Don Kichot i Ela (8), czyli irys…

i powrót do Ostrowa Wielkopolskiego

Ela Kargol

Znaleziony przez Elę irys Don Kichot wydaje się najnormalniejszy w świecie, jasnofioletowy, z zółtym runem na płatkach, gdzie mu tam do starry night czy chociażby królowej śniegu.

A jednak to jest właśnie TEN irys. Takie wysokie jasnofioletowe irysy rosły, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką, w ogrodzie za domem. Ogród założyła i dbała o niego ciotka mojej mamy, moja ukochana cioteczna babka Karolina Lubliner-Mianowska, przez wszystkich, a więc i przeze mnie, nazywana Karusią. I to od TEGO właśnie irysa zaczęła się moja miłość do tych kwiatów.

Wysoki, chudy, blady, brodaty (tak botanicy nazywają to, co ja nazwałam runem na płatkach) – zaiste zasłużył sobie na swoje imię. Po tych cechach przecież każdy z nas nieomylnie odróżnia Don Kichota od wszystkich innych istot na świecie.

***

Po kilku miesiącach dotarł do mnie zamówiony w marcu katalog “donkichotów” z Ostrowa Mazowieckiego. To było jedno ze świetniejszych znalezisk Eli – małżeństwo państwa Wosiów i ich niezrównana kolekcja “donkichotowskich” grafik i ekslibrisów. Pisałam o nich TU i TU, i jeszcze TU.

Nie kopiuję tu katalogu, nie ma sensu, pokazuję kilka zdjęć. Właściwie przez przypadek na stole, na którym leżał katalog, leżała też książka Andrzeja Banacha o Hasiorze, otwarta na na stronach 82 i 83. Rycina po lewej stronie to “Wizerunek obrazu Pana Jezusa Konającego w Cerkwi Parochialnej Zarwanickiej na Podolu Cudami słynącego. od W. Atanazego Szeptyckiego, Metropolity Całej Rusi roku 1742 approbowanego”, a po prawej rzeźba Hasiora, Krzyż III.

Jakoś i ten Hasior, i ten Jezus, i ten jego krzyż pasują mi bardzo do Don Kichota, więc wstawiam tu te zdjęcia tak, jak je zrobiłam.

Łokcie, tyłki, cycki

Ewa Maria Slaska  

Wydawało by się, że najgorszym zagrożeniem są dla każdego człowieka w mieście,  samochody, autobusy i tramwaje. Ale nieprawda – to inni ludzie. I nie chodzi mi tu o jakieś metaforyczne wojny wszystkich przeciw wszystkim, jak nie przymierzając u Hobbesa, albo tyrmandowską wizję Warszawy, gdzie za każdym rogiem czai się zły facet z cegłówką. W ogóle nie chodzi mi o atak. To czym zagrażają ludzie to fakt, że… są. Są sami dla siebie i nie obchodzi ich świat naokoło. Nie patrzą, nie uważają i nic ich nie rusza. Są tak, jak im jest wygodnie.

 

Continue reading “Łokcie, tyłki, cycki”

Uwolnienie

 …Juliana Assange – zdjęcie sprzed 10 lat… Lech Milewski


Od dwóch dni to główny temat w australijskich mediach.

Julian Assange – podaję link do anglojęzycznego wpisu Wikipedii – KLIK, gdyż wpis polski jest bardzo ubogi – KLIK.
W anglojęzycznym wpisie pojawia się powiadomienie – artykuł jest aktualnie przedmiotem zmian….
Rzeczywiście, w chwili gdy zacząłem ten wpis internet podpowiadał:
– godzinę temu (czyli około 2 rano w Polsce) Julian Assange pleaded guilty – przyznał się do winy.
– 22 minuty temu – sąd zaakceptował przyznanie się do winy.

Continue reading “Uwolnienie”

Warszawa w czerwcu

Ewa Maria Slaska

Zdjęcia: Konrad

Byłam w Warszawie. To miasto, jak wiadomo, ludzi spoza Warszawy z reguły nie zachwyca. Tymczasem jednak zachwyciło. Samą mnie to zdziwiło, ale cóż, to jest fakt. Podobała mi się pogoda (nie za zimno i nie za gorąco, choć nie jest to oczywiście zasługa Warszawy), podobali mi się ludzie (nie mam na myśli przyjaciół, to oczywiste, że są mili; jak to twierdził Heinrich Böll: mili ludzie zawsze się przyjaźnią z miłymi ludźmi – mam nadzieję, że to prawo działa w obu kierunkach), ale podobali mi się ludzie na ulicy, w metrze, w autobusie (tylko raz w ciągu dziesięciu dni usłyszałam, jak przechodnie klną; rzecz w Berlinie nie do pomyślenia – spotykani w mieście Polacy rzucają mięsem bez opamiętania) i podobało mi się samo miasto, jego eklektyczne budynki, jego szarość, a często i bieda przemieszane z blichtrem hipsterskich wieżowców. To świetny melanż. Na każdym rogu można by kręcić film.

Continue reading “Warszawa w czerwcu”

Lesba. Rocznik ’87

Z tym dorastaniem w latach 90. było tak, że człowiek już bardzo chciał liznąć tego zachodniego blichtru, który wydawał się na wyciągnięcie ręki, ale jednak do końca nie mógł. W czerwonych kioskach kupowało się podróby kaset Michaela Jacksona i miało się wrażenie, że już nic lepszego człowieka w życiu nie spotka. Słuchało się ich na cudem zdobytym Walkmanie, modląc się, by taśma przypadkiem się nie wciągnęła. Można było ją potem próbować ratować ołówkiem żmudnie nakręcając ją z powrotem na szpulę – ale pewności, że będzie grała jak przedtem nie miał nikt. To były emocje większe niż na finale Mistrzostw Świata.

Continue reading “Lesba. Rocznik ’87”

Philo Live

29. Juni 12:00 – 22:00
Silent Green (https://www.silent-green.net/)

Philosophie Festival

Die Hauptstadt bekommt ein Philosophie-Festival: Das Philosophie Magazin und die phil.COLOGNE bündeln die Kräfte und veranstalten gemeinsam Philo.live! In diesem Jahr ist unsere Leitfrage:

WAS HEISST HIER FREIHEIT?

Es geht also um einen umkämpften Begriff, der in Zeiten großer Umbrüche eine Neujustierung erfährt. Diesem Neuen wollen wir nachspüren und darüber streiten, was Freiheit in unseren Tagen bedeuten kann, bedeuten sollte. Ist individuelle Freiheit der Kern menschlicher Autonomie oder egozentrische Ideologie? Zwingt uns der Klimawandel, Freiheit zeitlich zu denken? Was wird aus der Freiheit durch die geopolitischen Herausforderungen?

Auf der Bühne diskutieren Eva von Redecker, Peter Sloterdijk, Donatella Di Cesare, Herfried Münkler, Christoph Möllers, Wolfram Eilenberger, Thea Dorn, Florence Gaub, Heribert Prantl und viele andere. Großer Dank gilt unseren Unterstützern, der Giordano-Bruno-Stiftung, dm-drogerie markt, der Udo-Keller-Stiftung, der C.H. Beck-Stiftung sowie unseren Medienpartnern radioeins (rbb), radio3 (rbb) und Tagesspiegel. Sie alle machen ein Fest des Denkens möglich, das wir gerade in diesen Zeiten dringend brauchen.

Es freuen sich auf Sie
Rieke Brendel und Svenja Flaßpöhler
Geschäftsführerinnen Philo.live!

Click to access flyer-2024_korrigiert.pdf

Pytania bez śniadania

Ewa Maria Slaska

Kiedy?

Ktoś wspomniał ostatnio w rozmowie Jana Pawła II i to, że coś zdarzyło się właśnie wtedy, gdy w Polsce zaczął się chwiać jednolity dotychczas monument papieski. Zaczęło się okazywać, najpierw, że wiedział, a potem, że krył pedofilów. My, ludzie z lewicowej bańki, wymawiamy to zazwyczaj jednym tchem, “papieżkryłpedofilów” i nie przywiązujemy do tego większej wagi. Ta homerycka przydawka, coś w rodzaju Zeusa Gromowładnego albo Eos Różanopalcej, skłania nas do zastanowienia tylko wtedy, gdy rozpatrujemy sprawy takie jak w Klerze Smarzowskiego albo Nie mów nikomu Siekielskich. Ale ja akurat tym razem nie miałam w głowie żadnej takiej sprawy i sformułowanie “papież wiedział” uderzyło mnie swym całkiem odmiennym sensem. Można by go określić zaimkiem “kiedy?”, koniecznie ze znakiem zapytania.

Continue reading “Pytania bez śniadania”

Barataria – wyspa za ukradzione pieniądze

Ewa Maria Slaska

Film Zwei zu eins (Dwa do jednego)

Mojej siostrze Kasi – kiedyś tam byłyśmy 🙂

Film ZWEI ZU EINS pojawi się w kinach niemieckich 25.7.2024.

Film o enerdowskich pieniądzach. O tym jak kapitalizm potrafi nadać wartość temu, co już tej wartości ponoć nie ma. I co można z tym zrobić. Dziennikarze mogli obejrzeć film wcześniej. Materiały prasowe, jakie otrzymaliśmy przed pokazem, to pięć enerdowskich banknotów 500-markowych. Możliwe, że to podróba, ale, po obejrzeniu filmu, można zadać sobie pytanie, czy to jednak nie jest prawdziwy pieniądz – porządnie wyprany i wyprasowany. Tak czy owak dla zwykłego człowieka wartości całkowicie bez wartości. I znowu, po obejrzeniu filmu, można sobie zadać pytanie, czy aby na pewno, po 34 latach zupełnie bez wartości.

Może wciąż jeszcze można je spożytkować, tak by przyniosły zysk.

Continue reading “Barataria – wyspa za ukradzione pieniądze”

Die Frage nach Authentizität

Monika Wrzosek-Müller

Be yourself – die Frage nach Authentizität

Die Suche nach eigenem wahren Ich, nach Verwirklichung der eigenen Persönlichkeit, nach einem echten, unverfälschten Ich beschäftigt uns Menschen seit wir Nachdenken und darüber schreiben. Für Aristoteles ist das Ziel des menschlichen Handelns das Streben nach Glück, das im “guten Leben” verwirklichte Glück, und weiter ist dieses Glück “immer nur um seiner selbst Willen und niemals um eines anderen willen…” Shakespeare empfahl durch Hamlet: “Dies über alles: Sei dir selbst treu.” Man solle das tun, was man selbst für richtig halte, und nicht was den anderen gefalle oder dir finanzielle Vorteile brächte. Wenn ich an meine Yoga-Ausbildung zurückdenke, war der Begriff satya, satyam – Wahrhaftigkeit, Klarheit, Transparenz, Vollkommenheit – einer der wichtigsten auf dem Yoga Weg. Bei Patanjali, dem Hauptdenker des Yoga, bildet er neben den vier anderen ethischen Vorschriften der Yamas (… ahimsa – nicht verletzen, asteya – Ehrlichkeit, nicht betrügen, brachmacharya – sexuelle Enthaltsamkeit, aparigraha – Unbestechlichkeit) den ersten, den man befolgen sollte, um das Nirwana, die Erleuchtung zu erreichen. Der Mensch hat ein tiefes Bedürfnis nach Wahrhaftigkeit, Glaubwürdigkeit, Vertrauenswürdigkeit, nur so kann er auch glücklich werden: sat-chid-ananda – der Zustand des ewigen, bedingungslosen Glücks. Auch in den Upanishaden und anderen alten indischen Schriften spielen diese Überlegungen eine große Rolle. Interessant: viele Religionen bieten eine Lösung durch Gesetze und Gebote an, denen man folgen sollte; das wahre Ich wird dabei oft übersehen. Yoga ist keine Religion, es bietet einen Weg, ist ein Vorschlag für die eigene Entwicklung; vielleicht bildet der Buddhismus eine Ausnahme, ist am wenigsten dogmatisch und lösungsorientiert. Unsere Religionen bauen eher auf Hierarchien und die schon angesprochenen Gebote, Verhaltensmuster, denen man gehorchen sollte, um das Seelenheil und die Erlösung von den Sünden zu erlangen.

Continue reading “Die Frage nach Authentizität”

Ach, ta natura


Samotność kwiatu

Czemu stoisz taki sam,
w deszczu i na wietrze?
Czy czekasz na kogoś
czy opłakujesz odejście?

Stoisz dumny, samotny,
patrząc losowi prosto
w te chytre jego oczy,

mierzycie się na siły?

A może Ty płaczesz
nad kwiatowym rajem,
wiatrem deszczowym
wywianym już w nicość...


Narcyzowy księżyc

Kocha swe odbicie srebrne 
w wodach wszechświata,
takie tajemnicze, chłodne
codziennie w innej twarzy…

A pluskając się cicho w nocy,
liczy wszelkim rybom łuski,
stroi się florą posplataną…
Ależ próżny ten facet.

Podglądając nocne światy,
zagląda ludziom  w okna,
czasem komuś i w oczy,
bawi kwiatami balkonu…

Uwodzi na niebie gwiazdy,
będąc srebra świadomym, 
narcyz zapatrzony w siebie
każdym uczuciem pogardza.

Ale rankiem, gdy wchodzi
w majestacie słońce złote,
rozpływa się w tym srebrze,
w tej ciszy, w tym chłodzie…