Erotyki…

motoryzacyjne

Izabela Monika Bill

To nieprawda, że w poezji wszystko już było! Erotyki motoryzacyjne


Tekst sprzed 10 lat

Opowiem Państwu historię o powstaniu nowego nurtu w poezji polskiej, całkowitego novum, którego jestem prekursorem.

W 2011 roku powołałam do życia poetyckiego nurt erotyków motoryzacyjnych (w skrócie nazywam je EROMOT). Zgodzicie się chyba Państwo, że jest to coś, o czym nikt jeszcze nie pisał w poezji. Wiadomo były w Dwudziestoleciu Międzywojennym fascynacje zwane: Miasto-Masa-Maszyna, ale motoryzacją nikt się wtedy nie interesował, bo to była dopiero raczkująca dziedzina techniki. Ciekawe, że żaden mężczyzna-poeta nie wpadł na ten pomysł. Jestem kobietą i poczułam się powołana, aby pokazać wszystkim, że motoryzacja nie jest nudna i trudna, i można ją powiązać z poezją i erotyką.


Skoro można wydawać np. kalendarze ze zdjęciami wypasionych, drogich aut i roznegliżowanymi, seksownymi kobietami, to dlaczego by nie pisać wierszy, ale nie o fotografiach, tylko zagłębić się w świat części samochodowych: ich zażyłości, bliskości, powiązań, mechanizmów, układów – poznać tajniki ich działania. Skoro ludzie mają swoją rzeczywistość, to dlaczego cylindry, paski rozrządu, suwy nie mogą jej mieć? Skąd pewność, że to tylko zimne, metalowe części?  Może my ludzie też jesteśmy częścią jakiegoś mechanizmu, napędzającego coś, albo napędzani przez coś (kogoś). Wiem, to już zakrawa na fantastykę, a to już było, jednak moje części – bohaterowie wierszy – przeżywają uniesienia erotyczne, dałam im duszę, aby mogły poczuć miłość, pociąg fizyczny, a tego jeszcze nikt im nie dał.

Continue reading “Erotyki…”

Nogi Becketta (i Czechowa) po niemiecku

BECKETTS BEINE

Ein szenischer Versuch über die Absurdität der menschlichen Existenz, die zwischen der Suche nach einem Sinn und dessen Ausbleiben besteht.

Hier trifft Beckett auf Tschechow, Absurdität auf Melancholie – und es entsteht eine sentimentale Groteske… ein groteskes Sentiment über den Schmerz des Menschen; über seine Einsamkeit, aber auch seine Liebe zum Leben und sein zuweilen hoffnungsloses Verlangen nach Glück.

Sartre sagte:

„Alles hat man herausgefunden, nur nicht, wie man lebt.“ 


Und bei Tschechow heißt es:

„Wozu wir leben, wozu wir leiden … wenn man es nur wüsste, wenn man es nur wüsste!“

(Olga, „Drei Schwestern“)

Namen und Zeit spielen hier nur bedingt oder gar keine Rolle. Es geht um die pure Wahrnehmung der Existenz, um menschliche Sehnsüchte und wie sie im Laufe des Lebens entstehen, sich verändern und schließlich vergehen. Die namenlosen Figuren nehmen im Laufe des Stückes verschiedene Identitäten an. Ganz gleich, ob man die literarische Provenienz der Figuren erkennt oder nicht, sie werden zu Archetypen, zu Urformen des Seins.

Vielleicht ist die Frage nach dem Sinn überflüssig…
Vielleicht wird das Leben gerade durch das Stellen dieser Frage absurd…?

Premiere war am 14.03.2024.

Dauer: ca. 60 Minuten

Tickets: 15,- / 10,- (erm.)

Kommende Aufführungen: Freitag 28.06. & Samstag 29.06., jeweils um 20:00 Uhr  

Es spielen: Bożena Baranowska, Justyna Pawlicka, Jacek Głaszcz

Off-Stimme: Christian Koerner, Katarzyna Makowska-Schumacher

Idee, Dramaturgie, Regie: Katarzyna Makowska-Schumacher

Bühne: Andre Putzmann

Musik: Bardo

***

Ewa Maria Slaska

Byłyśmy na Beckecie z Elą Kargol już jakiś czas temu. Nie na premierze, ale wkrótce po. Ela napisała na FB:

„Becketts Beine“ (Nogi Becketta) w teatrze ACUD W Berlinie.
O życiu, miłości, trwaniu i przemijaniu i o… czekaniu.
Dziękuję aktorom, reżyserce, realizatorom i wszystkim, którzy przyczynili się do powstania spektaklu.
Ponieważ temat „nogi“ jest ostatnio bardzo ważny dla mnie, tym bardziej zaintrygowały mnie nogi Becketta, a ich absurd w sztuce szalenie mnie rozbawił.

A tu impresje fotograficzne Eli i Gosi Cieśli:

Scena:


Aktorzy:

Ewa i Beckett (Jacek Głaszcz); na prawym zdjęciu również Gosia.


Ela (ja jej towarzyszę, ale ja tu nie jestem w ogóle ważna, ważna jest tylko Ela) na scenie (po spektaklu) wymachuje kulami z radości, że mimo wszystko nie tylko dotarłyśmy do teatru (daleko), ale i weszła na 17 piętro ( no może trochę niżej, ale wysoko):

Tibor Jagielski: Co będzie? Was wird werden?

Tibor Jagielski – SprachCafé Polnisch 

Morgen / Jutro

Samstag 15. Juni, 18:00 Uhr Vernissage und Texte von Tibor Jagielski
Sobota, 15 czerwca o godzinie 18 – wernisaż i spotkanie autorskie z Tiborem Jagielskim

Ich weiß nicht, was Tibor morgen zeigen wird und was er uns vorliest . Ich habe hier (ganz / fast) zufällig etwas ausgesucht, um Euch überzeugen, dass man / frau morgen unbedingt ins polnische Sprachcafé kommen soll.

Nie wiem, co Tibor jutro będzie czytał i co pokaże. Wybrałam coś z jego ogromnego dorobku, który tu prezentowałam, po to, żeby zachęcić Was do przyjścia jutro do Polskiej Kafejki Językowej.

Schulzestraße 1, 13187 Berlin S-Bahn Wollankstraße

Continue reading “Tibor Jagielski: Co będzie? Was wird werden?”

Kongres Kobiety dla Klimatu

7 września w Warszawie odbędzie się pierwszy w historii kongres Kobiety dla Klimatu! 
Zapraszamy wszystkie działaczki, którym leży na sercu powstrzymanie katastrofy klimatycznej, prawa zwierząt i przyszłość naszej planety.

ZAREJESTRUJ SIĘ

Dlaczego powstrzymanie katastrofy klimatycznej jest tak ważne dla kobiet? 
Co łączy prawa kobiet z prawami zwierząt? 
Czy ubóstwo energetyczne ma twarz kobiety? 
Na te i inne pytania odpowiemy podczas pierwszego, historycznego kongresu Kobiety dla Klimatu 7 września w Warszawie!

Akcja Demokracja stworzyła pierwszą koalicję organizacji feministycznych zainteresowanych klimatem. 
Razem mobilizujemy kobiety do większego zaangażowania się w przeciwdziałanie katastrofie klimatycznej, dlatego że skutki zmian klimatu globalnie najbardziej dotykają kobiety. Jednocześnie to właśnie one są najbardziej świadome grożącej nam katastrofie klimatycznej i najbardziej troszczą się o nasz wspólny dom. Do tej pory ruch feministyczny, aktywistki klimatyczne, oraz ruch prozwierzęcy działały odrębnie. 
Nasz kongres stworzy miejsce, gdzie ruchy te będą mogły się spotkać, rozmawiać ze sobą, i zacząć realizować wspólne cele. 
To dla nas prawdziwie historyczne wydarzenie, na którym nie może Cię zabraknąć!
Planujemy debaty ze znanymi działaczkami, koncert zespołu Alpha Femmes, wystawę prac ekofeministycznych, stoiska zaprzyjaźnionych organizacji, a także wspaniały wegański poczęstunek i możliwość zakulisowych rozmów z innymi osobami zaangażowanymi w prawa kobiet, ochronę klimatu, i prawa zwierząt!

REJESTRUJĘ SIĘ NA KONGRES

Nasza koalicja Kobiety dla Klimatu prężnie działa już od roku i mobilizuje feministki do działania na rzecz ochrony klimatu. 
Pierwszym tematem, którym się zajęłyśmy, to działania zapobiegające ubóstwu energetycznemu kobiet w Polsce. To dopiero początek naszych działań łączących prawa kobiet z ochroną klimatu. 
Kongres Kobiety dla Klimatu 7 września w Warszawie będzie wielkim, wspólnym świętem naszych środowisk. 
Dołącz do nas i zarejestruj się jak najszybciej, bo miejsca są ograniczone.

REJESTRUJĘ SIĘ NA KONGRES

Do zobaczenia!
Karolina Skowron-Baka
Dyrektorka Akcji Demokracji 

***

Akcja Demokracja buduje ruch ludzi zaangażowanych w ważne dla nich sprawy. Wykorzystując nowe technologie, dajemy możliwość działania na rzecz lepszego, bardziej sprawiedliwego, polskiego społeczeństwa. Działamy dzięki wsparciu i zaangażowaniu tysięcy aktywistek i aktywistów, co gwarantuje naszą niezależność. 
Kliknij tutaj, by dorzucić się do wspólnych działań!

Anne i Icek

Ela Kargol

Anne Frank, na 95 urodziny

Abraham Icek Tuschinski (Tuszyński ) urodził się w rodzinie polsko-żydowskiej w Brzezinach pod Łodzią w roku 1886. Zmarł 17 września 1942 w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau.

Gdybym nie pojechała do Amsterdamu, pewnie nigdy bym o nim nie usłyszała, o jego zawrotnej karierze związanej z pierwszą siecią kin w Europie i na świecie. Od pucybuta do milionera, choć w jego przypadku od krawca kamizelek do człowieka, który dorobił się w Holandii wielkiej fortuny, któremu wojna i ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej Endlösung der Judenfrage zabrało wszystko, wraz z życiem.

Był prawie równolatkiem Otto Franka, ojca Anny Frank, tej Anny Frank, której tragiczną historię zna prawie każdy. Jej dziennik został przetłumaczony na ponad 70 języków.

Otto Frank, jako jedyny z rodziny ukrywającej się w Amsterdamie i jako jedyny ze wszystkich ukrywających w oficynie się na tyłach swojej fabryki przeżył Auschwitz.

Abraham Icek Tuschinski nie wyjechał z Amsterdamu, nie ukrył się i już na początku lipca 1942 roku został przewieziony do obozu przejściowego Westerbork, a potem do Auschwitz. We wrześniu już nie żył.

Rodzina Anny Frank w tym samym czasie upozorowała ucieczkę do Szwajcarii. W rzeczywistości Anne, jej siostra i rodzice pozostali w Amsterdamie i dwa lata udało im się przeżyć w kryjówce, w mieszkaniu za regałem.

Continue reading “Anne i Icek”

 Śmierć na granicy

Reblog z Instagrama

1. Mariusz Szczygieł

Śmierć młodego polskiego żołnierza na granicy powinna dać do myślenia rządzącym. Na razie nie widzę, żeby rząd miał pomysł na to, jak sobie poradzić z sytuacją, która nic a nic nie zmieniła się od czasów rządu PiS i Zjednoczonej Prawicy. Tamci, pod wodzą Kaczyńskiego zachowywali się jak barbarzyńcy i durnie, i ci, pod wodzą Tuska zachowują się jak barbarzyńcy i durnie. Oczywiste dla mnie jest, że Kaczyński jest mistrzem świata w dewastacji na różnych poziomach, zaś Tusk może nie mistrzem, ale powiedzmy – wicemistrzem integracji. Niemniej w kwestii białoruskiej granicy obaj nie dają rady.

Continue reading ” Śmierć na granicy”

Don Kichot i Ela (7)

Tekst znaleziony przez Elę Kargol

Reblog: Don Kichot był pod Szczecinem

A oto co z kolei w szczecińskiej gazecie znalazł

Marian Kalemba

Sensacja! Don Kichot przybył pod Szczecin!
Nieszczęsny los trzech wiatraków!
Zaskakująca zmiana techniki walki rycerza z La Manchy!

Gustave Doré & Honoré Daumier, Don Kichot

Na szczęście publikacje prasowe nie są jedynym sposobem rejestrowania zdarzeń. W książce z 1832 roku, trochę zapomnianej na półce berlińskiej Biblioteki Miejskiej, można znaleźć taki wierszyk:

On voyoit trois moulins â vent,
Toujours ayant le nez au vent,
Ce nouveau Don Quixotte
Les attaqua de sorte,
Qu’en une nuit ils disparurent,
Et jamais plus ne reparurent.

Skąd w niemieckiej publikacji o oblężeniach Szczecina francuska rymowanka?

W okresie wojen napoleońskich Szczecin znalazł się w rękach Francuzów. Finałem ich siedmioletniego panowania nad miastem było trwające 300 dni oblężenie pruskie i paradoks – jedna z najsilniejszych twierdz zbudowanych za pieniądze pruskiego króla musiała być zdobywana przez pruskie wojsko! Umocnienia uchodziły za nie do pokonania, więc niemal nie podejmowano szturmów. Za to odbywały się pojedynki artyleryjskie. W publikacjach niemieckich historyków i w relacjach pruskich pamiętnikarzy podkreślane są zniszczenia na terenach wokół miasta, wywołane ogniem francuskich dział. Zdaniem pruskiego historyka W. Böhmera, takie niszczycielskie działania budziły sprzeciw nawet wśród części napoleońskiej załogi. Jako przykład tych nastrojów przytoczył on powyższą fraszkę napisaną przez anonimowego francuskiego oficera. Pozwalam sobie przetłumaczyć ten utworek w sposób następujący:

Przez wieki pod Szczecinem trzy wiatraki stały,
które wiatru podmuchy ochoczo chwytały.
Lecz nowy Don Kiszot w te strony przywędrował,
Za wrogów swych je uznał, więc zaatakował.
A gdy noc minęła wśród pożarów i trwogi,
już nigdy nie ujrzano ofiar tej pożogi.

Zdaniem Böhmera, autor wiersza przedstawiał jako Don Kichota jednego z dowódców francuskiego garnizonu, który 25 sierpnia 1813 roku wydał rozkaz nocnego ostrzału. Powiecie Drodzy Czytelnicy – no i cóż to za „ciekawostka”? Zniszczenia w czasie wojny to nic wyjątkowego. Kiedyś też bym tak powiedział. Do czasu, gdy w opracowaniu cenionego za wiarygodność pruskiego historyka Heinricha Berghausa znalazłem zapis … a w nocy 26 [sierpnia] porucznik artylerii Zindel, z korpusu blokującego [twierdzę], podpalił 4 wiatraki przy Forcie Prusy. Następnej nocy powinny zostać spalone jeszcze pozostałe cztery, jednak nie udało się, ponieważ ludzie tracili przytomność pod bezustannym ogniem z Fortu.”

Jakaż zmiana ról! „Szczeciński” Don Kichot to nie francuski generał, jego kanonierzy z Fortu o nazwie Prusy” to obrońcy wiatraków, a na miano rycerza z La Manchy zasłużył pruski porucznik artylerii! Czy taka odosobniona informacja może być prawdziwa?

Rozważmy – dlaczego pruska artyleria miałaby niszczyć należące do pruskich obywateli wiatraki i dlaczego Francuzi mieliby ich bronić?
Licząca 8 tysięcy ludzi załoga twierdzy musiała mieć chleb, potrzebowała młynów do mielenia zboża. Z analizy starych planów wynika, że wiatraków w tym rejonie było więcej niż trzy i że znajdowały się one na terenie oszańcowanym przez wojsko francuskie. Można więc wysnuć przypuszczenie, że napoleońscy wojacy nie mieli interesu w niszczeniu potrzebnych im urządzeń, a porucznika Zindela wysłał do akcji dowodzący oblężeniem pruski generał von Plötz, aby przyspieszyć poddanie się głodującej twierdzy.

Magia odchodzenia

Teresa Rudolf


Dziura w sercu

Zrobiłeś dziurę
w moim sercu, 
by prześlizgnąć
Twe kocie ciało,
za tęczowy most.

A tam czeka już Lili…
Twa siostra, 
modelka
czarnych Kić 
jak smoła,
lub może jakaś
mgiełka…

Ty już wiesz, Ty wiesz…
Odleciały daleko
zielone jak trawa
łobuzerskie oczy,  
kocie  przemowy,
miłość jak kryształ…
…przejrzyście kocia.

Czary-mary

Roz-czarowanie,
o-czarowanie,
wy-czarowanie,
czarowanie…

Czarowanie;
słowem, obrazem,
głosem, magią,
muzyką, miłością.

Roz-czarowanie;
Tobą, sobą,
nią i nim;
ludźmi.

O-czarowanie;
spojrzeniem,
śpiewem,
naturą.

Wy-czarowanie;
królika z kapelusza,
różyczki z szalika
ze smutku radość…