eine ‚kleine‘ kosmische Exkursion zum Andromeda Nebel – als veritable Galaxie entdeckt erst vor 100 Jahren, am 7. Dezember 1923.
Vor 1923 gab es die Vorstellung, dass unsere Milchstraße alles ist, was das ganze Universum ausmacht. Mehr sei da nichts.
Weit gefehlt! Der amerikanische Astronom Edwin Hubble belehrte uns eines besseren. Die Galaxie Andromeda ist unsere kosmische Nachbarin so imposant in ihrer Größe wie unsere Milchstraße selbst. Ihr Spektrum liegt im bläulichen Bereich, d.h. sie nähert sich unserer Galaxie. So die Erkenntnis im Jahr 1923.
Ich setze auf einem bevorzugten Platz im Deutschen Theater und könnte mich ohrfeigen: Ich habe meine Hörgeräte vergessen. Mir wird schnell bewusst, dass ich den Monolog der jungen Schauspielerin nur zu einem Bruchteil verstehen werde, obwohl ich vorn sitze und sie – ganz offensichtlich, aber nicht sichtbar – ein Mikrofon trägt.
Wortspiele, so wird mir trotz meiner Schwerhörigkeit schnell klar, sind auch ein bevorzugtes Stilmittel von Elfriede Jelinek, deren Stück Angabe der Person ich gerade konsumiere, ohne ihre Festplatte geklaut zu haben.
Leider haben meine Corona-Erkrankung und der Service von Lufthansa, bei dem buchstäblich nichts gestimmt und funktioniert hat und ich deswegen drei Tage ohne meinen Koffer in Turin saß, die Erlebnisse in Turin etwas verblassen lassen. Ich höre jetzt von den Ärzten rundherum, das Fliegen sei am schlimmsten; da schnappten die meisten das Virus auf. Während der Pandemie hieß es doch immer, das Flugzeug sei das sicherste Verkehrsmittel, weil da Filter und Düsen alles einsaugen würden… egal, exakt auf dem Rückflug (zum Glück) habe ich die Krankheit bekommen.
Warum überhaupt hat Aleksander Brückner sich dafür entschieden, seinen wissenschaftlichen Weg in Deutschland zu gehen? Dass er sich sehr bewusst dafür entschieden hat, ist unbestreitbar. Seine akademische Heimat war eigentlich Lemberg/L’viv, danach Wien, wo er bei den damals führenden Slavisten weiter studierte und 1876 auch promoviert wurde. Es zog ihn dann jedoch weiter nach Leipzig und Berlin, und 1878 verfasste er, auf Deutsch, seine Studie über die slawischen Ortsnamen in der Altmark und im Magdeburgischen. Er reagierte damit auf die von der Leipziger Societas Jablonoviana damals zu eben diesem Problem ausgeschriebene wissenschaftliche Preisfrage, reichte die Studie aber zugleich als seine Habilitationsschrift ein, die er im selben Jahr in Wien verteidigte. Kurz kehrte er danach an die Universität L’viv zurück, um aber 1881 den Ruf als Professor für Slavistik an der Berliner Friedrich Wilhelms-Universität anzunehmen, zunächst als „außerordentlicher Professor“, seit 1892 dann als „Ordinarius“.
Ewa: Heutzutage dekolonialisiert man alles. Vor einm Jahr oder so habe ich im Zeit Magazin gelesen, dass “2×2 = 4” auch ein Zeichen der patriarchalen Supremation der alten weißen Männern ist und “wir”, z.B. Transtanzende Transfrauen aus Transistria, ein anderes mathematischen Prinzip haben können, das für uns das A und O der Wissenschaft symbolisieren wird. Zum Beispiel transition probability. Wir sollen wissen, dass Beweise in der Wirklichkeit nicht existieren und nur imaginär sind, damit wir sie in allen unseren Beweisführungen als pure Behauptungen nutzen können. Saben Knaeckeschreibt auf dem Quora Portal: Die Behauptung “2 x 2 = 4” sei “wahr”, beruht darauf, dass es eine Reihenfolge von Symbolen gibt, in der auf die “2” die “3” kommt und auf “die “3” die “4” . Nur DADURCH ist die Behauptung “2 x 2 = 4” wahr. Der Mathematiker schreibt es so: 2=succ(1), 3=succ(2), 4=succ(3) usw. usf. Die Antwort sieht entsprechend aus. Es gibt auch ein paar andere Antworten. Die lassen wir aber.
EMS: Fast zufällig nahm ich gestern teil an Sichtung des Films ZIELONA GRANICA / GREEN BORDER.
Dies ist der neue Kinofilm der dreifach Oscar®-nominierten polnischen Ausnahmeregisseurin Agnieszka Holland, der auf den diesjährigen Filmfestspielen von Venedig sieben (!) Auszeichnungen erhielt, unter anderem den „Spezialpreis der Jury“, den „Cinema for UNICEF Award“ und den „Best Foreign Film Award“.
EMS: Der Film kommt am 1.2.2024 in die deutschen Kinos.
Druga część projektu “Brakująca połowa historii” jest próbą uzupełnienia historii polsko-niemieckiej poprzez przypomnienie kobiet – zapomnianych bohaterek wymazanych z kart historii, Polek, które 100 lat temu walczyły o swoje prawa razem z kobietami w Niemczech, a które później walczyły o wolność i stały się ofiarami wojny. Niektóre z nich działały lub zmarły w Berlinie. W roku 2022 poświęciłyśmy nasz projekt na ten temat Irenie Bobowskiej, poetce, artystce, dziennikarce, która w wieku 22 lat została zamordowana przez hitlerowców w Berlinie. Dla nas była ona symbolem kobiet, które zostały zamordowane, umęczone lub wygnane w czasie wojny, a potem wygnane w niepamięć przez potomnych. Im właśnie, polskim konspiratorkom, straconym podczas wojny w Berlinie w m iejscu straceń Plötzensee, poświęcamy drugą część naszego projektu, który realizować będziemy dzięki wsparciu Fundacji EVZ na przełomie lat 2023/2024.
🎤🐻🎧 Berlin hat seit dem 20. Jahrhundert eine starke Anziehungskraft für Künstlerinnen aus dem osTraum. Die Stadt ist ein kultureller Schmelztiegel und inspiriert Musikerinnen. Berlin gilt als Kulturhauptstadt Deutschlands und womöglich Europas, was in 7 ausgewählten Liedern aus dem osTraum reflektiert wird.
Ciekawe, że cmentarze, które odwiedziłyśmy pierwszego dnia, to dwa cmentarze św. Mateusza. Stary (ten, gdzie leżą Bracia Grimm) i nowy, tam gdzie leżą między innymi nasza przyjaciółka Joasia i niegdysiejszy założyciel i redaktor polonijnego czasopisma Pogląd – Edward Klimczak.
Potem przez dwa dni Ewa i Krysia chodziły samodwa, a jeszcze następnego dnia znowu ja ruszyłam na cmentarną wędrówkę.
To zdjęcie z kotem jest zrobione na cmentarzu św. Mateusza (Neuer St.-Matthäus-Kirchhof), cmentarzu w zaniku, oddanego naturze, tak jak cmentarz Brücknera. https://de.wikipedia.org/wiki/Friedhof_Priesterweg
Wiersz o kocie Szymborskiej powstał w jakiejś messendżerowej rozmowie, a że jest przecież stulecie urodzin poetki (1923 – 2012) – to może pasuje.
Na śmierć poetki Umrzeć tego nie robi się kotu. W końcu i tak umarła. Co zrobić ze śmiercią, jak nie ma się kota. Umiera się łatwiej? Głupota
A zdjęcie w wianku na głowie pani, która jest stałą klientką kawiarni Finovo na Starym Cmentarzu św. Mateusza i nawet po zamknięciu jej nie opuszcza, kojarzy mi się najpierw z Barankiem, a potem z Dziadami. https://www.youtube.com/watch?v=DqBuIaa2-_s
Na głowie kraśny ma wianek…. Deszcz jej niestraszny, mróz ani wiatr. Czasami zmienia wianek, czasami ktoś jej coś podrzuci. Ostatnio kalosz, może na jesienne słoty.
W sumie tu nie ma żadnego wiersza, tylko spostrzeżenie
Ruhestätte Das Leben flüchtet mit dem Zug. Zügig. Begegnet die Liebe, die nimmer aufhört und ruht im Frieden.
I wreszcie cmentarz artystów na Stubenrauchstrasse. Leży tam Marlena Dietrich a także nasza przyjaciółka Viki, ta, z którą zaprzyjaźniłam się już po jej śmierci. Idąc do Marleny kierowałam się zawsze aniołem. Bo wysoki i miał oko na wszystko. Anioł okazał się kobiecą postacią opłakującą. Zszedł ( w zasadzie zeszła) z piedestału. Oparła się o drzewo, a ponieważ ją do niego przywiązano, stoi, marznie i moknie. Obraz nędzy i rozpaczy….i przemocy wobec kobiet. Z cyklu: cmentarne baby.