Czasem przyjemnie być turystką we własnym mieście.
Przyjechałam po południu specjalnie pod Czerwony Ratusz, żeby sfotografować kobietę z łopatą i mężczyznę z kilofem, co zajęło mi może pół godziny. A że miejsce, w którym ich postawiono, to jedna z obowiązkowych atrakcji Berlina, poddałam się kierunkowi spacerujących, oglądajacych, zwiedzających i zostałam aż do zmroku, i nie ominął mnie festiwal świateł.
Treue Leser:Innen dieses Blogs wissen, dass ich immer ausgerissene Buchseiten auf der Strassen sammele und versuche, den Buchtitel zu finden, dann kaufe das Buch, lese es und darüber schreibe. Oft waren es sehr gute wertvolle Bücher und ich wunderte mich immer wieder, weshalb man solche Bücher nicht behalte, mehr noch, ihnen die Seiten ausreisst?
Ponad dwa lata temu ta rozrywka pod polską nazwą Haseła była sygnalizowana na tym blogu – KLIK. Haseła – polskojęzyczna wersja tej gry musiała niestety zostać wycofana, gdyż New York Times, który ma prawa autorskie do gry (wersja angielska), zgłosił pretensje. Mam nadzieję, że sprawa zostanie poruszona w Parlamencie Europejskim. Ja zacząłem grać na łamach New York Times na początku 2023 roku. Po kilku przypadkowych grach zastanowiłem się nad metodą.
Inspiracją było dla mnie opowiadanie Edgara Allana Poe – Złoty żuk – w którym poszukiwacze skarbu muszą odcyfrować zaszyfrowany dokument. Wpadają na pomysł, żeby oprzeć się na statystyce częstotliwości występowania liter w angielskich słowach. Znalazłem informację, że w czołówce liter używanych w języku angielskim są E, T, A, I, N, O, S. Zdecydowałem, że na początek będę wstawiał słowo P-R-I-C-E. New York Times poradził, że lepszym słowem byłoby S-T-A-L-E, ale angielskie słowo stale pachniało mi jakoś nieświeżo, wolałem poznać cenę (price).
Zapowiedź numer 2, bo pierwsza już była TU. Dziś podpisywanie książki (prezentacja we wrześniu)!
Oczywiście w Sprachcafé Polnisch a właściwie, skoro książka po polsku – w Polskiej Kafejce Językowej. Schulzestr. 1 Stacja S-Bahn Wollankstraße a potem tuż za rogiem.
Spotkanie odbędzie się w języku polskim, ale oczywiście w razie potrzeby porozmawiamy również po niemiecku. Das Treffen findet auf Polnisch statt, aber wenn man deutschsprachig ist, werden wir mit ihm natürlich Deutsch reden.
Z książki:
Moja rodzina dzieliła losy wypędzonych zza Buga w 1945 roku, przyjętych łaskawie przez wiejską społeczność Milanowa, wygnańców na Syberię, ofiar Katynia, pracy przymusowej w Niemczech, aresztowań, zabójstw i śmierci. (…) Podobne, powojenne losy i utraty majątków stały się udziałem setek rodzin i rodów zamieszkujących tereny Europy środkowo-wschodniej, które od roku 1939 zmagały się z wojną, a po roku 1944 ze zmianą ustroju politycznego, przesunięciem granic państwowych, czy wysiedleniem, również z terenów dzisiejszej Polski wschodniej. Ile takich posiadłości zostało osieroconych, ograbionych, zniszczonych? Te zniszczenia i ich skutki w niektórych przypadkach widoczne są jeszcze do dziś. Niewielka ich ilość została szczęśliwie odratowana i stanowi dziś w większości własność prywatną. Powstały w nich centra agroturystyczne, luksusowe hotele z salami konferencyjnymi czy też ośrodki odnowy biologicznej. Na obszarze Polski znajduje się obecnie około 2.800 pałaców, z czego 2.000 nadal pozostaje w ruinie. Wypędzeni lub zbiegli przed represjami właściciele majątków i ich potomkowie żyją dziś rozproszeni po całym świecie.
Jednak wbrew pozorom nie jest to książka (tylko) o ciosach od losu – jest to przede wszystkim niezwykła opowieść o raju!
Film ZWEI ZU EINS pojawi się w kinach niemieckich 25.7.2024.
Film o enerdowskich pieniądzach. O tym jak kapitalizm potrafi nadać wartość temu, co już tej wartości ponoć nie ma. I co można z tym zrobić. Dziennikarze mogli obejrzeć film wcześniej. Materiały prasowe, jakie otrzymaliśmy przed pokazem, to pięć enerdowskich banknotów 500-markowych. Możliwe, że to podróba, ale, po obejrzeniu filmu, można zadać sobie pytanie, czy to jednak nie jest prawdziwy pieniądz – porządnie wyprany i wyprasowany. Tak czy owak dla zwykłego człowieka wartości całkowicie bez wartości. I znowu, po obejrzeniu filmu, można sobie zadać pytanie, czy aby na pewno, po 34 latach zupełnie bez wartości.
Może wciąż jeszcze można je spożytkować, tak by przyniosły zysk.
Jest trzecim co do wielkości stadionem w Niemczech, po Dortmundzie i Monachium.
Podczas tegorocznych Mistrzostw Europy w piłce nożnej mężczyzn rozegrane będzie na nim sześć meczy, w tym ten najważniejszy finałowy.
Polska drużyna na pewno raz wbiegnie na olimpijski stadion w Berlinie.
W swojej naiwności, że wejdę, że zobaczę, przyszłam pod stadion kilka dni przed rozpoczęciem Euro. Chciałam spojrzeć z bliska na dekoracje, wejść bramą wschodnią, tą z zawieszonymi u góry kołami olimpijskimi lub chociaż przed nią stanąć. A tu z każdej strony płoty, bardzo kolorowe, a kolory złożone z barw flag 24 drużyn biorących udział w Euro. Miły policjant nie bardzo wiedział, czy przejdę, czy nie. Panowie z ochrony chodzili jakiś czas za mną, nie rozumiejąc, po co tu chodzę.
Nie bywałam na tym stadionie, ani na meczach, ani na koncertach, ani na mszach. Przyszłam go obejrzeć dopiero po lekturze książki Daniela Lisa Stulecie przeszkód. Polacy na igrzyskach. Chciałam z bliska zobaczyć monumentalną architekturę czasów nazizmu, lożę führera, rzeźby ustawione wokół. Obejrzałam, a zachwycił mnie błękit nieba nade mną, niebieska bieżnia i zielona murawa pode mną. A potem widok z wieży dzwonniczej na Pole Majowe. Olimpijski dzwon się zachował, dzwonnica jest nowa, odbudowana z żelbetu na starych fundamentach według projektu starego architekta, Wernera Marcha.
W tym miejscu kiedyś był Stadion Niemiecki (Deutsches Stadion), wtedy jeszcze nie w Berlinie tylko w Charlottenburgu, późniejszej dzielnicy Berlina. Wybudowany na olimpiadę, która się nie odbyła. Wielka Wojna pokrzyżowała szyki i wyeliminowała Niemcy na jakiś czas z możliwości organizowania igrzysk. Ale już po 10 latach od zakończenia wojny Berlin mógł się znowu starać o prawo bycia gospodarzem Olimpiady.
Decyzję o ponownym przyznaniu Berlinowi prawa do organizacji Igrzysk Olimpijskich podjęto 26 kwietnia 1931.
Plany były, żeby Deutsches Stadion rozbudować, przebudować, dostosować do większych potrzeb i większych planów III Rzeszy. Hitler jednak postanowił go całkowicie zburzyć. I na jego miejscu zbudować całkiem nowy, dużo większy, na miarę swojej Germanii. Nie wszystko wyburzono. Nie tak dawno pod zwałami piasku odkryto kolumnady starego stadionu. Ustawiono je ponownie.
Głównym projektantem nowego stadionu został syn architekta stadionu starego, Werner March. Na polecenie Hitlera jednym z doradców Marcha był Albert Speer. Stadion został otwarty 1 sierpnia 1936 roku z okazji XI Igrzysk Olimpijskich, po 28 miesiącach budowy. Igrzyska Olimpijskie otworzył sam Adolf Hitler. Polska zdobyła wtedy 22 medale. Jedną z medalistek była Maria Kwaśniewska, oszczepniczka, brązowa medalistka. Osobiście gratulował jej sam Führer.
Po tylu latach, mimo licznych przebudów, remontów, udoskonaleń, stadion nadal przypomina historię i czas w którym nazizm zadomawiał się już wszędzie, nie tylko w architekturze.
Mecz Polska – Austria rozpocznie się w piątek, 21.czerwca o godzinie 18:00 na Stadionie Olimpijskim w Berlinie.
W tym zgiełku i zamieszaniu, owacjach i śpiewach trudno będzie się przyglądać architekturze stadionu. Ale może kiedyś po meczach wygranych i przegranych warto tu przyjść dla samego stadionu i jego historii.
***
PS. A dziś, już zaraz, bo od 6 do 9 rano, możecie odwiedzić studio radia 357, które ulokuje się tego poranka w Polskiej Kafejce Językowej i zaprasza na rozmowy, refleksje i śniadanie.
„Zornige Frauen“ von Maja Staśko Übersetzung ins Deutsche von Andreas Visser
Drei Schauspielerinnen erzählen von der Schlampe aus dem Plattenbau; der alten, hässlichen oder schwangeren Frau im Bus (wie man möchte); der Studentin, die sich kein Zimmer leisten kann. Frauen miteinander, gegeneinander, untereinander, übereinander; Foodtruck und Emanzipation; Barbie macht Karriere und Frauen machen Müll; Mütter, Töchter, Freundinnen, artig, fleißig, traurig, hochnäsig, lustig und belästigt. Die polnische Autorin und Frauenrechtsaktivistin Maja Staśko zeichnet in diesem Szenenreigen Frauen, denen wir täglich begegnen oder auch nicht oder wir begegnen uns selbst. Eine Show für drei Schauspielerinnen mit überbordender Spiellust – berührend, witzig und provakant.
Es spielen: Beo Yalçin, Celina Muza und Kati Thiemer
Regie: Andreas Visser Kostüme nach Entwürfen von Anna Molga
Ort: Acud Theater, Veteranenstraße 21, 10119 Berlin
Maja Staśko, polnische Autorin, Literaturkritikerin, Journalistin, und feministische und soziale Aktivistin. Publiziert in Krytyka Polityczna, Ha!art, Wakat, Codziennik Feministyczny und Gazeta Wyborcza. Für ihre publizistischen Arbeiten wurde sie 2019 für den Medienpreis „Feder der Hoffnung“ von Amnesty International Polen nominiert. An der Adam-Mickiewicz-Universität Posen promoviert sie am Institut für Polnische Philologie. Die Autorin veröffentlichte das Buch „Gwałt to przecież komplement – Czym jest kultura gwałtu (Die Vergewaltigung ist doch ein Kompliment – Was ist Vergewaltigungskultur)“ und fürs Theater die Stücke: „Zornige Frauen“ und„Amazon Burns“.
Ein szenischer Versuch über die Absurdität der menschlichen Existenz, die zwischen der Suche nach einem Sinn und dessen Ausbleiben besteht.
Hier trifft Beckett auf Tschechow, Absurdität auf Melancholie – und es entsteht eine sentimentale Groteske… ein groteskes Sentiment über den Schmerz des Menschen; über seine Einsamkeit, aber auch seine Liebe zum Leben und sein zuweilen hoffnungsloses Verlangen nach Glück.
Sartre sagte:
„Alles hat man herausgefunden, nur nicht, wie man lebt.“
Und bei Tschechow heißt es:
„Wozu wir leben, wozu wir leiden … wenn man es nur wüsste, wenn man es nur wüsste!“
(Olga, „Drei Schwestern“)
Namen und Zeit spielen hier nur bedingt oder gar keine Rolle. Es geht um die pure Wahrnehmung der Existenz, um menschliche Sehnsüchte und wie sie im Laufe des Lebens entstehen, sich verändern und schließlich vergehen. Die namenlosen Figuren nehmen im Laufe des Stückes verschiedene Identitäten an. Ganz gleich, ob man die literarische Provenienz der Figuren erkennt oder nicht, sie werden zu Archetypen, zu Urformen des Seins.
Vielleicht ist die Frage nach dem Sinn überflüssig… Vielleicht wird das Leben gerade durch das Stellen dieser Frage absurd…?
Premiere war am 14.03.2024.
Dauer: ca. 60 Minuten
Tickets: 15,- / 10,- (erm.)
Kommende Aufführungen: Freitag 28.06. & Samstag 29.06., jeweils um 20:00 Uhr
Es spielen: Bożena Baranowska, Justyna Pawlicka, Jacek Głaszcz
Off-Stimme: Christian Koerner, Katarzyna Makowska-Schumacher
Idee, Dramaturgie, Regie: Katarzyna Makowska-Schumacher
Bühne: Andre Putzmann
Musik: Bardo
***
Ewa Maria Slaska
Byłyśmy na Beckecie z Elą Kargol już jakiś czas temu. Nie na premierze, ale wkrótce po. Ela napisała na FB:
„Becketts Beine“ (Nogi Becketta) w teatrze ACUD W Berlinie. O życiu, miłości, trwaniu i przemijaniu i o… czekaniu. Dziękuję aktorom, reżyserce, realizatorom i wszystkim, którzy przyczynili się do powstania spektaklu. Ponieważ temat „nogi“ jest ostatnio bardzo ważny dla mnie, tym bardziej zaintrygowały mnie nogi Becketta, a ich absurd w sztuce szalenie mnie rozbawił.
A tu impresje fotograficzne Eli i Gosi Cieśli:
Scena:
Aktorzy:
Ewa i Beckett (Jacek Głaszcz); na prawym zdjęciu również Gosia.
Ela (ja jej towarzyszę, ale ja tu nie jestem w ogóle ważna, ważna jest tylko Ela) na scenie (po spektaklu) wymachuje kulami z radości, że mimo wszystko nie tylko dotarłyśmy do teatru (daleko), ale i weszła na 17 piętro ( no może trochę niżej, ale wysoko):