Tomasz Radke, manager projektów w fimie Guard Lab, po raz kolejny przeglądał dokumenty, zbierając dane do comiesięcznego raportu. Szukał czegoś, co mogło go zaniepokoić. Była trzecia po południu. Słońce powoli przygotowywało się do zachodu. Zza okna biura, znajdującego się na piątym piętrze w budynku dzielnicy Schöneberg, widać było drzewa, których liście powoli zmieniały kolor. Kiedy zadzwonił telefon, zbyt zajęty lekturą Tomasz zirytował się. Nie odbieram. To nie może być ktoś ważny. Po paru chwilach drgania telefonu ustały. Ale kimkolwiek była osoba dzwoniąca do niego, tak łatwo się nie poddawała. Telefon znów się odezwał. Cholera, westchnął i nacisnął zieloną słuchawkę.
Wiedziałam, że je przeniesiono. Byłam pewna, że z Poczdamu, z Pałacu Marmurowego. A dlatego że byłam w pobliżu z córką na śniadaniu, niedaleko Parku Kleista w Berlinie, zaproponowałam jej, że tam podejdziemy, że są piękne, wyniosłe, królewskie.
Nie pomyliłam się, co do ostatniego określenia.
Kolumnady Królewskie (Königskolonnaden) w Berlinie
Jedyne, co usprawiedliwia moją pomyłkę, to nazwisko architekta Carla von Gontarda, który był jednym z projektantów Pałacu Marmurowego w Poczdamie i też projektantem Kolumnad Królewskich.
In der Zeit zwischen den Jahren, wenn „alles schläft“, habe ich mir eine sehr gute, inspirierende Fotoausstellung in C/O Berlin angeschaut. Auf den Gedanken „alles schläft“ bin ich gekommen, weil wir praktisch fast die einzigen Besucher der großen Retrospektive von Mary Ellen Mark waren. Dabei erinnere ich mich an die Menschenmassen in der Ausstellung Genesis von Sebastiao Salgado von 2015 in derselben Institution, wo man warten musste, um jeweils an die nächste Fotografie herankommen zu können, an die riesigen, wahnsinnig schönen Fotografien, die sich damals angeblich auch zu unheimlichen Preisen verkauften. Die inszenierte Natur auf diesen Fotos war so perfekt, die Naturvölker darin so in Szene gesetzt, dass sie fast unnatürlich wirkten; doch die Fotos an sich waren wirklich unglaublich, überirdisch schön. Warum fällt mir die alte Ausstellung jetzt plötzlich ein? Vielleicht weil sie eine ganz andere fotografische Vorgehens- und Arbeitsweise zeigt, die im krassen Gegensatz zu der jetzigen Retrospektive steht.
An Sylvester hörte ich ein Konzert mit Trompete und Orgel in der Samariterkirche im Prenzlauer Berg – eine Stunde lang Barockmusik mit diesen Instrumenten.
Ich hatte in dieser Stunde Zeit, an der nächsten Säule eine Skulptur zu studieren: einen Engel, der zu „Friede auf Erden“ mahnt, darunter als Unterstützung einen ‚Grünen Mann‘. Dieser taucht gelegentlich besonders in gotischen Kirchen auf, jetzt also in dieser neugotischen Berliner Kirche.
jaja (6, ugotować, obrać, pokroić) szparagi (250 gram, to samo, co wyżej, tylko najpierw obrać) pieczarki zebrane świeżo na polu (250 gram, podsmażyć na maśle, pokroić) ogórki konserwowe (250 gram, chyba też pokroić, jak mniemam – Adminka) pietruszki, szczypiorku, koperku do woli, dodać sos á la byk (patrz: blog „gotuj się”, adamczewski, 2009, chyba też maj, ale nie jestem teraz pewien) wymieszać ostrożnie, odstawić na parę godzin w chłodnym miejscu, zaserwować, śpiewając czastuszki i strzelając hołubce; smacznego! tibor
Coś wam opowiem. Będzie o szkle, będzie o celowym niszczeniu dziedzictwa materialnego państwa. Państwa, którego nie ma, choć są jego obywatele. Będzie to historia prawie jak każda o NRD. Zupełnie mnie nie dziwi, to co dzieje się politycznie we wschodnich Niemczech.
Ale do tematu, na zdjęciu szklanki, które dziś kupiłam. A nie są to zwykłe szklanki, bo to są enerdowskie szklanki, które się nie tłuką.
“8 sierpnia 1977 r. czteroosobowy zespół kierowany przez naukowca Dietera Patziga złożył wniosek patentowy nr 157966 : Proces i aparatura do wzmacniania wyrobów szklanych poprzez wymianę jonową dla wzmocnionego szkła użytkowego. W listopadzie 1978 r. decyzją Rady Ministrów zapewniono finansowanie tego “szczególnie ważnego projektu.” Marka szkła powstałego w wyniku wynalazku została nazwana CEVERIT. Celem było osiągnięcie pięciokrotnie dłuższej żywotności niż w przypadku zwykłego szkła na napoje, ale udało się osiągnąć 15 krotne parametry. Inne zalety obejmowały odporność na ciepło, możliwość układania w stosy i niską wagę.
Naukowcy mieli niewielki zespół asystentów, którzy codziennie pomagali udoskonalać materiał. Elfriede Hilma Matzko, z wykształcenia metalograf, pracowała w zespole Dietera Patziga jako asystent fizyczny. Przez kilka lat codziennie mierzyła pęknięcia w szkle, przekazywała analizy naukowcom i w ten sposób przyczyniała się do poprawy wytrzymałości szkła. Naukowcy i ich zespół asystentów z Akademii Nauk NRD (AdW) otrzymali wyróżnienie i premię pieniężną za swoją innowacyjność. Premia ta była wypłacana tylko pracownikom pełnoetatowym, a nie zatrudnionym w niepełnym wymiarze godzin. Elfriede Hilma Matzko, matka czwórki dzieci, nie otrzymała premii jako pracownik zatrudniony w niepełnym wymiarze godzin.
Produkcja, która rozpoczęła się wiosną 1980 roku w VEB Sachsenglas Schwepnitz była początkowo ograniczona do szklanek do piwa. Nazwa marki szkła została zmieniona na Superfest. Do końca produkcji w dniu 1 lipca 1990 r. wyprodukowano 110 do 120 milionów szklanek Superfest we wszystkich rozmiarach. Głównym odbiorcą był handel gastronomiczny NRD. Planowana sprzedaż w Republice Federalnej Niemiec nie doszła do skutku
“Coca Cola, na przykład, powiedziała: Dlaczego mamy używać szkła, które się nie tłucze? Zarabiamy pieniądze na naszych szklankach. […]
Zwrot polityczny oznaczał początek likwidacji przemysłu szklarskiego NRD i jego instytucji naukowych. W lipcu 1990 roku huta szkła w Schwepnitz przekształciła się w SAXONIA-Glas GmbH Schwepnitz, która została zlikwidowana przez Powiernictwo w 1991 roku. Patent został zarzucony przez wynalazców w kwietniu 1992 roku.” Tyle na podstawie Wiki, po polsku jak zwykle nie ma nic.
Dziś szklanki te mają status kultowy, ceny na Ebay po 25 euro za sztukę. Ja kupiłam za bezcen w sklepie, gdzie, jak zwykle, sprzedawca nie znał się zupełnie na tym, co sprzedaje.