7 Songs

Reblog

🎤🐻🎧 Berlin hat seit dem 20. Jahrhundert eine starke Anziehungskraft für Künstlerinnen aus dem osTraum. Die Stadt ist ein kultureller Schmelztiegel und inspiriert Musikerinnen. Berlin gilt als Kulturhauptstadt Deutschlands und womöglich Europas, was in 7 ausgewählten Liedern aus dem osTraum reflektiert wird.

ALEKSEJ TIKHONOV

Continue reading “7 Songs”

Ptaki wśród ludzi

Teresa Rudolf

Przed około 20 laty, podczas Dnia Wszystkich Świętych i Święta Zmarłych, przebywałam akurat w Krakowie. 

Mieszkałam wówczas w małym hoteliku i z 1 na 2 listopada nocą, leżąc w łóżku już w ciemnym pokoju, słuchałam na słuchawkach małej komórki Nokia, polskiego radia “Jedynki”.

Moderatorka o przemiłym, niezwykle ciepłym głosie, prowadziła audycję poświęconą wybitnym, zmarłym już artystom związanym z muzyką, (kompozytorzy, piosenkarze francuskojęzyczni i nie tylko…), mających swe groby na paryskim cmentarzu Le Père-Lachaise, choć wyjątkiem był Joe Dassin, który ma grób w Hollywood, a któremu również  poświęciła dużo czasu, uważając go za wybitnego piosenkarza francuskojęzycznego.

Każde “odwiedziny” u jednego z tych artystów były połączone z  jego muzyką, jakimś songiem, krótkim życiorysem i opisem jego grobu.

Oczywiście teksty piosenek lub pieśni były po francusku.

Słuchacze mogli reagować sms-ami, prowadząca od razu je odczytywała tym swoim sympatycznym głosem. Audycja trwała od 24.00 do 2.00 w nocy.

Nie zapomnę tego magicznego nastroju towarzyszącego mi tej nocy.

Wszystkie piękne głosy znanych nam idoli, naszych ulubieńców, lub też nieznanych mi artystów, także kompozycje chopinowskie unosiły się nade mną w tej kompletnej ciemności jak dobre duszki, lub jakieś tajemnicze ptaki.

Czułam się równocześnie uczestniczką wielkiej uroczystości ku czci tak wielu już nieobecnych ludzi, którzy kiedyś, a i tejże nocy zajęli miejsce w moim sercu, powodując, że “dołączali się” do nich moi  bliscy, których już nie było, a słuchali ze mną kiedyś tych właśnie głosów i utworów.

Tym spostrzeżeniem mogłam się za pośrednictwem smsa podzielić z innymi słuchaczami. Oni też pisali. Niektórzy o tym, że czuli się, jakby byli w transie, inni o uczuciu uczestnictwa w jakimś tajemniczym rytuale, misterium.

Po zakończeniu audycji, kiedy zdjęłam słuchawki, w pokoju dało się już tylko słyszeć lekkie pochrapywanie mego męża, któremu rano z zachwytem opowiedziałam o tej tajemniczej nocy.

Cmentarz Père-Lachaise założony w 1804 roku, nazwę swą zawdzięcza spowiednikowi Ludwika IV, jezuicie François de Lachaise.

Leżą tam znani pisarze, malarze, kompozytorzy (między innymi Fryderyk Chopin), śpiewaczka operowa Maria Callas, a także znani piosenkarze jak Edith Piaf, Jim Morisson, paru innych mniej znanych.


Link podany Państwu powyżej zawiera wiele cennych informacji wraz z ciekawymi fotografiami z tego cmentarza, a dodatkową ciekawostką jest to, że zostały one akurat zebrane przez wiernych czytelników naszego blogu, pary podróżującej po świecie, Mikołaja i Reni.

Aby oddać choćby trochę ten nastrój, który owej nocy był moim udziałem, wybrałam parę utworów, różniących się znacznie rodzajem muzyki, językiem wykonawców, ale o wspólnym mianowniku: 

oni wszyscy byli kiedyś i są dziś  ważni w życiu wielu z nas.

Maria Callas, Jim Morrison, Edith Piaf zostali pochowani na cmentarzu Le Père Lachaise w Paryżu, Joe Dassin – w Hollywood.

***

Maria Callas urodzona w 1923 roku w Nowym Jorku.     
Zmarła w 1977 roku w Paryżu.


***
Jim Morisson urodzony w 1943 roku w Melbourne.
Zmarł w 1971 roku w Paryżu.


***
Edith Piaf urodzona w 1915 roku w Paryżu.
Zmarła w 1963 roku w Grasse (Francja).


***
Joe Dassin urodzony w 1938 roku w Nowym Jorku.
Zmarł w 1980 roku we fancuskiej Polinezji/ Papeete.


***
Fryderyk Chopin urodzony w 1810 roku w Żelazowej Woli.
Zmarł w 1849 roku w Paryżu.  

Über einen Song

Jacek Slaski und…

Es ist so eine Geschichte…

Vor vielen Jahren war mein Sohn, Jacek Slaski, ein zuerst Mitarbeiter der Redaktion, dann der Chefredakteur einer Schüler-Zeitschrift Die Erben der Quer.

Es war das Jahr 1995.
So begann man damals. Manchmal als Publizist eines Familienmagazins, aber meist als Redakteur einer Schulzeitung.

Dann kam das Abitur und danach Verschiedenes, dass sich zum Leben zusammen getan hat.

Fast 30 Jahre nach dem Abitur erfuhr Jacek, dass sein Text aus der oben abgebildeten Nummer (1/95) zuerst irgendwo abgedruckt war und dann ein Song wurde.

Hank starb an Überdosis Hasch; das Musikvideo zu dem Hit “Hank” von Joint Venture

Der Text ist auf dem Cover schon vermerkt: Der erste Haschtote.

Drinnen heisst es: Das erste Haschischopfer.

Seite 6, oben.

– Haschich – Entharmlosung der sogenanntren weichen Droge.

Seit Jahrzehnten, schrieb damals der Abiturient der Aska in Tempelhof, predigt die linksalternative Szene den Konsum der berauschenden Nutzpflanze Cannabis sativa. Immer wieder wird behauptet, diese Droge wäre harmlos und darüber hinaus vielseitig verwendbar, ja sogar als Heilmittel nutzbar und aufgrund des geschichtlichen Hintergrunds ein 1 änderübergreifendes Kulturgut. Diese von langhaarigen Hippies schon Ende der 60er Jahre als angeblich harmlos gepriesenen Droge entpupt sich jetzt, Mitte der 90er als…

Continue reading “Über einen Song”

Hashem Melech

So war es. Man war fröhlich und sang ad maiorem dei gloria. Dann kam der 7. Oktober.
Heute, fast drei Wochen später, befinden sich immer noch 200 israelische Geisel in Hamas-Gefangenschaft.
In Gasa sollen eine Million Zivilisten getötet werden.
Wir schauen beiden Seiten zu und sind ratlos.
Gestern warf UN Israel und Hamas gleichermaßen Kriegsverbrechen vor.

God save Gaza & Israel!

God save Alex Danzyg!

אלכס- דבר ראשון בצאת שבת התקשרתי- ולא ענית. שלחתי הודעה וראיתי שלא הייתי בווטס אפ מ9:36. אז כתבתי למתי. (טלפונים של הילדים יש לי מאז הסיפור עם הלב…)
מאז מוצ״ש כותבת לך כל יום, כל היום.
אנחנו מכירים 23 שנים- כל חיי הבוגרים.
התחלנו כמורה ותלמידה בקורסי המדריכים ביד ושם, ניהלנו יחד את דסק פולין 12 שנים והפכנו לחברים בלב ובנפש.
אלכס – אין לי מילים. מחברי הקרובים ביותר.
אלכס- שאלפים בארץ ובפולין התחנכו על ברכיו. מוביל כבר יותר מ30 שנה את הדיאלוג היהודי- פולני. קיבל אות החינוך הגבו
ממשלת פולין לפני מספר שנים. אלכס- היודע בכל תחום ואי אפשר להתקיל אותו.
רק ביום שישי דיברנו על כל נושא אפשרי שעה וחצי ונינזפתי שלא רואה ועוקבת אחרי ליגת האלופות…
אלכס- אתה חסר לי. אני לא רגילה שלא מדברים כל יומיים. שאין מי שסונט בי ומעודד אותי כל הזמן.
שמשתף כולל גם על הבחירות בפולין, חויות על כל החברים הפולנים שלנו והרצון להמשיך לפעול במה שכל כך חשוב לנו.
עכשיו אלכס כנראה חטוף בידי חמאס. אלכס זקוק לתרופות שלו שאין לו אותן. תעזרו להחזיר אותו הבייתה- מהר ובשלום
🙏🙏🙏

Help Bring Alex Home #StandwithAlex

ALL DECENT PEOPLE OF THE WORLD MUST TAKE IMMEDIATE ACTION FOR PEACE FOR ALL !!!
Those who inspire such violence do not care about any human being and have their suffering and death for nothing.

Reblog: Patti Smith

Rock & Roll Explorer Guide to New York City (found on FB)

Patti Smith arrived in New York on July 3, 1967, via the decidedly un-scenic Port Authority Bus Terminal (625 8th Ave.), where she immediately transferred to the subway and headed for Brooklyn. She hoped to connect with a friend who was enrolled at the nearby Pratt Institute, an Engineering and Arts college in Clinton Hill. Unfortunately, it was summer break and her friend had moved to a new apartment. One of the current residents knew where her friend could be found, though, and offered to direct her there. This would be her first fleeting encounter with Robert Mapplethorpe, a young Pratt art student, and the man who would ultimately become her closest companion for the next few years. Alas, her friend was not at the said address, so Patti would sleep rough for the next several days, on porches, and in Central Park close to the statue of Alice in Wonderland.

Like many young newcomers, she would wander the streets of Greenwich Village and spend hours observing the people in Washington Square Park, an active gathering place for artists, folkies, activists, and people of every stripe imaginable. She explored St. Marks Place and the East Village, then a fairly ragged but colorful neighborhood of immigrants, hippies, artists, and the poor, always dragging her plaid suitcase along with her. One day she and a street friend found a little money and treated themselves to a hot meal at the Waverly Diner (385 6th Ave.), but otherwise she ate day-old bread and handouts. The rest of the time she was desperately looking for work, and after a disastrous single shift waiting tables at a Times Square restaurant, she found work at the midtown flagship location of Brentano’s (586 5th Ave.), a venerable bookstore near Rockefeller Center. She still had no place to stay, though, and often surreptitiously slept in the store overnight, only to emerge from the bathroom in the morning as the others readied the store. One day she ran into Mapplethorpe again in the bookstore. He, coincidentally, worked at the downtown branch of Brentano’s (20 University Pl.) in the Village. Not long afterwards, in the midst of an uncomfortable date with an older bookstore patron, Patti spotted Mapplethorpe in Tompkins Square Park, where he happily rescued her by posing as her boyfriend. The two shared an egg cream at Gem Spa (131 2nd Ave.) while commiserating. The pair would become inseparable. He brought her to stay at his place, an attic room in the home of some friends on Waverly Avenue in Brooklyn. After several weeks, the two had enough money saved for their own place nearby at 160 Hall St. on the second floor for $80 per month. This would become their headquarters for well over a year.

By winter, both Patti and Robert had lost their jobs at Brentano’s but found seasonal employment at FAO Schwarz (745 5th Ave.), the gigantic toy shop. Robert decorated windows, but Patti was stuck at the cash register. Afterward, she worked briefly at Argosy Books (116 E. 59th St.) before settling at Scribner’s Book Store (597 5th Ave.). Scribner’s would be her steady job for the next couple of years. Robert, meanwhile, went through a succession of jobs, one of which was as an usher at the Fillmore East (105 2nd Ave.), where he was able to get Patti in to see the Doors. Jim Morrison was to have a lasting influence on her…

— Excerpt from the Rock and Roll Explorer Guide to New York City (Globe Pequot Press, June 2018) by Mike Katz and Crispin Kott, with a foreword by Legs McNeil. Also available by the same authors: Rock and Roll Explorer Guide to San Francisco and the Bay Area (Globe Pequot Press, May 2021), with a foreword by Joel Gion of the Brian Jonestown Massacre. Get ‘em both wherever books are sold at maximum volume.

“Zwykła przeciętność nie całkiem przeciętnych uczuć, czyli:” 

Teresa Rudolf

“A ty ptaszku, gdzie swe gniazdo masz?”

Kiedyś pomyślałam, żeby napisać krótko o jednym ze zjawisk, które spotykam w sobie, a nie wiem jak to jest u innych. 

Nie piszę tu o koneserach, znawcach muzyki, zajmujących się nią zawodowo lub z zamiłowania. Chcę napisać o zwykłych ludziach, mających jedynie może bardziej wrażliwe ucho, połączone (zależnie od nastroju) z jakąś emocjonalną percepcją.

Możnaby porównać to z odbiorem zjawiska przyrody lub dzieła sztuki (np. zachwyt nad jakimś obrazem). Muzyka jest w tym przypadku jedynie bodźcem, “dziubiącym” nagle duszę. A “dziubać”, lub “gonić mnie”, może wszystko, tak jak to już napisałam.

I  choć trudno mi, ale rozumiem niektórych ludzi (ich gust znajduje się nieraz poza moim progiem wrażliwości), że akurat lubią i śpiewają sobie niektóre piosenki z Disco-Polo (byle nie po pijaku i nie za głośno) lub jakieś inne szlagiery, a czasem i wśród nich znajdzie się nagle coś, co za mną “pobiegnie”, najczęściej z tych tzw. wpadających w ucho, przy których na dodatek bardzo dobrze się tańczy.

Czasem się więc coś do człowieka przyczepi, ale na szczęście dużo mniej szkodliwie niż kleszcz…

Nie mogę tutaj nie wspomnieć o Jerzym Pilchu, który był akurat miłośnikiem dobrej muzyki, który w opowiadaniu “Żółta sukienka” (w książce “Pod nocnym Aniołem”) napisał o tym, jak na okrągło (zanim znów musiał sięgnąć po alkohol), słuchał kiedyś melodii skomponowanej przez Karela Svobodę, a zagranej na saksofonie przez niejakiego Felixa Slovaćka.

Przeczytałam to i natychmiast znalazłam tę melodię w sieci, a potem nie opuszczała mnie na długo, bo saksofon też mnie czasem nieźle… goni.

A tytuł jej: “A ty ptaszku  gdzie swe gniazdko masz”

Sinéad O’Connor

Foto: Radio Nowy Świat

Sinéad Marie Bernadette O’Connor (* 8. Dec 1966 in Dublin †  26. Jul 2023)

Prince.  It was his Song Nothing Compares 2 U released in 1990, that shot her to fame with a unique sound and image. She said, that shaving her head was her way of giving two fingers to the patriarchy — and proving she was not like other pop stars.

Continue reading “Sinéad O’Connor”

Reblog: Alli Neumann

Anselm Neft, Januar 2022, Porta Polonica

Alli Neumann – eigentlich Alina-Bianca Neumann – ist ein Phänomen. Schon früh lebte sie ihre Liebe zur Musik aus, brach als Dreizehnjährige dafür sogar vorübergehend die Schule ab und hat mit gerade mal 26 Jahren ihren Kindheitstraum bereits verwirklicht: Sie lebt von der eigenen Musik, tourt durch Deutschland und begeistert mit ihren alternativen aber eingängigen Songs, emanzipatorischen Texten und ihrer Bühnenpräsenz ein größer werdendes Publikum. Obendrein kann die junge Sängerin bereits auf Rollen in drei Spielfilmen zurückblicken. Dabei lief es für die in Solingen geborene Tochter einer polnischen Mutter und eines deutschen Vaters keineswegs immer rosig.

Alli Neuman bei dem Konzert Rocken am Brocken 2019, Foto Chris W. Braunschweiger

In ihrer Jugend sang Alli Neumann ihre Lieder auf Englisch. Wenn Freund:innen ihr sagten: „Sing doch mal auf Deutsch, das ist bestimmt noch geiler“, konnte sie das nicht nachvollziehen. Bis sie einmal spontan einen Songtext von sich ins Deutsch übersetze, um den Anderen zu zeigen, wie bescheuert das klang. Tat es aber nicht. Sie war selbst erstaunt darüber, wie die Worte nun eine viel direktere Wirkung erzielten.

Continue reading “Reblog: Alli Neumann”

Kapibary

Konradowi

Biedne kapibary! To jeden z tych wpisów przygotowanych pod wpływem chwili, całkiem nieważnych, które tygodniami przesuwają się w dół w kalendarzu publikacji, no bo są takie nieważne. Napisałam o nich 15 kwietnia, dziś jest 2 czerwca. Biedne stworki, doprawdy.

Ewa Maria Slaska

To już dobry kęs czasu temu, jak byłam w Berlinie na koncercie Kwiatu jabłoni. Koncert był świetny, a odbywał się w klubie i nie było krzeseł. Usiadłam sobie na brzeżku podestu dla technika, obok usiadły dwie polskie dziewczyny, takie klasyczne dzisiejsze dziewczyny, wysokie, nie roztyte, ale jednak co tu dużo gadać, duże i tęgie. Mają zrobione przy pomocy maszynki regularne, zaczesane do góry szerokie brwi, długie plastikowe przezroczyste panokcie we wzory, sztucznie powiększone usta, sztuczne rzęsy i gładkie czarne włosy lub równie gładkie blond włosy. Te były czarnowłose. Piszę to wszystko na marginesie głównego tematu, bo zauważyłam, że właśnie na naszych oczach zmienił się ideał piękności. Są już memy na ten temat.

Zniknęły niewysokie, szczupłe dziewczyny o kręconych włosach. Od czasów hippisów to one dominowały w życiu towarzyskim. Były bardzo starannie zrobione, ale wszystko miało wyglądać, jakby były naturalne. Teraz odeszły, a przyszły te równie starannie zrobione, które mają wyglądać jak sztuczne. Dziewczyny z tiktoka. Te dwie oglądają na instagramie filmiki z kapibarami.
– One są cudowne, mówi jedna z nich.
– Och tak, potwierdza druga.
Zerkam. Nie znam akurat tego filmiku, ale jest taki jak te, które znam. Poniżej jeden z tysięcy filmików, które można znaleźć w Sieci.

Continue reading “Kapibary”