkowy do Dobrycza lub na Miodową do Purwina. Panowie kłaniają się szarmancko napotkanym damom oraz zdejmują z głów bobrowe lub karakułowe czapki. A panie majestatycznie kroczą w sukniach z półłokciowym trenem, spływającym spod tiurniury, na który trzeba bardzo uważać by owej damie nie przydepnąć. Po delikatesy jeszcze można wstąpić do Gouta na Elektoralną – tam spotkamy z pewnością rosyjskich generałów, którzy ten sklep bardzo polubili.

…I wreszcie pierwsza gwiazdka, tak długo wyczekiwana…

Żona pod choinką znajduje parę wełnianych pończoch i prunelowe buciki. Porządna kobieta bowiem jedwabnych ani lakierków nie włoży. A dzieci – pozytywkę – grającą największe hity: walce – „Na falach Dunaju” i „O moja ty królowo”, bo dawny „Tyrol i jego syn’ – zszedł już z list przebojów.

Po wieczerzy w programie jest śpiewanie kolęd. Dzieci znają je dobrze, bo wiele razy ćwiczyły z ojcem. Gdyby, któreś zapomniało tekstu – wstyd!

Kościoły wydają wigilijne wieczerze dla najuboższych…

warsz-swieta-3

Kolęda dla ubogich rozdawana w pierwszy dzień Bożego Narodzenia u księży misjonarzy w Warszawie. Jan Feliks Piwarski, 1859 rok.

Nazajutrz, już od rana – wszystkie kościoły mocno zaludnione. A jak spędzić czas po Mszy Świętej? Dla dzieci atrakcją będzie wycieczka tramwajowa.

warsz-swieta-4„A co to za atrakcja?!” – dziś byśmy powiedzieli. Ale pierwsze konne tramwaje pojawiły się w Warszawie dokładnie 149 lat temu. A 15 lat później, na ulice miasta wyjechał, tzw. tramwaj belgijski, w kolorach szafirowo-żótych, więc dla Warszawy była to – nowość. Struktura linii tramwajowych nie była skomplikowana więc zamiast numerów na tramwajach widniały różnokolorowe tablice, które w nocy zastępowano latarniami.

Łazienki Królewskie, 2015
fot. Anna Dobrzyńska

I tak do Mokotowa dojechalibyśmy tramwajem – białym, do Placu 3 Krzyży – czerwonym, na Wolę – niebieskim. Były też tablice: niebiesko-żółte, zielono-żółte, różowe i żółte.

…Ojciec kupuje bilety… Dla rodziców – pierwszej klasy, za 7 kopiejek, a dla dzieci – drugiej – za 5 kopiejek. Pierwsza klasa jest zlokalizowana w tylnej części wagonu. Rodzice zasiadają na wyściełanych czerwonym pluszem krzesłach, druga klasa – nie jest tak wystawna. W powrotną drogę dzieci już nie siedzą – tylko stoją – za 3 kopiejki. Dlaczego nie jadą wszyscy razem? No cóż, budżet domowy nadwątlony świątecznymi zakupami a nie wypada by rodzice jechali drugą klasą albo co gorsza – mieli miejsca stojące.

warsz-swieta-5…W drugi dzień świąt – dzieci udają się na ulicę Freta do budynku zwanego zwyczajowo „klasztorem ojców Dominikanów”. Dlaczego „zwyczajowo”? Dlatego, że zakonnicy zostali wygnani z klasztoru w roku 1863,  po Powstaniu Styczniowym, a budynek stał się siedzibą sierocińca oraz szkołą i internatem dla jego absolwentów. W korytarzu czeka na dzieci już ustawiona scena i ławki, które najmłodsi w pośpiechu i hałasie zajmują…

Łazienki Królewskie, 2015
fot. Anna Dobrzyńska

Rozpoczynają się jasełka… Z wypiekami na twarzy dzieci śledzą pochód Trzech Króli w purpurze i złotych koronach, podążających, by złożyć hołd Boskiemu Dzieciątku. Adrenalina burzy się we krwi, gdy śmierć goni Heroda, a gdy ścina mu głowę, przerażenie mrozi widownie. Wrażenie pozostanie w pamięci na całe życie. Aktorami są sieroty, które przygotowały jasełka pod okiem sióstr zakonnych z Towarzystwa Dobroczynności. A owe towarzystwo ma swoją siedzibę w Pałacu Kazanowskich, na którym do dziś znajduje się napis – Res Sacra Miser – co znaczy: „biedny jest świętością”.

I tak mijają wyjątkowe trzy dni 19-wiecznej warszawskiej rodzinie…

…prunelowe buciki, ipady, pozytywka, MP3… zmieniają się przedmioty, wychodzą z mody, odchodzą do lamusa. To co najważniejsze, co najbardziej raduje lub czego najbardziej brakuje w ten szczególny czas to – miłość, której życzę wszystkim bardzo dużo z okazji Świąt Bożego Narodzenia.

Reblog: Varsaviana

Anna Dobrzyńska

będzie we wtorki co dwa tygodnie pisała o Warszawie. Na moją prośbę zaczyna jednak od tego, że napisała dla nas coś o sobie:

Jestem warszawianką od pokoleń co nie oznacza, że od zawsze wiedziałam bardzo dużo na temat mojego miasta.
Każde miasto jest wyjątkowe i niepowtarzalne. Ja – trochę przekornie – zainteresowałam się Warszawą kiedy mieszkałam i studiowałam w Anglii. Kraj dostojnej królowej, dwupiętrowych autobusów i mojego idola – Freddiego Mercurego pociągał mnie od zawsze, lecz dopiero na tle angielskiej rzeczywistości dostrzegłam to czego wcześniej nie zauważałam w mojej stolicy – jej wyjątkową historię, przejmujące losy mieszkańców, siłę. Po powrocie do Polski fascynacja Warszawą zaowocowała zrobieniem licencji przewodnika miejskiego, a Anglia zawsze będzie dla mnie krajem, który bardzo chętnie odwiedzę :). Prowadzę blog varsavianistyczny.

blog1_najstarszy widok Warszawy

Stolica

…Ze stolicami bywa różnie. W jednych krajach są one stałe i niezmienne, jak we Francji, Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii, w innych –  są przenoszone z miasta do miasta, na przestrzeni wieków jak chociażby w Rosji, Bułgarii czy Australii. Jeśli przyjrzymy się historiom państw, które lubią zmieniać stolicę, zauważymy, że największe doświadczenie w tej dziedzinie mają Chińczycy i …Polacy. A zatem łączy nas nie tylko upodobanie do muzyki Chopina 🙂

Droga do ustanowienia stołeczności Warszawy była długa, kręta i pełna wertepów.

Jak to wyglądało zatem?

Pierwszą stolicą było Gniezno. I była to stolica oficjalna. Lecz już na przełomie VIII/IX wieku rywalizowało ono z Poznaniem, który pełnił funkcję siedziby władców, lecz stolicą nigdy nie został. Gniezno umocowało swoją nadrzędną pozycję w czasie panowania dynastii Piastów, a w XV wieku Jan Długosz pisał:

„Jest wszystkich miast polskich matką”.

Nieco wcześniej, bo w XI wieku stolicą Polski został Kraków i formalnie aż do rozbiorów taką funkcję pełnił. Formalnie – bo wraz z zawarciem Unii Lubelskiej łączącej Koronę Królestwa Polskiego i Wielkiego księstwa Litewskiego (1569 rok) tracił cechy miasta stołecznego, które powoli przejmowała Warszawa, stając się centrum politycznym.

blog1_Unia LubelskaX

Unia Lubelska, Jan Matejko, 1869

Dlaczego tak się działo? Otóż, zanim doszło do zawarcia Unii, polscy posłowie odbywali sejmy w Krakowie a litewscy w Wilnie. Po zawarciu porozumienia sejmy miały być wspólne – w Krakowie lub Wilnie. To spowodowało zatargi pomiędzy szlachtą polską i litewską ponieważ po pierwsze każdy chciał być gospodarzem a nie gościem, gospodarz jak wiemy, czuje się pewniej i ma silniejszą pozycję negocjacyjną, po drugie – długie podróże były dla posłów wyczerpujące. Między Wilnem a Krakowem jest 811 km, a w 16 wieku nie podróżowało się Intercity 🙂

Dlatego sejmy zaczęto organizować w Warszawie, mieście usytuowanym na szlaku Kraków-Wilno. Obrady odbywały się na Zamku – obecnie znanym jak o Zamek Królewski, wtedy był to Zamek Książąt Mazowieckich. Na początku XVII wieku król Zygmunt III Waza przeniósł się na stałe ze swoim dworem do Warszawy, zmieniając tym samym nazwę Zamku z „Książąt Mazowieckich” na „Królewski”.

Skąd taka decyzja króla? Po pierwsze centralne usytuowanie siedziby królewskiej ułatwiało zarządzanie krajem (w czasach gdy przekazywanie informacji odbywało się poprzez posłańców jeżdżących konno – znów odległość ma znaczenie :), po drugie – ze względu na odbywające się tu sejmy. Dodatkowym powodem przeprowadzki, była pasja i królewskie hobby Zygmunta III Wazy.

blog1_Kolumna Zygmunta

Kolumna Zygmunta III Wazy, ufundowana przez jego syna  – Władysława IV, stojąca na Placu Zamkowym, od 1644 roku

Otóż, na Wawelu miał on laboratorium, w którym wraz z chemikami przeprowadzał doświadczenia w celu wynalezienia sposobu produkcji złota. To spowodowało pożar zamku w 1595 roku. Zniszczenia na Wawelu dodatkowo zmotywowały króla do przeniesienia się wraz z dworem do Warszawy.

I tak w źródłach historycznych z I połowy XVII wieku odnajdujemy określenia miasta Warszawy jako: „Miasto Rezydencjalne Króla Jegomości” a w nieco późniejszych źródłach (II poł. XVIII) wieku) Warszawa określana jest jako: „Miasto Sejmowe”.

„Miastem Stołecznym” – Warszawa została po raz pierwszy nazwana w publicystyce towarzyszącej obradom Sejmu Wielkiego, (II poł. XVIII wieku), Sejmu czteroletniego, którego owocem była Konstytucja 3 maja. Warszawa w tym czasie spełniała już wszystkie funkcje miasta stołecznego, choć oficjalną stolicą jeszcze na dłuuugo pozostał Kraków.

Na ten zaszczytny tytuł Warszawa musiała czekać aż do czasu odzyskania niepodległości. 28 listopada 1918 Sejm zatwierdził ustawę, w której Stolicą Polski została Warszawa.

Tak to wyglądało w zarysie, o szczegółach napiszę w późniejszym czasie… 🙂