Leben in zwei Systemen – Die Generation der Transformation in Polen
STAND 18.11.2022 RENATA NASSERI
Malgorzata, Agnieszka und Renata wurden 1973 in Poznan geboren. In der Schule waren sie unzertrennlich und lernten, dass es kein besseres und gerechteres System als den Kommunismus gibt.
Beim Mauerfall 1989 waren sie 16 Jahre alt. 1991 erlebten sie, wie die Sowjetunion endgültig zerfiel. Die Welt stand für sie von nun an Kopf, alte Gewissheiten lösten sich auf. Die Freundinnen mussten sich mit der neuen ökonomischen und politischen Realität auseinandersetzen.
Die frühen 1990er Jahre haben ihr Leben geprägt – bis heute.
Wsiąść do pociągu byle jakiego Nie dbać o bagaż Nie dbać o bilet Ściskając w ręku kamyk zielony Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…
[Irgendeinen Zug nehmen, sich nicht ums Gepäck kümmern und nicht um eine Fahrkarte In der Hand ein grünes Steinchen haltend, schauen wie alles zurückbleibt]
Als ich noch in Warschau Ende der siebziger Jahre dieses Lied von Maryla Rodowicz hörte, war mir eher der erste Satz des Reifrains wichtig, mit den Jahren gewinnt eher der letzte an Bedeutung. Gerade habe ich erfahren, dass die Verfasserin des Liedtexts, Magdalena Czaplińska einen Prozess gegen die Polnische Bahn (PKP) gewonnen hat. Die Bahn hat auf Plakaten mit dem Text geworben, ohne sich um die Rechte daran zu kümmern.
Styczeń to miesiąc, w którym przed 160 laty wybuchło w Polsce powstanie przeciw rosyjskiemu imperium, o wyzwolenie spod zaboru, powstanie, które carscy okupanci krwawo stłumili. Tysiące polskich patriotów wywieziono na Sybir. Do ludzi, którzy nie dali się zastraszyć, należała niewątpliwie Lucyna Ćwierczakiewiczowa, o której pisałem w ubiegłym tygodniu.
Pewnego razu, podczas protestu przeciwko powołaniu w Warszawie arcybiskupa Felińskiego, uważanego powszechnie za człowieka carskiej Rosji, wstała w trakcie mszy świętej i odezwała się w kierunku duchownego wprost. – Powolny sługo carski, arcybiskupie Feliński! W imieniu dobrych Polaków, co wyszli z katedry, w imieniu całego narodu polskiego, przeklinam ciebie, przeklinam do trzeciego pokolenia! – miała zawołać.*
***
Stół na biało
sztućce, talerze,
czystość tradycji,
jeszcze wciąż cisza,
oczekiwanie na ludzi.
***
Choinka zielona
wyhodowana ekstra
(ta mała, średnia, duża)
na uroczyste znów święta,
błyszczy, szeleści, zaprasza,
w pokojach, sklepach, na rynkach.
***
Wielki stos drzewek
nieważnych po świętach,
niepotrzebnych już nikomu
na śmietniskach całego świata,
...wyhodowanych ekstra na święta.
***
Ryby pieczone, smażone,
ekstra hodowane na święta,
mięsa smażone, panierowane,
brzęczenie sztućców przy stole,
chór mieszanych ludzkich głosów.
***
Ludzkie głosy na pasterkach,
pełnych kościołów świata,
tu w ciepłych płaszczach,
tu w cienkich okryciach,
bo ci tutaj, a ci tam...
***
O północy w każdą Wigilię,
wszystkie zwierzęta mówią;
te z kanap chcą więcej ruchu,
mniej głaskania, oglądania TV,
a te z ulicy mniej strachu, głodu,
zimna, kaleczenia serca, też ciala,
przez człowieka tak przebogatego
w tradycje od tych wielu tysięcy lat;
- ach, strach pomyśleć o Sylwestrze!
Krzyczą wszystkie,
te, z tych kanap
i te, z tych ulic.
***
Już milkną
głosy wigilijne
zwierząt mówiących
tradycyjnie tylko w święta,
pustoszeją stoły, też zastawa
dla zabłąkanych, zgłodniałych
ludzi, wylatujących z tej tradycji
mieszkania u siebie, też z bliskimi...
***
Ciągle My,
dla Nas,
o Nas...
A tutaj wojna,
a tu znów klimat,
a tu ci, co wciąż "za"
i znów ci, co "przeciw"...
...na Zegarze Świata
nakręcanym przez
to nasze dziwne
mrowisko!
Z okazji Chanuki, historia alternatywna miejsca, które naprawdę powstało…
Miranda wstawała późno. W sieci zdecentralizowanych komun można ułożyć sobie życie takie, jakiego się pragnie. Nigdy nie lubiła wstawać wcześnie – nie dołączyła jednak do nocnej komuny. W nocy woli być sama. Pracuje nad wyglądem kolumn w nowej synagodze. Każda komuna posiada przynajmniej jeden taki budynek – nieważne czy religijny, czy świecki. Synagogi świeckie spełniają dwojaką rolę placu i ratusza, religijne zaś przyzwalają dodatkowo na modlitwy. Granica między tym co ziemskie, a tym co boskie jest nawet bardziej rozmyta – w większości świeckich synagog odprawiane są rytuały inspirowane dawnymi ceremoniami religijnymi. Odnoszą się one jednak do wspólnoty, zamiast do B-ga.
Śniłaś mi się
Ach, to już tyle lat,
cóż Ci powiedzieć
gdybyś zapytała,
co chciałabyś wiedzieć?
Czego nie wiesz?
Powoli świat się
z nami starzeje;
zwiałaś przed starością...
Kicię Lili, pamiętasz?
za mostem tęczowym,
Moritz zęby pogubił,
taki już to kotek Drakula...
Zima znów, jeszcze biała
biel jej bardzo delikatna,
w ręku rozpuszczalna,
tak biała, jak Twoja Dasza,
ona biega też z moją Lili,
bawią się; biały pies
z czarnym kotem...
...odwiedzasz je tam czasem?
Mury
istnieje mur milczenia
długi jak ten chiński,
istnieją smutne oczy
bez spotykania innych,
istnieją ręce nigdy
nie oddające uścisku,
istnieją usta skrzywione
od przekleństw i sarkazmu,
istnieją serca bez serca,
drzwi bez klamki i zamka,
niepotrzebne teraz nikomu
...od wewnątrz i od zewnątrz.
istnieją
wyprowadzki
od-ludzi-do-nikąd...
w zimną samotność.
***
W nocy, nim sen
już odwiedzi,
wypełzają
duszki,
cienie,
unoszą się lekko
wspomnienia,
marzenia,
tęsknoty,
smętki...
A wszystko
tak sobie
jakoś płynie,
tak sobie
jakoś fruwa,
jakby
...z obrazów
Chagalla...
Marc Chagall, Urodziny 1915 r. (Google)
***
Bal
wielki
dzisiaj
na ksìężycu,
u prawnuków
Twardowskiego,
ach...
powietrznymi
dyliżansami
złote rybki
przylecą...
koty,
psy,
no i...
też
ważni,
Goście
z Ziemi
przypłyną
na chmurach,
ale...
ci
tylko...
z tych
bajeczek,
kolorowych
nadzwyczajnie.
meine mutter lackierte sich gerade die nägel. das telefon klingelte. sie stand auf, und seufzte auf dem weg zum telefon: „ach, ich kann das nicht so wie sie, das telefon klingeln lassen, wenn ich mir die nägel lackiere, ich lasse mich stören, und hebe ab“. nach ihrem gespräch, fragte ich:
– mama, wen meinst du?
– ach, du weisst doch.
– nein, ich erinnere mich nicht.
– doch, doch du kennst sie.
– deine freundin britta?
– nein!
– deine schwester?
– nein!
ich nannte noch weitere 5 frauen, die sich die nägel lackieren.
– mama, ich kenne keine frau, die das telefon klingeln lässt!
– doch, doch du kennst sie.
sie meinte muriel, aus salingers „ein herrlicher tag für bananenfische“.