Sąsiedzi 14

Teresa Rudolf

Rozczarowanie

Bezpośrednio po powrocie ze szpitala, Filomena zaczęła niecierpliwie dzwonić do drzwi pani Klary. Kiedy ta otworzyła jej ze zdziwieniem, zobaczyła bladą twarz kobiety, z pytającym rozpaczliwie wzrokiem, czy może wejść do środka.
– Proszę wejdź, dziecko, a co się pani stało, że pani taka blada?, zapytała zaniepokojona.
Usiadły obie na kanapie w salonie, gdzie wszystkie obrazy pełne maków spojrzały na Filomenę z ciekawością.
Zaczęła więc po kolei opowiadać, co wydarzyło się w szpitalu u Lesia, któremu miała pomóc w pakowaniu i towarzyszyć podczas przejazdu do mieszkania.
Klara robiła coraz większe oczy, słuchając tego i komentując, co usłyszała:
– Ruda lafirynda, o… znów panią uraziłam, przepraszam. Ale pani była kiedyś naturalną blondynką, pamiętam… Tyle lat, pani mogłaby być moją córką, dodała.
Obie stwierdziły  że Lesio to jednak dziwny facet, niby chce pozbyć się tej ex, a ona nadal posiada jego klucz, no i wcale za bardzo się też nie bronił przed tym, by zajmowała się nim teraz.
– Wie pani, jak się nagle poczułam? Jak piąte koło u wozu, mówię pani, kontynuowała Filomena, szkoda mi go było po tym pobiciu, nawet zapomniałam, jaki czasem potrafi być arogancki .. .eeeee tam, machnęła ręką, było, minęło, sąsiadom się pomaga, ale tej małpy to nie zdzierżę, stwierdziła.
– On stał się dość ważny, prawda? Tak wyczułam, mówiła dalej Klara, ale jakoś dziwny on jednak jest, nikt go nie odwiedzał poza nami, gdzie byli wszyscy ci detektywi, którzy od razu, w pierwszym dniu pobytu jego w szpitalu, ścigali się prawie z prasą i telewizją? Byłby kompletnie samotny bez nas, no i teraz… też  bez tej lafiryndy, właściwie, my o nim nic nie wiemy, dokończyła.

W tym momencie do salonu weszły oba koty, jeden za drugim, według wzrostu. Akceptowały już też i Filomenę, widząc w Klarze jednak panią domu, która musiała im z tego tytułu obowiązkowo ciągle czymś dogadzać.

Klara zaczęła się uskarżać, że już nie wie, co im dawać do jedzenia, kiedyś jadły tylko Whiskasa, potem Shebę, plując na Whiskasa, potem tylko Whiskas był znów w łasce, później (szczególnie Salomon), zagrzebywały go prawie pod parkiet z pogardą, ostatnio więc przerzuciła się na Kitekat, którego  Salomon wyjada z miski, wyciągając duże sztuki mięsa łapą, wsadzając sobie jak czlowiek do ust. Dziś jednak zaczeło się znów wybrzydzanie, wszystko zostało nietknięte.
– Kupię, choć nie znam, Felixa, to jedzą koty mojej znajomej, dodała niepewnie Klara.
– A co zrobi pani teraz z Lesiem i Salomonem? Ta wredna Regina wyrzuciła wszystko, co było związane z kotem, chce tam przecież mieszkać i zajmować się tylko i wyłącznie Lesiem?, zapytała Filomena.
– No, nie wiem, pojęcia nie mam, kot za nim tęskni, on sam i tak nie może nic robić, no i ta ex… och, naprawdę nie wiem.
– Pani Klaro, przeeeeepraszam, przerwała zdumiona Filomena, czy Pani słyszała, co właśnie powiedzieli w radiu? Ta zaraza z Chin dochodzi do Europy i jest już w każdym kraju, kilka przypadkòw infekcji jest też i w Polsce i to nie z Chin, a z Wenecji, jak się to jakoś po królewsku nazywa “Coronavirus”… Obie kobiety spojrzały po sobie zalęknione.
Z mieszkania o piętro wyżej, zaczęła dochodzić dość głośna muzyka, jakiś znany song Presley’a.
Filomena spojrzała niepewnie na Klarę, ukrywając jednak spływające na nią uczucie tęsknoty, ale też i rozczarowania, a zarazem nieprzyjemnego zażenowania.
Klara  wszystko skwitowała: tak już jest, “bo najgorszy jest ambaras, gdy go obie chcą mieć naraz”, aaaaaa, niech pani tam zadzwoni i powie, że muzykę mają sciszyć, bo jak nie, to naślę na nich Salomona!
I tu zaczęły obie tak głośno się śmiać, że  koty zaczęły uciekać za  kanapę, a Presley tylko leciutko przebijał się przez ten zabójczy śmiech.

4 thoughts on “Sąsiedzi 14”

  1. W trakcie czytania tego opowiadania powróciłam myslami do dzieciństwa i wczesnych lat młodości,.bo nasza sasiadka, a jednocześnie koleżanka mojej starszej o 17 lat siostry ( tak, tak, jestem takim wypiedkiem mamuta) miała na imie Klara.Od tamtej pory nie spotkałam nikogo o takim imieniu, ani tez tej Klary ) (czasami gdzies w literaturze, ,tak jak dzisiaj) Ta Klara była kruchą piękną blondynką o gęstych kręconych włosach. Ja wyprowadziłam sie do Gorzowa, a Klara sie rozeszła z mężem i wyjechała do Trzcianki. Ile potrzeba,( przeczytać coś fajnego,) by powróciły chwile z dawnych lat, kiedy patrzymy na świat oczyma młodego człowieka Jak zycie może byc dziwne, zaskakujące, irracjonalne, bo przed chwila zadzwoniła siostra z świątecznymi zyczeniami, bo wczoraj nie odebrała telefonu i przy okazji powiedziała, że dowiedziała sie o śmierci Klary ( jej przyjaciółki) Siostra pamieta,że bardzo ja lubiłam, a ja powiedziałam siostrze, że akurat czytam opowiadanie w którym bohaterką jest Klara. Dziwne hmmmm.

  2. Dziekuje Pani Lucy za ten bardzo mily komentarz, dokladnie i dla mnie podobnie
    tak jest, ze slowo, zapach, glos, dzwiek i kolor, a moge byc nagle tu i teraz, ale tez w innym czasie i gdzieindziej. Taka wedrowka zmyslow. A propos Klary, ktora wymyslilam, powiem tylko Pani w tajemnicy, ze nigdy osobiscie nie poznalam zadnej Klary…
    Dziekuje i pozdrawiam
    od razu tez swiatecznie…
    T.Ru🌷🌷🌷

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.