Psychogeografia w praktyce

Teresa Rudolf

Wiedeń, czyli praliny, praliny, praliny…

Sezamie, otwórz się tu i teraz – powiedziałam do siebie. Tu i teraz! Gdzie skręcisz, idziesz prosto? Dzisiaj po Wiedniu chodzisz, a nie jeździsz. I dziś bez celu. Zobacz, dokąd prowadzą cię dziś nogi!

Na ogół mam swoją stałą trasę. Kiedy chcę iść pieszo przez Wiedeń, wtedy idę tak jak jeździ metro numer 3, od Westbahnhof, czyli Mariahilfer Strasse do Stephansplatz. To jest kawał drogi, ale idzie się przyjemnie, czuć rytm miasta, kocham to. Po drodze wchodzę do mojej kawiarenki z pralinami, a nawet tortami bezglutenowymi. Dramatycznie niebezpieczna sprawa, bo chociaż bez glutenu, ale TAAAAAKIE, ogromne, no i te nadzienia w nich!

Continue reading “Psychogeografia w praktyce”

Wiersze wiosenne

Teresa Rudolf

Na granicy

Wiosna tłumaczy; 
“nie dam wam ciepła,
ani zachwytu kolorem,
wszystko we mnie splątane,

nie dam czystej zieleni
bo nie wiem gdzie jest,
w rdzawej jesieni, 
czy w nijakiej zimie?”

Deszczem z brudu oczyszcza,
zimnem zbija gorączkę,
choć skutku wciąż nie zna,
co będzie, gdy ona wybuchnie?

Zdruzgotana niemocą, 
lękiem, bólem, cierpieniem,
niecierpliwością świata,
gdy czeka znów na piękno.

Chowa się i wychodzi,
wychodzi i chowa,
niepewna, co ważne,
by sprostać… tej ziemi.

Gdybym…

Gdybym nawet
ptaka piórem
była,
nie udałoby się
odlecieć daleko

od trosk,
myśli, 
decyzji, 
błędnych,
głupich
zachowań,
…siebie.

Gdybym nawet
szybką rybą 
była,
nie udałoby się
odpłynąć daleko,

od lęku
o innych,
twardego
milczenia,
też cichej,
pokornej
złości.

Gdybym nawet,
nawet gdybym,
gdybym…
cóż, nie jestem,
nie ucieknę

od lustra,
które odbija
wszystko,
co nie było,
i co nie jest,
nie będzie,
ani moim…

…ani niczyim,
marzeniem…

Wiosenne przebudzenie

Teresa Rudolf

***

Kwiaty prawie już otwarte
na razie ślepe,
wciąż w pąkach, boją się
pokazać światu…

…człowiek czyha 
na ich piękno, 
by kraść im 
zapach
kolor…

…i zdobić
się nimi.

***

Jeżyk mały
świeci nagością,
bezbronny na dotyk
nim obronią go kolce.  

Nie pozna 
nigdy pieszczoty
przytulenia,
ale też i bólu?

***

Źrebak stoi już
na świeżo urodzonych,
do galopu silnych nogach,
niecierpliwie wyczekanych…

… o medalach
dużym biznesie,
marzy “stwórca” koni.

***

***

Słychać krzyk
przyjścia na świat
człowieczego dziecka, 

ach, ach, ach,

będzie lekarzem 
księdzem, piłkarzem
adwokatem, piosenkarzem…

…każdym.

Świat czeka na niego,
a on ciekawy świata,

zrobi ze sobą i z nim
co zechce…

…jest wolny 
do codziennego 


…błysku,
samoobrony…
też i…
zagłady…

i samozagłady.

***

Już wiosna,
opętana zapachem
odurza, obiecuje,

uwodzi grzechem
zapominania
o odejściu.

I odejdzie
jak przyszła, 
(wybije jej dzwon)

rozrzucąjąc 
obietnice zmian
jak liście…

zmuszone
umrzeć 
dla jesieni.

Migawki losu człowieka 

Teresa Rudolf

***

Jedna ręka w chmurach,
druga w dalekiej pamięci,
jedna noga już w marszu,
druga wciąż na progu domu.

***

Czymż jest tęsknota?
Co i ile w sobie mieści?
Zbliża, czy może oddala?
A do kogo, za czym, po co?

***

Odwracasz się wstecz, 
widzisz ślady własnych stóp,
a  gdy do przodu patrzysz, 
gęstą jak jogurt grecki mgłę.

***

Wiosna 
wpada na chwilę,
szeleści zieloną 
suknią
budząc cieniutką 
nadzieję, 
przez byle wiatr 
dziurawą.

***

Jutro znów
porankiem
się otworzy,

godzinami
wystukane

ciemnym
wieczorem
zamknie.

Słychać już
przesuwanie
paciorków

liczydła
życia…

na…
wczoraj.

Spotkania ze sobą

Teresa Rudolf

Kiedy sobie siedzę na takiej ławeczce, nad rzeką płynącą spokojnie, wtedy my obie wiemy, że bywa też inaczej; może się nagle wszystko zmienić; ona może wyjść z brzegów, lub odwrotnie może też całkiem zniknąć, wysuszona na kamień.

A człowiek?
Podobnie, też ma swoje brzegi, lub okresy suszy…
Musi się bronić, lub poddać walkowerem.
I tak oto obie sobie płyniemy…

Piękny kwiat potrafi udekorować 
nawet najbardziej surowe podłoże;
stare mury, stare domy, skały, brzegi rzek, kamienie, piasek…
Rzadko przebije się  jednak przez betony miast… Smutne.

Natura wie instynktownie wszystko
o pięknie koloru, formy, zapachu…
Wie i chętnie dzieli się…
Jest absolutnie bezkonkurencyjnie
“wielowymiarowa” i wielkoduszna.

Cienie na niektórych zdjęciach,
to jakby sytuacyjnie towarzyszące “duszki”,
pozostawiające po sobie 
zniekształcone, ale piękne  odciski.

Każdy przypadkowo “napotkany” dom
otoczony ogrodami, drzewami, sezonową przyrodą,
może być dla kogoś równie przypadkowego inspiracją
do napisania bajki, powieści (romansu, lub kryminału), wiersza
lub do namalowania obrazu. 

Obcość tego objektu może być
fascynującą tajemnicą, zachwytem, czasem wzruszeniem, różnie… 
Połączenie dzieła jednego człowieka, z fantazją innego.

Ach, tymi schodkami prosto przez góry, do nieba!
A kiedyś dawno temu, przypomina mi się,
że  pojechał ktoś “windą do nieba”…

Wiosna w gwiazdach

Teresa Rudolf

Nie wyciągaj ręki

Wiosna,
och znów 
przybiegnie
jak co roku,

z oczu
błękitem,
z naręczem
zielonej nadziei.

Choć 
jak Cyganka
kolorowo ubrana,
nie powróży z ręki

czy będzie 
inaczej, lepiej,
co z wojną,
co z pokojem,

co z tym 
wszystkim,
gdzie natura
tak bardzo bezsilna.

Zdumienie

Dotykam oczyma
tylu gwiazd w granacie,
gdzieś tam i moja
smutnie dziś zgubiona.

Przesuwają się,
mrugają, chowają
za firanę niebiańską,
po królewsku bawiąc.

Dotykam 
oczyma
tych
miliona
broszek,

zdumiona
przepychem
piękna z tego, 
choć i nie z tego…

…świata.

Rok temu i teraz

Teresa Rudolf

Rok temu, tuż za ścianą

Czegoś słuchałam
bezradnie,
nie dowierzałam 
do końca…

nie wierzyłam,

trzymałam rękę
jeszcze 
na pulsie 
tego dnia, 

przekładając

ją już  
na noc,
zagadkę
dla świata.

I ta noc
czarnozłota,
odezwała
się o poranku

krzykiem

milionów ludzi
z twarzami,
jakby z obrazu
Muncha…

Boję się

Boję się 
OGNIA
palącego 
Ukrainę
tę ofiarę,
złożoną
Europie…

bo inflacja, bo gaz,
bo ropa, bo “dość 
po pandemii”, bo
“stop wojnie”, bo…

boję się słów 
krzyczanych
w imię “pokoju”
zabijających…

sens śmierci
tych, 
których już
nie ma
za wolność,
Ukrainy,
za wolność
pokoleń…

zabijających 
wszystko 
co było
spontanicznie
ludzkie
w ludziach,
w imię
TWOICH
sloganów!!!

Hej 
Ty tam,
Ty, tak 
TY i TY,
przeciw 
pomocy
zbrojnej 
Ukrainie…

skończ, skończ,
zanim znów
będzie za późno,
a słowa staną 
się jutrem…

Mgiełki myśli

Teresa Rudolf

***

Na twej
ręce
pozostają 
linie
papilarne
mojej
bliskości.

***

Oczy;
czasem
flirtem
zagadką
zabawą
przygodą
żałobą.

***

Usta;
szepcą
kochają
śpiewają,
okłamują
manipulują
zdumiewają.

***

Miłość;
dar losu
szczęście,
szaleństwo
gorycz życia
doświadczenie
gorzkie winogrona.

***

Zdrada;
sprzedaż
miłości
nadziei
wiary…

…za 30
srebników.

***

Zdrowie;
luksus
wygoda
cielesna,
naiwność
stabilności
oczywistości.

Dzień Kota

i z tej okazji

Teresa Rudolf

Kocie migawki

***

***

Koci-Koci-Łapci;
rafinezja oczu,
miau dzienny,
mruk nocny,

…jak Cię nie 
kochać?

***

Tak wzruszasz;
kiedyś szybki
skok “na niebo”,
dziś z trudem
na mini stolik,

staruszek
…Moritz,
zostań
jeszcze,
proszę…

***

Ty, mruczadło
na kolanach,
Twoje 
i moje
ciepło, 
to wspólny
serca piecyk…

…jak Cię nie
kochać?

***

Tak patrzysz
dziwnie 
filozofie,
zgubiłeś 
ząbki
Drakulo
mój,

od myślenia, 
czy ze starości?

Tryptyk

Teresa Rudolf

A gdyby tak…

Ach, gdyby tak w ludziach
zaczynać piękno 
od śmieci oddzielać?

Piękno? 
Jakże dziś
często

mała to doniczka
te kwiaty kolorowe,
przy tym ogromnym,

…ogromnym wysypisku.

Na dobre i na złe

Pies patrząc,
wciąga w głębię
swych oczu
przesmutnych,

a tam kłęby
czarnej rozpaczy,
bez zielonej,
delikatnej nadziei,

nie ma tu radości,
strach bezbrzeżny
nie widać już dna…
aby mógł się odbić.

Mężczyzna powoli
odwiązuje smycz
od ławki w poradni
lekarskiej…

patrząc w oczy psu
powtarza kłamiąc,
“wszystko będzie,
będzie, dobrze”.

Patrzy znów
w bolącą głębię,
i nie mówi już nic,
obaj już to wiedzą…

…nie będzie 
już nigdzie, 
nikomu,
dobrze.

To i to

Między kroplami deszczu 
złocą się porozrywane 
promyki słońca, 
władcy nieba.

Na twarzach uśmiech,
psów radosne szczekanie,
dzieci śmiech taki  beztroski…

samo życie;
to i tamto
i TO..