Sehr geehrte Damen und Herren, liebe Freunde, liebe Zuschauer und Leser,
anbei erhalten Sie zwei Einladungen zu Kulturschmuggel Vorstellungen am 27. und 28. November
und zu meinem Autorentreffen am 28. November
Beske, pruski Don Kichot
Robert Piotrowski
Landsberg-w@wp.pl
Redakcja “nasze miasto”, 26 listopada 2024

Hans Beske (od lewej) z prezydentem Gorzowa Włodzimierzem Kiernożyckim i literatem Zdzisławem Morawskim przed magistratem. fot. ARCHIWUM BAG LANDSBERG
W 1957 r. po raz pierwszy landsberczycy zadeklarowali chęć pojednania z nowymi mieszkańcami. Na ich czele stał Hans Beske. Później był oskarżany o zdradę RFN, a nawet szpiegostwo.
Continue reading “Beske, pruski Don Kichot”Lyon, Blackpool, Manchester
czyli
Ewa Maria Slaska
Kilka wspomnień o Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, a właściwie, dokładniej, Marii z Kossaków, Bzowskiej, Pawlikowskiej, Jasnorzewskiej
Poetka. Urodziła się 24 listopada 1891 roku w krakowie w słynnej malarskiej rodzinie Kossaków. Była córką Wojciecha, wnuczką Juliusza, siostrą Jerzego. Jej siostrą była Magdalena Samozwaniec, pisarka. Zmarła w Manchesterze 9 lipca 1945 roku i tam została pochowana.
Continue reading “Lyon, Blackpool, Manchester”Codzienności nasza
Teresa Rudolf
***
Ach, Ty Codzienny Dniu;
wstajesz wcześniej rano,
zwiedzasz kolorowe lasy,
wioski, miasta o półświcie…
Zapalasz powoli, w różnych
punktach życia słońca lampę,
a zależnie od twego humoru,
kręcisz jasnością jej światła…
Rozpylasz powietrze prześwieże,
wilgotne, krótko trwającą inhalacją,
znaną tylko “porannym markom”,
na długo przed Budzikowiczami..
…idącymi do pracy.
Światła
Półmrok
powoli zasłania
jasne obrazy dnia,
wygasza darmowe,
jasne, światło dnia,
wpuszczając w okna
tajemniczość wieczoru,
wpadającego w noc
ciemną, rozświetloną,
gdzieniegdzie w lasach
i na łąkach, przedziwnymi
świętojańskimi robaczkami.
Rakieta
Ach, te jesienne tęsknoty
zabierają mnie na wycieczki
po tym co już mi tak znane…
po, tym co też i wymarzone,
co może się jeszcze stać,
lub są rakietą na księżyc…
I dzisiaj dam się wystrzelić,
zamykam oczy i już jestem
w rejonach mi nieznanych…
…mimo tego,
tak bliskich…
Kuchnia pełna duchów (cierpienie zwierząt)
Przeczytałam ostatnio książkę Terry’ego Pretchetta pt. Trzy wiedźmy (The weird sisters). Lord Felmet i jego despotyczna żona zabijają króla Verence’a i obejmują władzę w Ramtopach, gdzie nikt ich nie chce, ani ludzie ani kraj i wszyscy jego nie-ludzcy mieszkańcy, poczynając od wilków, a kończąc na najmniejszych robakach. Jest to nota bene powieść, w której autor przyznaje myśl i świadomość nie tylko wszystkim zwierzętom, ale również roślinom i krainom geograficznym. W Ramtopach jest to ogromny las porastający wielkie zlodowaciałe góry. Ciekawe jest zresztą, że nikt nie chce nowych władców, mimo że są wegetarianami, a może nawet weganami, nie jest to do końca jasne. Ale na pewno nie jedzą mięsa. Zabity król nie umiera jednak, tylko błąka się po zamku jako duch, spotykając masę innych duchów, w większości też takich jak on, władców poprzez mord usuniętych z drogi przez następców. Ale w zamku mieszka też na przykład Wędrujący Troglodyta, który, zapewne też przez kogoś zamordowany, został po prostu pochowany w miejscu, gdzie potem, tysiąclecia później wzniesiono zamek królewski. Verence, póki żył, był dorodnym mężczyzną koło czterdziestki, zajętym jedzeniem, polowaniem i egzekwowaniem pańskiego prawa pierwszej nocy. Ale zapisał się we (w miarę) wdzięcznej pamięci mieszkańców swojego królestwa, nie tylko tych ludzkich ale też i tych nie-ludzkich, co jest o tyle dziwne, że był mięsożercą i myśliwym.
W trakcie swych wędrówek po zamku któregoś dnia…
… Verence nie wytrzymał, mimo wszystkich argumentów Champota (jego zamordowanego ongiś poprzednika), i podążył za zapachami potraw do wielkiej, gorącej, wysoko sklepionej groty, służącej jako zamkowa kuchnia i rzeźnia. To zabawne, ale od dzieciństwa nigdy nie odwiedzał tego miejsca. Królowie i kuchnie jakoś do siebie nie pasują.
Kuchnia była pełna duchów. Ale nie duchów ludzi. Ani nawet praludzi. Były tu jelenie. Były woły. Były króliki, pawie, kuropatwy, owce i świnie. Było nawet kilka okrągłych, niewyraźnych zjaw, nieprzyjemnie przypominających duchy ostryg. Tłoczyły się tak ciasno, że wręcz przenikały nawzajem i łączyły, zmieniając kuchnię w bezgłośny, ruchliwy koszmar pełen przejrzystych i mglistych zębów, futer i rogów. Kilka go zauważyło; zabrzmiały dziwne, beczące odgłosy, metaliczne i zgrzytliwe.
Przez wszystkie te zjawy kucharz i jego pomocnicy przechodzili obojętnie, zajęci przygotowywaniem wegetariańskich parówek. Verence przyglądał się temu przez pół minuty, po czym uciekł. Żałował, że nie ma żołądka, by na czterdzieści lat wsadzić sobie dwa palce w gardło i zwrócić wszystko, co zjadł za życia.
Przekład: Piotr Cholewa.
W pewien wyrazisty sposób przypomina mi to opowieść z popularnej kiedyś książki pt. Smażone zielone pomidory (Fried Green Tomatoes) Fannie Flagg (Przekład: Aldona Bialy). Byla tam historia o pewnej czarnoskórej kucharce, Sipsey, która miała zwyczaj odcinania głów wszystkich zwierząt, które gotowała, piekła, smażyła czy dusiła, i zakopywania ich na podwórku za domem. Gdy trzeba było zabić Franka, białego przemocowca, co zrobił syn Sipsey, bo nie było nikogo innego, kto by to zrobił, Sipsey odcięła mu głowę i też ją zakopała na podwórku. Franka ugotowano, a potem z jego ciała wykonano najlepszą pieczeń, jaką kiedykolwiek zaserwowano w Whistle Stop, restauracyjce, w której na co dzień podawano smażone zielone pomidory. Gdy po trzydziestu latach policja rozkopała podwórko, było ono pełne głów świń, krów, indyków, kurczaków, pstrągów. Była tam też głowa Franka.
Podobnie jak Frank, Sipsey też już od dawna nie żyła, ale wraz z głową została pochowana w grobie.
Freiheit wolność svoboda freedom
KSIĘŻYC, SEKS I WOLNOŚĆ część III
Marek Włodarczak alias Tabor Regresywny
By przyjrzeć się dokładniej czym jest lęk, sięgnąłem po książkę Antoniego Kępińskiego pt. “Lęk”.
Okazuje się, że jest wiele odmian lęku, ale wszystkie mają jeden wspólny mianownik. Nie wiadomo, co jest źródłem lęku. I tak pierwszy najłagodniejszy rodzaj lęku: NIEOKREŚLONY NIEPOKÓJ jest bezprzedmiotowy; nie wiemy, czego się boimy, nie wiemy co nam dokucza, chcielibyśmy wyjść z sytuacji, w której się znajdujemy, swobodnie odetchnąć, ale nie wiemy, na czym Zło polega.
Byliśmy w Liverpoolu
Ewa Maria Slaska
Zaczęliśmy od biblioteki. Zauważyłam, że na wielu zdjęciach mam ręce złożone jak do modlitwy.
Modlę się do książek i bibliotek.
Pewnie tak jest.
Plan wycieczki i wszystkie zdjęcia: Konrad
Continue reading “Byliśmy w Liverpoolu”60 lat. Orędzie biskupów
EMS: Pamiętam, że jak biskupi wysłali to orądzie, moja mama, która przez całą wojnę musiała się ukrywać, głośno wyrażała swoje oburzenie. Biskupi nie mieli, jej zdaniem, prawa, wypowiadać się w imieniu nas, Polaków, bo są tylko biskupami, a nie narodem.

Dziękuję Robertowi Piotrowskiemu za przypomnienie mi o tej ważnej rocznicy i podsunięcie poniższej lektury.
Przebaczamy i prosimy o przebaczenie. List biskupów, który zmienił Europę
Modne jest dziś podważanie dialogu między Polakami a Niemcami przed 1989 r. Mówi się, że jego polscy uczestnicy byli naiwni. Tymczasem dialog ten łączył chrześcijański radykalizm z wizją polityczną.
Robert Żurek 12.11.2025

Obchody 25-lecia polskiej organizacji kościelnej na ziemiach poniemieckich: w środku Bolesław Kominek, obok z prawej
prymas Stefan Wyszyński, z lewej Karol Wojtyła. Plac Katedralny we Wrocławiu, 3 maja 1970 r. // Ryszard Rzepecki / PAP
Freedom Cities
Brigitte von Ungern-Sternberg
Google KI definiert:
…. “Freedom Cities” unregulierte Innovationszentren
Dies ist die prominenteste und aktuellste Bedeutung des Begriffs. Es handelt sich um ein politisches und wirtschaftliches Konzept, das darauf abzielt, neue Gemeinden auf bundeseigenem Land zu errichten, die weitgehend von bestehenden staatlichen und bundesstaatlichen Vorschriften, einschließlich Arbeits- und Umweltgesetzen, ausgenommen sind.
Continue reading “Freedom Cities”
