Amerikanischer Traum – Lesungen

Der amerikanische Traum der Solidarność-Bewegung


Ewa Maria Slaska, Amerykański sen. Pokolenie Solidarności. Berlin – Szczecin 2025

Das Buch ist auf Polnisch, aber in Berlin werden immer neue Fragmente auf Deutsch präsentiert. Es ist weder Autobiografie noch Sachbuch, es ist eine Autofiktion und ein Roman mit hohen dokumentarischen Anteil.

Lesungen auf Deutsch

Die aus Danzig stammende damalige Solidarność-Aktivistin Ewa Maria Slaska lebt seit 1985 als Autorin, Bloggerin, Journalistin, Verlegerin und Projektmanagerin in Berlin. In 80ern verbunden mit der polnischen Demokratiebewegung Solidarność.

ewamaria.blog
polkopedia.org

In ihrem neuesten Buch Amerykański sen /Amerikanischer Traum, einer Autofiktion, einem Roman mit hohem dokumentarischem Anteil, konzentriert sich die Autorin, Ewa Maria Slaska, auf das Leben zweier in Danzig (Gdańsk) geborener Menschen, aufgewachsen in der Volksrepublik Polen. Sie sind aktive Teilnehmer der Solidarność – Bewegung. In den 1980er Jahren wandern sie aus, erst nach Berlin(West), dann in die Vereinigten Staaten. Sie suchen die Freiheit. Ob die Freiheit, die sie in Amerika finden, das ist, was sie sich erträumt haben?


Freitag, 2. Oktober um 14:45 von Ostkreuz


Kulturzug Berlin – Breslau

Moderatorin: Natalia Wassermann

Fahrkarten (hin 27,00 €)

Danach noch eine Lesung in Milicz am 5. Oktober und zwei Lesungen in Wrocław (auf Polnisch) am 7 und 8. Oktober:

Milicz
5 października o godzinie 16
STARA BOMBKARNIA
Kawiarnia w KOM
Kreatywny Obiekt Multifunkcyjny
Jarosława Dąbrowskiego 3, 56-300 Milicz

Moderatorin Ewelina Jaworska

***
Wrocław
7 października godzina 18
Kamieniczka Małgosia na Rynku

***
8 października godzina 17
Wrocławskie Stowarzyszenie
Twórców Kultury
ul. Lwowska 43
w siedzibie Rady Osiedla Gajowice

wszystkie spotkania po polsku

***


Freitag, 28. November
18:00 Uhr
Majakowskiring 47
13156 Berlin

Moderatoren: Monika Wrzosek-Müller & Michael Müller

***


Freitag, 23. Januar 2026
18:30

Volkshochschule Mitte
Deutsch-Polnischer Klub

Antonstr. 37
13347 Berlin
Raum 207 

Moderatorin: Maria Szewczyk    

***

Link zu einer Sendung von Arkadiusz Łuba für Polnisches Radio auf Deutsch: https://www.polskieradio.pl/400/7779/artykul/3565095,der-amerikanische-traum-%E2%80%93-ein-buch-%C3%BCber-die-solidarnosc%E2%80%9Cgeneration

Buchseite auf der Straße

Ewa Maria Slaska

Schon lange habe ich keine Buchseite auf der Straße gefunden. Ich glaube das letzte Mal war es HIER und da es hier alles über meine andere Funde geschrieben steht, gehe ich sofort in media res.

Das Buch mit einer Seite zu erkennen war noch vor ein paar Jahren eine lange und mühsame Prozedur, die meistens mindestens einen oder mehrere Bibliothekengänge nötig hatte und manchmal auch ein Kauf des Buches, um nachzuprüfen, ob man die Rätsel richtig gelöst hatte. Jetzt ist es eine ein paar Minuten dauernde Aufgabe. Man liest die Seiten, sucht zwei, drei charakteristische Worte, schreibt sie in die Suchzeile bei Google (gar nicht bei ChatGPT) und schon ist die Lösung da. Hier reichten “Donna” und “Victor”. Ich fand das Buch, war mir aber der Einfachheit wegen gar nicht sicher, dass meine Lösung richtig ist und suchte ein Bisschen weiter. Da es aber in der Buchbeschreibung auch die Namen Adam und Sharon vorkamen, die ich meine Seiten weiter durchsuchend auch hier gefunden habe, wusste ich, dass es es richtig ist.

Continue reading “Buchseite auf der Straße”

Carlo Levi – Die doppelte Nacht. Eine Deutschlandreise im Jahr 1958

Monika Wrzosek-Müller

La doppia notte dei tigli

Welch eine Koinzidenz; gerade sprach ich darüber, dass in Italien auf dem Lande die „Madonna della segiolla“ von Raffael überall über den Betten hing und in Polen die „Matka Boska Częstochowska“ diese Aufgabe erfüllte. Da sah ich im Blog einen Eintrag: Matka Boska Częstochowska. Auf die Madonna kam ich wiederum über den Schriftsteller, Maler, Arzt und Politiker Carlo Levi (1902-1975), in Turin in einer wohlhabenden jüdischen Familie geboren, und über sein Buch „Die doppelte Nacht“; als Levi das schrieb, war er schon weltbekannt. Er wurde von den Faschisten schon 1935 nach Kalabrien in das Dorf Aliano verbannt. Seine Erlebnisse dort hat er in einem berühmten Roman „Christus kam nur bis Eboli“, [Cristo si e fermato a Eboli] verarbeitet. Darin beschreibt er das schwere Leben der Bauern auf den steinigen Feldern und erwähnt eben auch die obligatorische, berühmte „Madonna della seggiola“ über den Ehebetten, die er aber dann im Original im Palazzo Pitti gesehen haben muss, denn er bewohnte eine Wohnung in Florenz, während des Krieges, direkt an der Piazza dei Pitti.

Continue reading “Carlo Levi – Die doppelte Nacht. Eine Deutschlandreise im Jahr 1958”

Don Kichot zakopany w lesie

Ewa Maria Slaska

Pokazywałam już TU tę stroniczkę z jednej z książek Moniki Helefer, ale jak ją tu pokazywałam, to nawet nie wiedziałam, z której? Bo wchodziły w rachubę dwie Ojczulek (Vati) albo Hałastra (Die Bagage), teraz już wiem, że to historia z Ojczulka.

Josef Helfer był nieślubnym synem dziewki folwarcznej i chłopa, u którego pracowała za wikt i opierunek. Ojciec chłopaka ani się przyznał do ojcostwa, ani je zanegował, ale matka i dziecko nadal mieszkali w obejściu. Trochę jak w Janku Muzykancie Sienkiewicza lub Synu Snu Petera Schneidera nauczyciel i ksiądz docenili inteligencję chłopca i zapewnili mu edukację. Wybuchła wojna (ta druga). Na krótko przed maturą Józef został powołany do wojska i wysłany na front wschodni. Został ranny. W lazarecie stracił nogę, ale poznał swoją żonę, która pracowała tam jako pielęgniarka.

Ojciec poruszał się z protezą. Kochał książki i pracował jako kierownik domu wypoczynkowego dla ofiar wojny w Tschengli. To góra stołowa w Austrii, w prowincji Vorarlberg. 1220 metrów nad poziomem morza. Gdy w kilka lat po wojnie ośrodek zlikwidowano, zamieniając go na przynoszący zyski hotel, ojciec zabezpieczył najlepsze książki, jakie udało mu się zgromadzić w bibliotece, w tym wspaniałe wydanie Don Kichota z ilustracjami Dorego. Zapakował je w ceraty, takie ceratowe obrusy, którymi się nakrywało stoły w biednych kuchniach, tych zbiorowych, na obozach, w przytułkach, na koloniach. Ojciec i autorka na taczkach wywieźli sześć paczek książek zapakowanych w te ceraty do lasu. Po dwie paczki jednym kursem. Ojciec je tam zakopał nieopodal powalonego drzewa. Ona miała to zapamiętać. Ale nie zapamiętała. I nigdy ich nie odkopała.

Ja już w międzyczasie czytam obie te książki i wiem o tym Don Kichocie wszystko, co chciałam wiedzieć. Gustav Doré (1832-1883) jeden z najsłynniejszych grafików i ilustratorów książkowych na świecie, zilustrował w roku 1863 francuskie wydanie Don Kichota. Jego ilustracje okazały się tak trafne, że do dziś wydawcy, reżyserzy teatralni i filmowi, autorzy pomników, plakietek pamiątkowych i plakatów wzorują się na tym, jak Doré przedstawił Rycerza Smętnego Oblicza i jego giermka. Podobno, tak głosi angielska Wikipedia, tych ilustracji było 500. Czy rzeczywiście? Nie wiem.

Dylemat z cukrem

Niestety autor historii Ukrainy w pigułce Broma, czyli Brom nie zdążył z przyczyn wyższych stworzyć wpisu na dziś, dlatego zamiast Broma…

Johanna Rubinroth

Słodko, słodziej… gorzko. Dylemat cukrowy.

Sendung von Deutschlandfunk auf Deutsch; um es zu hören bitte nach unten scrollen

1

Dziś spróbuję terapii ekspozycyjnej. Zadanie brzmi: zjedz pół białej pavlovej i zostaw resztę. Pierwsza część jest łatwa: łyżeczka po łyżeczce wypełniam usta tą puszystą pokusą. Miękki, słodki mus oszałamia zmysły. Dreszcz zachwytu. Niebiański spokój. Jeszcze jedna łyżeczka, i jeszcze. Bezowa pianka upaja. Przez mózg przelatują małe błyski szczęścia. Jakie jest, do cholery, to sekretne źródło tej niezrównanej rozkoszy?

Przyp. adminki: Ten wspaniały tort bezowy to pavlova, o której w tym tekście będzie jeszcze mowa wielokrotnie. Deser wymyślony w Australii lub Nowej Zelandii prawie sto lat temu na cześć genialnej rosyjskiej baleriny – Anny Pavlovej. W naszej rodzinie specjalistką produkowania wspaniałych pavlovych jest moja siostra, Katarzyna Krenz, pisarka i poetka. Tu dwie z jej produkcji, jedna z owocami już na stole, a jedna jeszcze w piekarniku. Nota bene w niemieckiej wersji (zob link poniżej) to wcale nie jest pavlova tylko tiramisu.

To ten słodki smak wywołuje tak silną reakcję. To głębokie upodobanie do słodyczy nie jest czymś indywidualnym, nie musimy się go uczyć – ono jest zakodowane genetycznie, wpisane w nasz biologiczny program. Nie potrafimy inaczej – ten smak nas przyciąga.

Continue reading “Dylemat z cukrem”

Frauenblick auf die Engel

Monika Wrzosek-Müller

Engel der Geschichte und andere Engel – und weitere Kunst in Bode-Museum

Paul Klees Engelsbilder begleiten mich schon seit langem. Es gab 2013 eine wunderbare Ausstellung dazu in der Kunsthalle Hamburg: Engel von Paul Klee. Da waren sie fast alle versammelt, kleinformatig und ungeheuer poetisch, immerhin 80 Bilder der geflügelten Wesen, die mit dem Betrachter in Dialog traten. Manchmal mit gesenkten Augen, nur mit leichtem Lächeln bescheiden etwas andeutend, was in der Luft lag, oder auf dem Herzen, aber nicht direkt und offensichtlich gezeigt werden konnte. Die meisten der Engelbilder entstanden in Klees letzten Lebensjahren, zwischen 1938 und 1940. Sie waren schon Boten, Beschützer, Begleiter und Flüsterer; man spürt die Nähe zum Tod aber auch die Verbindung zum Leben, so als ob sie mit letzter Kraft gezeichnet, gemalt worden wären; mit leichtem Pinselstrich oder gar dem Bleistift, markierten sie die Verbindung zwischen der irdischen und überirdischen Existenz.

Continue reading “Frauenblick auf die Engel”

Shakespeare in Berlin

Ewa Maria Slaska

Seit vielen Jahren gehe ich in den Sommerferien mindestens einmal in ein Freilichttheater, um Shakespeare zu sehen. Es gibt mehrere solcher Orte in Berlin, ich erinnere mich an alle, aber überraschenderweise besser an die, an denen wir vom Regen oder einem Gewitter heimgesucht wurden. Letztes Jahr unterbrach ein Sturm die Aufführung von Hamlet im Globe Theater für eine Stunde, vor einigen Jahren verteilten die Schauspieler von Midsummer Night’s Dream plastik Capen und Umhänge, ohne die Aufführung im Theater am Südgelende auch nur für eine Minute zu unterbrechen. Es war fantastisch. Wir Zuschauer klebten alle aneinander. Wegen der Wärme, klar, aber nicht nur, ich vermute, dass es Zusammengehörigkeitsgefühl war all deren, die heute im Regen im Theater sitzen und nicht aus dem Sofa zu Hause.

Hamlet in Globe Theater (Foto von der Theaterseite). Vielleicht ist es gerade diese Veranstaltung während des Sturms. Die Wolken sehen so aus. Wenn ja, sitze ich zitternd von der Kälte in der letzten Reihe rechts, total durchnässt. Es war fantastisch!


Ähnliche Meinung ist TIP Berlin. im Juli Nummer spricht (S. 98 f) Tom Mustroph mit verschiedenen Macher der Freilufttheaters. Der Himmel verdüstert sich gerade, als er mit Darijan Mihajlović und Vlatka Alec über die neue Draußenspielzeit spricht. Ein kräftiger Wind fegt über die Tische. Alec, seit mittlerweile neun Jahren als Schauspielerin, später als Dramaturgin und Regisseurin an Pionier-Open-Air-Bühne tätig, lässt sich davon nicht einschüchtern. Im Gegenteil. “Das Schöne ist, dass wir mit die besten Vorstellungen gerade dann hatten, wenn es anfing zu regnen oder zu stürmen”, sagt sie. Denn dann, wenn Wetter mit Herausforderungen kommt, halten die Menschen an den Sitzplätzen (…) und die Menschen auf der Bühne in der Mitte besonders gut zusammen. “Dann entsteht diese Liebe, diese Hingabe und dieser unbedingte Wille, einfach alles zu geben”, schwärmt Alec. Und weil das auf den Sitzen ringsum stets ankommt, entsteht diese besondere Atmosphäre.

12. Juli gingen wir mit Monika Wrzosek-Müller zum Globe, zur letzten Veranstaltung des Midsummer Night’s Dream in diesem Saison. “Von Shakespeare” steht es auf der Karte. Na ja, vielleicht muss es sein. Vielleicht müssen wir, Nutzer immer aber immer informiert werden, wer was geschrieben hat, auch wenn er Shakespeare heißt.

Aber wie eine alte Dame, die Shakespeare erst im hohen Alter zum ersten Mal las, einmal sagte: phi, dieser Shakespeare war gar nicht so originell, er schrieb nur mit Zitaten. Jeder kennt sie.

Auf der Internetseite des Theaters liest man nur Generelles.

Seit 2019 ist das Globe Berlin in Charlottenburg von Juni bis September Schauplatz echten Volkstheaters in einem einzigartigen Ambiente unter freiem Himmel. Das bewusst niedrigschwellige Angebot richtet sich an Menschen jeden Alters, aus unterschiedlichen Kulturkreisen und ist nah an aktuellen gesellschaftlichen Themen. Das Programmspektrum umfasst Schauspiel, Wortkunst und Live-Musik, Shakespeare-Aufführungen in Deutsch und Englisch in eigenen, zeitgemäßen Übersetzungen sowie Einführungen und Nachgespräche – alles zu moderaten Eintrittspreisen.

Das stimmt.

Die gestrige Vorführung war natürlich wieder ein Shakespeare im Regen. Und wieder fantastisch. Schnell, witzig, mit ironischen Anspielungen gespickt. Es regnete so stark, dass wir in der Pause gingen. Alle? Weiß ich nicht, aber viele. Die benachbarte U-Bahn Station, Richard-Wagner-Platz war voll von durchnässten Zuschauer aus dem Globe. Wie mir die Globe-Mitmenschen berichtet haben, es wurde durchgespielt vor wackerem, begeistertem Publikum.


Es war kalt. Es war wunderbar.

Danke.

***

Wohin?

Monbijou Theater
Monbijoustr. 3b, Berlin-Mitte
Spielzeit bis Mitte September
Preise 24/15€
www.monbijou-theater.com

Globe Berlin
Sömmeringstr. 15, Berlin-Charlottenburg
Spielzeit bis 13. September
Preise 26/21€
www.globe.berlin

Shakespeare Company Berlin
Munsterdamm 80, Berlin-Steglitz
Spielzeit bis 13. September
Preise 24/42€
www.shakespeare-company.de

Frauenblick auf Kunst und Krieg

Monika Wrzosek-Müller

Von Odesa nach Berlin. Europäische Malerei des 16. bis 19. Jahrhunderts

Ich fahre zum Kulturforum; morgen geht die Ausstellung „Von Odesa nach Berlin“ zu Ende. Offensichtlich ist ein Bus ausgefallen, denn meiner ist proppenvoll und alle zwängen sich nebeneinander und übereinander. Vorne schreit plötzlich ein junger, südländisch aussehender Mann: „scheiß Deutschland“, „scheiß West-Berliner“, dann später aber auch „scheiß Türken“, „Scheiße, Scheiße…“ immer wieder und immer lauter. Im Bus werden die Passagiere unruhig, zwei ältere Damen greifen zu ihren Handys, „wen soll man anrufen: Polizei oder erste Hilfe?“ fragen sie. Eine Frau vorne, die neben dem Schreienden sitzt, versucht ihn zur Ordnung zu rufen: „schreien Sie nicht so, wenn es Ihnen nicht passt, dann steigen Sie aus“; da schreit er noch lauter. Auch die Busfahrerin versucht den Passagier zu ermahnen, es hilft nicht. Dann, am Steinplatz, steigt eine Gruppe von sehr entspannten, freizeitgekleideten, mitteljungen deutschen Männern ein; sie lachen, sprechen laut, sind offensichtlich mit sich selbst sehr zufrieden; sie haben den wütenden Passagier nicht in Aktion gesehen, nicht einmal bemerkt. Und plötzlich hört der junge Mann zu schreien auf, er schaut den Männern zu, beobachtet sie, ist von ihnen fasziniert, steigt mit ihnen am Bahnhof ZOO aus und scheint ganz beruhigt zu sein. Immerhin begleitet er mich in die Ausstellung, fährt mit dem weiteren Bus in derselben Richtung ruhig weiter mit. Unheimlich, ich sehe ihn tatsächlich in der Ausstellung; ist er ein Ukrainer, ein Exilrusse? Er geht bedächtig durch alle Räume und ich wage nicht, ihn anzusprechen.

Continue reading “Frauenblick auf Kunst und Krieg”

Bombardierung (Gebet)

Ewa Maria Slaska über das Buch Alphabet des Krieges (2)


Alphabet des Krieges

Masha Pryven (Hg.)

22 x 28 cm, 64 Seiten, 26 Abbildungen, Broschur mit Schutzumschlag
Zweisprachig: Deutsch, Englisch
ISBN 978-3-911192-04-0

Leseprobe

Das Buch ist Resultat einer langen Arbeit, die Masha Pryven, selber Ukrainerin, aus Lugansk, also aus Ukraine, die jetzt seit Jahren dem Putins gehört, mit Ukrainischen Geflüchteten gemacht habe. Sie haben sich die Begriffe ausgesucht, die ihre Meinung nach mit dem Krieg zu tun haben und zusammen Alphabet des Krieges ausmachen. Manche Begriffe wird jeder mit dem Krieg assoziieren, z.B. Bombardierung oder Flüchtlinge. Vielleicht auch Haus oder Schule, aber es sind Begriffe wie Jahr. Ein Jahr als Flüchtling, ein Jahr weg aus der Heimat, ein Jahr in Deutschland. Oder Gebet. Ist gebet ein Begriff des Krieges?


Bei der Buch Präsentation sprechen uns vier junge Menschen an. Von links: Jurij, Igor (Yehor), Chengis, Jaroslav. Auf der großen Tafel sieht man alle Fotos, die Gruppe für das Buch ausgesucht hatte. Jeder Teilnehmer kommt zur Tafel und sucht ein Foto aus, über das er uns etwas erzählen möchte.

Es ist eine sehr moderne weiße elektronische Tafel, man kann die Fotos beliebig umstellen, wegschieben, vergrößern. Yehor kommt zur Tafel und sucht eigenes Foto aus, die er sich ausgedacht hat, um Krieg mit dem Wort Gebet zu definieren.

Yehor Dudnichenko (17, aus Donezk) erklärt, was für ihn Bombardierung (Bombing) bedeutet: Das ist, wenn ich betete, obwohl ich nicht an Gott glaube. Und erzählt wie er während einer Bombardierung nur ein Zettel mit dem Gebet Vater unser auf Ukrainisch hatte und es las, und es ihm half.

Отче наш, що єси на небесах,
Нехай святиться Ім’я Твоє,
нехай прийде Царство Твоє,
нехай буде воля Твоя,
як на небі, так і на землі.
Хліб наш насущний дай нам сьогодні.
І прости нам провини наші, як і ми прощаємо винуватцям нашим.
І не введи нас у cпокуcу, але визволи нас від лукавого.
Амінь.

Hass

Ewa Maria Slaska über das Buch Alphabet des Krieges (1)

Alphabet des Krieges

Masha Pryven (Hg.)

22 x 28 cm, 64 Seiten, 26 Abbildungen, Broschur mit Schutzumschlag
Zweisprachig: Deutsch, Englisch
ISBN 978-3-911192-04-0

Leseprobe

Das Buch ist Resultat einer langen Arbeit, die Masha Pryven, selber Ukrainerin, aus Lugansk, also aus Ukraine, die jetzt seit Jahren dem Putins gehört, mit Ukrainischen Geflüchteten gemacht habe. Sie haben sich die Begriffe ausgesucht, die ihre Meinung nach mit dem Krieg zu tun haben und zusammen Alphabet des Krieges ausmachen. Manche Begriffe wird jeder mit dem Krieg assoziieren, z.B. Bombardierung oder Flüchtlinge. Vielleicht auch Haus oder Schule, aber es sind Begriffe wie Jahr. Ein Jahr als Flüchtling, ein Jahr weg aus der Heimat, ein Jahr in Deutschland. Oder Hass. Und die Frage, darf man hassen? Hat man als Flüchtling aus Ukraine das Recht, Russland zu hassen?

Im Buch befindet sich meine Antwort dazu:

Wir haben das Recht alles zu hassen, was mit Russland zu tun hat, schreiben die jungen Menschen und ich pflichte ihnen zu. Ich wurde gefragt: Haben die Leute recht auf Hass? Und ich antwortete: Ich akzeptiere nicht, dass Hass gesät wird, kollektiver Hass, Manipulation auf der Grundlage von Hass. Ich verabscheue die Verwendung von Hasssprache. Aber ja, ich glaube, dass ein Mensch das Recht hat zu hassen, genauso wie das Recht zu lieben. Persönlicher Hass, individuell, authentisch und gerecht – wie jede tiefe Emotion – reinigt. Er ermöglicht es, die Wahrheit über sich selbst und andere zu erkennen, und weist Richtungen auf.

Bei der Buch-Präsentation traf ich einen russischen Dichter, der mir danach sein Gedicht zu genau dieser Aussage zuschickte. Alexander Delphinov:

Право на ненависть

Говорят, мир спасёт любовь да ангелы горнии,
Мол, узри лучшее в ближних, как в себе самом,
Но лето любви закончилось в Калифорнии
В тысяча девятьсот шестьдесят седьмом.

Говорят, расти твой сад, и добро в сердце твоём
Прорастёт цветами невиданной красоты,
Но никто не учил, что делать, если горит твой дом,
И сад растоптан, и всё, что есть — только ты,
Точнее, даже не ты, а какие-то ошмётки тлена есть,
А кроме этого — право на ненависть.

Твоё право ненавидеть стрелявших в твоих детей
И проявлявших при этом творческую прыть,
Твоё право ненавидеть непрошенных гостей,
Именно ненавидеть, а не любить.
Твоё право не подставлять щеки в ответ на удар,
Твоё право от ярости на стену лезть,
Твоё право жечь врага и радоваться, чуя жар,
Твоё право на ненависть.

Говорят, говорят, говорят, а потом прилетает ракета — взрыв! — и дома горят.
Говорят, говорят, говорят, а потом слова заканчиваются, вместо слов за снарядом летит снаряд.
Говорят, говорят, говорят, можно даже сказать — конкретно пиздят.
Говорят, говорят, говорят, а потом в твой город приходит отряд
Вражеских солдат, и начинается ад,
О котором почему-то молчат, молчат, молчат,
И только когда люди убиты, растоптан сад,
И нельзя историю повернуть назад,
Все вокруг опять говорят, говорят, говорят,
А всё отравлено, сам воздух — яд,
И больше нет ничего, чему в сломанном мире замена есть,
А есть только одно — право на ненависть.

Твоё право ненавидеть империю и её солдат,
Несущих не свободу, а оккупацию,
Твоё право ненавидеть их вождя и его рыбий взгляд,
И всю Российскую Федерацию,
Твоё право на оборону, право на отпор,
Твоё право в небе и на земле на месть,
Твоё право, не использованное до сих пор —
Твоё право на ненависть.

Говорят, мир спасёт любовь да ангелы горнии,
Мол, узри лучшее в ближних, как в себе самом,
Но лето любви закончилось в Калифорнии
В тысяча девятьсот шестьдесят седьмом.

19.04.2022