Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (17). Łuba

Dziś (obsceniczne, a jakże) limeryki (12 limeryków zostało przez autora autorytatywnie uznanych za jeden wiersz – niech i tak będzie); autor opatrzył je taką oto dedykacją dla Adminki:

podaj, zbadaj, miła, siwa,
niech ci dobrze się używa;
“siwa” w rym, a i do taktu,
który w tym liryku masz tu,
moja ty Ewo szczęśliwa!

Arkadiusz Łuba

#
Na dzień dobry, na śniadanie
z kilku wersów ładny wianek.
Ale gdy się wpatrzysz w nie, to
nic nie znajdziesz zabawnego
i wnet z hukiem spluniesz na nie.

#
I Barańczaka, i Szymborską
wciskałem w pamięć mą nie wąską.
I nie wiem tylko, czy dorówna
masa tu zebranego gówna
ich zbreźnickim książkom.

#
Rymy jak u Mickiewicza
rozpoznała raz dziewica.
A kiedy je rozpoznała,
już dziewicą być nie chciała –
tak Mickiewicz ją zachwycał.

#
Ten Gombrowicz, jaśniepanicz,
wszystkich wkoło ważył za nic.
Kiedy pisał „Ferdydurke”,
bawił się Józika sznurkiem;
żeński sutek dlań był pic…

#
Nawet Niemiec, nazi dziki,
mógłby pisać limeryki;
mógłby, gdyby zamiast mordów
z pisarskich korzystał przyrządów;
ale inne ma nawyki.

#
Raz pewien pederasta z Dobrego Miasta
powiedział: z chłopaczkami basta!
Mimo że ciągle u mnie Lust
od dziś higienie moich ust
będą służyć szczoteczka i pasta.

#
Lubił śniady ksiądz w tym kraju
masturbować się pomału.
Dostał nagle przyspieszenia,
kiedy homo swe marzenia…
ale wtedy był na haju.

#
Raz pewna ogromna grubaska
siąść chciała na wacku Wacka.
A Wacek na to: „Kto zacz?!
Wypraszam se, ‘twaju mać!
Moja jest tylko ta laska!”

#
W odległym Kujawskim Solcu
skakała baba na bolcu.
Tak go sprytnie ujeżdżała,
aż go nagle połamała.
Zawiedziona płakała na końcu.

#
Do piętnastej siedem
miał mnie już niejeden.
Tuż po siedemnastej
poszłam na kolację.
Po – zastępowałam kolegę.

#
Cesarz Rzymu zwany Neronem
lubił bawić się kondomem;
widziano, jak go nadyma
do rozmiarów zeppelina.
Choć aż takim nie grzeszył fasonem.

#
Jaki inny rym do „dziki”
mógłby wejść w me limeryki?
Jaki to rym, mój kolego,
doprowadziłby do tego,
bym porzucił złe nawyki?

29 thoughts on “Lato 2019. Codziennie jeden wiersz (17). Łuba”

  1. Na dziendobry, na śniadanie,
    mam juz niezłe uśmiechanie, 
    Arkadiusza Ł.  podczytujac,
    jajko na miękko smakując!

    Optymalnie na upały
    cieszą się  me gały…
    tancząc do “Hawany”
    dzien dziś zaczynamy.

      1. Ale za to tu jeszcze słowa do tej havany

        Hey
        Havana, ooh na-na (ay)
        Half of my heart is in Havana, ooh-na-na (ay, ay)
        He took me back to East Atlanta, na-na-na
        Oh, but my heart is in Havana (ay)
        There’s somethin’ ’bout his manners (uh huh)
        Havana, ooh na-na (uh)
        He didn’t walk up with that “how you doin’?” (uh)
        (When he came in the room)
        He said there’s a lot of girls I can do with (uh)
        (But I can’t without you)
        I knew him forever in a minute (hey)
        (That summer night in June)
        And papa says he got malo in him (uh)
        He got me feelin’ like
        Ooh-ooh-ooh, I knew it when I met him
        I loved him when I left him
        Got me feelin’ like
        Ooh-ooh-ooh, and then I had to tell him
        I had to go, oh na-na-na-na-na
        Havana, ooh na-na (ay, ay)
        Half of my heart is in Havana, ooh-na-na (ay, ay)
        He took…

  2. Ja Anonim, czyli Teresa Ru.
    pozdrawiam autora podwojna Havana,
    i usmiechem
    T.Ru.

  3. #
    Havany nigdy za wiele,
    choć nie zagrają w kościele.
    Tam w czerń zapięte pany
    walą zacięcie w organy
    w powszednie oraz w niedziele.

    #
    W czerwieni wrzeszczą panie
    piosenkę o Havanie.
    Tyłkami kręcą siksy,
    jakby połknęły klip-sy.
    A trębacz dybie na nie.

    #
    W Havanie serca mają
    ci, co trąbki uwielbiają.
    Ci, co wolą cygaro,
    wzdychają teraz nie mało
    I Freuda teorie czytają…

  4. Oh…Arkadiuszu, ” widomo kto”…
    kapituluje, nie mam zadnych szans..
    Havana,hm, hm, obrot i…Havana..
    T.Ru.

  5. Sorry..”wiadomo kto”, a nie “widomo kto”, taka juz moja uroda..😥😥😥
    Havana…hm, Havana..hm
    T.Ru.

  6. Sorry Panie Arkadiuszu,
    zrobilam blad
    w Pana imieniu wlasnym:
    “wiadomo kto”.

    Niestety taka juz ma uroda..
    kazdy, kto mnie juz zna,
    wlasnie chetnie to doda…😥

  7. Sancho Panse, Don Kichoty,
    Ewie zbiera się na psoty…
    Niczym pióro w kałamarzu –
    komentarz na komentarzu…
    Turumbá lub turum-úba
    ostatni głos i tak ma Łuba!

    Ewo droga, to teraz pokazuj, jak “drżysz ze szczęścia” (cytat z Barataria 82 Turumba de la fruta z 11.06.2018) i komponujesz limeryk o turumbie. chętnie poczytamy… 🙂 [aż dziw, że słownik języka polskiego nie notuje tego leksemu – “turumba”].

    Ja zamiast do Skármety odsyłam do rodzimego Białoszewskiego i jego “pociągoli”, którą przytaczam tu w całosci..:
    pociągola

    kiw słów
    kiw butów
    kiw kolan
    pociąganie vizaviw
    tokkółata

    …który to wiersz jest “muzyką na torze”, “poetycką, rozlewną kantyleną”, “kontaminacją dynamiki i akustyki”, “brzmiącym instrumentem”, “ruchomą salą koncertową”, “filharmonią na kołach”, “tokkatą kół”, “utworem na (pociągową) pianolę”, “minifilharmonią” i “barkarolą”!

    spod https://wetransfer.com/downloads/97c4be707a3166e34d2a156741b8e03e20190628093726/2275e5c319e80b026e8d4685d1b1198e20190628093726/f6ec7c jest ZALEDWIE PRZEZ TYDZIEN do ściągnięcia ZNAKOMITA INTERPRETACJA TEGO WIERSZA w PDFie, autorstwa dr-a hab. Andrzeja Kotlińskiego, mojego dawnego profesora i nieustającego guru poetyki oraz interpretacji, a także wybitnego znawcy Julka Słowackiego i wdzięków Marilyn Monroe (jego najnowsza książka ukazała się tu, ale nie dajcie się zwieść tytułowi, to wybitna książka o literaturze, w ciekawym “tanecznym” – a więc także “muzycznym” – ujęciu: http://wydawnictwo.uwm.edu.pl/sklep/produkt-info/shop/62/1394/tance-polskie-suita-historycznoliteracka.html).

    a tu jeszcze glosa w sprawie “pociągoli”: http://www.sbc.org.pl/Content/75735/glosa_w_sprawie_pociagoli_mirona_bialoszewskiego.pdf

    PS. Ewo, “Wesele poety” chętnie przeczytam, po polsku, gdyż hiszpański u mnie mizerny…
    PSS. I tak z jednego wiersza robi się wierszy, wierszydeł, wierszoli kilka. poetisiert euch!!!

      1. a dlaczego w ameryce? czy moze masz te pod olsztynkiem na mysli?
        polska wersja z cytatow przytaczanych przez ciebie mnie porwala. wiec zaden niemiec… itd! 😉

  8. Nie, drogi wiadomo kto ;-)! W Ameryce amerykańskiej. Zabrałam tę książkę do czytania w samolocie i zostawiłam przyjaciółce, u której mieszkałam…

  9. Dziekuje Ewo!
    Wspaniale ze panujesz nad caloscia…
    “Panskie oko konia tuczy”…
    T.Ru.

  10. Wiecie, moi mili Panowie T, że te uwagi są z lekka niestosowne. Na tym blogu bywa poważnie, bywa smutnie, bywa swawolnie. Dziś jest swawolnie, jutro będzie bardzo poważnie i to akurat przez wiersz jednego z Was. Limeryki, i na pewno wiecie to doskonale, to mają do siebie, że te prawdziwe, nie te przykrojone na miarę dziatwy i osób poważnych, są zawsze erotyczne lub obsceniczne, czasem nawet erotyczno-obsceniczne. Wielka Mistrzyni polskiego limerykowania czyli Szymborska nieustannie to podkreślała.
    Oczywiście nie próbuję dorównać Szymborskiej, ale i ja tu napiszę w takim razie jakiś limeryk, …
    Raz pewna panna w Berlinie
    Co dzień myła cipkę w winie.
    Inne jej zazdrościły.
    Co rano też to robiły.
    I teraz Berlin z winnych cipek słynie.
    🙂

  11. ja tam się nie obrażam. czasem siedziałem, czasem stałem, a czasem jechałem, pisząc.

    świetny limeryk, Ewo. czekam z niecierpliwością na kolejne (obiecałaś!), a najbardziej na jakiś o turumbie (może też być o tu rąbie). 😉

    a to mój. w odpowiedzi:
    #
    Ja tam myję cipki w wannie –
    Annie, Hannie i Joannie;
    czasem myję im pupuchny –
    taki jestem rezolutny;
    je też trzeba myć starannie.

    😉
    pozdrawiam!

    1. i jeszcze jeden w temacie cipek, a co mi szkodzi. (odczyn kwasowy pH skóry lepszy jest od zasadowego; kto nie wierzy, odsyłam do książek wziętej lekarz dermatolog Dr. Yael Adler; https://dradler-berlin.de/haut/nah.php oraz mój wywiad na powyzszy temat: http://www.auslandsdienst.pl/3/263/Artykul/374359,Der-Spiegel-unserer-Seele-eine-faszinierende-Geschichte-der-Haut).

      #
      W wannie damy się kąpały,
      cipki octem polewały.
      Dbały o pe ha dziewczyny
      bo kwaskowate odczyny
      zasadowe przebijały.

    2. Ale to nie jest prawdziwy limeryk. Prawdziwy musi mieć w pierwszej linijce miejsce, które się powtórzy w ostatniej. 2 pierwsze linijki dłuższe, dwie następne krótsze, i ostatnia tak samo długa jak dwie pierwsze. I zasadniczo dotyczy jakiejś innej osoby, co powoduje, że najczęściej zaczyna się od “pewien” lub “pewna”. Wiem wiem, przemądrzałość irytuje, ale nic na to nie poradzę. Klasyczny limeryk o wannie powinien brzmieć zatem mniej więcej tak:
      Pewien A w Berlinie w wannie
      mył pupuchny Hannie i Joannie;
      i rezolutnie dowodził
      że mycie nikomu nie szkodzi
      i w Berlinie też się je myje starannie.

      A chyba jeszcze lepiej by było, gdyby to było tak

      Pewien A z panną Anną w Berlinie
      Turumbę tańcował nagminnie
      i mimo iż gatki jej ściągnął
      żądzę dyszącą powściągnął
      by turumbę z Anną tańcować w Berlinie
      🙂
      cbdo

      1. oh, to ja znam inna teorie: uklad rymow aabba, puenta w ostatnim wersie, zgodna ilosc sylab.

        nie znam tego z powtarzaniem. Szymborska chyba tez nie znala, bo zaden ze znanych mi jej limerykow nie ma tej powtarzalnosci w ostatnim wersie z pierwszego.

  12. oczywiście, że z Częstochowy. choć miało być pod “Jabłkami Tibora” z 04.11.2018 🙂 to tu – efekt dalszych zmagań, inspiracji (https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2018/11/04/ela-kwietnik-jesienny-i-jablka-tibora/) 😀

    #
    Poeta-ogrodnik ze Wschowy
    wybrał się do Częstochowy.
    Tam – podobnie do Pacanowa –
    rymy kuła pewna koza,
    a może to były podkowy…

    #
    Raz poeta Poglądowy
    wers złożył jabłecznikowy…
    Zbierając jabłka na działce
    czuł, jak świerzbią go palce,
    gdy czytał rym z Częstochowy.

    #
    Czerwień niczym lic dziewczyny,
    jabłka – słońca magazyny
    rozsypane jak wiersze,
    gdy je weźmiesz na ręce,
    wyjdą częstochowskie rymy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.