Historia Ukrainy w pigułce Broma (14) Niespełnione marzenie Szwecji…

Roman Brodowski (Brom)

…o rozbiorze Rzeczypospolitej oraz pożegnanie hetmana zaporoskiego Bohdana Chmielnickiego

Niektórzy historycy uważają, że era zaporoskiego hetmana, Bohdana Chmielnickiego zakończyła się z chwilą, gdy oddał siebie oraz należącą do niego Kozaczczyznę pod „berło” cara Aleksego I z Romanowów. Ja natomiast jestem zdania, że antypolska, wojenna batalia hetmana trwała aż do jego śmierci. Również powstanie chłopsko-kozackie nadal trwało, przekształcając się w regularną wojnę z Rzeczypospolitą. Umowa zawarta w Perejesławiu niczego tu nie zmieniła, zmienił się tylko kozacki sojusznik.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (14) Niespełnione marzenie Szwecji…”

Z szuflady cioci Janki

Notatki Cioci, znanej na tym blogu jako Ciocia, Ciotuchna lub Mirka, a niekiedy, poważnie, jako Janina Kowalska, znalazła w szufladzie jej córka Maria (Maria, włosz.czy.zna, Marucelli) i przysłała mi z notatką, “chcesz, to sobie przepisz”.


To “sobie przepisałam”. To są dwa zupełnie odmienne teksty – jeden o ojcu Cioci, a naszym dziadku (wujecznym dziadku), Wiktorze Ostrowskim, którego Czytelni(cz)k(a) też z łatwością znajdzie na liście autorów lub poprzez funkcję szukaj, a drugi o śmieciach. Jacek Pałasiński, którego Ciocia wspomina na początku drugiego tekstu, też jest w postaci różnorakich reblogów do znalezienia na tym blogu.

Continue reading “Z szuflady cioci Janki”

Don Kiszot i Pan Tadeusz

Podsunięty i na końcu wyjaśniony przez Arka Łubę.

Tydzień temu wysłałam was do Zdroju i Stanisława Kubickiego, malarza, ale uważna lektura powiedziała Wam już, że ów cytat to Juliusz Słowacki, nie powiedziała jednak, co i gdzie?

A to, proszę Państwa, w Pismach mistycznych, w części zatytułowanej Fragmenty i aforyzmy (zob. TU) – myśl od początku całej księgi numerowana: 1808. W tych fragmentach w ogóle dużo o innych pisarzach, o Wiktorze Hugo, o Homerze, o Dantem, o Goethem, ale już najwięcej o Mickiewiczu i wcale nie zawsze tak źle, jak nas w szkole uczyli, ale czasem jeszcze gorzej, niż nas w szkole uczyli.

Continue reading “Don Kiszot i Pan Tadeusz”

Serce w nowiu (3)

Agnieszka Wesołowska

* * *

Do opowiedzenia wybrałam historię o wiśni.
Nie o tym co czuję, kiedy pęka czerwień
a chwila ocieka bezczasem, jak wtedy
gdy widzi się prawdę w czyichś oczach.
Nie o tym, że niekiedy słońce patrzy na siebie jaśniej
i przyznaje, że jest smutne od zarania.

Sączy to porannym promieniem jak słomką,
przez którą można siorbać lemoniadę.
Sączy to w nasze siódme poty
z październikowych żółci.

Nasz układ ze słońcem wymaga,
by toczyć się mimo wszystko.

Po drodze torfowiska
ale nie można ogrzać tym domu
bo wszędzie wilgotno od soków.

Tak teraz wygląda najgłębsza czerń wiśni –
poranne światło, płytki oddech,
wykonywanie życia z przerwą na herbatę,
kiedy to trudno zmywalny osad
wykonuje życie w nas.

W oczy najmocniej rzucało się to,
jak bardzo śniło się wiśniom
przekroczenie granicy dobra i piękna.

Powolne wydobywanie pestek z owoców
przydało im smaku piżma.

Drętwienie miąższu, drętwienie rąk,
dotykanie nagiego dnia, serca w nowiu

XXXXXXXXXXJesteśmy coraz bliżej siebie.

* * *

Raki już dawno odłowione
pójdziemy z nimi na targ rybny
choć nie wszyscy to kupią

nie wszystkim da się wcisnąć
kit że post w tym regionie
zaczyna się w porze obfitej

XXXXXXXXXXtylko ludziom z łuskami karpia
XXXXXXXXXXco nie mówią ze sobą
XXXXXXXXXXzbyt wiele o pomyślności
XXXXXXXXXXale zbierają te łuski co roku
XXXXXXXXXXjak zgubione poroża trofea
XXXXXXXXXXdobrego wspólnego życia
XXXXXXXXXXnad połamanym kruchym białym
XXXXXXXXXXsosnowym stołem

kalosze do kolan pasują nawet
do koronkowej sukienki
choć w sukience da się tylko wiosną
w czterdziestym czwartym
to dopiero była wiosna

to dopiero była moda
co komu przyszło
co po kim zostało

podróż w tamte strony
zaczynam od założenia starego palta
ręce w pustych kieszeniach –
to mnie w nim trzyma najmocniej

wracam nie przymierzając
jak słota jak polska jak jesień
w progi bożonarodzeniowego jarmarku

tyle tam opowieści
nie najlepszych na zimowy sen
a jednak idziemy w nie
jak w dym na którym
wędzimy śliwki zaciągamy się
po raz pierwszy w szeregi
niedopałków

* * *

Pomyśleć o sobie w tym samym momencie,
gdy tobie zdarza się zapomnieć
dokąd wracasz po spotkaniu z nią, a ja
wypuszczam z rąk czerwony koralik,
który miałam nosić zawsze przy sobie.

Pomyśleć w tym samym momencie
nie zawsze o jednej porze, no bo jak,
przecież nie wiemy nic o naszych amuletach
ani umówionych twarzą w twarz rozmowach.

To byłoby jak spędzenie czasu
w tym samym miasteczku,
w pożyczonym na chwilę życiu obok siebie,
w którym jednak szczęście nie sprzyja nam za bardzo
i po te same pragnienia chodzimy różnymi ścieżkami.

Pamiętasz już kiedyś
trafiliśmy na siebie
właśnie w ten sposób

Pęknięci wpół drogi
niecali bezowocni

XXXXXXXXXXz połówkami tej samej belki
XXXXXXXXXXw kochanych oczach

* * *

Nie wiem od czego zacząć, tak samo jak wtedy.
Ale wtedy rzuciłeś luźną frazę,
której nie należało kończyć.
Była w tym odrobina luksusu. Zająłeś się
aktami mowy jak gospodarz winem.

Skinęłam tylko, że rozumiem i też lubię
piosenki z młodości.
Nie podziękowałam jedynie za to,
że cofnąłeś dla mnie czas środkowoeuropejski
aż do granicy, na której wszystko
dopiero się zaczyna.

Potem językiem budowaliśmy
wspólną ciszę.

Pamiętam że widziałam dziewczynkę
z różową watą cukrową.
Mogła nosić wiaderka różowego piasku.
Usypać ziarnistą drogę przez słodkie morze.
Mogła zaczerpnąć wody z różowego potoku.
Studzić aż do białego lepkiego
złota na patyku.

Gdybym miała wtedy trochę miejsca w walizce.
Ale pakowałam się piąte przez dziesiąte
jak na byle jaką drogę
po ułamki kruszcu.

Mam je do dzisiaj.
Uwiera mnie ich
szlachetność i dobro.

Takie walizki są jak ekspozycja muzealna
przeniesiona do sklepu z zabawkami.

Wracałeś tam wiele razy. Pisałeś
że jest pięknie i szkoda że nie mogę
tego zobaczyć. Pisałeś że to jest
lepszy moment dla nieba
niż wybrałam załatwiając
sprawunki na szybko.

Zachód zarezerwowany na potem
dla jednej osoby
zapowiadał nowy porządek,
jakiś porządek

XXXXXXXXXXWskoczyłam do łódki
XXXXXXXXXXboat to love
XXXXXXXXXXpopatrzeć, co ty tam widzisz
XXXXXXXXXXtak naprawdę

Silva rerum all’italiana… od sempiterny strony (3)

Viator

Wielka droga

Tydzień temu Viator stwierdził, iż jest do bólu racjonalny oraz niepodatny na tanie wzruszenia. I, w rzeczy samej, to święta prawda. Czy wobec tego Wędrowiec, którego zamiłowanie do ciągłych peregrynacji sugerowałoby kosmopolityzm, może być patriotą? Nie tylko może, ale po prostu jest. Tyle, że jego patriotyzm nie toleruje łzawych, sentymentalnych, tandetnych, pyszałkowatych czy zgoła tromtadrackich poruszeń serca. I dlatego zawsze, gdy nadarza się po temu okazja, odwiedza w obcych krajach polskie cmentarze wojenne, by pokłonić się bohaterom, którym nie było dane wrócić do Ojczyzny. Ale nie czuje wówczas dumy ani wzmożenia moralnego, tylko smutek. Bohaterom, skoro oddali życie, bezsprzecznie należy się szacunek i chwała. Ale o ileż wspanialej byłoby, gdyby nikt nigdy nie musiał okazywać bohaterstwa! Gdyby nikt nigdzie nie spoczywał w obcej ziemi. Marzenia…

Continue reading “Silva rerum all’italiana… od sempiterny strony (3)”

Historia Ukrainy w pigułce Broma (13). Znad Żółtych Wód do Perejesławia.

Roman Brodowski (Brom)

Bratobójcza wojna pomiędzy narodami żyjącymi w obrębie wschodniej części Rzeczypospolitej Obojga Narodów trwała do jej całkowitego upadku.

To co teraz powiem, drogi czytelniku, jest krótkim zboczeniem z głównego nurtu tego eseju na boczny tor. Wydaje mi się, że tamtą, żyjąca w siedemnastym i osiemnastym stuleciu, siczową społeczność kozacką łączy z dzisiejszym narodem ukraiński wiele analogii społecznych i historycznych oraz wiele podobieństw mentalnych.

Continue reading “Historia Ukrainy w pigułce Broma (13). Znad Żółtych Wód do Perejesławia.”

Feeling furious

Agata Grenda is  feeling furious.

Internet już się nieco zapalił i naprawdę tym razem mam nadzieję, że zaraz będzie płonął. Zazwyczaj bardzo się staram nie być tysiąc pięćsetną osobą, która ma opinię na fascynujący wszystkich lub moją bańkę temat, ale dzisiaj – do diaska! – będę wrzeszczeć! I niech mnie słyszą inni rodzice!

Continue reading “Feeling furious”

Serce w nowiu (2)

Agnieszka Wesołowska

Nieobecność

Podobno to nie może być o tobie
podobno to musi być o mnie
dlatego nie było mnie w czasie
kiedy wyruszyłam na powrót

XXXXXXXXXXłatać dziury w drodze
XXXXXXXXXXsznurować kaniony
XXXXXXXXXXpodkuwać wysokie piętra losu

niech się toczy stacza
niech widzi że się o niego troszczę
żeby mógł być sobą
trafem fortunnym chybionym
w moich objęciach

więc jest o mnie choć wolałabym
żebyśmy zastygli tu razem
z nadzieją że jednak
można liczyć na oś czasu
na lustrzane komory niewidzenia się
z czasem

obiecałam być wtedy o sobie
żeby nie stać się żadnym z wcieleń
naszej wspólnej nieobecności

zawsze możesz mi przerwać
wejść do domu domagać się
odruchów wewnętrznego głosu
łamiącego się grosza
pieśni oczekiwania

Fale Dunaju

Autobiograficzne fantazje Bo Widerberga
o życiu w trójkącie
dotykają mnie osobiście

XXXXXXXXXXnajbardziej w święto dziękczynienia
XXXXXXXXXXgdy należy trzymać się za ręce
XXXXXXXXXXw czasie niepogody złych wiadomości
XXXXXXXXXXrzezi w kurniku

Na fali strogonow prokofiew
już nie wiem
co mam w którym przewodzie
w czym pokładać
się pod ostrze nadziei

Zapewne chciałbyś zrozumieć
jak zapomina się gorycz
podarowaną w dobrej wierze

w najlepszych intencjach
sznaps mszalny news
szum fal dunaju

mam swoje światło
ledowe bogu dzięki
wiekuiste

czy w bezruchu latarni
ta iskra może nas jeszcze
zawieść

* * *

Piernik z chatki Baby Jagi
lśni jak słowo dane człowiekowi
przez noc

owoc gęstego leśnego żywota
jest jadalny i piękny

ma właściwości o których
nic jeszcze nie wiemy
ale stare kobiety szukają go
po każdym powrocie z pola

mógłby to być prawdziwy
morał tej baśni
też tam byliśmy

choć potem ty musiałeś iść
tak jak byś kończył trasę
na północy Alaski

a jednak wyszliśmy razem
każde w swoją stronę ale razem
i teraz razem idziemy
w inne strony świata

patrzymy z góry drwimy z niej
bo przecież nie jesteśmy już sami
od tamtej pory

Silva rerum all’italiana… od sempiterny strony (2)

Viator

Kamyk jest stworzeniem doskonałym…

Marmur karraryjski… Związek frazeologiczny brzmiący Viatorowi w uszach od jakichś czterech dekad. Słowa, które dźwięczą potężnie, jak… Nie! Nie jak spiż, tylko właśnie jak marmur. Słowa dostojne, uroczyste. A swój patos zawdzięczają nie wyłącznie skojarzeniu z największymi dziełami Pisano, Michała Anioła czy Berniniego, ale też nagromadzeniu głoski „r”, onomatopei, która dobitnie odzwierciedla ową twardość i potęgę wapiennej skały.

Continue reading “Silva rerum all’italiana… od sempiterny strony (2)”

Petycja w sprawie willi Johannesa Quistorpa

PETYCJA

Szczecin

Prosimy o utworzenie w willi położonej przy alei Wojska Polskiego 92, wybudowanej przez Johannesa Quistorpa i należącej do jego rodziny przez ponad 50 lat, instytucji kultury lub filii instytucji kultury.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Willa_Quistorp%C3%B3w_w_Szczecinie

Uważamy, że wnętrza willi powinny zostać przeznaczone na upamiętnienie rodziny Quistorpów i udostępnione do zwiedzania. Idee oddania tego obiektu do użyteczności publicznej popierają nie tylko mieszkańcy Polski, ale i Niemiec, w tym potomkowie rodu Quistorpów. Niejedna z tych osób posiada przedmioty, które jest skłonna oddać na poczet stworzenia ekspozycji poświęconej dorobkowi Quistorpów.

Continue reading “Petycja w sprawie willi Johannesa Quistorpa”