O pewnej niedzieli w Berlinie / Über einen Sonntag in Berlin

Anna Kuzio

Niedziela 25 kwietnia 2021

Wstałam dziś przed siódmą rano. Czemu? Sama nie wiem. Podeszłam do okna w kuchni i zobaczyłam krążące nad drzewami ptaszyska. Sześć wron i dwie sroki, z wrzaskiem okrążały lewy narożnik hali. Widzę ją z okien.
O, kuna, pomyślałam. Tym razem to nie one, tylko ktoś inny wyjada wronom małe.
Za chwilę zobaczyłam coś szarego, co sobie spokojnie szło trasą, którą normalnie o tej porze przemierza wiewiórka w wielkim pędzie. Tylko, że ona pokonuje tę odległość z prawej na lewą. A to coś szło z lewej strony. Coś co wyglądało z daleka na wielkiego kota, okazało się jednak szopem-praczem.

Wszystkie zdjęcia autorka

Tydzień temu, jak sroki zrobiły przelot i inspekcję drzew, to cały ptasi świat umilkł. Zapanowała śmiertelna cisza. Wszystkie stworzenia się pochowały, a dwie sroki w ogromnym tempie przelatywały po drzewach z lewej na prawo, latając od góry do dołu i szukając gniazd, z których mogłyby powybierać jajka i pisklaki. Ptasi świat zamarł z przerażenia. Dziś te paskudy połączyły się z wronami i w obliczu grożącego im niebezpieczeństwa poszukały współpartnera w celu odstraszania wroga.

A szop-pracz, nic sobie z tych wrzeszczących nad jego głową ptaszydeł nie robiąc, powędrował dalej, na drugi koniec hali.

Po kilku minutach tam zrobiło się głośno. Ptaki przy innych drzewach wzbiły się w powietrze i krążyły nad głową napastnika, próbując go odgonić. Tymczasem wiewiórka, która zawsze o tej porze pokonuje dach z prawej na lewo, ostrzeżona tumultem, po cichutku przebiegła jezdnią.

Jak już się wszystko uspokoiło i natura wróciła do jako takiej równowagi, to zaniosłam wróblom ich śniadanie i dzień potoczył się jak co dzień.

Muszę przyznać, że mnie ten szop-pracz zaskoczył, wdrapując się na komin, bo nigdy nie widziałam żadnego ptaka, który by tam szukał schronienia, więc i gniazda tam nie podejrzewałam. A jednak coś tam musiało być fascynującego. W jego mniemaniu przynajmniej.

No tak, kto rano wstaje, ten… ogląda ciekawe zdarzenia.

Serdecznie pozdrawiam z centrum Berlina.

Gołąbek został przez autorkę nazwany gołąbkiem pokoju, te natomiast dostały tytuł fucking pigeons 🙂

***

Christine Ziegler

Sonntag, 25. April 2021. Handschuhwetter

Ende April – immer noch Handschuhwetter. Bin auf dem Weg zum Flughafen Tegel. Hier fliegen nur noch die Raben. Wir Menschen reihen uns still in die geschickt angelegte Schikane ein. Es ist erst mal gar nicht sichtbar, wie lang die Schlange ist. Ist aber auch nicht schlimm, es geht zügig voran. Seit der BVG-Bus uns fünf Passagiere an der ehemaligen Auskunftstafel ausgespuckt hat, sind wir perfekt betreut. Freundliche Securitymenschen schauen nach der Einladung, um sicherzugehen, dass wir zur rechten Zeit am rechten Ort sind. Die Maschine läuft von Anfang an perfekt geölt.

Wir besteigen einen kleinen Shuttlebus, der Flughafen ist nicht für Fußgänger*innen gemeint. Das Ziel ist der Terminal C.

Es ist Sonntag Morgen, kurz nach Aufstehen, so sind die Menschen still, keine Gespräche. Nächste Station ist Fiebermessen und der zweite Check der Einladung. Prima, ich Möchtegern-Perfektionistin hab jeden doofen Fragebogen dabei aber nicht das Einladungsschreiben mit dem Buchungscode. Doch das System läuft stabil und ohne Ausschlag. Sie finden mich in ihren Computern auch ohne den praktischen QR-Code. Ich werde weitergeschickt und mein Fragebogen wird neu ausgefüllt. Sogar Zeit ist noch für einen Schwatz über ALDI in der Markthalle Neun, weil ich unter all meinen Zetteln auch einen Aufruf zur Trauerkundgebung hab.

Check-in 13, mir scheint davon gibt es über einhundert. Kurze Frage, weshalb ich eigentlich schon dran bin in meinem Alter. Verrückt, dass da Nervosität ausbricht. Bitte kein Stoppschild so kurz vor dem Ziel!

Als ich meinen Laufzettel endlich habe, stehen gefühlt zwanzig Menschen bereit, dafür zu sorgen, dass ich mich im Labyrinth nicht verliere. Noch dreimal um die Ecke, dann der Wartebereich, sie werden platziert! First in, first out, es soll nicht sein wie an der Transitstrecke, wo du gefühlt IMMER in der langsamsten Schlange standest.

Und dann die Aufforderung zum Weitergehen. Jetzt hat der Staff schon andere Signaljacken an, wir nähern uns dem medizinischen Bereich. Vorhang auf, Kabine betreten, Laufzettel abgeben. Von der anderen Seite wird mir ein Arzt zugewiesen. Es ist wie in einer Fertigungsstraße, von links die Impflinge, von rechts das medizinische Personal. Ein routiniertes Aufklärungsgespräch, dabei werden schon alle Vorbereitungen getroffen. Aufkleberchen für den Impfpass, Stempel, Unterschrift, Impfstoff aufziehen, Ärmel hoch. Routiniert und trotzdem zugewandt. Fragen? Nein, nach Wochen von Infos aller Art hab ich keine Fragen mehr. Die mRNA kann kommen und ihren Job machen.

So viele Leute im Einsatz, unglaublich. Und alle sind überaus freundlich. Die eigentliche Sache also vielleicht fünf Minuten, dann geht es wieder auf gewundenen Wegen nach draußen. Vorher noch Gelegenheit, für ein Viertelstündchen auszuruhen und auch abzuwarten, ob die fiesen Nebenwirkungen schon jetzt kommen. Doch alle sitzen ruhig und zufrieden und schauen sich die Halle an. Ich bin erfreut, dass es nun geschafft ist!

Vom Flughafen ist nicht mehr viel zu bemerken. Doch die Halle hat den gleichen Zweck wie vorher: dafür sorgen, dass viele Menschen so schnell wie möglich von A nach B kommen. Nette junge Leute gehen durch die Reihen und fragen nochmal, ob alles in Ordnung ist und ob wir was zu trinken haben wollen. Seltsam, noch gar keinen Bekannten getroffen…

Und dann ab ins Freie. Zur Haltestelle. Wo ist die denn? Seltsam, wir sind entlassen aus der Maschine, plötzlich wieder die normale Welt. Kein Schild, kein wegweisender Mensch, erstaunlich.

Die Sonne wärmt, ich genieße das Gefühl der Hoffnung auf bessere Zeiten.

International Women’s Day & Ania

Five courageous female artists

To celebrate International Women’s Day, DW correspondents around the world present female artists who inspire them with their courage and creativity. These rebellious, smart women are fighting against patriarchal structures for equal rights. One of them is Anna (Ania) Krenz from Berlin.


Foto: Maciej Soja

Zu den Film: Deutsche Welle

“My body, my choice. For months, women have been taking to the streets to protest against the tightening of Poland’s restrictive abortion laws. Artist Anna Krenz is raising her voice in support from Berlin.”
By Karin Helmstaedt / DW Deutsche Welle
Berlin ist wunderbar, schrieb auf dem FB Joanna Guttzeit, die diesen Banner irgendwo in Berlin fotografiert hat:
What plans Anna Krenz for an International Women’s Day of Polish Women in Berlin:
3D pop-up herstory comic by Anna Kren

11:00 – 13:00

Międzynarodowy Dzień Kobiet/Internationaler Frauenkampftag

Ania jest też jedną z współinicjatorek powołania do życia Polonijnej Rady Kobiet.

Polonijna Rada Kobiet powstała 2021 roku. Jest organizacją żywą, w stałym procesie kształtowania się. Jesteśmy grupą osób, które nawiązały współpracę międzynarodową w celach reprezentowania i wspierania Polek za granicą, oraz działań na rzecz równouprawnienia i praw kobiet, sprawiedliwości społecznej i praw człowieka w Polsce i na świecie.

W toku są prace nad formułowaniem szczegółowych celów, zasad etycznych i manifestu politycznego, w oparciu o innowacyjne, nowoczesne i feministyczne sposoby działania.

Ania is also one of the founder of International Council of Polish Women, which was established in 2021. It is a living organization, in constant development. We have united across boarders to represent and support Polish women abroad. We advocate for equality, women’s rights and social justice, and strongly support human rights in Poland and abroad.

Work is underway to formulate specific goals, ethical principles, and a political manifesto based on innovative, modern, and feminist modes of action.

Biedny poeta / Der arme Poet / The poor poet

Auf Deutsch – unten  & In English – beneath

Ela Kargol bywa teraz często na Moabicie, o czym wczoraj pisała. To dzielnica, którą bardzo lubię. Mieszkałam kiedyś dość długo w domu niemal naprzeciwko więzienia Moabit, a przedtem jeszcze, na samym początku mego pobytu w Berlinie, bywałam często u Marii Kureckiej-Wirpszowej, która miała mieszkanie w przylegającej do więzienia kamienicy na ulicy Alt-Moabit, (bodaj czy nie numer 22?). Mąż pani Marii, Witold Wirpsza, był znanym opozycjonistą z lat 70 i 80. Oboje byli rodzicami Leszka Szarugi i to on mnie przedstawił swojej mamie. Gdy zaczęłam bywać u pani Marii, Wirpsza już nie żył, ale pamiętałam go z Polski, przede wszystkim z powodu słynnej książki, którą wszyscy po prostu pożeraliśmy – Polaku, kim jesteś? Wirpsza napisał kiedyś wiersz o tym, jak wychodzi z domu i on, człowiek, dla którego tak ważna była wolność, idzie na spacer wzdłuż więzienia.

Ela fotografuje Moabit  i znalazła tam mural z biednym poetą, który dziwnie pasuje do moich wspomnień o dzielnicy Moabit, a może, zwłaszcza, do mojej pamięci o Witoldzie Wirpszy i Marii Kureckiej. Oboje byli przecież “biednymi poetami”. 

Zapraszam na wędrówkę tropem biednego poety. Od razu powiem, to postać symboliczna, obraz nie oznacza (a w każdym razie nie musi oznaczać), że kiedyś poeci żyli aż w takiej nędzy. Choć jeśli przypomnimy sobie choćby Sceny z życia Cyganerii we Francji (tu o tym piszę), to możemy przypuszczać, że i w Niemczech nędza artysty nie była mniej dotkliwa.

Mural na Moabicie, styczeń 2021
Mural in Moabit, Seydlitzstraße, Januar 2021
Foto: Ela Kargol
Mural jest już tu od kilku lat, bo znalazłam w sieci zdjęcie z roku 2015.

Original, Der arme Poet / Oryginał, Biedny poeta /Original, The poor poet
Carl Spitzweg (1808-1885)
1839
Neue Pinakothek München / Monachium / Munich
The best known and most popular painting in Germany / Najbardziej popularny obraz niemiecki i najlepiej znany obraz w Niemczech / Das bekannteste und beliebteste Bild in Deutschland
I przy okazji przypomnienie, że kilka dni temu obchodziliśmy 213 rocznicę urodzin autora obrazu.

Creatobil by Reinhard Heel

Famous figures re-constructed with playmobil / Słynne postaci zrekonstruowane za pomocą klocków playmobil / Bekannte Figuren rekonstruiert mit Playmobil


Vita imitatur artem

Bild Komposition Valentin Abgottspon (November 2006 in Freiburg im Üechtland, court-chemin 15, Dachstockwohnung), Foto Eva Dietl. / Kompozycja Valentin Abgottspon, Foto Eva Dietl, Freiburg im Nov. 2006 / Picture setting Valentin Abgottspon, Foto Eva Dietl


JK

Art Cornelius

Auf Deutsch:

1976 entführte der Performancekünstler Ulay das Spitzweg-Gemälde “Der arme Poet” aus der Neuen Nationalgalerie. Ulay, eigentlich Frank Uwe Laysiepen, spazierte am 12. Dezember 1976 in die Neue Nationalgalerie, reißt Carl Spitzwegs Gemälde “Der arme Poet” (1839) von der Wand und rennt los. Durch die Feuertür entkommt er, rutscht aber vor dem Museum aus. Einer der Wachmänner hält ihn an der Jacke fest: “Jetzt haben wir ihn!“ Doch Ulay kann sich losreißen und springt in seinen schwarzen Citroën. Mit höchster Vorsicht vor Taxifahrern, die nicht selten die Polizei informieren, fährt der Wahl-Amsterdamer nach Kreuzberg. Dort parkt er den auffälligen Fluchtwagen und stapft durch den Schnee – das Biedermeier-Original unter den Arm geklemmt. Ulays Ziel: die Wohnung einer türkischen Gastarbeiterfamilie. Dort platziert er den armen Poeten einfach über dem Sofa im Wohnzimmer.Für die Medien der 70er-Jahre war der Kunstraub ein gefundenes Fressen. Die Bild schrieb “Linksradikaler raubt unser schönstes Bild”, die Berliner Zeitung “Irrer raubte in Berlin das weltberühmte Spitzweg-Gemälde”. Dass das Kunst war, verstand offensichtlich keiner. Und das, obwohl der Aktionskünstler zuvor europaweit sowohl Presse als auch Kunstinstitutionen mit einem Brief informiert hatte. Auch der sofortige Anruf bei Dieter Honisch, damaliger Direktor der Neuen Nationalgalerie, schützte Ulay nicht vor der U-Haft und einer Geldstrafe.

Dokumentiert wurde die gesamte Aktion vom Kameramann Jörg Schmidt-Reitwein, der Ulay mit einem Van folgte. Im Museum machte die Künstlerin und damalige Lebenspartnerin Ulays, Marina Abramović, heimlich Aufnahmen. Der Berliner Galerist Mike Steiner übernahm die Finanzierung des Videos “Da ist eine kriminelle Berührung in der Kunst” sowie den Schnitt – zusammen mit der Fernsehregisseurin Wilma Kottusch. Ulay hat seine Motive klar formuliert: Angeblich war der Künstler schockiert darüber, dass eines von Hitlers Lieblingsbildern in einem zukunftsorientierten Museum Westberlins hing. Tatsächlich war der Kunstraub aber nur ein Teil der Aktion “Da ist eine kriminelle Berührung in der Kunst”.

In English:

Ulay (Frank Uwe Laysiepen, b. 1943), a German artist, based in Amsterdam and Ljubljana, is photographer, performance artist (collaborating f.e. with Marina Abramović). His work continuously deal with politics, identity and gender.In 1976 Ulay decided to steal the painting ‘Der arme Poet’ (The Poor Poet) (1839) by Carl Spitzweg, which was said to be Hitler’s favorite painting, from the Neue Nationalgalerie (New National Gallery) in Berlin. After he succeeded in getting the painting out of the museum, Ulay drove – with the museum guards at his heels – to Kreuzberg, which was known as a ghetto for immigrants. Here, Ulay ran through the snow with the painting under his arm, first to Haus Bethanien (now Kunstquartier Bethanien) and then to a Turkish family living in Muskauerstraße, who had agreed to let him shoot a documentary film in their home – however unaware that it involved a stolen painting. Before entering the family’s home, the artist called the police from a phone booth and asked for the director of the museum to pick up the painting. He then hung up the painting in the home of the family “for the reason to bring this whole issue of Turkish discriminated foreign workers into the discussion. To bring into discussion the institute’s marginalization of art. To bring a discussion about the correspondence between art institutes from the academy to museums to whatever.” Marina Abramović photographically documented the entire action, while Werner Herzog’s former cameraman Jörg Schmidt-Reitwein recorded the action from a vehicle following Ulay’s van. It was a part of the project “criminal touch to art”.

Pożegnanie z rokiem 2020

Teresa Rudolf
Co znaczy dla mnie ten trudny, ostatni rok?

Ważne było ciagle świadome  spostrzeganie każdego dnia, gdyż nikt nie wie, co jest mu dane, a co mu zabrane będzie… i kiedy.
Podam tutaj przemądry cytat:
 “Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jutro. Naucz się, jakbyś miał żyć wiecznie.”
Mahatma Gandhi
 
Ważne też było dla mnie potwiedzenie wartości przeróżnych form stosunków międzyludzkich, np. tak ważnej dla mnie przyjaźni.
I tu znów przepiękny tekst:
“Nie idź za mną, bo nie umiem prowadzić. Nie idź przede mną, bo mogę za Tobą nie nadążyć. Idź po prostu obok mnie i bądź moim przyjacielem.”
Albert Camus

 
Janina Kowalska
Tak bym chciała przespać ten odchodzący rok.
 
 
 
 
 

Tabor Regresywny
W rok 2020 weszliśmy z widmem katastrofy klimatycznej i ekologicznej na horyzoncie i niemocą kolejnych szczytów klimatycznych. I wtedy pojawiła się pandemia. Gospodarka zaczęła się zatrzymywać, a przyroda odżywać. A wtedy pojawiło się widmo recesji. Rok się kończy mamy szczepionkę, Unia Europejska uchwaliła budżet odnowy gospodarczej. Ruszy budowa zbiorników retencyjnych, powstaną fermy wiatrowe, u mnie na wsi już pojawiło się ogłoszenie – wynajmę pole pod fotowoltaikę. Samochody wymienimy na elektryczne, zainstalujemy klimatyzację, powstaną nowe drogi, nowe lotniska i znów ruszymy na wakacje do egzotycznych krajów.
 
Tylko czy nie można by inaczej?
***
Ta pandemia może nie odpuścić, bo jak tylko trochę odpuszcza to premier od razu ogłasza, że wygraliśmy z pandemią i ona wtedy wraca. Owszem, premier może zmądrzeć, ale na to się nie zanosi. Jeśli pandemia nie odpuści, to czeka nas taka recesja gospodarcza, że nawet Fundusz Odbudowy nie pomoże. Co w tej sytuacji robić? Jeśli chodzi o mnie to idę do Ewy Marii zagrać w scrabble.
 

Tibor Jagielski

 

19/20
taka konstelacja
jowisz saturn
15
śmierć i śmiech
celtyckie pancerze
snute przez druidow
gazeta w rynsztoku
pozostaje
trans
form
akcja
fly!


Christine Ziegler

Hoffen wir drauf, dass uns dieses verflixte jahr 2020 genug an lehren um die ohren gehauen hat und wir gelassener ins neue jahr aufbrechen können.

Nehmen wir die ruhigen tage und schöpfen etwas kraft und füttern unsere geduld und unsere empathie, dann wird es uns schon gut ergehen, so hoffe ich.

Sham, my “very own news curator” hat mir was zu denken gegeben, was ich dir für den blog geben will: “today, I wanted us both to leave 2020 with the reminder that 2020 wasn’t special and that we need to think further ahead.” https://www.whathappenedlastweek.com/


Margaret (Małgorzata) Kowalska
25 grudnia 2020, Ottawa, Kanada

Ten dziwny rok dobiega już końca, czas na retrospekcje i podsumowanie. W sumie nie było tak źle, chociaż inaczej. Szybko przystosowaliśmy się do „social distancing”, maseczek i kolejek przed sklepami. Co prawda jak pierwszy raz włożyłam maseczkę, idąc do sklepu, pomyślałam, że wyglądam idiotycznie, ale w sklepie wszyscy mieli maseczki, więc przestałam się przejmować. Nauczyłam się również oceniać te przepisowe dwa metry odległości i czuję fizyczny niepokój, jak ktoś stoi za blisko.

Tuż przed wybuchem pandemii zdołaliśmy z rodziną mojej córki zaliczyć dziesięć dni na Florydzie. Wróciliśmy na tydzień przed zamknięciem granic. W mojej pracy zawodowej nic się nie zmieniło, ponieważ i tak pracowałam z domu i do biura jeździłam raz w tygodniu, żeby się pokazać. No to przestałam jeździć.

Z wnuczką najpierw widywałam się na odległość – ona na ganku, ja koło samochodu. Stopniowo, w miarę ocieplania się, zaczęłyśmy spotykać się u córki w ogródku. A pewnego dnia moja córka pozwoliła mi wejść do ich domu, ale tylko do jednego pokoju. No a potem stałam się częścią ich bąbla (buble) i już wszystko było w porządku. Zainicjowałam również czytanie książek na dobranoc przez video. Moja wnuczka to uwielbia.

W czerwcu miałam trochę nerwówki, bo dostałam gorączki i bolały mnie kości. Typowe objawy grypy, ale w tych czasach… Pognałam oczywiście zrobić wymaz (trzy godziny stania w kolejce na zewnątrz – miałam ze sobą składany stołeczek), potem dwa dni czekania na wynik i radość, że negatywny.

Zrobiłam się niestety nietolerancyjna – w stosunku do ludzi, którzy narzekają na niewygodę i obostrzenia, którzy twierdzą, że się nie zaszczepią. Wojuję z takimi wypowiedziami i na FB, i osobiście, tłumacząc, że w czasie wojny ludziom było znacznie gorzej i jakoś nikt nie protestował. Bo to jest przecież nasza mała wojna, która kiedyś się skończy i naprawdę nic się nikomu nie stanie, jak w tym roku nie pójdzie do knajpy czy na mecz. A te szczepionki nie zmienią nas w długłowe potwory czy roboty.

Patrzę z nadzieją na rok 2021, chociaż wiem, że daleka jeszcze droga przed nami.
A od córki dostałam pod choinkę taką oto zawieszkę, którą 1 stycznia powieszę na drzwiach mieszkania!


Maria Marucelli (Włoszczyzna)

Zdjęcie Ponte Vecchio we Florencji to najsmutniejsze, dla mnie, zdjęcie tego roku; wygląda jakby to była makieta, nie ma ludzi, a tak jak już pisałam – miasto musi żyć!

Zdjęcie Warszawy, to skrzyżowanie Alei Jerozolimskich z Marszałkowską podczas pierwszej manifestacji Strajku Kobiet! Zdjęcie które wypełnia serce nadzieją!

Krystyna Koziewicz
Goodbye Stary Roku

Rok 2020 sporo namieszał w naszym życiu codziennym, dopadła nas śmiercionośna pandemia, która wszystkim bez wyjątku zmieniła styl życia, także nasze nawyki, przyzwyczajenia. Pomimo problemów, jakie przysporzył wirus jestem wdzięczna losowi, że dane mi było przeżyć kolejny rok bez wielkich wstrząsów. Miałam cudowny czas z rodziną podczas świąt wielkanocnych, także urlopu w Małopolsce i Karkonoszach. Było wiele innych okazji do celebrowania życia doceniając każdą chwilę korzystając z dobrodziejstw kulturalnych Berlina. Tegoroczne święta Bożego Narodzenia wprawdzie bez fizycznej obecności najbliższych, pomimo tego nie brakowało mi bliskości za pomocą spotkań na Messengerze. No cóż, takie mamy czasy!

Rok 2020 obfitował w smutne wydarzenia, odeszła do wieczności wspaniała duchowa koleżanka Joanna, która służyła życzliwą radą, potrafiła szczerze pocieszyć i doradzić w trudnych sytuacjach. Co było bezcenne u Joanny – to skromność, takt i dyskrecja. Brakuje mi Jej ciepła, spokojnego dystansu, rozmów telefonicznych, smsów, postów na WhatsAppie.

Żegnaj Joanno!

Trudno mi było uwierzyć, że zmarła w zupełnym zaciszu Wiktoria Korb, która ze swoim talentem i dorobkiem publicystyczno-literackim należała niewątpliwie do grona berlińskiej bohemy. Wszędzie, gdzie pojawiała się, przyciągała wzrok, robiło się barwniej i weselej, świetnie się spędzało wspólny czas podczas rozmaitych spotkań polonijnych.

Cześć Jej pamięci!

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, 22 grudnia 2020 odszedł w Warszawie Wojtek Borowik – prezes ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa, działacz opozycji antykomunistycznej, który wielokrotnie brał udział w polonijnych projektach w Berlinie. Wojtek łączył ludzi, nie dzielił, posiadał dobre umiejętności komunikacyjne.

Żegnaj Wojtku!

Koronowirus wywrócił do góry nogami nasze życie, całkowicie zdominował naszą codzienność. W internecie mamy zalew sprzecznych informacji, chaos zapanował wszędzie i w dużym natężeniu, nasza codzienność to plątanina spraw i emocji. To, co mnie wewnętrznie definiuje, to prawo życia w zgodzie z sobą i swoimi wartościami, a nie kogoś innego. Mam pełne zaufanie do profesjonalnych zaleceń medycznych, ufam wiedzy i ekspertyzom naukowców, tylko ich zalecenia mogą nas wszystkich uchronić przed nieszczęściem! Powszechnie dostępną szczepionkę przeciw Covid-19 traktuję jako dobro publiczne, z którego zamierzam naturalnie skorzystać.

Nie ubolewam specjalnie z powodu narzuconych ograniczeń w kontaktach społecznych, także braku bliskości z rodziną. Na szczęście media społecznościowe Facebook, WhatsApp czy Skype, czyli tzw. cyfrowa rzeczywistość umożliwia nam kontakt ze sobą. Sądzę, że ta sytuacja wzmocniła jeszcze bardziej nasze relacje interpersonalne, chociaż najważniejszą wartość stanowią jednak spotkania twarzą w twarz.

Prawdą jest, że na świecie nagromadziło się sporo zła, choć zawsze wydawało mi się, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów i dalej tak uważam. Świat potrzebuje od nas dobra, które tkwi w naszym sercu, musimy kierować się zasadami miłości, wiary i nadziei w stosunku do drugiego człowieka.

Nie skarżę się na los, wierzę mocno w to, że jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie. Cieszę się z faktu, że jestem zdrowa, że święta spędziłam w domowym ciepełku, a nie w szpitalu, pod respiratorem, w trumnie czy na cmentarzu. W sytuacji pandemicznej nic mi więcej nie potrzeba, żyję według własnego scenariusza w przyjaznym otoczeniu, uwielbiam to, co mnie otacza.

Często słucham refleksyjnej piosenki Johna Lennona „Wyobraź sobie”, którą Państwu dedykuję z okazji Nowego Roku 2021

WYOBRAŹ SOBIE (IMAGINE)

Pomyśl, że nie ma nieba
To przecież proste tak
Pod nami nie ma piekła
Nad głową – tysiące gwiazd.
Wyobraź sobie ludzi
Gdy pokój ogarnia świat
Pomyśl, że nie ma granic
To takie proste…wiesz
Nikt nie zabija za nic
Religii nie ma też.
Wyobraź sobie, że ludzie
Żyją dzisiejszym dniem
Powiesz że to marzenia
Lecz przecież nie jestem sam.
Któregoś dnia staniesz ze mną
Bo to jest nasz wspólny świat
Pomyśl, że nie ma głodu
To łatwe, przecież wiesz
Już nie ma żadnej biedy
Chciwości ani łez.
Wyobraź sobie ludzi
Dbających o cały świat
Powiesz, że to marzenia
Lecz przecież nie jesteś sam
Któregoś dnia staniesz ze mną
Jeden jest nasz wspólny świat.

tłum. Michał Worgacz


Ela Kargol
Ten rok był wyjątkowy, zaczął się dobrze, kończy mniej dobrze. W tym całym “mniej dobrze” jest dużo dobrego. Na wiele rzeczy pozwala inaczej spojrzeć, inne rzeczy docenić. W moim przypadku nie tylko pandemia namieszała.
Gdy zachodziło słońce na czerwono, moja babcia zawsze mówiła, że będzie wojna, albo coś gorszego. Nie zawsze spełniały się przepowiednie babci.
Ta czerwień powstaje z rozproszenia światła na zawieszonych pyłach. Nawet nie wiem, czy to o te smogowe pyły chodzi. Jakby tak było, to im gorzej tym piękniej?


Zbigniew Milewicz
Nie będzie to specjalnie odkrywcze, co napiszę, ale na przekór trendom starałem się nie myśleć za dużo o wirusie, tylko robiłem swoje, czyli żyłem. Jak corona człowiekowi spadnie z głowy, to żyje mu się lżej. Poza tym układałem nowe rymy, ale nawet totalnie niemuzyczne ucho do słowa Biontec dobrałoby “majątek”, a więc faktycznie nie był to dla mnie zbyt odkrywczy rok. Mam nadzieję, że pod tym względem Nowy będzie lepszy, czego i Państwu życzę.

 


Brigitte von Ungarn-Sternberg
Einen Gruß zur Jahreswende!
Das Video hat mich sehr fasziniert, wie man nämlich per Videokonferenz einen ‚Götterfunken‘ erzeugen kann, bzw. Freude.
Wie die das wohl gemacht haben!?!

Ein gesundes, frohes 2021 wünsche ich allen!
Brigitte

Da diese Melodie zur Europahymne geworden ist, kann mit ihrer Aufführung möglichst eine ‚Europabegeisterung‘ neu angefacht werden. Das hat unser Kontinent auch wirklich immer wieder nötig, nämlich dass wir unseren Zusammenhalt stärken.

Die Völker und Nationen in Europa werden immer sie selbst bleiben mit ihrer Sprache, Geschichte und Kultur. Man braucht keine Angst zu haben ein Schmelztiegel oder schlimmer noch ein Einheitsbrei zu werden. Außerdem gab es in allen Jahrhunderten der Geschichte ständig europaweite Entwicklungen zusammen oder auch gegeneinander. Wenn man mit offenen Augen durch europäische Städte geht, kann man das ablesen z.B. in Stadtplanung und Architektur.

Der Dirigent Christian Thielemann hat einmal gesagt, dass er an Beethoven besonders bewundert, dass er niemals aufgegeben hat trotz Taubheit und abnehmender Gesundheit.

Ich glaube, dass das als Energie zu uns über die Musik kommt:

Niemals aufgeben!


Ewa Maria Slaska
I na końcu życzenia i podziękowania ode mnie, Adminki i Redaktorki tego bloga. Dziękuję Wam wszystkim za Wasze teksty, ale jeszcze bardziej za przyjaźń, jaką od Was otrzymuję. Niech ten Nowy Rok 2021 pozwoli nam zachować to, co udało się nam ocalić w minionym roku, czyli właśnie Przyjaźń, Miłość i Solidarność.

Nie damy się!

Als Redakteurin und Administratorin dieses Blogs möchte ich mich bei Euch allen für Eure Texte bedanken, aber vielmehr sogar für die Freundschaft, die ich mit den Texten von Euch bekomme. Ich hoffe, dass das Neujahr 2021 uns erlaubt, dies zu bewahren, das wir vom vergangenen Jahr rübergerettet haben: Freundschaft, Liebe, Solidarität.

Niemals aufgeben!


Ciąg dalszy – Fortsetzung

Hallo Welt!

Po polsku & in English

Michał Talma-Sutt

Hallo Welt, in welche Richtung soll es gehen?

Wir leben in einer sehr interessanten Zeit, nicht wahr? Auf der einen Seite haben wir eine größte Periode in der Weltgeschichte, ohne einen richtig großen Kriegskonflikt zu haben, auf der anderen Seite war die Welt noch nie so unberechenbar, wie sie heute ist. Nicht nur, weil wir die Pandemiezeit haben, das ist nur ein zusätzlicher Faktor, schwerwiegend sogar, aber es ist nur ein “Plus” in der ganzen Situation. Es scheint, dass unsere Welt echt komplex geworden ist, zu komplex für viele. Sollte uns dann überraschen, dass der Populismus so stark geworden ist, oder dass wir so viele Verschwörungstheorien haben? Der Grund dafür ist aber einfach, weil eben die Welt für viele zu komplex zu sein scheint, suchen sie nach einfachen Antworten. Ich sage bewusst “scheint”, denn der größte Teil dieser gefühlten Komplexität besteht in Wirklichkeit aus einer massenhaften Informationsflut, die auch noch jeden Tag für jeden so massiv zugänglich ist. Informationen oder Desinformationen, die häufig als Teil einer bestimmten Politik und Propaganda eingesetzt werden, etwa von Russland und China, was das Gefühl, dass wir in sehr chaotischen Zeiten leben, zusätzlich verstärkt.

Vielleicht ist es auch die menschliche Natur, ein Teil in uns will immer Ordnung und Ruhe. Der legendäre Satz “früher war es besser”, obwohl meist unwahr, tut auch etwas. Der größte Erfolg des Populismus beruht darauf, wir machen es so, wie es früher war, wir machen Amerika (… – schreiben Sie hier anderes Land oder was immer Sie wollen) wieder großartig, zurück in die Zukunft, aber in dem Wunsch in die Vergangenheit.

Hier die schlechte Nachricht: Die Vergangenheit ist vorbei, wie sie immer war. Es mag sein, dass Marx sagte: “Geschichte wiederholt sich”, fügte aber gleich hinzu “als Farce”. So weit so gut, Putin ist nicht Stalin, Erdogan ist nicht Sultan, Trump ist Vergangenheit. Auch die Vergangenheit ist Vergangenheit, wird nicht wiederkommen, auf keinen Fall, egal welche Zaubersprüche wir verwenden wollen. Was bleibt, ist das Hier und Jetzt; übrigens war es immer das Hier und Jetzt, aber es beeinflusst natürlich das, was kommen wird.

Und was das sein wird, weiß niemand… Einschließlich der besten Analysten für die mögliche Weltentwicklung.

Also, welchen Weg soll man gehen, Planet Erde? Aus der Sicht des Planeten selbst ist die Antwort auch einfach: Geh weg, Mensch, ich werde ohne dich besser zurechtkommen. Bei unserem Tempo, die Natur zu zerstören, Ressourcen zu verbrauchen, müssen wir uns über unsere eigene Zukunft nicht allzu viele Gedanken machen, wir haben einfach keine. Laut dem Portal nature.com: “Wir stellen fest, dass sich die Erde genau am Übergangspunkt befindet; im Jahr 2020 (± 6) wird die anthropogene (vom Menschen gemachte) Masse, die sich in letzter Zeit etwa alle 20 Jahre verdoppelt hat, die gesamte globale lebende Biomasse übertreffen”. Dies geschieht nicht nur, weil wir so viele Dinge produzieren, sondern auch, weil wir der Erde ständig etwas wegnehmen, die Wälder, Grünflächen, Wasser usw.

Das ist der wichtigste Punkt, unsere Umgangsweise mit der Natur, den wir ändern müssen, wenn wir weiter von der Zukunft der menschlichen Zivilisation träumen wollen. Daran führt kein Weg vorbei. Nachdem das erledigt ist, könnten wir darüber nachdenken, wie es weitergeht…

Tolle Nachrichten wiederum für alle, die eine gewisse Bi-Polarität vermissen, wie es sie in der guten alten Zeit gab. West – Ost, also die Guten gegen die Bösen, Demokratie (oh, wie stolz wir darauf sind) gegen Kommunismus, Yin und Yang. Die Welt arbeitet an der Wiederherstellung. Dazu sind nur zwei Faktoren notwendig (es lebe der Dualismus!!!) Erstens muss China noch seine Position stärken und behaupten (sehr gut möglich), zweitens müssen sich die USA als Weltmacht behaupten (ungewiss). Dadurch könnte das Weltbild wieder so einfach werden.

Aber es gibt immer ein “aber”. Heute können wir leider überhaupt nicht sicher sein, dass die Demokratie (oh ja, wir sind so stolz auf sie!!) weiter bestehen wird. “Die Demokratie ist die schlechteste Regierungsform, abgesehen von allen anderen”, sagte Churchill einmal. Ich stimme zu, vielleicht ist es nicht die beste Form, die wir haben, aber ich sehe keine bessere. Das Hauptproblem ist jedoch, dass die Demokratie, wie alles andere auf der Welt, ein Prozess ist. Die Prozesse haben das an sich, dass sie eine gewisse Reife hervorbringen, mit der Zeit, die sie verbrauchen. Nennen wir das einen Erfahrungsfaktor. Daraus lässt sich zum Beispiel leicht ableiten, dass manche Länder und deren Bürger absolut keine Erfahrung in Sachen Demokratie haben, wie zum Beispiel China. In der Tat, Russland auch, das was sie haben, ist eine Demokratie-Täuschung. Über die meisten Länder in der islamischen Kultur brauche ich gar nicht zu sprechen.

Insofern wäre es vielleicht besser, nicht so arrogant zu sein (Yeah!! Die Demokratie ist die beste, wir sind so stolz darauf!!) und ständig zu versuchen unseren Lebensstil anderen aufzudrängen, sondern sich auf das zu konzentrieren, was wir bereits erreicht haben, und nach den neuesten Erfahrungen aus Europa (in Ungarn und Polen), oder, was besonders schockierend ist, in den USA, müssen wir die Demokratie erstmal auf eigenem Terrain verteidigen können.

Übrigens, die letzte Wahl in den USA hat uns gezeigt, wie ernst die Lage ist. 74 Millionen haben für Trump gestimmt, und er hat Recht, wenn er sagt, dass kein ansässiger Präsident jemals so viele Stimmen erhalten hat. Aber Biden hat 81 Millionen Stimmen bekommen, und das gibt etwas Hoffnung, trotze ich nicht ganz überzeugend. Also ist das vielleicht gar nicht so schlecht, wenn es um die Demokratie geht. In den USA.

Hier muss ich jedoch eine Bemerkung machen, die viel mit dem ernannten Erfahrungsfaktor (der Demokratie) zu tun hat. Mit dem polnischen Verfassungsgericht (ein Äquivalent zum Supreme Court in den USA), und sehr wahrscheinlich mit einigen Gerichten in Polen, wäre Trump mit seinen Klagen erfolgreich gewesen, und längst für die zweite Amtszeit bestätigt. Wären die USA doch nur Polen, was für ein Pech für den Mann. Oder Ungarn, oder Russland, oder China (hm, dann hätte er gar keine Wahlen gebraucht, was für ein Traum…), oder, oder, oder….

Es mag sein, dass es nicht wirklich der Triumph der Demokratie selbst war, sondern des Rechtssystems, wie einer meiner Freunde bemerkte. Aber es zeigte die Reife Amerikas, OK, 232 Jahre für den Reifeprozess, das ist eine ganze Menge. Es war sehr sichtbar, wie wichtig diese Dreiteilung der Macht ist, als Grundpfeiler des demokratischen Systems. Die Unabhängigkeit der Legislative, der Exekutive und der Judikative, das ist zwar nicht die Demokratie selbst, aber ohne das kennen wir sie vergessen. Deshalb war der letzte ausgearbeitete Kompromiss der EU mit Polen und Ungarn (Haushalt der EU), über den Herr Soros so wütend war, sehr umstritten, weil Herr Kaczyński und Herr Orbán sehr stark gerade an einem Abbau dieser Unabhängigkeit arbeiten.

In welche Richtung sollte es also gehen? Welche Richtung könnte es in ein paar Jahren werden? Es ist in der Tat sehr schwierig geworden, letzteres zu beantworten, aber lassen Sie es uns versuchen…

Lassen wir mal das Offensichtliche weg, wie den Klimawandel und unseren Umgang mit der Natur. Diesen Punkt, wie gesagt, müssen wir ohnehin überwinden, wenn wir eine Zukunft haben wollen.

Reden wir über die wichtigsten Dinge, die unsere Welt beeinflussen, Politik und Finanzen, sorry, falsche Reihenfolge, Finanzen und Politik, sorry, sind Politiker noch wichtig? Könnten wir nicht schon von einer post-politischen Welt sprechen? Ist es schon so weit? Finanzwelt also…

Im Grunde sind sich alle Ökonomen in einem Punkt einig, es gibt keine unsichtbare Hand des Marktes, aber die Politiker scheinen anderer Meinung zu sein. Sie geben alle Instrumente aus der Hand, im vollen Vertrauen darauf, dass der Markt das schon regeln wird. Der Staat zieht sich aus allen Posten zurück, eine Tendenz, die in unserer kapitalistischen Welt schon sehr lange vorherrscht. Gesundheitssysteme, Kommunikationssysteme, die Post, die Eisenbahn, die Autobahn, die Banken, alles wird privatisiert. Das Bildungssystem bleibt teilweise noch in staatlicher Hand, aber wer wählen kann, weil er genug Geld hat, schickt seine Kinder lieber auf Privatschulen. Kein Wunder, denn die Qualität der öffentlichen Schulen lässt leider sehr zu wünschen übrig.

Wenn alle Ihre Instrumente weg sind, welche Rolle spielt dann noch die Politik? Deshalb frage ich, ob wir nicht schon in einer post-politischen Welt leben? Ist es nicht so, dass in Wirklichkeit ein sehr großer Teil der “politischen” Entscheidungen von der Finanz- und Wirtschaftswelt getroffen wird, dank des Lobby-Systems? Sind die Politiker nicht längst zu Marionetten der Konzernwelt mutiert, die nur noch ständig ein Mantra “wir müssen wachsen” von sich geben können? Übrigens gibt es in der Natur nichts, was unendlich wächst… Oder doch? Ich weiß, mit der Natur hat das nichts zu tun, aber zum Beispiel wie wäre es mit Geld?

Ich habe irgendwo gehört, dass ein Ökonom ironisch sagte, er verstehe das Gejammer der Politiker über die Staatsverschuldung nicht, druckt einfach mehr Geld, riet er, wem schadet schon…

Das trifft die Sache auf den Punkt. Das Geld ist längst abgekoppelt vom Gold, von jeglichen natürlichen Ressourcen, schlimmer noch, heutzutage auch von den Produkten der Unternehmen. Das Geld selbst ist zu einem Produkt geworden, und gleichzeitig zu einem Mittel, um noch mehr Geld zu machen. Wir müssen doch wachsen, dass wir im Grunde nur eine riesige Blase produzieren, und die Staatsverschuldung der Welt nach und nach einem gigantischen schwarzen Loch ähnelt, fällt uns irgendwie nicht auf. Ein gefährliches Spiel, die Blasen können recht laut platzen, und aus dem schwarzen Loch kann nichts entkommen, nicht einmal Licht. Ohne Licht keine Hoffnung, sagt man…

Dieses Spiel ist möglich geworden, weil die Politiker nichts dagegen unternommen haben.

Also in welche Richtung? Es wird Zeit, dass die Komödie ein Ende hat. Wenn wir eigentlich keine Politiker mehr brauchen, weil in Wirklichkeit die meisten Entscheidungen von der Finanzwelt abhängen, sollten vielleicht die Konzerne und Korporationen offiziell die Weltführung übernehmen. Das ist eine Möglichkeit (die im Grunde bereits stattgefunden hat), und wir können uns in die Richtung bewegen, die Isaac Asimov schon vor langer Zeit in einigen seiner Bücher beschrieben hat.

Ob das eine gute Idee wäre, daran habe ich meine Zweifel. So müssten die Konzerne auch Verantwortung für die Bürger übernehmen. Wären die dazu bereit? Meine Zweifel sind berechtigt; außerdem ist es ja so bequem, in einer Art “Muppet-Show” zu sein, dank der Politiker als Marionetten, bei denen man alle Fäden ziehen kann. Wenn etwas schief geht, ist es nur die Puppe, die kaputt geht, wir können sie immer einfach austauschen.

Die Zukunft, ungewiss wie nie zuvor…. Ja, die gute alte Zeiten, Yin und Yang, Kapitalismus vs. Kommunismus. Einen Moment, stopp, war es nicht Demokratie und Kommunismus? Nochmal stopp, ist China nicht ein kommunistisches Land? Was geht hier vor? Ist China nicht eine Diktatur, mit Konzentrationslagern, was für jede Diktatur ganz normal ist, man muss die störenden Elemente irgendwie beseitigen. Es ist auch von wirtschaftlichem Interesse, die Gefangenen können die Waren produzieren, die man gut verkaufen kann, ohne dass die Arbeiter bezahlt werden müssen. Was für ein Geschäftsmodell, sollten wir nicht etwas von China lernen? Ja, China hat eine Zukunft, zumal die Worte Demokratie und Kapitalismus, die einst als untrennbar galten, nicht mehr zusammengehören.

Wahrscheinlich braucht die Demokratie immer noch den Kapitalismus, aber der heutige Kapitalismus braucht nicht unbedingt die Demokratie. Der Kapitalismus ist sogar viel besser dran ohne sie, er hat sich befreit, das Geld kann ja wachsen. Wir bauen eine neue Autofabrik (Volkswagen) in China, mitten in all diesen Konzentrationslagern, wo die Chinesen die Uiguren “überarbeiten”, kein Problem.

Derselbe Autokonzern, dem die Politik auch so gerne hilft (wir sind so stolz auf unseren Volkswagen!!). Dieselben Politiker, die so gerne von Menschenrechten und Menschenwürde reden. Vielleicht sollte sich die Politik einmal überlegen, ob es nicht genau diese Dysfunktion zwischen dem Gesagten und den Taten war, die den Populisten aller Couleur (leider auch den Dunkelbraunen) in der Welt der Politik gerade weit die Türen geöffnet hat? Einer der Gründe dafür war es sicherlich.

Dass die Populisten die Probleme dieser Welt nicht lösen werden oder gar nicht lösen wollen, sondern sehr wohl die Demokratie untergraben können, ist ganz offensichtlich. Es reicht, wenn man sich Trumps Amerika ansieht. Aber wir sollten nicht Ursache mit Wirkung verwechseln. Nicht Trump ist die Ursache. Die Ursache liegt gerade im befreiten Kapitalismus, in Verbindung mit der Doppelmoral der Politiker, die auch ganz gerne die Rolle einer Marionette der Wirtschaft spielen. Eine der Ursachen mindestens.

Ich weiß nicht, ob sich Herr Schröder, der Ex-Kanzler der Bundesrepublik Deutschland, des Schadens bewusst ist, den er dem Image der Politik in der Bevölkerung zugefügt hat, als er Mitglied des Aufsichtsrates von Gazprom wurde, einer seltsamen russischen Mischform aus einem Staats- und Privatunternehmen. Auch dem Image seiner eigenen sozialdemokratischen Partei (SPD) hat es sicher nicht geholfen. Er könnte genauso gut zu sagen, dass er froh ist, eine neue AfD (populistische Partei Alternative für Deutschland) am Firmament der deutschen Politik zu begrüßen. Vielleicht noch hinzufügen, dass er sie als eine Bereicherung der Politik ansieht, mit den besten Wünschen und so weiter, sein Freund Putin wird sich um den Rest kümmern (was auch Putin seinerseits, vielleicht nur etwas versteckt, getan hat). Ist Russland nicht doch so “lumpenreine” Demokratie (in der Tat hat Schröder so etwas über Putin selber gesagt)? Der lumpenreine Demokrat Putin, unterstützt andere lumpenreine Demokraten, wie z.B. die nationalistische und leicht faschistische Marie Le Pen in Frankreich.

Ex-Kanzler Schröder als Liftboy in dem Aufzug des Populismus in die Politik. Ein guter Witz.

Aber vielleicht sollten wir uns nicht so sehr um den möglichen Untergang der Demokratie sorgen, es gibt immer Alternativen, zum Beispiel das chinesische Modell. Dort herrscht Frieden und Ruhe (nachdem alle störenden Elemente entfernt wurden). Gewisse wirtschaftliche Vorteile sind offensichtlich, die störenden Elemente werden auch effektiv für die allgemeine Gesellschaft genutzt, zum Nutzen aller. Wir könnten auch das großartige Sozialpunktesystem einführen, zum Nutzen aller. Wenn Sie sich um Ihre Großeltern kümmern, 100+ Punkte, Blut spenden 100+ Punkte, den Armen helfen 100+ Punkte, die Regierung kritisieren 1000- Punkte, die Tatsache erwähnen, dass es Konzentrationslager gibt 100000- Punkte extra, gefolgt von einem Jobangebot im Lager selbst (auf 0 EURO Basis, dafür aber unbefristet).

Das ist auch ein möglicher Weg, der Kapitalismus hätte nichts dagegen, wir haben die freie Wahl (noch, wie lange?) Niemand muss George Orwell lesen, außerdem wäre es nicht mehr möglich, das Buch kommt sowieso auf die schwarze Liste. Sollen wir?

POST SCRIPTUM

Für alle, die von meinem Problem wussten, mit dem kaputten Computer, ist das Hauptproblem gelöst. Dank der Spenden konnte ich einen gebrauchten Mac Pro in gutem Zustand kaufen. Nochmals vielen Dank für alle, die mir geholfen haben, meine Musik zu retten.

Ich werde immer noch etwa 2000 Euro brauchen, um meinen Computer weiter zu verbessern, damit ich schneller an der Musik selbst arbeiten kann. Aber mein Hauptwerkzeug habe ich wieder.

Ich habe eine Menge neuer künstlerischer Ideen, ich werde aber auch gerne von Zeit zu Zeit einen neuen Artikel schreiben. Was Sie heute gelesen haben, das waren zwei Tage intensiver Arbeit, ich könnte sagen, es waren sehr arbeitsreiche Weihnachten.

Sie können hier gerne meine Musik hören, außerdem möchte ich Sie einladen, mein Konzept des Kontextualismus in der Kunst zu lesen, ein Weg, den ich als Künstler gerade eingeschlagen habe und gerne weiter entwickeln möchte.

Wenn Ihnen mein Artikel gefallen hat, oder wenn Sie denken, dass meine Musik es wert ist, sie zu unterstützen (oder beides), können Sie dies jederzeit über meinen PayPalMe-Link tun. Das Teilen dieses Artikels hilft mir auch sehr, so kann ich immer neue Zuhörer für meine Musik, aber auch neue Leser finden.

Mit besten Wünschen für das neue Jahr 2021, das hoffentlich besser wird als das letzte.

LinkedIn (nur für die, die linkedIn-Konto haben)

13 grudnia / 13th December / 13. Dezember

English
Deutsch

Michal Talma-Sutt

Drodzy Państwo

Fortuna kołem się toczy, jak się okazuje – historia też. Dla kogoś, kto całkiem już świadomie przeżył 13 grudnia 1981 roku w Polsce, obrazy z najnowszymi protestami w naszym kraju, a zwłaszcza rola jaką w nich odgrywa policja oraz obóz władzy, muszą budzić przykre skojarzenia. Także retoryka polityków Zjednoczonej Prawicy, na czele z głośnym już przemówieniem pewnego posła z kotem, pogłębia moje wrażenie, że podróże w czasie mogą być jednak możliwe. Tylko inaczej jak myśleliśmy, nie my wędrujemy w czasie (do tyłu), to czas przeszły zdaje się wędrować do nas, w wersji dość idiotycznej.

No cóż, najwyraźniej nie potrzeba dzisiaj Tuwima ze Słonimskim, aby pisać nową wersję „W oparach absurdu“, wystarczą nasi politycy, głównie ci lepszego sortu, niestety czasem także z opozycji. Nie zazdroszczę polskim satyrykom. W czasie, gdy życie zamienia się w jakiś, co prawda ponury, ale jednak kabaret, uprawianie satyry staje się tak trudne, że prawie niemożliwe. Trudno przecież przebić przygody posła Suskiego z Katarzyną Wielką w czasie przesłuchania komisji ds. Amber Gold. Wiem, że dowcip był nie zamierzony, ale mimo wszystko…

No i oczywiście, jakość tego kabaretu też kiepska, Laskowikowi i Smoleniowi do pięt to nie sięga. No cóż, to byli profesjonaliści, dzisiejsi komedianci w polskim Sejmie i Senacie, w ministerstwach i komisjach a także w Trybunale Konstytucyjnym i co raz częściej w prokuraturze, to amatorzy. Co gorsza, także we własnym wykonywanym zawodzie.

Mają też ogromnego pecha, na arenie międzynarodowej odgrywają coraz mniejszą rolę, szansy na zdobycie jakiejkolwiek nagrody politycznych złotych malin nie mają żadnej, te mianowicie we wszystkich kategoriach powędrują do Trumpa, czyli naczelnego Pajaca najważniejszego (chwilowo jeszcze) kraju na świecie.

Tak na marginesie, polityczna zmiana w USA, spowoduje, że jedynym sensownym wyjściem dla PiSu i przystawek, będzie wejście Polski w skład Monarchii Brytyjskiej, zaraz po tym jak Szkocja zrobi tam wolne miejsce dla nas. Terytorialnie Wielka Brytania na tym nie straci, a nawet zyska. Nowe znaczenie otrzyma termin wewnętrznej emigracji, młodzi Polacy nadal będą mogli masowo wyjeżdżać tam, gdzie zawsze najchętniej chcieli pracować. Pozostaje pytanie, czy Złoty czy Funt Sterling. Dostęp do morza mamy, można byłoby pomyśleć o odbudowaniu Imperium. Oczywiście można oczekiwać, że także Polska błyśnie dyplomatyczną propozycją, żeby to Wielka Brytania się do nas przyłączyła, bo fajnie byłoby mieć jeszcze jedną wyspę poza Wolinem, przepraszam, pół wyspy. Po długich negocjacjach i osiągnięciu kompromisu, ostatecznie przystąpimy do Królestwa Zjednoczonej Wielkiej Brytanii i Polski. Potem tylko hulaj dusza do kontusza, marzenia o wielkości spełnione, a co tam, że tylko w nazwie, która zresztą była naszą kartą przetargową wspomnianych negocjacji.

No i tak oto ratuję się jednak humorem, choć w sumie śmiesznie nie jest. Właściwie powinienem przestać się tym wszystkim przejmować i zająć się tylko sztuką, czyli moją muzyką. Ale jak na początku wspomniałem, Fortuna kołem się toczy i ostatnio się potoczyła tak, że nie mam na czym pracować, mój komputer odszedł do nieba lub piekła (kto to wie?) i liczę na Państwa pomoc. O moim problemie można przeczytać tutaj, po polsku, po niemiecku lub po angielsku.

Życząc Państwu Wesołych i spokojnych Świąt (na ile w tych szalonych czasach jest to możliwe) oraz Szczęśliwego Nowego Roku, serdecznie pozdrawiam z Berlina.

p.s. a tutaj można posłuchać mojej muzyki.

Z wolnej stopy 21

Zbigniew Milewicz

Pamięci obrońców Daugavpils

Nasi korespondenci zagraniczni nie próżnują. Aina Jakovele z Łotwy przysłała mi jeszcze ciepłą informację o odsłonięciu pomnika dowódców kampanii łatgalskiej, o której pisałem w materiale Polacy nad Dźwiną z 26 sierpnia b.r. Pomnik, przedstawiający marszałka Józefa Piłsudskiego oraz generałów Edwarda Rydza-Śmigłego, Janisa Balodisa i Peterisa Radzina powstał w Parku Wolności w Daugavpils, wpisując się pięknie we wspólne, łotewsko-polskie obchody odzyskania niepodległości. Uroczystość miała miejsce 15 listopada i była celebrowana przez przedstawicieli władz wojskowych i państwowych obydwu krajów.

Czytelników zainteresowanych szczegółami operacji wojennej sprzed stu lat, przeprowadzonej w ramach wojny polsko–bolszewickiej, odsyłam do tego wpisu. Dzisiaj natomiast chętnie przytoczyłbym słowa marszałka Piłsudskiego, który powiedział: „Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, aby ta niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi. A niepodległość jest dobrem nie tylko cennym, ale bardzo kosztownym”. Przypomniano je przy odsłonięciu pomnika, bo pod Łatgale armia łotewska i polska straciły kilkuset żołnierzy, kilkuset kolejnych zostało ciężko rannych a kilkudziesięciu zaginęło. Igor Prelatov, przewodniczący Rady Miasta Daugavpils, czyli Dyneburga, wyrażając wdzięczność ludziom, którzy złożyli tę ofiarę, podkreślił , że minęło ponad 100 lat, a przedstawiciele Łotwy i Polski po raz kolejny stoją tu razem, co oznacza, że czas ich zjednoczył i współpracują ze sobą coraz bliżej. Nic nie cementuje przyjaźni narodów tak mocno, jak wspólne bitwy, wspólne straty i wspólne zwycięstwa – mówili kolejni oratorzy. Oczywiście, akcentowano również obecne, wielkie znaczenie Sojuszu NATO dla obronności Łotwy i Polski oraz fakt, że nasi żołnierze ze sobą współpracują w ramach różnych, konkretnych zadań. Polscy żołnierze są również obecni w łotewskiej grupie bojowej, aby zademonstrować nie tylko pozycję i jedność sojuszu wojskowego, ale także zjednoczenie obu narodów poprzez przyjaźń” – stwierdzono.

Pomnik dowódców kampanii Łatgale wykonano ze specjalnego metalu – cortine; autorem jest Romuald Gibovsky. Cortin nie potrzebuje malowania. Z czasem nabiera charakterystycznego, rdzawego odcienia, który pasuje do tego środowiska, pobliskiej kolei, budynków i wydarzeń z przeszłości. Koszt produkcji i montażu pomnika wyniósł ok. 20 tysięcy euro; pokrył go polski fundusz wspierający Polaków na Wschodzie.

Zdjęcia z gazety Latgales laiks.

A tu tekst po łotewsku:

Atklāts piemineklis Latgales kampaņas virspavēlniekiem

Polijas un Latvijas neatkarības gadadienas svinību ietvaros svētdien, 15. novembrī pl. 12.00, Daugavpilī, Brīvības parkā netālu no krusta kritušajiem poļu karavīriem, tika atklāts piemineklis Latgales kampaņas virspavēlniekiem – maršalam Juzefam Pilsudskim, ģenerālim Edvardam Ridzam-Smiglijam, ģenerālim Jānim Balodim un ģenerālim Pēterim Radziņam, kuri vadīja kaujas, kurās Daugavpils tika atbrīvota no lieliniekiem.

Pirms vairāk nekā simts gadiem Latgalē sākās Polijas un Latvijas armijas kopīgā uzbrukuma operācija “Ziema” ar mērķi padzīt Padomju Krievijas lieliniekus. Polijas un Latvijas valstu vadītāji secināja, ka, tikai darbojoties kopīgi, valstīm izdosies aizsargāt savu suverenitāti.

1919. gada 30. decembrī Polijas militārais atašejs Rīgā pulkvedis Aleksandrs Miškovskis, Latvijas Bruņoto spēku virspavēlnieks ģenerālis Jānis Balodis un Latvijas armijas virspavēlnieka štāba priekšnieks ģenerālis Pēteris Radziņš parakstīja vienošanos par sadarbību. Lēmumu par Polijas iesaisti karadarbībā pašos Latvijas austrumos pieņēma Polijas valsts vadītājs maršals Juzefs Pilsudskis.

3. janvārī Polijas un Latvijas spēki ģenerāļa E. Ridza-Smiglija un Latvijas armijas Galvenā štāba vadībā stājās cīņai ar iebrucēju. Kopumā kaujās iesaistījās ap 20 000 Latvijas armijas un 35 000 Polijas armijas karavīri. Gaisa temperatūra janvārī bija noslīdējusi līdz -30 °C atzīmei. Daugavpils tika atbrīvota jau pirmajā uzbrukuma dienā. (…)

“Poļi vēlas neatkarību un vēlas, lai tā maksātu tikai divus grašus un divus asins pilienus. Taču neatkarība ir ne tikai vērtīga, bet arī dārga,” kādreiz teicis Polijas armijas virspavēlnieks Juzefs Pilsudskis. Latgales atbrīvošanas kaujās Latvijas un Polijas armija zaudēja vairākus simtus karavīru, vēl vairāki simti tika smagi ievainoti, bet vairāki desmiti karavīru pazuda bez vēsts.

Daugavpils domes priekšsēdētājs Igors Prelatovs, uzrunājot klātesošos, pauda pateicību tiem, kas savulaik palīdzēja Latvijai aizstāvēt savu suverenitāti. “Ir pagājuši vairāk nekā 100 gadi un Latvijas un Polijas pārstāvji atkal stāv šeit kopā, kas nozīmē, ka laiks mūs ir apvienojis un mūs sadarbība kļūst aizvien ciešāka,” uzsvēra Igors Prelatovs.

Turpinājumā klātesošos uzrunāja arī Polijas pagaidu pilnvarotā lietvede Latvijā, konsule Malgožata Heiduka-Gromeka.

Latvijas Nacionālo Bruņoto spēku komandieris ģenerālis Raimonds Graube klātesošajiem atgādināja senu patiesību, ka nekas neuztur tautu draudzību tik stipri kā kopējas kaujas, kopēji zaudējumi un kopējas uzvaras. Turpinājumā viņš nolasīja Latvijas aizsardzības ministra Arta Pabrika vēstuli.

Zemessardzes 3. Latgales brigādes komandieris pulkvežleitnants Oskars Purmalis nolasīja NBS komandiera ģenerāļa Leonīda Kalniņa vēstuli, kurā viņš pauž pārliecību, ka Latvijas un Polijas militārā savienība nav formāls dokuments, bet gan radīta uz izcila vēsturiskas draudzības apliecinājuma. “Arī patlaban Polijas karavīri atrodas Latvijas kaujas grupas sastāvā, lai demonstrētu ne tikai militārās alianses nostāju un vienotību, bet arī abu nāciju savienību caur draudzību,” vēstulē norādījis Leonīds Kalniņš.

Pasākumā tika nolasīta arī Polijas kultūras ministra Pjotra Gļinska un Polijas armijas ģenerālštāba komandiera ģenerāļa Raimonda Andžeičaka vēstule. Pēc apsveikuma uzrunām un vēstuļu nolasīšanas Igors Prelatovs un Malgožata Heiduka-Gromeka atklāja pieminekli, kam sekoja ziedu nolikšana.

Piemineklis Latgales kampaņas virspavēlniekiem — maršalam Juzefam Pilsudskim, ģenerālim Edvardam Ridzam-Smiglijam, ģenerāim Jānim Balodim un ģenerālim Pēterim Radziņam ir izgatavots no speciāla metāla — kortēna. Tā autors ir Romualds Gibovskis.

Kortēnam nav nepieciešama krāsošana. Ar laiku tas iegūs rūsai līdzīgu nokrāsu, kas piestāvēs šai videi, tuvumā esošajam dzelzceļam, ēkām un to tālo dienu notikumiem. Pieminekļa izgatavošanas un uzstādīšanas izmaksas ir teju 20 000 eiro, tās sedz Polijas fonds, kas atbalsta Austrumu zemēs dzīvojošos poļus.

 

Kartofle – Erdäpfel – Potatos

W Niemczech zaczynają się właśnie wakacje jesienne, niekiedy zwane Kartoffelferien – wakacje ziemniaczane; nazwa pochodzi z czasów, gdy uczniowie pomagali dorosłym na roli. Po wprowadzeniu obowiązku szkolnego praca odbywała się przed szkołą i po lekcjach, ale w takie dni, kiedy miały miejsce wykopki, rodzice po prostu nie posyłali dzieci w ogóle do szkoły. Nie mogąc temu zapobiec, władze szkolne po prostu wprowadziły wakacje szkolne na okres zbiorów ziemniaków.

Kartofle to w sztuce piękny temat.

Pablo Neruda

Oda do frytek

We wrzącej
oliwie
pryska
radość
świata,
ziemniaczane
strugi
wędrują
na patelnię
jak śnieżnobiałe
pióra
porannych
łabędzi,
a wyskakują
na wpół złote od
płynnego bursztynu oliwek.

Czosnek
dodaj do tego
jego ziemisty zapach,
pieprz
przywiany znad zrębu gór
i tak
modnie ubrane
w kostiumy koloru kości słoniowej
lądują na  talerzu
zawsze powracająca pełnia

i wyborna prostota ziemi.

Tłumaczył Tibor Jagielski

De aardappeleters, schilderij van Vincent van Gogh, gemaakt in 1885 in Nuenen (Museum Otterlo)

Seamus Heaney
He received the Nobel Prize for Literature in 1995. 2011 he died in age of 74. I published already that poem, but it was so many years ago…

Digging

Between my finger and my thumb
The squat pen rests; snug as a gun.

Under my window, a clean rasping sound
When the spade sinks into gravelly ground:
My father, digging. I look down

Till his straining rump among the flowerbeds
Bends low, comes up twenty years away
Stooping in rhythm through potato drills
Where he was digging.

The coarse boot nestled on the lug, the shaft
Against the inside knee was levered firmly.
He rooted out tall tops, buried the bright edge deep
To scatter new potatoes that we picked,
Loving their cool hardness in our hands.

By God, the old man could handle a spade.
Just like his old man.

My grandfather cut more turf in a day
Than any other man on Toner’s bog.
Once I carried him milk in a bottle
Corked sloppily with paper. He straightened up
To drink it, then fell to right away
Nicking and slicing neatly, heaving sods
Over his shoulder, going down and down
For the good turf. Digging.

The cold smell of potato mould, the squelch and slap
Of soggy peat, the curt cuts of an edge
Through living roots awaken in my head.
But I’ve no spade to follow men like them.

Between my finger and my thumb
The squat pen rests.
I’ll dig with it.

Übersetzung ins Deutsche & Tłumaczenie na polski: HIER / TU

Jean-Francois Millet, La Récolte des pommes de terre, 1855 (Museum Baltimore)
 
O ziemniakach było już u mnie na blogu kilka wpisów, nie tylko cytowany powyżej wiersz Heaneya. Joanna Trümner, opowiadając o podróży do Peru, pisała w jednym z wpisów o ziemniakach. Pokazywałam w zeszłym roku choinki z ziemniaków. Publikowałam tekst o wielkiej innowacji agrarnej, jaką była uprawa ziemniaków, zainicjowana i wspierana na wielką skalę przez króla Prus, Fryderyka Wielkiego. Był opis wojennej wyprawy po ziemniaki autorstwa mojej ciotecznej babki. Napisałam też kiedyś wpis o Mamie i ziemniakach, a właściwie o obieraniu ziemniaków. Danusia czyli Danuta Starzyńska-Rosiecka podawała kilkakrotnie przepisy na ziemniaki (tu sałatka), a poza tym, tak jak ja, hodowała ziemniaka na balkonie (ja miałam w tym roku dwa). Ale chyba najdziwniejszym wpisem o ziemniakach jest historia o ziemniaku jako… pieniądzu. Czy muszę dodawać, że przygotowując ten wpis, obierałam jednocześnie ziemniaki, gotowałam je, kroiłam na plasterki i ubijałam jajka na hiszpański omlet z ziemniakami, zwany tortillą? Mniam…

***
Jaka smutna wiadomość. Wczoraj wieczorem umarła Joanna Trümner, tłumaczka i autorka, o której tu właśnie piszę, dosłownie w poprzednim akapicie.

Pisała dla nas o podróżach, do Peru, do Australii, pisały z Elą Kargol o Murze Berlińskim, ale na pewno wielu z nas zapamiętało ją przede wszystkim jako autorkę Stuarta, długiej opowieści o losach pewnego angielskiego nieudacznika, któremu się tak nie wiodło z kobietami i który wciąż nie mógł się zdecydować, czy woli bezpieczne i nudne życie nauczyciela matematyki, czy niepewne peregrynacje jako muzyk po trzeciorzędnych klubach i scenach muzycznych Australii. Opowieści Joanny o Stuarcie bardzo nas wszystkich zajmowały, a ponieważ historia posuwała się naprzód powoli, jako administratorka cieszyłam się na wiele lat opowieści i zawsze mówiłam, że Stuart to tacy moi Matysiakowie. W pewnym momencie przed kilku laty, niemal z dnia na dzień, Joanna przestała pisać o Stuarcie. Męczyłam ją, bo twierdziłam, że Czytelnicy (i ja) chcą się jednak dowiedzieć, co było dalej? Po jakimś czasie i z pewnymi oporami Joanna przyznała, że jej też brakuje tego Smutnego Pana. Była już chora, ale obie liczyłyśmy na to, że za chwilę podejmie przerwany wątek.
Niestety, nigdy już nie dowiemy się, co było dalej.

Żegnaj, Joasiu!

Trees & drzewa

Anna Nacher wrote on FB:

Plants never cease to amaze me. This juniper was rescued from the place, where someone threatened to burn it down or otherwise destroy. So upon hearing this, Marek Styczyński decided to uproot the already fully grown bush, then asked Marcin Sarota to transport it to Biotop Lechnica.
It was already too big to fit in the car, Marcin had at the disposal, so they were driving with this bush that took up all the inside space, sticking a bit through the window – luckily they didn’t meet the police (I’m sure the officers would’ve been sure the bush is driving a car). We immediately fell for each other when I saw it for the first time and sensed its marvellous, rich and strong smell. So we placed it in the soil again, with no guarantee it would survive. The first three years were difficult. It apparently was struggling, a lot. It was changing its shape, lost most of his leaves, then grew another set (of a completely different kind), then lost some more. I was afraid we’re losing it. But deep inside I knew it was still transforming and not giving up. And there He is, five years later, His Majesty Almighty Juniperus, with all his glorious smell again, giving shelter to so many other beings, uplifting my mood and coaching me on coping with transformation.

***
Adam Węglowski
napisał (albo został zacytowany) w kalendarzu Przekroju w sobotę 29 sierpnia 2020 roku, w Dzień Sprzeciwu wobec Prób Jądrowych

Drzewa, które pamiętają historię: Ocalone z blasku tysiąca słońc.

Hibakujumoku to po japońsku „drzewa, które przeżyły” wybuchy bomb atomowych w Hiroszimie i Nagasaki. Według naukowców fala uderzeniowa natychmiast unicestwiła co najmniej połowę drzewostanu w promieniu 2 km od epicentrum wybuchu. Większość pozostałych drzew zniszczyło promieniowanie. Przetrwało od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu sztuk, np. wierzba i eukaliptus przy ruinach zamku w Hiroszimie czy kilkusetletnie cynamonowce w świątyni Sanno Shinto w Nagasaki.

***
To mi przypomniało, że pierwszym drzewem, które odrosło w Hiroszimie był miłorząb japoński. Drzewo rośnie w ogrodzie Shukkei-en w centrum miasta, założonym w roku 1620. Ogród został całkowicie zniszczony w ataku nuklearnym, po miłorzębie pozostał pień, z którego już następnej wiosny odrosły nowe gałęzie.

Napis na tablicy głosi (Wikipedia):

Ten miłorząb jako jedyne drzewo w tym ogrodzie przetrwał burzę ogniową po bombardowaniu atomowym w dniu 6 sierpnia 1945 roku. Obwód pnia: około 4 m, wysokość: około 17 m, wiek drzewa: szacowany na ponad 200 lat. Jest przechylony przez podmuch, przycinanie gałęzi zapobiega jego upadkowi

***

Ale magia miłorzębu to nie tylko Hiroszima. To jedyne drzewo liściaste, które jest jednocześnie drzewem iglastym. Jego igły zrosły się w liście.

Czasami używana nazwa miłorząb japoński jest myląca, gdyż gatunek ten nie występuje naturalnie w Japonii, a jedynie z tego kraju drzewo to po raz pierwszy trafiło do Europy. Gatunek endemiczny i reliktowy, występujący na stanowiskach naturalnych wyłącznie w południowo-wschodniej części Chin, w prowincji Anhui, gdzie rośnie 167 drzew. Przez długi czas utrzymywało się przekonanie, że ani w Chinach ani w Japonii miłorząb nie występuje już w stanie dzikim, a jego osobniki rosnące m.in. przy wielu świątyniach i klasztorach zawdzięczają swe istnienie jedynie opiece kapłanów i mnichów. Miłorzęby mogą żyć nawet 4000 lat i osiągać wysokość 40 m.

Call for a Worldwide Reading

Call for a Worldwide Reading for the democracy movement in Hong Kong on 9 September 2020

German version see below/ deutschsprachige Version unten

The international literature festival berlin [ilb] is calling on individuals, schools, universities, cultural institutions and the media for a worldwide reading for freedom of expression and assembly on 9 September 2020. These readings are intended to draw attention to the situation of freedom of expression, freedom of assembly and human rights in Hong Kong, which were adopted by the United Nations in Paris on 10 December 1948. Hong Kong’s parliamentary elections are also scheduled for September 2020.

The recent arrests of 15 representatives of civil society, the democratic camp and the media are part of a long tradition of sometimes subtle, sometimes offensive efforts by the People’s Republic of China to influence the Hong Kong Special Administrative Region (SAR), which has been semi-autonomous since 1997, and its government formation. New York Times May 22nd: “On Hong Kong, the leadership struck a hard line at the annual meeting of China’s legislature, unveiling a plan to impose sweeping new security laws that would place the territory more firmly under Beijing’s thumb and crack down on antigovernment protests.” The headline of the Frankfurter Allgemeine Zeitung in Germany today: “China wants to put an end to the protest movement in Hong Kong”.

In 2014, the Chinese government stipulated that all candidates for the election of the head of government had to be approved beforehand in Beijing. Known as the “Umbrella Movement”, the population of Hong Kong responded with a series of large-scale demonstrations: Thousands of students and pupils, university teachers and intellectuals, artists, workers and employees demanded, among other things, the withdrawal of the resolution and the introduction of political reforms towards further democratization. There were numerous violent clashes between demonstrators and the police, who used pepper spray and tear gas against the largely peaceful demonstrators and arrested various.

At the end of 2015, five Hong Kong booksellers and publishers were abducted to mainland China where they were interned, interrogated and forced to confess. On February 24, 2020, one of the booksellers, Gui Minhai, was sentenced to 10 years in prison for “illegally passing secret information abroad”. While the Internet, newspapers, television and radio are officially uncensored in Hong Kong, most media are now owned by Chinese investors. Television and radio largely outdo each other in self-censorship.

Since March 2019, there have been renewed large-scale demonstrations against the pro-Beijing Hong Kong government over a draft bill that would also allow the extradition of wanted persons to China. Among other things, the demonstrators were demanding the withdrawal of the extradition bill, universal suffrage and the release of political prisoners. While the draft of the extradition bill was officially withdrawn by the government in September 2019, the responses to the other demands are being sat out. The result: over 1,000 protests and 8,000 arrests since then.

Due to COVID-19, the movement has largely shifted to the Internet in the form of memes and images. At the same time, a focus has been placed on the formation of trade unions in order to make the structures more sustainable. The recent arrests in April 2020 underline China’s ongoing efforts to stop critical voices and freedom of expression in Hong Kong. The leadership in Beijing is using the global crisis to quickly create facts and undermine the “one country, two systems” principle. It is challenging the constitutional requirement of non-interference in Hong Kong affairs and wants to introduce a new security law that can criminalize unpleasant political activities as terrorism. This course highlights the urgent need for international attention and solidarity at this time.

Read the 30 articles of human rights, which you can find in over 500 (!) languages on the website of the United Nations and read by Vivienne Westwood, Nina Hoss, Can Dündar, Patti Smith, Simon Rattle, Ai Weiwei, Elfriede Jelinek, and David Grossman subtitled in the languages Arabic, Chinese, German, English, French, Hindi, Russian, Spanish, and Turkish via our website.

Institutions and persons who would like to participate with a reading on 9 September 2020 are asked to inform us and send information like: name of the organizer, place and date of the event, participants, language of the event and, if you have, website link. Our e-mail address is: worldwidereading@literaturfestival.com. The ilb will announce the events on the website www.literaturfestival.com and in social media.

Aufruf zu einer Weltweiten Lesung für die Demokratiebewegung in Hongkong am 9. September 2020
Das internationale literaturfestival berlin [ilb] ruft Individuen, Schulen, Universitäten, kulturelle Institutionen und Medien zu einer Weltweiten Lesung für Meinungs- und Versammlungsfreiheit am 9. September 2020 auf. Mit diesen Lesungen soll auf die Lage der Meinungs- und Versammlungsfreiheit und der Menschenrechte in Hongkong aufmerksam gemacht werden, die am 10. Dezember 1948 von den Vereinten Nationen in Paris verabschiedet wurden. Im September 2020 ist auch die Parlamentswahl in Hongkong vorgesehen.

Die jüngsten Festnahmen von 15 VertreterInnen der Zivilgesellschaft, des demokratischen Lagers und der Medien reihen sich ein in eine lange Tradition der teils subtilen, teils offensiven Bemühungen der Volksrepublik Chinas, Einfluss auf die seit 1997 teil-autonome Sonderverwaltungszone Hongkong sowie deren Regierungsbildung auszuüben. Die New York Times schrieb am 22. Mai: „Was Hongkong betrifft, so schlug die Führung (Chinas) auf der Jahrestagung der chinesischen Legislative eine harte Linie ein und publizierte einen Plan zur Verabschiedung umfassender neuer Sicherheitsgesetze, die das Gebiet stärker unter die Regie Pekings stellen und gegen regierungsfeindliche Proteste vorgehen würden.“

2014 legte die Regierung Chinas fest, dass alle Kandidierenden für die Wahl des Regierungschefs oder der Regierungschefin zuvor in Peking genehmigt werden müssten. Bekannt unter der Bezeichnung „Regenschirm-Bewegung“ reagierte die Hongkonger Bevölkerung mit einer Reihe von Großdemonstrationen: Zu Hunderttausenden forderten SchülerInnen, Studierende, HochschullehrerInnen, Intellektuelle, KünstlerInnen, ArbeiterInnen und Angestellte die Rücknahme des Beschlusses und die Einleitung von politischen Reformen. Es kam zu zahlreichen Zusammenstößen zwischen Demonstrierenden und der Polizei, die mit Pfefferspray, Tränengas und Festnahmen gegen die weitgehend friedlichen Demonstrationen vorgingen.

Ende 2015 wurden fünf Hongkonger Buchhändler und VerlegerInnen nach Festlandchina entführt und dort interniert, verhört und zu Geständnissen gezwungen. Am 24. Februar 2020 wurde einer der Buchändler, Gui Minhai, für die „illegale Weitergabe von Geheiminformationen ans Ausland“ zu 10 Jahren Haft verurteilt. Während zwar Internet, Zeitungen, Fernsehen und Radio in Hongkong offiziell unzensiert sind, sind die meisten Medien inzwischen im Besitz von chinesischen Investoren. Fernsehen und Radio überbieten sich weitgehend in Selbstzensur.

Seit März 2019 kommt es erneut zu Großdemonstrationen gegen die Peking-nahe Regierung Hongkongs anlässlich eines Gesetzentwurfs, der auch die Auslieferung von gesuchten Personen an China ermöglichen sollte. Gefordert wurden von den Demonstrierenden unter anderem die Rücknahme des Auslieferungsgesetzes, das allgemeine Wahlrecht und die Freilassung von Demonstrierenden. Während der Entwurf des Auslieferungsgesetzes im September 2019 offiziell von Regierungsseite zurückgenommen wurde, werden die Antworten auf die weiteren Forderungen ausgesessen. Die Folge: über 1.000 Proteste und 8.000 Festnahmen seither.

Aufgrund von COVID-19 hat sich die Bewegung größtenteils in Form von Memes und Bildern ins Internet verlagert. Gleichzeitig wird ein Fokus auf das Bilden von Gewerkschaften gelegt, um den Strukturen mehr Nachhaltigkeit zu verleihen. Die jüngsten Festnahmen vom April 2020 unterstreichen die andauernden Bemühungen Chinas, kritische Stimmen und Meinungsfreiheit in Hongkong zu unterbinden. Die Führung in Peking nutzt die globale Krise, um rasch Fakten zu schaffen und das „Ein Land, zwei Systeme“ Prinzip zu untergraben. So stellt sie das in der Verfassung festgelege Gebot der Nichteinmischung in Hongkonger Angelegenheiten in Frage und will ein neues Sicherheitsgesetz einführen, das nicht genehme politische Aktivitäten als Terrorismus kriminalisieren kann. Dieser Kurs verdeutlicht, wie dringlich internationale Aufmerksamkeit und Solidarität gerade jetzt sind.

Gelesen werden sollen die 30 Artikel der Menschenrechte, die Sie in über 500 (!) Sprachen auf der Webseite der Vereinten Nationen finden sowie gelesen von Vivienne Westwood, Nina Hoss, Can Dündar, Patti Smith, Simon Rattle, Ai Weiwei, Elfriede Jelinek und David Grossman, untertitelt in den Sprachen Arabisch, Chinesisch, Deutsch, Englisch, Französisch, Hindi, Russisch, Spanisch und Türkisch über die Website des internationalen literaturfestival.

Institutionen und Personen, die sich mit einer Lesung am 9. September 2020 beteiligen möchten, werden gebeten, uns folgende Informationen zukommen zu lassen: Organisator*innen, Veranstaltungsort, Uhrzeit, teilnehmende Akteure, Veranstaltungssprache, ggf. Link zu Ihrer Webseite. Die E-Mail-Adresse lautet: worldwidereading@literaturfestival.com. Das ilb wird die Veranstaltungen auf der Webseite www.literaturfestival.com und in sozialen Medien ankündigen.

internationales literaturfestival berlin
Chausseestr. 5
10115 Berlin
Fon +49 (0) 30 – 27 87 86 65
Fax +49 (0) 30 – 27 87 86 85
presse@literaturfestival.com

Berlin liest | 6. September 2020 | 9.–19. September 202010. Graphic Novel Day | 13. September 20206. internationales literaturfestival odessa | 23.–27. September 2020

#ilb20 #ilb

http://www.litfestodessa.com
http://www.worldwide-reading.com
http://www.comics-berlin.de
http://www.wordalliance.org