Od kilku lat jesteśmy zaprzyjaźnione na Facebooku, co, jak wiemy, nic nie znaczy i nawet nie wiem, jak to się stało, że FB nas połączył. Nie wtrącałam się jednak i nie zmieniałam tego, bo jest artystką, a to co robi, wydało mi się ciekawe. Przede wszystkim podobała mi się na zdjęciach jej różowa kreacja, ewidentny obiekt artystyczny. Teraz poprosiłam Aleksandrę o przygotowanie wpisu. W trakcie wspólnej pracy nad tym postem, okazało się, że wpisów będzie kilka.
Aleksandra Hołownia o sobie
Urodziłam się we Wrześni, mieszkam w Berlinie, studiowałam w Poznaniu, Warszawie i Berlinie. Uprawiam akcje w przestrzeni publicznej, performance, scenografię, kostiumy, rzeźbę, rysunek, film wideo, projekty artystyczne, teksty.
Wykładam sztukę w Niemczech, ale też w Chinach (Harbin).
W Muzeum Tinguely’ego w Bazylei
Moje, powstałe na przestrzeni lat, rysunki, rzeźby, obiekty oscylują wokół tematu eros i tanatos. Egzystujące obok siebie odrębne, wykluczające się wątki przedstawiają zmagania dwóch żywiołów wpisanych w życie człowieka. Najczęściej powtarzającym się motywem w mojej twórczości jest symbolizująca instynkt życia i miłości wagina oraz obrazująca popęd śmierci czaszka. Fascynuje mnie sztuka ulicy, kultura tatuażu jak i bazujące na alternatywnym sposobie docierania do publiczności artystyczne akcje również typu guerilla. Prywatnie jestem weganką. Mam trójkę psiaków: dwa boksery i andaluzyjską wilczycę. Życie psów nie jest mi obojętne. W miarę możliwości staram się wspierać psy w Polsce, Hiszpanii. Jako tzw. matka chrzestna bezdomnych psów w Rumunii (Streunenhunde-Pate) pomagam hamburskiej organizacji Cztery Łapy (Vier Photen) w realizacji idei kastrowania rumuńskich bezdomniaków. I od razu, korzystając z okazji, proszę o zapoznanie się z apelem tej organizacji i wszelką możliwą pomoc.
Znaleźć mnie można na licznych portalach, oczywiście wpisując Holownia a nie Hołownia



Dzięki wpisom Aleksandry i o Aleksandrze w tym blogu, zainteresowała się nią nasza autorka, Johanna Rubinroth, która nakręciła o niej film, wyemitowany 1 lutego 2015 roku w audycji Kowalski & Schmidt.


Ola,nice nie wspominalam o Wrzesni,o Ty
Jako administratorka odpowiadam, że nie rozumiem, o co Panu chodzi w tym komentarzu. Ponieważ wydaje mi się, że zna Pan artystkę osobiście, to może niech się Pan zwróci do niej bezpośrednio.