Notatnik niespiesznego cyklisty czyli…

Mal Content

Z dziennika tetryka 4

Wirują, wirują, tysiące szprych w kole fortuny matuli…, a (tym razem wyjątkowo)
samochód, nie rower, dzielnie niesie przez zmieniające się krajobrazy mnie samego i
moje znienawidzone nadmiarowe kilogramy. Akurat na owe kilogramy nic ta
przejażdżka nie pomoże, lecz trudno. Czasem trzeba załatwić sprawy na tyle daleko od
domu, że rowerem nijak by się tam nie dotarło.
Miałem nieco czasu, więc postanowiłem zboczyć odrobinę z trasy i odwiedzić pole
bitwy pod Mokrą. Jednej z niewielu wygranych potyczek Września. By oddać hołd
Obrońcom.
Pomnik, owszem, stoi. Ale cokolwiek zapuszczony. Że już o gazonach wokół niego nie
wspomnę.


Taki mamy czas, iż całą uwagę i pieczołowitość pompuje się w Wyklętych. Nawet dla
akowców nie starcza czasu. Cóż więc mówić o chłopcach Września! Żadne przegięcie
nie jest zdrowe: warto by o tym trochę pomyśleć. Jednak wyznawcy z zasady nie myślą.
Czciciele Wyklętych też nie.
Obok osiemnastowieczny kościółek p.w. św. Judy Tadeusza. 1 września roku
pamiętnego przez cały dzień znajdował się w centrum pancernej bitwy. I ocalał. Co
poczytano za cud.


Za kilkanaście minut będę przejeżdżał przez Wieluń. Bój pod Mokrą jeszcze się nie
zaczął, piąta rano jeszcze nie wybiła, a w Wieluniu już opłakiwano ponad sto ofiar
nalotu Luftwaffe. Cywilnych ofiar. Większość zginęła we własnych łóżkach. Cud się nie
wydarzył.
Bój pod Mokrą jeszcze się nie zaczął, a w Szymankowie już było po egzekucji
kolejarzy i celników, którzy udaremnili podstępne zajęcie przez Wehrmacht mostów w
Tczewie. Zastrzelono 20 funkcjonariuszy. I drugie tyle członków ich rodzin. Cywilów.
Cud się nie wydarzył.
Przez kolejne sześć lat śmierć będzie sobie urządzać orgiastyczną ucztę. Cud się nie
wydarzy.

A w Mokrej się wydarzył! Ocalał kościółek! Ładny kościółek, nie przeczę. Ale…
Powstrzymam się przed użyciem wulgaryzmu i stwierdzę oględnie: wsadźcie sobie taki
cud.
Mówią, że na mitologizowanie podatne są słabe umysły. Nie twierdzę, by mój był jakoś
szczególnie mocny, niemniej takie interpretacje wydarzeń faktycznie nie mają do niego
przystępu. Lecz może w ten sposób łatwiej znieść nieznośną rzeczywistość?
I mknę dalej przez zmieniające się krajobrazy, zastanawiając się: dobrze to, czy źle, żem
zupełnie niepodatny na ich ogląd odrealniony.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.