Łucja Fice
Skąd się wzięło COŚ?
Skąd się wzięło COŚ, co istnieje zawsze?! Pachnie nonsensem? Jeżeli był Wielki Wybuch, to musi być Wielkie Wchłonięcie. Wiemy obecnie o świecie, że jest nieskończony i bezczasowy. Wiemy niewiele. Ale z tego „niewiele” wyłania się dla mnie PRAWDA. Człowiek traktuje siebie jako coś najważniejszego, jako HOMO MENSURA OMNIBUS, a przecież znaczymy w kosmosie tyle samo, co bakterie w oceanie, czy mrówki w kopcu. Czy ja muszę wierzyć w to, co mówi Biblia, np. św. Jan, czy Mojżesz? Przecież oni też byli tylko malutkimi kulkami w kosmosie, jak ja i wszyscy inni. Dlaczego Bóg inscenizuje trwające tysiąclecia unicestwianie dzieci, kobiet, całych narodów? Dlaczego Bóg wybrał Mojżesza i dał mu intencyjny list, wiedząc z góry (bo był Bogiem), że człowiek to wszystko zlekceważy? Kto okłamuje ludzkość twierdząc, że Bóg całym sercem kocha wszystkich? Kto ma nas w końcu nauczyć miłości bliźniego? To co mówię, to nic nowego. Wiem. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku, a bez niego nic się nie stało, co się stało.” Jeśli zanalizować te słowa dogłębnie, to nie ma tu mowy o trosce czy miłości Boga ani specjalnej roli człowieka. Ten Jan po prostu napisał, co mu przyszło do głowy. Chciał zaistnieć swoją poezją. Smutno mi, że przez tyle tysiącleci Bóg nie zainteresował się dalszym losem ludzi, losem swojego projektu. To musiał być chyba kiepski projekt ucznia Boga na niezupełnie wysokim poziomie, niedoskonały, bo, według mnie, Bóg musi być doskonały.
Pozwoliłam sobie na futurystyczne myślenie. Mój paradygmat myślowy nie jest pierwszy. Jest wielu naukowców, którzy myślą podobnie, ale o tym dowiedziałam się, szukając potwierdzenia mojej teorii, według której jako ludzka rasa jesteśmy manipulacją obcej inteligencji, ultra zaawansowanych istot, które stworzyły nas na wzór gry komputerowej na jakimś najniższym poziomie. Skoro już teraz, w dobie techniki komputerowej, naukowcy mogą stworzyć wirtualną rzeczywistość i wiarygodne symulacje, to do czego byłaby zdolna obca cywilizacja, dla której nasz poziom nauki i techniki jest taki, jak dla nas poziom inteligencji mrówek czy szerszeni? Jesteśmy jak bohaterowie komputerowej gry, którą KTOŚ tak zaprojektował, abyśmy zyskali samoświadomość. Może ci OBCY wydzielili nam część swojej świadomości i jesteśmy teraz swoistym perpetuum mobile?, chałupniczą produkcją nieśmiertelności?
Mam głowę pełną pytań. Dlaczego to zrobili? Co się stanie, jak dowiedzą się, że wiemy, iż jesteśmy tylko napisani? Portal phys.org zamieścił na ten temat publikację. „By znaleźć dowód na to, że żyjemy w symulowanym Kosmosie, należałoby odnaleźć przypisany do niego stelaż, poprzez wyznaczenie jego punktów krańcowych. Nakładałby on limit zgodnie z ilością energii, którą posiadałyby cząstki. Oznacza to, że jeśli nasz Wszechświat rzeczywiście jest symulacją, powinny istnieć sposoby wyznaczenia tego limitu. W widzialnym Kosmosie funkcjonuje metoda mierzenia energii cząstek kwantowych i obliczania tzw. punktu obcięcia, w którym energia rozprasza się w wyniku interakcji z mikrofalami. Obliczenia te mogą sugerować, że Wszechświat to symulacja.”
Z tych obliczeń i kalkulacji może wynikać, że klocki tworzące ten „stelaż” muszą być niezmiernie małe, wręcz niewykrywalne. Jeśli jakaś inteligencja zbudowała na ich fundamencie funkcjonujące Uniwersum, mogło to oznaczać, że nie życzy sobie, aby mieszkańcy tej symulacji trafili na jej ślad. Być może to myślowy eksperyment. Idąc śladem tego myślowego projektu, doszłam do wniosku, że taki świat może być całkiem realny. A może żyją na świecie ludzie, którzy już to wiedzą na pewno, ale nie mogą przekazać całej ludzkiej rasie, że jesteśmy tylko napisani.
Wisława Szymborska chyba się domyślała, bo napisała: „Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las? Czy z napisanej wody pić (…) na pożyczonych z prawdy czterech nóżkach wsparta (…) Jest więc taki świat, nad którym los sprawuję niezależny? (….)”
A więc wszystko snem jest, imitacją życia? Ta cała polityka, wojny, przemoc, sprawa nielegalnych imigrantów, która zagraża wolności Unii Europejskiej? A starość to tylko morał? Śmierć to złudzenie? – to tylko taka gra? Jesteśmy pionkami na planszy OBCYCH. A może żyjemy za kryształowym lustrem? – jak powiedziała mi przyjaciółka w moim „fabularnym” śnie. Czekam, aż się kiedyś obudzę i spotkam z Bogiem, który umieścił mnie w materii, po to bym przez kłopoty, zmartwienia, wątpliwości szukała Go przez całe moje życie.
sierpień 2015









































