Wakacje w Anglii (2)

Drugą część zimowych wakacji angielskich spędziłam w Kornwalii, czyli na tym sięgającym w Ocean Atlantycki cyplu angielskiej wyspy położonym na południowym zachodzie od… wszystkiego. Za Kornwalią jest ocean, za oceanem Ameryka.

Wakacje w Kornwalii zapewnili mi Kasia, której cioteczną babką była teściowa mojej teściowej, oraz jej mąż Clint. Bardzo im dziękuję!

Continue reading “Wakacje w Anglii (2)”

Wakacje w Anglii (1)

Ewa Maria Slaska

Na przełomie stycznia i lutego byłam w Anglii. Wcale nie taki dziwny czas na wakacje. Było już wiosennie, kwitły kwiaty, temperatury sięgały nawet 12 stopni powyżej zera, mimo to było raczej chłodno i przez większość czasu deszczowo. Jednak udało mi się obejrzeć różne wystawy i zwiedzić różne miejsca. W wielu tych wyjściach ktoś mi towarzyszył i z reguły to on właśnie robił zdjęcia. Wszystkim “ktosiom” bardzo dziękuję.

Londyn, dzielnica Chiswick

Konrad

Przemiła “staro-wesoło-angielska” część Londynu. Małe domki, małe sklepiki i restauracyjki, mili, spokojni ludzie miło i spokojnie popijają kawę w miłych i spokojnych kawiarenkach. Na zdjęciach akurat jestem ja, ale też tu chyba jestem miła i spokojna.

Londyn, cmentarz Highgate

Na cmentarz Highgate chodzi się przede wszystkim dla Karola Marxa. Ma to wszelkie cechy pielgrzymki. Dlatego też wejście na cmentarz, który jest raczej zaniedbany i zapuszczony i nie umywa się do Peré Lachaise, Powązek czy cmentarza Łyczakowskiego, kosztuje 10 funtów, podczas gdy wejście na tamte wielkie cmentarze europejskie jest za darmo. Co gorsza ten Marx za 10 funtów jest paskudny i nieautentyczny.

W grobie pochowano też żonę Karola, Jenny von Westphalen, ich gospodynię, Helenę Demuth i ich córkę Eleanor. Marx i reszta jego kompanii zostali pochowani w bocznej alejce, w niedużym grobie szeregowym, który do dziś istnieje. Dopiero w roku 1954 Komunistyczna Partia Wielkiej Brytanii wzniosła mu sowieckie w duchu pomniczydło w bardziej wyeksponowanym miejscu. Rzeźbę wykonał Laurence Bradshaw. Na pomniku wyryto jedno z najsłynniejszych zdań ludzkości i na pewno najsłynniejsze zdanie Marxa: WORKERS OF ALL LANDS UNITE (Proletariusze wszystkich krajów łączcie się). Wyryto mu też jednak inne zdanie, a mianowicie tzw. 11 tezę o Feuerbachu: THE PHILOSOPHERS HAVE ONLY INTERPRETED THE WORLD IN VARIOUS WAYS – THE POINT HOWEVER IS TO CHANGE IT (Filozofowie tylko interpretują świat, ale tak naprawdę chodzi o to, by go zmienić).

W latach 70 ktoś próbował dokonać nieudanego zamachu bombowego na ten pomnik. Zapewne czyn ten miał podłoże polityczne, ale ja bym go też chętnie wysadziła w powietrze za jego napuszoną arogancję.


Londyn, Victoria and Albert Museum

Marceli

Nie byłam w tym muzeum ponad 50 lat. Zapamiętałam z dawnych czasów salę ze starymi naparstkami. Nie było żadnych naparstków! Poza tym bardzo ładnie. Wszystko bez ładu i składu, jak na luksusowym bazarze. Ogromne cenne dywany, nieprawdopodobne szkło, Turner i piękne widoki z okien.

Wspaniała wystawa o Marii Antoninie, jej strojach i biżuterii. Kobiety przychodzą na tę wystawę w niezwykłych sukniach.Nie wiedziałm, więc byłam ubrana zwyczajnie, ratował mnie jedynie mój różowy berecik. Na wystawie jest też ostatnia suknia, jaką skazana na śmierć królowa kupiła sobie, już będąc w więzieniu – bawełniana drukowana z materiału w stylu  Toile-de-Jouy produkowanego w słynnej fabryce niemieckiego przedsiębiorcy Christophera Philippe’a Oberkampfa, który w XVIII wieku na stałe osiadł we Francji.


Londyn, Tate Modern

Izabela

Poszłyśmy na wystawę o Picassie. Wstyd przyznać, ale nawet niezbyt mi się chciało. Myślałam sobie, ach jej, już tyle Picassa widziałam, bez sensu. No ale poszłam i bardzo jestem wdzięczna Izabeli, że mnie na tę wystawę namówiła. Było kilkadziesiąt obrazów z różnych epok jego malarstwa, i to rzeczywiście było po trochu takie jak zawsze, genialne, ale przecież wszystko już widzieliśmy, im jesteśmy starsi, tym więcej. Ale był też film Le Mystère Picasso’ (reżyseria Henri-Georges Clouzot) o tym, jak pracował Picasso, jak zmieniał swoje prace nawet 20 razy, tak że na końcu na płótnie nie pozostawało już nic z tego, co zainicjowało dany obraz. Po skończeniu jednego z takich obrazów Picasso obraca się do kamerzysty i reżysera i mówi, “widz pomyśli, że machnąłem to w 10 minut, a tymczasem…”, “…malowałeś to pięć godzin” dopowiada reżyser. Rewelacja!

***
W holu Tate Modern stoi ogromna kolumna futer reniferów. Uchwyciłam na zdjęciu mniej więcej jedną trzecią instalacji, całość jest znacznie wyższa, sięga pewnie trzeciego piętra.


To część instalacji Goavve-Geabbil, w której Máret Ánne Sara pokazuje symbiozę natury, ludzi i zwierząt na dalekiej Północy. Na instalację składają się też symbolicznie zaznaczone wiklinowymi witkami jurty pasterskie, kompozycje czaszek i kości i dziwna, przejmująca kompilacja dźwięków. Artystka jest Samijką , a jej praca jest refleksją nad życiem jej ludu. Hodowla reniferów, kiedyś oś życia i kultury Samów, podlega ustawicznym ograniczeniom. Wydobycie surowców, produkcja energii, zmiany klimatyczne naruszają więzi zwierząt, ludzi i krajobrazu. Kultura Samów zanika.

Tak się kończy londyńska część moich tegorocznych wakacji. Jutro jadę do Kornwalii. Wpis za tydzień.

Polinnen während des 2. Weltkrieges in Berlin


Tekst po polsku poniżej

Jutro / Morgen / Tomorrow

Vernissage der Ausstellung: Mutige Frauen
Wernisaż wystawy: Odważne kobiety

Freitag, piątek
20.02.2026, 19:00
SprachCafé Polnisch / Polska Kafejka Językowa
Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow
S-Bahn Wollankstraße



Continue reading “Polinnen während des 2. Weltkrieges in Berlin”

Rok ognistego konia

Od czasu gdy ludy zamieszkujące wschodnią Azję ustaliły zasady obliczania swoich horoskopów, po raz 43 zdarza się że Rok Konia wypada w Roku Ognia. Horoskopy Dalekiej Azji składają się z 12 znaków rocznych i 5 znaków żywiołów, co sprawia, że spotykają się ponownie w tej samej kombinacji po 60 latach. Te kombinacje przedstawia poniższa tabelka:

Continue reading “Rok ognistego konia”

Raven, sitting lonely

Koncept: Ewa Maria Slaska / Fotos: Tanja Krüger & Joasia Rubinroth

In Berlin winter is already gone. All snowmen rode to Antarktis. In Austria in February is still winter, exactly as it should be in February. As it was still winter. But in Berlin Nevermore. As in that famous poem of Edgar Allan Poe. Nevermore.

Continue reading “Raven, sitting lonely”

Odważne kobiety, Polki w czasie wojny w Berlinie

Deutsch unten

Ewa Maria Slaska i Anna Krenz

zaprezentują w Polskiej Kafejce Językowej wystawę Odważne kobiety

Wystawa jest pokłosiem projektu Ewy Marii Slaskiej i Anny Krenz, zorganizowanego w Berlinie od grudnia 2023 roku do czerwca 2024 roku.

Polki w cieniu gilotyny

Autorki projektu od wielu lat próbują uzupełnić historię polsko-niemiecką poprzez przypomnienie kobiet, zapomnianych bohaterek wymazanych z kart historii, Polek, które od ponad 100 lat walczyły o swoje prawa razem z kobietami w Niemczech, były konspiratorkami podczas wojny i jej ofiarami. Niektóre z nich działały lub zmarły w Berlinie.

Projekt wystawy w Polskiej Kafejce Językowej, podobnie jak poprzednie wydarzenia o tej tematyce, ma na celu zainteresowanie historią młodego pokolenia, które porusza się w wirtualnym świecie i mediach społecznościowych. Poprzez popkulturowe i intersekcjonalne podejście autorki pokazują, jak historia i dziedzictwo kulturowe mogą być żywe i dostępne dla wszystkich, niezależnie od wieku, narodowości, niepełnosprawności czy płci.

Ten oddolny projekt jest elementem społecznego dialogu obywatelskiego na temat miejsc pamięci w Berlinie w kontekście kobiet i z perspektywy kobiet, jest też wkładem do polsko-niemieckiej i polskiej debaty o historii w odniesieniu do teraźniejszości. Jak wiele możemy się nauczyć z historii i jak o niej rozmawiać? Kim były te kobiety, odważne Polki, które walczyły o wolność? Jak możemy zachować pamięć o zapomnianych bohaterkach? W jaki sposób wspólne debaty historyczne i sztuka mogą przyczynić się do głębszego zrozumienia i pozwolą uniknąć powtórzenia historii?


Podczas poprzednich projektów o odważnych Polkach w Berlinie, Anna Krenz tworzyła plakaty i portrety prezentujące te kobiety, a Ewa Maria Slaska formowała, uzupełniała i rozwijała projekt online polkopedia.org, virtualna encyklopedia Polek, które żyły i działały poza granicami Polski.

Wystawa prezentuje prace Anny Krenz oraz teksty, które pod kierunkiem Ewy Maria Slaskiej podczas warsztatów powstały dla portalu polkopedia.

***

O Autorkach:

Ewa Maria Slaska (rocznik 1949, w Polsce mieszkanka Gdańska i Poznania) jest pisarką, dziennikarką, blogerką i organizatorką projektów. Emigrantka posolidarnościowa; od roku 1985 mieszka w Berlinie. Założyła i prowadziła w ramach tzw. Kanału Otwartego telewizyjny Magazyn WyspaInselmagazin (1986) i była założycielką i wydawczynią antologii literackiej WIR. W roku 2003 otrzymała Polsko-Niemiecką Nagrodę Dziennikarską. Na blogu “Ewa Maria and Friends” od roku 2012 publikuje wraz z 300 innymi autorami i autorkami codziennie jeden wpis o tematyce kulturalnej, politycznej, społecznej lub historycznej. Założyła online portal Polkopedia, encyklopedię Polek za granicą. Jej powieść “Amerykański sen. Pokolenie Solidarności” ukazała się w roku 2025 w Berlinie i Szczecinie.
https://ewamaria.blog
https://polkopedia.org

Anna Krenz (ur. 1976 w Polsce) jest artystką, autorką i architektką mieszkającą w Berlinie. Studiowała architekturę na Politechnice Poznańskiej oraz na studiach magisterskich w Architectural Association w Londynie. W swojej praktyce artystycznej pracuje z rysunkiem, malarstwem, tkaniną, instalacjami przestrzennymi i wideo. Jej projekty łączą badania artystyczne z refleksją nad architekturą i naturą, kulturą pamięci, historią oraz narracjami transnarodowymi, ze szczególnym uwzględnieniem kontekstu polsko-niemieckiego. Krenz jest założycielką berlińskiej inicjatywy Dziewuchy Berlin (2016) – ruchu obywatelskiego na rzecz praw kobiet.

Anna
www.annakrenz.art

Szparagi solić… (Cierpienie zwierząt)

Szparagi solić, krety gubić…

Tak niestety brzmi pełen tytuł książki, która ukazała się przed świętami w Wydawnictwie Dwie Siostry. Jest to, jak głosi podtytuł, księga domowych porad wielkopolskiego dworu, spisana przez prababcię mojej teściowej, Józefę z Łempickich Morawską. Opracowanie i wstęp:  Dorota Mycielska, ilustracje:  Helena Stiasny.

Piękna to księga, ale…

Wiem oczywiście, że te nieszczęsne krety w tytule to symptom nie tylko czasów – księga została spisana w XIX wieku – ale też sytuacji, bo rolniczka i ogrodniczka do dziś szukają sposobów, żeby “krety gubić”, gdyż są to w ogrodzie szkodniki, takie same jak mszyce, mącznica i turkucie podjadki. Gdybyż więc w tytule były owe mszyce, pewnie nie wzdragałabym się tak, bo jakoś moje współczucie dla mszyc jest pewnie słabsze niż dla kretów. Tym niemniej na balkonie (Berlin, XXI wiek) nie “gubię” również mszyc, ba, nawet w tej kwestii nieco misjonuję, opowiadając koleżankom “balkoniarkom”, że mszyce zapewniają prawidłowy obieg ekologiczny w biotopie balkonu.

Ale rolnik i ogrodnik, choć spędzają czas, i to nieważne, czy chodzi o czas roboczy, czy tylko wolny, i czy ich zajęcie ma przynosić dochód, czy tylko zapewniać rozrywkę, choć przebywają “w naturze” wiele godzin dziennie (czy nawet tygodniowo), są dla tej natury po prawdzie nieubłagani.

Bo tak to już jest, że “chłop żywemu nie przepuści”. Problem tu oczywiście ironicznie potraktowany, ale wywodzący się z głębokiej, pradawnej niechęci tego, kto uprawia ziemię i żyjące na niej stworzenia, do tego, co się nie da zjeść, wydoić, oskórować. Chłop żywemu…

To sięga zresztą dalej. Gdy widzisz zerwane i wyrzucone kwiaty, liście, gałązki, kopnięte grzyby. Gdy restauracja oferująca kurczaki nazywa się “kurczakowy raj”, a klatka pełna choinek na sprzedaż, to “raj choinek”.

Ale to znacznie głębszy, dalszy, szerszy i nie dający się zmienić i poprawić problem. Natura jest okrutna, a to że przygotowywanie ludzkiego jedzenia to od milionów lat była po prostu rzeź, jest tylko konsekwencją tego naturalnego faktu. Gdy ludzka horda tak jak wataha wilków tak długo goni stado antylop lub mamutów, aż jakieś zwierzę padnie ze zmęczenia. Albo aż je zagoni na krawędź wysokiego urwiska, aby spadło. Albo ogniem wygoni z lasu.

Zdanie w książce kucharskiej Lucyny Ćwierczakiewiczowej, że “karp lubi być skrobany na żywo” jest daleką pochodną tego samego procesu. Natura jest okrutna, żywimy się okrucieństwem, pomnażamy je, rozwijamy, a jednocześnie w wyrafinowany sposób usuwamy je z myśli i pamięci, by nam nie zakłócało konieczności i przyjemności jedzenia.

Nota bene sposoby na “gubienie” pcheł, kretów i myszy, to nie ich zabijanie, lecz wyganianie – na myszy chlorek, na pchły piołun, na krety kamfora. Od siebie dodam, że na mole – bagno, a na pchły – paproć. Ale już karaluchy się truje “zielonym proszkiem” pół na pół z cukerm. Ten zielony proszek to arszenik. Jest też przepis na spirytus chrabąszczowy: “Napełnia się duża butelka żywymi chrabąszczami i natachmiast zalewa się je najlepszym spirytusem. Po dwóch miesiącach używa się ten spirytus na wszelkie romatyzmy i suche bóle.”

Aus meinem Buch. Wohnung und Essen.

Heute um 18 Uhr 30 lese ich aus meinem Buch im Deutsch-Polnischen Klub in Wedding. (VHS, Antonstr. 37, 13347 Berlin)


Meistens wenn ich lese, wollen die Lesung-Organisatoren, dass ich über Solidarność lese, oder über den Kriegszustand. Das Buch hat aber auch andere Kapitel, von denen ich jetzt eins ausgesucht habe.


***

Continue reading “Aus meinem Buch. Wohnung und Essen.”

Nasze bałwany

Ewa Maria Slaska

Napadało śniegu i o dziwo, jak nie w mieście, długo nie topniał. Przez wiele dni było biało, jasno, czysto, ślisko i wszędzie pełno bałwanów. Nie tropiłam wszystkich, bo się nie dało, pozbierałam tylko “nasze bałwany”, moje, rodziny i przyjaciół. Najpierw chwila wspomnień.

Byłam kiedyś w Warszawie i odwiedziłam kuzynkę, która była i chyba znowu jest wicedyrektorką wielkiej i ważnej biblioteki. Weszłam do jej gabinetu i powiedziałam, że przed biblioteką stoi bałwan. “Bibliotekarz”, odpowiedziała pani dyrektor bez namysłu.

Continue reading “Nasze bałwany”