Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
Miałem techniczne problemy z odpowiedziami na komentarze. Postanowiłem zrobić z tego wpis.
Continue reading “Marek o wolności, seksie i wszystkich innych sprawach”
Wpisy po polsku
Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
Miałem techniczne problemy z odpowiedziami na komentarze. Postanowiłem zrobić z tego wpis.
Continue reading “Marek o wolności, seksie i wszystkich innych sprawach”Ewa Maria Slaska
Pierwsze dni stycznia. Berlińczycy wciąż jeszcze świętują. Gdy minęły święta, jarmarki bożonarodzeniowe i sylwester, miejscem spotkań są muzea. W tym roku przede wszystkim Neue Nationalgalerie – Nowa Galeria Narodowa, piękny budynek naprzeciwko Placu Poczdamskiego (Potsdamer Platz), zaprojektowany przez Miesa van der Rohe, oddany do użytku w roku 1968.
Continue reading “The Clock”Znalezione przez Annę Janko i opublikowane na FB w przeddzień Wigilii 2025. To ważna data, za trochę więcej niż jeden dzień urodzi się Jezus, najsłynniejsze dziecko w historii ludzkości, a jego matka będzie go karmiła mlekiem.
Myślała, że bada mleko.
A odkryła rozmowę.
W 2008 roku Katie Hinde pracowała w laboratorium badań nad naczelnymi w Kalifornii. Analizowała dane, które uparcie nie chciały zachowywać się tak, jak przewidywały dotychczasowe modele naukowe. Badała mleko matek makaków rezusów — setki próbek, tysiące pomiarów. I wciąż pojawiał się ten sam wzór, którego nie dało się wyjaśnić według starych reguł. Matki mające synów produkowały mleko bogatsze w tłuszcz i białko. Matki córek wytwarzały większą ilość mleka, ale o innym składzie odżywczym.
To nie był przypadek. To było dopasowanie.
Continue reading “Pożywienie jako rozmowa”
Teresa Rudolf
Sylwester od zawsze…
Dzwony biją
na zamianę;
czego, na co?
Nadzieja łaskocze,
w nas dorosłych
jak w dzieciach:
– Będzie lepiej,
– Będzie inaczej
– Będą ludzie lepsi,
– Będę lepsza/lepszy.
I tak co roku;
wierzy się losowi, sobie,
politykom przeróżnym,
przemówienia, muzyka,
śpiew, tańce, hopsańce,
petardy, ognie sztuczne,
niebo nie odróżnia,
czy to fajerwerki, drony,
tak już jest teraz, zawsze…
zwierzęta umierają
najpierw “ze strachu”,
a niektóre naprawdę,
ludzie, niektórzy będą
się dalej kochać,
inni dalej nienawidzić,
wojny będą dalej trwać,
i nie ma jak dotąd
religii zmieniającej świat,
polityki zmieniającej świat,
też i sztucznej inteligencji,
jesteśmy tylko my…
…co roku w Sylwestra
omamieni hipnozą
światową:
“BĘDZIE
LEPIEJ,
PÓKI MY
ŻYJEMY!”
Barwy
Są takie dni pełne
uwodzicielskich kolorów,
każdy mizdrzy się inaczej,
dostaję oczopląsu
biegnąc za nimi, gdy bawią
się ze mną w chowanego,
kocham je wszystkie,
nie mogę być każdemu
wierna, bo jutro jest inaczej.
A gdy idę przez dzień
czarna od stóp do głów,
czerwień głośno zawodzi,
krzycząc, że na żałobę
po samej sobie, przyjdzie
jeszcze czas, przyjdzie czas.
Zielony kolor puka mi w okno,
mówiąc o przyjściu wiosny,
za miesiąc, dwa, niedługo,
a szarość pcha się brutalnie,
sycząc, że jest najlepsza,
bo neutralna na wszystko…
dziś deszcz pluszcze bawiąc
się kroplami jak balonikami
o kolorze przezroczystym…
…jak łzy
Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
SABAT CZAROWNIC NA CZARCIEJ GÓRZE
Dla mnie najważniejszym wydarzeniem tego roku była wyprawa MAŁĄ MI do Berlina. Celem był Sabat Czarownic, woreczek foliowy na drzewie i spotkanie literackie w SprachCafe. Z woreczkiem się udało, na spotkaniu literackim w SprachCafe byłem. Tylko z tym Sabatem Czarownic jakoś się nie ułożyło. Chyba, że coś przeoczyłem. Z listem polecającym od Ewy Marii trafiłem na piknik organizowany przez Stowarzyszenie “Oświata” i Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy w Berlinie. Przeglądając zdjęcia i filmy szczególnie te z ukrycia, zaczynam coś podejrzewać.
Continue reading “Mała Mi na Nowy Rok”bądź wątek od Hochkultur do kartonu
Matylda Wikland
Dlaczego żołnierz nie powinien podczas
alarmu tracić głowy?
Bo nie miałby na co włożyć czapki!
Dziennik Bydgoski, nr 105 z ‘38 roku
Kucam przy przetartej płycie podłogowej świętojanowej*, zmęczenie wygłusza odgrywane na scenie tuż nade mną Weihnachten in Leipzig Bacha. Jest piękne, ale i ekspansywne, i gdy kilka dni później puszczę nagranie w domu, spłoszę nim kota. Trzy dni temu zaciągnęłam się do wolontariatu na festiwalu muzyki klasycznej, aby niwelować mój chroniczny brak funduszy, i zaczyna powoli mnie już boleć od tego wszystkiego głowa. Łapię na chybił-trafił azymut, zaczynam palcem podążać zatartymi miejscami literami. Łacina czy niemiecki? Rozczytuję ze dwa słowa. Niemiecki, ale dziwny, stary, może i jakiś zakiś pomorski. Z zamyślenia wytrąca mnie dłoń na ramieniu. W tej hierarchii jestem nisko. Twoja jest krew i podawanie, a ich jest nafta i przyjmowanie. Żeby było jasne, nie piszę tego ze zgorzknieniem. Raczej fascynacją. W przerwach między utworami zza murów dochodzą pokrzykiwania rozhulanej gawiedzi, ewidentnie podchmielonej ciżby mężczyzn o fenotypie najzgrabniej ujętym w słowie ,,kibol”. Ciżba, za murami, i Kultura w murach. Takie to alegoryczne, że aż prawie się roześmiałam, tam na eks-kościelnej podłodze.
Continue reading “Splunięcia niewarte,”Ela Kargol
Siedzieliśmy w dużym pokoju: mój tata, Helcia, moja kilkuletnia wtedy córka i ja. Za oknem Poznań powoli przykrywał się lekkim śniegiem, z tych, które po chwili znikają bez śladu.
W telewizji leciała bajka o kreciku – chyba wciąż bardzo popularna, i to nie tylko w Czechach. Oglądaliśmy jeden z pierwszych odcinków, jeśli nie pierwszy: „Jak Kret dostał spodenki”. (Jak krtek ke kalhotkám přišel)
Continue reading “O lnie opowiedział nam tata”Wyszukała w sieci i wybrała do wpisu: Joasia Rubinroth
Jean-Honoré Fragonard, 1770

James Tissot, 1872

Berthe Morrissot, 1873

Mary Cassatt, 1880-1881

Jose Ferraz Almeida Junior, 1892

John Singer Sargent, 1911

Utagawa Kuniyoshi, XIX w.


Florence Fuller, 1900
