Tym razem, bo ostatnio Brodowski poświęca teksty bezpośrednio polityce, np. opiewając życie i cuda pewnego pana z Warszawy i grona jego partyjnych wyznawców. Dziś natomiast o kobietach, i to nawet w niewielkiem stopniu politycznie. Nawet, rzekłabym, jeśli jest tu polityka, to całkiem zawoalowana. Chociaż może i za to możemy dostać “bana”, on i ja. Niedawna katastrofa, kiedy to tydzień temu WordPress z sekundy na sekundę zlikwidował całego bloga i poinformował mnie, że popełniłam wykroczenie przeciw regułom korzystania z ich usług, nastąpiła w momencie, gdy właśnie wstawiłam TE wiersze na bloga i chciałam je zapisać jako wpis na dziś… Nie wiem, czy to dlatego. Bo powody mogły byś jakieś inne, np. haker albo wirus (Corona?). Ale jednak płachtą na byka mógł się okazać nasz autor, którego na Facebooku banują regularnie. Jak dotąd myślałam, że blogi są wolne od fejsbukowej zabawy w banowanie, ale może właśnie przestały. WordPress nie poinformował mnie, dlaczego mnie zatrzasnął, nie podał też, co sprawiło, że przywrócił mi łaskawie prawo funkcjonowania. Zobaczymy, co się zatem stanie dziś 🙂
Roman Brodowski
Nieco apokryficzna satyra
„W obronie moich pań“
Dwa sorty są na ziemi ludzi
Innymi słowy On no i … Ona
On to mężczyzna, respekt budzi
Ona Kobieta, mężczyzny żona.
On w domu jest ogniska panem
Ona w posługach dlań się wije
Dla niego ponoć wszystko dane
Ona, po prostu przy nim żyje.
Tak mówi pismo bożej dobroci
W wyznaniu, ponoć wiary miłości
Pierwszy mężczyzna powstał – człowiek
Kobieta? po nim…. z jego kości
Można by na tym skończyć wierszyk
Kto? komu? i dlaczego tak?
Mężczyzna pośród stworzeń pierwszy.
Kobieta jego pomocnicą – fakt.
Ja z takim faktem się nie zgodzę
Jakiem romantyk, fan demokracji
Często w spór z katodogmą wchodzę
W imię mądrości populacji.
Spójrzmy odważnie prawdzie w oczy
Na “chłopski rozum” wam tłumaczę
Kobieta jest jak zamek do drzwi
Mężczyzna? – kluczem, nie inaczej.
A klucz bez zamka, zamek bez klucza
Cóż warte jedno bez drugiego?
Niech ksiądz w kościele nas nie poucza.
Kobiecie równym być, cóż złego
Powiem Wam więcej drodzy Panowie
Kończąc morałem, nieco bajecznie
Bez naszych kobiet, świat był bu smutny
A słuchać księży? … niebezpieczniejsze.
02.03.2016
Romantyczny interes
Ktoś zamówił u mnie rymowankę
Zwykły, prosty wierszyk o miłości
Panegiryk sławiący wybrankę
Jej urodę, mądrość, no i… “wypukłości”
Przysłał zdjęcie średniego formatu
Na nim temat i westchnień i wzruszeń
Można rzec by, anioł w ludzkiej skórze
Piękna bestia, przyznać szczerze muszę
W jej spojrzeniu dzikie pożądanie
Drogi mleczne kuszące do grzechu
Kibić smukła, rzec by można, łania
Tajemnica pragnień zawarta w uśmiechu
Wykonałem zadanie mistrzowsko
Proste rymy płynęły wprost z duszy
W słowach moje subtelne wyznania
Które mogły najtwardsze z serc skruszyć
Cóż romantyk tworząc potrafi też marzyć
Zwłaszcza kiedy pisze o pięknej kobiecie
Nie ważne mu wówczas, że za kogoś myśli
Eros go popycha do aktu…. no wiecie!
Więc serce nastawia dla Amora strzały.
Kusząc niby Ewa, zmysły ciała swego
I szuka okazji by owoc wziąć w dłonie
W swoim pożądaniu nie widząc nic złego.
Czasami się uda skosztować nie swoje
Przeżyć cudną chwilę z muzą sam na sam
Poczuć się sokołem, pawiem lub motylem
Poeci kochają piękno młodych dam.
Więc drodzy mężowie i panowie panien
Wyznawajcie miłość nie poety słowem
Pamiętajcie zawsze o zmienności Kobiet
Dla poezji potrafią „przystroić“ wam głowę.
Kobiety zmienne są – albo marcowy sen“
Kiedy przybliża się dzień kobiet
Za oknem ciepło i wiosennie
Męczą mnie nocne sny koszmarne
Od wielu lat już tak…, niezmiennie.
Dlaczego? – pyta we śnie zmora –
Mimo lat wielu w jednym cieście,
Nie wiem jak czynić i co czynić
By radość sprawić mojej niewieście.
To prawda, nie wiem, taki jestem
Choć ją rozbieram i …. Ubieram
To nie potrafię jej dogodzić
Zawsze nie tak jest, nawet teraz.
Ot, dla przykładu sen z przed laty:
Z pracy wróciłem wcześniej nieco
By niespodziankę sprawić żonie,
By poczuć znowuż jej kobiecość…
A żonka do mnie już od progu
Co dziś tak wcześnie? – czy zwolnili?!
Wiedziałam że, tak kiedyś będzie.
Rodzice dawno mi n mówili…
Spojrzałem na nią smutnie nieco
Ciało złożyłem na kanapie
Dotknąłem dłonią jej sukienki
A ona przy mnie stoi, sapie.
Popatrzcie, mówi głosem drwiącym
Oto król w naszym małym gronie
Nie jak mężowie przyjaciółek
Oni śpią zawsze przy swej żonie.
Z radością wstałem więc z kanapy
By jak mężczyzna się zachować…
Lecz ona do mnie, – nie dotykaj!
Tę twoją miłość możesz schować!
Do dzisiaj tego nie rozumiem
Cóżem uczynił wówczas złego
Chciałem poprostu być z mą Panią
Bo wciąż mi było mało “tego”.
Innym zaś razem prosto z pracy
Wróciłem później – przed wieczorem,
By dać czas wolny mej kochanej
I…, okazałem się potworem
Gdzie się szlajałeś do tej pory
Kochanka jeść i pić nie dała?!
Takimi słowy moja żonka
Tegoż wieczora mnie witała.
Nic nie odrzekłszy (bo cóż mówić)
Przeszedłem obok zapłakanej.
A w mym sumieniu, jak w wulkanie
Współczucie wybuchnęło dla niej.
Tak przecież dłużej być nie może
By z mojej winy wciąż cierpiała
Postanowiłem żonkę mą opuścić.
Pragnąc by wolność odzyskała.
Okno pospiesznie otworzyłem,
Rzekłem jej coś na pożegnanie
Nogę uniosłem, by wyskoczyć
Lecz ona wzięła mnie za ramię.
Poczekaj, nie rób jeszcze tego
Prosiła głosem już spokojnym
Jak by coś chciała wytłumaczyć,
Jakby nie chciała zwady, wojny.
Potem do kuchni szybko poszła
A z niej przyniosła z kubła śmieci,
I do rąk moich je wcisnąwszy
Rzekła – no teraz możesz lecieć.
Skoro wychodzisz w tamtą stronę,
To bez różnicy, dziś czy jutro,
Śmieci wyrzucić i tak trzeba…
Wtem coś przerwało scenę smutną.
To budzik nagle mnie obudził
Przed tym dramatu zakończeniem.
Spojrzałem na bok, leży przy mnie
Moje kochane przeznaczenie.
Takie to sny mnie dręczą nocą
Kiedy nadchodzi dzień wasz – Kobiet.
Na szczęście jawa jest piękniejsza
Żona zaś moja…, dobry to człowiek.
Na zakończenie dramsatyry
Powtórzę myśl z klasyki wziętą
“Kobieta zmienną jest” i tyle
Postskriptum: dla mnie niepojętą.
04.03.2017.
Od startu do mety – Ty
Wplecione w warkocz
Kwiaty bzu
Wiosenna piosnka
Przy gitarze
Szmer wiatru w liściach
Pierwsza miłość
To czas spełnienia
Naszych marzeń<
Na twojej twarzy
Dziewczęcy śmiech
Usta płonące
Pożądaniem
Zapach dziewictwa
Przytulenie
I nasze pierwsze
Miłowanie.
To się spełniło
Tam, w szuwarach
Przy srebrno białym
Gwiazd lampionie
Blasku jeziora
Leśnym mroku
Na mchu matczynym,
Przyjaznym łonie
Młodość odeszła
Wraz z latami
Czas dodał pięknu
Doświadczenie
A w duszy mojej
Trwa niezmiennie
Wyznanie wówczas
Przyrzeczenie
Wiele przeszliśmy
Wspólnych zdarzeń
Pamięć te chwile
W nas odkłada
Tamte pieszczoty
Tamte słowa
W leśnych szuwarach
Żyją nada
29.03.2004









Urzędy

Wyruszyłem wózkiem „Doktor H” (to ten po lewej) w kierunku Wałbrzycha na spotkanie z dyrektorem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Nie byłem umówiony. Najkrótsza droga prowadziła przez Czechy.



