Ela i Don Kichot (9). Ulica.

Ulica Don Kichota, Warszawa, Targówek

Ela zapytała: Znasz? I jakie znamienitosci wokół!!! I wszystkie dochodzą do ul. Sawy. Ona chyba jedna kobieta wśród Wallenrodów, Rolandów Faustów…

Ulica Don Kichota w Warszawie.

Kategorie: Nazwy pamiątkowe / Od zagranicznych postaci fikcyjnych


Don Kichot zwany też Rycerzem Smętnego Oblicza – tytułowy bohater powieści Miguela de Cervantesa Saavedry napisanej w latach 1605-1615 “Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy”. Naprawdę nazywał się Alonso Quijano i był ubogim szlachcicem rozmiłowanym w starych romansach rycerskich, który postanowił naprawić świat wyruszając na starej szkapie nazwanej Rosynantem, z wiernym giermkiem Sancho Pansą u boku. Ponieważ każdy błędny rycerz musiał mieć swoją damę serca (ten nie-błędny też), uczynił nią wieśniaczkę Aldonę Lorenzo, którą nazwał Dulcyneą. Jego wyobraźnia sprawiała, że rzeczy codzienne i zwykłe przybrały dla niego fantastyczne formy – w imię dobra walczył z wiatrakami uznając je za strasznych wrogów a zwykła karczma była cudownym zamkiem. Przeżył mnóstwo przygód (wiele z nich opłacił cierpieniem), by wrócić do swej wioski i na łożu śmierci stwierdzić, że jego dotychczasowe gusta literackie nie były najlepszym wzorcem dla życia.

Nazwę nadano
 20 grudnia 1974 / Kod pocztowy: 03-610

Continue reading “Ela i Don Kichot (9). Ulica.”

Reblog: Karl Holtei (ulice Berlina)

Znałam go przede wszystkim jako patrona ulicy, Karl-Holtei-Strasse. Kiedy wnuk był mały i godzinami chodziłam z wózkiem po okolicy, zdeptałam cały Friedrichshain, i ulica Holteia była ważnym etapem tych wędrówek, jeśli postanawiałam, że będę szła na Wschód, w stronę dworca Ostkreuz.

Publikuję tu artykuł z Gazety Wyborczej znaleziony przypadkiem w sieci, bo akurat wczoraj minęła 120 rocznica urodzin Holteia. Okazja taka sama dobra jak każda inna 🙂

Historia Wrocławia

Beata Maciejewska

Wawrzynowe drzewo i żebraczy kij Karla von Holteia

Gazeta Wyborcza Wrocław,

holtei

Karl von Holtei (Muzeum Miejskie Wrocławia)
niestety ani Gazeta Wyborcza online ani wszystkie możliwe strony internetowe nie podają, kto jest autorem tego obrazu. 31 grudnia 2017 roku napisałam w tej sprawie do muzeum.

Pamiętasz, Karl, jak w Berlinie tłum twojego Kościuszkę na rękach niósł? Albo jak w świdnickim więzieniu polskich powstańców odwiedzałeś? – Mnie się mój domek w Obornikach śni, jego dach z gontów, także ta jodła, co rośnie tuż koło furtki

Dla starego człowieka spacer z klasztoru Bonifratrów na Bastion Ceglarski to wielka wyprawa. Ale 80-letni Karl von Holtei idzie tam niemal codziennie. Długie włosy, broda krzaczasta jak u rozbójników z baśni braci Grimm, kapelusz z szerokim rondem… Wagabunda – tak sam o sobie mówi i tak chce wyglądać. Czeka na niego ławka, widok na Święty Krzyż i katedrę, czasem przyjdzie Albert, przyjaciel rzeźbiarz. Jak ławka pusta, to też dobrze. Można spokojnie pomyśleć o życiu. Długim, barwnym i trudnym. Ciągle był w drodze, może chciał uciec od prześladujących go nieszczęść, do Wrocławia zawsze jednak wracał. Tu się urodził w 1798 roku.

Ojciec… nigdy go nie zobaczył. Pruski oficer huzarów umarł, gdy żona była w ciąży. Matka nie przeżyła porodu. Dom… kamienica nazywana “Pod uskrzydlonym rumakiem” albo “Czerwonym domem” (miała dwie bramy) przy Reuschestrasse 45. Za ścianą był zajazd, w którym zatrzymał się Goethe. Może ten Pegaz i wizyta poety to był znak, że i jego muzy polubią. A najbardziej Melpomena.

Kogo kocha Mortimer

– Małego Karla wzięli na wychowanie krewni mieszkający w Wielkiej Lipie, a potem wuj Karl von Schaubert, który miał dwór w Obornikach Śląskich. Pomagał rozwijać się literackim talentom nastolatka i finansował redagowanego przez Karla “Gońca Obornickiego”. Holtei pisywał wiersze i sztuki, a swoich bohaterów szukał często wśród Polaków. Byli dla niego uosobieniem romantyzmu i patriotyzmu – opowiada dr Maciej Łagiewski, dyrektor Muzeum Miejskiego Wrocławia.

Wcześnie upomniał się o niego teatr. Zadebiutował w dramacie Schillera “Maria Stuart” rolą młodziutkiego Mortimera zakochanego w królowej, wystawionym we wrocławskim teatrze Kalte Asche (stał u zbiegu dzisiejszych ulic Oławskiej i Piotra Skargi). Miał 21 lat. Dostał też posadę dramaturga oraz sekretarza tej sceny i zaczął wystawiać własne sztuki, m.in. dramat “Stanisław” o porwaniu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego przez konfederatów barskich. Napisał również sonet poświęcony polskiemu skrzypkowi Karolowi Lipińskiemu, który opublikowała “Breslauer Zeitung”. Lipiński zrobił na nim ogromne wrażenie, uważał, że jest większym talentem niż Paganini.

Ciągnęło go do Polaków – został nawet członkiem delegacji występującej w obronie studenta Benedykta Kalinowskiego aresztowanego za działalność polityczną, ale jeszcze bardziej do pięknej aktorki Luizy Rogee. Powiedziała mu: “Biorę Cię za męża” w kościele w Obornikach Śląskich.

Był 1821 rok i wszystko tak pięknie się układało. Domek z gontowym dachem, żona uwielbiana jako kochanka i muza, dwójka dzieci, których narodziny uczcił, sadząc jodły koło furtki, oraz udane życie zawodowe.

Luiza dostała angaż do berlińskiego Teatru Nadwornego, Karl pisał cieszące się powodzeniem wodewile. Wesołe historyjki z melodyjnymi piosenkami, które ludzie nucili, wychodząc z przedstawień, a za które nieźle płacono. Sielanka, ale życie przygotowało scenariusz dramatu.

Stary wódz do was woła

Po czterech latach małżeństwa von Holtei został wdowcem. Pustkę musiały mu zapełnić dzieci i praca. Objął kierownictwo berlińskiej sceny i napisał dla niej dwie swoje najsłynniejsze sztuki: “Lenore” i “Stary Wódz”. Niemieccy widzowie, którzy 1 grudnia 1825 roku rozłożyli się wygodnie w pluszowych fotelach, usłyszeli płomienny apel naczelnika polskiego powstania Tadeusza Kościuszki: “Acz Polska na ćwierci rozdarta dzisiaj, to przejściowa chwila! Walka o wolność niech wam będzie zbroją, a jej moc zniszczy przemocy czas zły!”

Dali się przekonać Kościuszce, czy raczej Holteiowi, i wychodząc z teatru wznosili okrzyki na cześć Polski. A pieśń starego wiarusa Łagienki (imię, na którym Niemcy łamali języki) błyskawicznie opanowała ulicę: “Czy pomnisz, jako pod Racławicami, / nie szczędząc krwi swej, bez troski o łup / szliśmy w bój straszny mocarni kosami, / a gdzie broń błysła, krwawy padał trup”.

Holtei z pomocą starego wodza odniósł sukces. Także w Breslau, gdzie wystawił sztukę w Kalte Asche cztery miesiące po premierze. “W wielu miejscach huczne oklaski przerywały grę aktorów. Brawo! Wybornie! Doskonale! – dawały się słyszeć bez końca, a finał budził entuzjazm ogólny” – tak wrocławskie przedstawienie opisywał w pamiętniku Karol Kaczkowski. Tym finałem było odegranie “Mazurka Dąbrowskiego”.

Pan Adam u pana Wolfganga

Wiosną 1834 roku Holtei pokazał “Starego Wodza” w Świdnicy i zagrał tytułową rolę. Po opadnięciu kurtyny do garderoby zapukali nieznajomi ludzie i zaproponowali aktorowi odwiedziny więźniów – Polaków i pruskich poddanych, którzy walczyli w powstaniu listopadowym. Holtei-Kościuszko nie odmówił.

Z Polakami utrzymywał bliskie kontakty. Jesienią 1828 roku poznał w Weimarze w domu Goethego Adama Mickiewicza. Byli rówieśnikami, Holtei podziwiał jego talent i charyzmę, tłumaczył utwory – choć sceptycy utrzymywali, że nie podawał, czyje one są. Podobne pretensje mógł mieć do Holteia Aleksander Fredro. Szczególnie gdy życzliwi przysłali mu prezent z Wrocławia: był to afisz teatralny zapowiadający sztukę Karla von Holteia “Ona pisze do siebie”. Miała być plagiatem “Ślubów panieńskich” (wtórnym, bo pierwszy plagiat wystawiono w paryskim teatrze). Czy Fredro oglądał przeróbkę Holteia? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi. Ale wiemy, że prawo autorskie było przed 200 laty bardziej liberalne. Hrabia raczej nie próbował wystawić na szwank przyjaźni polsko-holteiowskiej.

Wagabunda na szlaku

Oprócz przyjaźni było jeszcze w życiu Holteia miejsce na miłość. Po pięciu latach wdowieństwa poprosił o rękę aktorkę Julię Holzbecher. Zostali artystycznym małżeństwem. Wspólne tournée, praca w tych samych teatrach, najpierw w Wiedniu, potem w Rydze (gdzie Julia cieszyła się statusem dyrektorowej), i znowu cios. W 1836 roku umiera nastoletni syn Karla, a trzy lata później żona. Załamany Holtei rusza w podróż po Europie. Recenzenci piszą, że trzeba posłuchać, jak deklamuje Szekspira.

Dopiero w 1847 roku osiada u córki Marii Henrietty w Gratzu. Zaczyna wieść spokojne życie. Przy barokowej sekreterze, na której stoi spóźniający się ciągle brzuchaty zegar, Karl von Holtei pisze m.in. swoją pierwszą powieść (romans) “Vagabunden”, a potem jeden z pierwszych niemieckich kryminałów “Ein Mord in Riga” i wspomnienia, wydane później w ośmiu tomach, w których wspomina swoje miłości: Śląsk, Polaków i kobiety teatru.

– Do Wrocławia wrócił w 1865 roku, i to na zawsze. Najpierw mieszkał na mansardzie hotelu Pod Trzema Górami, który stał przy dzisiejszej ul. Rzeźniczej 32/33. Ostatnie cztery lata życia spędził u bonifratrów, korzystając z troskliwej opieki zakonników – mówi Łagiewski. – Wiem, że był to pokój nr 21, mam zdjęcie Holteia zrobione w tym wnętrzu, ale nie udało się ustalić, gdzie to dokładnie jest. Ta sama numeracja występuje w różnych skrzydłach.

Ale coś po Holteiu u bonifratrów jednak zostało. Popiersie z grzecznie wygładzonymi włosami i kunsztownie utrefioną brodą. Trochę obtłuczone.
– Pewnie stało w jego pokoju. Po śmierci Holteia urządzono w niej coś w rodzaju izby pamięci. W 1946 roku przechowywane tam listy, zdjęcia i dokumenty związane z artystą zostały wywiezione przez opuszczających Wrocław Niemców. Popiersie zostało, bo jego wartość artystyczna jest nikła – mówi dr Łagiewski.

Kochamy Cię, Karl

Ślązacy uwielbiali Karla von Holteia. Był uosobieniem śląskiego patriotyzmu. – Legenda. Wszyscy wiedzieli, kim jest ten brodacz w ogromnym kapeluszu. Dzieci uczyły się w szkołach jego wierszy napisanych śląskim dialektem z okolic Sobótki – tłumaczy Łagiewski.

Gdy von Holtei umarł w 1880 roku, do grobu na cmentarzu ewangelickim pw. św. Bernardyna odprowadzały go tłumy wrocławian. W szkołach ogłoszono dzień wolny, żeby młodzież miała szansę pożegnać ukochanego poetę. A na nagrobku wyryto cytat z jego wiersza: “Suste nischt ock heem”. – W wolnym tłumaczeniu: “Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. To śląski dialekt, gościłem u siebie wielu Niemców, którzy nie wiedzieli, co to znaczy – mówi Łagiewski.

Po śmierci popularność Holteia jeszcze wzrosła. Bastion Ceglarski, gdzie siadywał na ławce, nazwano Wzgórzem Holteia i wystawiono tam pomnik. Zrobił go Albert Rachner, ten z którym Holtei tu się spotykał. A w ratuszowym gabinecie nadburmistrza Wrocławia obok obrazu przedstawiającego Sukiennice pędzla sławnego Adolfa Menzla zawisł młodzieńczy portret Holteia. Wszystko skończyło się w 1945 roku.

Przyjacielowi – Polacy

– Jego pomnik rozwalono w 1945 roku. Ironia losu, ślady po polonofilu zostały zatarte przez Polaków. Nie ma nawet grobu na cmentarzu Bernardyńskim przy ul. Krakowskiej. Splantowano go w 1970 roku wraz z całym cmentarzem – opowiada Łagiewski.

Holteiowskich pamiątek, które pokazuje teraz w Pałacu Królewskim na wystawie “1000 lat Wrocławia”, szukał po całych Niemczech. – Te, które zostały wywiezione z Wrocławia, trafiły najpierw do Londynu i tam przeleżały cztery lata w jakimś schowku. Potem trafiły do wioski artystów w Wangen i tam znalazły troskliwe opiekunki: siostry Annę Korn i Elisabethę Gisevius. Stworzyły w Wangen dom Holteia. Pomagały im w tym prawnuczki artysty. Wśród rękopisów, portretów, medali i zdjęć znalazł się też barokowy stojący zegar – dzieło zegarmistrza z Gratzu Johanna Pihla – i barokowa sekretera z mieszkania córki Holteia – mówi dyrektor Łagiewski.

W 1998 roku została odsłonięta tablica na budynku przy ul. Rzeźniczej 32/33, gdzie stał kiedyś hotel Pod Trzema Górami, a do ratuszowej galerii sławnych wrocławian wstawiono popiersie poety. – Bardzo chciałbym, żeby na Wzgórzu Polskim, czyli dawnym Bastionie Ceglarskim, stanęła choć ławeczka Holteia. Jesteśmy mu to winni – mówi Łagiewski.

W domu najlepiej

Stary człowiek patrzy z Bastionu Ceglarskiego na katedrę i powtarza bezwiednie: “Suste nischt ock heem”. Choć to nie domek z dachem gontowym w Obornikach, tylko pokój u bonifratrów, ale rodzinne miasto też kocha. I ono to uczucie odwzajemnia. Urządziło mu wielką uroczystość na 80. urodziny. Wprawdzie tak się źle czuł, że nie mógł na niej być, ale docenił te starania. Ba, nawet ulicę mu już przyznali.

Napisał kiedyś wodewil “Wawrzynowe drzewo i żebraczy kij”. Żebraczy kij miał przez całe życie, wawrzynowe drzewo wyrosło mu na stare lata we Wrocławiu. Myślał kiedyś, że “w naturze ukochanego rodzinnego miasta tkwi niedocenianie jego synów, którzy z wielkimi uczuciami i niejednymi ofiarami działają dla jego dobra”. Tak, był niesprawiedliwy.

Tablica pamiątkowa Karla von Holteia we Wrocławiu na ulicy Rzeźniczej 32/33
autor: artysta rzeźbiarz Tomasz Rodziński

New York, New York

Andrzej Rejman

Nowy Jork śni mi się conajmniej kilka razy w roku…

Nie byłem tam i nie wiem, czy będę, ale związki czuję jakieś duchowe, nieokreślone, metafizyczne…

Własciwie jakbym tam był. W snach przechadzam się ulicami, wchodzę do mieszkań, spoglądam w górę na szczyty wieżowców, prowadzę samochód, dokądś się udaję, spotykam się z kimś… światło nieokreślone, czasem noc lub zmierzch, półmrok lub pełne słońce…

Wszystko tak realnie, że czasami wydaje mi się (we śnie), że tym razem już naprawdę nie śnię…

Jedną z moich ulubionych pocztówek (zbierałem pocztówki kiedyś…) jest ta, przedstawiająca Empire State Building o zmierzchu, (pewnie widok z Rockefeller Plaza).

Pocztówka przyszła pocztą lotniczą od ojca, który podróżował po USA latem 1966 roku, gdy miałem niespełna 10 lat.

Empire State Building ukończony w 1931 roku, był w 1966 roku wciąż najwyższym budynkiem na świecie. Dziś jest wciąż trzecim najwyższym budynkiem w Nowym Jorku.

Rozpoznawalna iglica budynku, w stylu art déco, pierwotnie była zaprojektowana jako punkt cumowania sterowców. Testy wykonane ze sterowcami dowiodły jednak, że jest to niepraktyczne i niebezpieczne ze względu na silne podmuchy wiatru oraz wielkość budynku.

Empire State Bulding stoi na roku Piątej Alei i 33 ulicy Zachodniej.

Adres budynku to 350, 5th Ave, New York, NY 10118.

W odległości dwóch mil na tej samej Piątej Alei jest budynek w którym do ostatnich chwil życia mieszkała Sara Teasdale, poetka, o której pisałem tu już kilkakrotnie.

To początek Piątej Alei – 1, 5th Ave, New York, NY 10003, czyli budynek nazywa się po prostu ONE Fifth Avenue…

Gdy Sara Teasdale tu zamieszkała, Empire State Building miał być zbudowany dopiero za kilka lat.

Widok obecny – apartamenty przy Piątej Alei, numer 1

Ten dwudziesto-siedmio-piętrowy budynek, ukończony w 1927 roku stoi do dziś.

Tu swoje atelier miał znany fotograf Robert Mapplethorpe.

Tu była restauracja “One Fifth” która występuje w filmie Woody Allena “Crimes and Misdemeanors” (“Zbrodnie i wykroczenia”, 1989) teraz o nazwie “Otto” .

http://ny.ottopizzeria.com

Przedtem stał tam elegancki czteropiętrowy dom, którego ciekawą historię można przeczytać tu:

http://daytoninmanhattan.blogspot.com/2015/02/the-lost-wm-butler-duncan-house-no-1.html

W domu tym mieściła się znana szkoła dla dziewcząt, prowadzona przez Lucy and Mary Green. W szkole wykładał współpracownik prezydenta Theodore Roosevelta, Sekretarz Stanu Elihu Root, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, oraz uczęszczała Jennie Jerome (ur. w 1854 r. w N. Jorku) – matka Winstona Churchilla.

A jeden z wierszy Sary Teasdale o Nowym Jorku odnosi się w jakimś sensie do widoku ze wspomnianej na wstepie pocztówki…

Evening: New York (Sara Teasdale)

Blue dust of evening over my city,
Over the ocean of roofs and the tall towers
Where the window-lights, myriads and myriads,
Bloom from the walls like climbing flowers.

Wieczór: Nowy Jork

Niebieski kurz wieczoru ponad moim miastem,
Nad oceanem dachów i wysokich wież
Gdzie światła okien, miriady i miriady,
Oplatają ściany jak kwitnący rdest.

(tłum. Anna Ciciszwili)

Nowy Jork. Widok z Empire State Building w stronę East River, widoczny budynek ONZ; sierpień 1966 fot Aleksander Rejman (zeskanowane ze slajdu…);

grudzień 2017 fot Tomasz Rejman

Polskie ulice / Polnische Strassennamen

Viele Wochen sammelten Tomasz Fetzki und ich die polnischen Strassennamen in Berlin; dann gesellte sich noch der Hans-Jürgen Moder zu uns. Ursprünglich nahmen wir an, dass derjenige, der behauptet hatte, in Berlin gebe es 93 polnische Strassennamen, recht hat. Hat er nicht. Wir sind schon bei mehr als 150 und es ist sicher nicht das Ende der Geschichte. Sucht weiter und schickt die neuen Namen uns zu… Oder korrigiert das, was wir geschrieben / gefunden haben!

Achtung: Rote Strassennamen wurden von den Leser schon nach der Veröffentlichung dieses Beitrags  zugeschickt

Przez wiele tygodni Tomasz Fetzki i ja zbieraliśmy polskie nazwy ulic w Berlinie. Potem dołączył do nas jeszcze Hans-Jürgen Moder. Gdzieś znalazłam informację, że w Berlinie są 93 ulice z polskimi nazwami. Jest ich jednak znacznie więcej. Obecnie nasz rejestr obejmuje ponad 150 polskich nazw, a to na pewno nie koniec. Szukajcie i przysyłajcie… Ale poprawiajcie też błędy, bo na pewno nie wszystko spisaliśmy jak należy…

Uwaga: Czerwone nazwy ulic dosłali Czytelnicy już po publikacji tego wpisu 

Aktualnie / Momentan 158 Namen / nazw ulic

***
Städte / Miasta

BACHWITZER (BACHOWITZER) STRASSE / ULICA WIELOŁĘCKA

BAUERWITZER STRASSE / ULICA BABOROWSKA

BENTSCHENER WEG / ULICA ZBĄSZYŃSKA

BERUNER STRASSE / ULICA BIERUŃSKA (Bieruń Stary/Bieruń Nowy k. Katowic)

BICHOFSTALER STRASSE / ULICA UJAZDOWSKA (Ujazd Śląski)

BIRNBAUMER STRASSE / ULICA MIĘDZYCHODZKA

BISMARCKFELDER STRASSE / ULICA ŚWINIARSKA

BLÜTENAUER STRASSE / ULICA KWIECISZEWSKA

BOSCHPOLER PLATZ, STRASSE / ULICA BOŻOPOLSKA (Bożepole Wielkie, Bożepole Małe)

BRACHFELDER STRASSE / ULICA PANIGRÓDZKA

BRACHLINER STRASSE / ULICA ZBRACHLIŃSKA

BRANDORFER WEG / ULICA PRZYPROSTYŃSKA

BREITENFELDER STRASSE / ULICA PRZYBOROWSKA

BRESLAUER PLATZ/ PLAC WROCŁAWSKI 2 x

BRIESENER WEG /  ULICA WĄBRZEŹNIEŃSKA

BRODAUER STRASSE / ULICA BRODOWSKA

BUCHENHAINER STRASSE / ULICA BOGUNIEWSKA

BUDSINER STRASSE / ULICA BUDZYŃSKA

BÜTOWER STRASSE / ULICA BYTOWSKA

BUSCHINER STRASSE / ULICA BUŚNIEŃSKA

CROSSENER STRASSE / ULICA KROŚNIEŃSKA

CZARNIKAUER STRASSE / ULICA CZARNKOWSKA

DANZIGER STRASSE / ULICA GDAŃSKA

DAMERAUER ALLEE /ALEJA DĄBROWSKA (Dąbrowa k. Malborka)

DEBENZER STRASSE / ULICA DĘBIENIECKA

DIRSCHAUER STRASSE / ULICA TCZEWSKA 2x

DEUTSCHHOFFER ALLEE – ALEJA NAMYŚLACKA (Namyślaki)

DOLGIZERSTRASSE / ULICA DŁUŻKOWSKA

DOMNAUER STRASSE / ULICA DOMNOWSKA

DRAMBURGER STRASSE / ULICA DRAWSKA

DRAUSNITZER STRASSE / ULICA DROŹDZIENICKA

DRENZIGER ZEILE / ZAUŁEK DRZEŃSKI

DRIESENER STRASSE / ULICA DREZDENKOWSKA (Drezdenko)

DROSSENER STRASSE / ULICA OŚNIEŃSKA (Ośno Lubuskie)

DRUSCHIENER STRASSE / ULICA DRUŻYNIAŃSKA (Drużyny)

ERNSTRODER STRASSE / ULICA PIGŻAŃSKA

FEUERSTEINER STRASSE / ULICA KRZEMIENIEWSKA

FINKELWALDER WEG / ULICA ZDROJOWA (Szczecin-Zdroje)

FORDONER STRASSE / ULICA FORDOŃSKA

GEMBITZER STRASSE / ULICA GĘBICKA

GERZLOWER STRASSE / ULICA JAROSŁAWSKA

GLADAUER STRASSE / ULICA GŁODOWSKA

GLATZER STRASSE / ULICA KŁODZKA

GLEIWITZERSTRASSE/ ULICA GLIWICKA

GLOGAUER STRASSE / ULICA GŁOGOWSKA

GOLDAPER STRASSE / ULICA GOŁDAPSKA

GRAUDENZER STRASSE / ULICA GRUDZIĄDZKA

GROTTKAUER STRASSE / ULICA GRODKOWSKA (Grodków)

GÜLZOWER STRASSE / ULICA GOŁCZEWSKA

GRÜNBERGER STRASSE / ULICA ZIELONOGÓRSKA 2x

HEDWIGSKIRCHGASSE – ZAUŁEK KOŁO KATEDRY ŚW. JADWIGI ŚLĄSKIEJ

HEDWIGSTRASSE – ULICA ŚW. JADWIGI ŚLĄSKIEJ

HEDWIGSTRASSE – ULICA KSIĘŻNICZKI JADWIGI POLSKIEJ

HERTWIGSWALDER STEIG / DRÒŻKA DOBOSZOWICKA (Doboszowice, pow. Ząbkowice Śl.)

KADINER STRASSE / ULICA KADYŃSKA

KALISCHER STRASSE / ULICA KALISKA

KAMENZER DAMM / TRAKT KAMIENIECKI (Kamieniec Ząbkowicki)

KAMMINER STRASSE / ULICA KAMIEŃSKA (Kamień Pomorski)

KARWITZER PFAD /KARWICKA ŚCIEŻKA

KATTOWITZER STRASSE / ULICA KATOWICKA

KÖSLINER STRASSE / ULICA KOSZALIŃSKA

KOLBERGER STRASSE & PLATZ / ULICA KOŁOBRZESKA i PLAC 3x

KÖNIGSHÜTTER WEG / ULICA CHORZOWSKA

KONITZER STRASSE / ULICA CHOJNICKA

KUDOWASTRASSE & KOLONIE PAUSBORN-KUDOWA / ULICA KUDOWSKA & OGRÒDKI DZIAŁKOWE „PAUSBORN-KUDOWA”

KÜLZER STRASSE / ULICA KULICKA

KULMER STRASSE / ULICA CHEŁMNIŃSKA

KULMSEESTRASSE / ULICA JEZIORA CHEŁMŻAŃSKIEGO

LANDSBERGER STRASSE/ ULICA GORZOWSKA

LAPPINER PLATZ/STRASSE / ULICA ŁAPIŃSKA

LIEGNITZER STRASSE/ ULICA LEGNICKA

LISSAER STRASSE / ULICA LESZNIEŃSKA

MARIENBURGER STRASSE / ULICA MALBORSKA

MIELTSCHINER WEG/ ULICA MIELŻYŃSKA

MÜHLTALER STRASSE / ULICA SMUKAŁOWSKA (Bydgoszcz-Smukała)

MÜNSTERBERGER WEG / DROGA ZIĘBICKA (Ziębice, pow. Ząbkowice Śl.)

MÜNSTERWALDER STRASSE / ULICA OPALENIEWSKA (Opalenie k. Kwidzyna)

MYSLOWITZER STRASSE / ULICA MYSŁOWICKA 2x

NEUDAMMER STRASSE / ULICA DĘBNIEŃSKA (Dębno koło Myśliborza)

NEUFAHRWASSERWEG / ULICZKA NOWY PORT

NITZWALDER STRASSE / ULICA NICWALDZKA

OHLAUERSTRASSE/ ULICA OŁAWSKA

OLIVAER PLATZ / PLAC OLIWSKI

OPPELNERSTRASSE/ ULICA OPOLSKA

PÖLITZER STRASSE / ULICA POLICKA (Police k. Szczecina)

POLLNOWER STRASSE / ULICA POLANOWSKA

PROSKAUERSTRASSE / ULICA PRÓSZKOWSKA

RATIBORSTRASSE/ ULICA RACIBORSKA

RIDBACHER STRASSE / ULICA RZECKA (Rzeck, gmina Mrągowo)

ROGAUER WEG / ULICA ROGOWSKA (Rogów Opolski)

RÜGENWALDER WEG /  DROGA DARŁOWSKA

SAGANERSTRASSE/ ULICA ŻAGAŃSKA

SANDOWITZER PLATZ / PLAC ZEDOWICKI

SCHLAWER STRASSE / ULICA SŁAWIEŃSKA

SCHLOCHAUER STRASSE / ULICA CZŁUCHOWSKA

SCHRODAER STRASSE / ULICA ŚREDZKA (Środa Wielkopolska)

SCHWIEBUSER STRASSE / ULICA ŚWIEBODZIŃSKA

SORAUERSTRASSE/ ULICA ŻARSKA

STADER STRASSE / ULICA WIELISTOWSKA

STEPNITZER WEG /  DROGA STEPNICKA (Stepnica, pow. Goleniów)

STETTINER BAHNHOF & STRASSE / DWORZEC SZCZECIŃSKI & ULICA

STREHLENER STRASSE / ULICA STRZELIŃSKA (Strzelin)

STRIEGAUER STRASSE / ULICA STRZEGOMSKA

THORNER STRASSE / ULICA TORUŃSKA

TYCHYER STRASSE / ULICA TYSKA

WALDENBURGER STRASSE / ULICA WAŁBRZYCHSKA

WAPLITZER STRASSE / ULICA WAPLEWSKA (Waplewo)

WARSCHAUERSTRASSE/ ULICA WARSZAWSKA

WEISSENHÖHER STRASSE / ULICA BIAŁOŚLIWIŃSKA

WILHELMSBRÜCKER STRASSE / ULICA PODZAMCZE (dzielnica Wieruszowa k. Kalisza)

WONGROWITZER WEG / ULICZKA WĄGROWIECKA

ZOPPOTTER STRASSE & ZOPPOTER WEG / ULICA SOPOCKA & DROGA SOPOCKA

ZÜLLICHAUER STRASSE / ULICA SULECHOWSKA

Doppelte Stadtnamen an der Grenze / Podwójne nazwy miast granicznych

GUBENER STRASSE / ULICA GUBIŃSKA /GUBEŃSKA

GÖRLITZER STRASSE / ULICA GÖRLICKA /ZGORZELECKA 3 x

KÜSTRINER STRASSE / ULICA KOSTRZYŃSKA / KUESTRIŃSKA 2 x

Landschaften, Berge, Flüsse / Krainy, góry, rzeki

BESKIDENSTRASSE / ULICA BESKIDZKA

BOBERSTRASSE / ULICA BOBRZAŃSKA

BORUSSIASTRASSE & KOLONIE BORUSSIA / ULICA PRUSKA i OGRÒDKI DZIAŁKOWE „PRUSY”

NEISSE STRASSE / ULICA NYSKA

NETZESTRASSE / ULICA NOTECKA

NOGATSTRASSE / ULICA NOGATU

ODERSTRASSE / ULICA ODRZAŃSKA

POMMERSCHE STRASSE / ULICA POMORSKA

SCHLESISCHESTRASSE – BRÜCKE – BUSCH – TOR/ ULICA – MOST – ZAGAJNIK – BRAMA ŚLĄSKA

VOR DEM SCHLESISCHEN TOR / PRZED BRAMĄ ŚLĄSKĄ

WARTHESTRASSE (PLATZ) / ULICA (PLAC) WARCIAŃSKA

WEICHSELSTRASSE / ULICA WIŚLANA

Menschen / Ludzie

AM BALTENRING / OBWODNICA BAŁTYCKA (Bałtowie)

CHOPIN STRASSE

CHODOWIECKI STRASSE / ULICA CHODOWIECKIEGO

GOTZKOWSKY STRASSE / ULICA GOCKOWSKIEGO 2x

MARIE-CURIE-ALLEE / ALEJA MARIE CURIE (SKŁODOWSKIEJ)

JABLONSKI STRASSE / ULICA JABŁOŃSKIEGO

JANUSZ KORCZAK STRASSE

KOPERNIKUSSTRASSE / ULICA KOPERNIKA 2x

POMMERNALLEE / ALEJA POMORZAN

ROSA-LUXEMBURG-PLATZ & STRASSE / ULICA & PLAC RÓŻY LUKSEMBURG 2x

OSTROWSKI STRASSE / ULICA OSTROWSKIEGO

Sonstiges / Inne

ESPERANTOPLATZ / PLAC ESPERANTO

Z cyklu: moja ulica – Dorota

Następną osobą, która się zgłosiła w sprawie “mojej ulicy” jest Dorota Cygan. Napisała w mailu krótko, a treściwie:

Tak tak, Ewuś, ale Wissmann był zdaje się nazistą, ach nie, no w każdym razie nacjonalistą, hehe, jakimś niemieckim generałem w Afryce. Ale może to powinien byłby być tekst o późnej karze pośmiertnej: dostał ulicę, na której kłębią się obcokrajowcy i nie uświadczysz ducha niemieckiego, tylko dilerkę, hehe. Wyjdzie mi  Moralitet Ironiczny. Czyli gatunek paradoksalny. Jak chcesz, to proszę.
papa
Cygan

wissmannstrHermann von Wissmann (1853-1905) był badaczem Afryki – w latach 80 XIX wieku kilkakrotnie przeszedł Afrykę w poprzek, głównie wzdłuż rzeki Kongo, ale był też pruskim oficerem, który w roku 1889 dostał za zadanie sformowanie korpusu ekspedycyjnego, który zlikwiduje powstanie w Tanzanii. Zadanie wykonał znakomicie, korzystając z zaciężnych żołnierzy z plemienia Zulu oraz Somalijczyków i Sudańczyków. W roku 1895 został mianowany gubernatorem Afryki Wschodniej. Był zwolennikiem pruskiego kolonializmu, ale na jego chwałę trzeba powiedzieć, że angażował się też w działalność Towarzystwa Zwalczania Niewolnictwa.

Dorota ma oczywiście rację. Współczesna Historia ironicznie nieźle dokuczyła Wissmannowi. Ulica jego imienia przylega do wielkiego parku Hasenheide, w którym dosłownie co pięć kroków człowiek natyka się na “czarnoskórych mieszkańców Afryki” (to poprawna politycznie nazwa, która pozwala odróżnić Araba od Mu…, nie, no właśnie, czarnoskórego mie…), szepczących słowo haszysz, ale sprzedających marihuanę. W parku tym powstaje świątynia Ganesha, a choć świątyni jeszcze nie ma, codziennie obywa się tu puja czyli nabożeństwo ku czci tego przemiłego boskiego słonia, symbolu szczęścia i inteligencji.

Przy ulicy Wissmanna na granicy z parkiem, w starym pięknym budynku browaru, mieści się Werkstatt der Kulturen (warsztat kultur), jedyny w Berlinie ośrodek kulturalny nastawiony wyłącznie na wspieranie kultur 190 narodów i ludów, zamieszkujących wspólnie i właściwie przyjaźnie stolicę Niemiec. To tu mieści się między innymi biuro Karnawału Kultur, który od prawie 20 lat znakomitą rozrywką i dla nas, berlińczyków, i dla turystów. Karnawał odbywa się zawsze w Zielone Świątki, a jego główna atrakcja, przejazd wspaniale udekorowanych wozów i parada grup muzycznych i tanecznych, ma miejsce w niedzielę – w roku 2015 są to dni 22 do 25 maja. Zapraszamy!

640px-Kar_Kult_2006_1http://volksfeste.kleiner-kalender.de/event/karneval-der-kulturen/41942.html

Z cyklu: moja ulica – Łucja

Zaproponowałam, byśmy pisali coś o ulicy, na której mieszkamy i o domu, w którym mieszkamy. To przecież ważne miejsca, czasem ładne, czasem paskudne, ale zawsze ważne. Na wezwanie jako pierwsza odpowiedziała Łucja Fice, znana już Czytelnikom tego bloga poprzez wiersze i prozę o pracy opiekunki ludzi starych, chorych, samotnych i smutnych. Dzisiejszym wpisem Łucja rozpoczyna nieregularny cykl, a ja zapraszam wszystkich do pisania o swoim domu i swojej ulicy. Dom Łucji taki smutny.

ULICA W GORZOWIE

Przy niej mój dom
ma skórę zdartą do kości
Strupieszały tynk opada na chodnik
Powieki okien szeroko otwarte
Brak makijażu odsłania smutną twarz
Na głowie mojego domu siwe włosy anten
Niezbyt równo przyczesane
Na dłoniach parapetów przysiadają gołębie
Klatka domu po zabiegu ujmuje świeżym oddechem emalii
Wieczorem dom szykuje się do snu
Wewnętrznym blaskiem tętni jego serce
Tam krzątają się ludzie. Tam toczy się życie
Od stycznia poprzez maj do grudnia
I znowu od nowa

Egon-Schiele-Haeuser-und-Waescheleinen-oder-Vorstadt_600
Egon Schiele, Domy i sznurki do bielizny

Jutro Dorota Cygan