Pytania i odpowiedzi

Teresa Rudolf

***

Jak, jak rozmawiać
we wspólnym języku,
gdy w sercu brzmi 
jak obcy, nieznany?

***

Jak 
nie 
tracić
zaufania,
godności, 
gdy ze stron
wszystkich, 
zagrożone?

***

Jak 
może
rozumieć
dziecko 
dorosłego,
gdy on
sam jak…
…dziecko
we mgle?

***

Jak, jak, jak?
coraz więcej
niepewności
wokół życia,
od 
prostych
do 
trudnych
pytań, 
bo 
ich coraz 
więcej,
odpowiedzi
coraz, 
coraz mniej.

Umiemy 
z tym 
już żyć
że
człowiek
nierzadko,
już
jest
tylko,
bardzo
słabym
głosem…
wołającym
na puszczy.

***

Pytania w
kolorowych
papierkach
wiszą na 
choinkach,
też i 
orzechy
twarde,
nie do…
rozgryzienia.

Serca kierowe

Teresa Rudolf

Dziwne serca nasze

Małych dzieci serca,
kobiece zagubione,
mężczyzn, co ponoć
“nigdy nie płaczą”,

serca 
opuszczone,
oszukane, 
osierocone,

chore 
z goryczy,
z żalu,
z beznadziei,

czasem 
pełne
słonych
…łez,

ale i też
gorące
z miłości
z tęsknoty,

czekające,
cierpliwe,
szczęśliwe,
śpiewne,

kwitnące
majem,
bzem, 
fiołkami…

…pachnące
szczęściem.

Murale na przeszłości

Zamknięte oczy
pędzel w ręku,
a ona sama wie,
co zamalować…

…już zaczyna;

tamto ciemne, szare,
będzie dziś zielone,
tamto pełne bólu,
będzie złote tak…

…jak słoneczniki,

tamto samotne,
będzie czerwone,
jak serca kierowe,
…jak maki krwiste,

jak miłość…

Reblog from Facebook/ My Polish Cleaner

Rhyme Share Poetry Club   Gerty Muldoon  

I saw Elaine Feinstein in the poetry tent at Latitude. An old lady then, she was touring her book ‘Portraits’. She was mesmerising.

The book is well worth the read. So many finely drawn portraits of friends, artists, other times and places, memory and loss. We are drawn into that vividly remembered world through her minds eye.

Towards the end of the book, she pulls out of the world of her mind, and writes as she imagines she is seen in ‘real life’, a portrait of her by her confused Polish cleaner.

I love that last line… And I understand now. What she does there is her life. 

Marzenia w kolorze

Teresa Rudolf

Marzenia

Marzę o dniach kolorowych,
akwarelkami malowanych,
takich delikatnych, uroczych, 
całkiem jak z pięknych snów…

Marzę o dniach zielonych,
takich pachnących majem,
utkanych śpiewem ptaków
czekających już na wiosnę.

Marzę o dniach 
dobrych,
“piecykach”
dla kotów,
i psów 
ulicznych,
co tylko  
zimno i wiatr
znają.

Marzenia mają 
lekkie serca,
fruwają jak
motyle,

mają lekkie myśli,
na ogół śpiewają,
piękne piosenki
o marzeniach…

Kolorowa …

Ruda
wiewiórka 
przebiegła
rudą drogę,

a czarną 
drogę
przebiegł
czarny 
kot,

Po białej
drodze
biegał
biały
pies

a przezroczysta
ryba pływała
w przezroczystym
akwarium…

Tak śpiewała
dziewczynka
w błękitnej
bluzeczce,
w niebieskiej
spódniczce,
w błękitnych
sandałkach,

a miała 
na imię
Aniela….

Lustra życia

Teresa Rudolf

Lustro

Myśli moje są raz
jak piękne obrazy,
raz jak więzienne,
stare, ponure mury,

raz są elegancką
miejską wystawą,
a raz jarmarkiem
z watą  cukrową, 

raz są klasyczną
muzyką, czasem
leciutką, uliczną,
świetną kapelą,

niekiedy weselem
jak należy, niekiedy
jak wrzaski tam,
gdzie umiera miłość,

są jasnym lustrem
niejasnej realności,
w nas, wokół nas…
w życiu i w sercach…

Prośba do życia

Wróć radość tym
którzy już w Ciebie
nie wierzą, daj siłę,
bo sami nie mają…

Wróć zdrowie
smutnym, chorym, 
choćby dzień bez bólu,
wróć na chwilę uśmiech…

Wróć nadzieję tym,
co budzą się bez
“światła w tunelu”.
bo tunelu nie widzą. 

Życie, póki życiem
jesteś, daj znak tym,
co nie chcą już dłużej
tej gry w chowanego…

Życie, pokaż się,
że jesteś,
wciąż życia
warte…

Dzisiaj w Polskiej Kafejce Językowej

Listopad – miesiąc pamięci, wspomnień i zadumy

Trzecia edycja projektu My Trzy: Ela Kargol, Ewa Maria Slaska, Krystyna Koziewicz

Non omnis moriar…/ Nie wszystko umiera

Długie jesienne wieczory zaczynają tworzyć atmosferę nostalgii, a zwłaszcza 1 listopada, kiedy czcimy Dzień Zmarłych! W naszej polskiej tradycji nadchodzi czas zadumy nad życiem. Współczesna tradycja, a bardziej zwyczaj utwierdzają nas w przekonaniu, że są to najsmutniejsze dni w roku, bo przypominają o śmierci, o tragicznych zdarzeniach w naszych rodzinach, w naszym bliższym i dalszym otoczeniu. Mówimy, myślimy – nie ma już dziadka, babci, nie ma jednego z rodzeństwa, los zabrał mi rodziców zbyt wcześnie, rak uśmiercił w tym roku przyjaciela, koleżankę, znajomą itd.

Continue reading “Dzisiaj w Polskiej Kafejce Językowej”

Druga strona medalu

Teresa Rudolf

Prowokacja 

Ona mówiła o sobie :

 – w głowie obrazy
złych wydarzeń,
w sercu śmierć
kiedyś – miłości,

  ciało, to tablica,
śladów, z datą
uderzania –

Nic więcej 
nie chciała
powiedzieć…

***

On mówił o niej :
– ona prowokuje,
ciągle prowokuje…

– a jak prowokuje?
– po prostu, ciągle
prowokuje…

a czego pani  tu
nie rozumie? –

Nic więcej
nie chciał
powiedzieć…

***

sześcioletni synek mówił :
– mama tatę prowokuje,
ona ciągle go prowokuje,
proszę pani… ale jak ona…
czemu go tak prowokuje,
a co znaczy “prowokuje”?

Sen sprawiedliwy

***

Mały chłopiec głębią oczu,
topi się w oczach psa,
w tej kudłatej czarnej
miłości, czułości,
przywiązaniu,

ręce otulają
psią szyję…

przychodzi powoli sen, 
z woalką na kobiecej
twarzy, z oczami psa,
z brodą mężczyzny,
z ciepłem domu,

oby trwał…

Słychać już tajemnicze
chrapanie dziecka
w chrapaniu psa,  
miłości wielkiej, 
najczystszej,
i jedynej. 

Baby cmentarne 2

Ela Kargol

Ciekawe, że cmentarze, które odwiedziłyśmy pierwszego dnia, to dwa cmentarze św. Mateusza. Stary (ten, gdzie leżą Bracia Grimm) i nowy, tam gdzie leżą między innymi nasza przyjaciółka Joasia i niegdysiejszy założyciel i redaktor polonijnego czasopisma Pogląd – Edward Klimczak.

Potem przez dwa dni Ewa i Krysia chodziły samodwa, a jeszcze następnego dnia znowu ja ruszyłam na cmentarną wędrówkę.

To zdjęcie z kotem jest zrobione na cmentarzu św. Mateusza (Neuer St.-Matthäus-Kirchhof), cmentarzu w zaniku, oddanego naturze, tak jak cmentarz Brücknera.
https://de.wikipedia.org/wiki/Friedhof_Priesterweg

Wiersz o kocie Szymborskiej powstał w jakiejś messendżerowej rozmowie, a że jest przecież stulecie urodzin poetki (1923 – 2012) – to może pasuje.

Na śmierć poetki
Umrzeć tego nie robi się kotu.
W końcu i tak umarła.
Co zrobić ze śmiercią,
jak nie ma się kota.
Umiera się łatwiej?
Głupota


A zdjęcie w wianku na głowie pani, która jest stałą klientką kawiarni Finovo na Starym Cmentarzu św. Mateusza i nawet po zamknięciu jej nie opuszcza, kojarzy mi się najpierw z Barankiem, a potem z Dziadami.
https://www.youtube.com/watch?v=DqBuIaa2-_s

Na głowie kraśny ma wianek….
Deszcz jej niestraszny,
mróz ani wiatr.
Czasami zmienia wianek,
czasami ktoś
jej coś podrzuci.
Ostatnio kalosz,
może na jesienne słoty.

W sumie tu nie ma żadnego wiersza, tylko spostrzeżenie

A to jest Friedhof Grunewald, zwany ze względu na swoje połozenie wyspą śmierci
https://de.wikipedia.org/wiki/Friedhof_Grunewald

Ruhestätte
Das Leben flüchtet mit dem Zug.
Zügig.
Begegnet die Liebe,
die nimmer aufhört
und ruht im Frieden.

I wreszcie cmentarz artystów na Stubenrauchstrasse. Leży tam Marlena Dietrich a także nasza przyjaciółka Viki, ta, z którą zaprzyjaźniłam się już po jej śmierci. Idąc do Marleny kierowałam się zawsze aniołem. Bo wysoki i miał oko na wszystko. Anioł okazał się kobiecą postacią opłakującą. Zszedł ( w zasadzie zeszła) z piedestału. Oparła się o drzewo, a ponieważ ją do niego przywiązano, stoi, marznie i moknie. Obraz nędzy i rozpaczy….i przemocy wobec kobiet. Z cyklu: cmentarne baby.