9-euroticket
am abend
schnitten sie die holunderfrüchte ab
(den eimer haben sie mitgebracht)
die alte amsel
flog hoch
und fiel sichtlich überrascht
herunter
sie begriff ( oder auch nicht)
das die früchte
oder ihre welt
nicht mehr existierten
- wir machen einen saft oder ein gelle draus -
sagten die zwei hocherfreuten 9 - euroticket geniesser
die amsel kletterte noch auf den kahlen busch
und erstarrte
für immer *)
-----------------------------------------------------
*) am nächsten morgen begrub ich sie
unter den wurzeln
eines baumes
tibor,
sommer 2022
THE VISITORS OR GOD CREATED HUMAN
nach 3 jahren in takoma park
kommt sie mit zwei kindern zum besuch
nach old europe
(deutschland, schweiz, italien, frankreich)
frisch gepierct
(was für ein schnäppchen!)
aber noch nicht tatowiert
setzen sie sich in der
eher sparsam von mir angerichteten
tafelrunde
zu guter letzt
verwickelt sie mich in das gespräch
(beim abräumen des geschirrs
- ich habe auch essen gekocht und serviert)
in ein vortrag über ganz neue 6 geschlechter - religion
(na immerhin besser als eine diskussion über die alten haubitzen)
und bindet mir doch noch einen bären an die nase
(die erschrockenen kinder erfrieren fast von angst
weil mir tatsächlich die tatzen wachsen - ja!)
- zwei geschlechter? das ist doch wie in rußland! -
doch ich fühle mich
wie ein alter, morscher knochen
den man/frau/divers
in die ecke geworfen hat
eine abgenagte
durch die zähne des saturnus
evas rippe
https://commons.wikimedia.org/wiki/William_Blake?uselang=de#/media/File:William_Blake-Europe_Supported_By_Africa_and_America_1796.png
tibor, sommer 2020
Ela Kargol sfotografowała poziomki. Zrobiło to na Czytelnikach takie wrażenie, że postanowiłam “pójść za ciosem”.
Tam, gdzie rosną poziomki, Ingmar Bergman, 1957
Profesor Isak Borg udaje się do Lundu, by wziąć udział w obchodach własnego jubileuszu naukowego. Mężczyzna rozmyśla o swoim życiu.
Myśl powędrowała ku Scenariuszom Bergmana. Książka otworzyła się sama na fragmencie z Tam, gdzie rosną poziomki
ISAK: Stara poziomkowa polana...
[...] Chyba wtedy [...] usłyszałem dźwięk fortepianu. Zdziwiony odwróciłem głowę i spojrzałem na stojący na wzgórzu dom. Uległ on osobliwej przemianie. Fasada, przed chwilą martwa i ślepa, ożyła nagle, a słońce odbijało się w otwartych oknach. Białe firanki powiewały na ciepłym letnim wietrze. Barwne zasłony zwisały do połowy. Z komina wydobywał się dym. Stary letniskowy dom wrzał życiem. Wyraźnie słyszałem dźwięk fortepianu (było to chyba coś z Waldteufla, ale nie mogę przysiąc), przez okna natomiast dochodziły ludzkie głosy, śmiech, odgłos kroków, krzyki dzieci, skrzypienie pompy. Gdzieś na piętrze próbował ktoś śpiewać. Głos miał silny, w typie włoskiego tenora. Nikogo jednak nie było widać. Ta rzeczywista scena trwała jakiś czas – jak zjawa, która lada chwila może się rozwiać i przepaść w ciszy. I wtedy ją ujrzałem. Kiedy odwróciłem głowę, by wzrokiem objąć cały ten osobliwie odmieniony dom, zobaczyłem ją, jak klęczy w jasnożółtej sukience i zrywa poziomki... [Miejsce] wydało mi się znacznie mniejsze i nie zrobiło na mnie spodziewanego wrażenia. Jak przed laty rosło tu mnóstwo poziomek. Usiadłem pod starą, samotną jabłonią i począłem zbierać poziomki, jagoda po jagodzie. Czułem,
jak ogarnia mnie dziwne wzruszenie, jak poddaję się znużeniu i melancholii...
Fragment powieści Julity Bielak i Katarzyny Krenz, Księżyc myśliwych, 2015; cytat ze scenariuszy Bergmana za: . Bergman, Tam, gdzie rosną poziomki, tłum. K. Młynarz, [w:] tenże, Scenariusze, Warszawa 1987
Z brzytwą na poziomki, Klan
Piosenkę przypomniał Tibor Jagielski. Napisał:
a pamietasz klan “z brzytwą na poziomki”? niezły hit był, na “manhattanie” (w szczecinie, na czarno) kupowało się wtedy najnowsze przeboje krajowe i zagraniczne (plastikowe kartki – z reguły dwa utwory), a adapter miałem, to były czasy!
Z brzytwą na poziomki wybiegał co rano
Oczy miał błyszczące i włosy rozwiane
Biegł biegł w zielony las z brzytwą
Jak można poziomki ścinać wiosną brzytwą
Deptać małe kwiatki ważki straszyć szpilką
Biec biec w zielony las z brzytwą
My zielone fauny na fujarkach grajmy
My zielone fauny niszczyć mu nie dajmy
Obrońmy poziomki pachnące soczyste
Obrońmy poziomki zabierzmy mu brzytwę
Z brzytwą na poziomki na oślep przez łąkę
Biegł biegł zdyszany na oślep co tchu biegł biegł
W zielony las z brzytwą
My zielone fauny na fujarkach grajmy
My zielone fauny niszczyć mu nie dajmy
Obrońmy poziomki pachnące soczyste
Obrońmy poziomki zabierzmy mu brzytwę
Słodkim aromatem poziomki pachniały
Las go zaczarował że zrobił się mały
Biegł biegł wśród wysokich traw i zniknął
Gdzie on teraz błądzi mniejszy od poziomki
Wyśmieją go mrówki ważki i stokrotki
Pewnie poszedł tam wstąpił sam donikąd
My zielone fauny na fujarkach grajmy
My zielone fauny niszczyć mu nie dajmy
Obrońmy poziomki pachnące soczyste
Obrońmy poziomki zabierzmy mu brzytwę
Tekst: Marek Skolarski
Zawsze jeszcze pozostaje pytanie – truskawki, czy poziomki. W paru sytuacjach artyści twierdzą, że wiedzą. Ale czy na pewno? Poza tym jeszcze się do naszej wiedzy o tym, co wiemy, wtrącają tłumacze, a tłumaczenie z różnych języków słów poziomka i truskawka, jest, hmmm, no, mało wiarygodne:
Jacek YerkaPierre ChardinTibor JagielskiWilliam Morris
Wg artystów i tłumaczy wszystkie te ilustracje przedstawiają truskawki, ale przecież oczywiste jest, że są to poziomki.
Alma robi wycieczkę z Hannelore i Tiborem. Jadą razem czerwonym samochodem przez ciche wioski i zielone lasy nad jezioro. Alma ma koszyk na grzyby.
– Może znajdziemy parę prawdziwków – mówi Tibor. – Jesteśmy na miejscu – mówi Hannelore – proszę wysiadać! – Ale tu pięknie, patrzcie tam płynie prom! – woła Alma.
Alma, Hannelore i Tibor idą przez las w stronę jeziora.
– Grzybów nie ma – mówi Tibor – jest za gorąco i za sucho. – Idziemy popływać w jeziorze? – pyta Hannelore. – Tak! – mówią razem Alma und Tibor.
A potem, siedząc na kocu przypatrują się ważkom i wodnym ptakom. To była naprawdę piękna wycieczka.
………………………………………………………………………………………………………….
wycieczka – ausflug jadą razem – fahren zusammen czerwony – rot samochód – auto cichy – still wioska – dorf zielony – grün las – wald jezioro – see koszyk – korb grzyby – pilze prawdziwek – steinpilz prosze wysiadać! – bitte austeigen! woła – schreit prom – fähre idą (razem) – gehen (zusammen) jest za gorąco i za sucho – es ist zu heiss und zu trocken pływać – schwimmen razem – zusammen koc – decke ważka – libelle wodne ptaki – wasservögel naprawdę – wahrlich
– Istnieją tacy – powiedziała wielka mistrzyni do swoich uczennic i uczniów, zgromadzonych pewnego słonecznego, wiosennego, ale mroźnego poranka na polanie nieopodal strumienia – którzy chcą podbić świat i uczynić z niego, to co im sie marzy albo widzi. Ale ten zamiar nigdy się nie spełni – kontynuowała Lucy – bo naczynie świata nie jest własnością człowieka tylko jego boskiej matki i próby zmiany tego stanu rzeczy są skazane na nieuchronną porażkę, której owocem jest tylko śmierć i zniszczenie.
Lucy i Nicnierobienie
Pewnego, pełnego życia wiosennego dnia, siedziała wielka mistrzyni na progu swojej chatki i obserwowała świat. Dzieci bawiły się dookola, a ich rodzice dyskutowali wydarzenia dnia, które poruszyly wioskę i jej okolice. Pewien nauczyciel, który lubil się z nią przekomarzać, podszedł do niej i zapytał – Dlaczego nic nie robisz, stara kobieto? Z powodu takiego pięknego dnia nie powinnaś się obijać i siedzieć bezczynnie na słońcu. Dlaczego nie wejdzisz do chatki, aby spisać twoje arcymądre spostrzeżenia? – W moim stawie – odpowiedziała uśmiechając się Lucy – mieszka bardzo stary karp, który szuka pożywienia na dnie bajora, a robi to powoli i nieustannie, ale kiedy stadko moich kaczek przepływa nad nim i mąci piasek oraz wodę, to zatrzymuje się i czeka, aż staw znowu się oczyści. – To raczej deszczowe dni – dorzuciła wielka mistrzyni – przynoszą mi ważne spostrzeżenia, a moim kaczkom tłuste robaki.
” IS kann nur militärisch bekämpft werden” (martin kobler, ambasador niemiecki w egipcie 2003 -2006, iraku 2006 – 2007)
14 IV 2017
sie schreit und schlägt mit den händen auf den lenkrad ” ich lag dir zu den füßen!” ” und ich habe dich auf die beine wieder erhoben” – antworte ich ruhig und wasche die innenseite der vorderscheibe ab
17 IV 2017
von GROFAZ zum GROVAZ
21 IV 2017
nie ma innej rady – vis pacem para bellum;
28 IV 2017
rituelle waschungen – schafiten akzeptieran auch stehendes wasser; hanafiten – nur fließendes wasser ist akzeptabel;
dar al – harb – haus des krieges
haduna – waffenstillstand
schahid – märtyrer
5 V 2017
er ruft und lacht: ” du surensohn!”
14 V 2017
718 n,e. – pierwszy meczet w konstantynopolu (dla niewolników i handlarzy);
je 2 esslöffel salz und zucker je 1 teelöffel paprika (scharf), kurkuma, kreuzkümmel, kardamon
– dazugeben
je 1 bund petersilie,bohnenkraut, basilikum, minze, koriander
– kleinschneiden und dazugeben
mit einem liter essig und notwendigen menge gekochtes wasser gut bedecken und mit einem stein zugedrückt 4 wochen stehen lassen
– fertig;
15 V
Jetzt sind LAF (Landesamt für Flüchtlingsangelegenheiten) und LAGeSo (Landesamt für Gesundheit und Soziales) unter einem Dach und diese Herberge heisst ICC – der größte Flüchtligslager Deutschlands.
Und so ist die Situation wieder ernst – aber nicht ernsthaft genug.
17 IV
die schlange scheint endlos zu sein; – was machen die da, unter dem dach? – fragt mich der rabbiner und schaut ensetzt auf den pulk der asylbewerber, die sich, den schatten suchend in eine dicke menschentraube verwandelt hat. – na, die sonne- antworte ich – sonst fangen sie umzufallen, die frauen sind gut geschuetzt, tragen kopftuecher, aber die meisten, vorwiegend jungen maenner tragen ja keine kopfbedeckung.
21 IV
ich versuche mein altes gedicht ins deutsche zu übersetzen, aber die musen stehen mir nicht bei:
Stepowa wiosna
Wiatr strząsa śnieg z gałęzi sosen, A słońce muska wygłodzoną twarz. Wreszcie powraca jedna z moich wiosen I kropelkami spada z sopli czas.
Gdybym zaklinał, jedno okamgnienie, Klucz dzikich gęsi prący w nieba błękit, To wiem, że tylko jest marzeniem, Iż pozostanie i nie odejdzie więcej.
Rasputica (z ros. распу́тица, ukr. бездоріжжя ’bezdroża’) – okres w roku, podczas którego drogi gruntowe w Rosji, na Białorusi i na Ukrainie stają się nieprzejezdne lub bardzo trudno przejezdne.
Rasputica jest spowodowana intensywnymi opadami deszczu lub wiosennymi roztopami. Wyróżnia się jej dwa rodzaje: jesienną i wiosenną. „Rasputica jesienna spowodowana jest intensywnymi opadami deszczu i kończy się z pierwszymi mrozami, kiedy wilgotna ziemia zamarza do głębokości jednego metra. Podczas roztopów następuje rasputica wiosenna, groźniejsza z powodu wody uwięzionej w glebie w postaci lodu”. Jesienią rozpoczyna się ona zazwyczaj w połowie października i trwa do końca pierwszej połowy listopada.
Rasputica od wieków znacząco wpływa na szybkość poruszania się oddziałów wojskowych. Odegrała ona kluczową rolę w pokonaniu inwazji mongolskiej, zatrzymała wyprawę Napoleona Bonaparte na Moskwę – szczególnie jesienna, która w znacznym stopniu spowolniła odwrót Wielkiej Armii, wpłynęła na postępy Niemiec podczas II wojny światowej – zahamowała posuwanie się Wehrmachtu i zablokowała niemieckie szlaki logistyczne.
Wehrmacht nie był przygotowany na takie warunki pogodowe, niemieckie czołgi i ciężarówki grzęzły w błocie, podczas gdy pojazdy sowieckie były dostosowane świetnie dostosowane – czołgi posiadały szerokie gąsienice.
Wozy konne Wehrmachtu
***
Putin, Rasputin, rasputica – wszystkie trzy wyrazy mają ten sam rdzeń: put’ – droga. Nigdy o tym przedtem nie pomyślałam, że Putin i Rasputin w jednym stoją domu. Albo raczej – jedną idą drogą.
O ile rasputica nie pojawia się w googlu razem z oboma samozwańczymi okrutnymi carami Rosji, o tyle tych dwóch, bez zwracania jednak uwagi na podobieństwo nazwisk, dziennikarze czasemłączą ze sobą. Podobno zresztą Rasputin to nie tyle rasputnik, człowiek na bezdrożu, ile rozpustnik, być może w znaczeniu “ten, który zszedł z (dobrej) drogi”.
Amerykanin, Douglas Smith, autor książki o Rasputinie, twierdzi, że Rasputin, Stalin i Putin reprezentują tę samą linię w historii Rosjii – samotnego, nawiedzonego dyktatora.
Autor sugeruje nawet, że kult, jaki młodzi ludzie w Rosji mają dla Nawalnego, jest niebezpieczny, bo ustawia przywódcę w długim szeregu samotnych charyzmatycznych zbawców narodu. Tych, którzy obiecują przywrócić Rosji dumę, godność i wielkość. Poprowadzić ją na dobrą drogę.
Lucy i dolina – Duch doliny jest nieśmiertelny – powiedziała Lucy do swoich uczennic i uczniów zgromadzonych pewnego słonecznego poranka na dziedzińcu jej chatki – a jej imię brzmi kobiecość. – Podczas gdy góry wspinaja się nieustannie – kontynuowała wielka mistrzyni – tak, aby ostatecznie runąć, to dolina trwa wiecznie i jest kolebką nieba i ziemi. – Korzystajcie z niej – uśmiechnęła się Lucy – jak moje kaczki ze stawu, a będzie ona zawsze waszą najlepszą służebnicą.
Lucy i strumień – Nie istnieje nic bardziej miękkiego niż woda – powiedziała Lucy pewnego dnia do zgromadzonych uczennic i uczniów – lecz nic nie jest w stanie dorównać jej w pokonywaniu twardości, i wskazała na przebiegający nieopodal strumień. – Tak jak gibkość pokonuje sztywność, tak słabość góruje nad siłą, a niosąc grzechy tego świata, przejmuje nad nim władzę.
Erna i polowanie
erna (2001 – 2022) skoczyła do krainy wiecznych łowów cześć jej pamięci! tibor
R.i.P., Erna
*** Od Adminki: chciałabym tu przypomnieć piękny wpis sprzed kilku lat, poświęcony mojej kotce, Schyzi, która też odeszła, dożywszy jak Erna pięknego kociego wieku 21 lat: https://ewamaria.blog/2016/02/25/schyzia/
Rzadko się zdarza, że jednego dnia muszą się ukazać dwa wpisy, ale dzisiaj muszą.
Monika Wrzosek-Müller
14 lutego 2022 zmarł Daniel Passent; nie był na dzisiejsze czasy stary, miał 83 lata.Dla mnie i wielu osób był ikoną tygodnika Polityka, odkąd pamiętam czytałam jego felietony. Był człowiekiem legendą dziennikarską, bo też przez 63 lata związany był z tygodnikiem, przemiły, sympatyczny, błyskotliwy i inteligentny człowiek. Ubierał się też na tle swoich kolegów po fachu z wyczuciem smaku. Pamiętam spotkanie z nim, kiedy mój mąż dostał nagrodę Polityki.
Ale teraz dopiero czytam i poznaję, jak ciężkie koleje losu nosił ze sobą; urodził się na terenie dawnej Polski w Stanisławowie, prawie nie znał swoich rodziców, którzy zginęli zaraz na początku wojny. Wychowywał się u wujowstwa, a ukrywał w czasie wojny, jako małe dziecko u nieznanych mu ludzi.
Pamiętam, że w okresie rozkwitu Solidarności trochę kłóciłam się z Polityką za zbytnią lojalność do nie mojej strony politycznej. W międzyczasie myślę, że bardzo potrzebne są gazety, a z nimi dziennikarze obiektywni, neutralni i tolerancyjni, no i oczywiście dobrzy, a tak odbierałam zawsze Passenta.
Wychował wspaniałą córkę, z którą miał zawsze dobry kontakt i która, miejmy nadzieję, przejmie pałeczkę pisania po nim.
Myślę, że Polsce akurat teraz potrzeba dziennikarzy, którzy spokojnie i z dystansem, bez wielkich namiętności potrafią spojrzeć na rzeczywistość i ją opisać. Będzie nam go bardzo brakowało.
Tibor Jagielski
zmarł daniel passent
…pisałem na jego blogu en passant w polityce prawie 20 lat będzie mi go brakowało
cześć jego pamięci ***
Ela Kargol
Berlinale, filmy, miejsca, zdarzenia
Spoglądając na mapę miejsc, w których można obejrzeć jeden z filmów 72 Festiwalu Berlinale, należałoby zaplanować niejedną ciekawą wycieczkę po mieście, a nawet poza granice Berlina. Tak jest od lat, a od jakiegoś czasu samo miejsce i film stały się dla mnie równie ważne.
W tym roku, w czasie nadal trwającej pandemii, sprzedaż biletów odbywa się w kasach online, całe szczęście filmy można oglądać w kinach – kto może, to może, zaszczepieni mogą. Obostrzenia, testy, odstępy, maski, te wymogi nie były dla mnie przeszkodą. Przeszkodą okazała się karta Visa, niezarejestrowana tam gdzie trzeba. Poprosiłam o pomoc młodsze pokolenie, a więc córkę, której nie zawsze wysyłałam czytelne komunikaty. A więc przypadkowo otrzymałam dwa bilety na tę samą godzinę w tym samym dniu. Bez zastanowienia wybrałam miejsce, nie film. Bilet na film oddałam przyjaciółce.
Od kilku albo kilkunastu lat jedną z sekcji lub projektów Berlinale jest tzw. Berlinale Goes Kiez. Filmy konkursowe i inne, te ważne i mniej ważne, interesujące i nudne, dziwne i niezrozumiałe trafiają do małych kin. A ja małe kina po prostu lubię.
Najlepsze to małe kina w rozterce i w udręce, z krzesłami wyściełanymi pluszem czerwonym jak serce.
K. I. Gałczyński
Jednym z pierwszych małych kin, w którym oberzałam festiwalowy film było bliskie mojemu sercu i adresowi Bundesplatz Kino.
Film był czeski. Siedziałam obok Czeszki, jedynej Czeszki na sali. Gdy reżyser zapytał się, czy jeszcze jest ktoś z Czech, po długim milczeniu, powiedziałam, wydawało mi się, po czesku: ja sem z Polski. Ucieszył się reżyser, ja też, choć był to naprawdę „czeski film“ w polskim rozumieniu tego słowa. Pamiętam po roku, gdy pojechałam do Pragi wszędzie wisiały reklamy tego właśnie filmu, coś o mladej nocy w tytule.
Effi Briest obejrzałam w Adrii na Steglitz. Nie było biletów. Na Berlinale często nie było biletów, ale ja byłam prawie zawsze sama, czekająca do końca. I potem ten bilet się nagle znajdował, ten ostatni. Tak było z Effi Briest. Projekcja się zaczęła, ciemno, pani wychodzi z sali i mówi, że jest jedno miejsce. Jedno miejsce na środku sali w środkowym rzędzie. Gdy jest wybór, zawsze siadam z boku i blisko ekranu. Wtedy wracałam z pracy, z zakupami do domu i z moim nieodłącznym plecakiem, a sama jestem rozmiaru 46, a nawet 48. Gdy szłam do mojego miejsca, cały czas przepraszałam. Nie każdy był wyrozumiały. Skąd mogłam wiedzieć, że spotka mnie tyle szczęścia, którego dla innych zabrakło. Jednak może szczuplejszej się należało. Effi Briest zprzystojnym Sebastianem Kochem w roli barona Geerta von Innstetten chętnie zobaczyłabym jeszcze raz. Ostatnio czytałam biografię Elisabeth von Plotho, po mężu von Ardenne, pierwowzorki powieściowej postaci Theodora Fontane’a Effi Briest. Elisabeth von Plotho rozwiodła się z mężem, co na tamte czasy było dość odważną decyzją. Dzieci zostały przy ojcu. Dopiero po latach spotkały się z matką. Elisabeth von Plotho po rozwodzie została pielęgniarką, pracowała długie lata w tym zawodzie. Zmarła w wieku prawie 100 lat. Pochowana jest na cmentarzu w Stahnsdorfie pod Berlinem.
Jest to jeden z cmentarzy, który oprócz wiadomych usług, oferuje bogaty program kuturalno-poznawczy. Wyobrażam sobie, że prędzej czy później Berlinale pojawi się również tutaj, tak jak zagościło przed kilku laty w byłym krematorium na Weddingu. Pierwsze krematorium w Berlinie, po prawie stuletniej działalności przestało być krematorium, a stało się miejscem (silent green Kulturquartier) w którym zadomowiła się sztuka, w szerokim słowa tego znaczeniu.
Pamiętam Nocny pociąg do Lizbony z Martiną Gedeck, obecną na sali kina w Babelsbergu. Film zaczął się bardzo późno, kino leży poza Berlinem, w granicach Poczdamu i pech chciał, że kolejka podmiejska z jakichś powodów w drodze powrotnej miała dłuższy przestój. To był nocny pociąg do Berlina, a trwał tyle samo w moim odczuciu, jak do Lizbony. W tym czasie to bym się nawet portugalskiego nauczyła.
Nie lubię Friedrichstadtpalast, jako miejsca na Berlinale, nie wiem dlaczego, może wielkość, może filmy, które tam oglądałam nie należały do najciekawszych, ale należały do ważnych. Takim był Beuys, biograficzny film o artyście światowej sławy i inne, których tytułów nie pamiętam.
Filmem o zespole też światowej sławy Die Toten Hosen, Weil du nur einmal lebst – Die Toten Hosen auf Tour sprawiłam ogromną radość mojej córce. Zobaczyła ich wszystkich, a nieraz oglądała ich na koncertach, ale w lutym 2019 otarła się o Campino i crew właśnie przed Friedrichstadtpalast, a autografami chwali się do dziś. W tym roku razem wybieramy się na koncert zespołu.
Krótko po przyjeździe do Berlina, byliśmy z całą klasą dziś już dorosłej córki, wtedy siedmioletniej lub ośmioletniej Marty, na filmie, którego nie mogę znaleźć w archiwum. Piękny film, produkcji południowoamerykańskiej, o chłopcu i jego psie, który jechał koleją, prawdopodobnie Koleją Transandyjską, budowaną swego czasu przez inżyniera Ernesta Malinowskiego. Bilety (do kina, nie na pociąg) kosztowały, ponieważ byliśmy grupą, 1 markę. To był chyba najbardziej korzystny finansowo kinderball.
Nie pamiętam, które było moje pierwsze Berlinale, mogło to już być w roku 1985, lub 1986. Festiwal odbywał się w Berlinie Zachodnim, w kinach na Ku’dammie i w Zoo Palast. Na początku były to filmy polskie, które koniecznie chciałam zobaczyć. Wajda przyjeżdżał do Berlina wielokrotnie. Katyń oglądałam siedząc prawie obok niego i Englerta, bo ktoś mi oddał krótko przed seansem swój bilet. Kieślowski odbierając nagrodę, powiedział: Noch ist Polen nicht verloren. Te słowa cytował też Tagesspiegel. Wtedy mój pracodawca, zapytał mnie, co to właściwie znaczy. Wyjaśniłam mu, na tyle ile pamiętałam, historię powstania hymnu polskiego. Pamiętam Siekierezadę, filmy Agnieszki Holland, Szumowskiej i inne.
W czerwcu 1951 roku w Titania-Palast w berlińskiej dzielnicy Steglitz filmem Alfreda Hitchcocka Rebeka otwarto pierwszy Festiwal Berlinale. Od 1978 roku festiwal odbywa się w lutym. We wschodniej części miasta, w odpowiedzi na Berlinale, odbył się Festiwal Filmów Demokracji Ludowej, na którym pokazywano głównie filmy z ówczesnego bloku wschodniego.
Od roku 2000 Theater am Potsdamer Platz jest głównym miejscem Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie, jest sercem Berlinale, w czerwonym kolorze. W tym czasie teatr nosi nazwę BerlinalePalast. Obok premier filmów konkursowych pokazywany jest tu film otwarcia i ceremonia wręczenia nagród. To tu co roku rozciągnięty jest największy czerwony dywan i tu najczęściej pojawiają się gwiazdy. Złoty Niedźwiedź (Goldener Bär), nagroda przyznawana filmom konkursowym, nawiązująca do flagi i herbu Berlina, została zaprojektowana przez niemiecką rzeźbiarkę Renée Sintenis (1888–1965). Te niedźwiedzie stoją przy wjazdach do Berlina, nie zdążyłam nigdy zwrócić na nie uwagi. Ten pierwszy stanął w roku 1958, z okazji 70 urodzin artystki na środkowym pasie dzielącym autostrady 115 między Dreilinden a węzłem autostradowym Zehlendorf. Chyba można byłoby go dojrzeć, jadąc na Berlinale do Kleinmachnow. Tylko, że ja, jadąc do kina w Kleinmachnow, wybrałam inną drogę.
Filmy, które widziałam, nie zdobyły chyba żadnej nagrody, oprócz filmu Lutza Pehnerta, Bettina.
Piękny film o życiu, o przywiązaniu do miejsca i tęsknocie za nim, o jednym mieście murem podzielonym i dwóch politycznych systemach. Film wyśpiewany, zaśpiewany poezją, którą poznałam dawno temu w Polsce i nie pamiętam, jakie to były piosenki, pewnie te o miłości, bo w swoim repertuarze ma ich dużo. Bettina Wegner, szansonistka, poetka, feministka bohaterka filmu była obecna na widowni. W masce i z odstępem, przez nikogo niezauważona przeszła po czerwonym dywanie.
Dwa następne filmy, były z tych filmów, które ma się okazję obejrzeć tylko na Berlinale, nudne i ważne. Nuda nie musi być doznaniem negatywnym. Pierwszy bardzo interesujący przez swoją problematykę społeczną, o życiowej odrębności, samotności i potrzebie bliskości. Oszczędny w grze, przekazie i obrazie. I nie wiem nawet, czy jest filmem drogi, choć tytuł o tym zapewnia: Nie zgubiliśmy drogi*.
Film Echo mniej mnie interesował niż miejsce. Neue Kammerspiele w Kleinmachnow, budynek zbudowany i przeznaczony od razu na kino krótko przed II wojną światową, propagujący kulturę w różnych systemach politycznych i różnych systemów politycznych, po upadku muru powrócił do spadkobierców i od kilku lat jest częścią Berlinale w sekcji Berlinale Goes Kiez.
___
* Autorka tego nie pisze, dodam więc, że Nie zgubiliśmy drogi to film polski, w reżyserii i wg scenariusza Anny Sasnal i Wilhelma Sasnala