Papież awangardy

slupEwa Maria Slaska

o wystawie Tadeusza Peipera w Warszawie

Stoję w Warszawie przed dworcem i patrzę na słup ogłoszeniowy. Tadeusz Peiper – Papież awangardy. Muzeum Narodowe w Warszawie. Wstyd się przyznać – wcale nie wiedziałam, że był malarzem. Poetą, owszem, ale skoro ma wystawę w Muzeum Narodowym, to widocznie również malował.
Nie mam czasu niczego sprawdzać, nie przygotowałam się więc na całkowite zaskoczenie. Docieram do Muzeum, biorę gazetkę, ale postanawiam ją przeczytać potem.

Wchodzę więc na wystawę i nadal nic nie wiem. Nie, jednak już coś wiem, wiem mianowicie, że na wystawę składają się dzieła artystów współczesnych poecie – Borges, Chaplin, Delaunay, Gris, Kobro,  Leger, Malewicz, Pankiewicz, Strzemiński, Witkacy… Oni też nie wszyscy byli malarzami czy rzeźbiarzami.

plakatWędrując przez sale muzealne, podziwiając portret Nerudy, wiersze Vicenta Huidobro i dzban Władysława Jahla, Polaka, jednego z najważniejszych ultraistów madryckich, wciąż jednak podświadomie czekam na odkrycie, na to, co nieznane, na obraz Peipera.

Dopiero dobrze w połowie wystawy, tam gdzie pojawia się Zwrotnica, pojmuję, że nie będzie żadnego Dzieła, bo Peiper żadnego Dzieła plastycznego nie stworzył. Dobrze wiedziałam.
Kuratorzy, dr Piotr Rypson we współpracy z Moniką Poliwką i Juanem-Manuelem Bonetem, piszą, że być może istniał gdzieś kiedyś jakiś wykonany przez Peipera rysunek, ale że oczywiście Peiper był przede wszystkim poetą, krytykiem literackim, wydawcą.

zwrotnica Na stronie Muzeum Narodowego poświęconej wystawie czytamy:
Tadeusz Peiper znany jest w Polsce jako najbardziej prominentna postać środkowoeuropejskiej awangardy i założyciel Zwrotnicy (1922). Niewiele osób wie o jego związkach ze środowiskiem awangardy hiszpańskiej i hiszpańskojęzycznej. Lata 1915-1920 spędził Peiper w Madrycie, w otoczeniu silnie związanym z hiszpańskim ultraizmem. W tym czasie w stolicy Hiszpanii przebywali Robert i Sonia Delaunay, Guillermo de Torre,  Vicente Huidobro, rodzeństwo Jorge Luis i Norah Borges, Rafael Barradas, a także Polacy – Józef Pankiewicz, Jan Wacław Zawadowski i związani z ultraistami Władysław Jahl oraz Marian Paszkiewicz.

ultraGdy kończy się wojna, Peiper wraca do Polski, do Krakowa, gdzie zakłada pierwszą Zwrotnicę, czasopismo bez którego nie byłoby polskiej sztuki awangardowej. Publikowali tu Władysław Strzemiński i Kazimierz Malewicz, książki i poezje Peipera ilustrowali Juan Gris, Mojżesz Kisling, Fernand Léger. Każdy kto liczył się w polskiej Awangardzie prędzej czy później musiał się pojawić w  Zwrotnicy.
ustaPierwsza ukazywała się w latach 1922-1923, druga w okresie od roku 1926 do 1927, a współpracowali z nią przede wszystkim futuryści i formiści: Leon Chwistek, Stanisław Młodożeniec, Tytus Czyżewski, Bruno Jasieński, Anatol Stern, Aleksander Wat. Dzięki kontaktom nawiązanym przez Peipera w Paryżu i Madrycie w Zwrotnicy pisali tacy przedstawiciele międzynarodowej awangardy jak Filippo Tommaso Marinetti i Tristan Tzara. W drugiej Zwrotnicy pojawili się Julian Przyboś, Jan Brzękowski, Jalu Kurek. Program poetycki Peiper zawarł w szkicach: 1925 – Nowe usta, 1930 – Tędy.

blokAutor wpisu o Peiperze w Wikipedii pisze: Wysiłek poety Peiper porównywał do trudu rzemieślnika, dlatego też wszystko w poezji powinno być zaplanowane, podobnie jak w produkcji. Określił symbole nowoczesności jako: miasto, masa, maszyna, a ich skrót “3×M” stał się hasłem Awangardy. Jego teoria poezji odrzucała melodyjność wiersza, sylabizm, dopuszczała wiersz wolny i tylko takie metafory, które mogą być jednoznacznie interpretowane. 

Rola Peipera jako Papieża Awangardy skończyła sie w latach 30, bo skończył się czas Awangardy – okazała się zbyt naiwna i zbyt idealistyczna, a jej hasła stały się symbolem komercji i populizmu w sztuce, a potem totalitaryzmów, wojny, terroru i katastrofy.

ulicaPeiperPeiper żył jeszcze wiele lat, zmarł w roku 1969, ale nikogo już nie interesował. Tak dalece, że autorzy wystawy zapomnieli napisać, że umarł i kiedy umarł. Dla nich w latach 30 umarł Wielki Symbol, człowiek, który po nim pozostał był bez znaczenia.

 

Pulsary energii

0 Kasia na poczatekJanina Wallis, Lidia Głuchowska

Katarzyna Dziuba – pulsary energii

Katarzyna Dziuba przed pracą serii „Processing”, druk cyfrowy pigmentowy, 2012-2015, na wernisażu wystawy w Galerii Grafiki Biblioteki Sztuki/ Artoteki Grafiki, Wydział Artystyczny Uniwersytetu Zielonogórskiego, 29.05.2015

„Styl Katarzyny Dziuby, łączy tradycyjne techniki graficzne oraz nowoczesną technologię cyfrową, stanowi świeży i oryginalny środek ekspresji. Jej prace ukazują w przekroju współczesne polskie społeczeństwo, w którym tradycyjna kultura i myśl napotykają awangardowe koncepcje z krajów Europy Zachodniej. Wspaniale jest widzieć w abstrakcyjnych formach jej grafik intensywną duchowość, która z pewnością jest owocem szerokich horyzontów i wysublimowanej wrażliwości artystki”, napisał w 2010 artysta grafik, Tohihiro Hamano, Doctor Honoris Causa Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie, gdy Katarzyna Dziuba została pierwszą laureatką Nagrody jego imienia, ustanowioną podczas Międzynarodowego Triennale Grafiki, Kraków 2009 i przyznawaną młodym, obiecującym artystom grafikom z całego świata.
Cztery lata później, już w Kagawa w Japonii, przyznano jej nagrodę w ramach Utazu Art Award.

W Zielonej Górze jeszcze do 10 października trwa wystawa Katarzyny Dziuby i naprawdę warto ją zobaczyć. Ta wystawa to utrzymana w optymistycznych barwach, pulsująca energia, w sam raz na lato.

kasiadziuba1-2Z serii „Processing”, druk cyfrowy pigmentowy, 2012-2015

Prezentowane obecnie prace w formacie 90 x 150 cm wyróżniają się w sposób szczególny na tle jej dotychczasowego dorobku. Jest to jeden z ostatnich cyklów graficznych artystki, wykonany w technice druku cyfrowego pigmentowego. Zainicjowała go w roku 2012 i rozwija do dziś.
Artystka zrealizowała dotąd około 90 wystaw indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą m. in. w Polsce, Czechach, Chorwacji Niemczech, Austrii, Belgii, Irlandii i Wielkiej Brytanii, Szwecji, Hiszpanii, na Białorusi i Węgrzech, w Kanadzie, Japonii oraz w Chinach. Zajmuje się ona grafiką warsztatową i drukiem cyfrowym. Za swoje dokonania artystyczne otrzymała wiele prestiżowych nagród krajowych i międzynarodowych.

W ostatnich latach jej prace były wielokrotnie nagrodzane m. in. na II Międzynarodowym Biennale Grafiki Cyfrowej w Gdynia w 2010 r. (I nagroda), na International Exhibition of Small Form Electrographic Art – Matrices w Budapeszcie (wyróżnienie) w Budapeszcie w 2011(wyróżnienie). Na VIII Triennale Grafiki Polskiej w Katowicach w 2012 roku otrzymała Nagrodę Rektora Uniwersytetu Poznańskiego, a w 2014 IV nagrodę w ramach Utazu Art Award, Kagawa w Japonii.
Na stałe pracując jako kierowniczka Pracowni Druku Cyfrowego i Grafiki Przestrzennej w Instytucie Sztuk Wizualnych w Zielonej Górze oraz Pracowni Podstaw Grafiki Cyfrowej w katowickiej Akademii Sztuk Pięknych, w latach 2008-2010 jako rezydent przeprowadzała zajęcia, wykłady i warsztaty na zagranicznych uczelniach artystycznych m. in: w Cork w Irlandii w ramach Cork Printmakers Residency Award, Universidad de Castilla-La Mancha, Cuenca w Hiszpanii, Academy of Fine Arts Vienna w Austrii, Kagawa Junior Collage, Sakaide w Japonii, Akademii Sztuk Pięknych w Zagrzebiu, Chorwacja.

kasiadziuba3-4W cyklu Katarzyny Dziuby „Processing” najistotniejszym środkiem ekspresji artystycznej jest światło. Odgrywało ono konstytutywną rolę już we jej wcześniejszych pracach graficznych, wykonanych w technikach litografii i algrafii, a w ostatnich latach przede wszystkim w dziełach realizowanych w technologii cyfrowej. To właśnie światło jest tu narzędziem definiowania przestrzeni obrazowej, ewokującym barwę i ruch, a także czynnikiem kształtującym abstrakcyjne, organiczne formy o nieregularnym, dynamicznym rytmie.
Tytuł aktualnej ekspozycji i eksponowanych na niej obiektów odwołuje się do zastosowanej metody pracy artystycznej – jest to obróbka poszczególnych komponentów wizualnych na zasadzie odejmowania i dodawania. Pojedyncze prace cyklu pozostają ze sobą w interakcji, ukazując w addytywnym, horyzontalnym układzie dynamiczny proces odrywania się od siebie pól energetycznych, przypominających płynną rtęć, satelitarne fotografie pomiarów temperatury Ziemi czy komputerowe zdjęcia sfer erogennych podczas badań USG. W tych pełnych pozytywnej energii obrazach dominują barwy konotowane ze szczęściem (róż jak „różowe okulary” i zieleń – kolor nadziei). Emanujący z nich fluorescencyjny blask przywołuje reminiscencje zorzy polarnej i kosmicznych pulsarów.

kasiadziuba5-6
Linearny układ prezentacji o nieregularnym rytmie ukazuje komplementarne segmenty kompozycji pozostające ze sobą w optycznej korespondencji – każda następna praca jest bardziej zaawansowaną, poddaną uproszczeniu i syntezie wersją poprzedniej. Te powiązane w spójny układ obrazy ukazują proces emanacji barwy i światła, stając się symbolem ludzkiej aury emocjonalnej.

7  P1230211_male-1Prace Katarzyny Dziuby znajdują się w wielu muzeach, galeriach i kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą, m.in w Ryu Art Group i w Sakima Art Museum-Okinawa w Japonii, w Museum of Bruges i w Library of Royal Academy of Fine Arts of Liege w Belgii, a także w zbiorach Stowarzyszenia Międzynarodowe Triennale Grafiki w Krakowie, Biura Wystaw Artystycznych w Katowicach oraz Sosnowieckiego Centrum Sztuki Zamek Sielecki.

Wystawa: Katarzyna Dziuba – Processing
Galerii Grafiki Biblioteki Sztuki/ Artoteki Grafiki
Wydział Artystyczny Uniwersytetu Zielonogórskiego
ul. Wiśniowa 10
29.05.– 10.10.2015
Kurator: dr Janina Wallis

Do szczecinian! An die Stettiner!

anja-malaDorota Kot

Deutsch – bitte nach unten scrollen

Dziedzictwo kulturowe / Tożsamość / Przestrzeń miejska

11.06.2015 w Regenbogenfabrik (Lausitzer Str. 22) o godz. 20

Trzeci wykład z cyklu Szczecin dla berlińczyków, zorganizowany przez Stowarzyszenie Partnerstwo Miast ze Szczecinem (Städtepartner Stettin), program kulturalny Fabryki Tęczowej (Regenbogenfabrik) i Polską Radę Społeczną (Polnischer Sozialrat)

***

Anja Neubauer zaprezentuje dziś w Regenbogenfabrik swoje spostrzeżenia na temat przestrzeni miejskiej na przykladzie Rynku Siennego w Szczecinie i skupi się na identyfkacji z dziedzictwem kultrowym tego miejsca.

????????????????????????????????????
Barocke Bürgerhäuser – Kamienice barokowe

Pojawia się tu też interesujące pytanie, dlaczego Anja zajęła się tematem szczecińskim? Ale o tym ona sama opowie!

Spojrzenie na historię miasta i Rynku Siennego, wywiady z przechodniami, spojrzenie młodej osoby na przestrzeń miejską, która podlegała zmianom, należała do wielu narodowości, którą kształtowało wiele pokoleń – to nas czeka!

????????????????????????????????????
Altes Rathaus, Nordfassade – Stary Ratusz, fasada północna

Anja jest planistką – ukończyła Stadt- und Regionalplanung na TU Berlin – ale ma też osobiste związki z tematem, jej refleksje więc będą miały charakter i emocjonalny, i naukowy.

Wnioski będą aż nadto „proste“, ale niesamowicie ważne dla życia codziennego i tej przestrzeni, jaką jest Rynek Sienny.

Heumarktsilisiert2Heumarkt stilisiert / Rynek Sienny – stylizacja

Wystąpienie Anji jest skierowane do odbiorcy ponadgeneracyjnego i interkulturowego – do historyków, socjologów, urbanistów, zaangażowanych w kształtowanie przestrzeni miejskiej, ale również urzędników odpowiadających za obraz miasta, czyli… dla każdego coś!

Przybywajcie!

Stettin_Altstadt Stare Miasto w Szczecinie – Stettiner Altstadt

Kulturelles Erbe / Identität / Stadtraum

11.06.2015 in der Regenbogen Fabrik (Lausitzer Str. 22) um 20 Uhr

Der 3. Vortrag aus der Reihe “Stettin für Berliner” organisiert in Zusammenarbeit von Städtepartner Stettin e.V., Regenbogenfabrik e.V. und Polnischer Sozialrat e.V. – mehr

Anja Neubauer wird heute in der Regenbogenfabrik ihre Beobachtung über Stadtbildwahrnehmung an Beispiel von Heumarkt in Stettin vorstellen. Ihr Auftritt wird sich auf die Identität mit dem kulturellen Erbe konzentrieren.

Außerdem ist interessant, warum Anja sich mit Stettiner Themen auseinandersetzt hat? Das wird sie aber selbst erzählen!

????????????????????????????????????
Altes Rathaus – Südfassade / Stary Ratusz – fasada południowa

Ein Blick auf die Geschichte der Stadt und des Heumarktes, Interviews mit den Passanten, ein Blick einer jungen Person auf den Stadtraum, der vielen Wandelprozessen unterlag, der vielen Nationalitäten gehörte und der von vielen Generationen gestaltet wurde – das erwartet uns!

Anja ist mit Polen verbunden und dazu ist sie Stadtplanerin vom Beruf (Stdt- und Regionalplanung an der TU Berlin abegschlossen) deswegen ihre Betrachtungen werden einen sowohl emotionalen als auch wissenschaftlichen Charakter haben.

sozialistischeWohnbautenSozialistische Wohnbauten / Domy mieszkalne z okresu PRL

Ich denke, der Auftritt ist für ein generationsübergreifendes und interkulturelles Publikum vorgesehen – für Historiker, Soziologen, Stadtplaner, Kiezschaffender sowie Beamter, die fürs Stadtbild verantworten – dh. für jeden was!

Kommt zahlreich!

Zeitstrahl_ErbenZeitstrahl Erben / Listwa czasowa – spadkobiercy (od góry: dziedzictwo polskie, dziedzictwo mieszane, dziedzictwo niemieckie)

Reblog: Lato germanisty

To reblog z tego bloga – tego jeszcze nie było. Ale nie ma wyjścia. Po pierwsze jest lato, tak upalne jak w zreblogowanym tekście. Po drugie – też wreszcie dotarłam tam, gdzie byli przed dwoma laty bohaterowie tego wpisu, oraz, i to zapewne nie tylko przed dwoma laty, autorka. I wreszcie – nie wiem, dlaczego dwaj polscy germaniści tak daleko odeszli od Getreidespeicher, silosa zbożowego w Westhafen, w którym mieści się teraz biblioteka czasopism, bo tam na miejscu jest Violetta’s Imbiss, gdzie nie tylko kelnerka mówi po polsku, a tak naprawdę to cała obsługa, o czym informuje stosowna karteczka, i jest polskie jedzenie, tu, na miejscu przyrządzane, bigos, pierogi, sznycel, kotlet, gołąbki, sałatka. Pyszne, świeże, domowe, tanie…

violettaFoto: Thomas Lautenschlag (flickr)

Nie mogę się oprzeć i zrobię tu reklamę: Westhafenstr. 1 / 13353 Berlin, od poniedziałku do piątku od 6 rano do 14.

Lato germanisty

Dorota Cygan

Usiądźmy sobie może tutaj, skoro się już tu znaleźliśmy, po wyjściu chyba należało pójść w prawo, ciekawe, jak to z biblioteki można niechcący zajść na koniec świata. A w ogóle gdzie my właściwie jesteśmy, ładnie tu nawet, wygląda na kąpielisko, ale swoją drogą to mamy ze 30 stopni, ściana  gorąca. I to niby łagodne oko błękitu, ależ bezruch i żar. No, te zabudowania kąpielowe to mi wyglądają na lata dwudzieste, jak Pan myśli, klinkier, mury po łuku, dzielone okna, ciekawe, ciekawe, für uns zwei Kaffee bitte, no u nich ta kultura nagości jak widać żywa do dzisiaj, jakoś się nami nie krępują, i ten kult zdrowia oczywiście, jedno z drugim nieodłącznie sprzężone, widać, że przetrwało czasy faszystowskie i ma się całkiem dobrze. Ale żar, pozwoli pan, że zdejmę krawat i nogi trochę wyprostuję, coś mój kręgosłup ostatnio odmawia służby, jak posiedzę trochę w bibliotece, też by się przydało odrobinę sportu, ma pan rację, Niemcy nie byłyby sobą bez tej kultury FKK, co u nas nie do pomyślenia, wyobraża pan sobie to święte oburzenie? Ach, te sprężyste ciała i ta naturalność, nam to trochę mimo wszystko obce, pasjonujące owszem, jako zagadnienie socjologiczne, no i motyw literacki rzecz jasna. A czytał pan może Helmuta Ungera… taki tekst z lat dwudziestych… nie pamiętam tytułu… on tam właśnie opisuje konflikt międzygeneracyjny jako różnice w odniesieniu do ciała, z jednej strony kostyczny belfer zapięty pod szyję w czarnym surducie, z drugiej strony prowokacja w postaci nieskrępowanego młodego pokolenia: obnażony żywioł w pełnym słońcu nad wodą. A propos, może ja też sobie zdejmę marynarkę, pozwoli pan, czarne jednak grzeje, jak jechałem do Berlina, nic nie wskazywało…

No ale wracając do tego, o czym mówiliśmy jeszcze w holu, wie pan, ten mój autor miał dość poplątany życiorys, najpierw w najwcześniejszym dzieciństwie silny wpływ braci Grimm, można powiedzieć, że późniejsza trauma z tym się pośrednio wiąże, takie mroczne i krwawe fantazje. Potem, co jeszcze: mieszkanie w skrajnych warunkach, suterena, stąd późniejsze dążenie do światła, ta rozbudowana metaforyka świetlna we wczesnej liryce okresu szkolnego. Dalej, warunki, w jakich żył, raczej ponure, typowo miejskie otoczenie skąpane w stu odcieniach brązu, można się pokusić o tezę, że stąd potem jego niechęć do nazistów, tak to zupełnie nowa teza, jeszcze jej nie opublikowałem, potem w późniejszym dzieciństwie  – no mniejsza o dokładną periodyzację – wakacyjny wyjazd studyjny do Polski, zetknięcie z obcą kulturą zabawy i trwały jej ślad w jednym wierszu, który pozostał fragmentem, może to zresztą zabieg celowy, tak jak fragmentaryczne pozostało to doświadczenie poety, potem, już po maturze, ponowny impuls interkulturowy, spotkanie z cyganką na ulicy w biały dzień, w pełnym słońcu, jej tajemnicza postać będzie się przewijać przez szereg wczesnych poematów, zawsze jako opozycja między ciemnością i światłem, powiedziałbym nawet walka między pierwiastkiem dobra i szatanem, pasjonujące, nikt tego proszę sobie wyobrazić jeszcze filologicznie nie zbadał, no umówmy się, to nie jest łatwe, trzeba by sięgnąć do manicheizmu, prześledzić może generalnie inklinacje jego pokolenia do…, no ale dużo by mówić, myślę, że to w sam raz temat na habilitacje, młode pokolenie w sumie…

getreidespeicherBiblioteka czasopism, filia Staatsbibliothek w Getreidespeicher w Westhafen

…für uns noch zwei Kaffee bitte, ach, to pani mówi po polsku, studentka germanistyki, no proszę, proszę, polski Berlin, miło nam, tak, tak, my też studiujemy miasto, germaniści powinni, szlachectwo zobowiązuje, mówi pani, że to jest Plötzensee, a tośmy daleko doszli z tego Westhafen, ale zapewniam, wierzymy pani, że woda czysta i ciepła, ale może innym razem. A wie pan, nie myślałem, że to tutaj stracili tych  chłopców od Stauffenberga, gdzieś tu musi być Gedenkstätte, nigdy bym nie pomyślał, że to faktycznie tak blisko jeziora. I teren w sumie ładny, zieleń jeszcze taka soczysta, wiem, wiem, też mam nieczyste sumienie siedząc w murach, chociaż my w sumie dbamy o takie rzeczy, w zeszłym roku byliśmy z żoną i dziećmi prawie tydzień na łonie natury, teraz też, w kwietniu jak było parę dni tak ładnie, poszliśmy się godzinę przejść tak dla zdrowia, trzeba, cóż, nie samym słowem żyje człowiek, hehe. No to jeszcze po małej kawce prosimy. Ależ upał.

Ale wracając do naszych wczorajszych rozmów, przesuńmy się trochę do cienia, to tak, z tymi wpływami heglowskimi na mojego autora to było tak, że widzi pan, najpierw Kaiserreich to jakby Teza, potem krótko znienawidzona Republika Weimarska – czysta Antyteza, nie wydaje się panu? –  a na koniec przygoda z faszyzmem jawi mu się jako Synteza, proszę sobie wyobrazić, niezmiernie ciekawe, też niezły temat, gdyby go jeszcze rozszerzyć o wątki ideologiczne państw zaprzyjaźnionych plus recepcja Hegla, to by może nawet projekt europejski z tego wyszedł, praca przy projekcie zapewniona na trzy lata, na takie rzeczy dzisiaj jest popyt, kto ma dziś czas samemu przerobić tyle literatury, ma pan rację, archiwalia trzeba by koniecznie włączyć, ale na to to już by się przydało ze trzech doktorantów, kontakty do Francji pan ma, no czemu nie, to by się w przyszłości pomyślało o jakiejś Forschungsstelle, spuścizna Hegla nie wiem, całkiem możliwe, że w Berlinie, skoro i pochowany tutaj, rodzina już na szczęście się nie wtrąci, hehe. Odwiedzić grób, a czemu nie, może byśmy po drodze zahaczyli, Benna też bym chętnie zobaczył, dawno już miałem zamiar. Może poprosimy o rachunek. Mówi pani, żeby nad wodę, no, wie pani, na wodę to może popatrzymy  jak pójdziemy na grób Kleista. Ależ upał nieziemski. A wie pan, rok temu mieli tu rok Kleista, parę monografii nawet wyszło, widziałem plakaty na FU, wisiały też w Stabi, a w ogóle to skoro już mamy być nad wodą, po drodze byśmy może tak na godzinę wrócili do Westhafen, dział gazet  jeszcze czynny, a jakże, mają tu wszystko, Gazeta Wyborcza to nikogo nie dziwi, ale oni mają i Życie Warszawy i Trybunę Ludu, proszę sobie wyobrazić, w tych silosach na Westhafen, tak, tak, praktyczny naród. A pan z jakich bibliotek korzystał? Ta żółta przy filharmonii to właśnie Stabi, nie zauważył pan filharmonii, nie nie, nic nie mówię, ja też bardziej siedzę w tekstach, koncerty sind nicht Jedermanns Sache, osobiście wolę sobie w przerwie wyskoczyć do Gemäldegalerie naprzeciwko, no faktycznie ona jest trochę schowana, można jej nie zauważyć, przy okazji możemy zajrzeć, pokażę panu, może się przejdziemy na spacer, do Tiergarten, a nie, nie znam, wie pan, mało zawsze tego czasu, ach, to tam, gdzie kiedyś były te koncerty techno, czytałem. Może jak przyjedzie moja żona, kupię wcześniej jakiś przewodnik, obiecałem sobie, że jak tu będzie, to wreszcie się przejdziemy pod Reichstag i pod Bramę, od pięciu lat sobie obiecuję, od czasu  jak robiliśmy ten projekt Literatura wobec upadku Muru, no mur to tam gdzieś w okolicy przebiegał, a przynajmniej powinien, ach,  też pan jeszcze nie był, to się dobrze składa, przeszlibyśmy się i może omówili przyszły projekt, no cieszę się. To cóż, do widzenia, ja jeszcze trochę mam do kserowania, ależ gorąco okrutnie, a potem do pociągu, mam trochę do poczytania, znajomy mi polecił Spaziergänge in Berlin Franza Hessela, pan wie, rodowitego szczecinianina, niedawno wydane, takie impresje ze spacerów po  mieście w latach 20, autor we wstępie poleca zabranie tej książeczki w letnią podróż, no więc zabrałem, a wie pan kiedy to pisał, w 1929 roku, hehe, choć oczywiście zgaduję, że niewielu pójdzie na Entdeckungsreise des Zufalls, prorocze słowa, hehe. Najbardziej mi się podobało jedno zdanie: Ihr habt keine Zeit? Dahinter steckt ein falscher Ehrgeiz, ihr Fleißigen. Dobre, nie?

Przy okazji sobie myślę, że może by tak wznowić Heinza Knoblocha, te jego opowiastki o Berlinie, ładne rzeczy i nieco bardziej współczesne, wypadałoby przypomnieć czytelnikowi, bo już ci nasi studenci nic zupełnie nie czytają, mówili mi ostatnio, że jeżdżą sobie na jeden dzień do Berlina,  tak po prostu połazić po mieście, podobno w Berlinie jest z dziesięć jezior i ileś kąpielisk. A wie pan, że oni faktycznie znają tu powoli wszystko …

To poprosimy rachunek… Ach, pani już ma fajrant? I jak, co potem, aha, nad wodę, mówi pani, tak, my w przyszłym roku też planujemy, może gdzieś w ciepłych krajach, no niby racja, tu też można,  oni tu w Berlinie mają wszystko… Gdzie, mówi pani? TUTAJ do wody…?! A to faktycznie ciekawa myśl, czytałem ostatnio w felietonie tego klasyka gatunku, jak on się nazywał…

Mama i Mascha, Memento mori

wirwarennachbarnFür meine deutschsprachigen Leser: Kommt morgen ins Rathaus Schöneberg zu feierlichen Wiedereröffnung der Ausstellung Wir waren Nachbarn. John-F-Kennedy-Platz 1, 10825 Berlin. Um 17:00 Uhr Vernissage, um 19:00 Uhr – Lesung.

Ewa Maria Slaska

Memento mori

Mama umarła w sierpniu 1995 roku. 20 lat temu. Patrzę z niedowierzaniem na to, co napisałam. 20 lat, powtarzam w myśli, 20 lat. 20 lat temu rozmawiałam z moją siostrą przez telefon. Napisz nekrolog, mówi Kasia. Nie mam żadnego wzoru, jak się pisze nekrologi, nie mam pojęcia, co bym miała napisać, ale nie dyskutuję.

Z odległości kilkudziesięciu lat słyszę głos Mamy, jak nie wiesz, co pisać, użyj cytatu – porada inteligentnej matki dla odrabiającej lekcje licealistki.

Wyciągam numery WIR-u. To wydawnictwo, które założyłam rok wcześniej i przy którym Mama współpracowała ze mną czy raczej z nami – z Iwoną Mickiewicz i Brittą Wuttke. Do pierwszego numeru – Doppelte Identität / Podwójna tożsamość – tłumaczyła wiersze Ottona Ericha Hartlebena. Do drugiego – Poetki z ciemności / Dichterinnen aus dem Dunkel – wiersze Maschy Kaléko i Martina Pohla. W czwartym numerze – Träume, Vorahnungen / Marzenia, sny, przeczucia – jej tekst o mało znanej sztuce Lorki, A kiedy minie pięć lat…
Była ważnym człowiekiem w naszym wydawnictwie. Irena Kuran-Bogucka, tłumaczka poezji hiszpańskiej i niemieckiej.

Otto Erich Hartleben
By cię powalić, łamie wicher drzewa
By cię pogrzebać, toczą sie lawiny.

Piękny wiersz, ale nie pasuje mi do Mamy, do nekrologu, do grobu. Wicher, lawiny, syczące płomienie… Mama była mocna, ale nie była to moc natury, lecz woli i sztuki. Nie pień morwy, lecz nić jedwabna. Nie do zerwania. Do czasu jednak.

Kolejny wiersz Hartlebena – Morituri
Zamiera krzyk. Świadkowie leżą niemi na drodze. Wieńczy ich pobladłą skroń chłodny blask chwały wstającego słońca.

Chłodny blask chwały, piękny wers, ale do wykucia spiżem na marmurze, a to Mama umarła, a nie posąg się przewrócił. Miała takie małe, ciepłe dłonie. Moje są zawsze zimne jak żaba, a jej były miękkie i ciepłe. Chyba zawsze takie były, nawet wtedy, gdy cięła drzeworyty.

mamacieciegrafiki Sięgam po mój ulubiony wiersz Martina Pohla w jej tłumaczeniu.

Der Flug der Graugänse

Wohin, ihr Graugänse, geht euer Flug?
Wer hat euch die Winde empfohlen?
Wir folgen des Heiligen Martins Spur;
Seitdem Vater Karel nach Rom hinausfuhr,
Zieht es die Graugans nach Polen.

Was wißt ihr Graugänse von einem Land
lm Fron von den Herren bestohlen?
Ein Lied hat Sankt Martin nach Polen gebracht
Von grünenden Fluren in herbstlicher Nacht,
Vom niemals verlorenen Polen.

Wartet, ihr Graugänse, wir kommen mit
Auf leisen und flutfesten Sohlen.
So spannt euren Schimmel an, folgt unserm Schrei,
Und laßt unsre Schwestern, die Weißgänse, frei
Im Morgenwind rot über Polen.

1980 / 88

Lot dzikich gęsi

Dokądże, o dzikie gęsi, biegnie wasz lot?
Kto wam wiatry polotne powierzył?
Lecimy twym śladem, Święty Marcinie,
Odkąd Król Karol przebywał w Rzymie,
dzikich gęsi klucz do Polski bieży.

Co wy wiecie, dzikie gęsi, o pewnym kraju,
co w niewoli trwa przez władców więziony?
Pieśń Święty Marcin wyśpiewał, jak wokół
zielenią się pola w jesiennym mroku,
pola Polski nigdy nie straconej.

Zaczekajcie, dzikie gęsi, ruszymy z wami,
cichą stopą pomykając po suchej ziemi.
Niech nasz krzyk was powiedzie, siwki zaprzęgajcie,
naszym siostrom, białym gęsiom, wolność oddajcie,
gdy wiatr świtu się nad Polską czerwieni.

1980 / 88

Piękne te polskie gęsi Martina Pohla, zawsze mi jakoś raźniej, jak sobie przeczytam ten wiersz.

Ale i tak już wiem, że to, czego szukam, to Memento Maschy Kaléko.

Memento

Vor meinem eignen Tod ist mir nicht bang,
Nur vor dem Tode derer, die mir nah sind.
Wie soll ich leben, wenn sie nicht mehr da sind?

Allein im Nebel tast ich todentlang
Und laß mich willig in das Dunkel treiben.
Das Gehen schmerzt nicht halb so wie das Bleiben.

Der weiß es wohl, dem gleiches widerfuhr;
— Und die es trugen, mögen mir vergeben.
Bedenkt: den eignen Tod, den stirbt man nur,
Doch mit dem Tod der andern muß man leben.

Memento

Ja mojej własnej śmierci wcale się nie boję,
A tylko śmierci ludzi, którzy są mi bliscy.
Jakze mam żyć, jeżeli porzucą mnie wszyscy?

We mgle, błądząc samotna, szukam śmierci swojej,
I chętnie w ciemny mrok przyjmę wygnanie.
Odejście boli dwakroć mniej, niż pozostanie.

Ci wiedzą to najlepiej, którzy to spotkali.
Ci, co to znieść umieli, niechże mi wybaczą.
Pomyślcie, jak dni własnej śmierci mało znaczą,
Lecz ze śmiercią najbliższych musimy żyć dalej.

grobmamytatynowyNapisałam nekrolog, wszyscy to przedrukowali. Wiersz Maschy w tłumaczeniu Mamy znalazł się na poziomej płycie na jej grobie. Po 20 latach wcale go nie widać, ale my przecież wiemy, że tam jest. Tata, który towarzyszył Mamie, gdy tłumaczyła wiersze Maschy, opowiadał, że Mama była nią zauroczona, jakby po latach odnalazła siostrę, której nigdy nie miała.

Była pierwszą tłumaczką wierszy Maschy w Polsce.  Tłumaczenie Memento na polski znalazło się teraz w aktach Maschy na wystawie Wir waren Nachbarn – Byliśmy sąsiadami. To stała wystawa, zawsze możemy tam pójśc i ją obejrzeć.
I przeczytać Memento przetłumaczone
przez Irenę Kuran-Bogucką.

Zapraszam na jutrzejszy wernisaż do Ratusza Schöneberg.

My, berlińczycy

W Ephraim Palais wystawa West Berlin, jeszcze do 28 czerwca, a jutro w księgarni Buchbund jej polskie i polonijne uzupełnienie

zaproszenieMariola Stachurska

Obrazy z życia emigrantów polskich
West Berlin 1961-1989

W roku 2014 przypadła 25 rocznica upadku muru berlińskiego. Ten długi na 156 km mur, smutny symbol zimnej wojny, podzielił miasto 13 sierpnia 1961 roku, a runął nocą z 9 na 10 listopada 1989 roku. Mimo tej niedogodności jaką było otoczenie murem, Berlin przyciągał wielu Polaków. Głównym powodem był brak wizy do Berlina – Wolnego Miasta, okupowanego przez cztery mocarstwa. Pod koniec lat osiemdziesiątych urząd statystyczny Niemiec szacował liczebność Polonii w Berlinie Zachodnim na 60 tysięcy. Z jakimi problemami borykali się żyjący tu Polacy? Dlaczego zamieszkali właśnie w tym mieście? Jaki wpływ życie w Berlinie miało na kontakty z Polską? Co zmieniło się po upadku muru? Jak wpłynęło to na relacje z krajem ojczystym?

mur1Na te tematy rozmawiałam z piątką Polaków, byłych mieszkańców Berlina Zachodniego. Basia Nowakowska-Drozdek, Wojtek Drozdek, Agnieszka Grzybkowska, Witold Kamiński i Ewa Maria Slaska to emigranci, którzy całkowicie zintegrowali się ze społecznością Berlina i dużo wnieśli w życie Polonii Berlina Zachodniego. Z drugiej strony są to ludzie w pełni świadomi swoich korzeni i utrzymujący bliski kontakt z Polską. Wywiady zostały spisane
i opublikowane. Historia w tym wypadku ma charakter subiektywny, opowiedziana jest z punktu widzenia jednostki. Ma to szczególną wartość dla tych, którzy utożsamiają ją jedynie z suchymi faktami. Opowieści świadków historii o ich losie ukazują procesy społeczne i polityczne w szerszym kontekście.

mur2Wydrukowana publikacja została udostępniona nieodpłatnie organizacjom polonijnym na terenie Niemiec, polskim placówkom oświatowym, organizacjom kulturalnym współpracującym z migrantami w Niemczech, jak również szkołom i placówkom kulturalnym w Polsce. Jest też do ściągnięcia w formacie PDF ze strony stowarzyszenia YOLO.

Göttinnen

Innana, Herrin der Wilden Tiere (Pani Dzikich Zwierząt) ist meine Lieblings Göttin. Daher lade ich ein.

Inanna/Ishtar in British Museum

Elżbieta Bednarska

Inanna in den Katakomben
Theaterinszenierung nach Motiven des Romans AnnaIn in den KatakombenAnna In w grobowcach świata von  Olga Tokarczuk.
„AnnaIn in den Katakomben“ ist die Bearbeitung eines der ältesten der uns bekannten Mythen über eine sterbende und wiederkehrende Gottheit, den Weg des Menschen zur
Freiheit entwerfend. Auf diese Reise begibt sich Inanna, die sumerische „Königin des Himmels“, Göttin von Liebe und Krieg und Herrscherin über die Stadt Uruk, im Zweistromland von Euphrat und Tigris gelegen, dem heutigen Irak. Uruk als Ursprung
urbaner Zivilisation und gegenwärtiges Zentrum von Verwüstung ist dabei die Metapher für den zeitlosen Ort der Reise des Menschen zwischen Schöpfung und Zerstörung.

Inanna (2)
Die Inszenierung versetzt den Mythos in unsere Gegenwart. Wie leben die mächtigen mythologischen Bilder in uns, wie offenbaren sie sich und beeinflussen uns? Welcher Unterwelt begegnen wir heute? Die Entscheidung zwischen Schöpfung und Zerstörung ist eine jeweils individuelle und sie kann keinem Menschen von irgendeiner anderen Macht abgenommen werden. Freiheit ist nur als Verantwortung lebbar – für jeden an dem Ort und zu der Zeit, wann und wo sie von ihm gefordert wird.

Inanna (1)Inanna in den Katakomben
Nach AnnaIn in den Katakomben von Olga Tokarczuk in der deutschen Übersetzung von Esther Kinsky
Regie: Elżbieta Bednarska
Mit: Friederike Frerichs, Paolo Masini, Anna von Schrottenberg, Johannes Stubenvoll, Juliane Torhorst
Musik: Natalia Roginska, Konrad Roginski
Kostüme:Petra Korink
Licht: Luigi Kovacs
Skulpturen / Bilder: Werner Kließ
Multimedia:Roger Rossel
Plakat: Leszek Zebrowski
Textfassung: Pamela Dürr / Elżbieta Bednarska
Deutsche Uraufführung am Freitag, den 05. Juni 2015 um 20 Uhr im Kühlhaus Berlin
Weitere Vorstellungen am Samstag, den 06. und Sonntag, den 07. Juni 2015, jeweils 20 Uhr
Kühlhaus Berlin | Luckenwalder Straße 3 | 10963 Berlin
Kartenpreise 8 € / 15 €
Informations- / Kartentelefon: 030-78 71 23 77
Kartenbestellung unter: inannakatakomben@yahoo.de

Im September 2015 wird die Produktion im Browar Mieszczański in Wrocław gespielt.
Ein Projekt der Stiftung Begegnungen / Fundacja Spotkania in Kooperation mit dem Kühlhaus Berlin. Gefördert durch die Stiftung für Deutsch-Polnische Zusammenarbeit.

Inanna (0)

Bunt

Uwaga uwaga! W Poznaniu ostatni dzwonek!

Finisaż wystawy
Bunt – Ekspresjonizm – Transgraniczna Awangarda
w Muzeum Narodowym w Poznaniu

Dziś, 31.05.2015 dobiega końca premierowa odsłona wystawy „Bunt – Ekspresjonizm – Transgraniczna Awangarda. Prace z berlińskiej kolekcji prof. St. Karola Kubickiego” w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Kolejne odsłony obejrzeć będzie można już wkrótce w Muzeum Okręgowym im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, a następnie w Muzeum im. Kraszewskiego (Kraszewski Museum) w Dreźnie i w Dolnośląskim Centrum Fotografii „Domek Romański” we Wrocławiu.

O wystawie tej pisaliśmy już na naszym blogu (TU, TU i TU).

Ekspozycja w Muzeum Narodowym w Poznaniu skoncentrowana była głównie na prezentacji daru prof. St. Karola Kubickiego, syna polsko-niemieckiej pary artystycznej dla tej instytucji, nie tylko darowizny z 2015 roku, ale i tych wcześniejszych – z roku 1978 i 2004. Ponadto objęła ona prace Stanisława Kubickiego znajdujące się w stałej ekspozycji galerii sztuki 20-lecia międzywojennego i  postimpresjonistyczno-ekspresjonistyczne obrazy tego artysty z zasobów muzeum w Poznaniu.

Wernisaż w dniu 19.04.2015, a także oprowadzania kuratorskie i program dydaktyczny towarzyszący wystawie cieszyły się dużym zainteresowaniem publiczności.

1 BUNT Wernisaz MNP 19 04 15 Adam Socko, Lidia Gluchowska, Agnieszka Salamon
2 BUNT Wernisaz  19 04 15 Adam Socko, Lidia Gluchowska, Agnieszka Salamon
Wernisaż wystawy „Bunt – Ekspresjonizm -Transgraniczna Awangarda”, Muzeum Narodowe w Poznaniu, 19.04.2015, dyr. dr Adam Soćko, dr Lidia Głuchowska, Agnieszka Salamon-Radecka

Na otwarcie wystawy przybyli m.in. krewni prof. St. Karola Kubickiego, który w ramach obecnej i poprzednich donacji ofiarował Muzeum Narodowemu w Poznaniu, Muzeum Narodowemu w Warszawie oraz Muzeum Okręgowemu im. Leona Wyczółkowskiego ponad 90 prac artystów grupy Bunt (1918-1922). Wernisaż uświetnili swą obecnością także tak znakomici badacze sztuki awangardowej i kuratorzy związanych z nią wystaw jak dr Timothy O. Benson (LACMA, Los Angeles) i zasłużony, nieodżałowany poznański historyk sztuki, prof. Piotr Piotrowski (†3.05.2015). Obaj mieli możliwość poznać osobiście prof. Kubickiego i jego kolekcję przy okazji berlińskiej edycji wystawy „Central European Avant-Gardes. Exchange and Transformation 1910-1930” (Martin Gropius Bau 2002-2003).

3 BUNT wernisaz Grazyna Halasa Lidia GluchowskaGoście wernisażu, 19.04.2015, Grażyna Hałasa, kierownik Gabinetu Rycin, dr Lidia Głuchowska, kuratorka tournée

4 BUNT vernissage 19 04 15 Piotr Piotrowski and Timothy O BensonMuzeum Narodowe w Poznaniu, Wernisaż wystawy „Bunt – Ekspresjonizm -Transgraniczna Awangarda”, prof. Piotr Piotrowski, dr Timothy O. Benson

W ramach programu dydaktycznego towarzyszącego wystawie „Bunt – Ekspresjonizm –Transgraniczna Awangarda” prace grupy Bunt, interpretowane w szerszym kontekście sztuki polskiej i powszechnej, przybliżyły publiczności m.in. pani Joanna Bryl z Działu Edukacji w wykładzie pt. „Bunt i ekspresjonizmy europejskie w sztukach plastycznych” w ramach „Nocy Muzeów” (16.05.2015), kurator Gabinetu Rycin, pani Grażyna Hałasa w wystapieniu pt. „Bunt wobec dwóch pokoleń niemieckiego ekspresjonizmu” oraz pani dr Maria Gołąb z Galerii Sztuki Polskiej od XVIII w. do 1945 roku, w prelekcji „Spotkania nowoczesnych. Stanisław Kubicki w Galerii Sztuki polskiej dwudziestolecia międzywojennego“.

5 BUNT Noc Muzeow 16 05 15 Lidia Gluchowska a“Bunt – Ekspresjonizm – Transgraniczna awangarda. Prace z berlińskiej kolekcji prof. S. Karola Kubickiego, czyli 100 lat międzypokoleniowego BUNTU w POZNANIU”

"Bunt – Ekspresjonizm – Transgraniczna awangarda. Prace z berlińskiej kolekcji prof. S. Karola Kubickiego, czyli 100 lat międzypokoleniowego BUNTU w POZNANIU"

Noc Muzeów, 16.05.2015, Muzeum Narodowe w Poznaniu, oprowadzanie kuratorskie, dr Lidia Głuchowska (na zdjęciu z Krzysztofem Kubickim, kuzynem donatora)

7 ULOTKA Squat OdZysk 16 06 15 stelaze

Wernisaz, Ulotka, Od:zysk, Noc Muzeów, Poznan

Noc Muzeów, Poznań, 16.05.2015, squat Od-Zysk, wernisaż projektu „Ulotka”, kurator dr hab. Maciej Kurak, stelaże z prezentacją 31 grafik nawiązujących do twórczości grupy Bunt

Począwszy od edycji bydgoskiej aż do końca serii czyli podczas pokazów w Dreźnie i Wrocławiu projekt ten, podobnie jak projekt „Ich 7” , obejmujący dzieła nieformalnej grupy 7 artystów współczesnych, swym składem nawiązującej do składu grupy Bunt, prezentowany będzie łącznie z pracami z okresu I wojny światowej i początków okresu międzywojennego. W Muzeum Narodowym w Poznaniu natomiast można było obejrzeć zrealizowany częściowo przez tych samych grafików projekt „Refleks” (2014-2015) oraz logo tournée autorstwa prof. Andrzeja Bobrowskiego. Praca ta jest transformacją autoportretów rodziców donatora, Margarete i Stanisława Kubickich z lat 1917/1918, a zarazem ich portretem podwójnym i pars pro toto nie powstałego nigdy zbiorowego portretu grupy Bunt. Graficy współcześni postanowili ofiarować je prof. Kubickiemu wraz z listem intencyjnym jako symboliczne podziękowanie arystów polskich za dar z Niemiec. Uroczyste przekazanie pracy kuratorce tournée nastąpiło na wernisażu projektu „Ulotka” na squacie Od-Zysk w Poznaniu, a ona nazajutrz wręczyła ją prof. Kubickiemu w Berlinie. Całe wydarzenie dokumentowała ekipa filmowa realizująca film na temat tournée (koncepcja i wykonanie: Anna Kraśko, Lidia Głuchowska).

9 ULOTKA Sqat OdZysk praca do przekazania

Noc Muzeów, Poznań, 16.05.2015, squat Od-Zysk, wernisaż projektu „Ulotka”, logo tournée wystawy „Bunt – Ekspresjonizm -Transgraniczna Awangarda” autorstwa Andrzeja Bobrowskiego gotowe do przekazania prof. St. Karolowi Kubickiemu jako podziękowanie artystów polskich za dar z Niemiec

10 ULOTKA artysci podpisuja list a - Kopie
Noc Muzeów, Poznań, 16.05.2015, squat Od-Zysk, wernisaż projektu „Ulotka”, artyści poznańscy, autorzy projektów „Ulotka“ i „ich 7“ podpisują list do prof. St. Karola Kubickiego. Na zdjęciu Małgorzata Kopczyńska i Andrzej Bobrowski

KurakNoc Muzeów, Poznań, 16.05.2015, squat Od-Zysk, wernisaż projektu „Ulotka”, Maciej Kurak w imieniu artystów współczesnych z Poznania przekazuje Lidii Głuchowskiej list do prof. St. Karola Kubickiego

Muzeum Narodowe w Poznaniu uhonorowało donację prof. Kubickiego nie tylko wystawą, lecz i luksusowo wydaną publikacją „Bunt – Ekspresjonizm – Transgraniczna Awangarda. Prace z berlińskiej kolekcji prof. St. Karola Kubickiego” (red. Lidia Głuchowska), dedykowaną pamięci Piotra Piotrowskiego. Poświęcimy jej uwagę w osobnym wpisie.

Koordynator i kuratorka tournée wystawy donacyjnej, Ośrodek Kultury i Sztuki w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Artystycznego i dr Lidia Głuchowska serdecznie dziękują Dyrekcji Muzeum Narodowego w Poznaniu, a także współkuratorce edycji poznańskiej, pani Agnieszce Salamon-Radeckiej, jak i wszystkim zaangażowanym w realizację ekspozycji. Szczególne podziękowania należą się Romanowi Nowakowskiemu, kierownikowi Działu Organizacji Wystaw oraz kierowniczce Działu Wydawniczego – Urszuli Namiocie. Wyrazy wdzięczności zechcą przyjąć także panie redaktorki polskiej i niemieckiej wersji językowej tej przepięknej publikacji, Julia Sworowska i Margit Jäkel.

Zdjęcia: Jarosław Łukasik, Anna Kraśko, Mariola Nehrebecka

Reblog: Stettiner aller Generationen vereinigt euch!

Musekamp_malyDziś drugie spotkanie w Regenbogenfabrik z cyklu „Szczecin dla berlińczyków”, zorganizowane przez Stowarzyszenie Partnerstwo miast ze Szczecinem.

***

Stettin – Szczecin

Metamorphosen einer Stadt –
Wie sehen das alte und neue Stettiner und Stettinerinnen?

28.5.15 | 19 Uhr | RegenbogenKino

1945 wurde aus dem deutschen Stettin das polnische Szczecin.
Die neue Verwaltung übernahm nach Monaten der Unsicherheit über die staatliche Zugehörigkeit eine stark zerstörte Hafenstadt mit einem Bruchteil ihrer ursprünglich 400.000 Einwohner.

Jan Musekamp

beschreibt in seinem Buch Zwischen Stettin und Szczecin – Metamorphosen einer Stadt von 1945 bis 2005  (Harrassowitz Verlag, 2010) die Folgen, die dieser historische Bruch für die Stadt und ihre neue Bevölkerung bedeutet. In seinem Vortrag wird er den Wandel anhand des Umgangs mit dem kulturellen Erbe (Denkmäler, Gebäude) und des Verhältnisses zwischen alten und neuen Stettinerinnen und Stettinern zeigen.

Eintrritt frei – Spenden willkommen.

***
Achtung: Es gibt noch ein paar Lubinus Bücher, die als Geschenk an die ersten angekommenen Gäste gehen!

Lubinus