Irena S.

 

zaprasza na berlińską premierę spektaklu Irena
 5 maja 2024 roku o godz. 17:00 w Admiralspalast w Berlinie 

Irena to spektakl w reżyserii Briana Kite’a o Irenie Sendlerowej. Ta polsko-amerykańska produkcja miała swoją prapremierę w sierpniu 2022 roku, w 80 rocznicę częściowej likwidacji warszawskiego getta i śmierci Janusza Korczaka. Kompozytorem muzyki do tego dramatu muzycznego jest laureat Grammy Włodek Pawlik. Po znakomitych recenzjach i świetnym przyjęciu przez publiczność, zostaliśmy zaproszeni, by pokazać ten spektakl w Teatrze Polskim w Warszawie w 80 rocznicę Powstania w Getcie Warszawskim w marcu ubiegłego roku. Wśród gości znalazło się ponad stu zaproszonych przez MSZ przedstawicieli Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego w Warszawie. W spektaklu uczestniczyła też Elżbieta Ficowska, – najmłodsze dziecko uratowane przez Irenę Sendlerową z warszawskiego getta. Po każdym z warszawskich spektakli adresowała swoją wspaniałą przemowę do zebranej publiczności. Elżbieta Ficowska zadeklarowała swój udział w berlińskiej premierze.

Continue reading “Irena S.”

“Strefa interesów”

Film został nagrodzony Oskarami i teraz wszyscy o nim mówią. Poprosiłam dwie blogowe Autorki o opinię.

Ela Kargol

Strefa życia i strefa śmierci. Każda z nich to strefa interesów.

Fabryka pracuje na pełnych obrotach, tuż za płotem strefy życia wielkie piece, stale udoskonalane, palą, to co ma być spalone. Byle szybciej, byle więcej. Głośno, bardzo głośno, ale do tych odgłosów można przywyknąć, a kto nie przywyknie, ten opuszcza strefę.
Nie opuściłam kina, choć dźwięki przeszkadzały, utrudniały oglądanie. Pies też mnie denerwował. Za dużo go było na ekranie.
Rudolf dbał o karierę, rodzinę i konia.
Złotowłosa Hedwig o dom, ogród, dzieci (?) i swoje miejsce na ziemi w swojej strefie.

Niesforny jest popiół, bo wlezie tam, gdzie nie powinien. Osadza się, sieje się sam na polach, wchodzi przez okna i drzwi, frunie hen. Czasem rzeką popłynie, aż do Wisły i dalej.
Tata chciał nauczyć mnie pływać w tej rzece, właśnie w tej. Ale rzeka nie chciała. Ja o popiołach wtedy nic nie wiedziałam.
Pływać nauczyłam się w Poznaniu, na pływalni zrobionej ze synagogi.

Buty, walizki, okulary, kule, ubrania, torby, zdjęcia….- rzeczy, których nie zdążono spalić, zniszczyć, przebrać, wysegregować za szklanymi oknami wystawowymi zaświadczają o istnieniu fabryki.
My wchodzimy na teren obozu przechodzimy obok i wychodzimy tym samym wyjściem, Po tylu latach „Arbeit macht frei“ niewiele znaczy, znaczy się wiemy, co znaczy, co znaczyło wtedy, ale nie doświadczymy nigdy tego samego. I widok tych butów i kapeluszy i sztucznych szczęk niczego nie zmieni, niczego nie nauczy. Sulamit ma teraz inne imię, jej włosy są nadal spopielałe, ale śmierć nie jest tylko mistrzynią z Niemiec.
 
Pielęgnujemy swoje ogrody, dbamy o dom, o psa, kota, czasem konia, staramy się dobrze wychować dzieci, służbę traktujemy należycie, podlewamy róże i dalie.
Na płatki róż opada popiół i już nie są czerwone, kalarepa ma smak śmierci, a wino i tak się przestało piąć po murze. Mimo wszystko było pięknie. Dzieci dokazywały, śmiały się i biegały nie znając umiaru, pluskały w basenie i nie bały się Baby Jagi. Nie dla nich Baba Jaga rozpalała ogień w piecu. Nie dla nich budowano kominy. Nie dla nich spadały gwiezdne talary.


Dwa światy równoległe.

Pozytyw, negatyw.

Tak blisko siebie.
Tak daleko.
Wtedy i jeszcze przedtem, teraz i potem.

Niewiele się zmieniło.
“Czarne mleko jutrzni…” rozlewa się nadal.

Monika Wrzosek-Müller

Czy dzieci naprawdę bawią się złotymi zębami? Czy babcia, czyli mama pani domu, czyli Hedwig wyjeżdża, bo coś zrozumiała? Czy mniejszy chłopiec ma trochą skrzywione życie potem, bo się boi brata i w ogóle wszystkiego naokoło? Dlaczego Höß wymiotuje w Oranienburgu, choć w Oświęcimiu tak mu sie podoba? Czy dziewczyna, która rozkłada jablka dla więziennych pracowników jest z bajki, czy jest rzeczywista postacią? Czy Hedwig ma stosunek z ogrodnikiem? Czy służące też kiedyś zostaną spalone w wydajnych i nowoczesnych piecach?

Pytania i pytania i może dobrze, bo inaczej pewnie już nikogo ten temat nie zainteresuje; jak pokazać generacjom pokoju taką makabrę? Jak ich pozytywnie zaszokować? Czy artystycznie przetkany film coś zmienia, daje inną perspektywę? Dźwięki były wspaniałe, sugerowały rzeczywistość zza płotu. Dlaczego nie było zapachu, na pewno musiało śmierdzieć?

Im dłużej myślałam o tym filmie, tym bardziej mi się podobał; choć na początku wyszłam rozzłoszczona, jak można tak nic nie pokazać, niby pokazując wszystko?

Ciekawe nie przychodzi mi po tym filmie do głowy, żeby pisać: reżyser…, rola główna…, produkcja… Coś jednak jest inaczej, tylko czy rzeczywiście dotrze do młodych, nie wiem.

Ewa Maria Slaska

Mi się film bardzo nie podobał. Uważam, że teraz nic nie pokazuje i jeśli ktoś przedtem nie wiedział, co się tam dzieje, potem też nie będzie wiedział, a za to (za to?) za kilka lat młodzież, oglądając ten film bez kontekstu Oskara i aktualnych komentarzy, zapyta, czemu robiło się tyle krzyku o tę wojnę, skoro tak naprawdę nic się nie wydarzyło.

Redakcja (wg Wikipedii)

Strefa interesów (ang. The Zone of Interest) – dramat historyczny z 2023 roku w reżyserii Jonathana Glazera, luźno oparty na powieści Martina Amisa z 2014 roku. Prace nad filmem trwały 10 lat. Jest to koprodukcja Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Polski (PISF). Film przedstawia codzienne życie niemieckiego nazistowskiego komendanta KL Auschwitz Rudolfa Hößa (Christian Friedel), który wraz z żoną Hedwig (Sandra Hüller) stara się zbudować wymarzone życie w willi zlokalizowanej w strefie interesów niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Premiera Strefy interesów odbyła się 19 maja 2023 na 76. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes, gdzie film zdobył nagrodę Grand Prix i nagrodę FIPRESCI. Został uznany przez National Board of Review za jeden z pięciu najlepszych międzynarodowych obrazów 2023 roku. Otrzymał Oscary dla najlepszego filmu międzynarodowego i za najlepszy dźwięk.

Rok produkcji2023
Data premiery19 maja 2023 (Cannes)
15 grudnia 2023 (Stany Zjednoczone)
2 lutego 2024 (Wielka Brytania)
8 marca 2024 (Polska)
Kraj produkcjiStany Zjednoczone
Wielka Brytania
Polska
Językniemiecki
polski
jidysz
Czas trwania105 minut
ReżyseriaJonathan Glazer
ScenariuszJonathan Glazer
Główne roleChristian Friedel
Sandra Hüller
MuzykaMica Levi
ZdjęciaŁukasz Żal
ScenografiaChris Oddy
Joanna Kuś
Katarzyna Sikora
KostiumyMałgorzata Karpiuk
MontażPaul Watts
ProdukcjaEwa Puszczyńska (Extreme Emotions)
James Wilson (Two Wolves Films)
WytwórniaPolski Instytut Sztuki Filmowej
Film4
Access
JW Films
Extreme Emotions
DystrybucjaA24 (Stany Zjednoczone i Wielka Brytania)
Gutek Film (Polska)
Przychody brutto$16 milionów

Aus der Polkopedia – Bilder & Gedichte

Bei der Polkopedia veröffentlichten wir letztens 30 Biographien von Polinnen, die während des Zweiten Weltkrieges hingerichtet worden sind. Enthauptet. Meistens für Hoch- bzw. Landesverrat, Heimtücke, Begünstigung des Feindes – dies bedeutete oft Stückchen Brot und Becher Tee. Seltener waren es andere Beschuldigungen, zum Beispiel Brandstiftung.

20 Personen, Polen* und Deutsche* schrieben über diese Frauen oder gedachten sie in anderer Weise. Es entstanden Texte, Gedichte, eine theatralische Etude, ein Theaterstück, Fotos, Videos, Bilder, Collagen, Plakate.

Diese Bilder malte Anna Krenz


Diese Gedichte schrieb Ela Kargol

Sterbeurkunde: Gertruda Świerczek

geboren:22. XII. 1921 in Bad Gottschalkowitz (Goczałkowice-Zdrój)
enthauptet:8. IX. 1944 in Berlin – Plötzensee

Sie bat um Begnadigung
Aber keiner hat zugehört.
Die Brüder an der Front
mit Eisernen Kreuzen gekennzeichnet
haben auch nicht geholfen.
Sie bat vom ganzen Herzen.
Sie bat um die Jugend
Um die Zukunft,
Um die nächsten Jahre.
Sie bat um das Leben,
Nicht um den Tod.
Und trotzdem
ließ sie sich 
mit ihren 22 Jahren 
ohne Wiederstreben auf das Fallbeilgerät legen.

Sterbeurkunde Hedwig Neumann

geboren: 21. IX 1890, in Bickern/Kreis Gelsenkirchen
enthauptet: 27. I. 1944 in Berlin-Plötzensee

Jadzia, ein Mädchen aus Opalenica
Hedwig, eine Frau aus Berlin
Großes Herz
Große Wohnung
Große Taten
Großes Urteil
Und alles im Namen
des deutschen Volkes.

Sterbeurkunde Maria Wieczorek

geboren: 4. VIII. 1886 in Radzionkau/Kreis Tarnowitz (Radzionków/Tarnowskie Góry)
enthauptet: 22. IX. 1944 in Berlin – Plötzensee

Ich packe meinen Koffer*

Der Koffer war klein.
Das Kleid schlicht und fein.
Ein Unterrock für alle Fälle,
Damit das Kleid in Form bleibt
An richtiger Stelle.
Der Büstenhalter
Sorgte für schönen Busen,
Der Kamm für die Frisur.
Alles durchdacht und gepackt
Für die letzte Himmelstour.
Unterjäckchen für die kalten Nächte.
Eine Hose, ein Hemd, ein Heft,
Handtasche, ein paar Groschen und Einkaufsbeutel.

Sie ging doch unter die Leute.
Den Mantel trug sie auf dem Arm
Als sie losging, es war noch warm.
Die Kälte kam zu ihr viel später.
Und mit der Kälte kam der Täter.

Und ihre Reise ging zu Ende.
Im fremden Ort mit kühlen Wänden.
Mit auf dem Rücken gefesselten Händen
Legte sie sich sanft für den Schlaf.
Er kam zu schnell, sie war noch wach.
Heimtückisch wurde sie bestraft.

* ein sehr populäres und beliebtes Spiel für die Kinder, nicht nur in Deutschland

Sterbeurkunde Marianna Gąszczak

geboren:28. XII. 1914 in Duisburg
enthauptet:28. IX. 1943 in Berlin – Plötzensee

Wer könnte schon ihren Namen richtig aussprechen?
Damals im Gerichtssaal?

GĄSZCZAK.
So viele Konsonanten auf eimal und noch ein nasaler Vokal.
Den Nasalvokal ließen sie verschwinden.
Damals im Gerichtssaal.

GASZCZAK.
Dann verschwand noch ein „Z“
GASCZAK:
Damals unter Guillotine.

Und alle Buchstaben waren auf einmal weg.
Und sie auch.

Sterbeurkunde Pelagia Szeffczyk

geboren 8. März 1915 in Bottrop
enthauptet 5. Oktober 1943 in Berlin-Plötzensee

Ihr Stolperstein glänzt in der Sonne.
Ihr Leben aber nicht mehr.

Der Tod kam schnell.
Wie der Meister aus Deutschland.

Er brauchte nur 7 Sekunden.
Der Tod, nicht der Meister.

Vielleicht doch der Meister.
Aus Deutschland.

Sterbeurkunde Wilhelmine Günther

geboren 18. VII. 1917 in Poznań
enthauptet 9. VI. 1944 in Berlin – Plötzensee

Die Verstorbene war nicht verheiratet.
Ihre Tochter nannte sie Maria,
Maria die Uneheliche.
Ihr Verlobter hieß Antoni,
Ihre Mutter Marianna,
Mit Doppel “n”.

Nur der Vater hieß
Friedrich Wilhelm und konnte den Namen
seiner Frau nicht richtig aussprechen.
Ein “n” hat er immer vergessen.

Sie wohnten in der falschen Straße
Beide waren Schneider.
Das war aber die Straße der Bäcker.
Nicht der Schneider.

Liane Berkowitz

Michael Meinicke

Das folgende Hörspielmanuskript hatte ich vielen deutschsprachigen Sendern angeboten (auch Schweiz und Österreich). Mehrere Absagen kamen mit dem Vermerk – das Thema sei nicht aktuell.
Ein Exemplar befindet sich zur Einsicht in der Gedenkstätte Deutscher Widerstand: Bendlerblock
.

Seepferdchen

Hörspiel in zehn Teilen zur Erinnerung an die Opfer der ROTEN KAPELLE.
Liane Berkowitz war die Jüngste. Sie wurde am 5. August 1943, in Berlin / Plötzensee mit dem Fallbeil ermordet.

Hörspielstimmen:

Liane Berkowitz als Kind / als junge Frau / Briefstimme
Lehrer
Mutter Berkowitz
Billy Wilder als junger Mann
Lehrer der Heilschen Privatschule
Frau Harnack
Zeitungsjunge
Herr Rittmeister
Friedrich Rehmer
Libertas Schulze-Boysen (Lips)
Eine Polizeistimme
Kommissar Strübing
Richter
Sprecher für den Roman (Sven Hedin)
Mitgefangene
Hebamme
Wärterin
Drei junge polnische Frauen
Briefstimme Professor Stieve
Kind Nora, ca. zehn Jahre alt
Vater

Das Fallbeil im Hinrichtungsschuppen Plötzensee war hinter einem schwarzen Vorhang verborgen. Dieser war mit Metallringen an einer eisernen Stange befestigt. Um das Entsetzen der Verurteilten zu erhöhen, wurde der Vorhang mit einem Ruck aufgerissen und der Blick auf das von einer nackten Glühlampe grell beleuchtete Mordinstrument schlagartig freigegeben. Das Rasseln der Ringe erfolgte bei Hochbetrieb alle drei Minuten.

Stimme: Im Namen des Führers und des deutschen Volkes! Scharfrichter, walten Sie ihres Amtes!

rasseln
Adam Kuckhoff
rasseln
Frida Wesolek
rasseln
Ursula Goetze
rasseln
Maria Terwiel
rasseln
Oda Schottmüller
rasseln
Rose Schlösinger
rasseln
Hilde Coppi
rasseln
Klara Schnabel
rasseln
Else Imme
rasseln
Eva-Maria Buch
rasseln
Annie Krauss
rasseln
Ingeborg Kummerow
rasseln
Cato Bontjes van Beek
rasseln
…Berkowitz

1.

Lehrer im Gewölbekeller der Schule mit Liane (Kind): Ja, Herr Lehrer?
Lehrer: Hier, nimm das und bring es in den Klassenraum.
Liane: Was ist das, Herr Lehrer?
Lehrer: In diesem Glaszylinder befindet sich ein in Spiritus präpariertes Seepferdchen. Paß auf, dass Du es nicht zu sehr schüttelst. Es schwimmt dort in der Stille schon seit über hundert Jahren.
Liane: Wo hat es denn gelebt?
Lehrer: In der Südsee. Von dort brachte es einst ein berühmter Forscher von einer Expedition mit.
Liane: Und warum?
Lehrer: Damit wir hier lernen, was es für fantastische Lebewesen auf der Welt gibt. Schließlich ist das Seepferdchen bis heute ein geheimnisvolles Märchentier. Vor dir haben es schon viele Kinder bewundert.
Liane: Oh, so klein und schön. Die Augen sehen noch wie lebendig aus.

2.

Kind rennt im Altberliner Mietshaus die Treppen hoch. Schließt die Wohnungstür auf. Klavierübungen sind zu hören.

Liane: Mutti! Mamotschka! Heut’ half ich dem Herrn Lehrer tragen. Ein Seepferdchen in Spiritus. Über hundert Jahre alt. Ein richtiges Märchentier.
Mutter: Liane, was soll das! Sag’ zuerst einmal Guten Tag!
Liane: Guten Tag!
Mann: Guten Tag!
Mutter: So. Das nächste mal gleich so. Platz’ hier nicht immer so wild herein, wenn ich Schüler habe. Wie oft soll ich Dir das noch sagen. Jetzt geh’ bitte noch bis Halb ’runter in den Park. Wir sind mit der Übungsstunde noch nicht fertig. Und…exercice! Un, deux, trois…

Park. Gedämpfter Straßenlärm. Aus dem Fenster im ersten Stock flottes Klavierspiel. Irgendein bekannter Titel vom Ende der zwanziger Jahre, dazwischen die Stimme der Mutter mit un, deux, trois.

Billy Wilder: Hallo! Kleine! Wie geht’s? Dufte Musik! Du bist doch bestimmt die Liane. Ich hör’ immer deine Mutter rufen.
Liane: Ja, ich bin Liane. Die Musik kommt von meiner Mutti. Sie gibt Gesangsunterricht und Klavierstunden. Und wie heißt Du?
Billy Wilder: Billy Wilder. Kannst mich Billy nennen. So alt bin ich ja nun auch noch nicht. Also da oben wohnst Du? Ja, von dort wird ja auch immer gerufen: Liane! Raufkommen! Und wenn ich dann gucke, sehe ich niemanden. Aber ich höre diese Musik und denke, wer spielt da so gut? Ich wohne dort drüben zur Untermiete (beginnt Silben zu singen und zu steppen) und … dabdadu… and… one, two, three…
Liane: Oh, Sie können aber wirklich gut tanzen. Geben Sie vielleicht Tanzstunden?
Billy Wilder: No. That’s my job. Das ist meine Arbeit. Ich bin Eintänzer. In einem Restaurant am Kudamm.
Liane: Das ist lustig. Tanzen als Arbeit.
Billy Wilder: Oho. Du bist ja schon ziemlich schlau. Aber ich habe noch eine richtige Arbeit. Ich drehe Filme. Jetzt zum Beispiel einen Film über Menschen am Sonntag. Vielleicht kannst Du mitspielen. Ich werde mal mit deiner Mutter reden.
Liane: Richtig im Kino? Ach ja, das würde mir Spaß machen. Aber meine Mutti wird dagegen sein. Ich soll was Sinnvolles lernen. Mein Vater wollte das so. Er ist aber schon gestorben.
Billy Wilder: Wie schade! Doch deine Mutter ist eine kluge Frau. Sie hat recht. Lerne gut in der Schule. Das ist wichtig. Zum Film kannst Du immer noch kommen. Aber ich laß mir vielleicht von deiner Mutter mal einige Stunden geben. Jetzt muß ich aber abtanzen. Mein Job beginnt. Good bye, kleine Liane… and one, two, three…

3.

Privatschule. Lärm im Klassenzimmer

Lehrer: Meine Damen und Herren! Ich bitte mir Ruhe aus! Mit sechzehn sind Sie keine Kinder mehr. In der kommenden Stunde hätten Sie Englische Literatur. Der Unterricht wird wegen der Hitze ins Freie verlegt. Sie werden, bitte gesittet, wie es sich gehört, mit Frau Harnack in den Tiergarten gehen. (Freudiger Lärm) Ruhe! Ruhe, habe ich gesagt. Nehmen Sie ihre Sachen und verlassen Sie geordnet den Klassenraum.

Tiergarten (Park in Berlin mit Denkmälern) gedämpfter Stadtlärm

Harnack: Ich bitte Sie, etwas näher zu kommen und einen Halbkreis zu bilden. Dann muß ich nicht so schreien. Danke! Sie wissen, wie die Säule dort im Kreisverkehr genannt wird?
Durcheinander: Siegessäule! Siegessäule!
Harnack: Das ist klar. Aber woher stammt der Name? Vergangene Woche hatten wir darüber gesprochen. Also…ja, bitte, Fräulein Berkowitz.
Liane: Die Trommeln als Sockel symbolisieren Kriege. 1864 gegen Dänemark. 1866 gegen Österreich und 1870/71 gegen Frankreich. Ich weiß nicht…war es letztes Jahr? Da wurde umgebaut und die Viktoria oben nach Westen gedreht. Vielleicht greift der Führer Frankreich an. Hab’ ich jedenfalls so gehört.
Harnack: Fräulein Berkowitz, Sie erwähnen recht offen gefährliche Dinge. Vielleicht sollte mit Ihnen darüber gesprochen werden. Melden Sie sich mal nachher bei mir. Wir sehen nun die Denkmäler für mächtige Kriegsherren. Nicht auszudenken, wieviel Unglück sie über die Menschen brachten. Dort drüben Generalfeldmarschall von Moltke. Auf der Seite Kriegsminister von Roon und…kommen Sie bitte weiter, der so geliebte Kanzler von Bismarck…

Stimme entfernt sich, wird leiser, Fußgetrappel

4.

Stadtlärm

Zeitungsjunge: Berlin am Abend! Berlin am Abend! Kesselschlacht bei Charkow! Letzte und entscheidende Offensive gegen die Bolschewisten! 240 000 Gefangene!

Bei schönem Wetter voll besetzte Caféhäuser auf dem Kudamm! Neue Erfolgsmelodie von Zarah Leander!

Klingeln an der Wohnungstür, Schritte, Tür wird geöffnet

Rittmeister: Ja? Bitte?
Rehmer (genannt Remus): Entschuldigung, ich wollte zu Dr. Rittmeister. Ich heiße Fritz Rehmer.
Rittmeister: Ach ja! Kommen Sie herein, junger Mann. Oder muß ich Sie mit Dienstgrad anreden. Na, ich weiß Bescheid. Sie unterrichten mit meiner Frau zusammen am Heilschen Privatgymnasium. …beide sind inzwischen im Zimmer angekommen. Mehrere Personen sind anwesend…
Liebe Freunde! Hier bringe ich einen jungen Mann, der sicherlich genaueres über die Lage an der Front berichten kann. Er selbst ist erst kürzlich von dort als Verwundeter gekommen. Und draußen im Lazarett in Buch treffen ständig Verletzte aus den vordersten Linien ein. Also, das ist Fritz Rehmer und es trifft sich gut, daß gerade heute Libertas Schulze-Boysen gekommen ist. Sie will aber lieber unter uns Lips genannt werden. Hier am Fenster, das ist meine liebe Frau und daneben unsere Liane. Sie kennen Fräulein Berkowitz wohl aus der Schule.
Liane (schüchtern): Hallo, Remus.
Remus (räuspert sich): Guten Abend, Liane.
Rittmeister: Lips arbeitet mit Filmmaterial, das direkt aus den Kampfgebieten kommt. Ab und zu gelingt es ihr, Fotos mitzubringen, die bestimmt keine Zeitung abdrucken würde. Hier, sehen Sie sich das mal an. Das ist von einem Film abfotografiert. Also nichts Gestelltes.
Remus: Mein Gott! Wie schrecklich! Die werden gerade erschossen.
Rittmeister: Ja. Im Film sieht das so aus: Die Mutter wird mit ihrer kleinen Tochter, tja, wie alt wird sie sein…
Liane: Höchstens fünf, sechs Jahre.
Rittmeister: Das kann stimmen. Also, sie werden an die Wand gestellt. Sehen Sie. Und im Film rennt das Kind nochmals aus dem Bild und kommt mit seiner Puppe zurück. Und…hier…das kleine Mädchen stellt die Puppe neben sich an die Wand.
Remus: Das letzte Foto. Sie liegen übereinander. Die Puppe steht noch. Das tut deutschen Soldaten leid, so ein schönes Stück zu beschädigen. Ich kann ähnlich Grauenhaftes berichten. Was kann nur dagegen getan werden?
Lips: Ich habe Textmaterial von Freunden bekommen. Wir beraten gerade, ob wir das so als Flugblatt verteilen können. Fritz sollte sich das durchsehen. Liane, vielleicht liest Du mal einige Stellen vor.
Liane (mit kraftvoller Stimme): Gern. Was hier geschrieben ist, gibt doch Hoffnung. Zum Beispiel…
ein Endsieg des nationalsozialistischen Deutschland ist nicht mehr möglich.
Also dazu haben wir dann aktuelle und wahre Frontberichte gesetzt. Oder hier:
Hitler geht unter, ebenso wie Napoleon untergegangen ist. Wer die Zukunft des Volkes weiterhin mit den Geschicken Hitlers gleichsetzt, begeht ein Verbrechen!
Für mich ganz wichtig ist dieser Satz: Was kann der Einzelne tun, um seinen Willen zur Geltung zu bringen?
Rittmeister: Ich denke, das ist für alle im Augenblick das Entscheidende. Was können wir tun? Dieses Flugblatt zu lesen und sich in privatem Kreis darüber zum Gedankenaustausch zu treffen ist der erste Schritt. Jeder von uns weiß auch um die Gefahr dabei. In Deutschland herrscht Kriegsrecht. Dazu die faschistische Diktatur. Doch wir haben uns bereits entschieden. Wir handeln gegen das Regime, gegen die Schande.
Remus: Ich werde Flugblätter im Lazarett verteilen. Trotz der bitteren Zeiten ist das auch für mich heute ein besonderer Tag. Ich habe endlich die Freunde gefunden, nach denen ich lange suchte. Ich muss jetzt los. Komme ich zu spät ins Lazarett, gibt es unnötigen Ärger. Dank euch allen. Auf Wiedersehen, Liane (das Letztere in besonderem Tonfall).
Liane: Warte, Fritz. Ich komme mit zur S-Bahn. Entschuldigt, dass ich schon gehe. Aber meine Mutter ist unterwegs und ich muss um Acht den Gesangsschüler einlassen. Bis nächste Woche also. Tschüss.

5.

An einem See. Lagerfeuer prasselt. Küssen.

Remus: Lana, was ist das eigentlich für ein Muster? Hier oben, auf deinem Badeanzug?
Liane (kichernd): Lass das, Remi, das ist eine gestickte Kette von Seepferdchen. Die leben in der Südsee. Früher hatte ich sowas mal in der Schule gesehen. In Spiritus.
Remus: Ich wusste doch, meine Lana ist die Schlaueste. Was Du alles weißt. Aber hast du auch schon mal davon gehört, dass Seepferdchen als Zaubermittel gelten?
Liane: Zaubermittel? Nein. Was zaubern denn Seepferdchen?
Remus: Sie steigern die Potenz… grrr… komm, süßes Kind, geschwind. Her mit den Seepferdchen.
Liane: Remi, mein Lieber, Guter, sei mein, ich bin dein… ich liebe Dich so… (Musik)
Weißt Du, ich bin ganz sicher. Eines Tages werden wir es immer so schön haben. Was in Deutschland geschieht, kann nicht ewig dauern.
Remus: Der Krieg muß ein Ende haben. Wie können nur Menschen auf Menschen schießen. Jeder hat doch nur ein Leben.
Liane: Es ist gut, daß Du nächstes Wochenende mitmachst. Wenn wir Flugblätter gegen Krieg und Lüge kleben, ist das nicht viel. Aber einige Leute werden beginnen, nachzudenken. Und daraus wird mehr.
Remus: Ich hoffe das auch. Wir dürfen uns nicht erwischen lassen. Ich möchte nicht, dass mein liebes Mädchen aufs Polizeirevier muss. Du bist mein ganzes Glück.
Liane: Remi, wir haben doch alles genau abgesprochen. Niemand wird erwischt werden. Und unsere Liebe wird uns schützen. Wir tun doch etwas Gutes. Da kann einfach nichts geschehen. Hast Du im Kopf, was wir geschrieben haben?
Remus: Ja. Zum Schluss heißt es genau richtig:
Hitlers Sieg – Ewiger Krieg! Volkes Sieg – Beendet den Krieg!
Komm, Lana, lass uns ins Zelt kriechen. Das Feuer brennt runter. Kriegst Du nicht hier am Rücken schon eine Gänsehaut?

6.

Schläge an die Wohnungstür

Polizei: Aufmachen! Polizei!
Mutter: Ja. Ja. Moment, meine Herren. Es ist doch noch zu nachtschlafender Zeit. Guten Morgen, Sie wünschen?
Polizei: Weg da! Aus dem Weg! Ist Ihre Tochter zu Hause?
Mutter: Ja. Aber sie schläft noch. Seien Sie bitte nicht so laut. Sie braucht den Schlaf. Ein Kind ist unterwegs.
Polizei: So. Schwanger. Na, da holen Sie mal das saubere Fräulein aus der Falle. Sie soll sich anziehen und mitkommen. Aber dalli! Ah, da ist sie ja. Fräulein Liane Berkowitz?
Liane: Ja?
Polizei: Sie sind verhaftet. Sie kommen mit zum Polizeipräsidium am Alexanderplatz. Machen sie sich fertig. Beeilung, wenn ich bitten darf.

Büro des Vernehmers Kommissar Strübing

Strübing: Fräulein Berkowitz, wir sind ja in letzter Zeit ganz gut vorangekommen. Ich denke, Ihre Mitarbeit wird vor Gericht entsprechend gewürdigt werden. Bisher ist also von Ihnen zugegeben, dass Sie Flugblätter gegen die Ausstellung DAS SOWJET-PARADIES auf dem Kudamm geklebt haben. Gemeinsam mit den beiden, hier bekannten Personen. Wobei dann nicht wie geplant Einhundert, sondern nur die Hälfte angebracht wurden. Den Rest haben Sie aus Angst vor Entdeckung in einen Gully gestopft. Ist das so richtig?
Liane: Ja.
Strübing: Und war der Text derselbe, den ich Ihnen jetzt vorlese –
Ständige Ausstellung Naziparadies. Krieg, Hunger, Lüge, Gestapo wie lange noch?
Liane: Ja. So stand es auf den Zetteln.
Strübing: Na, seh’n Sie. So kommen wir doch voran. Für heute soll das genügen.

Leicht veränderte Auszüge aus Originalbriefen von Liane an die Mutter

Meine liebe gute Mamotschka!
Danke für die Schlüpfer und das Frottéhandtuch. Das Püree war noch warm. Das erste, warme Essen nach langer Zeit. Grüße Remus. Er soll mit den Ärzten kämpfen und sein kaputt geschossenes Bein nicht amputieren lassen. Wenn das nicht heilen sollte, ist in einigen Jahren immer noch Zeit dafür. Liebe einzige Mamotschka, es tut mir so leid, dir diesen Kummer zu bereiten. Ich weine sehr viel. Doch wir müssen beide gesund und stark bleiben für das Kindchen. Es wird so Mitte April geboren werden. Erzähle nichts von diesem Brief. Eine Wärterin schmuggelt ihn für mich. Möge Gott mit uns sein und gnädig. Deine Lana
Ps.: Danke für das Buch von Berger ’Mit Sven Hedin durch Asien’.

Liane träumt sich in der Zelle in die Welt Asiens – passende Musik

Buchtext-Sprecher: Jetzt waren wir auf dem Höhepunkt des Sommers. Unsere Karawane erreicht das Kloster SCHANDE-MIAO. Einer der Kameltreiber hatte versucht, zwei unserer besten Kamele zu stehlen. Doch die Mongolen hatten ihn eingeholt. „Nun gut, hier sind die beiden Kamele wohlbehalten zurück. Ich darf dann wohl gehen.“ „Da irrst Du dich. Du weißt genau, dass auf diesen Diebstahl der Tod steht. Aber wir lassen das unseren Herrn Sven Hedin, entscheiden. Los! Auf!“ Der Kerl wurde gefesselt und mitgeführt.

Brief Lianes

Liebste Mamotschka!
Nachdem mir die Zehen erfroren sind, bin ich nun in eine wärmere Zelle gekommen. Ich mache mir große Sorgen, ob das Kindchen davon einen Schaden genommen hat. Aber jetzt geht es etwas besser. Ich darf mich nicht aufregen, um das Kleine heil zur Welt zu bringen. Und Du mach dir bitte auch nicht solche Sorge. Du wirst noch sehr von uns gebraucht. Meine goldige Mama, verzeih mir alle Frechheiten. Ich bete hier zu Gott und vertraue auf seine Barmherzigkeit. Versuche, mir einen Priester zu schicken. Vielleicht wird es genehmigt. Um meine Sache steht es schlimm. Der Führer hat ein neues Gesetz erlassen. Es gilt rückwirkend. Kannst Du dich noch an die Zeilen von Turgenjew erinnern: „Glückliche Jahre, fröhliche Tage. Wie Frühjahrsgewässer sind sie vorübergerauscht.“ Mamotschka, bete für mich. Ich habe solche Angst…

7.

Gerichtsverhandlung, Verlesung des Urteils

Richter: Angeklagte Liane Berkowitz, erheben Sie sich. Die Angeklagte hat sich in schwerster Weise gegen die deutsche Volksgemeinschaft vergangen. Bei der Infamie ihres Handelns ist jegliche Milde unangebracht. Das bezieht sich ebenso auf eventuelle Sentimentalitäten hinsichtlich des jugendlichen Alters. Schlimmer noch als das Alter von 18 zur Tatzeit ist, dass es sich hier um eine weibliche Jugendliche handelt. In Gemeinschaft mit einer verbrecherischen Klicke hat sie sich einer ungeheuerlichen Staatsbedrohung schuldig gemacht. Dieses Vorgehen zeigt, dass die Angeklagte abgrundtief bis ins Mark verdorben ist. Somit ist nur das Höchsturteil möglich. Im Namen des Führers des Deutschen Reiches, Adolf Hitler, wird die Angeklagte zum Tode und zum dauernden Verlust der bürgerlichen Ehrenrechte verurteilt.

Brief Lianes

Meine Mamotschka!
Ich kann Dir nicht sagen, was ich bei der Verhandlung erlebt habe. Es könnte sein, daß Remus und ich uns nie wieder auf der Welt sehen werden. Ich versprach ihm, dass wir ein Kind als Zeugen unseres Lebens und unserer Liebe haben werden. Mama, ich quäle mich deinetwegen und darum müssen wir uns noch einmal sehen. Noch glaube und hoffe ich…

In der Zelle. Die Melodie der WARSZAWIANKA wird gepfiffen.

Liane: Wer pfeift da?
Mitgefangene: Das ist Erika von Brockdorff. Ihr Urteil lautete auf Zuchthaus. Ist gestern umgewandelt worden. Jetzt trägt sie wie Du die braune Armbinde mit den Buchstaben TK für Todeskandidat.
Liane: Schrecklich! Sie pfeift oft Lieder durchs Gitter. An den anderen Abenden höre ich das auch.
Mitgefangene: Ja, Sie macht allen Mut. Als ich neulich auf meine Verhandlung wartete, sprachen die anderen von ihrer Tapferkeit. Roeder, der Ankläger, brüllte: Ihnen wird das Lachen noch vergehen! Erika antwortete: Nicht, solange ich noch meinen Kopf auf den Schultern habe.
Liane: Ach, wenn ich doch auch solche Kraft hätte.
Mitgefangene: Du hast diese Kraft. Du hast sie für Zwei. Wann kommt denn dein Baby?
Liane: In zwei Monaten etwa. Und das in dieser furchtbaren Umgebung.
Mitgefangene: Komm, leg’ die Hände auf den Bauch. Atme tief und ruhig. Gib dem neuen Leben von deiner großen Kraft, deinem Mut ab. Es ist das, was von Dir und deinem Remus bleiben wird.
Liane: ich möchte leben. Mutter sein. Soll ich dieses Gefühl nie erfahren? Einem kleinen Menschen Geborgenheit geben. Es wäre so wunderbar. Ob mein Gnadengesuch Erfolg haben wird? Ich bin unendlich müde.

Brief Lianes

Liebe Mamotschka!
Meine Mitgefangenen, die das gleiche Urteil erhalten haben, kümmern sich sehr um mich. Ich verstehe nicht, weshalb sie so ruhig sind. Während der Gerichtsverhandlung hatte ich furchtbare Magenkrämpfe und Nasenbluten. Ich musste mich übergeben. Einmal wäre ich fast ohnmächtig geworden. Auf dem Gang fasste mir ein Kommissar unters Kinn. Er sagte, ich müsse stark sein und mit Remus sei nichts mehr zu machen. Das alles nennt sich hier human. Ich flehe Gott an. Ich werde auf dieser Welt noch gebraucht von Dir und meinem Kind. Deine Lana

8.

Geburtsvorgang

Hebamme: Atmen! Pressen! Atmen! Pressen! Ja, sehr schön. Gleich haben wir es. So, jetzt kannst Du zu deiner Mami. Wollen Sie ihr Kind nehmen?
Liane: Ja. Was ist es denn?
Hebamme: Ein gesundes Mädchen. Hat kleine Löckchen wie die Mama.
Liane: Meine kleine Irene, meine Irka. Wie süß die rosa Fingerchen sind. Oh, da ist ja schon ein kleines Lächeln.
Hebamme: Probieren sie mal, ob das Kleine trinkt. Das muss immer gleich geschehen. So, nehmen Sie das Kind hier in den Arm. Etwas anwinkeln. Nach oben. Na bitte, so ein Hunger.
Liane: Wie süß sie nuckelt. Trink dich ordentlich satt, meine Irka. Du sollst doch groß und stark werden. Leben sollst Du. Wenigstens Du.

Brief Lianes

Geliebte Mama!
Du musst zur Kartenstelle gehen und Dir einen Schein ausstellen lassen, um für das Kind etwas zum Anziehen zu besorgen. Du machst dann ein Paket, schreibst ’Kinderwäsche’ drauf und gibst es hier ab. Bitte mit folgendem Inhalt: Weißes Garn (falls mal was kaputt geht). Das Federbettchen. Ein Stück Seife fürs Kind. Sechs Hemdchen und Jäckchen, Größe drei. Drei Windeln und ein Wickeltuch. Und auch ein Fläschchen. Die Mütter verlieren an diesem Ort nach drei Wochen die Milch. Viele Küsse von deiner Lana

Die Zellentür wird aufgeschlossen.

Wärterin: Komm Se!
Liane: Das Baby…?
Wärterin: Das schläft. Handtuch mitnehmen. Es geht zum duschen. Los!
Dusche. Lachen drei junger Polinnen. Der Text sollte mit polnischen Worten, bzw. Ausrufen durchsetzt sein.

1. Polin: Komm her. Hier ist der Strahl besonders warm. Chodź tu do nas.
2. Polin: Du hast doch vor kurzem das kleine Mädchen bekommen. Nicht wahr? Masz dzidzię, prawda?
Liane: Ja. Woher wisst ihr das?
3. Polin (lacht): Das spricht sich ‚rum. Wie heißt denn die Kleine?
Liane: Irene. Ich sag’ aber Irka. Ich glaube, sie versteht mich schon.
2. Polin: Kein Wunder bei so einer lieben Mutti. Willst Du meine Haarwäsche? Hier. Bierz, jest dobrze.
Liane: Danke. Ihr seid alle Drei aus Polen?
1. Polin: Ja. Arbeitseinsatz ohne Brot. Nun hier.
2. Polin: Was wir sagen wollen, sagen wir nicht.
1. Polin: Vielleicht überleben wir. Dann sprechen wir. Spotkamy się po wojnie, to pogadamy.
Liane: Wenn es so kommt, erzählt auch von mir und meiner Irka. Meine Mutter wohnt am Victoria-Luise-Platz.
3. Polin: Kennen wir. Wir haben einmal den Park gesäubert. Wann war das?
1. Polin: Letzten September. Ist lange her.
Liane: Eine Ewigkeit. Da wurde ich verhaftet.
Wärterin – klopft gegen die Tür: Ruhe da drin! Fertig werden!
2. Polin: Einer Kameradin ist das Kind schon geholt worden. Von ihr haben wir noch Babysachen. Söckchen, zwei Hemdchen. Willst Du sie? Dostaniesz.
Liane: Was für eine Frage? Hier habe ich doch nur, was reingelassen wird. Wenn ihr das nicht braucht – gerne. Danke! Vielleicht kann ich es irgendwie gut machen.
1. Polin: Denk an uns. Bete für uns wie wir für dich. Lebewohl! Do widzenia.
Liane: Lebt wohl. Ihr Lieben.
Wärterin: Raus! Dalli, dalli! Abmarsch!

Brief Lianes

Mamotschka!
Danke für alles, was Du für mich getan hast. Es gibt keine Hoffnung mehr. Bitte schicke kein weiteres Essen. Sie lassen es nicht mehr durch. Ich weiß, dass Du auch nichts hast. Weshalb sollen Fremde davon satt werden. Noch ist das Kind mein. Wenn ich mir vorstelle, Irka wegzugeben, zerreißt es mir das Herz. Aber sie muss leben. Hier geht das nicht. Hole Irka in den nächsten Tagen ab. Bitte nur dann, wenn die Kartenstelle geöffnet hat, da Du ja gleich Lebensmittelkarten brauchst. Kümmere dich schon vorher um einen guten Kinderarzt. Und laß Irka gleich in der Kirche am Fehrbelliner Platz taufen. Ich habe mich in Gottes Hände begeben. Man hat mir die kleine Ikone weggenommen. Ich bin furchtbar unglücklich. Deine Lana

Wärterin: Freistunde!

Zellentüren. Wachsende Schrittgeräusche. Rundgang auf dem Hof. Kies knirscht.

Wärterin: Immer im Kreis bleiben! Aufschließen dahinten!

Verschiedenes Flüstern: Tak tak… Wie lange noch… ist schon weg… guck, mein Spatz… gestern Besuch gehabt… so ein schöner Sommertag… durchhalten… hier, ein Stück Bleistift… richtiges Badewetter… Dobrze… Urteil wurde vollstreckt…bleib stark… nicht aufgeben… ein Apfel, nimm… Bierz…

Wärterin: Liane Berkowitz!
Liane: Ja.
Wärterin: Raustreten! Fertig machen zum Transport!

9.

Amtsbrief / schneidende Stimme des Professor Stieve

Kaiser-Wilhelm-Institut, pathologische Abteilung der medizinischen Fakultät. Leiter Herr Professor Stieve an die zuständige Kammer des Reichskriegsgerichtes

Meine Herren!
Ich protestiere gegen die Verschiebung der Urteilsfällung in die Nachtstunden. Ich bitte zu bedenken, dass der Transport der ausgewählten Objekte auch einen gewissen Zeitraum in Anspruch nimmt. Wie sollen dann meine Herren Studenten, die sich bereits zu Konsultationen am späten Abend bequemt haben, noch ordnungsgemäß sezieren können? Das ist ein Affront gegen die Wissenschaft, gegen die Forschung, gegen das Studium. Der Zeitraum für die Hinrichtungen muss so verlegt werden, dass die Leichen begutachtet werden können, bevor die letzte Straßenbahn fährt. Das Institut ist soweit draußen gelegen, dass ein Heimweg zu Fuß meinen Studenten nicht zuzumuten ist. Mit deutschem Gruß Heil Hitler!

Abschiedsbrief Lianes

Teure, geliebte Mamotschka!
Es ist aus. Heute, wenn es dunkel geworden sein wird, lebt deine Lanka nicht mehr. Bleibe gesund und lebe für meine Irka. Erzieh sie zu einem klugen, tüchtigen Menschen. Hebe meine Haarlocke, Briefe und Foto von Remus und die anderen Kleinigkeiten für sie auf. Du wirst den letzten Wunsch deines sterbenden Kindes erfüllen. Ich knutsche meine Irka und ihre süßen Händchen und Füßchen. Ich umarme dich zum letzten Mal. Jetzt wende ich meine Gedanken und Sinne Gott zu und bereite mich vor, zu IHM zu gehen. Ich empfange deinen Segen. Deine ruhige, unglückliche Lanka

Liane spricht das Vaterunser auf Russisch

Öffnen der Zellentüren. Kommandos „In einer Reihe antreten“, usw. Schlurfen der Holzpantinen. – Anwachsender Lärm. Flugzeuge über Berlin. Sirenen. Bomben.

rasseln
Eva-Maria Buch
rasseln
Annie Krauss
rasseln
Ingeborg Kummerow
rasseln
Cato Bontjes van Beek
rasseln
Liane Berkowitz

10.

Heutige Zeit / Radiomusik

Vater: Nora! Nora, mach doch bitte mal das Radio etwas leiser.
Nora: Papa?
Vater: Ja. Was ist denn? Ich will das hier in Ruhe zu Ende schreiben.
Nora: Papa, guck mal, was ich hier gefunden habe.
Vater: Wo hast Du denn das wieder rausgewühlt.
Nora: Das war hinten auf dem Hängeboden. In deinem alten Reisekoffer. Ich wollte eigentlich die Bastelsachen raussuchen. Ist das ein Tier?
Vater (nachdenklich, zögernd): Ja, das ist ein Seepferdchen. Über hundert Jahre alt.
Nora: Und woher hast Du das?
Vater: Tja, eine lange Geschichte. Du weißt doch, dass ich früher als Lehrer gearbeitet habe. Das war an der alten Scharmützelsee-Schule. Da wollte ich auch mal Bastelsachen aus dem Keller holen…
Nora: …und da hast Du das Seepferdchen gefunden. Was macht denn so ein kleines Tier?
Vater: Nun, es schwimmt senkrecht im blauen Wasser einer Südseelagune. Das sieht lustig aus. Leider wird es gejagt. Viele Leute denken, es hilft, wenn es zu Pulver zerrieben als Medizin geschluckt wird. So ist es schon fast ausgestorben.
Nora: Kann da nicht was gegen getan werden?
Vater: Vielleicht. Wir suchen nachher mal im Internet. Da gibt es bestimmt Hinweise. Aber dieses Seepferdchen hat eine eigene Geschichte. Es ist die Erinnerung an ein Kind wie Du. Es starb schon als ganz junge Frau.
Nora: Oh, wie traurig. Erzählst Du mir von dem Mädchen?
Vater: Also, nicht weit von dieser Schule, am Victoria-Luise-Platz, lebte dieses Kind. Die Eltern waren aus Russland vor dem Krieg geflohen. Der Vater war Dirigent und starb dann leider. Die Mutter war eine echte Dame. Sie gab Klavierunterricht. Das Mädchen ging gern zur Schule, wo es oft dem Lehrer half, Sachen aus dem Keller zu holen. Da war es glücklich. Es gab soviel Interessantes zu sehen. Ausgestopfte Tiere standen in den Regalen. Ein Fuchs, eine Eule und andere Tiere. Und eben auch das Seepferdchen. Liane hieß das Mädchen und im Nachbarhaus wohnte damals ein junger Mann, der später in Amerika ein berühmter Filmregisseur wurde. Billy Wilder brachte ihr die ersten Tanzschritte bei. Komm her… guck, so… and one, two, three… so ging ihr Tanz ins Leben…

Polkopedia. Vernissage.

Magdalena Schwabe

PM Februar 2024
# Frauen & Kultur & Geschichte
# deutsch-polnisches kollektives Gedächtnis

3. Polkopedia Workshop / Austellung ab 15 Uhr

Nach 3. bewegenden Workshops laden wir am Sam, den 24. Februar 2024 in die Regenbogenfabrik (Lausitzer Straße 21a, 10999 Berlin) ein zur Eröffnung der Ausstellung Frauenportraits der vergessenen Heldinnen – der Opfer des Nationalsozialismus, die aus den Seiten der Geschichte gelöscht wurden und wieder ihr Gesicht bekommen.
Wir widmeten ihnen drei Workshops, in denen wir sie durch das Verfassen von Biografien erinnerten und würdigten.

Im Strafgefängnis Plötzensee wurden während des 2 Weltkrieges über 40 polnische Konspiratorinnen hingerichtet.

Wer waren diese Frauen? Wofür haben sie ihr Leben verloren? Den meisten enthaupteten polnischen Frauen wurde Hochverrat am Deutschen Reich vorgeworfen. Viele von ihnen arbeiteten im Untergrund, andere gaben jemandem ein Stück Brot, andere waren zur falschen Zeit am falschen Ort. Sie verloren ihr Leben für Worte, ein Stück Brot, für den Kampf für die Freiheit.

Die Initiatorin des Projekts, Ewa Maria Slaska, sowie die Autorin der Frauenportraits, Anna Krenz, stehen zum Interview und Gespräch da. Eingeladen sind auch engagierte Berliner_innen, die mit uns 24 Biografien der Polinnen aus Plötzensee rekonstruiert haben, Collagen und Zeichnungen gemalt oder an der Performance von Ewelina Jaworska teilgenommen haben. Die Schicksale dieser Frauen und ihre Zeichnungen sind online auf polkopedia.org veröffentlicht. Wir taten es, weil es endlich an der Zeit ist, die Vergessenen aus der Vergessenheit zu holen!

So beschreiben wir die fehlenden Karten der deutsch-polnischen Geschichte in Berlin. Und zeigen der Öffentlichkeit die bisher unbekannten Opfer des Verbrecher-Regimes. Vor dem Hintergrund des Krieges in der Ukraine hat die Geschichte eine völlig neue Dimension, die an Relevanz und Aktualität gewinnt.

Team: Ewa Maria Slaska https://ewamaria.blog
Anna Krenz http://annakrenz.net/krenz_bio.html

Konrad Kozaczek / Agnieszka Glapa / Fotos u. Video: Marzena Zajączkowska https://sinus3.com / Magdalena Schwabe
Kontakt/Presse: bobowskaberlin@gmail.com T +49 (0) 173 3129 704


Das Projekt von Ambasada Polek e.V.
in Zusammenarbeit mit
Regenbogenfabrik e.V. , Dziewuchy Berlin e.V., Polkopedia und International Council of Polish Women.

Das Projekt wird von der von der Stiftung Erinnerung, Verantwortung und Zukunft (EVZ) gefördert.

Diese Veröffentlichung stellt keine Meinungsäußerung der Stiftung EVZ dar. Für inhaltliche Aussagen tragen die Autorinnen die Verantwortung.


Sprachcafé: Polkopedia.


Als Beispiel dessen, was wir tun und worüber wir erzählen werden, zwei Beiträge von Ela Kargol, jeden po polsku, jeden po niemiecku / ein auf Deutsch und ein auf Polnisch.
Po niemiecku poniżej / Po polsku TU:
https://polkopedia.org/wiki/Jadwiga_Neumann_PL

Jako przykład tego, co robimy – dwa wpisy – autorka: Ela Kargol

Wilhelmine Günther (18. VII. 1917 – 9. VI. 1944)

Wilhelmine wurde 1917 in meiner Stadt, in Poznań geboren. Ihre Eltern lebten in Jeżyce (Jersitz) in der heutigen Staszica-Straße, damals Moltkestraße, in einem Gebäude, das, wenn die Nummerierung nicht geändert wurde, und offenbar wurde sie nicht geändert, heute noch steht.

Die Straße ist immer noch voller alter Mietshäuser, von denen die meisten den Krieg überstanden haben. Einige davon sind renoviert, der dekorative Stuck an ihren Fassaden wurde wiederhergestellt. Die kunstvollen Balkonbalustraden wurden repariert. Die Häuser mit geraden Zahlen haben ihre Vorgärten beibehalten.

Continue reading “Sprachcafé: Polkopedia.”

Mein Vater Alfons

Lutz Baumann

Als mein Vater im Oktober 1909 in der Kreuzberger Reichenbergerstr. 9 geboren wurde, waren seine sieben Schwestern schon auf der Welt. Sein Vater, Wilhelm Baumann, geb. 1868 in Strelno/ Schlesien als unehelicher Sohn eines Gutsinspektors, verschlug es nach Reichsgründung und Ableistung seines Wehrdienstes nach Berlin in die Reichshauptstadt. Hier hoffte er sein Glück zu finden. Erst wohnte er mit seiner Frau in einer Laubenkolonie vor den Toren von Berlin. Dann gelang es ihn, in Kreuzberg eine Wohnung zu mieten. Seine Frau, die er in Berlin kennenlernte und heiratete, war die uneheliche Tochter eines eines Adligen. Sie stammte aus Hettstett in Sachsen /Anhalt. Das erste Kind, älteste Schwester meines Vaters, meine Tante Lydia kam 1895 auf die Welt und meine Tanten erzählten mir, dass ihre Mutter fast jedes Jahr schwanger wurde. Es folgten immer wieder Abtreibungen und die letzte im Jahre 1911 überlebte sie nicht. Da war sie 42 Jahre alt. Nach meinem Vater Alfons wurden keine weiteren Kinder lebend geboren. Die acht Kinder wuchsen dann ohne Mutter auf. Alle meine Tanten sind in Kreuzberg zur Schule gegangen und haben einen Beruf erlernt.

Mein Vater mit Hut als er, anfang der Zwanzigerjahre in Kopenhagen lebte.

Continue reading “Mein Vater Alfons”

Dzwony pokoju

Na blogu dzwony pojawiały się kilkakorotnie, chociażby dlatego, że bardzo lubię wiersz Tennysona z roku 1850 Ring Out, Wild Bells, a jeszcze bardziej lubię historię, którą opowiedział Mankell w Piramidzie, jednym ze swych kryminałów o komisarzu Wallanderze (Wallander i jego ojciec oglądają w Sylwestra telewizję i słuchają, jak Jarl Kulle recytuje noworoczny wiersz), a już najbardziej, jako etnografka, lubię tę nową świecką europejską tradycję, o której opowiedział Mankell, że w sztokholmskim skansenie co roku słynny szwedzki aktor wierszem Alfreda Tennysona żegna stary rok i wita nowy. W roku 2023 Noworoczne dzwony Tennysona przeczytała aktorka: Lena Olin.

Obchody nowego roku w sztokholmskim Skansenie są centralnym punktem uroczystości w całej Szwecji, a od roku 1894 częścią obchodów jest poemat angielskiego lorda. Pierwszy raz wiersz przeczytał Nikolaus Bergendahl, jeden z pracowników muzeum. Potem funkcję lektora powierzono Andersowi de Wahl, który był wówczas studentem i miał 28 lat. De Wahl czytał ten noworoczny wiersz w każdego Sylwestra aż do śmierci w roku 1955, czyli przez prawie 60 lat.

Tennyson napisał ten wiersz dla swojej siostry, której narzeczony Arthur Henry Hallam, umarł w wieku 22 lat. Legenda głosi, że poeta pisał swój poemat pod wrażeniem burzy, która rozkołysała dzwony kościoła Abbey Church.

Continue reading “Dzwony pokoju”

Szafy

Ewelina Jaworska

Gdybym miała dorosłego syna, tak jak nie mam,
I zapukaliby do drzwi, aby zabrać go na wojnę,
powiedziałabym
Że wyszedł
pograć w piłkę z kolegami
Gdzie JEST….. nie wiem … i nie wiem kiedy wróci.
Po papierosy, czy cokolwiek wyszedł i znikł. Wyszedl, nie wrócił, nic nie mówił gdzie idzie, przepadł.
Jak kamień w wodę.

Bęc.

Gdybym miała męża,
Tak, jak go JUŻ PRAWIE nie mam…
I zapukaliby do drzwi
Nie puściłabym go na żadną wojnę .
Powiedziałabym, ŻE WYSZEDŁ i nie wrócił. I nie mam pojęcia, gdzie teraz się znajduje i że bardzo przykro mi .
Zamknęłabym szybko drzwi naszego domu na 3 zamki,

A syna z mężem schowałabym w wielkiej szafie.

Tak, mam taką właśnie szafę, miesci się w niej wszystko, co trzeba.
SĄ tam podziemne korytarze- zjeżdżalnie do stadionów sportowych i najlepszych irlandzkich knajp z piwem, MOŻNA zagrać nawet w kręgle.

Jest to podziemny świat, który zbudowały kobiety dla swoich ukochanych mężczyzn i synów,

I tak, moje koleżanki TEŻ mają takie szafy, jakby co, to wiecie, co będzie.

Będą sobie tam siedzieć panowie, grać w karty, oglądać mecze,
I nikt nie wyjdzie przed końcem wojny, nawet jak się zaleje w trupa do nieprzytomości,
nawet jeśli się czasem pobiją

Nikt nie wyjdzie i przeżyją wszyscy, bez wyjątku.
Bo żadna matka świata nie rodzi syna, aby zginął, tylko żeby mieć wnuki.
Bo żadna żona świata nie chce męża wysłać na śmierć.

Już wystarczy, że w dzień walczą z codziennością.
Zarabiając na chleb i rachunki.

Już wystarczy…
Na dziś nawet pracy, czas spać.
Niech wracają, bo już kolacja prawie gotowa.
Czas zjeść coś ciepłego i do łóżek marsz.

Nikt w tę noc już nas niech nie odwiedza, niech nie pukaja do naszych zamkniętych drzwi.
I choć nie wiem, czy w tę noc w ogóle zasnę, a ty chrapiesz… to jakoś
razem dopłyniemy do świtu.

Nie, to nie jest wojna dobrych ludzi,
Żadna wojna taką nie jest więc…

my z nią nie mamy nic wspólnego,
niech idzie sobie walczyć osobiscie Putin,

Ja obmywam od tego ręce i kroję spokojnie chleb na kolację.

Noc to czas na całowanie syna w czoło, poprawianie mu kołdry i patrzenie jak śpi.
Noc to czas na miłość i kosmiczne podróże, nasze prywatne, najmniejsze drogi mleczne, zamknięte raje w ramionach twych.

My po prostu na codzień tak jesteśmy zajeci, że nie mamy czasu na wojnę,
bardzo przykro mi.

Zatrzaskuję drzwi.

Proszę już sobie pójść,
proszę odejść z podwórka
zatrzasnąć furtkę,
bo nasz pies juz szczeka i jeszcze może ugryźć.

Wołajcie już psa do domu,
wszyscy do łóżek natychmiast,
czas już na sen spokojny, mocny i w czystej pościeli pachnącej lawendą,
nie w okopie, czas nabrać sił na jutro. JUTRO też jest dzień…

Dobranoc.

Berlin , dzis_ teraz napisane, czyli 11 grudnia 2023 roku