Zapraszamy na spotkanie z Arkadiuszem Łubą wokół jego książki „Chciałabym być karykaturzystką. Cartoonowy świat kolaży Szymborskiej”, która ukazała się w warszawskim wydawnictwie timof comics. To fascynująca publikacja, która odkrywa twórczość Wisławy Szymborskiej w zupełnie nowym świetle – przez pryzmat jej pasji do kolaży. Autor opowie, co odkrył w podejściu noblistki do rzeczywistości poprzez jej kolaże, a także pokaże kilka z nich.
Więc, kochani moi, ten wpis jest 4444! Nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie przypomniał mi o tym kilka dni temu nasz gospodarz, czyli WordPress. Widzicie tę potęgę cyfr i liczb? Te poczwórne czwórki, tę koniunkcję akurat z Don Kichotem?! Przez przypadek te czwórki przypadły mnie samej, Don Kichotce w czterech spódnicach jak babcia Oskara Matzeratha.
Uwaga od Adminki: Przepraszam polskich Czytelników, ale już drugi raz się zdarzyło, że z przyczyn technicznych nie dotarł do mnie środowy wpis Romana Brodowskiego z cyklu Historia Ukrainy.
Monika Wrzosek-Müller
Max Cegielski, Prince Polonia
Nun ja, ich habe tatsächlich angefangen zu der „Schreibwerkstatt“ zu gehen. Irgendwie fühlte ich mich in einer Sackgasse. Immer schreibe ich über etwas, das an meinem tiefsitzenden und mich immer wieder aufrüttelndem Thema vorbeigeht. Vielleicht war auch das ganze Schreiben nur Vorübung, um mich auf das große Thema der Vergangenheit vorzubereiten. Die Treffen mit anderen Schreibenden helfen doch dabei zu bleiben, nicht nachzulassen.
Bei einem von diesen Treffen, im Sprachcafé schaute ich mich in der Bibliothek um und fand auf einem Regal mit Neuerscheinen ein dickes Buch; auf dem rot-orangenen Umschlag stand mit großen schwarzen Buchstaben Max Cegielski, sehr einprägsam. Es stellte sich heraus – das war der Autor; der Titel dagegen war mit deutlich kleineren Buchstaben gedruckt: Prince Polonia. Jemand hinter mir sagte: ein super Buch!
2024 has been the most amazing year for our Yeshivat Chachmei Lublin library project! As many of you already know, we have uncovered documents and press reports from the 1940s proving that the library of the Lublin Yeshiva–once the largest religious Jewish library in Poland–was not burned during the Second World War, as claimed by many sources, but rather looted and scattered around the world.
Es schrieb mich per Mail Heidemarie Schroeder an. Sie schrieb viele an, darunter auch mich. Ich veröffentliche hier ihre Mail und weiterführende Links, weil ich über Tesla in Grünheide auch meine Gedanken habe. Ob sie mit den Thesen von Heidemarie Schroeder übereinstimmen weiss ich nicht. Ich fasse meine hier und versuche sie kurz zu formulieren
Schon wieder gab es einen Brief, von 38 Prominenten unterschrieben, initiiert von zwei Frauen, die ganz offensichtlich nicht müde werden, sich selbst in den Mittelpunkt zu stellen; die eine lebt diese Lust noch stärker aus, indem sie jetzt sogar eine Partei unter ihren Namen anführt. Dass ein solcher Brief noch einmal auftaucht, der von einem dritten Weltkrieg tönt und uns durch Angst von der Hilfe für die Ukraine abbringen will (und leider bei manchen auch auf Zustimmung stößt), finde ich traurig, richtig tief deprimierend. Denn die Ukraine im Winter des dritten Kriegsjahres verdient nichts anderes als unsere Unterstützung und die hatte ich mir eigentlich uneingeschränkt von der deutschen Seite gewünscht.
W tej historii o Adamie i Ewie jest wiele niejasności. Zacznijmy od tego co mówił wąż. “Żadnym sposobem nie pomrzecie”. Czy aby na pewno kłamał? Bóg mówił: śmiercią pomrzecie. Czy pomrzecie i śmiercią pomrzecie to to samo? Czy my aby na pewno umierając zostawiamy problemy następnym pokoleniom? A jeśli wracamy do bałaganu który sami narobiliśmy? Czy my aby na pewno boimy się śmierci? A może boimy się powrotu do świata, z którego chętnie byśmy uciekli? Zostawmy to, bo trudno się w tym połapać. W każdym bądź razie Ewa zerwała jabłko, ugryzła i dała Adamowi. No ale czemu on też ugryzł, zamiast się postawić, przecież miał jeszcze kilka żeber?
Dalej.
Co się stało, że zaczęli się wstydzić? Niby oczy im się otworzyły? Przecież mieli otwarte. A może im się tylko bardziej otworzyły, bo coś zobaczyli?
Ich habe alte Negative auf die Schnelle gescannt, denn damals, 1988, hatte ich alle Bilder zu Postkarten gemacht. Und nun war ich neugierig, was ich auf den Filmstreifen wohl finden würde. Was für ein schönes Land in Yorkshire, was für eine tolle und wichtige Zeit, mein Jahr in Sheffield. Erinnerungen tauchen auf, so vage wie diese Fotos. Die Zeit war erfüllt, heute denke ich, was ich um die nächste Ecke noch alles hätte entdecken können…
Przypis od Adminki: Wiktor Ostrowski (1895 – 1977) był ojcem Cioci Janiny Kowalskiej i dziadkiem moich dwóch kuzynek, Marii Marucelli i Małgorzaty Kowalskiej-Liefsches; był też moim ukochanym dziadkiem, mimo że formalnie był “tylko” dziadkiem wujecznym. Wiele spraw, o których dziadek pisze w tych wierszach, Czytelni*x znajdzie we wpisach na tym blogu. Trzeba trochę poszukać. Np. w pierwszym wierszu dziadek wspomina pobyt całej ich rodziny w więzieniu Gestapo, również córki, Janki, która miała wtedy zaledwie 14 lat.
Wiktor Ostrowski
Jance
Kiedy w oddali, córeczko jedyna W osamotnieniu i strasznej tęsknocie Więzienia chwile twój ojciec wspomina I wspomina ciebie w dumnej męstwa cnocie.
I marzę o tym, że skończy się burza, Wolność odzyska skrwawiona Ojczyzna, Wrócę do ciebie, będziesz mądra, duża, Taka dorosła, że każdy to przyzna
Że jesteś wzorem dla dziewcząt tysiąca Zewsząd pochwały usłyszę bez końca Wróciłem wreszcie, nareszcie w ramiona Chwyciłem ciebie, płaczę z radości
Chwilo szczęśliwa, chwilo wymarzona! Serce zamiera z szczęścia i miłości… Jesteśmy razem, a ja życie całe Chcę ci poświęcić, aby wynagrodzić
Wszystkie twe bóle i duszy i ciała Pokonać wszystko, co może ci szkodzić Ty ofiarujesz mi w pięknym prezencie Pilność w nauce, staranność, uwagę,
Uśmiech dla bliskich i – wierzę w to święcie Radość w zabawie, a w pracy powagę. Niech będą bliskie urzeczywistnienia Moje dalekie myśli i marzenia
1947
Dziadek z córką Janką; książka Janiny Kowalskiej, Zielonka 2016
***
Córka robi pracę magisterską
Córka robi pracę magisterską Więc studiuje gramatykę perską Napisała o kursach kształcących Czytam, czyta, bardzo mi gorąco… Zięć poprawia i robi korektę, A ja wszystko mam „per recte” Mama robi pilnie adjustację, Mama w znakach ma największą rację Wnuczka krzyczy, woła wciąż na Misia Bardzo jest wesoło w domu dzisiaj A na koniec kilka głosów wrzasło Że w piecyku całkiem wszystko zgasło…
1952
***
Znałem małą dziewczynkę
Znałem małą dziewczynkę Co choruje na świnkę Nazywa się Małgosia A gdy mama ją prosi Żeby więcej jadła To bęc – łyżka upadła
A siostrzyczka jej, Marysia Jest zupełnie zdrowa dzisiaj Też na świnkę chorowała Marysieńka nasza mała
A jak obie będą zdrowe To włożą sukienki nowe I pojadą samochodem Lecz nie dziś – pojutlo – w ślodę…
Potem będą się pakować Trzeba wszystkie lalki schować I jedziemy już nad morze Tam dziewczynki spać położę
A od rana mama każe Iść opalać się na plażę Na plaży z samego rana Małgosia jest wykąpana
Marysia się grzebie w piasku Ile pisku, ile wrzasku… Kasia będzie tam i Ewa Woda, piasek, słońce, drzewa
Potem powrót do Warszawy W wagonie dużo zabawy Obie panny opalone Wcale nie zakatarzone
I pójdzie każda córeczka Prosto z domu do żłobeczka Żłobek a potem przedszkole Później szkoła – wierzcie wolę
Nie myśleć, że w krótkim czasie Kiedy już maturę zda się Wprost na uniwersytety Pójdą nasze dwie kobiety
A gdy zrobią doktoraty To już moje stare lata Nie pomogą żadne czary Dziadek pewno będzie stary
1954
Od lewej – wnuczka dziadka Małgorzata, córka Janina, wnuczka Marysia. To między innymi o nich są te wiersze.
***
Drogi mój Redaktorze
Drogi mój Redaktorze, Choć nie jesteś w humorze, Może nazwiesz mnie typem bezczelnym… Pomóż wreszcie w tej sprawie, Bo ty w końcu w tym FAWie Jesteś – fakt – redaktorem naczelnym…
Bo ja jestem – jak głupi, Mogę książki zakupić Jakie chcę: polskie, ruskie, niemieckie, Lecz te w FAWie wydane Dla nas są zakazane. Redaktorze! No, nie bądź Pan dzieckiem…
To już nie są herezje – Trzeba pisać recenzje, A jak pisać, to trzeba się wczytać Rzucać grochem o ścianę To zajęcie jest znane… Kogo tu się mądrego zapytać?
Dość tej głupiej zabawy, Poważniejsze mam sprawy I zadania, trudności i troski Zginie niech biurokracja – Książki dać – w tym jest racja!
Cześć!
Podpisał: Redaktor Ostrowski
L.dz.1831/57/XX
Otrzymuje: red Sternik
Do wiadomości: Dyr. FAW, ZZPF, NOT, USP, TKKF, KKM, ONZ, QUO, Szp. Psych., i Magazyn FAW.
1957
Niektóre z książek wydanych przez dziadka w FAWie, czyli Filmowej Agencji Wydawniczej