Wczoraj pod hasłem Wolna i Niepodległa odbył się w Berlinie koncert zorganizowany przez Konwent Organizacji Polonijnych w Niemczech. Głównym gościem koncertu był znakomity polski zespół rockowy Budka Suflera, który po 40 latach śpiewania i grania żegna się w tym roku z publicznością w kraju i za granicą. Z Budką przyjechała wypromowana ongiś przez zespół, dziś całkowicie samodzielna gwiazda – Izabela Trojanowska oraz “zapomniany głos” BS – Felicjan Andrzejczak.
W pierwszej części koncertu, rocznicowej i patriotycznej, wystąpiły berlińskie zespoły Bloody Kischka Wojciecha Zawadzkiego i Crazy Vibes Iwony Cudak. Jak już wiele razy w ostatnim czasie z Polski przyjechał do Berlina Piotr Kajetan Matczuk z zespołem Piramidy, a z nimi gościnnie wystąpiła też Eliza Banasik, również już dobrze znana w Berlinie. Muzykom towarzyszył chór młodzieży z europejskiej szkoły w Berlinie: Robert-Jung-Oberschule prowadzony przez Mariusza Łagodzińskiego.
Imprezę rozpoczął nasz berliński poeta patriotycznym wierszem o tym, jak zaczęła się Polska.

Roman Brodowski
Rozmowy z wnukiem – Monolog
(Wolność przybyła pospiesznym z Berlina)
…Pytasz mnie jak zaczęła się Nasza Polska ?
Było to dziesiątego Listopada 1918 roku
W pochmurny i chłodny niedzielny poranek
Staliśmy na dworcu obok siebie, w milczeniu,
Ramię przy ramieniu, jak dwoje bliskich przyjaciół
Czekających na zbliżający się koniec beznadziei.
Wujek Antek w rosyjskim podartym, szynelu
Ja w pruskim, pachnącym ziemią mundurze.
Nieopodal nas stały młode sanitariuszki.
Widać, że przyjechały z dalekiego frontu
Ubrane w galicyjskie uniformy, dzieliły się chlebem
Być może kiedyś siedzieliśmy w okopach
Naprzeciwko siebie, we wrogich sobie armiach
Modląc się w tym samym, polskim języku,
O szczęśliwy powrót do rodzinnych domów.
Tak, mój wnuku, w tym samym polskim jezyku.
Mój Boże, jak wiele nas wówczas dzieliło
Na peron wjechał pociąg pospieszny z Berlina.
Niemiecki, a na lokomotywie Biało-Czerwona.
Pamiętam godzinę. Była siódma trzydzieści pięć.
Na peronie przebywało niewiele jeszcze ludzi.
Pierwsi podróżni, żołnierze wracający do domu.
Do jednego z wagonów podeszło kilka osób.
Czekali cierpliwie na odgłos otwierająch się drzwi.
Twarze niektórych z nich były mi znane.
W środku stał Książe Zdzisław Lubomirski
Obok por. Adam Koc komendant P.O.W.-u.
Nagle drzwi zajęczały, odsłaniając tajemnię wagonu.
Na schodkach ukazał się pułkownik Sosnkowski
Po nim, zmęczony, w rozpiętym, szarym płaszczu
W maciejówce z orłem strzeleckim, na głowie
Wyszedł gwarant naszej wolności – Brygadier J. Piłsudski.
Na peronie zapanował cisza, mój wnuku. A potem?
Potem na naszych twarzach ukazały się słone krople rosy.
Ktoś zaintonował „Nie rzucim ziemi skąd nasz ród”,
Inni wspomogli go wydając dźwięki podobne do śpiewu.
Słowa odbijajały się o mury dworca, donośnym echem
Wypełniając przestrzeń najwyższym be-mol patriotyzmu
Twórca Legionów rozejrzawszy się dookoła, wyszeptał
– nie rzuciliśmy rodacy, nie rzuciliśmy! –
Po czym odwróciwszy, powoli, w towarzystwie przybyłych, oddalił się
A my staliśmy wpatrzeni w znikający symbol odrodzenia
Tak, nasza wolność przybyła pociągiem pospiesznym z Berlina…
Berlin, 4 listopada 2012
Rozbrajanie Niemców w Warszawie – 10 listopada 1918 r. Fot. CAW
Portal ściąga.pl podaje, inaczej niż w wierszu, ale też inaczej niż widzą to historycy, że Piłsudskiego na dworcu witały rozentuzjazmowane tłumy. Tak nie było. Marszałek przyjechał i udał się na narady. W dzień później, 11 listopada 1918, Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu władzę nad podległym jej wojskiem. Tak powstała Polska. Był to jednocześnie dzień bezwarunkowej kapitulacji Niemiec. Tak zakończyła się I wojna światowej. Jednak tzw. wojny Pigmejów, jak to powiedział Churchill, trwały na całym świecie jeszcze do roku 1922. Wojna polsko-bolszewicka, zakończona wielkim zwycięstwem Piłsudskiego, też jest uważana za część Wielkiej Wojny.
***
Poeta o bladym świcie napisał jeszcze jeden wiersz patriotyczny, wysłał go do mnie i poszedł spać:
Polski Listopad
Kolejny miesiąc gdzieś odchodzi
Nowy przypływa w nieboskłonie
Niosąc ze sobą czas nostalgi
I kilka wspomnień…, właśnie o Niej.
O tej, co kiedyś Jej nie było
Przez sto dwadzieścia trzy wiosenki.
O tej co nigdy nie zdradziła
Mimo poniżeń, zbrodni , męki.
Trzeba nam o tym przypominać,
By nigdy nie zapomnieć tego
Co w naszym kraju się zdarzyło,
Ileż w Ojczyźnie było złego.
To w Listopadzie Król Stanisław
Który narodem polskim rządził
Królestwo oddał wschodniej pani
Ileż tym aktem szkód wyrządzł.
To w listopadzie w noc pochmurną
By świat usłyszał słowo Polska.
Powstanie wszczęli chorążowie
Polscy Patrioci, szlachta, wojska.
To w Listopadzie o poranku
Promyk zaświecił niby gwiazda
Przynosząc wolność, niepodległość
Polskiego, piastowskiego gniazda.
Polski listopad, polski miesiąc
Jest w nim i radość i dramaty
Więc pamiętajmy o tym zawsze
Tam jest historia…, gdzie są daty
Berlin 06 listopada 2014, godz. 4³°







































