Pieniądze, szczęście, chciwość – emocjonalne oblicze stanu konta

Johanna Rubinroth
esej dla radia deutschlandfunk, przetłumaczony przez autorkę

GELD, GLÜCK, GIER

1

ZIMNY POT. DUSZNOŚĆ. W GŁOWIE MGŁA. Po spojrzeniu na mój zdecydowanie zbyt niski stan konta postanawiam: coś musi się zmienić. Powszechne pomysły nie dają rozwiązania. Coś sprzedać? Nie wiedziałabym, co. Pracować więcej? Nie wiedziałabym, kiedy. Zmienić zawód – ale na jaki? Coś pożyczyć – jeszcze więcej? 

Nagle mam pomysł. Skoro moja relacja z pieniędzmi – a raczej z ich brakiem – jest tak silnie naładowana emocjonalnie, to czemu nie u-aktywować innej częstotliwości i spróbować… zaklęcia? 

Przecież pieniądze mają w sobie coś magicznego. Raz są, raz ich nie ma. Przychodzą i odchodzą, pojawiają się – i znikają. Znikają z godną podziwu regularnością – jakby to było prawo natury. U innych rozmnażają się jakby z niczego. Zamieniają się w ciepłe buty. Albo w potwora, który wywołuje panikę. Sprawiają, że ludzie z podniesioną głową wchodzą i wychodzą ze sklepu firmowego Chanel albo przemykają się ze spuszczoną głową, przeszukując latarką śmietniki. Pieniądze potrafią ocalić lub zrujnować, uwieść lub odstraszyć. Nie mówi się o nich – a jednak rządzą tak wieloma rzeczami.

Continue reading “Pieniądze, szczęście, chciwość – emocjonalne oblicze stanu konta”

Berlinski Tour w SprachCafé Polnisch – śladami Polaków w Berlinie.

Im Rahmen des Projekts „Wir Drei” werden
Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol und Krystyna Koziewicz
am Freitag, den 19. September 2025

Dorota Danielewicz
mit ihrem Audioguide Berlinski Tour
vorstellen.

Continue reading “Berlinski Tour w SprachCafé Polnisch – śladami Polaków w Berlinie.”

Bicie serca

Teresa Rudolf

Nowy dzień

I znów piękny dzień;
zza okna trzepocą
jak ptaki, czyjeś
słowa, słowa;

czasem ciepłe, beztroskie 
jak podlotki, też i ostre
żyletki prujące powietrze
gdy robią wlot do ucha…

Ach…

Słowa, słowa; wymawiane
wyśpiewane, wymigane, 
te z palcem na ustach,
te na smyczy krótkiej,

te pierwszoplanowe 
grane w głowach, 
gotowe do porodu
i znów poronione,

te wreszcie wyczekane 
jak ta “łaska boska”,
lub jak i ” boska kara”…
za naiwne czekanie,

Słowa…

wyczekiwane jako
ta prawda, piękna…
dobra, lojalna, ta,
lekka jak motyl…

I nagle…

huk tłuczonego
szkła, bo wpada
komuś w duszę,
stumilowy kamień…

Serce

Przedziwny fenomen;
jest z tobą wszędzie, 
zaczyna twą drogę 
w życie i kończy ją.

Ten twój wierny pies,
nienachalny, idzie obok;
poprzez twe sukcesy,
za porażki zbiera łomot

i musi biegnąć szybciej,
szybko, gnać, krzyczy:
zwolnij, bo umieram,
nie daję  już rady,

musi bić dzwonami,
z radości kochania
też z bólu rozstań,
z bycia dobrym,

z nadziei na radość,
z lęku przed złem,
cierpiąc dla innych, 
też i przez nich…

Serce

Bohater piosenek,
poezji, malarstwa, 
romantyk, sceptyk,
milczek i gaduła…

jak często zaniedbane,
zapomniane, zdradzone
przez ciebie, zanim przez
tych innych, co je podeptali,

wie o tobie jak nikt inny
wszystko; dobre i złe,
nocą nie śpi, w dzień
słania się na nogach…

wypalone, chce wreszcie
odpocząć, kładzie się,
lub siada wszędzie
przyzwyczajone…

I jak wierny pies,
zwinięty w kłebek
w tobie wygodnie,
po cichu zaśnie…

…na zawsze.

Glück der Tiere?

Monika Wrzosek-Müller

Die melancholischen Kühe

Als Kind bin ich oft in die Berge, oder eher in das Hügelland der Vorkarpaten, Beskiden gefahren. Die Reisen traten wir zuerst mit meiner Oma und meiner Tante an, dann kamen auch meine Eltern nach. Die langen Sommerferien in Polen, vom 24. Juni bis Anfang September, waren jedes Mal eine richtige Herausforderung für die arbeitenden Eltern.

Continue reading “Glück der Tiere?”

Kashia Vega (po wielu tygodniach)

W kwietniu w Berlinie miał się odbyć koncert. Miała śpiewać młodzież z Polski. Organizatorką była berlińsko-szczecińska pisenkarka, Kashia Vega. Poprosiłam o bilet prasowy (blogerzy już od dawna są traktowani jak prasa, czasem nawet bardzo pożądana), dostałam i przy okazji Kasia spytała, czy chcemy porozmawiać. Odpowiedziałam, że tak, po koncercie. Chciałam chwilę pogadać, żeby mieć materiał na kolejny wpis. Redaktorka bloga, który od 13 lat codziennie w minutę po północy publikuje kolejny wpis, jest wszystkożerną harpią, która zawsze i wszędzie szuka materiału.

Zakładałam, że koncert nie będzie niczym specjalnym, ot, taki koncert “dla Polonii”. Rzeczywistość utarła mi tego zarozumiałego nosa, bo koncert był świetny i bawiłam się świetnie.

Napisałyśmy o tym TU: https://ewamaria.blog/2025/04/06/inne-inni-i-kasia-vega/ I koniecznie przeczytajcie ten wpis, bo naprawdę oddaje to, jak było wspaniale, barwnie i kolorowo, no po prostu świetnie.

A potem spotkałyśmy się z Kasią, porozmawiałyśmy, rozmowa okazała się równie świetna, więc zapytałam redakcję Kuriera Szczecińskiego, czy by nie chciała jej opublikować. W końcu Kasia jest nie tylko z Berlina, ale i ze Szczecina. Redakcja chciała. Tekst się ukazał, najpierw na papierze, potem on line. Potem Kasia umieściła go na Facebooku i na Instagramie. A ja cały czas nie publikowałam tej rozmowy na blogu, szanując kolejne jej odsłony poza blogiem. Ale myślę, że w wiele tygodni po publikacji papierowej, mogę i ja ją wykorzystać.

Dziwna wieża Babel

Teresa Rudolf

Wchodzimy do rzeki życia;
jedni ostrożnie, z respektem,
ucząc się chodzenia, pływania,
oddychania nad i  też pod wodą…

Inni z lękiem, pomału, nie ufając 
sobie, nikomu, a najmniej rzece,
bo jeśli raz chciała pochłonąć,
może zrobić to znów i znów….

…raz przebrana za człowieka,
a innym razem za los…

***

Dziwna Wieża Babel
w tym samym języku;
różne sensy, przekonania, 
wartości, brak tłumacza “obcych” 

słów, myśli, mentalności, filozofii, 
dzieli wszystko, a wiążą różnice;
ta adrenalina graczy o rację
małą, wielką, o sukces ogromny

na małym poletku, lub na
tak wielkim, jak, cały, cały… kraj.

***

***

Ponad, ponad chmurami,
gdzie przestrzeń ptaków i dusz,
wznoszę się w mych snach
lekka jak piórko ptaka lub anioła,
nad światem, coraz cięższym…

…od miliona trosk.

Amerikanischer Traum – Lesungen

Der amerikanische Traum der Solidarność-Bewegung


Ewa Maria Slaska, Amerykański sen. Pokolenie Solidarności. Berlin – Szczecin 2025

Das Buch ist auf Polnisch, aber in Berlin werden immer neue Fragmente auf Deutsch präsentiert. Es ist weder Autobiografie noch Sachbuch, es ist eine Autofiktion und ein Roman mit hohen dokumentarischen Anteil.

Lesungen auf Deutsch

Die aus Danzig stammende damalige Solidarność-Aktivistin Ewa Maria Slaska lebt seit 1985 als Autorin, Bloggerin, Journalistin, Verlegerin und Projektmanagerin in Berlin. In 80ern verbunden mit der polnischen Demokratiebewegung Solidarność.

ewamaria.blog
polkopedia.org

In ihrem neuesten Buch Amerykański sen /Amerikanischer Traum, einer Autofiktion, einem Roman mit hohem dokumentarischem Anteil, konzentriert sich die Autorin, Ewa Maria Slaska, auf das Leben zweier in Danzig (Gdańsk) geborener Menschen, aufgewachsen in der Volksrepublik Polen. Sie sind aktive Teilnehmer der Solidarność – Bewegung. In den 1980er Jahren wandern sie aus, erst nach Berlin(West), dann in die Vereinigten Staaten. Sie suchen die Freiheit. Ob die Freiheit, die sie in Amerika finden, das ist, was sie sich erträumt haben?


Freitag, 2. Oktober um 14:45 von Ostkreuz


Kulturzug Berlin – Breslau

Moderatorin: Natalia Wassermann

Fahrkarten (hin 27,00 €)

Danach noch eine Lesung in Milicz am 5. Oktober und zwei Lesungen in Wrocław (auf Polnisch) am 7 und 8. Oktober:

Milicz
5 października o godzinie 16
STARA BOMBKARNIA
Kawiarnia w KOM
Kreatywny Obiekt Multifunkcyjny
Jarosława Dąbrowskiego 3, 56-300 Milicz

Moderatorin Ewelina Jaworska

***
Wrocław
7 października godzina 18
Kamieniczka Małgosia na Rynku

***
8 października godzina 17
Wrocławskie Stowarzyszenie
Twórców Kultury
ul. Lwowska 43
w siedzibie Rady Osiedla Gajowice

wszystkie spotkania po polsku

***


Freitag, 28. November
18:00 Uhr
Majakowskiring 47
13156 Berlin

Moderatoren: Monika Wrzosek-Müller & Michael Müller

***


Freitag, 23. Januar 2026
18:30

Volkshochschule Mitte
Deutsch-Polnischer Klub

Antonstr. 37
13347 Berlin
Raum 207 

Moderatorin: Maria Szewczyk    

***

Link zu einer Sendung von Arkadiusz Łuba für Polnisches Radio auf Deutsch: https://www.polskieradio.pl/400/7779/artykul/3565095,der-amerikanische-traum-%E2%80%93-ein-buch-%C3%BCber-die-solidarnosc%E2%80%9Cgeneration

O nas, o tobie, o mnie

Teresa Rudolf


Bezgwiezdne niebo

Tam krzyk;
tam słowo, 
tam strzały.

Tam śmierć;
tam “od słowa” 
tam od strzału,

tam… WOJNA,
a… tam… też???


Wolność milczenia

Każdy ma własne
mądrości, 
mniejsze, większe, 
ogromne…

Intymności, bliskie,
najbliższe, 
wstydliwe, piękne,
żałosne…

Marzenia spełnione
niespełnione,
realne, fantastyczne,
wyczekiwane…

O tym prawie
nie wie nikt,
jak i od zwierząt,

kiedy patrząc
nam w oczy,
są tajemnicą. 

Niech i człowiekowi
będzie możliwe
zaufać  drugiemu:

“cokolwiek zamilczę
dla mnie, nie jest 
przeciw Tobie…”

I oby było prawdą,
jak u psa, kota, papugi,
gdy patrzą nam niewinnie…

… w oczy

Warszawa Cioci Janki 3

List Janiny Kowalskiej (Cioci) do Katarzyny Krenz
zachowana pisownia oryginału

Warszawa dn. 2.VII.97

Kasinku Kochana
(…)

Ad 8 Mój Ojciec Wiktor pracował w firmie która instalowała i sprzedawała radia i urządzenia nagłaśniające. Nazywała się „AMPLION” (po wojnie pojechaliśmy na Jasną Górę i na murach stały głośniki z napisem Amplion). W tej firmie również sprzedawano sprzęt filmowy, ale raczej profesjonalny. Po wojnie był kolejno kierownikiem kina Atlantic i Polonii w W-wie. Zawsze robił zdjęcia i tak jakoś po wojnie zetknął się z filmem amatorskim. Pracując jako kierownik kin widział słabe przygotowanie do pracy ludzi obsługujących projektory filmowe, sam się na tym dość dobrze znał i w ten sposób po trudach przekonywania różnych bonzów – założył i został redaktorem naczelnym miesięcznika „Kinotechnik” dla tych ludzi kina. Później był tam kącik dla amatorów filmowców. Praca z filmowcami amatorami była całkiem darmowa, była pracą społeczną. Później okazało się, że istnieje międzynarodowa organizacja amatorów-filmowców, że urządza konkursy filmów amatorskich w różnych zagranicznych miejscowościach. W Polsce powstawały kluby amatorów filmowców w dzielnicach miast, przy uczelniach i t.d. Te kluby (n.p. przy Uniwersytecie Warszawskim) był to AKF Warszawa, gdzie pod Ojca kierunkiem pierwszy raz kamerę w ręku miał Krzysztof Zanussi!


Te kluby zrzeszyły się z jednostką obejmującą całą Polskę czy w Federację i jej przewodniczącym został Ojciec. Wyjeżdżał z różnymi amatorami na konkursy. Był tam konieczny nie tylko jako przewodniczący ale jako człowiek znający 4 języki. Zasiadał również w jury takich konkursów. Raz byłam razem z Ojcem w Danii – zobaczyłam to z bliska. Ojca tam uwielbiano, ściskano i radzono się w wielu rzeczach. Byłam dumna patrząc na jego triumfy. Został później honorowym członkiem tego Międzynarodowego Stowarzyszenia (UNICA) i dostał złotą odznakę.

Zebranie zarządu Unica, Union Internationale du Cinéma; Wiktor Ostrowski z nieodłączną fajką

Kasiu! Jeżeli będziesz chciała następne wiadomości to przyjedź z magnetofonem nagraj mnie, bo ani się obejrzałam jak minęły 4 godziny mojego pisania i nie wiem dlaczego boli mnie prawa ręka. Chętnie udzielę dalszych informacji ale ustnie.

Napisałaś, że poczułaś smak tamtych czasów – ja też poczułam smak i zapach i niestety wyskakują mi z pamięci różne oboczne detale, które też warto spisać.

Jak napiszesz to opowiadanie to w maszynopisie jeszcze marzę o jego przeczytaniu i Maria też.

Mam nadzieję, że się zameldujesz po powrocie do domu.

Ściskam i całusy

Janka

PS I
Skorzystałaś z tego, że była awaria wody w całym domu i zawalił mi się plan robót, znalazłam więc te kilka godzin czasu. Wodę właśnie zreperowano i puszczono do rur! Adio! idę do roboty!

Buzi J.

PS II
Bardzo ładna ta Twoja notatka z 85 r.
Rozumiem że to mój Ojciec został zapamiętany najlepiej. Rodzice Ireny już nie żyli, Dziadek Bogucki był raczej postacią mityczną, a Babcia Mita umarła zanim skończyłaś rok. Karusia była naukowcem i nieprzytomniakiem i nie miała najlepszego kontaktu z dziećmi. Koniec więcej nie dopisuję.

Talerz i kubek

Ewa Maria Slaska

Richmond, 15 lipca 2025 roku

W Polsce zwolennicy rekonstrukcji historycznych odtwarzają właśnie bitwę pod Grunwaldem. Marcin też tam jest. Wyjechał już tydzień temu. Nic się nie dało z tym zrobić. On musiał się zastosować do daty, którą historia wybrała 500 lat temu. Ja do terminu ustalonego przez Radę Wydziału przed dwoma tygodniami. Awansujemy. On do roli księcia. Ja doktory. Jeszcze nie ministry ani profesory. Jeszcze nie króla. Najważniejsze momenty w naszym życiu zawodowym. W naszych dwóch odrębnych życiach. Będziemy się bronić. Przed Krzyżakami i Radą Wydziału. Ja po angielsku, on mieczem.

Continue reading “Talerz i kubek”