Zawsze w opozycji. Rudi Dutschke. Grób, miejsca, anegdoty

Ela Kargol

Nie planowałyśmy tego spaceru, choć możliwe, że jakiś spacer był w planach.

W Wielką Sobotę wybrałyśmy się na cmentarz przy kościele św Anny (St.- Annen- Kirche) w Berlinie – Dahlem.
Kościół bardzo średniowieczny z cmentarzem parafialnym wokół i do niego przylegającym cmentarzem miejskim.
Weszłyśmy tylną furtką prowadzącą bezpośrednio na cmentarz z ogrodu przy domu Niemöllera (Martin-Niemöller-Haus Berlin-Dahlem). Niemöller-Haus to dom parafialny przy kościele św. Anny, nazwany imieniem teologa i działacza ruchu oporu, antyfaszysty i pastora. Martin Niemöller mieszkał i pracował w tym domu w latach 1931-1937.

Rudi Dutschke – foto: Wikipedia (zdjęcia kościoła i domu – poniżej)

Continue reading “Zawsze w opozycji. Rudi Dutschke. Grób, miejsca, anegdoty”

Per ardua ad astra

Ela Kargol

Na stokach Poznańskiej Cytadeli, dawnego fortu Winiary położonych jest sześć cmentarzy. Jeśli liczyć te, których już nie ma, to dużo więcej. Na mogiłach żołnierzy armii niemieckiej z czasów I wojny światowej, chowano następnych bohaterów. Na dawnych cokołach ustawiono nowe pomniki.

Oprócz czterech cmentarzy wojskowych, są dwa cywilne, a właściwie pozostałości po nich.

To było rok temu, krótko po święcie zmarłych, a tuż przed poppy day. Wybraliśmy się rodzinnie na stoki cytadeli w poszukiwaniu grobu, o którym krótko przedtem się dowiedziałam.

Jedyny grób w tym miejscu z gwiazdą Dawida. W końcu znalazła go wnuczka, ale po dokładnym wejrzeniu w księgę planu grobów się tam znajdujących. Cmentarz Wojenny Wspólnoty Brytyjskiej w Poznaniu został założony w 1925 roku. Jest to jedyna taka nekropolia, która powstała na ternie Polski przed II wojną światową. Oprócz tego cmentarza są w Polsce jeszcze cztery tego typu miejsca, w Krakowie, w Malborku, w Lidzbarku Warmińskim i w Popielowie. Opiekuje się nimi Komisja Grobów Wojennych Wspólnoty Narodów (Commonwealth War Graves Commission), do roku 1960 zwana Komisją Grobów Wojennych Imperium Brytyjskiego.

Continue reading “Per ardua ad astra”

Baby cmentarne 2

Ela Kargol

Ciekawe, że cmentarze, które odwiedziłyśmy pierwszego dnia, to dwa cmentarze św. Mateusza. Stary (ten, gdzie leżą Bracia Grimm) i nowy, tam gdzie leżą między innymi nasza przyjaciółka Joasia i niegdysiejszy założyciel i redaktor polonijnego czasopisma Pogląd – Edward Klimczak.

Potem przez dwa dni Ewa i Krysia chodziły samodwa, a jeszcze następnego dnia znowu ja ruszyłam na cmentarną wędrówkę.

To zdjęcie z kotem jest zrobione na cmentarzu św. Mateusza (Neuer St.-Matthäus-Kirchhof), cmentarzu w zaniku, oddanego naturze, tak jak cmentarz Brücknera.
https://de.wikipedia.org/wiki/Friedhof_Priesterweg

Wiersz o kocie Szymborskiej powstał w jakiejś messendżerowej rozmowie, a że jest przecież stulecie urodzin poetki (1923 – 2012) – to może pasuje.

Na śmierć poetki
Umrzeć tego nie robi się kotu.
W końcu i tak umarła.
Co zrobić ze śmiercią,
jak nie ma się kota.
Umiera się łatwiej?
Głupota


A zdjęcie w wianku na głowie pani, która jest stałą klientką kawiarni Finovo na Starym Cmentarzu św. Mateusza i nawet po zamknięciu jej nie opuszcza, kojarzy mi się najpierw z Barankiem, a potem z Dziadami.
https://www.youtube.com/watch?v=DqBuIaa2-_s

Na głowie kraśny ma wianek….
Deszcz jej niestraszny,
mróz ani wiatr.
Czasami zmienia wianek,
czasami ktoś
jej coś podrzuci.
Ostatnio kalosz,
może na jesienne słoty.

W sumie tu nie ma żadnego wiersza, tylko spostrzeżenie

A to jest Friedhof Grunewald, zwany ze względu na swoje połozenie wyspą śmierci
https://de.wikipedia.org/wiki/Friedhof_Grunewald

Ruhestätte
Das Leben flüchtet mit dem Zug.
Zügig.
Begegnet die Liebe,
die nimmer aufhört
und ruht im Frieden.

I wreszcie cmentarz artystów na Stubenrauchstrasse. Leży tam Marlena Dietrich a także nasza przyjaciółka Viki, ta, z którą zaprzyjaźniłam się już po jej śmierci. Idąc do Marleny kierowałam się zawsze aniołem. Bo wysoki i miał oko na wszystko. Anioł okazał się kobiecą postacią opłakującą. Zszedł ( w zasadzie zeszła) z piedestału. Oparła się o drzewo, a ponieważ ją do niego przywiązano, stoi, marznie i moknie. Obraz nędzy i rozpaczy….i przemocy wobec kobiet. Z cyklu: cmentarne baby.

Dziady, a raczej – baby cmentarne 1

A jesień była złota i purpurowa.
I nic jej nie brakowało.
Tylko ich już nie było.
Tych, którzy odeszli.
I wiecznie odpoczywają.
Na kamiennej płycie
zostawili po sobie
imiona i nazwiska.
I daty.
I pamięć


Jeszcze róża spóźniona
Nad mogiłą zakwitła.
Wiatr ją ukołysał
I pomodlił sie krótko.
Potem dmuchnął
Purpurą i złotem
I odleciał
Do wiekuistej światłości.

***

Parkfriedhof Tempelhof. Koniec pewnej historii. Tak wygląda w listopadzie 2023 roku miejsce po grobie profesora Aleksandra Brücknera. Ostatni raz zapaliłyśmy im świeczki, profesorowi i Emmie… Niech im tam będzie dobrze w tym nowym miejscu, na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, gdzie ich uroczyście pochowano 29 września 2023 roku. To już czwarty cmentarz, na którym pochowana została urna z prochami profesora i trzeci jego żony.

Jeśli ktoś nie wie, o co chodzi, to niech sobie poczyta np. TU.


I w proch sie obrócił
na własne życzenie.
I w każdym z grobów
zostawił część siebie.
Który cmentarz
mu domem?
I która mogiła?
Nie wiem

___

Cmentarz, na którym leżał profesor, przestał już istnieć – zostały trawniki, aleje i wspaniałe drzewa. Ciekawe, co tu kiedyś będzie? Chciałoby się wierzyć, że park, ale naokoło są tereny przemysłowe i zapewne stary cmentarz też zostanie oddany firmom, które będą się tu budować.

Obok cmentarza, gdzie się już od lat nie grzebie ludzi, znajduje się cmentarz naszych “braci mniejszych”, kotków i piesków, i ten przynajmniej jest pełen życia.

___

Stary cmentarz św. Mateusza na Schönebergu, tam gdzie leżą bracia “więksi” – Wilhelm i Jakub Grimm. Niedaleko od nich grób May Aim, poetki ghańsko-niemieckiej, o której opowiadamy w naszej grze / wycieczce po Kreuzbergu, “Quest for Women”. Tak bywa, kobieta ma grób na Schönebergu, a ulicę i tablicę pamiątkową na Kreuzbergu.

___

Na tym samym cmentarzu grób Franza Theodora Kuglera, też poety, tym razem berlińsko-szczecińskiego. Był to bardzo popularny autor, pisał sztuki teatralne, piosenki, wiersze. Stworzył m.in. pewną piosenkę , która się potem bardzo źle zapisała w historii i pamięci Europy. Był to zabawny marsz o Adelajdzie z refrenem: Heidi Heido Heida, co potem przkształciło się w hejli hajlo, hajla. Piosenka o Heidi czyli Adelajdzie stała się ulubioną piosenką żołnierzy Wehrmachtu i do dziś kojarzy się z wojną.

W roku 2023 w Gdańsku w czasie Jarmarku Dominikańskiego ktoś zaśpiewał tę piosenkę i zrobił się z tego wielki skandal.

___


Tuż obok grobu Kuglera znajduje się tablica nagrobna zamachowców na Hitlera, cenotaf. Zaraz po egzekucji zostali tu pochowani, ale potem ich ciała usunięto. Na rozkaz Himmlera odtransportowano je do krematorium na Weddingu, gdzie zostały spopielone. Prochy wywieziono i rozrzucono na tzw. polach irygacyjnych (Rieselfelder), tam gdzie spływały ścieki komunalne. Te pola zakładał człowiek, który był twórcą wodociągów i kanalizacji w Berlinie i w Szczecinie – James Hobrecht.

_____

I kolejny szczecinianin w Berlinie, na tym samym cmentarzu – August Lentz, przemysłowiec (produkował cegłę szamotową). W Szczecinie można oglądać jego wspaniale odrestaurowaną siedzibę. tzw. willę Lentza:

___

W międzyczasie byłyśmy jeszcze wczoraj u hrabiego Raczyńskiego, u Feliksa Hilarego Podlewskiego, który był nauczycielem Xiążąt Radziwiłłów i u Julii z Zaplietałłów Bereźnickiej – wszyscy leżą na cmentarzu świętej Jadwigi na Lissenstrasse. Przypomnijmy pewną, jak to nazwała Krysia, ciekawostkę historyczną – siedziba parlamentu niemieckiego, Reichstag, stoi na fundamentach pałacu Atanazego Raczynskiego. A o dwójce pozostałych pisałam już kiedyś TU.

Raczyński miał pecha.
Atanazy na imię.
Oprócz pecha miał pałac
i paradną mogiłę
przy płocie
na granicy
podzielonej Europy.

Tak, oczywiście przy płocie. Tak było, jego mauzoleum zostało jak wiele innych grobów wysadzone w powietrze w czasie, gdy w roku 1961 NRD wznosiła Mur Berliński i potrzebowała miejsca pod zasieki i drogi dojazdowe. I teraz ostał się pod płotem mały grobek, obok słynna cegła, świadcząca, że osoba jest zasłużona dla Berlina, i tablica informacyjna. Czasem ktoś odwiedza pana hrabiego na cmentarzu. Tym razem byłyśmy tylko my.

_____

Na pięknych, starych, berlińskich cmentarzach byłyśmy 1, 2 i 3 listopada 2023 roku.


Zdjęcia: Krystyna Koziewicz, Ela Kargol, Ewa Maria Slaska (zdjęcie May Ayim: Dagmar Schulz)
Wiersze: Ela Kargol
Podpisy i opisy: Ewa Maria Slaska
Ogromna wiedza o Berlinie: Ela Kargol
Starania o zachowanie grobu profesora Brücknera: Ewa Maria Slaska i Anna Kuzio-Weber (od roku 2010)

Siedem kobiet. Siedem bab cmentarnych.

Listopad wspomnień

Krystyna Koziewicz

Piątek 17 listopada 2023 roku o godzinie 19:00

w Sprachcafé Polnisch
Schulzestr. 1
13187 Berlin
Stacja metra Wollankstraße

Trzecia edycja projektu My Trzy: Ela Kargol, Ewa Maria Slaska, Krystyna Koziewicz

W tym szczególnym miesiącu – listopadzie mamy czas na refleksję i zadumę, listopad to czas na odświeżenie pamięci o bliskich, znajomych i nieznajomych, których nie ma wśród nas, w szczególności tych, co odeszli w 2023 roku. Listopad przybliża pamięć o nich, myślimy, wspominamy i choć nie każdy tworzy wielkie dzieła, to każdy tworzy historię. W naszej polskiej tradycji nadchodzi czas zadumy nad życiem.

Continue reading “Listopad wspomnień”

A jedzie mi tu czołg?

Ewa Maria Slaska (inspiracja m.in. Ela Kargol)

Ze Słownika Języka Polskiego online:

pot.  powiedzenie używane do kategorycznego stwierdzenia, że to, co przed chwilą zostało powiedziane, mówiący uważa za nieprawdopodobne lub nieprawdziwe

Zapomniałam o tym powiedzonku. Ela mi przypomniała, gdy w Domu Willy’ego Brandta (Willy Brandt Haus), czyli głównej siedzibie niemieckiego SPD na wystawce materiałów reklamowych znalazłyśmy pocztówki z portretem kanclerza i nawet jego własnoręcznym podpisem.

Wzięłam tę pocztówkę do ręki i powiedziałam, że trzeba by mu tu przykleić na policzku Leoparda. I wtedy Ela zrobiła ten gest i zapytała, czy tu jej czołg jedzie.

To ten portret kanclerza, ten gest i ten czołg (nie znam się, może więc nie ten, tylko taki, ale może jednak ten, bo Scholz stoi obok):

Ten czołg i kanclerz ilustrują artykuł Rudolfa G. Adama w Neue Züriche Zeitung z 24 stycznia, zatytułowany: Deutschland ist militärisch schwach, politisch feige – und wird zum Gespött (Niemcy: militarnie słabe, politycznie tchórzliwe – stały się pośmiewiskiem).

Continue reading “A jedzie mi tu czołg?”

Z wolnej stopy 73

Zbigniew Milewicz

Polegli – Niepokonani

Powojenne, komunistyczne władze w Polsce do pewnego stopnia osiągnęły swój cel. O wojskowym cmentarzu na Woli, do którego wchodzi się od ulic Wolskiej i Sowińskiego, społeczeństwo miało wiedzieć jak najmniej. Do tej nekropolii zwożono głównie szczątki zmarłych, wydobyte spod gruzów stolicy, zbombardowanej przez hitlerowską Luftwaffe w czasie i po upadku Powstania Warszawskiego, czyli ludności cywilnej. Ponieważ powstańcy byli żołnierzami Armii Krajowej, siły wrogiej stalinowskiemu reżimowi, należało spuścić na ofiary zasłonę milczenia.

Cmentarz nie figurował w żadnych miejskich planach. Pod pretekstem prac porządkowych, mających nastąpić w bliżej nieokreślonym czasie, obowiązywał zakaz stawiania jakichkolwiek nagrobków, nawet prostych krzyży, ale warszawiacy i tak je stawiali. Po kryjomu, bo służby cmentarne miały polecenie usuwania wszystkich emblematów. Kto, gdzie spoczywał, wiedzieli tylko niektórzy, bo przeważały zbiorowe mogiły. Pierwsze pochówki na cmentarzu Powstańców Warszawy odbyły się w listopadzie 1945 roku i trwały do początku lat 50. Największy pogrzeb miał miejsce 6 sierpnia 1946 roku, kiedy na Wolę zwieziono 5,5 tony prochów (w 117 trumnach) osób zamordowanych i spalonych przez Niemców w pierwszych dniach Powstania, na terenach dawnego Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych, z siedziby Gestapo przy al. Szucha, a także z samej Woli. Ta dzielnica Warszawy szczególnie ucierpiała w czasie hitlerowskiej okupacji. Przypomnijmy, źe na początku sierpnia 1944 roku, oddziały SS i policji, pod dowództwem SS-Gruppenführera Heinza Reinefartha dokonały eksterminacji mieszkańców dzielnicy, która przeszła do historii pod nazwą rzezi Woli. Według polskich badań mogło w niej zginąć od 30 do 65 tysięcy osób – kobiet, mężczyzn, dzieci (w tym pacjenci i personel trzech wolskich szpitali), choć część naszych i niemieckich historyków mówi „tylko” o maksymalnie 15 tysiącach ofiar, co nie umniejsza faktu, że było to ludobójstwo. Jedna z odpowiedzi na rozkaz Hitlera, aby w odwecie za Powstanie zburzyć Warszawę i wymordować wszystkich jej mieszkańców.

Według ksiąg cmentarnych w tej wojennej nekropolii spoczywa łącznie 104 105 poległych, z których tylko około 20 procent to żołnierze. Resztę stanowią szczątki ludności cywilnej, którą Wanda Traczyk-Stawska, przewodnicząca społecznego komitetu, opiekującego się tym miejscem, określa mianem głównego bohatera Powstania Warszawskiego. Grzebano tutaj również inne ofiary niemieckiej okupacji – m.in. uczestników kampanii wrześniowej 1939, walk o Warszawę z 1945 r., Żydów rozstrzeliwanych na stadionie Skry, przy ul. Okopowej i więźniów Pawiaka, ale prochów powstańczych jest najwięcej i są one przeważnie bezimienne.

Uznawany za największy cmentarz wojenny w Polsce i jeden z największych w Europie, ten na warszawskiej Woli przez kilkanaście lat od chwili swojego założenia pozostawał w stanie skrajnego zaniedbania. Dopiero w latach 60. przeprowadzono zapowiedziane prace porządkowe, w toku których niestety część mogił została zniszczona. Władze miejskie, odpowiedzialne za cmentarz, poleciły zaorać miejsca pochówku – powstały jednolite kwatery, z lakonicznymi i często nieprawdziwymi danymi na temat pochodzenia prochów, nadal pozbawione powstańczych symboli i bezimienne, choć – jak już wspomniałem – czasami wiadomo było, kto tam spoczywa. Teren cmentarza, który pierwotnie zajmował około 13,3 ha, został zmniejszony do 4,5 ha. Dzisiaj, po kolejnych przebudowach, ma on obszar tylko półtora hektara. Grunt w stolicy jest coraz droższy, apetyty deweloperów nie maleją, jak powiesz żywemu – wynoś się, nie zawsze posłucha, a z nieboszczykiem sprawa jest prostsza. Zawsze go można pod jakimś pretekstem gdzieś przesunąć i nie zaprotestuje. To rozumowanie to oczywiście tylko moja subiektywna teoria, może inne względy przemawiały za redukowaniem obszaru nekropolii, ale nie udało mi się ich znaleźć w żadnej publikacji.

W 1973 roku, na fali kolejnej odwilży politycznej w kraju, wystawiono pierwszy, monumentalny pomnik Powstania Warszawskiego, autorstwa rzeźbiarza Gustawa Zemły. Nosi on nazwę Polegli – Niepokonani i jest usytuowany na szczycie centralnego w wolskiej nekropolii kurhanu, kryjącego prochy poległych. Tablicę z napisem, objaśniającym genezę monumentu, umieszczono jednak w takim miejscu, że bardzo trudno było ją dostrzec. W 1989 roku upadła komuna, przynajmniej formalnie, jednak pierwsze kotwice, symbole Polski Walczącej pojawiły się tutaj dopiero w 2001 r. Trzy lata później, od strony ulicy Wolskiej, odsłonięto kamienny blok z wyrytą w nim historią cmentarza, zaś przy głównej alei stanął kamienny ołtarz z krzyżem i kotwicą. Później odsłonięto tablicę, poświęconą najmłodszym żołnierzom Powstania – harcerskiej formacji Szarych Szeregów a w maju 2017 roku – Pomnik Matki.

Uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska (l) podczas uroczystości pod pomnikiem Polegli – Niepokonani na Cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli. Warszawa, 01.08.2021. Fot. PAP/R. Pietruszka

Od 2015 r. w przylegającym do nekropolii parku Powstańców Warszawy odbywa się sezonowa wystawa plenerowa p.n. Zachowajmy ich w pamięci , którą organizuje Muzeum Powstania Warszawskiego. Trwa ona od wiosny do jesieni i ma formę 93 podświetlanych od wewnątrz filarów ze sztucznego tworzywa, zawierających ponad 57 tys. nazwisk mieszkańców Warszawy, poległych lub zaginionych podczas powstania. Ekspozycji towarzyszy internetowa baza ofiar, która jest na bieżąco aktualizowana przez Muzeum. W październiku tego roku nekropolia wzbogaciła się dodatkowo o Izbę Pamięci. Wyeksponowanym na dziedzińcu tablicom, z nazwiskami i pseudonimami poległych, towarzyszy myśl noblistki, Olgi Tokarczuk : Coś, co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane, przestaje istnieć i umiera. Wanda Traczyk-Stawska, ps. Pączek, która walczyła w 1944 r. w Szarych Szeregach, a resztę życia poświęca na ratowaniu pamięci o Powstaniu Warszawskim, nie kryje swojego pacyfistycznego nastawienia. Inaugurując działalność Izby Pamięci mówi, że przesłanie tysięcy ofiar powstania, mieszczące się w słowach – nigdy więcej wojny, nabiera dziś, w obliczu wywołanej przez Rosję wojny na Ukrainie, szczególnego znaczenia i powinno być przestrogą dla mieszkańców całego globu.

Wanda Traczyk-Stawska w sierpniu 1944 i dziś; na środkowym zdjęciu – wybuch Powstania Warszawskiego na Woli

Piszę o tym wszystkim dlatego że dzisiaj mija 77 lat od dnia poświęcenia wolskiej nekropolii. Także 29 listopada, tylko w 1830 roku, rozpoczęło się Powstanie Listopadowe. Mamy do czynienia z przypadkową zbieżnością dat, czy niezupełnie? Powstanie Listopadowe miało wyzwolić poddanych Królestwa Polskiego spod panowania carskiej Rosji i też zostało krwawo stłumione. Bilans: 40 tysięcy zabitych i rannych po polskiej stronie. O stratach, które ponieśliśmy w późniejszym Powstaniu Styczniowym i kolejnych patriotycznych zrywach, już nie piszę. A więc lepiej poddać się i jakoś tam wegetować pod butem okupanta? Nie wiem, zapytajcie o to Ukraińców albo tych nielicznych, jeszcze żyjących świadków warszawskiego sierpnia 1944 roku. Odpowiedzi na pewno będą bardzo różne.

P.S. Kata Woli, Heinza Reinefartha nie spotkała nigdy żadna kara za popełnione zbrodnie. Po wojnie zajął się polityką w Republice Federalnej Niemiec. Był burmistrzem idyllicznego, nadmorskiego kurortu Westerland, na wyspie Sylt i posłem do Landtagu Szlezwika-Holsztynu; zmarł w wieku 76 lat.

Der Pilger und der Ritter (kein Don Quijote)

Für Arkadiusz (Arek) Ł. mit großen Dank, dass er die Pilgerfigur auf einem Grab im Berliner Alter St. Mathias Friedhof entdeckt hat.

– Sieh Mal, sagte Arek, der da sieht eigentlich wie Don Quijote aus. Klar, ist er nicht, sieht nur so aus, aber…

Ich drehe mich um und denke: Nein, es kann nicht sein, es gibt keinen Don Quijote als eine Grabfigur! Ich gehe näher, laufe um das Grab herum und sehe einen Pilger, so einen, den man immer wieder auf dem Jakobsweg (Camino de Santiago) trifft und der, ja, vom Weitem tatsäschlich wie Don Quijote aussieht.

Klar, wir, normale Pilgernde (und keine Pilger im engen Sinne des Wortes) kleiden uns anders, aber es gibt auf dem Weg auch die Verkleideten. Ein Pilger mit einem Pilgerhut ist immer dabei, es gibt aber auch Hippies und mittelalterliche Mönche, und Trubaduren, und Schotten in Kilts…

Ein kurzer Augenblick und schon habe ich drei Themen für diesen Blog-Beitrag: Don Quijote auf dem Camino de Santiago, das Grab der Familie Katsch und die Pilgerfigur.

Zuerst suche ich verschiedene Infos, keine wissenschaftliche Kulturfetzen und -krümmel, die den Don Quijote mit dem Camino de Santiago verbindet.

Camino Don Quijote

So ist manchmal Camino de Levante genannt, ein Streckenabschnitt von Valencia über Toledo bis Zamora.

Bis Toledo gibt es hier lange Streckenabschnitte, die nach Don Quijote ausgeschildert sind. Ab Zamora gibt es zwei Wander-Möglichkeiten in Richtung Santiago de Compostela: Entweder über Astorga oder über Ourense.

Den Weg über Astorga bin ich ja auch gegangen und tatsächlich, gab es da ab und zu Anspielungen an Don Quijote. Ich ging dorthin aber 2006 und der Ritter der Traurigen Gestalt interessierte mich noch nicht. Dagegen hatte mich der Heilige Jakob interessiert, der traurige Missionär, der insgesamt sieben Heiden christianisiert hat. Ich spürte hier eine gewisse Nähe zu diesem nicht besonders erfolgreichen Missionär, wohlwissend, dass wenn ich irgendwelche Heiden christianisieren sollte, hätte ich ja auch solche unwichtige, lächerliche Erfolge.

***

Auf dem Weg gibt es jedoch ein Ort, wo man erzwungenerweise über Don Quijote sinnieren muss, Hospital de Órbigo, wo es eine lange geschwungene Steinbrücke gibt, mit 20 Jochen. Die Legende will, dass sich hier 1434 ein seltsamer Ritter, Suero de Quiñones, gestellt hatt. Zur Ehre seiner Angebetenen hatten hier er und seine neun Begleitern einen Monat lang jeden europäischen Ritter, der nach Santiago zog, zum Waffengang gefordert.

Man erzählt, Cervantes hätte hier seine Inspiration gefunden!

***

Das Grab aber, zurück zum Grab!  Erbbegräbnis der Familie Katsch auf dem Alten St.-MatthäusKirchhof in Berlin-Schöneberg, das Grab von Alexander Katsch und seiner Familie.

Die Grabfigur bezeichnet man als einen müden Pilgern: Pilger, am Kreuz zur „Letzten Rast“ niedergesunkenen, darunter gibt es ein Zitat aus dem Pilgerpsalm (Psalm 121), Vers 3.: Er wird deinen Fuß nicht gleiten lassen / und der dich behütet, schläft nicht.

Ein Wallfahrtslied

Ich hebe meine Augen auf zu den Bergen.
Woher kommt mir Hilfe?

Meine Hilfe kommt vom Herrn,
der Himmel und Erde gemacht hat.

Er wird deinen Fuß nicht gleiten lassen,
und der dich behütet, schläft nicht.

Siehe, der Hüter Israels
schläft noch schlummert nicht.

Der Herr behütet dich;
der Herr ist dein Schatten über deiner rechten Hand,

dass dich des Tages die Sonne nicht steche
noch der Mond des Nachts.

Der Herr behüte dich vor allem Übel,
er behüte deine Seele.

Der Herr behüte deinen Ausgang und Eingang
von nun an bis in Ewigkeit!

***
Die Figur hat Rudolf Pohle geschaffen. Die Idee sollte aber von Hermann Katsch stammen, einen Maler. Pohle war ein bekannter Schöpfer hochemotionaler Skulpturen, Katsch ein Maler, der für seine Porträts menschlicher Typen geschätzt wurde. Pohle, schreibt man auf Wikiwand, verband die ernste Würde der äußeren Erscheinung und tiefe Empfindung besonders in seinen Grabfiguren. Die Fertigung von Grabmalplastiken war für einige Jahre sein künstlerischer Schwerpunkt. Am Anfang der 1880er Jahre erhielt er den Auftrag, für Eberswalde ein Denkmal des Oberlandforstmeisters von Hagen zu fertigen. Es folgte 1892 ein Marmordenkmal für Alois Senefelder, den Erfinder der Lithografie, auf dem Senefelderplatz in Berlin. Es war seinerzeit das erste Denkmal für einen Handwerker und galt als „eine der schönsten Arbeiten der modern-realistischen Schule“.
Hermann Katsch war sehr erfolgreich als Dekorationsmaler und wurde mit mehreren monumentalen Wandmalereien in Berlin beauftragt; er schuf unter anderen ein beeindruckendes Fresko im Theater des Westens. Während des Ersten Weltkriegs wurde Katsch Kriegsberichterstatter.