Poezja – Poetry – Poesie – Poesía / Lorca

IGANCIO SANCHEZ MEJIAS – a las cinco de la tarde

Federico García Lorca „LAMENT NA ŚMIERĆ IGNACIA SANCHEZ MEJIAS” (Llanto por Ignacio Sánchez Mejías, 1934, wyd. 1936). Utwór uważany za najwybitniejsze dzieło poety, a może nawet za jeden z najważniejszych wierszy współczesnych w ogóle. Czteroczęściowa, pełna przejmującego bólu, elegia poświęcona sławnemu toreadorowi, a jednocześnie przyjacielowi poety, który zginął podczas walki. Irena Kuran-Bogucka, moja matka, tłumaczka Lorki, tak napisała w komentarzach do poezji poety (Wydawnictwo Morskie 1982): Ignacio Sanchez Meijas – słynny torero rodem z Sewilli, rówieśnik grupy poetów pokolenie 27, ich mecenas i serdeczny przyjaciel. Zginął na arenie w Manzanares w sierpniu 1934.

“Cios i śmierć” – refren “O piątej po południu” powtarza się tu 30 razy, jak bicie dzwonu, stanowiąc i litanijny odzew, i afisz corridy, i godzinę rozpoczęcia akcji i preludium tragicznego finału. Kolejne metafory stanowią zapowiedź śmierci, opis ran, agonię najpierw widzianą z zewnątrz, potem odczuwaną przez konającego torera, żałobę tłumu.

1. Cios i śmierć

O piątej po południu.
Była dokładnie piąta po południu.
Niósł mały chłopiec białe prześcieradło
o piątej po południu.
A reszta była śmiercią, tylko śmiercią
o piątej po południu.

Wicher unosił kłęby białej waty
o piątej po południu.
Tlen zgasił połysk niklu i kryształu
o piątej po południu.
Synogarlica już walczy z lampartem
o piątej po południu.
Żałobnym tonem zadźwięczały dzwony
o piątej po południu.
Dzwonił arszenik i dymy dzwoniły
o piątej po południu.
Stali w milczeniu ludzie na ulicach
o piątej po południu.
W sercu byk tylko miał triumf i radość!
o piątej po południu.
Kiedy pot w zimny chłód śniegu zastygał,
o piątej po południu.
Kiedy arena jodem się okryła,
o piątej po południu.
Śmierć zniosła jajka wprost w otwartą ranę
o piątej po południu.
O piątej po południu.
Równo
o piątej po południu.

W trumnę na kołach przemienia się łoże
o piątej po południu.
W uszach mu dźwięczą flety i piszczele
o piątej po południu.
Byk już zaryczał wewnątrz jego czoła
o piątej po południu.
Pokój się mienił tęczami agonii
o piątej po południu.
Z niezmiernej dali już idzie gangrena
o piątej po południu.
W zieleni pachwin ostre trąby lilii
o piątej po południu.
Rany płonęły jak ogromne słońca
o piątej po południu.
Szyby pękały pod naporem tłumów
o piątej po południu.
Ach, jak straszliwa piąta po południu!
Wybiła piąta na wszystkich zegarach.
Wybiła czarna godzina piąta.

Tłumaczyła Irena Kuran-Bogucka

grobISM-SewillaSewilla – Grób/ Grab / Grave – Ignacio Sanchez Meijas

1. Cogida and death

At five in the afternoon.
It was exactly five in the afternoon.
A boy brought the white sheet
at five in the afternoon.
A frail of lime ready prepared
at five in the afternoon.
The rest was death, and death alone.
at five in the afternoon.

The wind carried away the cottonwool
at five in the afternoon.
And the oxide scattered crystal and nickel
at five in the afternoon.
Now the dove and the leopard wrestle
at five in the afternoon.
And a thigh with a desolated horn
at five in the afternoon.
The bass-string struck up
at five in the afternoon.
Arsenic bells and smoke
at five in the afternoon.
Groups of silence in the corners
at five in the afternoon.
And the bull alone with a high heart!
at five in the afternoon.
When the sweat of snow was coming
at five in the afternoon.
when the bull ring was covered with iodine
at five in the afternoon.
Death laid eggs in the wound
at five in the afternoon.
At five in the afternoon.
At five o’clock in the afternoon.

A coffin on wheels is his bed
at five in the afternoon.
Bones and flutes resound in his ears
at five in the afternoon.
Now the bull was bellowing through his forehead
at five in the afternoon.
The room was iridiscent with agony
at five in the afternoon.
In the distance the gangrene now comes
at five in the afternoon.
Horn of the lily through green groins
at five in the afternoon.
The wounds were burning like suns
at five in the afternoon.
and the crowd was breaking the windows
at five in the afternoon.
Ah, that fatal five in the afternoon!
It was five by all the clocks!
It was five in the shade of the afternoon!

Translated by Alan S. Trueblood

1. Hornstoß und Tod

Am Nachmittage um fünf Uhr.
Am Nachmittag war es um fünf Uhr genau:
Ein Knabe brachte das weiße Leintuch
am Nachmittage um fünf Uhr.
Ein Korb mit Kalk stand längst bereit
am Nachmittage um fünf Uhr.
Alles andre war Tod und nur Tod
am Nachmittage um fünf Uhr.

Der Wind trug die Watte hinweg
am Nachmittage um fünf Uhr.
Der Sauerstoff säte Kristall und Nickel
am Nachmittage um fünf Uhr.
Schon kämpfen Taube und Pardel
am Nachmittage um fünf Uhr.
Und ein Schenkel mit trostlosem Horn
am Nachmittage um fünf Uhr.
Die tiefsten der Saiten erbrummten
am Nachmittage um fünf Uhr.
Die Glocken des Dunsts, des Arsens
am Nachmittage um fünf Uhr.
An den Ecken Gruppen aus Schweigen
am Nachmittage um fünf Uhr.
Und der Stier nur erhobenen Herzens!
am Nachmittage um fünf Uhr.
Als dann der Schneeschweiß hervorbrach
am Nachmittage um fünf Uhr,
als mit Jod sich bezog die Arena
am Nachmittage um fünf Uhr,
legte Eier der Tod in die Wunde
am Nachmittage um fünf Uhr.
Am Nachmittage um fünf Uhr.
Am Nachmittage um fünf Uhr genau.

Ein Sarg ist, mit Rädern, das Bett
am Nachmittage um fünf Uhr.
Knochen und Flöten tönen im Ohr ihm
am Nachmittage um fünf Uhr.
Ihm brüllte der Stier in der Stirn schon
am Nachmittage um fünf Uhr.
Das Zimmer erschillert vor Todkampf
am Nachmittage um fünf Uhr.
Von weither kriecht schon der Wundbrand
am Nachmittage um fünf Uhr.
Lilienjagdhorn um grüne Weichen
am Nachmittage um fünf Uhr.
Die Wunden brannten wie Sonnen
am Nachmittage um fünf Uhr,
und die Leute zerbrachen die Fenster
am Nachmittage um fünf Uhr.
Am Nachmittage um fünf Uhr.
Ach welch gräßliche fünf Uhr nach Mittag!
Auf allen Uhren wars fünf Uhr.
In des Nachmittags Schatten wars fünf Uhr!

Übersetzung von Enrique Beck

 
Dziś była najpiękniejsza i najjaśniejsza pełnia księżyca w roku 2013, już druga zresztą – zdjęcie Kamila Dobosz. Dziękuję!

ksiezyc-kamiladobosz

Ein Maler, ein Grab, ein Rätsel

Das Rätsel wurde schon heute früh von Dariusz Kacprzak vom Stettiner Nationalmuseum gelöst.

Waldsee_im_Winter_(1892)Walter Leistikow, ein deutscher Maler und Graphiker, geboren 1865  in Bromberg, heute Bydgoszcz, gestorben1908 in Berlin, wo er sich erschossen hat. Dadurch hatte die Familie Schwierigkeiten, ihn begraben zu lassen, bis  endlich Friedhof Steglitz beschloß, seine Beerdigung zu gestatten. Bei diesem Anlass sprachen unter anderen Max Liebermann und Gerhard Hauptmann.

See_bei_Sonnenuntergang_(1895)

Er wurde von der Königlichen Kunstakademie unter Anton von Werner wegen „Talentlosigkeit“ entlassen.

haus-in-Daenemark 1898Wie hieß er?

leistikow-grabFotos: Wikipedia Commons & Slaska Commons

Und…
Auf dem Friedhof, wo Leistikow begraben liegt, befindet sich auch ein Tor mit zwei Sprüchen, die schon alte Römer kannten: “Vos qui transitis, nostri memores rogo sitis: quod sumus hoc eritis, fuimus quandoque quod estis.”
Ein römischer Epitaph B 799.
Auf Deutsch sieht es so aus:

wasihrward

For Love is Immortality

Ewa Maria Slaska
Dziś Środa Popielcowa, jutro świętego Walentego. Dlatego na dziś cmentarze, ale na jutro już dziś – miłość.

emilydickinson2Unable are the Loved to die
For Love is Immortality,
Nay, it is Deity—

Unable they that love—to die
For Love reforms Vitality
Into Divinity.

Emily Dickinson

Chyba nic lepszego niż wiersz Emily Dickinson nie mogło się “trafić” na dzień świętego Walentego. Piszę “trafić”, bo naprawdę się trafiło, gdy kilka dni temu szukałyśmy z Anią K. polskich grobów na jednym z berlińskich cmentarzy.  O tym, czy ktoś, czyj grób oglądamy, jest Polakiem czy nie, trudno jest w Berlinie zadecydować. Setki tysięcy ludzi nosi i nosiło polskie nazwiska i choć ich rodziny z całą pewnością kiedyś przybyły tu z Polski czy też może, po zaborach, z należących do Prus ziem polskich, wiele rodzin już dawno nie pamięta o swych polskich przodkach.

niedzwiedzinski

Niekiedy jednak na grobach znajdą się polskie litery, teksty i napisy. Gdy ktoś został na nagrobku zapisany jako “Janek Niedźwiedziński” (ale nie współczesny, kontrowersyjny Burmistrz Miasta i Gminy Ślesin, tylko pisany zdrobniale pan Janek, który umarł w roku 1925 i to dokładnie 14 lutego) to był na pewno Polakiem i to świadomym swej polskości, jeśli na użytek życia i śmierci w Berlinie nie uprościł nazwiska lub mu go nie uproszczono posthum. Ba nawet jego żona, rodowita Niemka, która potem po raz drugi wyszła za mąż za Niemca, pojawi się na wspólnej płycie nagrobnej jako “verwitw. Niedźwiedzińska” – wdowa po Niedźwiedzińskim.

Moim ulubionym przykładem polskiego tekstu jest grób na cmentarzu parafialnym katedry świętej Jadwigi.

julia

Tu spoczywa
Julia z Zapletiałów de Bereźnicka
zmarła w wieku życia lat 24
w dniu 30. Maja 1856
Żona czuła, dobra matka
przyjaciółka szczera
Pamiątka iey zostanie każdemu
że ią znał droga y miła

Cmentarze to w ogóle miejsce, gdzie dużo jest mowy o miłości. Niedźwiedzińskiemu też ktoś napisał, że “So lange wir atmen wirst Du in uns leben und unvergesslich sein” – “jak długo oddychamy, będziesz w nas żył i nie zapomnimy o tobie”.
Ale z okazji świętego Walentego trzeba jednak pokazać też całkiem nowy grób (to ten na początku wpisu), z roku 2005, Ewy S. (to nie ja! a nazwiska nie podaję i zasłaniam je na zdjęciu, bo jeszcze nie zdążyłam dotrzeć do rodziny, żeby zapytać o pozwolenie). Na grobie jest mały kamień w kształcie serca i po polsku cytat z wiersza Emily Dickinson, amerykańskiej poetki, tajemniczej samotniczki, ubierającej się na biało, która umarła przeżywszy zaledwie 30 lat. Nic o niej nie wiemy, nie wiemy, czy kochała kobiety, czy żonatego mężczyznę czy może kogoś z rodziny. Ale wiemy, że kochała. Napisała 600 wierszy, w większości tak krótkich, że japońscy twórcy haiku uznają ją za pokrewną duszę.  Za jej życia opublikowano ich zaledwie sześć, resztę wydała drukiem już po jej śmierci, siostra poetki Lavinia. Ale, powórzmy, mimo iż nic o niej nie wiemy, wiemy że kochała. Bo inaczej nie potrafiłaby napisać takiego wersu, jak ten z nagrobka Ewy S.: “Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna”.

Brückner

Ewa Maria Slaska

GrobBrueckner2 GrobBrueckner3

Rok temu rozpoczęłyśmy we dwie z koleżanką z Zarządu Towarzystwa WIR akcję, nazwaną przez nas roboczo “grób Brücknera”. Napisałyśmy wówczas szereg listów o takiej mniej więcej treści.

Zarząd Towarzystwa WIR zwraca się z prośbą o zajęcie się sprawą grobu profesora Aleksandra Brücknera. Konieczne jest bowiem zarówno przedłużenie statusu grobu honorowego jak też ustalenie, kto dysponuje prawami użytkowania tego grobu.

Aleksander Brückner (ur. 29 stycznia 1856 w Brzeżanach, zm. 24 maja 1939 w Berlinie) był polskim profesorem, filologiem i slawistą, historykiem literatury i kultury polskiej. W Niemczech uważany jest za założyciela slawistyki. Aleksander Brückner był przez 44 lata profesorem slawistyki na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie.

Aleksander Brückner został pochowany na Tempelhofer Parkfriedhof.

W roku 1992 grób Profesora Brücknera został decyzją Senatu Berlina zakwalifikowany jako grób honorowy. Status ten przyznawany jest na 20 lat. W roku 2012 status powinien więc zostać przedłużony. Trzeba napisać pismo w tej sprawie i ważne jest, by z pismem takim wystąpiła jakaś ważna instytucja, kierując je do Kancelarii Senackiej.

Bardzo prosimy, by zechciał Pan w imieniu swojej instytucji wysłać takie pismo.

W piśmie należy podkreślić, że profesor Brückner jest postacią ważną dla państwa polskiego, dla Polonii w Niemczech i w Berlinie, ale także dla niemieckiego środowiska naukowego.

Można też napisać, że Towarzystwo WIR od lat dba o ten grób, składając kwiaty z okazji Święta Zmarłych. Dla Senatu Berlina jest bowiem istotne, że tzw. „Polish Community” pamięta o tym grobie.

Przedłużenie statusu grobu honorowego nie jest bowiem tylko kwestią aktualnych ambicji, lecz koniecznością, która umożliwi podjęcie decyzji, co dalej ma się stać z tym grobem. Cmentarz, na którym znajduje się grób profesora Brücknera, znajduje się bowiem w stanie likwidacji. Już w tej chwili nie odbywają się tu pochówki i stopniowo przenosi się w inne miejsce, bądź niweluje znajdujące się tu groby. Za 15 lat, w roku 2027 cmentarz zostanie całkowicie zlikwidowany. Do tego czasu trzeba ustalić, co stanie się ze wszystkimi istniejącymi tu jeszcze grobami, w tym również z grobem Profesora.

Jeżeli grób otrzyma przedłużony status grobu honorowego, będzie mógł pozostać na aktualnym miejscu aż do całkowitego zamknięcia cmentarza. Niestety w tej chwili nie jest jeszcze wiadomo, jak zostanie zagospodarowany ten teren. Istnieje możliwość, że zostanie przeznaczony na park i wtedy, oczywiście po stosownych negocjacjach w tej sprawie z Senatem i przyszłym użytkownikiem, zaistnieje możliwość, by grób pozostał na tym samym miejscu. Jednak jest to szansa minimalna i należy jak najszybciej zacząć się zastanawiać (znowu – wspólnie z Senatem), gdzie, jak i kiedy należy przenieść ten grób.

Jeżeli natomiast nie zrobi się nic w obu tych sprawach to przy założeniu, że nie ma w Berlinie bliskiej rodziny Profesora, w momencie, gdy prawa użytkowania grobu nie zostaną przedłużone – grób może ulec likwidacji!

1 listopada 2012 roku na blogu QRA
http://ewamaria030qra.blox.pl/2012/11/Groby-blisko-i-daleko.html ukazał się następujący wpis:

Jest godzina 16. Właśnie wróciłam. Pada, zimno, szaro, listopadowy dzień roboczy w mieście, w którym nie obchodzi się tego święta. Tym bardziej było dla mnie zawsze bardzo ważne, że szłyśmy tego dnia z koleżanką na grób profesora Brücknera.
W tym roku byłam sama, nikt nie mógł ze mną tam dzisiaj pójść.

Byłam sama i gdy wchodziłam na wielki pusty cmentarz po prostu się bałam. Nie duchów, oczywiście, ludzi. Cóż jednak robi towarzystwo choćby drugiej, tak samo jak ja słabej i bezbronnej kobiety. Gdy chodziłyśmy tam we dwie – nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby się bać.

Ten cmentarz jest już nieużywany i z roku na rok pustoszeje.

Grób profesora jest coraz bardziej samotny. Do niedawna towarzyszył mu przynajmniej nadal używany cmentarzyk dla psów i kotów, teraz już nawet zwierzaków nie ma.

Profesor Brückner pochodził z niemieckiej rodziny spod Tarnopola, która w ciągu trzech pokoleń jego rodziców i dziadków zachowała wprawdzie niemiecką pisownię nazwiska, ale poza tym się całkowicie spolszczyła. Aleksander studiował we Lwowie i Wrocławiu, został jako młody obiecujący indogermanista powołany na Uniwersytet w Berlinie, założył tu, pierwszą w Niemczech, katedrę slawistyki i kierował nią do emerytury. Był niespożytym badaczem i wspaniałym pisarzem, bo choć pisał o sprawach naukowych, nie pisał jak naukowiec lecz jak pisarz. Jego zasługi dla lingwistyki polskiej są równie ogromne jak dla niemieckiej. Jest, był jednym ze świetnych przykładów, że mamy, Niemcy i Polacy, osoby, z których wspólnie możemy być dumni.

Możemy….

Za 12 lat cmentarz w ogóle zlikwidują. Od czasu, gdy to wiemy, próbujemy przekonać ludzi i instytucje, w Polsce i w Berlinie, by zechcieli i zechciały zająć się tym, co się stanie z  grobem profesora za te 12 lat? Nie będę ich tu wymieniać, ale wierzcie mi, były to wielkie instytucje i wspaniałe osoby. Nasze prośby pozostawały bez odpowiedzi, ale słyszałyśmy czasem, że nie tylko nas to obchodzi i nie tylko my dwie tam chodzimy, bo jeszcze ci czy owi tam bywają.

Nie bywają. Przez rok nikogo tu nie było!
I nikogo nie było dzisiaj. Na grobie leżą porozrzucane ogarki i świeczniki, które zapaliłyśmy z Anią dokładnie rok temu.
I tylko te, żadnych więcej.

W tym roku przyniosłam aniołki. Na świeczkach i do ustawienia. Może one coś zrobią.

Kończy się rok. Aniołki niestety nic nie zdziałały. Zastanawiam się, dlaczego mi tak bardzo zależało na tym, by ktoś się zajął tą sprawą. To tylko grób, kogo to dziś obchodzi? I dlaczego w ogóle obchodzi mnie, skoro sama wcale nie chcę mieć grobu?

***
1 listopada 2013 rozpocząłam akcję na FB. Wtedy nie wiedziałam zresztą, że będzie to akcja. Napisałam rozgoryczona, że nikogo sprawa tego grobu nie obchodzi. Okazuje się, że obchodzi ona wiele osób. Z jednego wpisu zrobiła się wielka akcja społecznościowa, w którą przede wszystkim zaangażowali się dziennikarka Monika Stefanek, poeta Dawid Jung oraz filolog i rekonstruktor zdarzeń historycznych Łukasz Narolski. Dzięki tej akcji już wszyscy wiedzieli, że trzeba się tym zająć. Dziś wiadomo już, że RP nie zapomni i nie zaniedba tej sprawy i że status grobu honorowego Profesora zostanie przedłużony. 14 marca 2014 roku Marszałek Sejmu Bogdan Borusewicz w towarzystwie delegacji polskich parlamentarzystów, członków niemieckiego Bundesratu i Konsula Generalnego RP w Berlinie złożył kwiaty na grobie profesora. Ania i ja byłyśmy przy tym, ja jestem na zdjęciu, Ania to zdjęcie zrobiła.

 

Der wahre Zweck und Aufgabe der Literatur und damit AUCH der Literaturgeschichte ist die BEFREIUNG! Befreiung des menschlichen Geistes von den Fesseln des Alltags, aus einem banalem Dasein, von all den Ketten, die wir mit uns schleppen. / Rzeczywisty sens i zadanie literatury a zatem również historii literatury jest wyzwolenie! Wyzwolenie ludzkiego ducha z pęt codzienności, z banalności życia, ze wszystkich łańcuchów, które za sobą ciągniemy.
Aleksander Brückner