Zapraszamy na spacer po Zehlendorfie / Wir laden zu einem Spaziergang in Zehlendorf ein
Eine Blog-Veranstaltung in Zusammenarbeit mit Sprachcafé Polnisch / Spacer w ramach projektu My organizowanego przez ewamaria.blog i Polską Kafejkę Językową
Treffpunkt / Miejsce spotkania: Heimatmuseum Zehlendorf um /o godzinie 11:00 Uhr Eintritt frei / Wejście za darmo
Clayallee 355 Historischer Winkel 14169 Berlin
S-Bahn S1 >>> Zehlendorf
Besuch im Historischen Winkel von Zehlendorf.
Alter Friedhof, alte Schule und alte Eiche. Die Hochzeitsvilla und ihre ehemalige Bewohnerin.
Zapraszamy na spacer do Historycznego Zakątka w Zehlendorfie. Odwiedzimy stary cmentarz i starą szkołę, w której obecnie mieści się lokalne muzeum (Heimatmuseum Zehlendorf). Dalej przejdziemy do willi znanej mieszkanki Zehlendorfu, zaangażowanej w życie społeczne dawnej wsi.
Ich sitze hier in Zehlendorf und warte auf den Bus
Ich will hier weg, das ist der Grund, warum ich warten muss
Der Bus kommt nich, wie könnt' es anders sein
Stattdessen kommt ein Schrank und haut mir eine rein
Ich sag: Du bist doch Proletarier, vereinig dich mit mir!
Doch er schnappt mich am Kragen und schleift mich zurück zu ihr
Vorbei am eig'nen Wasserfall, zum beheizten Swimmingpool
Dort sitzt sie und heult in 'nem antiken Schaukelstuhl
Ich sag: Zehlendorf-Mädchen, aus uns wird nie was werden
Ich träum nachts von Anarchie und du von deinen Pferden
Oh, Zehlendorf-Mädchen, wir hatten nur ne Nacht
Und, Ann-Kathrin, ich glaub, wir ha'm das Beste draus gemacht
***
Siedzę sobie w Zehlendorf, czekam na autobus
Chcę stąd zniknąć i dlatego czekać muszę ja tu
Autobus nie jedzie, wszak nie mogło być inaczej
Lecz przyszedł gostek, buch mnie w dziób i dlatego płaczę
Mówię mu, Proletariuszu, łączmy się w ucieczce!
On mnie za wszarz łaps, ciągnie k'niej, choć ja wcale nie chcę!
Nie chcę prywatnych wodospadów i słimmingpulu.
Gdzie ona płacze, siedząc w swoim antycznym fot'lu.
Dziewczyno z Zehlendorfu, zapomnij, nic nie będzie
Ja marzę o anarchii, ty konie swoje czeszesz.
Panno z Zehlendorf, tylko ta noc była nam dana
I wiesz, Anno-Kasiu, wierzę, nie była zmarnowana!
Przetłumaczyła (na chybcika) Ewa Maria Slaska
Postanowiłam przypomnieć Wam i sobie parę “zimnych kawałków”. Jak co roku.
Zaczynijmy od przesłodkiego filmu o tańczącym pingwinie – Happy feet. Zanim go jednak znalazłam w sieci, trafiłam na stronkę Iceberg, która wytypowała pięć najlepszych filmów o pingwinach:
Be it dancing or surfing, plodding or plotting, one thing’s for sure – penguins have plenty of star power on the silver screen. Here are our five favourite penguin movies. What are yours?
5) Surf’s Up. Released within a year of number 4) below, it could be said this film is Happy Feet, but with surfing. However there are a number of reasons, (the documentay style, clever characters, cool action scenes), that make Surf’s Up an entertaining film in its own right.
4) Happy Feet. Dancing emperor penguins are great for the kids. What’s also great in this popular 2006 animated film is when the world’s governments recognise the perils of overfishing and climate change. Director George Miller said, “…we’re very, very aware of the ozone hole and Antarctica is literally the canary in the coal mine… so it (the film) sort of had to go in that direction.”
3) Encounters At The End Of The World. A documentary by acclaimed director Werner Herzog on life in Antarctica? Count us in. Described by one reviewer as “a contrarian spiritual journey as provocative as it is hypnotic”, the film includes an interview with penguin scientist David Ainley and one of the most haunting scenes you will ever witness – a disorientated penguin heading the wrong way into the Antarctic wild.
2) Penguins of Madagascar. “Kowalski, analysis!” “It’s a really great film, skipper.” While enjoyable in the Madagascar series it was the penguins solo movie that really surprised in its quality. There was action, comedy, emotion, puns… beautiful, beautiful puns! Sometimes our Centre team swears they hear from the habitat, “smile and wave boys, smile and wave”!
1) March of the Penguins. It won the 2005 Academy Award for Best Documentary for good reason. A year of footage goes into showing the annual journey of emperor penguins from the coast to their breeding grounds inland. The fight for survival on the harsh continent is always gripping. With Morgan Freeman narrating it is both incredibly emotional and memorable.
Happy feet:
Pingwiny są w tej chwili, zapewne po kotach i sowach, najbardziej popularnymi zwierzętami popkultury. Wszędzie ich pełno.
***
W tym wydaniu czytałam Lewą rękę… Myślałam, że było to jeszcze w PRL-u, ale nie, książka ukazała się w roku 1988 i ja już od trzech lat byłam w Berlinie.
Sięgnijmy więc do mniej oczywistych “zimnych kawałków”. Ursula Le Guin, Lewa ręka ciemności. Zimna powieść, może najzimniejsza na świecie. Napisana w roku 1969, a dziś chyba jeszcze bardziej aktualna niż wówczas. Bo, przypomnijmy, akcja rozgrywa się na planecie Gethen, zwanej Zimą, w państwach Karhid i Orgoreyn. Mieszkańcy tej planety, zwani Getheńczykami, pomimo wielkiego podobieństwa do ludzi, są hermafrodytami. Ich płciowość objawia się wyłącznie w okresie tzw. kemmeru, czyli okresugodowego, który przechodzą co 26 dni. Łączą się wtedy w pary, a u kochanków wykształcają się drugorzędowe cechy płciowe, nadając im seksualność kobiety bądź mężczyzny. Płeć w okresie kemmeru nie jest uwarunkowana – każdy Getheńczyk może stać się zarówno kobietą, jak mężczyzną. Tyle Wikipedia. Czy to nie niezwykła wizja? Ileż problemów by nam oszczędziło, gdybyśmy mogli przeskakiwać z tożsamości na tożsamość. I pomyśleć, że ślimaki “tak mają”. A to znaczy, że ewolucja na Ziemi miała taką opcję do dyspozycji.
***
W lipcu 2014 roku polecałam na lato dużo różnych filmów, w tym Snowpiercera (Arkę przyszłości), który jest filmem o tym, jak na całym świecie wciąż jest zimno, aż… nie, nie zdradzę jednak. To głupkowaty film, ale w upalne lato jest naprawdę wspaniałym przeżyciem.
***
Mój ojciec, Dariusz Bogucki, był żeglarzem polarnymGijsbrecht Leytens (1586 – 1643) malował niemal wyłącznie pejzaże zimowe
Do not worry, only this part is in Polish, further follows English text
Thanks an Arkadiusz Łuba for sending me that picture 🙂
I. Wstęp z niemieckiej prasy codziennej
Ach, miejmy nadzieję, że on naprawdę okaże się naszym promiennym zbawcą
Trudno wyrokować. Na pewno po odejściu Angeli Merkel Emmanuel Macron wybija się na przywódcę Europy, podczas gdy niemieckiemu kanclerzowi przypada zaledwie rola giermka-brzuchacza. O dalszych analogiach między dzisiejszą sytuacją Europy a życiorysem Rycerza o Smętnym Obliczu pisze Arek Łuba na swoim blogu o komiksach: TU. Ciekawe wydaje się oczywiście, że jak po dwóch miesiącach wojny biedny zapatrzony we własny brzuch giermek wreszcie podniósł oczy, ujrzał mroczne obrazy wojny i postanowił sam chwycić za miecz, natychmiast zleciały się zewsząd niemieckie intelektualne dziewczątka i chłopięta, przerażone do głębin jestestwa myślą o tym, że będzie brzydko, be i prosząc Sanczę Brzuchacza by natychmiast zrezygnował ze wspierania walki i powrócił do roli przygłupa. List intelektualistów niemieckich TU(jest nawet, niestety moja ulubiona pisarka, Juli Zeh). Najstraszniejsze w tym liście (nazwijmy go) pierwszym była teza, że jeżeli naród ukraiński będzie nadal cierpiał, to będzie to jego własna wina, bo broni się przed agresorem! To zdanie jest hańbą europejskiej myśli pacyfistycznej, a ludzie którzy uznali, że ofiara jest winna tego, że cierpi, są po prostu ch… I niech już tam sobie idą.
Na szczęście, zanim przyszedł czas na opublikowanie tego posta, pojawił się drugi list otwarty, w którym paru naprawdę porządnych intelektualistów wsparło Sancho Pansę w jego decyzji, żeby jednak stanąć po stronie sprawiedliwości.
Uwaga, po kliknięciu na tego linka znajdzie się też link, gdzie się można podpisać pod tym “drugim listem”, razem Danielem Kehlmannem, Maximem Billerem, Herthą Müller, Olgą i Vladimirem Kaminerami, ze mną i innymi porządnymi ludźmi.
I have photographed many windmills over the years, but never one with poppies. Last week, after driving home I put my navigation ‘avoid motorways’. It’s a way for me to discover new places on the countryside, and this windmill was waiting for me. Just a few poppies were enough to make this photo.
René Magritte, The Telescope,1963, oil on canvas
III. About optimism of pessimists
Chapter Six CERVANTES AS EDUCATOR DON QUIXOTE AND THE PRACTICE OF PESSIMISM
Don Quixote … is an allegory of the life of every man who, unlike others, will not be careful merely for his own personal welfare, but pursues an objective, ideal end that has taken possession of his thinking and willing; and then, of course, in this world he looks queer and odd. -ARTHUR SCHOPENHAUER
Today we read Don Quixote with a bitter taste in our mouths, almost with a feeling of torment, and would thus seem very strange and incomprehensible to its author and his contemporaries: they read it with the clearest conscience in the world as the most cheerful of books, they laughed themselves almost to death over it. -FRIEDRICH NIETZSCHE
Prehistory
Different pessimists have read Don Quixote in different ways (…). But the uniform praise of this novel by the pessimists should cause us to wonder at the source of the commonplace understanding of its protagonist as an enemy of pessimism. Though the reader may reflexively think of Don Quixote as an inveterate optimist, charging at windmills and the like, I would suggest that this has more to do with the popularity of the musical Man of La Mancha than with Cervantes’s actual text. Whatever merits this lachrymose bit of theater may possess, fidelity to the spirit of Don Quixote is not actually one of them. If anything, Man of La Mancha resembles the heavy-handed, Wagnerian operatic romanticism that Nietzsche so feared being associated with. Though I am not concerned here with cultural analysis, the reworking that Don Quixote receives in Man of La Mancha is an interesting example of the kind of imperialism of optimism that has succeeded in making pessimism invisible today. As Nietzsche reminds us, however, Cervantes’s book was received by its first readers as a bright comedy and was, indeed, internationally successful on that basis.
Practice of pessimism
If Quixote hopes, at first, to right wrongs with a wave of his noble sword, the sad truth about the world eventually destroys that expectation, both in him and in the reader. But if the narratives of chivalry that Cervantes mocks have been a dubious education for Quixote, that is not at all the case for Quixote’s own narrative of chivalry, which is an education for Sancho Panza and, through him, for the rest of us. And, as certain episodes in the novel suggest (particularly those in which Sancho is called upon to govern), it is even a useful political education. For Sancho, the unlettered peasant, to the surprise of everyone, governs wisely when given the opportunity. The justice that the insane Quixote is unable to effect with the sword, Sancho brings about through a sane and brave administration inspired by Quixote’s example. Sancho’s success is limited (indeed, ultimately it is destroyed), but it is (temporarily) genuine. For a time, Sancho organizes a small portion of the universe under something like a decent political regime. And all the characters in the novel, except Quixote, find this astounding. Cervantes (…) characterizes the universe he created as a pessimistic vision and (…) his book aims at a goal that pessimists would recognize (and have recognized) – a mode of action that acknowledges the insuperable barriers that time-bound existence throws up against justice and happiness, but which does not respond to this situation with resignation. Don Quixote represents what I am terming a “practice of pessimism,” a mode of conduct and action founded on an absence of expectation and hope.
Wspis zbiorczy, jeden z tych, które wciąż przesuwam, żeby zrobił miejsce dla spraw aktualnych. Jest więc dawno nieaktualnby, a za to mocno kobiecy: Ela Kargol, Ewelina Jaworska, Danuta Hossain (i google), Ewa Maria Slaska, Jacek Pałasiński
Ela Kargol:
Czy ktoś w Poznaniu był w tej bibliotece? Czy ktoś wie, co się tam działo? Czy ktoś to zauważył i docenił?
W komentarzu do własnego wpisu, opublikowanego TU wiele dni temu: ponoć koleś przez książki wariował, tak uznała rodzina wiedząca lepiej, rady już nie dawał…, wyruszył więc w podróż i miał przygody, kobiety, dzbany, rude włosy nocą… hahaha
Google est si puissant qu’il nous cache les autres moteurs de recherche. Nous ignorons tout simplement l’existence de la plupart d’entre eux. Pendant ce temps, il existe encore un grand nombre d’excellents moteurs de recherche dans le monde qui se spécialisent dans les livres, la science et d’autres informations intelligentes. Gardez une liste de sites dont vous n’avez jamais entendu parler. www.refseek.com est un moteur de recherche de ressources académiques. Plus d’un milliard de sources www.worldcat.org – recherchez dans le contenu de 20 000 bibliothèques mondiales https://link.springer.com – accès à plus de 10 millions de documents scientifiques: livres, articles www.bioline.org.br est une bibliothèque de revues bioscientifiques publiées http://repec.org – Des volontaires de 102 pays ont collecté près de 4 millions de publications www.science.gov est un moteur de recherche du gouvernement américain pour plus de 2200 sites scientifiques www.pdfdrive.com est le plus grand site Web de téléchargement gratuit de livres PDF. Réclamez plus de 225 millions de titre www.base-search.net est l’un des moteurs de recherche les plus puissants pour les textes de recherche académique. Plus de 100 millions d’articles scientifiques dont 70% gratuits
Ewa Maria Slaska (już było, rebloguję sama siebie): Synteza biblioteki, Ulli Oesterle (Don Kichot w lewym górnym rogu, powiększenie – poniżej)
I jeszcze z Facebooka: Jacek Pałasiński – 17.02.22 – pkt. 4 (wtedy jeszcze nie było wojny)
A co będzie, kiedy wybuchnie wojna?
Czy ktoś podczas wojny, w słoneczny, lutowy dzień, kiedy na drzewach pojawiają się zielone kiełki i bazie, poczuje bolesny w sercu ucisk tęsknoty za wiosną? Za nowym życiem? Za euforią zmartwychwstania natury? Czy zatrzyma się wtedy, wyciągnie z kieszeni kartkę i ołówek, pardon, smartphone’a i gorączkowo podyktuje strofy lirycznego wiersza, sławiącego ciepły, kolorowy świat?
Czy pokój sprzyja powstawianiu wielkich dzieł sztuki?
Hmmm.
Są różne klasyfikacje najlepszych książek kiedykolwiek napisanych. Poniżej jedna z nich. Większość tytułów powtarza się nienal we wszystkich rankingach; różnią się tylko miejscami.
Popatrzmy: niemal wszyscy zgadzają się, że numerem jeden jest Wojna i Pokój Tołstoja. Napisał ją podczas wojny austriacko-pruskiej, a opublikował w 1869 r., podczas krwawego tłumienia rewolty na Krecie i w przededniu wojny francusko-pruskiej.
Drugą na liście Annę Kareninę napisał podczas wojny rosyjsko-tureckiej.
Don Quijote’a Cervantes napisał podczas wojny hiszpańsko-tureckiej, zginęło co najmniej 15 tysięcy ludzi.
Flaubert tworzył swoją Madame Bovary podczas Wojny Krymskiej, w której jego kraj walczył razem z Brytyjczykami, Turkami i Piemontczykami przeciw Imperium Rosyjskiemu.
George Eliot pisała swoje Miasteczko Middlemarch (uznawane przez BBC za najlepszą książkę wszechczasów) podczas wojny francusko-pruskiej.
James Joyce pisał Ulissesa podczas potwornego zamieszania wojennego w całej Europie, która dopiero szukała równowagi po zakończeniu I Wojny Światowej, a jego Irlandia wstrząsana była jeszcze starciami IRA z wojskami Brytyjskimi.
I tak dalej, i tak dalej, każdy może sobie poprzypominać, co działo się w chwili publikacji tego dzieła.
W tym kontekście mały konkurs: kto z P.T. Czytelników wskaże jakieś wybitne dzieło literatury polskiej, które nie powstałoby podczas jakiejś angażującej Rzeczpospolitą wojny, podczas zaborów lub zgoła w niewoli?
__________
Jako administratorka przypomnę tu też, że moje ukochane dzieło, W poszukiwaniu straconego czasu, Marcel Proust pisał podczas I wojny światowej – ściślej rzecz biorąc rozpoczął pracę nad powieścią w lipcu 1909 roku, zakończył na krótko przed śmiercią w 1922 roku.
Inny mój ukochany pisarz. Michaił Bułhakow zakończył pisanie swojej najwspanialszej książki, Mistrza i Małgorzaty, w roku 1940, czyli podczas II wojny.
Für Eure und für unsere Freiheit! Stimmen zum Krieg in der Ukraine – live
Sonntag, 6. März 2022 14.00 bis 17.00 Uhr Bebelplatz, Berlin
Ukrainian, English, and Russian version below
Wir können nicht länger warten. Seit dem frühen Morgen des 24. Februar 2022 führt Putin Krieg gegen die unabhängige Ukraine und ihre Bevölkerung. Soldaten und Panzer dringen ins Land vor. Putin lässt Städte mit Raketen und Bomben beschießen. Die Etappen seiner Kriegsführung sind aus der Geschichte bekannt: Belagerung, Zerstörung, Vernichtung. Wir kennen sie von Grosny und Aleppo. Putins Angriff auf die Ukraine ist der Angriff auf ein Land, das geschichtlich, sprachlich, kulturell ein Europa im Kleinen ist. Selbstverständlich zweisprachig und multikonfessionell. Kiew, Odesa, Lemberg, Charkiw sind europäische Metropolen, die alle Katastrophen des 20. Jahrhunderts, zuerst die des Stalinismus, dann die der deutschen Herrschaft überlebt haben. Nun sind der Krieg und der Terror in die Ukraine zurückgekehrt. Die Wahrheit über diesen Krieg wird trotz Zensur und Propaganda auch in Russland ankommen. Die Bilder von den Bombeneinschlägen im Zentrum von Charkiw, von den Rauchwolken über den Wohnvierteln von Kiew, von den Toten und von den Millionen auf der Flucht. Ob in Warschau, Paris, Sarajevo oder Berlin: Wir dürfen nicht schweigen. Wir müssen den Angegriffenen in Worten und Taten beistehen. Es ist Krieg, zwei Flugstunden von Berlin entfernt. Wir müssen die Urheber der Kriegsverbrechen benennen. Wir dürfen den vor Gewalt und Krieg Fliehenden nicht unsere Hilfe verweigern. Und wenn wir uns machtlos und sprachlos fühlen, müssen wir den Stimmen der anderen zuhören.Lasst uns unsere Sympathie und Solidarität mit dem Volk der Ukraine demonstrieren. Hören wir ihren Stimmen zu. Lassen Sie uns in Worte fassen, was wir im Augenblick der Not empfinden und über die Grenzen hinweg miteinander in Kontakt treten: analog und digital, mit Wort und Musik, im offenen Raum, im Zentrum Berlins.
Im Kampf für Eure und für unsere Freiheit!
Ablaufplan Kundgebung Bebelplatz, Berlin, 14.00 bis 17.00 Uhr
Begrüßung durch die Moderatoren Gesine Dornblüth & Thomas Roth
Life und Zuschaltungen:
I. Musik: Yuriy Gurzhy 1.1.. Karl Schlögel 1.2. Kateryna Mishchenko 1.3. Jurko Prochasko 1.4. Martin Pollack 1.5. Dany Cohn-Bendit 1.6. Marieluise Beck
II Volny Chor aus Belarus 2 1. Svetlana Aleksievič 2.2. Irina Bondas 2.3. Juri Andruchowytsch 2.4. NN zum Thema Krieg und Umwelt 2.5. Andrij Lubka
III Musik: Yuriy Gurzhy 3.1. Timothy Garten Ash 3.2. Video: Das Grauen des Krieges. Aus Černigov 3.3. Christian Tomuschat 3.4. Mario Vargas Llosa 3.5. Wolf Biermann 3.6. Rüdiger von Fritsch: Aufruf an die Diplomaten
IV: Musik: Yuriy Gurzhy 4.1. Katja Petrowskaja 4.2. Olga Tokarczuk 4.3. Ai Weiwei 4.4. Navid Kermani 4.5. Oleksandra Bienert 4.6. Gerd Koenen 4.7. Auszug Rede von Volodymyr Zelens’kyj V Nationalhymne der Ukraine. Volny Chor
Verantwortlich i.S. des Pressegesetzes und Organisation: Peter-Weiss-Stiftung für Kunst und Politik e.V., Berlin
До війни в Україні – live Неділя, 6 березня 2022 р. з 14:00 до 17:00 Бебельплац, Берлін
Ми більше не можемо чекати. З ранку 24 лютого 2022 року Путін воює з незалежною Україною та її народом. Солдати і танки просуваються в країну. Українські міста обстріляні ракетами та бомбами. Етапи війни Путіна відомі з історії: облога, руйнування, знищення. Ми знаємо це із ітосрї Грозного та Алеппо. Напад Путіна на Україну – це напад на країну, яка історично, лінгвістично, культурно є мініатюрною Європою, звісно, двомовною та багатоконфесійною. Київ, Одеса, Львів, Харків – це європейські метрополії, які пережили всі катастрофи ХХ століття, спочатку сталінізм, а потім німецьку окупацію. Тепер війна і терор повернулися в Україну. Незважаючи на цензуру та пропаганду, правда про цю війну дійде і до Росії. Зображення вибухів у центрі Харкова, клубів диму над житловими кварталами Києва, загиблих і мільйонів людей, які тікають від насильства. У Варшаві, Парижі, Сараєво чи Берліні: ми не повинні мовчати. Ми повинні підтримати словом і ділом тих, на кого нападають. Війна йде лише за це дві години перельоту з Берліна. Ми повинні назвати винних у цих військових злочинах. Ми не повинні відмовляти в нашій допомозі тим, хто тікає від насильства та війни. Ми, люди з усіх верств суспільства, старі люди, які ще пам’ятають світову війну, і молоді люди, які можуть сподіватися, що вони уникнуть війни. Давайте продемонструємо наше співчуття та солідарність з народом України. Прислухайтеся до їхніх голосів і передайте словами те, що ми відчуваємо у цей момент. Давайте спілкуватися один з одним через кордони: онлайн чи офлайн, за допомогою слів і музики, на відкритому просторі, в центрі Берліна. У боротьбі за вашу і за нашу свободу!Карл Шльогель, Герд Кьенен, Клаус Леггеві, Катаріна Раабе, Манфред Саппер, Ульріх Шрайбер, Вольфганг Клоц.
За вашу і за нашу свободу!
For your and for our freedom!
Voices on the War in Ukraine – live
Sunday, 6 March 2022 2:00 p.m. to 5:00 p.m. Bebelplatz, Berlin
We cannot wait any longer. Since the early morning of 24 February 2022, Putin has been waging war against the independent country of Ukraine and its people. Soldiers and tanks are invading the country. Putin targets cities with missiles and bombs. The stages of his warfare are known from history: siege, destruction, annihilation. We know them from Grozny and Aleppo. Putin’s attack on Ukraine is the attack on a country that is historically, linguistically, and culturally a Europe in miniature. Naturally, it is bilingual and multi-confessional. Kiev, Odessa, Lviv, and Kharkiv are European metropolises that have survived all the catastrophes of the 20th century, first that of Stalinism, then that of German rule. Now war and terror have returned to Ukraine. Despite censorship and propaganda, the truth about this war will also reach Russia. The images of the bombings in the center of Kharkiv, of the clouds of smoke over the residential districts of Kiev, of the dead and of the millions on the run. Be it in Warsaw, Paris, Sarajevo or Berlin: we must not remain silent. We must stand by the attacked in words and deeds. It is a war, two hours’ flight from Berlin. We must name the perpetrators of war crimes. We must not refuse our help to those fleeing violence and war. And when we feel powerless and speechless, we must listen to the voices of others.
Let us demonstrate our sympathy and solidarity with the people of Ukraine. Let us listen to their voices. Let us put into words what we feel in the moment of need and connect with each other across borders: analog and digital, with words and music, in the open space, in the center of Berlin.
In the fight for your freedom and for ours!
За вашу и нашу свободу! Голоса о войне в Украине — live
Воскресенье, 6 марта 2022 года с 13:00 до 17:00 Бебельплац, Берлин
Мы не можем больше ждать. С раннего утра 24 февраля 2022 года Путин ведет войну против независимой Украины и ее народа. Солдаты и танки продвигаются вглубь страны. Путин обстреливает города ракетами и бомбами. Этапы его военных действий известны: oсада, разрушение, уничтожение. Мы знаем их по Грозному и Алеппо. Нападение Путина на Украину – это нападение на страну, которая исторически, лингвистически, культурно представляет собой Европу в миниатюре. Само собой разумеется, – двуязычную и мультиконфессиональную. Киев, Одесса, Львов, Харьков – европейские метрополии, которые пережили все катастрофы 20-го века: сначала сталинизм, затем немецко-фашистское господство. Теперь война и террор вернулись в Украину.
Правда об этой войне дойдет и до России несмотря на цензуру и пропаганду. Кадры взрывов в центре Харькова, клубы дыма над жилыми кварталами Киева, погибшие и миллионы бегущих.Будь то Варшава, Париж, Сараево или Берлин: мы не должны молчать. Мы должны поддержать подвергшихся агрессии словами и делами. Это не война где-то далеко, а на расстоянии двух часов полета от Берлина. Мы должны назвать виновных в военных преступлениях. Мы не не имеем права отказывать в помощи тем, кто спасается от насилия и войны. И когда мы чувствуем себя бессильными и безмолвными, мы должны прислушаться к голосам других.
Давайте же продемонстрируем нашу симпатию и солидарность с народом Украины. Давайте прислушаемся к его голосу. Давайте выразим словами то, что мы чувствуем в трудную минуту, и соединимся друг с другом через границы: аналоговые и цифровые, с помощью слов и музыки, на открытом пространстве, в центре Берлина.
В борьбе за вашу и нашу свободу!
internationales literaturfestival berlin Chausseestr. 5 10115 Berlin Tel. +49 (0) 30 – 27 87 86 65 Fax +49 (0) 30 – 27 87 86 85 bauer.eli@web.de 22. internationales literaturfestival berlin | 7.–17. September 2022 #ilb22 #ilb www.literaturfestival.com www.litfestodessa.com www.worldwide-reading.com
Ale ci bogowie tu nie mają fajnie, strasznie muszą się męczyć. / Aber diese Götter hier, die haben es nicht gut, sie leiden schrecklich. / But these gods here don’t have it nice, they are in terrible pain.
Szczęśliwym się człowiek staje wtedy, jak się nogę złamie. / Man wird glücklich, wenn man sich das Bein bricht. /One becomes happy when one’s leg is broken.
A poza tym to w Palermo jest tak: / Außerdem sieht es in Palermo so aus: / But never mind, Palermo is OK:
Drzewa w Palermo. / Bäume in Palermo. / Trees in Palermo.
... oder wie ensteht ein gedicht … albo jak powstaje wiersz
pierwszy shutdown 2018/01/02 tagesschicht 6:00 bis 18:00 ICC, berlin
Tibor Jagielski
aus notizbuch, 15 Januar 2020 letzter arbeitstag; ich fahre zum domizil dienstsachen und schlüßel abzugeben verabschiede mich von frau p. den ganzen mobbingstrupp schenke ich keinen blick, aber es tut weh, nach so vielen monaten ackerei für ein äppel und ein ei
weiterhin fühle ich mich wie vor dem kopf gestossen über den jordan musst du schon allein und lässt die ganze meute hinter dir hoffentlich nicht der einziger trost jenseits sisiphos versus hiob oder atlas
same tragedie nawet herakles po powrocie do domu otrzymuje w darze od dejaniry koszule koszule!
na polach elizejskich szary popiół spada z nieba jak śnieg na tłumy wędrujace po monotonnej szarej równinie
syzyf to pestka kompleks edypa? nieznany elektra? bajka na dobranoc
tylko macierzanka rośnie razem z nami jak milczenie starego telefonu nikt nie wykręci już jego tarczy
tylko macierzanka różanopalca pozdrawia nas o świcie i pozwala na oddech
shut down
zmarł duński satyryk westergard cześć jego pamięci
kurt marti, wiersz dla muchy
poniewczasie (pada śnieg) w ciszy nocnego pokoju budzi się mucha niebiesko pobłyskując w żółtym świetle lampy z ryżowego papieru pobrzękuje tu i tam tu i tam przed regałem z książkami no i co (słyszę pytanie) chcesz nam w związku z tym powiedzieć? nic nic zapisuję to dla muchy
z tomu wierszy: miłość przychodzi na piechotę
Kurt Marti, gedicht für eine fliege
unzeitig (draußen fällt Schnee) ist in der stille des nächtlichen zimmers eine fliege erwacht blau schimmernd im gelben licht einer reispapierlampe surrt sie aufab aufab vor bücherregalen ja und (so höre ich fragen) was willst du uns damit sagen? nichts nichts: ich schreibe das auf für die fliege
Kurt Marti, Die Liebe geht zu Fuß Ausgewählte Gedichte. Nagel & Kimche, Zürich 2018
intro: sobota, 22 kwietnia 1933 “wczoraj zadzwonił benn, był na premierze “schlagetera” johst’a na osobiste zaproszenie komisarza rust’a, a potem na spotkaniu przy piwie; na przedstawieniu byli stehr, emil strauß, schäfer, blunck, kolbenhayer, schaffner, peter dorfler, czyli nie brakowało tam zdolnych, ale kluczem wyboru była polityka, a nie talent; benn odczuł uzurpację i wrogość. uważa, że nas nie tylko wyeliminują, ale i fizycznie zniszczą” oskar loerke “dzienniki” —————————————————————————– wpadam do pracy na kwadrans przed zmiana, a razem ze mną fadi,co nie jest dla niego normalne (zawsze się spóźniał, od kiedy go znam, przynajmniej sekundę) – co jest grane? – pytam – kismet, zamykają budę, a nas wyrzucają – mówi – ale ja mam grafikę na cały styczeń! – odpowiadam – zapomnij, idziemy na bruk, albo na stadion, filzen* – śmieje się —————————————————————————– *) filzen – rewizja osobista —————————————————————————– list od kazia, pierwszy znak życia od niego po trzydziestu latach (sic); pisze, że bardzo namiętnie mnie wspomina i proponuje spotkanie;
niczym szczury opuszczamy himalaje, machamy ogonkami na pożegnanie und tschüß, ambasada zamknięta; peter struck hat es gut genannt – die verteidigung von hindukusch ta bitwa jest przegrana;
waadza (obojętnie jakiego rodzaju) to narkoticum, tak jak opium, potrafi uśpić całe narody;
o rzut kamienia od mojej logii stoi teraz flüchtlingsheim; zrobiło się prawie jak w neapolu, mieszkam teraz w cieniu wezuwiusza;
niedlugo wybory do bundestagu i senatu; skrzynka pocztowa pełna reklamy politycznej, nagle ktoś mnie kocha i uśmiecha się niewinnie z plakatu;
bogowie się zmienili, ale nie świątynie;
przyczyny katastrofy “titanika” były prozaiczne: pycha, niedbałość i złodziejstwo, brak lornetek na wronim gnieździe – sic!
pomijając wszelkie niesprawiedliwości i beznadziejności – jakie ciasto upiec na urodziny mojej ukochanej? w tym roku nieźle rośnie rabarbar;
tak jak przewidywaliśmy zrobiła się moda nie tylko na brazylijski waxing, ale i na brasilian butt; koń by się uśmiał? tak, ale taka jest rzeczywistość;
“wszystko co nasze oddam za kaszę, a co nie nasze oddam za chleb” (robienie ze mnie żołnierza, lata 60 u.s.); “wszystkie ręce do pomp!” (robienie ze mnie marynarza, lata 70, 80, 90 u.s.); “do roboty!” (robienie ze mnie poety, teraz i zawsze);
no, a agrest też obrodził, bo on z reguły potrzebuje dużo cienia i niskie temperatury mu nie przeszkadzają, a teraz kiedy formują się owoce słońce daje czadu (wczoraj i dzisiaj 38°C w cieniu); raz, kiedyś na węgrzech piłem agrestowe wino własnej roboty, coś wspaniałego; ach, to se ne vruti…
W tym roku nie obchodziliśmy w Berlinie Hanami, japońskiego święta kwitnącej wiśni, ale w kilku miejscach w mieście można po prostu oszaleć, tak właśnie jest lub było różowo i pięknie. Zresztą u mnie za oknem też rośnie wielkie stare drzewo, o którym ja twierdzę, że to wiśnia, a przyjaciel, ogrodnik-amator, że czereśnia. Ale czy to ważne…
Część z tych wiśni posadzili nam (czyli Berlinowi) Japończycy, np. nad Teltowkanal, gdzie jest aleja tysiąca kwitnących drzew. To bardzo piękne zajęcie na weekend majowy – spacer pod baldachimem kwitnących drzew. A właśnie kwitną. Właściwie to mieliśmy obchodzić Hanami już przed dwoma tygodniami, ale zimna była wiosna w tym roku i kwitną dopiero teraz. Jeśli chcecie tam pojechać, najlepiej wsiąść w autobus 184 przed dworcem Südkreuz (autobus jedzie do Lichterfelde Ost) i dojechać prawie do końca, do przystanku Schwelmer Str. Przejść na drugą stronę ulicy i kilka metrów do przodu (dalej w kierunku jazdy) i już zobaczycie… Można też pojechać autobusem M85 z Hauptbahnhof do końca i dojść jeden przystanek na piechotę.
Piękny jest czas, kiedy kwitną wiśnie. Pisałam już o tym wiele lat temu, i już raz reblogowałam. Teraz rebloguję to po raz drugi. W roku 2013 napisałam.
To, że dziś właśnie posłuchamy Czasu wiśni zawdzięczam(y) facebookowej grupie założonej przez Anatola Borowika: “Fani Bułata Okudżawy… łączcie się!” Grupa przypomina nie tylko Okudżawę, ale również i inne piękne utwory muzyczne i poetyckie. Czas wiśni, przypomniany przez Marynę Bersz Szturo Over, bez problemów znalazłam na youtubie po francusku i po niemiecku, z trudem, i tylko dzięki temu, że piosenka w wersji oryginalnej pojawia się w japońskim filmie Szkarłatny pilot w reżyserii Hayao Miyazaki, znalazłam angielską wersję tekstu. Polskiej nie ma. Ani w wersji muzycznej, ani słownej, co dziwne i ciekawe, bo Le temps de Cerises to jeden z najczęściej coverowanych utworów na świecie. Zrobiłam więc tłumaczenie sama…
Le Temps des cerises est une chanson de 1866, paroles de Jean-Baptiste Clément, musique d’Antoine Renard. Interprétation: Yves Montand. Cette chanson est si fortement associée à la Commune de Paris que, dans les esprits, elle fut écrite pour elle. Pourtant elle fut écrite sous Napoléon III avant même la guerre de 1870.
Tak, ta zwykła prosta francuska piosenka o miłości, ludowy przebój o tym, że kocham, choć czas czereśni i miłości jest krótki i przemija, ja jednak kocham i nawet jeśli te czereśnie i ta miłość minęły, wiem, że kiedyś powróci następna miłość… Ta ludowa piosenka nabrała specjalnego znaczenia podczas rewolucji Komunardów w 1870 roku. Jak to opowiada podczas koncertu wieczny wojownik Wolf Bierman, którego interpretację przypominam poniżej, był to pierwszy w Europie moment, w którym to lud powiedział, czego chce. Komuna przegrała, ale komunardzi i ich zwolennicy wierzyli, że walka się nie skończyła, że będziemy walczyć i kiedyś zwyciężymy. I wtedy właśnie piosenka o miłości i czereśniach stała się symbolem tej wiary w zwycięstwo. Nie zmieniono w niej ani jednego słowa, to tylko śpiewający wiedzieli, że śpiewają o czymś innym.
Dopisek 1: Rok 2017. Dziś, po czterech latach po opublikowaniu pierwszej wersji tego wpisu, w czerwcu 2017, dedykuję tę piękną piosenkę o lecie, czereśniach, miłości i zwycięstwie, nam wszystkim, Polakom, którzy wierzą (i wiedzą), że skoro pokonaliśmy zaborców, Hitlera i komuchów, to przetrwamy i szaleństwo Kaczyńskiego.
Dopisek 2: Rok 2021. Po następnych czterech latach od tamtego reblogu nie jestem już taka pewna, że pokonamy Kaczyńskiego. Do niedawna myśleliśmy, że jeśli tak będzie, to zrobią to kobiety. Teraz po rozpadzie lewicy na tę sprzedajną, liberalną i tę wierną pryncypiom, okazało się, że kobiety też się obrzucają wyzwiskami i kłócą, co oczywiście przypomina tę słynną scenę z Żywota Briana: – Kto jest naszym największym wrogiem?, pyta retorycznie dowódca Narodowego Frontu Judei. – Noooo, Rzymianie, odpowiadają niepewnie działacze. – Nie, zaprzecza przywódca. Naszym głównym wrogiem jest oczywiście Ruch Wolnej Galilei.
Le temps de Cerises
Quand nous chanterons, le temps des cerises Et gai rossignol et merle moqueur Seront tous en fête. Les belles auront la folie en tête Et les amoureux du soleil au coeur Quand nous chanterons, le temps des cerises Sifflera bien mieux le merle moqueur.
Mais il est bien court le temps des cerises Où l’on s’en va deux cueillir en rêvant Des pendants d’oreilles, Cerises d’amour aux robes pareilles Tombant sous la feuille en gouttes de sang. Mais il est bien court le temps des cerises Pendant de corail qu’on cueille en rêvant.
Quand vous en serez au temps des cerises Si vous avez peur des chagrins d’amour Evitez les belles! Moi qui ne crains pas les peines cruelles Je ne vivrai point sans souffrir un jour. Quand vous en serez au temps des cerises Vous aurez aussi des peines d’amour.
J’aimerai toujours le temps des cerises C’est de ce temps là que je garde au coeur Une plaie ouverte. Et Dame Fortune en m’étant offerte Ne pourra jamais fermer ma douleur, J’aimerai toujours le temps des cerises Et le souvenir que je garde au coeur.
Couplet ajouté pendant la guerre de 1871
Quand il reviendra le temps des cerises Pendores idiots magistrats moqueurs Seront tous en fête. Les bourgeois auront la folie en tête A l’ombre seront poètes chanteurs. Mais quand reviendra le temps des cerises Siffleront bien haut chassepots vengeurs.
Time of cherries
When we sing of the time of cherries, gay nightingales and mocking blackbirds will celebrate, pretty girls will have folly in their heads, and lovers, sunshine in their hearts. When we sing of the time of cherries, the mocking blackbird will sing better.
But it is very short, the time of cherries, where some go to gather earrings in a dream, cherries of love in similar gowns falling beneath the leaves like drops of blood. But it is very short, the time of cherries, coral pendants which one gathers in a dream.
When you are in the time of cherries, if you fear the sorrows of love, avoid the pretty girls. I, who do not fear the cruel distress, I will never live a day without suffering. When you are in the time of cherries, you will also have the distresses of love.
I will always love the time of cherries, it’s from those times that I hold in my heart an open wound, and the offerings of lady luck can never soothe my suffering. I will always love the time of cherries, and the memory I hold in my heart
***
Czas czereśni
Gdy śpiewamy o czasie wiśni a z nami słowiki, i kosy i drozdy śpiewają – w głowie dziewczyny szaleństwo mają a kochankowie słońce w sercu Gdy śpiewamy o czasie wiśni a z nami kosy i drozdy lepiej śpiewają
Ale tak krótko trwa czas wiśni ten czas gdy zbieramy we śnie wiśnie i czereśnie w podobnych sukienkach spadające z gałęzi jak krople krwi Ale tak krótko trwa czas wiśni ten czas gdy koralowe korale zbieramy we śnie
Jeśli lękasz się bólu omijaj we śnie dziewczyny, wiśnie i czereśnie, Lecz ja, ja nie lękam się goryczy bo każdy mój dzień nosi jej smak Gdy żyjesz w czasie wiśni, strzeż się bo miłość może ci poranić serce.
Jednak zawsze będę kochał czas wiśni, choć z tamtych czasów krwawy pozostał ślad. A to co dzisiaj daje miłość Nie ukoi tego, czego wtedy było brak. Jednak zawsze będę kochał czas wiśni, i nosił pamięć o nim w sercu i w snach.
Geriatric Clinic of Doctor Klaus von Strohsack, Black Forest, Germany
A young reporter of NYT hear that in a famous Geriatric Clinic of Doctor Klaus von Strohsack, Black Forest, Germany, live more then one over hundred years and sexually active men. She takes the plane and fly to Europe to make a good story. At the place, wonderful, old castle in the mountains, she meet a group of old men they work or walk in pretty, full of flowers and fruit trees, garden. She go to the man looking very old and ask: – Hello, can you say me how old you are? – I’m 103 years old, my child – Great! And can I ask you something very private? – No matter, try… – How long you are sexually active? – 99 – Wow! Congratulations! And what is a secret of so successfully way of life? – I try all the time gymnastics and drank only yoghurt. – Thank you very much!, she leave the old man and go to the next – Hello, can you say me how old you are? – I’m 105 years old, drank yoghurt and try gymnastic.… – And can I… – 100! – Marvellous!, she shakes the micro and went to the next one – I’m 98, active till 96, gymnastic and yoghurt – Very good!, she says and turns to the one, which looks much older, than the others and ask – And how long stay you active, dear mister? – I’m into. – Amazing! And what is your secret? – All the time beer. – ???!!! And… how old are you, great master? – 36.
Ten rysunek, dzieło Autora, został podpisany Haus Abo-Moen. A te na końcu wpisu: Krab i Rapperswill.
Sałatka wodnika
1 miska młodych wodorostów 1 bukiecik drobno pokrojonego koperku do tego 4 dorodne pomidory, pokroić w dzwonka 2 cukinie pokrojone w plastry, które przysmażyć na patelni z oliwą, tymiankiem, gałązką rozmarynu i szałwią i odstawić na moment w ciepłe miejsce (przy ognisku – w popiele) do miski wrzucić pomidory, posiekany koperek i sos: 2 ząbki czosnku rozdusić i wymieszać z 4 łyżkami oliwy dodać 2 łyżki stołowe ostrej musztardy i wymieszać 1 cytryna (sok) cukier, sól do smaku
wszystkim ostrożnie wstrząsnąć i posypać przysmażoną cukinią
podawać najlepiej z prażonym nad ogniem pumperniklem tudzież dobrze zmrożonym aquavitem i pinot noir najlepiej z alzacji
smacznego!
a na deser krokusy i przebiśniegi w sosie poziomkowym (asti spumante, sambucca i espresso)
PS. zamiast wodorostów można użyc queller (solirody) https://de.wikipedia.org/wiki/Queller (w Anglii i Holandii do nabycia w supermarketach, właśnie zaczął się sezon)
*** Autor sam mnie sprowokował do wtrącania mu się we wpis, bo przysłał mi kartkę z wiatrakiem. Dodaję więc dwa inne wiatraki znalezione w Berlinie oraz niebieską kartkę (z Dulcyneą?), którą przysłały Joanna i Tania, nasze blogowe autorki-podróżniczki. I informuję, że w mojej ulubionej książce kucharsko-literackiej Yummy booksmówi się o pewnym (nieznanym mi zresztą) bohaterze literackim (Sprzysiężenie osłów Johna Kennedy’ego Toola), że był skrzyżowaniem szalonego Olivera Hardy, Don Kichota i Tomasza z Akwinu. I opychał się donatami.