Świat nasz, los twój

Teresa Rudolf

Ramiona Świata

Przychodzisz na świat, 
wymarzona, wyczekany,
byłaś dużą niespodzianką,
jesteś wielkim zdziwieniem.

Jesteś i jak jest Ci tutaj,
przytulana, przekochany,
niechciany, kłopotliwa,
jak ci tutaj Egzystencjo?

Jesteś, przyszliście,
masz tu swoje miejsce
dziewczyno, kobieto,
mężczyzno, chłopaku.

Nie bój się, bo czasem, 
świat jest jak ten pies 
liżący kota, jak ten kot
przytulony do myszy…

nieoczekiwanie
otwiera ramiona

nie chcąc nigdy niczego, 
daje ci miejsce bez wyjątku,
jak mrówce, jeżowi, słoniowi,
pszczole, trutniowi, szczurowi…

– zamieszkaj, niech ci będzie
jak najlepiej – głośno mówi…
– a na reszcie się nie znam,
co kto komu i dlaczego…

Wielkie sito

Słychać brzęk metalowy
wpadania rzeczy różnych,
w wielkie jak Ziemia sito…

Otwory w nim o losie
świata znów zadecydują;
co przeleci, a co pozostanie, 

co ważne, co mniej ważne
dla świata; ludzi, zwierząt,
przyrody, polityki, nas, nas…

Wielkość otworów różna,
a los pokaże co dzisiaj
w nicość będzie wpadać…

Ooo, kruk się dziś wybronił!

(Wiersz  z 13.08.24)

Dylemat z cukrem

Niestety autor historii Ukrainy w pigułce Broma, czyli Brom nie zdążył z przyczyn wyższych stworzyć wpisu na dziś, dlatego zamiast Broma…

Johanna Rubinroth

Słodko, słodziej… gorzko. Dylemat cukrowy.

Sendung von Deutschlandfunk auf Deutsch; um es zu hören bitte nach unten scrollen

1

Dziś spróbuję terapii ekspozycyjnej. Zadanie brzmi: zjedz pół białej pavlovej i zostaw resztę. Pierwsza część jest łatwa: łyżeczka po łyżeczce wypełniam usta tą puszystą pokusą. Miękki, słodki mus oszałamia zmysły. Dreszcz zachwytu. Niebiański spokój. Jeszcze jedna łyżeczka, i jeszcze. Bezowa pianka upaja. Przez mózg przelatują małe błyski szczęścia. Jakie jest, do cholery, to sekretne źródło tej niezrównanej rozkoszy?

Przyp. adminki: Ten wspaniały tort bezowy to pavlova, o której w tym tekście będzie jeszcze mowa wielokrotnie. Deser wymyślony w Australii lub Nowej Zelandii prawie sto lat temu na cześć genialnej rosyjskiej baleriny – Anny Pavlovej. W naszej rodzinie specjalistką produkowania wspaniałych pavlovych jest moja siostra, Katarzyna Krenz, pisarka i poetka. Tu dwie z jej produkcji, jedna z owocami już na stole, a jedna jeszcze w piekarniku. Nota bene w niemieckiej wersji (zob link poniżej) to wcale nie jest pavlova tylko tiramisu.

To ten słodki smak wywołuje tak silną reakcję. To głębokie upodobanie do słodyczy nie jest czymś indywidualnym, nie musimy się go uczyć – ono jest zakodowane genetycznie, wpisane w nasz biologiczny program. Nie potrafimy inaczej – ten smak nas przyciąga.

Continue reading “Dylemat z cukrem”

Sepidar


khb_abschlussausstellung

Introducing Sepidar Niroomand as
part of the “GUTE GESELLSCHAFT” Abschlussausstellung 2025

Tehran-born and Berlin-based, Sepidar Niroomand is a multidisciplinary visual artist whose practice spans sculpture, painting, installation, drawing, and print. With an academic foundation in electronic engineering and a diploma in sculpture from the University of Tehran, her trajectory embodies a conscious shift from systems logic to poetic inquiry.
Since relocating to Berlin in 2022, she has engaged in residencies, exhibitions, and discursive art spaces across Europe. Currently in the final phase of her studies at Weißensee Academy of Art Berlin, her work continues to expand formally and conceptually.

Continue reading “Sepidar”

Warszawa Cioci Janki 1

List Janiny Kowalskiej (Cioci) do Katarzyny Krenz (na kopercie jest adresat: W Pani Katarzyna Krenzowa)
zachowana pisownia oryginału

Warszawa dn. 2.VII.97

Kasinku Kochana!

Niestety musisz odczytywać moje bazgroły ale przy takich pytaniach o przeszłość, myśli biegną mi znacznie szybciej niż moje palce po klawiszach maszyny do pisania. Pozatym klimat takich wypowiedzi jest dla mnie jedynie możliwy w pisaniu odręcznym. Nie umiem się wypowiadać za pomocą pośrednika – maszyny, a o klimat najbardziej chodzi.

Poprzedni list pisany do Ciebie do Niemiec miałam w brudnopisie – niedowierzam poczcie niemieckiej, ale na szczęście doszedł. Teraz piszę od razu bez brudnopisu bo pytania są bardziej konkretne.

Continue reading “Warszawa Cioci Janki 1”

Rzeki życia

Teresa Rudolf

Rzeka

Każda rzeka swoim stylem 
płynie; czasem  żabką
czasem kraulem,
czasem stoi…

A czasem wzburzona, 
ciche brzegi na kawałki rwie 
przeklinając we wszystkich 
językach znanych tylko rzekom,

nie ma ona ani tłumacza, ani chęci,
by ją rozumieć, bo i po co 
znów “rzucać perły przed wieprze”,
wszystko dawno wiadomo…

Przemądra Natura strajkuje;
“jutro” będą burze, sztormy
huragany, potem upały, susza,
tysiące klęsk żywiołowych…

I rzeka znów popłynie 
własnym stylem, 
czasem kraulem,
czasem żabką,

a czasem będzie
na plecach leżeć,
z życia wysuszona…

Deszcz

Krople  deszczu
pukają cicho w szybę,
czasem zawisną,
czasem spływają w dół.

Błyskawica nagle
rozdziera ciszę,
dziwne, deszczowe
wzory oświetla.

I wróży dzisiaj
z ręki codzienności,
drapiąc się po głowie
nie może nic wyczytać;

wszystko zagmatwane,
wyraźnej linii życia
nie ma, porwana jakaś, 
a z jej strzępów,
niewyraźnie, prawie przezroczyście…

…zwinięta
w kłębuszek,
w pelerynie
cieniutkiej,

Nadzieja
zielona
jak liść
leży…

księga porażek

Agnieszka M. Olszewska

może zacznę od tego snu
kierownica była z porcelany
wjechałam autobusem w regał
w rogu pokoju
posypały się na podłogę
wszystkie podręczniki i mapy

poprawiłam tyłem ścianę
jakby można było cofnąć cokolwiek
nie patrząc w lusterka

oczywiście nikt nie uwierzy
że to przez hamulce
będzie, że to ja
tak źle prowadzę

potem spadłam autobusem
z rampy łóżka
na oczach moich przyszłych pasażerów
na pewno wezwą policję
a to po prostu
rampa była tak wąska
jak wstyd
początkujących kierowców

widzę ich miny
nikt już przecież nie wsiądzie
tak straciłam pierwszych pasażerów
oraz licencję kierowcy autobusu
bezpowrotnie

i

to był bardzo dobry początek
mojej kariery zawodowej

ostatecznie
po wielu przemyśleniach
zostałam opiekunem szlaków górskich
ścieżek z luźnych kamieni
na których można uczyć się
łapać równowagę

tam
każdy sam pokonuje
wybraną trasę
mogę pokazać jedynie
jak stawiać stopy
odmówić wyjścia w deszczu

reszty dowiadują się sami

na przykład tego
że dopiero w drodze powrotnej
podręczny bagaż odkrywa swój
prawdziwy ciężar

363
10.06.2025

Foto: Autorka

Porzucone fragmenty książki (2). Berlin i Achmatowa (1945)

Wydaję właśnie drukiem powieść o pokoleniu Solidarności. W ostatecznej redakcji kilka fragmentów wyrzuciłam po prostu, a kilka przeniosłam tu. Oto drugi. Z ciężkim sercem usunęłam z powieści tenj rozdział, bo do niej nijak nie pasuje. Umieściłam go w powieści, bo pisałam w niej o teorii dwóch wolności Isaiaha Berlina, ba, stały się one jej główną osią filozoficzną. Ta opowieść jest jej strasznym uzupełnieniem. Publikuję je tutaj, bo to wzruszające i wstrząsające zarazem.

Ewa Maria Slaska

Wszyscy marzyliśmy o wolności.
Nie wiedzieliśmy jednak, że są dwie.

Nikt z nas, w tym również żaden myśliciel nie jest w stanie sprostać temu, co myśli i głosi etyka. Etyka jest wymagającą władczynią, a etyk nie jest lepszy od innych filozofów, a filozofowie w niczym nie są lepsi od innych myślących ludzi. Możemy wyznawać nie wiadomo jakie ideały, ale jesteśmy po prostu i tylko ludźmi. Idealizm nas przerasta. Owszem, może nam służyć jako drogowskaz, ale nie umiemy żyć jako byty idealne. Powiem wręcz jak starożytni Grecy, jesteś winny, bo się urodziłeś, wszyscy jesteśmy winni.

Bohaterami tej opowieści są (późniejszy) filozof Isaiah Berlin i poetka Anna Achmatowa. Rzecz dzieje się w roku 1945. On jest młodym pracownikiem ambasady brytyjskiej, ona o 20 lat starsza, znaną, uznaną i prześladowaną poetką. Gdy była młoda, jej portrety stworzył Modigliani, z którym miała romans w roku 1806 w Paryżu, nota bene w czasie podróży poślubnej.

Continue reading “Porzucone fragmenty książki (2). Berlin i Achmatowa (1945)”

Bombardierung (Gebet)

Ewa Maria Slaska über das Buch Alphabet des Krieges (2)


Alphabet des Krieges

Masha Pryven (Hg.)

22 x 28 cm, 64 Seiten, 26 Abbildungen, Broschur mit Schutzumschlag
Zweisprachig: Deutsch, Englisch
ISBN 978-3-911192-04-0

Leseprobe

Das Buch ist Resultat einer langen Arbeit, die Masha Pryven, selber Ukrainerin, aus Lugansk, also aus Ukraine, die jetzt seit Jahren dem Putins gehört, mit Ukrainischen Geflüchteten gemacht habe. Sie haben sich die Begriffe ausgesucht, die ihre Meinung nach mit dem Krieg zu tun haben und zusammen Alphabet des Krieges ausmachen. Manche Begriffe wird jeder mit dem Krieg assoziieren, z.B. Bombardierung oder Flüchtlinge. Vielleicht auch Haus oder Schule, aber es sind Begriffe wie Jahr. Ein Jahr als Flüchtling, ein Jahr weg aus der Heimat, ein Jahr in Deutschland. Oder Gebet. Ist gebet ein Begriff des Krieges?


Bei der Buch Präsentation sprechen uns vier junge Menschen an. Von links: Jurij, Igor (Yehor), Chengis, Jaroslav. Auf der großen Tafel sieht man alle Fotos, die Gruppe für das Buch ausgesucht hatte. Jeder Teilnehmer kommt zur Tafel und sucht ein Foto aus, über das er uns etwas erzählen möchte.

Es ist eine sehr moderne weiße elektronische Tafel, man kann die Fotos beliebig umstellen, wegschieben, vergrößern. Yehor kommt zur Tafel und sucht eigenes Foto aus, die er sich ausgedacht hat, um Krieg mit dem Wort Gebet zu definieren.

Yehor Dudnichenko (17, aus Donezk) erklärt, was für ihn Bombardierung (Bombing) bedeutet: Das ist, wenn ich betete, obwohl ich nicht an Gott glaube. Und erzählt wie er während einer Bombardierung nur ein Zettel mit dem Gebet Vater unser auf Ukrainisch hatte und es las, und es ihm half.

Отче наш, що єси на небесах,
Нехай святиться Ім’я Твоє,
нехай прийде Царство Твоє,
нехай буде воля Твоя,
як на небі, так і на землі.
Хліб наш насущний дай нам сьогодні.
І прости нам провини наші, як і ми прощаємо винуватцям нашим.
І не введи нас у cпокуcу, але визволи нас від лукавого.
Амінь.

Odeszła Janina “Mirka” Kowalska

Tak obchodziliśmy jej 90 urodziny

Z wielkim żalem zawiadamiamy, że dnia 27 czerwca 2025 roku w wieku 95 lat odeszła na ostatnią akcję Janina Ostrowska-Kowalska, w czasie wojny pseudonim „Mirka”, jedna z najmłodszych łączniczek Armii Krajowej, czynna w Rejonie II Celków, Obwód VII „Obroży” Okręg Warszawa.

W wieku 14 lat aresztowana wraz rodzicami – więźniarka Pawiaka.

Odznaczona Krzyżem Walecznych, Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami, czterokrotnie Medalem Wojska, Krzyżem Armii Krajowej, Medalem Zwycięstwa i Wolności.

Była psycholożką. Jej mężem był znany chirurg, Mieczysław Kowalski. Mieli dwie córki – Małgorzatę i Marię.

Była wspaniałą i dzielną kobietą, mądrą i z poczuciem humoru. Przeżyła życie niekiedy trudne, ale piękne i szczęśliwe. Swoje wspomnienia zawarła w książce „Biała apaszka”.


Napisała kilkaset tekstów, które publikowała na (naszych) blogach. W jednym z wpisów zacytowała z pamięci długi wiersz, swój ulubiony, Juliana Ejsmonda, „Sztuba”, w którym życie przyrównane zostało do szkoły. Oto cztery ostatnie zwrotki:

Aż przyjdzie wreszcie godzina,
Godzina szczęśliwa bez miary,
Pojdziemy po dzwonku ostatnim
Do Nieba gdzieś na wagary

Będziemy psocić i broić
I gwiazdom robić kawały
I słońcom dawać kuksańce
Gdyby się z nami nie śmiały

A dobre duchy, co władną
Niebios przejrzystym turkusem
Usmiechną się do nas łagodnie
I dadzą nam piątkę z minusem.

Bóg zajrzy kiedyś w ów dziennik
I spojrzy na nasze twarze
I piątkę zostawi na wieki
A minus starannie wymaże

Żegnamy Cię

Córki, zięć, wnuczki z mężami, prawnuczka i prawnuki
oraz siostrzenice i bratanek z rodzinami
Warszawa, Florencja, Ottawa, Berlin, Gdańsk
27 czerwca 2025 roku