Kiedy myślisz, że już nigdy nie będzie lepiej

Natalia Raginia, Ocalenie

Do przeczytania zanim przyjdziecie jutro do Polskiej Kafejki Językowej na spotkanie z Autorką w piątek 19 kwietnia

Prolog
Dzień, w którym umarła
Maj, rok 2012


Doczekała się. W końcu spełniło się wszystko to, na co tak długo czekała i gdyby mogła to teraz zobaczyć, ucieszyłaby się, że wreszcie odeszła. Od miesięcy nie pragnęła niczego bardziej, niż uwolnić się od tego nędznego życia, poczuć ulgę, beztroskę i lekkość. Rzucić wszystko i odejść, co mogła osiągnąć tylko w jeden znany jej sposób.
Nie poddała się od razu, walczyła, ale przegrała jednak z bezsilnością i beznadziejnością życia, jakie jej przypadło. A teraz? Teraz będzie już tylko dobrze, bo wreszcie nadszedł wymarzony i od dawna oczekiwany dzień, w którym zdołała przekroczyć tę cienką granicę ludzkiego bytu, po której stąpa tak wielu.

Continue reading “Kiedy myślisz, że już nigdy nie będzie lepiej”

Moje polskie drzewo

Roman Brodowski

Kiedy w 2014 roku, na zaproszenie Stowarzyszenia Literatów Białorusi, Oddział Grodzieński wraz z moimi berlińskimi przyjaciółmi przybyłem do tego pięknego miasta, nie wiedziałem jeszcze, że przez przypadek stanę się bohaterem pewnej, związanej z poniższym drzewem, historii.

Może i byłbym o niej zapomniał, gdyby nie fakt, że otrzymałem od Kazimierza, mojego grodzieńskiego Przyjaciela, fotografię tego pięknego, budzącego się z zimowego snu Klonu, polskiego, choć gatunkowo kanadyjskiego.

Continue reading “Moje polskie drzewo”

Krótkie życie kwitnącej wiśni

Ela Kargol

Przekwitają, bo wiosna przyszła za szybko, i miała od razu letnie zamiary, choć do lata jeszcze sporo czasu. Nie zdążyłam przyjść wczesnym rankiem i nie zdążyłam przyjść kilka dni wcześniej. A dzisiaj to już płatki ścielą różem ścieżki i kobierce.
Kobiety i dzieci w różowych sukniach, niczym Barbie naginają gałązki wiśni ku sobie, przytulają, uśmiechają się, potrząsają kwieciem, spoglądają na Kena, a Ken pstryka jedną fotkę za drugą. Różne ujęcia, z góry, z dołu. Ken leży w płatkach wiśni, a Barbie nad nim kryje się w kwieciu i rozmarzona liczy już lajki na swoim Instagramie.
Na chwilę świat wkłada różowe okulary, albo odwrotnie.
Ja też.

***

Continue reading “Krótkie życie kwitnącej wiśni”

U Pana Boga w kwietniu

Ewa Maria Slaska

Ostatnio, niezauważalnie (chyba), powrócił na bloga Don Kichot. Nie planowałam tego powrotu, ot, znowu się zaczął pojawiać, a skoro tak, to przydzieliłam mu poniedziałki. I nagle okazało się, że “nowa świecka tradycja”, nieważna i taka, którą ustaliłam właściwie tylko sama ze sobą, ma swoje wymagania i ja jako Adminka muszę je spełnić. Już już miałam wstawić na dziś wpis Eli o wiśniach (będzie jutro), albo Romka o innych drzwach (będzie pojutrze), gdy okazało się, że coś, niewiadomoco, zażądało, żeby na dziś wstawić Don Kichota. Co lepsze, wcale nie wiedziałam, co miałabym wstawić, wpisałam więc w Google’a “Don Kichot kwiecień poniedziałek”, a wujaszek natychmiast mi znalazł temat dzisiejszego wpisu: Emilian Kamiński!

Continue reading “U Pana Boga w kwietniu”

Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (10)

Teresa Rudolf

Filomena przyglądała się z okna swej szarej ulicy Karmelickiej. 
Dzień wychylał się powoli, leniwie z mgły porannej, nie mogąc się zdecydować, czy tak naprawdę chce już wychodzić “z pieleszy”.
Słychać było gruchanie gołębi, na razie tylko kilka spacerowało po chodniku, a czasem jakiś pojedynczy podrywał się głośno do lotu, wystraszony przez kogoś biegnącego do odjeżdżającego już prawie tramwaju… Dało się słyszeć otwieranie małych sklepików spożywczych; opuszczanie, lub podnoszenie markiz, jakieś pojedyncze rozmowy, niesione głośno przez pustkę ulicy.

Continue reading “Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (10)”

O Palestynie, Izraelu i Berlinie

Wiktor Pahl

Wszystko zaczęło się w październiku.

Taka jest narracja naszej klasy politycznej, ale jest to po prostu wygodne zachodnie kłamstwo. Wszystko zaczęło się prawie 76 lat temu, kiedy ponad głowami Palestyńczyków wielkie imperia zadecydowały o ich przyszłości i powstało państwo Izrael, które od dekad dokonuje ludobójstwa na ludności arabskiej. Od października Izrael zamordował już ponad 30 000 palestyńskich cywilów (w tym kilkanaście tysięcy dzieci) i nic nie zapowiada, że zamierza się zatrzymać.

Continue reading “O Palestynie, Izraelu i Berlinie”

“Strefa interesów”

Film został nagrodzony Oskarami i teraz wszyscy o nim mówią. Poprosiłam dwie blogowe Autorki o opinię.

Ela Kargol

Strefa życia i strefa śmierci. Każda z nich to strefa interesów.

Fabryka pracuje na pełnych obrotach, tuż za płotem strefy życia wielkie piece, stale udoskonalane, palą, to co ma być spalone. Byle szybciej, byle więcej. Głośno, bardzo głośno, ale do tych odgłosów można przywyknąć, a kto nie przywyknie, ten opuszcza strefę.
Nie opuściłam kina, choć dźwięki przeszkadzały, utrudniały oglądanie. Pies też mnie denerwował. Za dużo go było na ekranie.
Rudolf dbał o karierę, rodzinę i konia.
Złotowłosa Hedwig o dom, ogród, dzieci (?) i swoje miejsce na ziemi w swojej strefie.

Niesforny jest popiół, bo wlezie tam, gdzie nie powinien. Osadza się, sieje się sam na polach, wchodzi przez okna i drzwi, frunie hen. Czasem rzeką popłynie, aż do Wisły i dalej.
Tata chciał nauczyć mnie pływać w tej rzece, właśnie w tej. Ale rzeka nie chciała. Ja o popiołach wtedy nic nie wiedziałam.
Pływać nauczyłam się w Poznaniu, na pływalni zrobionej ze synagogi.

Buty, walizki, okulary, kule, ubrania, torby, zdjęcia….- rzeczy, których nie zdążono spalić, zniszczyć, przebrać, wysegregować za szklanymi oknami wystawowymi zaświadczają o istnieniu fabryki.
My wchodzimy na teren obozu przechodzimy obok i wychodzimy tym samym wyjściem, Po tylu latach „Arbeit macht frei“ niewiele znaczy, znaczy się wiemy, co znaczy, co znaczyło wtedy, ale nie doświadczymy nigdy tego samego. I widok tych butów i kapeluszy i sztucznych szczęk niczego nie zmieni, niczego nie nauczy. Sulamit ma teraz inne imię, jej włosy są nadal spopielałe, ale śmierć nie jest tylko mistrzynią z Niemiec.
 
Pielęgnujemy swoje ogrody, dbamy o dom, o psa, kota, czasem konia, staramy się dobrze wychować dzieci, służbę traktujemy należycie, podlewamy róże i dalie.
Na płatki róż opada popiół i już nie są czerwone, kalarepa ma smak śmierci, a wino i tak się przestało piąć po murze. Mimo wszystko było pięknie. Dzieci dokazywały, śmiały się i biegały nie znając umiaru, pluskały w basenie i nie bały się Baby Jagi. Nie dla nich Baba Jaga rozpalała ogień w piecu. Nie dla nich budowano kominy. Nie dla nich spadały gwiezdne talary.


Dwa światy równoległe.

Pozytyw, negatyw.

Tak blisko siebie.
Tak daleko.
Wtedy i jeszcze przedtem, teraz i potem.

Niewiele się zmieniło.
“Czarne mleko jutrzni…” rozlewa się nadal.

Monika Wrzosek-Müller

Czy dzieci naprawdę bawią się złotymi zębami? Czy babcia, czyli mama pani domu, czyli Hedwig wyjeżdża, bo coś zrozumiała? Czy mniejszy chłopiec ma trochą skrzywione życie potem, bo się boi brata i w ogóle wszystkiego naokoło? Dlaczego Höß wymiotuje w Oranienburgu, choć w Oświęcimiu tak mu sie podoba? Czy dziewczyna, która rozkłada jablka dla więziennych pracowników jest z bajki, czy jest rzeczywista postacią? Czy Hedwig ma stosunek z ogrodnikiem? Czy służące też kiedyś zostaną spalone w wydajnych i nowoczesnych piecach?

Pytania i pytania i może dobrze, bo inaczej pewnie już nikogo ten temat nie zainteresuje; jak pokazać generacjom pokoju taką makabrę? Jak ich pozytywnie zaszokować? Czy artystycznie przetkany film coś zmienia, daje inną perspektywę? Dźwięki były wspaniałe, sugerowały rzeczywistość zza płotu. Dlaczego nie było zapachu, na pewno musiało śmierdzieć?

Im dłużej myślałam o tym filmie, tym bardziej mi się podobał; choć na początku wyszłam rozzłoszczona, jak można tak nic nie pokazać, niby pokazując wszystko?

Ciekawe nie przychodzi mi po tym filmie do głowy, żeby pisać: reżyser…, rola główna…, produkcja… Coś jednak jest inaczej, tylko czy rzeczywiście dotrze do młodych, nie wiem.

Ewa Maria Slaska

Mi się film bardzo nie podobał. Uważam, że teraz nic nie pokazuje i jeśli ktoś przedtem nie wiedział, co się tam dzieje, potem też nie będzie wiedział, a za to (za to?) za kilka lat młodzież, oglądając ten film bez kontekstu Oskara i aktualnych komentarzy, zapyta, czemu robiło się tyle krzyku o tę wojnę, skoro tak naprawdę nic się nie wydarzyło.

Redakcja (wg Wikipedii)

Strefa interesów (ang. The Zone of Interest) – dramat historyczny z 2023 roku w reżyserii Jonathana Glazera, luźno oparty na powieści Martina Amisa z 2014 roku. Prace nad filmem trwały 10 lat. Jest to koprodukcja Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Polski (PISF). Film przedstawia codzienne życie niemieckiego nazistowskiego komendanta KL Auschwitz Rudolfa Hößa (Christian Friedel), który wraz z żoną Hedwig (Sandra Hüller) stara się zbudować wymarzone życie w willi zlokalizowanej w strefie interesów niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Premiera Strefy interesów odbyła się 19 maja 2023 na 76. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, gdzie film zdobył nagrodę Grand Prix i nagrodę FIPRESCI. Został uznany przez National Board of Review za jeden z pięciu najlepszych międzynarodowych obrazów 2023 roku. Otrzymał Oscary dla najlepszego filmu międzynarodowego i za najlepszy dźwięk.

Rok produkcji2023
Data premiery19 maja 2023 (Cannes)
15 grudnia 2023 (Stany Zjednoczone)
2 lutego 2024 (Wielka Brytania)
8 marca 2024 (Polska)
Kraj produkcjiStany Zjednoczone
Wielka Brytania
Polska
Językniemiecki
polski
jidysz
Czas trwania105 minut
ReżyseriaJonathan Glazer
ScenariuszJonathan Glazer
Główne roleChristian Friedel
Sandra Hüller
MuzykaMica Levi
ZdjęciaŁukasz Żal
ScenografiaChris Oddy
Joanna Kuś
Katarzyna Sikora
KostiumyMałgorzata Karpiuk
MontażPaul Watts
ProdukcjaEwa Puszczyńska (Extreme Emotions)
James Wilson (Two Wolves Films)
WytwórniaPolski Instytut Sztuki Filmowej
Film4
Access
JW Films
Extreme Emotions
DystrybucjaA24 (Stany Zjednoczone i Wielka Brytania)
Gutek Film (Polska)
Przychody brutto$16 milionów

Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (9)

Teresa Rudolf

Filomena i jej sny

Dzisiejszego rana, kiedy Filomena otworzyła okno sypialni, wciągnęła w nos i płuca najczystsze powietrze wiosny, zapach wszelakiej  roślinności, a dla uszu śpiew i świergot ptaków, a i odległe szczekanie psa. To towarzyszące uczucie harmonii wszystkich wrażeń odurzyło ją zupełnie. Siadła na krześle stojącym przy oknie, zamknęła oczy i poczuła ogromną błogość rozleniwiającą całe ciało…

Continue reading “Podróż dookoła ziemi w kilku scenkach (9)”