Pożywienie jako rozmowa

Znalezione przez Annę Janko i opublikowane na FB w przeddzień Wigilii 2025. To ważna data, za trochę więcej niż jeden dzień urodzi się Jezus, najsłynniejsze dziecko w historii ludzkości, a jego matka będzie go karmiła mlekiem.

Myślała, że bada mleko.
A odkryła rozmowę.

W 2008 roku Katie Hinde pracowała w laboratorium badań nad naczelnymi w Kalifornii. Analizowała dane, które uparcie nie chciały zachowywać się tak, jak przewidywały dotychczasowe modele naukowe. Badała mleko matek makaków rezusów — setki próbek, tysiące pomiarów. I wciąż pojawiał się ten sam wzór, którego nie dało się wyjaśnić według starych reguł. Matki mające synów produkowały mleko bogatsze w tłuszcz i białko. Matki córek wytwarzały większą ilość mleka, ale o innym składzie odżywczym.

To nie był przypadek. To było dopasowanie.

Continue reading “Pożywienie jako rozmowa”

Kolorowa Noc Fado w Sylwestra i na co dzień

Teresa Rudolf

Sylwester od zawsze…

Dzwony biją
na zamianę;
czego, na co? 

Nadzieja łaskocze,
w nas dorosłych
jak w dzieciach:

– Będzie lepiej,
– Będzie inaczej
– Będą ludzie lepsi,
– Będę lepsza/lepszy.

I tak co roku;
wierzy się losowi, sobie,
politykom przeróżnym,

przemówienia, muzyka,
śpiew, tańce, hopsańce,
petardy, ognie sztuczne,

niebo nie odróżnia,
czy to fajerwerki, drony,
tak już jest teraz, zawsze…

zwierzęta umierają 
najpierw “ze strachu”,
a niektóre naprawdę,

ludzie, niektórzy będą 
się dalej kochać, 
inni dalej nienawidzić,

wojny będą dalej trwać,
i nie ma jak dotąd 
religii zmieniającej świat,

polityki zmieniającej świat,
też i sztucznej inteligencji,
jesteśmy tylko my…

…co roku w Sylwestra
omamieni hipnozą
światową:

“BĘDZIE 
LEPIEJ,
PÓKI MY
ŻYJEMY!” 

Barwy

Są takie dni pełne
uwodzicielskich kolorów, 
każdy mizdrzy się inaczej,

dostaję oczopląsu 
biegnąc za nimi, gdy bawią
się ze mną w chowanego,

kocham je wszystkie,
nie mogę być każdemu
wierna, bo jutro jest inaczej.

A gdy idę przez dzień
czarna od stóp do głów,
czerwień głośno zawodzi,

krzycząc, że na żałobę 
po samej sobie, przyjdzie
jeszcze czas, przyjdzie czas.

Zielony kolor puka mi w okno,
mówiąc o przyjściu wiosny,
za miesiąc, dwa, niedługo,

a szarość pcha się brutalnie,
sycząc, że jest najlepsza,
bo neutralna na wszystko…

dziś deszcz pluszcze bawiąc 
się kroplami jak balonikami
o kolorze przezroczystym…

…jak łzy

Splunięcia niewarte,

bądź wątek od Hochkultur do kartonu

Matylda Wikland

Dlaczego żołnierz nie powinien podczas
alarmu tracić głowy?

Bo nie miałby na co włożyć czapki!

Dziennik Bydgoski, nr 105 z ‘38 roku

Kucam przy przetartej płycie podłogowej świętojanowej*, zmęczenie wygłusza odgrywane na scenie tuż nade mną Weihnachten in Leipzig Bacha. Jest piękne, ale i ekspansywne, i gdy kilka dni później puszczę nagranie w domu, spłoszę nim kota. Trzy dni temu zaciągnęłam się do wolontariatu na festiwalu muzyki klasycznej, aby niwelować mój chroniczny brak funduszy, i zaczyna powoli mnie już boleć od tego wszystkiego głowa. Łapię na chybił-trafił azymut, zaczynam palcem podążać zatartymi miejscami literami. Łacina czy niemiecki? Rozczytuję ze dwa słowa. Niemiecki, ale dziwny, stary, może i jakiś zakiś pomorski. Z zamyślenia wytrąca mnie dłoń na ramieniu. W tej hierarchii jestem nisko. Twoja jest krew i podawanie, a ich jest nafta i przyjmowanie. Żeby było jasne, nie piszę tego ze zgorzknieniem. Raczej fascynacją. W przerwach między utworami zza murów dochodzą pokrzykiwania rozhulanej gawiedzi, ewidentnie podchmielonej ciżby mężczyzn o fenotypie najzgrabniej ujętym w słowie ,,kibol”. Ciżba, za murami, i Kultura w murach. Takie to alegoryczne, że aż prawie się roześmiałam, tam na eks-kościelnej podłodze.

Continue reading “Splunięcia niewarte,”

My Trzy, Kashia Vega i Maria Pawlikowska-Jasnorzewska


PEŁNIA SŁÓW I DŹWIĘKÓW

My Trzy, Ela Kargol, Krystyna Koziewicz i Ewa Maria Slaska zapraszają na kolejny wieczór szczeciński w Polskiej Kafejce Językowej – tym razem będzie to spotkanie z poezją Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i autorską muzyką Kashi Vegi.
Poetka zmarła w Manchesterze 7 lipca 1945 roku. 80 rocznica jej śmierci zainspirowała Senat RP do ogłoszenia 2025 rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.

Piątek, 16 stycznia 2026 roku o godzinie 19
Polska Kafejka Językowa
Schulzestr. 1, 13187 Berlin-Pankow
Dojazd do stacji S-Bahn Wollankstr.

Wstęp wolny

Nasze styczniowe spotkanie w Polskiej Kafejce Językowej traktujemy jako berlińskie zakończenie obchodów tej rocznicy.

Aha, to wieczór szczeciński, bo Kashia Vega jest ze Szczecina.

Continue reading “My Trzy, Kashia Vega i Maria Pawlikowska-Jasnorzewska”

Reblog sprzed wielu lat: Z życzeniami

Dorota Cygan

24 grudnia o północy…
…przemówię do Was ludzkim głosem…
– czyli jakim?
Kochani Wszyscy?! (niewiarygodne rozszerzenie zbioru…)
Bracia i siostry?! (zbiór ograniczony do jednej opcji…)
Szanowni Klienci?! (komunikat typu spam, skrzynka przeładowana…)
Kochani i Bliscy Krewni?! (para oksymoroniczna…)
Drodzy Czytelnicy?! (Zwrot zawierający niedopuszczalne warunkowanie…)
Paniopanowie?! (uwaga, pułapka wykluczenia…)

Stawiam więc lepiej na uniwersalność:

Boscy Grzesznicy!
Jedyne, co można i trzeba dla Was zrobić tej nocy,
to rozgrzeszyć Was z:

nienapisanych listów,
nieprzeczytanych tekstów,
niesprostowanych pomyłek,
niespłaconych długów,
niewyobrażalnych niefrasobliwości,
niezmierzonych pokładów naiwności,
nieprzemyślanych złośliwości,
nierozliczonych diet,
niezamierzonych gaf,
nieprzetrawionych żalów,
niekoniecznych łgarstw,
niespuentowanych kawałów,
niezrozumiałych aluzji,
niestworzonych bredni,
nietaktownych uwag,
nierozważnych wydatków,
niekochanych kochanków,
niedosolonych zup,
niepoprawnych manier,
nieprzyjętych przeprosin,
nieprzejednanych reakcji,
nierzetelnych zleceń,
nieprzystępnych min,
niewyuczonych treści,
niezapomnianych zdrad,
niesprawdzonych tez,
niepotwierdzonych plotek,
nieposkromionych żądz,
nieprawdziwych wspomnień,
nieumiarkowanych oczekiwań,
niewesołych prognoz,
nieznacznych nieuprzejmości,
niezliczonych zaniedbań,
niedozwolonych skojarzeń,
tudzież
niewybaczalnej oryginalności,
słowem: tego,
co nam wspólne i znajome.
Myślę, że jeśli każdy z nas tę skromną listę rozszerzy i wyśle najbardziej niezrozumiałemu bliźniemu ze swojego otoczenia, to każdy z osobna, a i wszyscy razem, poczujemy w tę noc lekki powiew metafizyki.
Czego Wam i sobie serdecznie życzę.

Niech się święci!

In der Antwort an den Beitrag…

Koty, irysy, królowa Luiza

Christine Ziegler

Liebe Ewa,


zwei Katzen im Hof, mitten zwischen Natur der vierten Kategorie. Hat Johanna mal unsere beiden Nachbarkatzen Konfuzius und Lao Tse dokumentiert, als sie ausnahmsweise mal gemeinsam zuhause waren.


Katze_streetart wohnt, wenn ich mich recht erinnere, im Graefe-Kiez.


Die Schneekatze ist bei einer Stadtwanderung in der Jungfernheide entdeckt worden.

Das letzte Bild ist in der Columbiahalle entstanden, als die Band Katzenjammer dort aufgetreten ist.

Wo ich die Iris mal gefunden habe, das weiß ich nicht mehr.

Alles das für dein Vergnügen😉

Liebe Grüße

Christine

Tak sobie czasami myślę

Teresa Rudolf

***

Ach, ach, 
Oczekiwanie; 
lista prezentów od życia
na nadziei zawieszona,
“koncert życzeń” do ludzi
z pełną listą wymogów…

Oczekiwanie tańczy polkę
z Rozczarowaniem do życia,
(bo nadzieja beznadziejna?)
z Rozczarowaniem do ludzi,
bo tak często roz-czarowują…

…naszą wy-czarowaną
(w głowie,w sercu, 
na codzień) jakąś
“świąteczną
choinkę”, 

z  bombkami kolorowymi,
łańcuszkami srebrnymi,
z orzechami, jabłkami,
no i szpicem u góry…

ubraną dość przeróżnie
przez nas, bez pytania 
kogoś o zgodę na nią,
(także i jak ubrana)…

i nagle 
koncert 
życzeń…

… jest “piątym
asem z buta”,

gdy Oczekiwanie
przegrywa tę grę… 

choć przecież
plotka,
już
od dawna
niesie…

…że prawie
ZAWSZE
byli i są parą…

***

Życie, 
film każdego,
z osobistym 
scenariuszem
do niego,

z grą w głównej roli,
z własną produkcją,
i zdobyciem na nią
wszelkich środków.
legalnych, lub i nie…

Odpowiedzialność
niebywała za jakość,
przekaz, też i innych
aktorów obsadzenie,
nowoczesny casting…

Jedni robią spokojnie,
barwne, ciche filmy,
nie omijając żadnego 
insekta gdy przeleci, 
motyla, też i mrówki,

urodzonego
kwiatu,
też i ptaka…

zdumiewając się ciągle
od nowa, uchwytując 
szczegóły, dźwięki,
porody natury,
i jej śmierć…

…aż kiedyś 
tak jak i ona znikną,
niepostrzeżenie…

A inni “tkają” ogromne
arrasy, genialne dzieła,
pozostawiając je światu,
zachwycając rozmiarem,
sensem, jakością, wiedzą, 
nauką, estetyką, trwałością. 

I jeszcze inni robią filmy
na ogół w “wariancie selfie”,
obojętne im, czy coś burzą,
czy niweczą, czy coś budują,
czy ta twórczość jest kiczem, 
czy też zbrodniczym dziełem…

… za które 
zapłacą inni
od razu, 
a kiedyś całe 
pokolenia…

Jej rok

Ela Kargol

Rok poświęcony Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej dobiega końca. Idea uczczenia roku 2025 imieniem „polskiej Safony”, w osiemdziesiątą rocznicę jej śmierci, narodziła się w Szczecinie. Pomysłodawcą był Rafał Podraza – znawca rodu Kossaków, cioteczny wnuk Magdaleny Samozwaniec, siostry poetki; jest na zdjęciu poniżej w towarzystwie Małgorzaty Frymus, reżyserki filmu “Lilka”.

Continue reading “Jej rok”

Moja Luiza

Ewa Maria Slaska

“Moja Luiza” stoi w Parku Charlottenburg. Jest to niewielkie popiersie (wys. 53 cm), wykonane z patynowanego na brązowo brązu (i nie jest to masło maślane, bo jedno to kolor, a drugie materiał), ustawione na niedużym cokole kamiennym. Pomniczek stoi nieco na uboczu, na północnym cyplu wysepki (to wyspa Luizy, no ale jak miałaby się nazywać?) Popiersie przedstawia zmarłą w roku 1810 królową Luizę Pruską. Królowa ma na głowie diadem z liści palmowych i welon. Popiersie w marmurze wykonał w roku 1804 młody rzeźbiarz Christian Daniel Rauch (1777 – 1857). Królowa kilkakrotnie mu pozowała. Podobno królowa i artysta bardzo się polubili i z ożywieniem gawędzili podczas tych spotkań. Bywały nawet plotki, że Rauch podkochiwał się w monarchini.

Continue reading “Moja Luiza”