Teresa Rudolf
poezja
Trzej Królowie
Ten wpis powstaje od roku, a dziś cały czas się rozrasta. Wiersz Eliota otrzymałam od Magdaleny Ciechomskiej rok temu i rok temu przygotowałam ten wpis. Kolęda Mietka Węglewicza przyszła dziś, czyli już w dniu Trzech Króli 2024 roku, potem pojawiły się ludziki firmy Playmobil od Eli Kargol, a potem jeszcze jej wiersz. Do północy jeszcze daleko, ciekawe, co jeszcze przyjdzie. Przysyłajcie, ludzie, przysyłajcie.
W komentarzu pojawił się świetny wiersz Tibora Jagielskiego (przeniosłam do wpisu), potem jeszcze Ela Kargol przysłała inne zdjęcie z innymi trzema królami i wyjaśnienie.
Dziękuję Wam wszystkim, był to bardzo szczodry dzień.

Dzwony pokoju
Na blogu dzwony pojawiały się kilkakorotnie, chociażby dlatego, że bardzo lubię wiersz Tennysona z roku 1850 Ring Out, Wild Bells, a jeszcze bardziej lubię historię, którą opowiedział Mankell w Piramidzie, jednym ze swych kryminałów o komisarzu Wallanderze (Wallander i jego ojciec oglądają w Sylwestra telewizję i słuchają, jak Jarl Kulle recytuje noworoczny wiersz), a już najbardziej, jako etnografka, lubię tę nową świecką europejską tradycję, o której opowiedział Mankell, że w sztokholmskim skansenie co roku słynny szwedzki aktor wierszem Alfreda Tennysona żegna stary rok i wita nowy. W roku 2023 Noworoczne dzwony Tennysona przeczytała aktorka: Lena Olin.
Obchody nowego roku w sztokholmskim Skansenie są centralnym punktem uroczystości w całej Szwecji, a od roku 1894 częścią obchodów jest poemat angielskiego lorda. Pierwszy raz wiersz przeczytał Nikolaus Bergendahl, jeden z pracowników muzeum. Potem funkcję lektora powierzono Andersowi de Wahl, który był wówczas studentem i miał 28 lat. De Wahl czytał ten noworoczny wiersz w każdego Sylwestra aż do śmierci w roku 1955, czyli przez prawie 60 lat.
Tennyson napisał ten wiersz dla swojej siostry, której narzeczony Arthur Henry Hallam, umarł w wieku 22 lat. Legenda głosi, że poeta pisał swój poemat pod wrażeniem burzy, która rozkołysała dzwony kościoła Abbey Church.
Continue reading “Dzwony pokoju”Wiersze na Nowy Rok
Dwa wiersze i jeden grób, i jeszcze dwa wiersze
Wiersze znalezione / otrzymane na Facebooku w Nowy Rok; grób, wiadomo, z Wikipedii, a potem PS.
1. Andrzej Saramonowicz w cyklu Codziennie jeden wiersz:
Agnieszka Osiecka
Przysięgi na Nowy Rok
Nie mieć sieczki w głowie,
nie mówić „bądź sobą”
i „uśmiech leczy”.
Nie wierzyć w to!
Nie cieszyć się małym,
nie głaskać złotego promienia na sierści jamnika,
nie używać słów „czerwoni” i „czarni”,
raczej czytać „Czerwone i czarne”,
nie pisać sonetów po wódce,
nie pisać dzienników,
nie pisać not wydawniczych…
Pisać!
Nie łudzić się co do „N”
ani co do „B”,
nie mieć pretensji,
się nie babrać.
Nie cytować romantyków
ani innych,
nie drwić z Asnyka,
nie mówić „nie znoszę polityki”,
śledzić bacznie pierwsze strony gazet,
zadzierać
czasami
głowę do nieba.
Pozbyć się przyjaciół, których się nie cierpi,
nie brać udziału w konkursie na najmilszą gębę,
nie mieć szefa Tam ani tu,
nie przesadzać z prohibicją marzeń,
dbać o czystość bólu,
nie trzepać motyli po plecach, kiedy nikt nie widzi,
a nad ranem, o czwartej, wymagać od siebie więcej niż „umyj zęby”.
Nie rodzić po ludzku,
być zwierzakiem kiedy trzeba,
nie zagłaskiwać młodych poetów,
a swojej poezji –
nie obcinać warkoczy,
NIE KOCHAĆ bliźnich…
Kochać jednego jedynego człowieka pachnącego tobą
jak piesek,
któremu pachnie z pyszczka…
Pamiętać, że małe narody wsiadają do autobusów,
które je wiozą na śmierć.
Nie opowiadać dowcipów.
Oddać krew.
2. A w komentarzu odpowiedź
Ela Kargol
Ciekawe kim byl N,
bo B nim nie był.
Asnyka lubiła mama,
a ja nie nie dbam o czystość bólu.
Pomaga mi w tym ibuprofen.
Dowcipów nie umiem opowiadać.
Krwi nie oddam, prędzej mocz.
Rodziłam jak zwierz, już nie muszę.
Uśmiech mnie nie wyleczył ,
a sierść kota, lepsza od jamnika,
do głaskania.
Mówiłam córce, żeby odwiedziła grób Stendhala,
Nie chciała, nie zna, nie lubi Paryża.
Chciałabym mieć warkocze
i cytować Osiecką,
jak już romantyków nie można.
3. Więc grób:
PS: Jeszcze dwa wiersze Eli Kargol
Imbir jest przereklamowany.
Choć cudowny.
Zwłaszcza z cytryną i w herbacie.
Z odrobiną miodu
Kroplą wódki działa cuda.
Jeśli ktoś w nie wierzy.
Bez wiary w cuda
warto dołożyć paracetamol,
syrop od kaszlu,
krople do nosa i modlitwę.
I czekać
Aż zdrowie wróci,
albo nie.
Od jakiegoś czasu
nie lubię Sylwestrów.
Kładę się wcześniej spać
pomiędzy rokami.
Nie budzą mnie fajerwerki,
tylko siostra,
która nie przestaje dzwonić.
Reszta rodziny mnie zna
i zostawia w spokoju.
Noworocznym.
W telewizji Colombo,
Na szczęście, na zdrowie,
na ten Nowy Rok!
Szafy
Ewelina Jaworska
Gdybym miała dorosłego syna, tak jak nie mam,
I zapukaliby do drzwi, aby zabrać go na wojnę,
powiedziałabym
Że wyszedł
pograć w piłkę z kolegami
Gdzie JEST….. nie wiem … i nie wiem kiedy wróci.
Po papierosy, czy cokolwiek wyszedł i znikł. Wyszedl, nie wrócił, nic nie mówił gdzie idzie, przepadł.
Jak kamień w wodę.
Bęc.
Gdybym miała męża,
Tak, jak go JUŻ PRAWIE nie mam…
I zapukaliby do drzwi
Nie puściłabym go na żadną wojnę .
Powiedziałabym, ŻE WYSZEDŁ i nie wrócił. I nie mam pojęcia, gdzie teraz się znajduje i że bardzo przykro mi .
Zamknęłabym szybko drzwi naszego domu na 3 zamki,
A syna z mężem schowałabym w wielkiej szafie.
Tak, mam taką właśnie szafę, miesci się w niej wszystko, co trzeba.
SĄ tam podziemne korytarze- zjeżdżalnie do stadionów sportowych i najlepszych irlandzkich knajp z piwem, MOŻNA zagrać nawet w kręgle.
Jest to podziemny świat, który zbudowały kobiety dla swoich ukochanych mężczyzn i synów,
I tak, moje koleżanki TEŻ mają takie szafy, jakby co, to wiecie, co będzie.
Będą sobie tam siedzieć panowie, grać w karty, oglądać mecze,
I nikt nie wyjdzie przed końcem wojny, nawet jak się zaleje w trupa do nieprzytomości,
nawet jeśli się czasem pobiją
Nikt nie wyjdzie i przeżyją wszyscy, bez wyjątku.
Bo żadna matka świata nie rodzi syna, aby zginął, tylko żeby mieć wnuki.
Bo żadna żona świata nie chce męża wysłać na śmierć.
Już wystarczy, że w dzień walczą z codziennością.
Zarabiając na chleb i rachunki.
Już wystarczy…
Na dziś nawet pracy, czas spać.
Niech wracają, bo już kolacja prawie gotowa.
Czas zjeść coś ciepłego i do łóżek marsz.
Nikt w tę noc już nas niech nie odwiedza, niech nie pukaja do naszych zamkniętych drzwi.
I choć nie wiem, czy w tę noc w ogóle zasnę, a ty chrapiesz… to jakoś
razem dopłyniemy do świtu.
Nie, to nie jest wojna dobrych ludzi,
Żadna wojna taką nie jest więc…
my z nią nie mamy nic wspólnego,
niech idzie sobie walczyć osobiscie Putin,
Ja obmywam od tego ręce i kroję spokojnie chleb na kolację.
Noc to czas na całowanie syna w czoło, poprawianie mu kołdry i patrzenie jak śpi.
Noc to czas na miłość i kosmiczne podróże, nasze prywatne, najmniejsze drogi mleczne, zamknięte raje w ramionach twych.
My po prostu na codzień tak jesteśmy zajeci, że nie mamy czasu na wojnę,
bardzo przykro mi.
Zatrzaskuję drzwi.
Proszę już sobie pójść,
proszę odejść z podwórka
zatrzasnąć furtkę,
bo nasz pies juz szczeka i jeszcze może ugryźć.
Wołajcie już psa do domu,
wszyscy do łóżek natychmiast,
czas już na sen spokojny, mocny i w czystej pościeli pachnącej lawendą,
nie w okopie, czas nabrać sił na jutro. JUTRO też jest dzień…
Dobranoc.
Berlin , dzis_ teraz napisane, czyli 11 grudnia 2023 roku
Pytania i odpowiedzi
Teresa Rudolf
Serca kierowe
Teresa Rudolf
Dziwne serca nasze
Małych dzieci serca,
kobiece zagubione,
mężczyzn, co ponoć
“nigdy nie płaczą”,
serca
opuszczone,
oszukane,
osierocone,
chore
z goryczy,
z żalu,
z beznadziei,
czasem
pełne
słonych
…łez,
ale i też
gorące
z miłości
z tęsknoty,
czekające,
cierpliwe,
szczęśliwe,
śpiewne,
kwitnące
majem,
bzem,
fiołkami…
…pachnące
szczęściem.
Murale na przeszłości
Zamknięte oczy
pędzel w ręku,
a ona sama wie,
co zamalować…
…już zaczyna;
tamto ciemne, szare,
będzie dziś zielone,
tamto pełne bólu,
będzie złote tak…
…jak słoneczniki,
tamto samotne,
będzie czerwone,
jak serca kierowe,
…jak maki krwiste,
jak miłość…
Reblog from Facebook/ My Polish Cleaner
Rhyme Share Poetry Club Gerty Muldoon
I saw Elaine Feinstein in the poetry tent at Latitude. An old lady then, she was touring her book ‘Portraits’. She was mesmerising.
The book is well worth the read. So many finely drawn portraits of friends, artists, other times and places, memory and loss. We are drawn into that vividly remembered world through her minds eye.
Towards the end of the book, she pulls out of the world of her mind, and writes as she imagines she is seen in ‘real life’, a portrait of her by her confused Polish cleaner.
I love that last line… And I understand now. What she does there is her life.

Marzenia w kolorze
Teresa Rudolf
Marzenia
Marzę o dniach kolorowych,
akwarelkami malowanych,
takich delikatnych, uroczych,
całkiem jak z pięknych snów…
Marzę o dniach zielonych,
takich pachnących majem,
utkanych śpiewem ptaków
czekających już na wiosnę.
Marzę o dniach
dobrych,
“piecykach”
dla kotów,
i psów
ulicznych,
co tylko
zimno i wiatr
znają.
Marzenia mają
lekkie serca,
fruwają jak
motyle,
mają lekkie myśli,
na ogół śpiewają,
piękne piosenki
o marzeniach…
Kolorowa …
Ruda
wiewiórka
przebiegła
rudą drogę,
a czarną
drogę
przebiegł
czarny
kot,
Po białej
drodze
biegał
biały
pies
a przezroczysta
ryba pływała
w przezroczystym
akwarium…
Tak śpiewała
dziewczynka
w błękitnej
bluzeczce,
w niebieskiej
spódniczce,
w błękitnych
sandałkach,
a miała
na imię
Aniela….

