Światowy Dzień Mórz

28 września 2024 roku obchodziliśmy światowy dzień mórz, ale nie było możliwości umieszczenia na blogu tego wpisu, który, jako “ponadczasowy”, przesuwał kilka razy publikację, wciąż ustępując miejsca wpisom znacznie bardziej aktualnym. Tym, którzy nie mogą tego pamiętać, powiem, że termin “ponadczasowy” oznaczał w dziennikarstwie PRL-u teksty służące do wypełniania dziur, które w każdej gazecie, zawsze mogą się znienacka pojawić i redaktor musiał mieć w szufladzie jakieś rezerwy. Inną nazwą tego typu tekstów była “Zielona ściana lasu”. Tu zatem “Niebieska fala morska”.

Reblog z Eko-Kalendarza.

Ruch fal morskich ożywia lub daje ukojenie. Nadmorskie krajobrazy próbujemy uwiecznić na zdjęciach i obrazach, czy na długo przechować w pamięci. Żeby uchowały się jednak w jak najlepszym stanie w rzeczywistości, powinniśmy pilnie zwrócić uwagę na pogarszający się stan światowych mórz, które są zasobnymi, kluczowymi i a jednocześnie wrażliwymi ekosystemami planety.

Pozwólcie kochan* Czytelnic*, że zaprezentuję tu znalezioną przez Konrada stronę (dalszy ciąg tekstu z Eko-Kalendarza poniżej):

The Deep Sea (neal.fun)

Continue reading “Światowy Dzień Mórz”

Cierpienie zwierząt 10, czyli o filmach i aktorkach

  1. The Unsuspecting Wife (1963) Cary Grant & Audrey Hepburn | Mystery, Romance, Thriller


Komisarz pokazuje to głównej bohaterce i w trakcie wyjaśniania, o co właściwie chodzi przestępcom, którzy ją prześladują, wskazuje brodą tę półtuszę i mówi, że to wystarczy, żeby zostać wegetarianinem. Ciekawe, to są dopiero lata 60. Nikt jeszcze nie jest wegetarianinem. W Polsce nie używa się nawet tego słowa. Jeśli ktoś nie je mięsa, jest jaroszem, ale nigdy kogoś takiego nie widzieliśmy. Mięso jedzą wszyscy, a przecież w tym filmie to zdanie pada, pada mimochodem, i nikt w całym filmie do niego nie nawiąże. Nikt nie jest jaroszem. Wszyscy wszystkich mordują. W Rockym Silvester Stallone trenuje walcząc z zamrożonym tuszami krów. Nikt jednak nie sugeruje, że może się od tego odechcieć jedzenia mięsa. Tym niemniej to właśnie film być może wpływa na to, że od lat 70 zaczynamy w ogóle myśleć o ochronie zwierząt przed cierpieniem. Wcześniej chyba nam to nie przychodziło do głowy.

2. Najbardziej znaną aktorką, która opowiedziała się po stronie zwierząt była Brigitte Bardot.

Ofiarowałam kiedyś swoją młodość i urodę mężczyznom. Dziś ofiarowuję swoją mądrość i to co we mnie najlepsze zwierzętom, powiedziała aktorka 17 czerwca 1987 roku, po zakończeniu aukcji, w której wyprzedała cały swój cenny majątek: rodzinne meble, pierwszy odlew Marianny, pierwszą gitarę, kostiumy z filmów, klejnoty rodowe, mieszkanie w Paryżu. Zrobiła to, aby zdobyć wymagane trzy miliony franków na fundusz założycielski, który pozwoliłby na założenie fundacji dla ochrony zwierząt.

Brigitte Bardot nigdy nie planowała kariery filmowej – swoje życie chciała związać z baletem. Na jej drodze pojawił się jednak modeling, a następnie kino. Jako aktorka zrobiła furorę i szybko osiągnęła status gwiazdy. Była najpiękniejsza, najsławniejsza, najbardziej pożądana. Miliony kobiet chciało wyglądać jak B.B., śmiać się jak B.B., mieć tyle seksu co B.B., kochać jak B.B. Ona sama uwielbiała się bawić, śpiewać i tańczyć, kochać mężczyzn i życie. Czerpała z niego pełnymi garściami, prowokowała, rozbudzała pożądanie wśród mężczyzn swoim wrodzonym seksapilem. Była uosobieniem rewolucji seksualnej, kolekcjonowała kochanków, ulegała porywom serca i własnym kaprysom. Nieokiełznana w czynach i słowach. W latach aktorskiej świetności miała świat u stóp. Była popularna, aż nadto popularna. Zawsze też instynktownie rozumiała zwierzęta, bo sama była zaszczuwana niczym zwierzę. Podpatrywano, ścigano, maltretowano ją. Jej życie przypominało więzienie. Utożsamiała się ze zwierzętami, bo sama czuła się przez wiele lat jak zwierzę w klatce wystawione na widok publiczny.

Rozstała się z kinem w czerwcu 1973 roku. Pozostawiła po sobie imponujący bilans: 51 filmów, z czego kilka wybitnych, bogaty repertuar muzyczny oraz ikonografię, która przez wiele lat będzie przyciągać wzrok. Wśród widzów, szczególnie wśród mężczyzn, przeważało niedowierzanie. Wielbiciele gwiazdy uważali koniec jej kariery za zdradę. Niewielu jednak wiedziało, że niechęć do filmu czuła od dawna. Kino było zawsze raczej środkiem niż celem. Nie marzyła o sławie i pieniądzach. Jej ambicje zapowiadały prawdziwy cel – chciała grać, aby kupić sobie gospodarstwo, na którym nie zabija się zwierząt, bo to właśnie u zwierząt znalazła autentyczność, której poszukiwała. To w nich widziała swoich sojuszników i przyjaciół. W wieku trzydziestu dziewięciu lat porzuciła status gwiazdy na rzecz swojej religii – obrony zwierząt:

Byłam gotowa, całkowicie gotowa rozpocząć nowe życie. Dla nich odsunęłam w cień własną osobowość, sławę. Służyłam im. Walczyłam o ich przetrwanie. Zapomniałam o sobie, myśląc tylko o nich.

Polin (Reblog)

Leo Mausbach

Do Polski zmierza kolejna fala imigrantów. Jest dla nich idealnym miejscem do życia

Polska, z konserwatywnym społeczeństwem, stabilną tożsamością narodową i niskim poziomem przestępczości wobec Żydów, jawi im się jako bezpieczna przystań. Ale czy polskie społeczeństwo jest gotowe na nową grupę imigrantów?

Sceny są niemal surrealistyczne. W korytarzach urzędów wojewódzkich w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, a także w polskich konsulatach od Tel Awiwu po Nowy Jork, ustawiają się kolejki, które przeczą logice historii XX wieku. Stoją w nich młodzi programiści z Doliny Krzemowej Izraela, lekarze i inżynierowie, rodziny z dziećmi, których śmiech odbija się echem od urzędowych ścian. W dłoniach ściskają teczki pełne pożółkłych dokumentów: metryk urodzenia dziadków z małych sztetli, przedwojennych świadectw szkolnych, wojskowych książeczek z orłem w koronie. Szukają potwierdzenia obywatelstwa, którego ich przodkowie zostali pozbawieni lub od którego uciekli, ratując życie przed Zagładą i powojennym antysemityzmem.

Continue reading “Polin (Reblog)”

Cierpienie zwierząt 10. I roślin

Roger McGough (ur. 1937)

Wegetarianie

Wegetarianie to okrutni i bezmyślni ludzie.
Każdy wie, że marchewka krzyczy na tarce,
że rozrywana palcami brzoskwinia krwawi.
Wierzysz, że pomarańcza nie czuje
kciuków, które się w niej zanurzają?
że pomidory rozlewają swe mózgi bezboleśnie?
A kartofle, żywcem obierane ze skóry i gotowane,
te homary podziemnego królestwa?
Nie opowiadaj, że nie boli,
gdy odrywa się groch od strączka,
obłupia brukselkę,
szatkuje kapustę i ćwiartuje cebulę.

Odrzuć chochlę.
Odstaw motykę.
Nie koś,
wyzwól moje plemię!

Tłumaczył Tibor Jagielski

***

Tadeusz Różewicz

List do mięsożerców

Kochani mięsożercy
nie straszcie więzieniem
dla człowieka
który pyta o wolne klatki
w regale nabiałowym
zrozumcie
weganie też mają
układ pokarmowy i potrawy
kochani mięsożercy
poczekajcie chwilę
nie żujcie słabszych
nie zgrzytajcie zębami
zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie
kochani mięsożercy
nie wykupujcie wszystkich
tusz sznurowadeł i makaronu
nie mówcie odwróceni tyłem:
ja mnie mój moje
mój żołądek mój stek
mój kęs moje sztućce
moja żona moje dzieci
moje zdanie
Kochani mięsożercy
Nie zjadajmy się
Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę

Wiersz Różewicza ze strony Poezja wegańska

Wasserführung in Kreuzberg

Verein Städtepartner Stettin e.V. lädt zu Wasserführung in Kreuzberg ein.
Am 27. September ab 14 Uhr bis voraussichtlich 16.30

Treffpunkt bei dem Teich unter dem Wasserfall (Kreuzbergerstr. Ecke Großbeerenstr.)

Das Thema unserer Führung ist die „Natur“-Wasser im Leben der Bezirksbewohner.

Wir treffen uns vor dem Wasserfall im Viktoria Park bei dem Teich mit Fischerskulptur. Die Skulptur von Ernst Herter heißt offiziell „Seltener Fang”, die Bewohner Kreuzbergs nennen sie aber nur „Fischer und Sirene“ und behaupten, dass sich der Fischer sichtlich freut, so ein schönes Weib gefangen zu haben.

Wir werden uns am Teich kennen lernen, erzählen uns die Geschichte des Wasserfalls, des Parks mit seinen Weinbergen und natürlich der Skulptur.
Eine 1 km lange Fußstrecke (die man mit Fahrrad, Roller etc. belegen kann) führt uns über Großbeerenstraße bis zum Landwehrkanal. Unterwegs erzählen wir uns von Geschichte und Geschichten Kreuzbergs.

Hier fahren wir mit der U-Bahn von der Station Möckernbrücke mit Linie 1 Richtung Warschauer Str. bis zur Prinzenstraße, woher wir eine kurze Fußstrecke bis zum Urban-Hafen zurücklegen. Davon gehen wir den Kanal entlang bis zum Admiral-Brücke.

Im Kiez-Café Goldmarie, direkt hinter der Brücke, machen wir eine kurze Kaffee-Pause. Sind wir schon müde, bleiben wir hier und erzählen uns weiter die Kreuzbergs Geschichten. Falls wir aber danach weiter gehen wollen (was wir herzlich empfehlen), gehen wir eine kurze Fußstrecke der Admiralstraße entlang, bis zur U-Bahn Kottbusser-Tor. Unterwegs bestaunen wir ein Denkmal zwei Admirale (“Doppelter Admiral”) mit einer Punk-Frau und einen Straßenmusikanten – ein Symbol des alten und neuen Kreuzberg. An der Ecke Kohlfurter Straße gibt es eine Möglichkeit eine Synagoge anzuschauen und uns über das jüdische Leben in Berlin, damals und heute, zu erzählen. In den 30ern arbeitete hier Frau Regine Jonas, erste Rabbinerin der Welt.

Mit der U-Bahn Linie 1 in Richtung Warschauer-Str. fahren wir bis zur U-Bahn Schlesischen Tor. Davon führt uns eine 800-Meter-Fußstrecke (ca. 10 Minuten) zum Restaurant Freischwimmer, Vor dem Schlesischen Tor 2, 10997 Berlin. Es ist einer der berühmtesten Lokale Berlins und hier beim Essen und/ oder Trinken ist ein endgültiges Ende unserer Führung geplant.

***

Achtung: BVG-Tickets und Bestellungen im Café und Restaurant zählt jeder Teilnehmer selbst.
Dauer der Führung ca. 2,5 Stunden, Gehzeit – 1,5 Stunden.

Berlinski Tour w SprachCafé Polnisch – śladami Polaków w Berlinie.

Im Rahmen des Projekts „Wir Drei” werden
Ewa Maria Slaska, Elżbieta Kargol und Krystyna Koziewicz
am Freitag, den 19. September 2025

Dorota Danielewicz
mit ihrem Audioguide Berlinski Tour
vorstellen.

Continue reading “Berlinski Tour w SprachCafé Polnisch – śladami Polaków w Berlinie.”